Dodaj do ulubionych

A moze by tak zostac szarlatanem?

30.08.05, 13:14
Co raz czesciej zastanawiam sie nad tym czy by nie zostac szarlatanem..
Dlaczego by wlasciwie nie? Skrupulow wlasciwie nie mam, urok osobisty
posiadam, potrafie przekonywac ludzi.. dlaczego by nie..?
jak widze ile ludzi sie po prostu prosi o to aby zwakle sie nimi zajac,
porozmawiac, potraktowac powaznie itp. itd. i jacy sa przy tam wszystkim
latwowierni to przeciez mozna by miec wspaniale zycie..
Pytanie brzmi: na czym sie skoncentrowac? Moglbym na ten przyklad:
1. wrozyc paniom z reki (potrafie i dosc czesto ze skutkiem stosuje)
2. szukac podziemnych szkodiwych zrodel energii w domach i mieszkaniach
(rozdzka w moich rekach tez sie "sama" kreci"..)
3. sprzedawac "cudowna wode z Lourdes"
4. prowadzic seminaria nt. "zwalczanie atakow paniki przy pomocy terapii
kognitywnej"

Jakies propozycje jeszcze macie?
pozdrawiam
ptaszek
Obserwuj wątek
    • drapieznik Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 30.08.05, 13:19
      co do punktu nr 2 to ja to robie od dawna. wczesniej tez sie smialem, cyba
      nawet glosniej niz ty.
      • jutka1 Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 30.08.05, 13:44
        Ditto.
        Tyle ze nigdy sie nie smialam.
      • bird_man Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 30.08.05, 13:52
        drapieznik napisał:

        > co do punktu nr 2 to ja to robie od dawna. wczesniej tez sie smialem, cyba
        > nawet glosniej niz ty.

        **********************
        to znaczy juz teraz sie nie smiejesz? to znaczy, ze bierzesz to powaznie?
        powaznie?
        pozdrawiam
        ptaszek
    • xurek Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 30.08.05, 13:39
      To wszystko zalezy od tego, na jak dlugo planujesz to zajecie, badz inaczej
      jak dlugo ma byc ono intratne.

      Pkt1 bedzie dzialal jedynie do momentu Twojej osobistej atrakcyjnosci – poza
      dziala tylko u kobiet o „mistycznej aparycji“ tudziez facetow o podobnej
      charyzmie, ktora u Ciebie trudno mi sobie wyobrazic. Ale moge sie mylic –
      spojrz w lustro pod tym katem i sam sobie odpowiedz.

      Pkt3 wydaje mi sie grozic zupelna plajta, tym bardziej, ze tego typu geschefte
      sa w miare zmonopolizowane :)

      Pkt 2 i 4 zdaja sie byc znacznie bardziej sensowne.

      Ja zastanowilabym sie jeszcze nad jakas „psychoterapia na katamaranie“ – jest
      terapia jazda konna, jest delfinami, czemu nie mialoby byc plywaniem jachtem?
      Jestem przekonana, ze potrzebne detale, nazwe i incorporated image sam
      wymyslisz najlepiej.

      Xurek
      • bird_man Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 30.08.05, 13:57
        xurek napisała:


        > Pkt1 bedzie dzialal jedynie do momentu Twojej osobistej atrakcyjnosci – p
        > oza dziala tylko u kobiet o „mistycznej aparycji“ tudziez facetow o pod
        > obnej charyzmie, ktora u Ciebie trudno mi sobie wyobrazic. Ale moge sie
        mylic –> spojrz w lustro pod tym katem i sam sobie odpowiedz.
        ***************************************
        Xurku
        to jest zupelnie sprzeczne z moimi osobistymi doswiadczeniami, nie uwierzylabys
        jakie typy kobiet (w europie) i mezczyzn (w azji) widzialem zajmujacych
        sie "czytaniem z reki". Chociaz nie uwazam sie za bardzo atrakcyjnego fizycznie
        (w co slusznie nie wierzysz) nie wydaje mi sie, aby bylo to niezbednie
        konieczne do wykonywania tego "zawodu"
        pozdrawiam

        • xurek zrozumiales opacznie :)) 30.08.05, 14:10
          uwazam, ze bedzie dzialalo tylko do momentu, do ktorego bedziesz atrakcyjny.
          Potem to juz tylko "cos mistycznego" przyciagnie klientow. Dlatego zapytalam,
          jak dlugo ten biznes ma zyski przynosic. Atrakcyjnosc to sprawa wzgledna, ale
          na cos te laski musza leciec, wiec dla wiekszosci musisz byc atrakcyjny, ja
          osobiscie Cie nie znam, wiec sie nie moge wypowiedziec. Atrakcyjnosc jednak
          kiedys mija, wiec albo masz ten "mistycyzm na gebie wypisany :))" albo zrodelko
          wyschnie :)

          Xurek
          • maria421 Tylko feng shui albo inna chinszczyzna 30.08.05, 14:15
            Trzeba isc z moda. Jak ta minie, mozesz zawsze wrocic do rozdzkarstwa.
            • don2 Re: Tylko feng shui albo inna chinszczyzna 30.08.05, 20:32
              Ja bym nie mogl zajac sie przepowiedniami i wrozbami.U mnie by tylko
              bylo :smierc,nieszczescie,choroby,brunetka ze zlymi zamiarami,czekajace
              podroze ale na cmentarz,blondyn ,ktory wykorzysta i ucieknie z forsa i
              bizuteria,corka sie scurvi ,syn rosnie na narkomana,a zupa sie jutro przypali a
              maz z ta lafirynda nie pojechal na konferencje tylko nad morze ! watpie czy bym
              zarobil.
              • xurek Don, 31.08.05, 17:46
                przy takim podejsciu proponuje zamienic zawod wrozbiarza na prywatnego
                detektywa :))))

                Xurek
    • szfedka rozumiem 30.08.05, 23:15
      szukasz asystentek ;)

      zglaszam sie na wspolniczke
      • kan_z_oz Re: rozumiem 31.08.05, 06:35
        Nie zapalaj sie Szwedziu, asystenki tylko do 27 roku zycia.


        Kan
        • szfedka Re: rozumiem 31.08.05, 09:36
          kan_z_oz napisała:

          > Nie zapalaj sie Szwedziu, asystenki tylko do 27 roku zycia.
          >
          >
          > Kan

          napisalam ze pisze sie na wspolniczke
          nie na asystentke ;)
    • bella-donna Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 31.08.05, 18:10
      bird_man napisał:
      > Pytanie brzmi: na czym sie skoncentrowac? Moglbym na ten przyklad:
      > 1. wrozyc paniom z reki (potrafie i dosc czesto ze skutkiem stosuje)

      no widzisz...jestes nim juz od dawna a jeszcze sie pytasz...
    • drapieznik hahahahahaha 31.08.05, 18:23
      tak sie smialem z rozdzkarstwa jak stalem przy garach po powrocie z sama na
      moje ukochane jackowo. juz nie wspomne o pierwszym rekopisie teorii wzglednosci
      w ktorym einstein bardzo ladnie opisal mistyczny eter, hehehe. taa, a w drugim
      rekopisie poszedl ten eter sie y..c i do dzis nie wrocil. no ale o tym ze
      teoria wzglednosci pana e. to plagiat, to juz chyba kazde powinien wiedziec ze
      wloch to opisal na dllugo przed einsteinem. A w kosmosie jest 100,000 takich
      swiatow jak nasz. dzis wieczorem beda flaczki z bulka meksykanska- prawie tak
      jak polska. (meksykanie zyja za sciana i nie dra sie tak jak portorykany oraz
      chodza bez nozy wiec nie musze strzelac jak do kaczek korzystajac w pelni z
      prawa do wolnosci do szczelania).



      bird_man napisał:

      > Co raz czesciej zastanawiam sie nad tym czy by nie zostac szarlatanem..
      > Dlaczego by wlasciwie nie? Skrupulow wlasciwie nie mam, urok osobisty
      > posiadam, potrafie przekonywac ludzi.. dlaczego by nie..?
      > jak widze ile ludzi sie po prostu prosi o to aby zwakle sie nimi zajac,
      > porozmawiac, potraktowac powaznie itp. itd. i jacy sa przy tam wszystkim
      > latwowierni to przeciez mozna by miec wspaniale zycie..
      > Pytanie brzmi: na czym sie skoncentrowac? Moglbym na ten przyklad:
      > 1. wrozyc paniom z reki (potrafie i dosc czesto ze skutkiem stosuje)
      > 2. szukac podziemnych szkodiwych zrodel energii w domach i mieszkaniach
      > (rozdzka w moich rekach tez sie "sama" kreci"..)
      > 3. sprzedawac "cudowna wode z Lourdes"
      > 4. prowadzic seminaria nt. "zwalczanie atakow paniki przy pomocy terapii
      > kognitywnej"
      >
      > Jakies propozycje jeszcze macie?
      > pozdrawiam
      > ptaszek
      >
      • jutka1 Re: hahahahahaha 31.08.05, 19:04
        drapieznik napisał:

        > juz nie wspomne o pierwszym rekopisie teorii wzglednosci
        > w ktorym einstein bardzo ladnie opisal mistyczny eter, hehehe. taa, a w drugim
        > rekopisie poszedl ten eter sie y..c i do dzis nie wrocil.
        ***********
        Lomatkoboskoswinto! Drapku, to ty az tak wiekowy, ze Eistein Ci rekopisy dawal?
        Nie wierze.... :-))))))))

        Post in toto niniejszym kopije do kajecika. Cudo. Gracias po meksykansku :-))))
        • drapieznik Re: hahahahahaha 31.08.05, 23:29
          sciagnal, zglosil a konkurencja go opisala ze plagiat. potem pozostal mit... do
          dzisiaj bo paru przydupasow m.in infeld z kazimierza (hehehe) w krakowie sie
          podlizywal ale wtedy opie i teller rozne rzeczy wyrabiali a ulam im pomagal.
          • kan_z_oz A moze by tak zostac szarlatanem? 01.09.05, 01:51
            Gdybania Ptaszka na temat rozdzkarstwa przypomnialy mi czasy moich
            niezapomnianych wakacji letnich spedzanych na wsi.

            Szkolne wakacje letnie spedzalysmy z babcia u jej jedynej siostry za Krakowem.
            Dokladniej, bylo to gdzies kilka stacji kolejowych przed Sucha Beskidzka i
            kilka stacji za Kalwaria Zebrzydowska. To dopiero byla wies. Czasy Konopielki,
            o ktorej wtedy oczywiescie jeszcze nic nie wiedzialam. Ze stacji kolejowej do
            wsi nalezalo jeszcze przejsc jakies 3 km, wiec wujek przyzdzal po nas.
            Oczywiscie furmanka. Pozniej wozil tylko walizki bo kon sie meczyl, a roboty w
            polu mial od cholery.(kon oczywiscie).
            W 'chalupie' witala nas ciotka, ktora zawsze miala szczery usmiech na twarzy,
            ktory znikal po kilku godzinach. Witala nas wiec jowialnie, krzyczac glosno;
            przyjechaly antychrysty z miasta. Odmiencem lub antychrystym byl dla ciotki byl
            kazdy kto zamieszkiwal miasto, wiec nie traktowalismy tego obrazliwie.
            Chalupa juz wtedy klasifikowala sie na liste obiektow muzealnych; takie same
            widywywalam w czasie wycieczek szkolnych do skansenu wsi polskiej.
            Zajmowalysmy pokoj goscinny, ktory zarazem byl jedynym pokojem w chalupie.
            Ciotka z wujkiem spali na jednym lozku w kuchni. Obora byla przez sciane pokoju
            goscinnego wiec z rana budzil nas najpierw zegar z kukulka, pozniej kogut,
            nastepnie krowy kopiace w sciane i ryczace, bo byl juz czas by je wydoic.
            Wychodek - latryna vel lazienka znajdowala sie na zewnatrz i dochodzilo sie do
            niej po kladce nad rowem z gnojowka. Wewnatrz wychodka, najwieksza moja obawa
            zawsze bylo to by nie wpasc do srodka przez dziure w desce, ktora byla
            dostosowana do wysokosci wielkosci doroslych posladkow.
            W kazda niedziele, wszyscy obowiazkowo musielismy isc do kosciola. Ciotka nawet
            slyszec nie chciala o naszym pozostaniu w domu. W kosiele byla cala wies i
            slowo daje, wszyscy wiedzieli kogo brakuje.
            Po mszy zawsze byl raport ciotki na temat zaobserwowanych nowinek; Hanka od
            Gawronkow miala na nogach 'buty z kurzego wula' Chodzilo oczywiscie o modne w
            tym czasie kozaczki, ktore sie naciagalo sie na lydke.
            Po mszy rowniez, podejmowli z wujkiem decyzje na nastepny tydzien; jak
            sprowadzenie rozdzkarza aby znalazl gdzie nalezy wykopac nowa studnie.
            Rozdzkarz przyszedl. Dowiedzialam sie, ze rozdzka jest ucieta z krzaka bzu, bo
            podobno tylko niektore drzewa dobrze 'przewodza'. Dowiedzialam sie tez, ze
            rowniez kot jest dobry do znajdowanie zyl wodnych, chociaz glownie niezdrowych
            energii dla czlowieka. 'Na polu'- czytaj na zewnatrz trudno takim kotem
            operowac wiec glownie rekomendowany jest w uzytku w 'chalupie'. Wiadomo, ze
            koty maja w domu swoje ulubione miejsca, wiec oprocz pieca, gdzie kot zwykle
            lezy bo lubi cieplo, nalezy omijac jego miejsca. Skorka z kota jest tez podobno
            dobra na wszelkie choroby - nie mam instrukcji oblugi. Kot moze tez wskazac
            bardzo wczesnie choroby u czlowiek. Jesli wiec kot przychodzi i domaga sie
            lezenia sie na waszych kolanach to moze dlatego, ze artretyzm sie wlasnie
            rozwija.
            Przeciwstawienstwem kota jest pies oczywiscie, bo ten z koleji lubi energie,
            ktore sa dobre dla czlowieka.

            Nie bede was zanudzac innymi teoriami.
            Ptaszek mam nadzieje, ze znalazles kilka cennych wskazowek na poczatek.

            Kan

            • drapieznik Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 01.09.05, 03:45
              fajny opis i zadziwiajace jak wiele zapamietalas. rzeczywiscie, kot kladzieie w
              miejscach zlych dla czlowieka a pies na odwrot. prawda z tymi chorobami kotem
              ale nie wspomnialas o mruczeniu ktore wlasnie wtedy sie zdarza. stwierdzono
              czestotliwosc tego mruczenia i jest ona ok 50Hz co pkrywa sie z wieloma
              obserwacjami medycznymi. mam znajoma ktorej kot wlasnie tak sie zachowywal
              podczas jej choroby na raka. co do drewna....metal tez jest dobry ale jest
              wiele nieprawdziwych danych na ten temat. znajomy rozdzkarz podal mi
              ostatnio 'w sekrecie' wymiary gwarantujace sukces---okazalo sie rozdzki wg jego
              danych byly do kitu co stwierdzilem porownujac z wlasnymi w znanych i
              oznakowanych juz miejscach-inna sila, duza roznica. krotko mowiac, w przerwie
              miedzy garami zajmuje sie rowniez rozdzkarstwem z duzym sukcesem. jedno jest
              pewne, wspolczesna fizyka ma gdzies rozdzkarstwo jak i wiele innych problemow
              chociaz jest pewien profesor w monachium ktory sie tym zajal.


              kan_z_oz napisała:

              > Gdybania Ptaszka na temat rozdzkarstwa przypomnialy mi czasy moich
              > niezapomnianych wakacji letnich spedzanych na wsi.
              >
              > Szkolne wakacje letnie spedzalysmy z babcia u jej jedynej siostry za
              Krakowem.
              > Dokladniej, bylo to gdzies kilka stacji kolejowych przed Sucha Beskidzka i
              > kilka stacji za Kalwaria Zebrzydowska. To dopiero byla wies. Czasy
              Konopielki,
              > o ktorej wtedy oczywiescie jeszcze nic nie wiedzialam. Ze stacji kolejowej do
              > wsi nalezalo jeszcze przejsc jakies 3 km, wiec wujek przyzdzal po nas.
              > Oczywiscie furmanka. Pozniej wozil tylko walizki bo kon sie meczyl, a roboty
              w
              > polu mial od cholery.(kon oczywiscie).
              > W 'chalupie' witala nas ciotka, ktora zawsze miala szczery usmiech na twarzy,
              > ktory znikal po kilku godzinach. Witala nas wiec jowialnie, krzyczac glosno;
              > przyjechaly antychrysty z miasta. Odmiencem lub antychrystym byl dla ciotki
              byl
              >
              > kazdy kto zamieszkiwal miasto, wiec nie traktowalismy tego obrazliwie.
              > Chalupa juz wtedy klasifikowala sie na liste obiektow muzealnych; takie same
              > widywywalam w czasie wycieczek szkolnych do skansenu wsi polskiej.
              > Zajmowalysmy pokoj goscinny, ktory zarazem byl jedynym pokojem w chalupie.
              > Ciotka z wujkiem spali na jednym lozku w kuchni. Obora byla przez sciane
              pokoju
              >
              > goscinnego wiec z rana budzil nas najpierw zegar z kukulka, pozniej kogut,
              > nastepnie krowy kopiace w sciane i ryczace, bo byl juz czas by je wydoic.
              > Wychodek - latryna vel lazienka znajdowala sie na zewnatrz i dochodzilo sie
              do
              > niej po kladce nad rowem z gnojowka. Wewnatrz wychodka, najwieksza moja obawa
              > zawsze bylo to by nie wpasc do srodka przez dziure w desce, ktora byla
              > dostosowana do wysokosci wielkosci doroslych posladkow.
              > W kazda niedziele, wszyscy obowiazkowo musielismy isc do kosciola. Ciotka
              nawet
              >
              > slyszec nie chciala o naszym pozostaniu w domu. W kosiele byla cala wies i
              > slowo daje, wszyscy wiedzieli kogo brakuje.
              > Po mszy zawsze byl raport ciotki na temat zaobserwowanych nowinek; Hanka od
              > Gawronkow miala na nogach 'buty z kurzego wula' Chodzilo oczywiscie o modne w
              > tym czasie kozaczki, ktore sie naciagalo sie na lydke.
              > Po mszy rowniez, podejmowli z wujkiem decyzje na nastepny tydzien; jak
              > sprowadzenie rozdzkarza aby znalazl gdzie nalezy wykopac nowa studnie.
              > Rozdzkarz przyszedl. Dowiedzialam sie, ze rozdzka jest ucieta z krzaka bzu,
              bo
              > podobno tylko niektore drzewa dobrze 'przewodza'. Dowiedzialam sie tez, ze
              > rowniez kot jest dobry do znajdowanie zyl wodnych, chociaz glownie
              niezdrowych
              > energii dla czlowieka. 'Na polu'- czytaj na zewnatrz trudno takim kotem
              > operowac wiec glownie rekomendowany jest w uzytku w 'chalupie'. Wiadomo, ze
              > koty maja w domu swoje ulubione miejsca, wiec oprocz pieca, gdzie kot zwykle
              > lezy bo lubi cieplo, nalezy omijac jego miejsca. Skorka z kota jest tez
              podobno
              >
              > dobra na wszelkie choroby - nie mam instrukcji oblugi. Kot moze tez wskazac
              > bardzo wczesnie choroby u czlowiek. Jesli wiec kot przychodzi i domaga sie
              > lezenia sie na waszych kolanach to moze dlatego, ze artretyzm sie wlasnie
              > rozwija.
              > Przeciwstawienstwem kota jest pies oczywiscie, bo ten z koleji lubi energie,
              > ktore sa dobre dla czlowieka.
              >
              > Nie bede was zanudzac innymi teoriami.
              > Ptaszek mam nadzieje, ze znalazles kilka cennych wskazowek na poczatek.
              >
              > Kan
              >
              • kan_z_oz Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 02.09.05, 01:35
                No to teraz mnie zaskoczyles tym mruczeniem. Czego to sie czlowiek nie dowie na
                tym Forum.
                O rozkarstwie nie mam bladego pojecia ale fakt, ze czegos nie znam nic nie
                znaczy. Cala zamieniam sie wiec w sluch i poprosze o wiecej opisow.

                Kan
                • luiza-w-ogrodzie Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 02.09.05, 03:24
                  Podobno czestotliwosc mruczenia kota oraz jego cieplo powoduja szybsze gojenie
                  sie zlaman i urazow miesni. Nie wyprobowalam, ale kot jako oklad zawsze byl
                  przyjemny.

                  Pozdrawiam
                  Luiza-w-Ogrodzie

                  ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                  .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
              • jutka1 Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 03.09.05, 13:24
                To jak to jest z tymi miejscami, ktore kot lubi?
                Jesli moj kot lubi lezec na sofie, to ja nie powinnam na tej sofie siadywac?
                Jesli moj kot dwa razy dziennie co najmniej (czesciej, jak sie domysla ze mam
                gdzies wyjechac) musi mi wskoczyc na kolana i mruczy, kiedy ja kiziam, to
                znaczy, ze jakas chorobe mam?

                Powaznie pytam.
            • jutka1 Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 02.09.05, 22:36
              Kan, fajnie opisalas :-)
              Tez to o kotach slyszalam czy czytalam, nie pamietam.
              • kan_z_oz Re: A moze by tak zostac szarlatanem? 05.09.05, 03:57
                jutka1 napisała:

                > Kan, fajnie opisalas :-)
                > Tez to o kotach slyszalam czy czytalam, nie pamietam.


                Jutko, mam bardzo watla wiedze na ten temat. Mysle, ze Drap moglby cos wiecej
                na ten temat dodac. Kota dosyc trudno rozpracowac. Oprocz tego, ze lubi miejsca
                malo zdrowe dla czlowieka lubi przede wszystkim cieplo; siedziec na piecu i
                kolanach.
                Przesun sofe i zobacz.
                Nie przejmuj sie zbytnio, ja sobie tutaj tylko tak 'pitole', czekajac na
                odpowiedz Ptaka.

                Kan

                • jutka1 Dobrze wiec... 05.09.05, 13:17
                  ... czekam az Drap sie wypowie :-)
                  • pani-i-toto terapia kotem 05.09.05, 18:38
                    Pytuniu, nie od dziś wiadomo że wibracje i odgłosy różne plus ciepło pomagają w
                    zwalczaniu wielu dolegliwości, nie tylko kolan. A czy akurat kotem? No coż,
                    jeśli akurat jest kot pod ręką lub nogą to może być i kot.

                    Stokrotka
                    • jutka1 Re: terapia kotem 05.09.05, 20:39
                      Stokrotko, dziekuje Ci za otworzenie mi trzeciego oka na fakt, iz nieswiadoma
                      odbywam terapie kotem, i co, kot moj jest lesbijka?
                      Lomatko.
                      ;-))))
                  • pani-i-toto co do szarlatana 05.09.05, 18:42
                    to najlepi zostać lekarzem...
                    leczyć ludzi...
                    neurochirurgiem lobotomistą czyteż ortopederastą albotyż może być jakiś -ug,
                    czyli laryngolug, stomatolug, ginekolug, gastrolug bo to po prawdzie jeden
                    chuj, lekarz od otworów i już. I dawaj, caku-caku, gmeru-gmeru, temu czopek,
                    temu ząb wyrwać, tego bakteriom zarazić, temu nawypisywać recept stos niech
                    piguły żre kopyściom na chwałę koncernów farmaceutycznych, a co!
                • jutka1 Drap!! 06.09.05, 11:29
                  Ty sie nie wlocz po forach obok tylko odpowiedz na moje pytania...
                  Prosze
                  :-)))
                  • drapieznik kota z wami mozna dostac 07.09.05, 23:28
                    pani-i-toto wspomniala, ze wibracje sa dobre na wszystko ale chyba miala na
                    mysli wibrator i to na niektore sprawy...wiadomo ze elektrycy cierpia na
                    reumatyzm a ci ktorych przelecial piorun nawet kulisty nie za bardzo sie czuja
                    zdrowo i rowniez cierpia na to samo. czyli jak zwykle: w zasadzie tak.
                    tam gdzie kot tam nie ty- to tak w skrocie jak juz napisala kan z oz. zauwaz ze
                    kot uwielbia vcr lub dvd player na ktorych to kiwa sie jak piwosz nad kuflem
                    moze byc w gaststaette. to oznacza dla ciebie jednoznacznie: nie podsypiaj na
                    tych geraetach bo sie zle skonczy. reszta na roboczo, moge ci wykreslic rejony
                    domu ktore sa definitywnie dla gosci...
                    • jutka1 Re: kota z wami mozna dostac 07.09.05, 23:35
                      drapieznik napisał:

                      > reszta na roboczo, moge ci wykreslic rejony domu ktore sa definitywnie dla
                      gosci...
                      *********
                      Chcialam odpisac "sypialnia?", ale sie w pore zreflektowalam.. ;-)))

                      No to na roboczo wykreslaj
                      :-)
                    • jutka1 PS. Dzieki za odpowiedz na pytania :-) ntxt 07.09.05, 23:36

                    • kan_z_oz Re: kota z wami mozna dostac 14.09.05, 05:19
                      Jestem zupelnie zaskoczona. Jeszcze teraz moja szczeka ledwie sie domyka ze
                      zdziwienia.
                      Moglbys przeslac takie plany na skrzynke? ale troche wiecej wyjasnienia?

                      Pozdrawiam
                      Kan
          • xurek Kot, dziecko & enegria 08.09.05, 10:12

            Z tym kotem to chyba nie calkiem tak, ze on tylko mruczy jak sie „do chorobska
            przytuli“. Kotow mialam w moim zyciu cala mase i zauwazylam, ze te, ktore
            lubilam przylazily i spaly ze mna a te, ktore byly mamy albo siostry (czyli one
            lubily je bardziej) przylazily do nich. Wydaje mi sie, ze kot oprocz
            bycia „wykrywaczem“ bywa tez czesto zwyklym pieszczochem i jak sie przyzwyczai
            z kims spac, to dalej tak robi, chociazby wspolokator lozka zdrowy byl jak kon.
            Teraz kota nie mam, wiec nie moge wyprobowac, aaale...

            Mam Piranhe :). I Piranha w swoim pokoju na poprzednim lozku spala non stop “w
            poprzeczny skos” trzymajac nogi tam, gdzie ja uwazalam, ze powinna byc glowa.
            Kazdej nocy obracal sie dokladnie w te sama strone, obojetnie jak by sie go
            inaczej nie polozylo. Zmieniajac meble doszlismy do wniosku, ze postawimy lozko
            tak, jak maly spi, bo robi sie coraz wiekszy i w koncu zaczalby spadac. W
            przestawionym lozku Piranha spi tak, jak ja polozymy, czyli w pozycji
            odpowiadajacej tej poprzedniej.

            Kolezanka sluchajac mojej opowiesci powiedziala, ze byc moze Piranha „wyczuwa“
            przeplyw jakis energetycznych pradow i kladzie sie tak, jak jest dla niego
            najzdrowiej. Czy cos w tym moze byc?

            Xurek
            • drapieznik nie kazdy ma kota 08.09.05, 13:20
              dobrego na wszystko. kota trzeba sobie wybrac i do tego umiec to zrobic. sa
              koty wariackie jak np moj znajomy, dostal regularnego swira bo sra tam gdzie mu
              przyjdzie ochota a najczesciej w miejsca ukryte a karmia go z puszek, hehehe

              z kotem trzeba sie rozumiec bo inaczej sie nie ma kota...
              kot musi byc caring and autgoing. ku musi byc troskliwy i wspulczojacy ale nie
              musi byc ladny. wybor kota to sztuka bo tylko taki kot spelnia zadanie
              leczenia. poza tym, wszystkie koty sa bardzo dobre tylko sie troche dlozej
              gotuja.


              ps dla purystow, pisze sie outgoing, wspolczujacy i dluzej, ok?
              • jutka1 poprosze o diagnoze 08.09.05, 20:45
                Moja Stokrotka sra tylko do kuwety. Nie jest zlosliwa ani niemila. Chodzi za mna
                z jednego pomieszczenia do drugiego, ale daje mi przestrzen - siada niepodal i
                jest. Dwa razy dziennie, rano i wieczorem, musi dostac swoja porcje kiziu-miziu,
                czyli wskakuje na kolana, kaze sie drapac (no pun intended ;-) i glaskac,
                mruczy, czasem zasypia i po 10-15 minutach schodzi.
                Siaduje na twardym dysku, na VCR sie nie miesci :-)

                Jak przyjezdzam, wie jak brzmi otwieranie i zamykanie bramy, i wtedy wskakuje na
                okno i miauczy na powitanie (jak np. przejezdzam kolo domu, albo tylko parkuje
                na zewnatrz bez otwierania bramy, nie ma jej na oknie). Wita mnie przy drzwiach.

                Lubimy sie, ale nie jestesmy nachalne wobec siebie. Kazda robi co chce i od
                czasu do czasu nasze drogi sie krzyzuja, w mily sposob.

                Jest bardzo gadatliwa (taka rasa), a ja nauczylam sie rozumiec i nasladowac
                niektore jej dzwieki. Ona rozumie niektore moje. I sobie gadamy czasem.

                Czasem mnie ostrzega.

                Czy to dobry kot? :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka