xurek
12.10.05, 16:40
tyle tylko, ze tym razem malo smieszne:
Odbieramy Piranhe z przedszkola (przedwczoraj). W przedszkolu zastajemy suma
sumarum cztery jeszcze nie odebrane piecolatki i zastepcza pania
przedszkolanke z miotla w reku i lzami w oczach.
Wchodzimy i zgielk szescioosobowego choru nas powala. Nasz pieciolatek
wrzeszczy, ze to wszstko, co ta “blöde Ramona” opowiada, to nieprawda, Ramona
usilujac go “przeglosnic” wrzeszczy, ze teraz to on dobiero zobaczy, ze ona
to wszystko jednak powie rodzicom a pozostale trzy pieciolatki dziela sie na
frakcje zenska ryczaca, ze “to blöde Piranha” jest glupia i meska ryczaca ze
to “blöde Ramona” nie ma zielonego pojecia, co “macht Spass” i frakcje
bezplciowa (tak odbieram tego pieciolatka) ryczaca w sensie doslownym, ze
kiedy wreszcze przyjdzie ta “blöde mama” i zabierze go do domu.
Po wrzasnieciu jeszcze glosniej w celu uciszenia towarzystwa dowiadujemy sie,
iz nasz pieciolatek zachowywal sie “megablöd” przez caly dzien. Najpierw
posmarowal klejem caly stol, poproszony o zaprzestanie posmarowal kawal
podlogi i kawalek sciany, poproszony o wyczyszczenie wylal na podloge i
sciane cala butelke plynu do mycia naczyn, poproszony o zostawienie placzacej
pani przedszkolanki w spokoju, by mogla posprzatac, skomentowal jej bol
slowami “ma sie nimi zajmowac a nie blöde ryczec, bo robi sie nudno” po czym
przystroil pomazana klejem i polana plynem podloge cala masa papierowych
wycinkow i “wytarl” to wszstko Florianem, ktory to pod nieuwage Piranhi oplul
byl Carmen i w ogole jest “schiiishueeereblöd”, wiec mu sie za caloksztalt
nalezalo.
Piranha zbesztana przez mame i kategorycznie poproszona o przeproszenie
Ramony powiedziala (tutaj nie tlumacze, tylko cytuje doslownie): “phi,
madralo, jak myslisz, ze tu bedziesz rzadzic, to sie mylisz”. Niepedagogiczne
wejscie daddy, podnoszacego Piranhe i potrzasajacego nim w powietrzu wydajac
krotki rozkaz “stop this nonsense” przynioslo krotkoterminowy sukces w
postaci naburmuszonego powiedzienia “’Tschldigung Ramona und Mami”. Sukces
wychowawczy nie trwal jednak dlugo, przy przebieraniu butow przypomnialo sie
Piranhii, iz zmajsterkowal byl rano winde dla samochodow i zamierza zabrac ja
do domu. Ramona odmowila wydania windy za kare, Piranha wpadla w istna furie,
tatus przelozyl go jak wor kartofli przez ramie, powiedzial Ramonie “I’m
sorry, don’t worry, I’ll deal with him”, pociagnal mamusie za reke, wpakowal
rodzine do samochodu i zawiozl do domu.
W domu “uspokoil” Piranhe krotka rozmowa w cztery oczy i “przekazal” mamusi.
Pirahna chciala pomoc mamusi wyprac swoje w 80% upaprane klejem i farba
ubrania (tylko dlatego, ze lubi uzywac spreya do plam), mamusia powiedziala,
ze nie bedzie z nim rozmawiac, dopoki nie wyjasni, co go w owym przedszkolu
napadlo i dlaczego sie tak zachowal. Piranha przystala na te powazna rozmowe
serwujac:
wersje jeden: zachowal sie tak dlatego, ze WIEDZIAL, iz Ramona nie pozwoli mu
zabrac tej windy, wiec jej “oddal przedtem”.
wersja dwa: zachowal sie tak dlatego, bo Ramona dala Carmen wieksze
ciasteczko, a to, moi panstwo “is not fair and you must confess, that I’m
right”.
wersja trzy: on wcale sie tak nie zachowal – to Florian go zmusil – trzymal
go za reke i malowal “jego reka” tym klejem po podlodze i lal tym plynem.
(Zapytany, czy zmusil go rowniez do tego, by go wytarzac w owym syfie
rozesmial sie mowiac, ze taki “blöd” to nawet Florian nie jest).
Zdesperowana kolejnymi wersjami mamusia powiedziala “S… ja juz naprawde nie
wiem, jak Ciebie wychowywac” na co otrzymala odpowiedz “to nie wychowuj, ja
juz jestem duzy i umiem sie lepiej wychowac sam!”.
W tym momencie tatus poinformowal mamusie i Piranhe, ze chwilowo przejmuje
wychowanie w swoje rece, bo jest wiekszy od mamusi i duuuzo wiekszy od
Piranhii, wiec sila rzeczy musi umiec jeszcze lepiej.
Xurek