pani-i-toto
26.12.05, 20:23
swieta wlasciwie przeszlyby bezwypadkowo, ale nie. Dzis rano obudzila mnie
nadzwyczajna ruchawka z powoduow dwoch. Switem bladym na teren wdar sie jakis
pojebany jebik nikczemnego wzrostu i napastowal nasza suczke dalmatynke w
celach erotycznych - jakby. A potem zaplatal sie w prysznic skorpiun. Jebika
wygonilim, skorpiuna ojciec wyniesl na kleszczach i umiescil na stole pod
szklanka. Wynikla rodzinna debata. Bo znaleznelgo skorpiuna nalezy zgodnie z
prawem i obyczajem usmiercic. Gdyz bydle jest to okrutne i zlosliwe i nie ma
po za tym interesu wchodzic ludziom w prysznic. Bo co? Nastepnie posunie sie
moze do tego ze wejdzie pod deske klozetowa i bedzie razic w dupe chodzacyzh
za potrzeba? No wiec usmiercic nalezy. Ba. Ale tak glupio, bo skorpiun
rozmiaru palca wskazujacego bardzo dzielnie i godnie znosil uwiezienie pod
szklanka. I wszystkim bylo glupio. Czy on wie, ze wlasciwie jest martwy?
Zycie jest zyciem. Tu nie jest nikt wegetarianinem, je sie mieso i strzela do
drogowych znakow. Wiec skorpiun zostal zachlastany maczetom. Czy tez tasakiem
do miensa. Zastanawiam sie. Jak sie czuje skorpiun kiedy praktycznie jest juz
martwy. Jak sie czuje skorpiun umieszczony pod szklanka. Jak sie czuje kazdy
z nas?
Stokrotka