xurek
16.02.06, 11:08
Zrobilam z tego osobny watek, coby nie “zepsuc atmosfery” na tym Birmana,
ktory co prawda jest rozmowa o seksie, ale nie taka nudna jak to, co ja chce
powiedziec :).
Swiatlo napisal:
“Nie narusza on prywatności tej dziewczyny, bo ani nie podaje jej prawdziwych
danych, ani nie ma jakichkolwiek szans aby te światy naszego P2 oraz tamtej
Chinki się w jakich sposób zetknęły. Chinka pozostaje całkowicie anonimowa.”
Swiatlo, jak juz napisalam w moim pierwszym poscia na ten temat calkowicie
zdaje sobie sprawe z tego, ze Chinka nijak sie o tym nie dowie a zaden z nas
nie jest w stanie jej zidentyfikowac. To jednak zupelnie nie zmienia dla mnie
faktu, ze bez wiedzy owej Chinki podawane sa intymne informacje na ktorych
kolportacje, nawet wiedzac, ze pozostanie anonimowa, Chinka w moim
przekonaniu by nie przystala. To, ze mnie to w jakis sposob przeszkadza (nie
umiem znalezc odpowiedniego slowa, by wyrazic to uczucie – wprawia mnie to w
rodzaj zaklopotania) jest zwiazane z tym wlasnie faktem.
“tak naprawdę to jest ona na swój sposób tworem literackim Birdmana”
Birdman nie przedstawil jej jako twor literacki, tylko jako swoje zupelnie
realne doswiadczenie i tak ja to czytam i odbieram. Ale rowniez w literaturze
nie lubie tej formy przekazywania doswiadczen seksualych. Ksiazki opisujace
seksualne przygody “w trzeciej osobie kochankow” sa dla mnie do przyjecia,
nie lubie jednak zdecydowanie dziel na ksztalt autobiografii opisujacych
osoby trzecie pod katem doznan seksualych opisujacego, nawet jezeli ten
opisywany pozostaje anonimowy. Dotyczy to zreszta nie tylko seksu, ale
rowniez wszelkich innych intymnych spraw (intymnosc rozumiana jako obojetnie
co, czego opisywany nie chce dzielic z calym swiatem).
“Którąkolwiek wersje przyjmę, nie ma to żadnego znaczenia dla atrakcyjności
opowiadania.”
Opowiadania z pewnoscia sa atrakcyjne, rownoczesnie jednak maja dla mnie
osobiscie owa “nieprzyjemna nute”, ktorej zrodlo usilowalam opisac.
………………………………………
C-J napisal:
“Zasadniczo jednak podejrzewam, ze xur nalezy do szkoly wyznajacej, iz
seks "sie
robi", a nie rozmawia o nim. Chociaz czasem pewnie robisz wyjatki przy winie
z kolezankami? :)”
Niezupelnie tak. Rozmowa o seksie jako taka jest rzecza wazna z wielu
powodow: wzbogaca doswiadczenia, moze pomoc rozwiazac problemy, pomaga
zwalczyc zahamowania itd itp. Istnieje jednak cala gama rozmow o seksie i nie
kazda tresc nadaje sie dla mnie do kazdej formy jak rowniez nie kazda forma
do kazdego miejsca.
Najminejszy problem (czyli prawie zaden) stanowia dla mnie rozmowy o
doswiadczeniach seksualnych z mojego punktu widzenia (czyli moje odczucia)
bez przytaczania sytuacji i osob, skad sie wywodza. Odbieram to wtedy
jako “calkowicie moje”, wiec uwazam, ze jedyna osoba, z ktora musze okreslic
granice takich zwierzen jestem ja.
Na drugim koncu tej skali znajduja sie dla mnie rozmowy opisujace
konkretne “lozkowe sytuacje” i zachowania seksualnego partnera, szczegolnie,
jezeli nie da sie go “uanonimowic”, bo jezeli np. rozmawiam z moja
wieloletnia przyjaciolka to nawet nie rzucajac rzadnymi danymi ona i tak wie,
o kogo chodzi. Do takich rozmow rzeczywicie potrzebne mi jest duzo zaufania,
maly krag osob a wino tez jest calkiem przydatne :). Osoby, z ktorymi ja
rozmawiam w ten sposob mozna policzyc na palcach, osob, ktore mnie sie
tak “zwierzaja” jest znacznie wiecej i przyznam szczerze, iz bardzo czesto
rozmowy takie mnie krepuja, szczegolnie, jezeli zwierzajacy sie jest mi
prawie nieznany. Przewaznie jednak dostosowuje sie do woli rozmowcy i
slucham “bez oburzenia”, bo w koncu to jego sprawa, o czym chce rozmawiac.
“Seks w necie” to jeszcze inna sprawa. Net daje nowe mozliwosci seksualnych
rozmow, poniewaz bardzo rozszerza ilosc bioracych w nich udzial a tym samym
mozliwych do zdobycia doswiadczen i wrazen. Z jednej strony jest to
pociagajace, z drugiej (u mnie – taka juz jestem i nic na to nie poradze :))
wywoluje wiele wewnetrznych konfliktow moralnych, ktorych swiadomie nie
chce “zbyc i wmiesc pod dywan”, bo nie chce byc inna w necie niz w realu.
Problem rozwiazalam w ten sposob, iz tego typu rozmowy przeprowadzam li tylko
na zamknietym forum pod innym nickiem i nie podajac zadnych innych wiadomosci
z mojego zycia, lacznie z krajem zamieszkania i kolorem wlosow :)).
Taki “zamkniety seksualny kociolek” jest dla mnie znacznie bardziej zblizony
do “rozmow z przyjaciolkami”.
…………………………
Basia napisala:
“Dopiero po przeczytaniu Xurka opinii zawstydzilam sie, ze z taka luboscia
podgladam Chinke na osmym pietrze bez windy:)))) ale zawstydzenie bylo
krotkie, przypomnialam sobie ze to nie opowiesc o iksinskiej, tylko
literatura, tak wiec jestem glosem za tym, zebys
swa tworczosc kontynuowal Ptaszku, nie obrazajac sie o to co mowi Xur.”
Dokladnie w tym kierunku wyobrazalam sobie dalsza rozmowe. Obrazenie Birdmana
bardzo mnie zdziwilo, bo w zasadzie jezeli czegokolwiek chcialam oprocz
wyrazenia wlasnej opinii na temat to uslyszenie opinii innych – jak inni do
widza dla siebie, gdzie przebiega dla nich granica “intymnosci w
opowiadaniach” i dlaczego.
……………………………..
“Czy bede dalej wiecej czegos takiego pisal uzalezniam od reakcji (lub jej
braku) od innych uzytkownikow tego forum. Jako, ze sie zupelnie w pogladach
na ta akurat sprawe nie zgadzamy, nie bede sie dalej odnosil do Twojego
póstu. Oczywiscie, ze masz prawo do krytyki zarowno mojej osoby jak i tego co
piszesz. Zalezy mi aby "nie psuc" tego forum jak juz mi to raz zarzucono wiec
postanowilem na razie wstrzymac sie z podobnymi "wypocinami" - po Twoim
wpisie.”
Szkoda, ze z powodu mojego wpisu zastanawiasz sie nad dalsza kontynuacja
zwierzen. Nie bylo to bynajmniej moim zalozeniem a biorac pod uwage, jak
rzadko tutaj ostanio bywam powinienes raczej kierowac sie opiniami czestych
bywalcow, od ktorych wkladu i zadowolenia “jakosc” forum tak naprawde zalezy.
Postawy “poniewaz masz inna opinie, nie bede dalej dyskutowal” tez nie
podzielam – to sa dla mnie zazwyczaj najciekawsze dyskusje.
“Jako osoba niewatpliwie inteligentna rozumiesz niewatpliwie, ze uzywajac
sformulowania "odmawiam ci moralnego prawa..." wyrazilem po prostu w sposob
delikatny to co mezczyznie powiedzialbym tak "odp... sie" - rozumiemy sie mam
nadzieje ?“
Tak, zrozumialam i bez tego dodatkowego “dosadnego wyjasnienia” i
odpowiedzialam, iz jestem lekko rozczarowana reakcja (w moim odczuciu)
obrazona miast “zainteresowanej dyskusja”. Tym bardziej, iz Ty czesto
krytykujesz poglady / postawy innych nie zgadzajace sie z Twoimi, rowniez w
celu wszczescia dyskusji na temat. Wiec pomyslalam sobie, ze “wer austeilt,
kann auch einstecken”, ale jak widac to tez nie zawsze idzie w parze.
.............................................
A teraz juz zupelnie „odczepiajac sie“ do Birdmana i jego postow „moj“ temat
dyskusji:
Jak to jest dla was z ta intymnoscia w necie? Czy dlatego, iz jest sie tutaj
anonimowym (albo przynajmniej ma to uczucie) uwazacie, ze mozna “wszystko i o
kazdym”? Gdzie przebiegaja dla was granice? Ja czasem pisze rzeczy, opowiadam
cos z zycia innych ludzi a potem mam “wyrzuty sumienia”, bo nieraz opowiem
cos, czego bym nie opowiedziala komus, kto dana osobe zna. I sie wtedy
zastanawiam, czy w jakis sp