Dodaj do ulubionych

Prawo Tolerancjo do

28.03.06, 09:39
Odkrylem prawo tolerancji do dzieci. Zanim to prawo opatentuje potrzebuje go
przetestowac czy jest na pewno prawdziwe.
Otoz brzmi ono: dolna granica wieku dzieci ktore tolerujemy jest rowna
wiekowi naszego najmlodszego dziecka.
Czyli znaczy ze ta granica przesuwa sie stopniowo ku gorze jak nasze
najmlodsze dziecko stopniowo dorasta.
Wpierw nasze dziecko jest niemowlakiem, wtedy kochamy wszystkie niemowlaki na
swiecie. Ach jak slodko one placza! Kiedy nasze najmlodsze dziecko zaczyna
raczkowac, zaczynamy nagle nienawidziec wszystkie rozwrzeszczane niemowlaki,
natomiast z rozczuleniem patrzymy sie na wszystkie raczkujace dzieci.
Potem rok po roku stopniowo granica przesuwa sie do gory. Kiedy nasze dziecko
idzie do szkoly, nienawidzimy wszystke dzieci od przedszkolakow w dol. Potem
nasze dziecko idzie do liceum i nagle wszystkie dzieci ze szkol podstawowych
wydaja sie rozpuszczonymi wstretnymi bachorami, natomiast nawiazujemy
wspanialy kontakt z ta esencja energii mlodzienczej jaka sa nastolatki.
Potem nasze dziecko idzie na studia, i wtedy traktujemy wszystkie nastolatki
jak rozpasane i halasliwe bydlo ktore najlepiej by zagonic do zakonow i
trzymac krotko pod batem.

Czy zgadzacie sie z tym prawem?
Obserwuj wątek
    • swiatlo Mialo byc: Prawo Tolerancji do Dzieci 28.03.06, 09:41
      Nienawidze laptopow. Nacisniesz cos nie tak i juz poszlo zanim jestes gotowy to
      wyslac. Prawdziwy tytul watku powinien byc:
      " Prawo Tolerancji do Dzieci" wedlug Swiatly.
    • maria421 Re: Prawo Tolerancjo do 28.03.06, 09:43
      Co z bezdzietnymi i ich prawem do (Nie)Tolerancji dzieci?
      • swiatlo Re: Prawo Tolerancjo do 28.03.06, 10:06
        No wlasnie bezdzietni sa potwierdzeniem mojego prawa, bowiem w wiekszosci nie
        toleruja oni dzieci w ogole.
    • xurek Re: Prawo Tolerancjo do 28.03.06, 10:41
      Masz w duzej mierze racje, aczkolwiek zbior „wyjatkow“ nie jest az tak maly –
      sa ta ludzie, ktorzy generalnie lubia dzieci – z moich doswiadczen mniejszosc,
      ale zauwazalna :). Poza tym dodalabym Twojemu prawu dodatkowe ograniczenie:
      plec dziecka w przedziale wiekowym 5-12, kiedy to wlasne dziecko nie interesuje
      sie plcia przeciwna (uwazajac ja wrecz za glupia) a tym samym rodzic rowniez
      nie. No chyba, ze ma dzieci plci obojga.
    • ewa553 Re: Prawo Tolerancjo do 28.03.06, 17:01
      czy jestem wyjatek? Jest sporo dzieci ktore bardzo lubie, ale wiekszosc innych
      tylko na odleglosc. A niemowlaki to tylko u rodziny i przyjaciol, obce mnie
      albo denerwuja wrzaskiem, albo sa obojetne. Uczucia wybitnie negatywne,
      graniczace z zada mordu mam tylko do dzieci, ktore np. wrzeszcza mi prosto do
      ucha w samolocie za kazdym razem, jak zobacza cos za oknem. Takie OOOOOO!
      prosto w moje ucho pozbawia mnie tolerancji conajmniej na miesiac.
      • swiatlo Re: Prawo Tolerancjo do 28.03.06, 20:01
        ewa553 napisała:

        > Uczucia wybitnie negatywne,
        > graniczace z zada mordu mam tylko do dzieci, ktore np. wrzeszcza mi prosto do
        > ucha w samolocie za kazdym razem, jak zobacza cos za oknem. Takie OOOOOO!
        > prosto w moje ucho pozbawia mnie tolerancji conajmniej na miesiac.

        Czyli dla wlasnego bezpieczenstwa nie powinienem latac samolotem razem z toba.
        Bo ja wlasnie tak sie zachowuje :))
        • ewa553 Re: Prawo Tolerancjo do 28.03.06, 20:15
          pozwalam Ci Swiatlo latac ze mna, ale siadaj w bezpiecznej odleglosci:))))
          Ale powaznie: polskiemu dziecku powiedzialabym, zeby sie uspokoilo.
          Niemieckiemu nie woilno, bo by ludzie na mnie wsiedli. Tego lotu z Algarve nie
          zapomne do konca zycia:)))))
        • ertes Re: Prawo Tolerancjo do 28.03.06, 20:16
          Swiatlo, chyba nie leciales przez kilka godzin w samolocie z kilkuletnim bachorem :(
          Brrr... nie cierpie. Ale ja ogolnie nie cierpie dzieci a zwlaszcza malych.
    • swiatlo Reklama 28.03.06, 20:25
      Ogladalem niedawno reklame na MTV bodajze.
      W supermarkecie ojciec z dziesiecioletnim synkiem. Synek chce slodycze, ojciec
      odmawia. No to synek bardziej natarczywie chce innego slodycza, ojciec dalej
      odmawia. Synek zaczyna wrzeszczec, tupac, plakac. Sytuacja zaostrza sie coraz
      bardziej. W koncu synek rzuca sie na podloge w spazmach wrzeszczac ze on chce
      slodycze, slodycze i slodycze!
      Na koniec pokazuje sie napis reklamowy: "Kondomy marki XYZ niezawodne!".
      • chris-joe Re: Reklama 28.03.06, 20:31
        good one :) I cos takiego puszczaja na amerykanskiej MTV?!
        • ertes Re: Reklama 28.03.06, 20:32
          Tutaj taka reklama???
          Swiatlo chyba ci sie snilo...
          • triskell Re: Reklama 02.04.06, 01:33
            ertes napisał:
            > Tutaj taka reklama???
            > Swiatlo chyba ci sie snilo...

            Nie wiem, w jakiej stacji Światło ta reklamę widział, ale ona jest po francusku
            (wersja, którą ściągnęłam, ma angielskie napisy, czyli francuski jest tu chyba
            językiem oryginalnym, nie dubbingiem), a prezerwatywy są dostępne m.in. w
            Carrefour. Więc chyba nie amerykańska.

            Reklama (avi) ma niecałe 2 MB, jeśli ktoś chce, to mogę podesłać :-).
            • chris-joe Re: Reklama 02.04.06, 02:19
              rzuc sie :)
    • ewa553 Re: Prawo Tolerancjo do 28.03.06, 20:50
      cudna reklama:)))) ja od wielu, wielu lat powtarzam, ze ryczacy dzieciak w
      sasiedztwie jest najlepszym srodkiem antykoncepcyjnym.
      • kan_z_oz Re: Prawo Tolerancjo do 29.03.06, 03:05
        Myślę, że Twoje spostrzeżenia są trafne i rzeczywiście potwierdzają się w
        wiekszości przypadków.

        Wszystkie babcie i ciocie mogą byż tytaj wyjątkiem z powodu, że dzieci w
        rodzinie traktuje się często jak własne.

        Poziom tolerancji na hałas, rzeczywiście wydaje się zmiejszaść proporcjonalnie
        do tego jak nasze dzieci (lub te w rodzinach) dorastają.


        Kan
        • maria421 Re: Prawo Tolerancjo do 29.03.06, 09:02
          No to wyobrazcie sobie, ile tolerancji do obcych dzieci musza miec
          przedszkolanki albo nauczycielki...

          Co do wrzeszczacych dzieci w samolocie i innych miejscach- jest to owoc
          bezstressowego wychowania. Wedlug mody na bezstressowe wychowanie dziecko mialo
          sie swobodnie i nieskrepowanie rozwijac. To oznaczalo, ze dziecku wolno bylo
          wszystko, gdyz kazde ograniczenie moglo negatywnie wplywac na jego rozwoj.

          Ja bylam z tych zacofanych matek, ktore nigdy nie potrafily zrozumiec co ma
          swobodny rozwoj dziecka wspolnego ze skakaniem w butach po kanapie czy darciem
          pyska w celu osiagniecia celu, wiec jezeli kiedys sie okaze ze moja corka ma
          jakies kompleksy to pewno z tego powodu:-)
          • xurek Re: Prawo Tolerancjo do 29.03.06, 09:29
            “Co do wrzeszczacych dzieci w samolocie i innych miejscach- jest to owoc
            bezstressowego wychowania.“

            Mario, bez przesady :). U takich np. niemowlakow nie moze chyba jeszcze byc
            mowy o skutkach wychowania a rycza moim zdaniem najczesciej i najglosniej.

            “To oznaczalo, ze dziecku wolno bylo wszystko, gdyz kazde ograniczenie moglo
            negatywnie wplywac na jego rozwoj.”

            Mam wrazenie, ze to wychowanie wyszlo juz z mody a jego “produkty” sa juz
            (prawie) dorosle :).

            “Ja bylam z tych zacofanych matek, ktore nigdy nie potrafily zrozumiec co ma
            swobodny rozwoj dziecka wspolnego ze skakaniem w butach po kanapie czy darciem
            pyska w celu osiagniecia celu”

            Co robilas, by dziecko przestalo “drzec sie o swoje”? Ja glownie tlumacze, ze
            nic tym nie osiagnie plus ingoruje owo ryczenie. Tym sposobem trwa to dobre
            pare dni, nim zachowanie takie zostanie porzucone (chociaz Pirahna nalezy do
            dzieci, ktore rzadko rycza – chyba jako niemowlak wyczerpal wiekszosc
            limitu :).
            • maria421 Re: Prawo Tolerancjo do 29.03.06, 10:19
              xurek napisała:

              > Mario, bez przesady :). U takich np. niemowlakow nie moze chyba jeszcze byc
              > mowy o skutkach wychowania a rycza moim zdaniem najczesciej i najglosniej.

              No wlasnie, Xurku, jezeli mowie o skutkach wychowania, to chyba nie mam na
              mysli niemowlakow, tylko dzieci u ktorych juz jakies wychowanie mialo miejsce i
              widac jego skutki.

              > Mam wrazenie, ze to wychowanie wyszlo juz z mody a jego “produkty”
              > sa juz
              > (prawie) dorosle :).

              Tak. Na szczecie jakies pare lat temu zauwazono, ze dziecko potrzebuje granic.
              Obawiam sie jednak, ze wielu rodzicow jeszcze tego nowego trendu nie
              podchwycilo.

              > Co robilas, by dziecko przestalo “drzec sie o swoje”? Ja glownie tl
              > umacze, ze
              > nic tym nie osiagnie plus ingoruje owo ryczenie. Tym sposobem trwa to dobre
              > pare dni, nim zachowanie takie zostanie porzucone (chociaz Pirahna nalezy do
              > dzieci, ktore rzadko rycza – chyba jako niemowlak wyczerpal wiekszosc
              > limitu :).

              Prawie kazde dziecko , na ogol wieku okolo 2 i pol roku, ma okres uporu i
              ryczenia.
              Pamietam, ze kiedys musielismy zrezygnowac z zakupow, bo ile razy chcielismy
              wjechac z Ania w wozku do sklepu, to zaczynala ryczec. Ustapilismy.
              Ale kiedy zaczynala ryczec w domu, to ja bralam za reke, wyprowadzalam do jej
              pokoiku i mowilam "tu mozesz ryczec ile chcesz, ale musisz tak glosno ryczec,
              zeby az Filip cie slyszal" (Filip mieszkal dwa domy dalej); Ani , pozbawionej
              publiki innej niz wlasne zabawki, szybko przechodzila ochota na ryczenie i po
              paru minutach wracala do mnie wesolutka.

              Ale ta faza ryczenie minela jej z momentem kiedy zaczela dobrze mowic, czyli
              okolo 3 urodzin.
              >
              • xurek Re: Prawo Tolerancjo do 29.03.06, 10:30
                U nas metoda z pokojem nie poskutkowala o tyle, iz maly co prawda przestawal
                ryczec, za to zaczynal demolowac pokoj wyrzucajac wszystkie zabawki na jedna
                kupe :). Mnie nie chcialo sie sprzatac, wiec zrezygnowalam z pomyslu. Z
                zakupami bylo dokladnie tak samo, ale ja postanowilam wystawic "spoleczenstwo
                na probe", czyli dalej kupowac z ryczacym dzieckiem nie kupujac mu tego, o co
                ryczal (on jako maly nie ryczal na zakupach - zaczal wtedy, kiedy sobie
                uswiadomil, iz moze byc to droga do otrzymania czegos). Tez przestal :)).

                Czego ja z kolei nie znosilam, nie znosze i nigdy znosic nie bede (sama tez
                nigdy tego nie robilam) to dzieci wieczorem w restauracji zachowujace sie jak
                banda rozwydrzonych prosiakow. O ile zakupy matka zrobic musi i byc moze nie ma
                wtedy pomocy dla dziecka, o tyle do restauracji nikt z dzieckiem przychodzic
                nie musi, jezeli owo nie jest w stanie sie normalnie zachowywac.

                PS: nadal obstaje przy swoim, ze nic nie ryczy tak przenikliwie i wnerwiajaco
                jak niemowlak :))
                • maria421 Re: Prawo Tolerancjo do 29.03.06, 11:11
                  xurek napisała:


                  > Czego ja z kolei nie znosilam, nie znosze i nigdy znosic nie bede (sama tez
                  > nigdy tego nie robilam) to dzieci wieczorem w restauracji zachowujace sie jak
                  > banda rozwydrzonych prosiakow. O ile zakupy matka zrobic musi i byc moze nie
                  ma
                  >
                  > wtedy pomocy dla dziecka, o tyle do restauracji nikt z dzieckiem przychodzic
                  > nie musi, jezeli owo nie jest w stanie sie normalnie zachowywac.

                  Dokladnie!

                  > PS: nadal obstaje przy swoim, ze nic nie ryczy tak przenikliwie i wnerwiajaco
                  > jak niemowlak :))

                  Jechalam ostatnio w pociagu z mloda dziewczyna ktora miala ze soba moze roczne
                  dziecko (juz troche chodzilo) i darlo sie niesamowicie, dziewczyna byla az
                  spocona i sama miala lzy w oczach od zajmowania sie bagazem, szukaniem miejsca
                  i trzymaniem w ryzach histeryzujacego dziecka. Jakkolwiek z bagazem pomogli jej
                  uczynni pasazerowie, to z dzieckiem musiala sobie sama dac rade. Najlepsze
                  jednak bylo to, ze w pewnym momencie placz dziecka nagle sie urwal, a na jego
                  miejscu nastapilo milutkie gaworzenie, a potem cisza, bo dziecko zasnelo.

                  Gorsze od placzu niemowlaka jest chrapanie pasazera. Kiedys podrozowalam z
                  takim w pociagu, co nie tylko chrapal, ale jeszcze mu glowa na moje ramie
                  spadla:-)
                  • xurek Re: Prawo Tolerancjo do 29.03.06, 11:25
                    No skoro juz scurvilas Swiatle watek, to tez sie dolacze :)

                    Jechalismy pociagiem do Wloch, ja, obok mnie Pirahna, na przeciwko maz a przy
                    oknie obok niego taka prawdziwa, ok. 50-letnia wloska “mamma”. Mamma wygladala
                    na zmeczona, i co rusz przysypiala. Jak juz zasypiala na dobre, to otwierala
                    jej sie buzia w wydawala z siebie jeden, niby wcale nie taki glosny ale za to
                    jakos niezwykle przejmujaco-wstrzasajacy harkot. Byl on tak nieoczekiwany, ze
                    pierwsze trzy razy wszscy w trojke podskakiwalismy ze strachu. Ja natomiast ten
                    wlasny harkot budzil, prostowala sie, usmiechala z zazenowaniem i usilowala nie
                    zasnac ponownie, co sie jej oczywiscie nie udawalo. Po pewnym czasie stalo sie
                    to pociagowa zabawa najblizej siedzacych pasazerow – wszyscy obserwowalismy,
                    kiedy buzia sie otworzy i wybuchali smiechem synchronicznie z pojawiajacym sie
                    hrapem.
                    • sabba nie wiem 29.03.06, 11:34
                      czy scurviam na temat czy tez nie bo mnie denerwuja roznego rodzaju dzieci.
                      Obecnie denerwuja mnie takowe w wieku szkolnym z ktorymi cisne sie w autobusie i
                      ktore bez zenady pchaja sie z tornistrami jak i gdzie popadnie.
                      Natomiast jakis czas temu ogladalam w TV taki program o dzieciach wiecznie
                      niezadowolonych. NIe pamietam niestety czy ten symptom byl jakos naukowo
                      okreslony w kazdym razie zachowania takich dzieci okreslono jako chorobowe i
                      pokazano tez terapie takich dzieci ( nie mowie tutaj o programie typu
                      "SuperNania") na przykladzie chlopczyka 3 letniego podajrze. Bez usmiechu na
                      twarzy, wiecznie niezadowolony, wiecznie placze, wrzeszczy ryczy, nawet jak
                      matka i cale otoczenie powieca mu uwage. Jesli takowej nie ma dziecko zaczyna
                      sie drapac po calym ciele czego efektem sa bolesne rany. Program ten wstrzasnal
                      mna szczerze powiedziawszy - nie chcialabym byc w skorze tych rodzicow. Teraoia
                      polega na przetrzymaniu dziecka - po kilku dniach faktycznie dziecko staje sie
                      "normlane" by za jakis czas znow wrocic do placzliwosci. Podobno trwa to ok rok,
                      az sytuacja wroci do normy. Koszmar.
    • ewa553 dawaj Triskel!! - ntxt 02.04.06, 08:41

      • triskell Ewo i CJ-u 02.04.06, 11:49
        Wysłałam na Wasze adresy gazetowe. Miłego oglądania :-).
        • chris-joe Re: Ewo i CJ-u 02.04.06, 16:51
          got it, tris, dzieki :)
    • ewa553 Dzieku Triskell! 02.04.06, 14:06
      Niestety jest to filmik z serii tych, ktorych moj comp chwilowo nie odbiera.
      Jak tylko sasiad ustawi wszystko na nowo - obejrze. Juz sie ciesze:)))
      • chris-joe ewka 02.04.06, 17:06
        Ewka, plik jest w formacie AVI, ktory zwykly windows media player ci odczyta.
        Byc moze twoj wmp nie jest ustawiony na zajmowanie sie plikami AVI.
        Sprobuj co nastepuje (komendy podaje po angielsku, sama dojdziesz jakie sa ich
        niemieckie odpowiedniki):
        -w mejlu triskel prawo kilknij na zalacznik, wybierz opcje "copy", idz powiedzmy
        na pulpit (desktop), prawo kliknij i wybierz opcje "paste" (wklej?);
        albo prawo kliknij na zalacznik, wybierz opcje "save as" (zachowaj jako?) i
        wskaz gdzie plik umiescic.
        -gdy juz plik przeniesiesz lub skopiujesz poza mejlem, prawo kliknij na plik i
        wybierz opcje "open with" (otworz za pomoca?), wybierz "windows media player"
        (ten odtwarzacz ma kazdy uzytkownik windowsow) i tyle.

        Powinno zadzialac.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka