Dodaj do ulubionych

Diagnostyka przedimplatacyjna (PID lub PGD)

27.04.06, 13:43
PGD lub PID (diagnostyka przedimplatacyjna)
ogladalem wczoraj dosc dlugi i bardzo dobrze zrobionyy film dokumentalny
(chyba BBC) na ten temat. W filmie wypowiadali sie zarowno zagorzali
zwolennicy jak i przeciwnicy manipulacji genowej. Poza oczywistymi i latwymi
dla kazdego do zrozumienia checiami "poprawienia szans zyciowych" przyszlym
dzieciom (jak np. usuniecia bledow genetycznych posiadanych przez obojga lub
jedno z rodzicow) zaszokowal mnie inny przyklad.. Otoz pokazano tam brytyjska
(chyba) pare rodzicow - oboje gluchoniemi od urodzenia, posiadajacy normalnie
mowiaca i slyszaca coreczke. Ojciec stwierdzil wprost, ze gdyby mieli dostep
do takiej mozliwosci, to oni zyczyliby sobie takiej manipulacji genetycznej,
aby ich nastepne dziecko przyszlo na swiat takie jak i oni - mianowowicie
gluchonieme. Zaszokowalo mnie to, jak rowniez fakt iz jeden z wystepujacych w
tej dokumentacji naukowcow stwierdzil, ze po pierwsze nie widzi w takim
zyczeniu nic zdroznego, a po drugie, nie mamy prawa do jakiejkolwwiek
ingerencji w zyczenia rodzicow bo tylko oni sa odpowiedzialni za los ich
przyszlych dzieci..Bylem zaszokowany.. ale jako, ze ja zwykle staram sie
najpierw pomyslec zanim zareaguje to caly wieczor staralem sie znalezc MOJA
odpowiedz na ten temat.. Etyczne czy nie ?
Wszystko we mnie broni sie przed taka mozliwoscia i krzyczy, ze jest to
niesprawiedliwe i nieetyczne, ale przeciez, ja sam uzywam wlasnie tego samego
argumentu w obronie prawa kobiety do aborcji..
Gdzie jest tu granica.. gdzie konczy sie wolnosc osobista jednostki i zaczyna
prawo i obowiazek panstwa do ingerencji w zycie osobiste obywatela.. Co
bedzie gdy panstwo samo w imie "wyzszch wartosci" samo zacznie propagowac
takie genetyczne manipulacje..? Przeciez proby eugeniki juz byly i to nie
tylko w nazistowskich panstwach jak Niemcy czy Wlochy, ale rowniez w
tak "oswieconych i humanistycznych" jak Szwecja czy Kanada (programy
sterylizacji) oraz np. Indie czy Chiny (ograniczenie przyrostu ludnosci). Czy
bedziemy kiedys spoleczenstwami "genetycznie lepszych" (takich co to bedzie
stac finansowo na "lepsze", zdrowsze, bardziej inteligentne dzieci) oraz
calej reszty - "odpadu genetycznego" - drugiej i trzeciej klasy ? Moze
przyszlych pariasow i niewolnikow..?
Nie wiem, przyznam sie szczerze, ze jest mi lepiej gdy sobie uswiadomie, ze
prawdopodobnie nie dozyje tych czasow..
Co o tym myslicie?
pozdrawiam
ptaszek
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: Diagnostyka przedimplatacyjna (PID lub PGD) 27.04.06, 14:10
      Mysle, ze jest to ekscytujacy, interesujacy jednakze 'slepy'zaulek w
      dlugoterminowym spojrzeniu na sprawe.
      Rodzice sa odpowiedzialni za los dzieci tylko do pewnego momentu, pozniej traca
      ta odpowiedzialnosc. Osobiscie nie chcialabym podejmowac decycyzji za kogos,
      nawet jesli mialoby to byc male dziecko. Dzieci dorastaja i musza kontynuowac z
      tymi decyzjami swoje wlasne zycie. Ja wole gdy jest to roztasowane
      przez 'nature'.

      Co do decyzji innych ludzi na ten temat; kazda z nich pociaga za soba
      konsekwencje. Ciekawa jestem ilu z tych rodzicow mogloby smialo stwierdzic, ze
      jest przygotowana na radzenie sobie z tymi konsekwencjami na nastepne powiedzmy
      50 lat? A co jesli 'dziecko' bedzie mialo inne spojrzenie na fakt, ze ktos inny
      niz 'cos' zdecydowalo o jego "genetic make up"?
      Widze malo mozliwosci na to aby przecietny 'suburbiany' smiertelnik mial
      rzeczywiste mozliwosci finansowe na wpspieranie 'projektu' do konca zycie w
      przypadku, gdy ten sie nie uda.
      Osobiscie trzymalabym sie z daleka od ideii genetycznie modyfikowanych dzieci,
      co nie oznacza, ze potepiam czy nie popieram badan w tym zakresie.

      Kan
      • bird_man2 Kan... 27.04.06, 15:02
        Kanie,
        piszesz ze:
        "Rodzice sa odpowiedzialni za los dzieci tylko do pewnego momentu, pozniej traca
        ta odpowiedzialnosc" - to sie odnosi do "normalnego zycia"..
        PID/PGD dotyczy "sztucznego zaplodniania".. wyobraz sobie sytuacje jak w tym
        filmie.. Para (australisjska - z Tasmanii nota bene) ma juz jedno dziecko.
        Chlopak jest ciezko chory na skutek defektow genetycznych obojga rodzicow i
        bedzie musial cale zycie (a wiec i w czasie, gdy jego rodzice juz nie beda zyli
        rowniez) kilka razy w tygodniu brac zastrzyki insuliny lub innego swinstwa
        ktorego jego organizm nie produkuje. Jedyna mozliwoscia jego uleczenia bylby
        przeszczep szpiku kostnego od jego brata/siostry ze zdrowymi genami i zdrowym
        organizmem. Wlasnie ci rodzice zdecydowali sie na takie zaplodnianie.. co
        prawda embriony nie byly "modyfikowane" genetycznie lecz zostawaly "eliminowane"
        te ktore ta wade ´genetyczna dale w sobie mialy. Czwarta "proba" przyniosla
        rezultat i urodzil sie zdrowy chlopak, dzieki ktoremu jego starszy brat otrzyma
        szanse na "normalne" zycie w przyszlosci..
        Pozostaje pytanie: "jak zareaguje w przyczlosci ten chlopak, gdy sie dowie, ze
        znalazl sie na tym swiecie TYLKO I WYLACZNIEDLATEGO, ze mogl byc dawca i
        poprawic jakosc zycia swojemu starszemu bratu".. Jakie bedzie jego zycie ? Da
        sobie z tym psychicznie rade ?
        ptaszek
    • xurek Re: Diagnostyka przedimplatacyjna (PID lub PGD) 27.04.06, 14:18
      Ja kiedys ogladalam podobny program, aczkolwiek nie chodzilo o genetyczne
      poprawki tylko o posiadanie dzieci przez rodzicow z wadami genetycznymi i 100%-
      owa pewnoscia, iz dzieci owe wady odziedzicza (nie chodzilo tutaj o
      cos „banalnego“ typu brak malego palca u lewej nogi, tylko o karlowatosc,
      slepote, gluchote itd). Tam rowniez rodzice wypowiadali sie w ten sposob, ze
      chca dziecko takie, jak oni.

      W tamtym programie czesciowo rozumialam chec rodzicow posiadania WLASNEGO
      dziecka bez wzgledu na konsekwencje, chec posiadania dziecka uposledzonego
      miast zdrowego za pomoca genetycznej manipulacj przekracza moja granice
      tolerancji.

      Ja tez sledze z obawa postepy w genetyce. Z jedej strony moga dac nam wiele – z
      drgiej strony daja niebotyczne mozliwosci z niewiadomym wynikiem. Pokusa zas
      jest dla rodzicow niebotyczna. Jezeli mozna miast „przypadku“ miec dziecko,
      ktore odpowiada „katalogowi moich zyczen“ to moim zdaniem bardzo wielu rodzicow
      takiej pokusie ulegnie. Zacznie sie od „plci na zyczenie“ a skonczy
      na „modelu/ce z IQ/EQ wysoko powyzej przecietnej“. Niestety ludzie juz zawsze
      mieli tendencje do esksperymentowania z tym kawalkiem wiedzy, ktory wlasnie
      posiedli bez zastanawiania sie nad tym, jak na wynik wplynac moze ta czesc
      wiedzy, ktorej nie posiadaja i to obojentie w jakiej dziedzinie i jakim
      zakresie.

      Byc moze gen „poprawiajacy“ np. wzrost wplywa rowniez na charakter? Tak do
      konca nikt tego nie wie, kombinacje wplywow sa wciaz na nowo odkrywane
      i „przeklasyfikowywane“ to wszystko to troche jak zabawa z ostrym nozem w
      ciuciu babke...

      Na ile panstwo powinno ingerowac? Tez trudne pytanie, bo kazde ustalone prawo
      zostanie nie tylko “gebraucht”, lecz rowniez “missbraucht”. Zabronienie badan
      (ktore w koncu beda wymagaly eksperymentow na ludzikim genomie) to zastopowanie
      postepu, nieograniczone przyzwolenie to otwaracie puszki pandory. To samo z
      zabronieniem / zaaprobowaniem decyzji rodzicow na temat ingerencji w genom
      plodu. Uwazam mimo wszstko, ze genetyka powinna byc uwaznie kontrolowana i
      reglementowana.

      Jezeli kiedys dojdzie do masowych genetycznych manipulacji to moim zdaniem nie
      bedzie to poczatkiem „nadludzi“ badz „genetycznych kast“, lecz raczej koncem
      naszego gatunku.
      Geny to nie tylko wyglad / charakter / intelekt, lecz rowniez odpornosc na
      choroby, konieczna dla zdrowej populacji roznorodnosc itd itp. Jezeli zaczniemy
      chodowac wybiorczo pare „typow ludzkich“ to okroimy nasz material genetyczny
      tak, iz z pewnoscia nam to na zdrowie nie wyjdzie.
      • bird_man2 Xurek 27.04.06, 15:11
        Xurku,
        kiedys bralem udzial w takiej dyskusji z ludzmi majacymi na ten temat pojecie.
        jeden z naukowcow (lekarz) uzyl takiego argumentu..
        dzieki wspolczesnej medycynie doprowadzilismy do sytuacji w ktorej dzieci z
        wagami organizmu ktore kilkaset/kilkadziesiat lat temu prowadzily do smierci,
        przezywaja i przekazuja te wady genetyczne dalszemu potomstwu. Powoduje to
        definitywne "degenerowanie" puli genetycznej i jedyna mozliwoscia powrotu do
        sytuacji "normalnej" jest wziecie ewolucji we wlasne rece..
        Cos w tym jest. argument jest prawdziwy i nieglupi..
        Poza tym, wyobraz sobie, ze naukowcy odkryli by jakie geny sa odpowiedzialne
        np. za lysienie.. jestem przekonany, ze wielu rodzicow zyczyloby sobie, aby ich
        syn nie lysial w przyszlosci..
        pozdrawiam
        ptaszek
        • xurek Re: Xurek 27.04.06, 15:47
          W tym argumencie i owszem, cos jest, ale moze nie tedy droga? Moze
          miast „manipulowac“ nalezaloby sie jeszcze raz zastanowic nad podtrzymywaniem
          zycia za wszelka cene w jego pierwszych momentach? Wiem, brzmi okrutnie, ale
          jak sie tak naprawde zastanowic, to moze jest to nawet bardziej „ludzkie“?

          PS: z tego co wiem, istnieje jakastam (nie pytaj mnie jaka, bo ani nie jestem
          expert ani na bierzaco) miedzy poziomem testosteronu a lysieniem. No i jakastam
          miedzy owym testosteronem a potencja i meska kondycja. Moze sie nagle okazac,
          ze ow bujnowlosy syn z powodu “skutkow ubocznych” wcale by sie ta lwia grzywa
          tak nie cieszyl?

          Jasne, iz byloby pienknie, gdybysmy nagle stali sie wszyscy piekni, silni,
          madrzy i zdorwi ale moim zdaniem jest to bardziej SiFi niz w realnej
          przyszlosci osiagnalna rzeczywistosc.
          • don2 Re: Se mysle,ze 27.04.06, 16:44
            latwo jest spekulowac na tematy manipulacji genowej itp.gdy sie ma zdrowe
            dziecko.Ludzie ,ktorzy dowiaduja sie ,ze ich dziecko bedzie " nie takie jak
            kazde" lub istnieje szansa na to -maja w d...aspekty moralne itp i na wszystko
            by sie zgodzili,by miec zdrowe dziecko.Oczywiscie wylaczajac tych
            rodzicow ,ktorzy sa porypani w mozgu i akceptuja " Wole Boska " bez protestu.
    • maria421 Re: Diagnostyka przedimplatacyjna (PID lub PGD) 27.04.06, 18:03
      Bardzo ciekawy watek, Ptaku, temat- rzeka, na ktory powinno sie prowadzic
      dyskusje.

      Moja odpowiedz na pytanie, jakie Cie dreczylo po obejrzeniu programu jest NIE!
      Rodzice nie maja prawa okaleczyc wlasne dziecko! Tak, jak nie maja prawa
      spowodowac gluchote u narodzonego zdrowego dziecka, tak nie maja prawa
      zmanipulowac genetycznie plod w ten sposob, aby urodzil sie gluchy!

      Jezeli jest zbrodnia polamac nozki, wylupac oczka, czy obciac raczki zdrowemu
      noworodkowi, to taka sama zbrodnia jest zmanipulowac plod genetycznie tak, aby
      urodzil sie slepy, z niedowladem nog czy rak.

      Wola rodzicow nie moze byc postawiona wyzej niz DOBRO DZIECKA. A nikt mi nie
      wmowi, ze dobrem dziecka jest odziedziczyc uposledzenie rodzicow.

      Dziwie sie lekarzom, ktorzy, dla wlasnej watpliwej chwaly, dla zdobycia
      rozglosu decyduja sie na takie manipulacje. Sa to szarlatani, ktorych nalezy
      powstrzymac.
      • bird_man2 Maria 27.04.06, 18:42
        Hallo Mario,
        i tu sie zdadzamy absolutnie bez wyjatku.. oczywiscie ze nigdy i pod zadnym
        pozorem nie moglbym zaakceptowac czegos takiego..
        Moj osobisty dylemat i poblem bierze sie wlasnie jednak z tego jak ja to
        okreslam "prawa rodzicoe do samopostanowienia"...Widzisz, dla mnie jest
        oczywiste, ze cos podobnego byloby okaleczeniem dziecka - w swietle argumentow
        jego rodzicow cos podobnego wcale by nie nastapilo. Oni argumentuja, ze oni sa
        najlepszym dowodem na to ze i osoby gluchonieme moga funkcjonowac, byc
        wartosciowymi elementami spoleczenstwa, posiadac rodziny itp. Poza tym oni
        uwazaja, ze koro oni nie slysza i tego im nie brakuje i moga z tym zyc, nie
        moze to byc wiec dla dziecka zadna szkoda - wg. nich jak sie cos posiadalo i
        utracilo to jest strata, jak sie czegos nigdy nie mialo i nie odczuwa jego
        braku (no poza poczuciem "innosci" - ale wg. nich podobnie sie czuja biali w
        afryce lub murzyni w europie) to w tym wypadku nie moze byc problemu.
        Dla mnie jest oczywiste, ze nia sa to zadne argumenty i taka manipulacja bylaby
        barbarzynstwem..
        Problemy sa inne:
        1. zalozmy, ze jakis "specjalista" takiej manipulacji na embrionie by dokonal..
        Czy byloby to przestepstwem ?
        2. zalozmy, ze oni by tak dlugo produkowali zaplodnione embriony, az wreszcie
        by "trafiono" na jeden posiadajacy "chciane" wlasciwosci - w tym przypadku
        wlasnie gluchoniemosc.. i ten jeden embrion zostaloby matce zaimplantowany i
        takie dziecko by sie urodzilo..Co wowczas? Przeciez zadnego "czynnego" udzialu
        nikogo w tym by nie bylo.. Czy taki wybor bylby juz przestepstwem ?

        Rozterki.. cholera jasna..nie wiem, obrzydza mnie taki tryb myslenia, ale moje
        uczucia nie maja tu nic do gadania.. mnie chodzi raczej o generalizacje..
        pozdrawiam
        ptaszek


        • maria421 Re: Maria 27.04.06, 19:54
          bird_man2 napisał:

          > Problemy sa inne:
          > 1. zalozmy, ze jakis "specjalista" takiej manipulacji na embrionie by
          dokonal..
          > Czy byloby to przestepstwem ?

          Tak! Okaleczenie jest okaleczeniem, obojetnie czy odbywa sie ono na czlowieku
          narodzonym czy nienarodzonym.

          > 2. zalozmy, ze oni by tak dlugo produkowali zaplodnione embriony, az wreszcie
          > by "trafiono" na jeden posiadajacy "chciane" wlasciwosci - w tym przypadku
          > wlasnie gluchoniemosc.. i ten jeden embrion zostaloby matce zaimplantowany i
          > takie dziecko by sie urodzilo..Co wowczas? Przeciez zadnego "czynnego"
          udzialu
          > nikogo w tym by nie bylo.. Czy taki wybor bylby juz przestepstwem ?

          Byl czynny udzial "specjalistow" od selekcji embrionow.

          > Rozterki.. cholera jasna..nie wiem, obrzydza mnie taki tryb myslenia, ale
          moje
          > uczucia nie maja tu nic do gadania.. mnie chodzi raczej o generalizacje..

          Ptaku, Twoje uczucia, Twoj "Bauchgefühl" maja tu bardzo duzo do gadania...

          Jezeli uznajesz cos za sprzeczne z natura, to jest ono sprzeczne z natura i nie
          daj sobie wmowic jajoglowym ze jest to normalne! Nie daj sobie wmowic, ze masz
          slepo wierzyc nauce i postepowi; nie wszysto co splodzila nauka i postep jest
          obiektywnie dobre dla czlowieka.

          Tematy takie jak klonacja terapeutyczna, eksperymenty na embrionach, przerazaja
          mnie, a jeszcze bardziej przeraza mnie podejscie ludzi do tych tematow,
          podejscie pelne wiary w to,ze wszystko co tworzy nauka musi byc dla czlowieka
          dobre, podejscie w ktorym brakuje refleksji czy jest to naprawde to, czego
          czlowiekowi potrzeba.

          Podejscie, ktore za jedyne kryterium, oprocz mozliwisci nauki, stawia wolny
          wybor czlowieka-chcesz miec gluche dziecko? Prosze bardzo! Coz to jednak za
          wolnosc kiedy czlowiek sam nie potrafi jej sobie ograniczyc? To nie jest
          wolnosc, to samowola, to arbitraz.

          >
          >
          >
          • don2 Re: Maria 27.04.06, 20:08
            Podejscie, ktore za jedyne kryterium, oprocz mozliwisci nauki, stawia wolny
            wybor czlowieka-chcesz miec gluche dziecko? Prosze bardzo! Coz to jednak za
            wolnosc kiedy czlowiek sam nie potrafi jej sobie ograniczyc? To nie jest
            wolnosc, to samowola, to arbitraz.

            YYYY ! bez przesady.Akurat przyklad z kuriozalnej polki. I nie mieszac
            mozliwosci nauki w "poprawianiu" wybrykow natury z idiotycznymi sposobami na
            PR i medialne zaistnienie.
          • bird_man2 Re: Maria 27.04.06, 21:06
            maria421 napisała:
            > Tak! Okaleczenie jest okaleczeniem, obojetnie czy odbywa sie ono na czlowieku
            > narodzonym czy nienarodzonym.
            ***************************************
            tak, tutaj bylbym osobiscie gotowy do zaakceptowania takiej interpretacji
            chociaz dla mnie osobiscie embrion nie jest czlowiekiem lecz zleokiem komorek..
            *******************************************************

            > Byl czynny udzial "specjalistow" od selekcji embrionow.
            **********************************************
            no i co z tego ?..przeciez masz np. 10 embrionow do wyboru - kto moze ci
            dyktowac JAKI JEDEN wybrac ? - wybrac mozesz przeciez tylko jeden, no moze
            dwa..przeciez nikogo nie narazisz na ciaze 10-raczkow..
            ****************************************
            > Ptaku, Twoje uczucia, Twoj "Bauchgefühl" maja tu bardzo duzo do gadania...
            Jezeli uznajesz cos za sprzeczne z natura, to jest ono sprzeczne z natura i nie
            daj sobie wmowic jajoglowym ze jest to normalne! Nie daj sobie wmowic, ze masz
            > slepo wierzyc nauce i postepowi; nie wszysto co splodzila nauka i postep jest
            > obiektywnie dobre dla czlowieka.
            >**************************************
            I z tym mam wlasnie problem.. przeciez taka manipulacja genetyczna to przeciez
            nic innego tylko ewolucja w przyspieszonym tempie i z "ludzkiej reki"..
            Nie jestem naiwny, aby slepo akceptowac wszystko co jez mozliwe do
            skonstruowania i zastosowanie - po cos w koncu mamy nasza inteligencje, wiedze
            i uczucia..
            ***********************************************
            > Tematy takie jak klonacja terapeutyczna, eksperymenty na embrionach,
            przerazaja mnie, a jeszcze bardziej przeraza mnie podejscie ludzi do tych
            tematow, podejscie pelne wiary w to,ze wszystko co tworzy nauka musi byc dla
            czlowieka dobre, podejscie w ktorym brakuje refleksji czy jest to naprawde to,
            czego czlowiekowi potrzeba.
            ***************************
            mario, mnie to nie przeraza, ja jestem przekonany, ze wczesniej czy pozniej do
            tego dojdzie, jest to ztylko sprawa czasu, pozniej pieniedzy a
            pozniej "warunkow brzegowych" - tzn. ustawodawstwa i prawodawstwa.. (co do tego
            ostatniego to mam najwieksze watpliwosci w dzisiejszych czasach - na calym
            swiecie od malej wyspy, do najbardzej egzotycznego kraju potrzebujacego dewiz
            mozesz sobie wszedzie postawic prawatna klinike i robic co uznasz za sluszne..)
            Mnie przerazila wlasnie taka mozliwosc jak z tym gluchoniemym dzieckiem, bo w
            swojej zarozumialosci i nieswiadomosci wydawalo mi sie, ze juz wszystkie
            mozliwosci w tym wzgledzie przemyslalem i mam wyrobione wlasne zdanie - a tu
            gowno prawda..
            *******************************************
            > Podejscie, ktore za jedyne kryterium, oprocz mozliwisci nauki, stawia wolny
            > wybor czlowieka-chcesz miec gluche dziecko? Prosze bardzo! Coz to jednak za
            > wolnosc kiedy czlowiek sam nie potrafi jej sobie ograniczyc? To nie jest
            > wolnosc, to samowola, to arbitraz.
            *************************
            tak, to byc moze i prawda, nie zmienia to faktu, ze jezeli bedzie
            taka "techniczna" mozliwosc, to na pewno ludzie beda ja wykorzystywali nie
            ogladajac sie na to kto i co sobie o nich mysli..
            pozdrawiam
            ptaszek
            > >
            > >
            > >
            • kan_z_oz Bird 28.04.06, 05:04
              Druga czesc Ptaku wyjasnila troche wiecej.

              Mysle, ze jest wiele aspektow, nad ktorymi moznaby sie zastanawiac.
              Jeden o ktorym pisalam wyzej; zastanawiam sie patrzac na genetyke na ile
              naprawde jestesmy w stanie leczyc a na ile tylko eksperymentujemy?

              Odrzucajac wszystkie aspekty moralne - to tak naprawde genetyka posiada tylko
              wiedze na temat wplywu na ten jeden lub kilka genow. Nie mamy natomiast bladego
              pojecia jak to wplynie na caly organizm, jakie beda dlugoterminowe konsekwencje
              oraz jak sie to wszystko ma sie do przekazywania z pokolenia na pokolenie.

              Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie ale z tego co rozumiem to znakomita
              wiekszosc chorob, jetesmy w stanie zaobserwowac i opisac, mozemy je umiejscowic
              natomiast tak naprawde nie wiemy co jest tzw. pierwotna przyczyna. Stwierdzamy
              wiec, ze np nadnercze produkuje zbyt duzo danego hormonu w zwiazku z czym
              dajemy lekarstwo na obnizenie. Gdy znajdziemy powod dlaczego tego hormonu jest
              zbyt wiele produkowanego natychmiast sie okazuje, ze doralismy do nastepnego
              punktu, gdzie mamy pytanie i znowu brak odpowiedzi. Leczymy wiec tylko
              symptomy. Tak dziala cala farmakologia. Leczacy wydaje 1 dolara na lekarstwo i
              1.5 na lekarsta, ktore lecza skutki uboczne pierwszego lekarstwa. W srodkach
              przeciwbolowych na 1 dolara wydajemy 3.5 dolara na lekarstwa leczace skutki
              uboczne. Poprawiamy wiec jakosc zycia ale nie dotarlismy jeszcze do przyczyn.

              Jak wiec bedzie to wygladalo w tym przypadku?
              Nie mam na to odpowiedzi tylko przeczucie, ze mi sie to nie widzi. Dlatego
              mowilam, ze jest to dla mnie 'slepy zaulek'.
              Jest dobra ksiazka na temat intencji czy historii medycyny; nazywa
              sie "stulecie chirurgow". Lektura ciekawa , tylko nie do obiadu.
              Nie krytykuje tytaj medycyny, tylko zauwazam, ze genetyka wchodzi znacznie
              glebiej i w zdecydowanie wiekszym zakresie. Nie da sie tez wydac 3.5 na
              poprawienie skutkow ubocznych.

              Pytanie wiec jest o ile inzynieria genetyczna jest lepsza od tej wiedzy
              posiadanej przez farmakologie?

              Popieram badania w tym zakresie ale zastanawiam sie, czy rzeczywiscie maja one
              byc akurat zastosowane w taki sposob?

              Kan


            • maria421 Re: Maria 28.04.06, 09:45
              bird_man2 napisał:

              > tak, tutaj bylbym osobiscie gotowy do zaakceptowania takiej interpretacji
              > chociaz dla mnie osobiscie embrion nie jest czlowiekiem lecz zleokiem
              komorek..

              Embrion ludzki jest zlepkiem komorek z ktorego rodzi sie czlowiek. Jest
              zlepkiem komorek, ktore decyduja tym jaki ten czlowiek sie narodzi.
              Ty i ja , w stanie "zlepka komorek" mielismy juz zakodowana plec, kolor skory,
              kolor oczu i mase innych wiadomosci, ktore zadecydowaly o tym, ze Ty i ja
              jestesmy jedynymi, unikalnymi egzemplarzami gatunku ludzkiego na swiecie. Nie
              ma drugiego Bird_Mana i nie ma drugiej Marii421 na swiecie!

              Ptaku, z embriona osla rodzi sie osiol, z embriona barana rodzi sie baran, z
              embriona czlowieka rodzi sie czlowiek. To jest prosta sprawa i zastanawianie
              sie od kiedy mozna mowic o "czlowieku nienarodzonym"- czy od jego stadium
              embrionalnego, czy plodowego nie prowadzi do zadnych konkretnych odpowiedzi.
              >
              > no i co z tego ?..przeciez masz np. 10 embrionow do wyboru - kto moze ci
              > dyktowac JAKI JEDEN wybrac ? - wybrac mozesz przeciez tylko jeden, no moze
              > dwa..przeciez nikogo nie narazisz na ciaze 10-raczkow..

              A co z innymi 9 embrionami? Co z tymi 9 zlepkami komorek-nosnikow zycia, w
              ktorych zakodowana jest plec, kolor oczu i nawet ksztalt paznokci? Z ktorych ma
              szanse urodzic sie 9 ludzi? Na smietnik?

              > I z tym mam wlasnie problem.. przeciez taka manipulacja genetyczna to
              przeciez
              > nic innego tylko ewolucja w przyspieszonym tempie i z "ludzkiej reki"..

              I ja wlasnie z tym mam problem. Uwazam, ze czlowiek powinien uzywac nauki do
              poprawiania bledow Natury, nie powinien jednak uzywac nauki do zastapienia
              Natury w jej dziele kreacji zycia.

              > Nie jestem naiwny, aby slepo akceptowac wszystko co jez mozliwe do
              > skonstruowania i zastosowanie - po cos w koncu mamy nasza inteligencje,
              wiedze
              > i uczucia..

              Jedni maja, inni nie. Jedni maja wiecej, drudzy mniej. Zawsze sie znajdzie
              jakis lekarz, krory dla pieniedzy i rozglosu wszczepi zaplodniony in vitro
              embrion ponad 60-letniej kobiecie, albo na zyczenie gluchoniemych rodzicow
              zalatwi im gluchonieme dziecko.

              > mario, mnie to nie przeraza, ja jestem przekonany, ze wczesniej czy pozniej
              do
              > tego dojdzie, jest to ztylko sprawa czasu, pozniej pieniedzy a
              > pozniej "warunkow brzegowych" - tzn. ustawodawstwa i prawodawstwa.. (co do
              tego
              > ostatniego to mam najwieksze watpliwosci w dzisiejszych czasach - na calym
              > swiecie od malej wyspy, do najbardzej egzotycznego kraju potrzebujacego dewiz
              > mozesz sobie wszedzie postawic prawatna klinike i robic co uznasz za
              sluszne..)

              Prawodawstwo w demokracji powinno zalezec od woli obywateli. Powinno...
              Problem z tym, ze wiekszosc ludzi nie zastanawia sie nad tymi problemami, czesc
              ludzi pedzi baranim pedem za kazda nowinka z chceci bycia "postepowym"...
              Boja sie sprzeciwic, bo jeszcze by ich nazwali zniewolonym przez Ratzingera
              ciemnogrodem:-)

              > Mnie przerazila wlasnie taka mozliwosc jak z tym gluchoniemym dzieckiem, bo w
              > swojej zarozumialosci i nieswiadomosci wydawalo mi sie, ze juz wszystkie
              > mozliwosci w tym wzgledzie przemyslalem i mam wyrobione wlasne zdanie - a tu
              > gowno prawda..

              Swietnie, ze potrafisz to przyznac.

              > tak, to byc moze i prawda, nie zmienia to faktu, ze jezeli bedzie
              > taka "techniczna" mozliwosc, to na pewno ludzie beda ja wykorzystywali nie
              > ogladajac sie na to kto i co sobie o nich mysli..

              Niestety, chyba masz racje...
              • xurek Re: Maria 01.05.06, 10:28
                “A co z innymi 9 embrionami? Co z tymi 9 zlepkami komorek-nosnikow zycia, w
                ktorych zakodowana jest plec, kolor oczu i nawet ksztalt paznokci? Z ktorych ma
                szanse urodzic sie 9 ludzi? Na smietnik?“

                Ogladalam kiedys program BBC na ten temat. Embiornow wyprodukowanych na drodze
                sztucznego zaplodnienia jest zawsze wiecej, niz wykorzystanych do wszczepienia
                i ciazy. Embriony te leza gdziez zamrozone – ten program byl konkrentnie o nowo
                stworzonym w stanach „banku embrionow“, ktory dziala podobnie jak bank spermy
                czy jaj (taki tez ponoc istnieje) – embriony przekazywane sa (za zgoda ich
                genetycznych rodzicow) innym parom, ktore wlasnego embriona wyprodukowac nie
                moga a w kotrych kobieta jest w stanie donosic ciaze.

                Mysle, ze taki los (czyli zostanie urodzonym przez kogos innego) spotyka bardzo
                niewiele z owych zamrozonych embiornow. Czesc zostaje wykorzystana przez
                genetycznych rodzicow do nastepnych ciazy a wiekszosc....??? Program sie na
                temat nie wypowiedzial, w internecie nie znalazlam nic, co zaslugiwaloby na
                miano wiarygodniej informacji. Co dzieje sie wiec z tymi „mrozonkami“? Znam
                jeden konkretny przyklad, gdzie rodzice sami nie wiedza co z tym fantem zrobic,
                embriony zamrozone sa juz od czterech lat a rozmow na temat nie daje sie juz
                przeprowadzic, bo rodzice reaguja na nie „alergicznie“.

                Jako ze wciaz nie mam zdania na temat istnienia „czegos poza teraz i tutaj“ nie
                mam rowniez konkretnego zdania na temat posiadania przez nas duszy. Jezeli
                jednak zalozyc, ze dusza istnieje (w co wierzy znakomita wiekszosc populacji
                ludzkiej) to kiedy staje sie ona czescia czlowieka? Jezeli w momencie jego
                poczecia, to embrion jest czyms wiecej niz zlepkiem komorek. Jak wiec ocenic
                jego egzystencje w zamrozonym stanie i co nalezaloby z nim zrobic?

                Pomijajac nawet „spirytualne dywagacje“ problem nie przestaje istniec. Co
                jezeli owe embriony wykorzystane zostaja do takich wlasnie genetycznych
                eksperymentow? Co jezeli powstaje z nich genetycznie zmanipulowany czlowiek,
                ktory nie ma ani rodzicow ani „normalnego“ zycia i byc moze fizycznie cierpi?
                Czy istnieje jakakolwiek pewnosc, ze tak sie juz teraz nie dzieje?

                Ja zastanawiajac sie nad tym tematem doszlam do wniosku, iz jestem przeciwna
                sztucznemu zaplodnieniu i produkowaniu poza macica jakichkolwiek embrionow.

                Tylko czy moje zdanie kogokolwiek interesuje? Nie. W tematach takich jak
                genetyczne ingerencje demokracja dochodzi moim zdaniem do swoich granic. Jak
                przedyskutowac / zredagowac prawo odpowiadajace opinii wiekszosci na temat,
                ktory by go zrozumiec, od owej wiekszosci wymagalby bardzo intensywnego
                wglebienia sie w skomplikowana etyczno – medyczna dziedzine? Biorac pod uwage
                ile takich tematow jest i ile czasu ludziom pozostaje w codziennym zyciu
                na „glowkowanie“ jak i trudnosc zdobycia rzetenlych i szerokich informacji
                jest to moim zdaniem nawet przy dobrej woli nie do przeprowadzenia.

                Moim zdaniem nie da sie prawnie zamkac tej puszki Pandory a jedyne co pokieruje
                dalszym rozwojem genetyki to skutki, jakie ten rozwoj wywola. Pozostaje miec
                nadzieje, ze jezeli beda negatywne, to beda rowniez odwracalne (w globalnej
                skali).
                • maria421 Xurku, 01.05.06, 14:14
                  moge sie tylko podpisac pod tym co napisalas.
                • bird_man2 Re: Maria 01.05.06, 14:52
                  xurek napisała:


                  > Mysle, ze taki los (czyli zostanie urodzonym przez kogos innego) spotyka
                  bardzo niewiele z owych zamrozonych embiornow. Czesc zostaje wykorzystana przez
                  > genetycznych rodzicow do nastepnych ciazy a wiekszosc....??? Program sie na
                  > temat nie wypowiedzial, w internecie nie znalazlam nic, co zaslugiwaloby na
                  > miano wiarygodniej informacji. Co dzieje sie wiec z tymi „mrozonkami";? Znam
                  > jeden konkretny przyklad, gdzie rodzice sami nie wiedza co z tym fantem
                  zrobic, embriony zamrozone sa juz od czterech lat a rozmow na temat nie daje
                  sie juz przeprowadzic, bo rodzice reaguja na nie „alergicznie“.
                  ************************
                  Xurku,
                  ja o tym wszystkim juz wczesniej wiedzialem i nie chcialem rozciagac tematu, bo
                  zauwazylem, ze Maria nie zna szczegolow..
                  "Niezuzyte" embriony sa generalnie zamrazane i przeznaczone do badan naukowych.
                  W Niemczech obecnie obowiazujace prawo naklada na lekarzy
                  obowaiazek "utylizacji" (czytaj - zniszczenia) takich embrionow, podobnie jak
                  zabrania prowadzenia jakichkolwiek experymentow na nich. Dozwolone sa
                  experymenty na embrionach gdy:
                  - posiadane jest specjalne pozwolenia od min. zdrowia i op. spolecznej
                  - embriony POCHADZA Z ZAGRANICY
                  - embriony sa starsze niz poczete w 1995 r (chyba - nie jestem pewien) - jest
                  to wlasnie rok wprowadzeniatej ustawy przez bundestag.
                  *************************************************
                  > Jako ze wciaz nie mam zdania na temat istnienia „czegos poza teraz i tutaj“
                  nie mam rowniez konkretnego zdania na temat posiadania przez nas duszy.
                  Jezeli jednak zalozyc, ze dusza istnieje (w co wierzy znakomita wiekszosc
                  populacji ludzkiej) to kiedy staje sie ona czescia czlowieka? Jezeli w momencie
                  jego poczecia, to embrion jest czyms wiecej niz zlepkiem komorek. Jak wiec
                  ocenic jego egzystencje w zamrozonym stanie i co nalezaloby z nim zrobic?
                  *****************************
                  Takie jest wlasnie stanowisko kosciola (nie tylko katolickiego) i olbrzymiej
                  (jak sama piszesz) wiekszosci ludzi nt. duszy..
                  ja osobiscie uwazam, ze wlasnie taki poglad oparty na wierze jest mylny..
                  Wg. mnie cos takiego jak "dusza" czy "swiadomosc" nie jest cecha
                  charakterystyczna dla ludzi lecz posiadaja ja rowniez zwierzeta (chociaz w
                  roznym stopniu) - przykladow na to jest mnowstwo. Wg. mnie "dusza" podobnie jak
                  i inteligencja jest podstawowym elementem natury a my czyli osobniki zywe
                  jestesmy po prostu w stanie odebrac drobna czastke tego przy pomocy naszych
                  mozgow..
                  W tym ujeciu embrion jako zlepek komorek nie posiada jeszcze
                  jakiejkolwiek "duszy" i nie moze byc uznawany za "czlowieka" choc niewatpliwie
                  jej "istota zywa"
                  *******************************************
                  > Pomijajac nawet „spirytualne dywagacje“ problem nie przestaje istni
                  > ec. Co jezeli owe embriony wykorzystane zostaja do takich wlasnie
                  genetycznych eksperymentow? Co jezeli powstaje z nich genetycznie
                  zmanipulowany czlowiek, ktory nie ma ani rodzicow ani „normalnego“ zycia i byc
                  moze fizycznie cierpi? Czy istnieje jakakolwiek pewnosc, ze tak sie juz teraz
                  nie dzieje?
                  ******************************************
                  Oczywiscie ze takie embriony sa wykorzystywane do takich experymentow - o tym
                  wlasnie pisalem..
                  Czowiek (przynajmniej jak na razie) nie moze powstac bez matki - a wiec ma
                  rodzicow. Na razie nauka nie jest w stanie (chociaz jestem przekonany, ze i do
                  tego dojdzie) "wyzywic plodu" az do urodzenia. Wg dostepnych mi informacji max.
                  osiagniety okres rozwoju biologicznego embrionu poza organizmem kobiety wynosil
                  4 tygodnie..
                  ************************************************
                  > Ja zastanawiajac sie nad tym tematem doszlam do wniosku, iz jestem przeciwna
                  > sztucznemu zaplodnieniu i produkowaniu poza macica jakichkolwiek embrionow.
                  > Tylko czy moje zdanie kogokolwiek interesuje? Nie. W tematach takich jak
                  > genetyczne ingerencje demokracja dochodzi moim zdaniem do swoich granic. Jak
                  > przedyskutowac / zredagowac prawo odpowiadajace opinii wiekszosci na temat,
                  > ktory by go zrozumiec, od owej wiekszosci wymagalby bardzo intensywnego
                  > wglebienia sie w skomplikowana etyczno – medyczna dziedzine? Biorac pod u
                  > wage ile takich tematow jest i ile czasu ludziom pozostaje w codziennym
                  zyciu na „glowkowanie“ jak i trudnosc zdobycia rzetenlych i szerokich in
                  > formacji jest to moim zdaniem nawet przy dobrej woli nie do przeprowadzenia.
                  >
                  > Moim zdaniem nie da sie prawnie zamkac tej puszki Pandory a jedyne co
                  pokieruje dalszym rozwojem genetyki to skutki, jakie ten rozwoj wywola.
                  Pozostaje miec nadzieje, ze jezeli beda negatywne, to beda rowniez odwracalne
                  (w globalnej skali).
                  >
                  ******************
                  chcialbym w to wierzyc i miec Twoj optymizm
                  pozdrawiam
                  ptaszek
                  • maria421 Re: Maria 01.05.06, 15:27
                    bird_man2 napisał:

                    Xurku,
                    > ja o tym wszystkim juz wczesniej wiedzialem i nie chcialem rozciagac tematu,
                    bo
                    >
                    > zauwazylem, ze Maria nie zna szczegolow..
                    > "Niezuzyte" embriony sa generalnie zamrazane i przeznaczone do badan
                    naukowych.
                    >
                    > W Niemczech obecnie obowiazujace prawo naklada na lekarzy
                    > obowaiazek "utylizacji" (czytaj - zniszczenia) takich embrionow, podobnie jak
                    > zabrania prowadzenia jakichkolwiek experymentow na nich. Dozwolone sa
                    > experymenty na embrionach gdy:
                    > - posiadane jest specjalne pozwolenia od min. zdrowia i op. spolecznej
                    > - embriony POCHADZA Z ZAGRANICY
                    > - embriony sa starsze niz poczete w 1995 r (chyba - nie jestem pewien) - jest
                    > to wlasnie rok wprowadzeniatej ustawy przez bundestag.

                    Ptaszku, te wszystkie informac je mozna sobie znalezc. Mnie interesowala Twoja
                    opinia- co Ty zrobilbys z 9 niewykorzystanymi embrionami, gdyby to od Ciebie
                    zalezalo. Wyrzucilbys na smietnik? Spozyktowalbys w jakis sposob? Jaki?

                    > Takie jest wlasnie stanowisko kosciola (nie tylko katolickiego) i olbrzymiej
                    > (jak sama piszesz) wiekszosci ludzi nt. duszy..
                    > ja osobiscie uwazam, ze wlasnie taki poglad oparty na wierze jest mylny..
                    > Wg. mnie cos takiego jak "dusza" czy "swiadomosc" nie jest cecha
                    > charakterystyczna dla ludzi lecz posiadaja ja rowniez zwierzeta (chociaz w
                    > roznym stopniu) - przykladow na to jest mnowstwo. Wg. mnie "dusza" podobnie
                    jak
                    >
                    > i inteligencja jest podstawowym elementem natury a my czyli osobniki zywe
                    > jestesmy po prostu w stanie odebrac drobna czastke tego przy pomocy naszych
                    > mozgow..
                    > W tym ujeciu embrion jako zlepek komorek nie posiada jeszcze
                    > jakiejkolwiek "duszy" i nie moze byc uznawany za "czlowieka" choc
                    niewatpliwie
                    > jej "istota zywa"

                    Aby moc dyskutowac na temat tego czy embrion- plod ma dusze i od jakiego
                    momentu, nalezaloby ja najpierw zdefiniowac.Nie ma jednolitej definicji duszy,
                    niestety, nie wiemy co to jest i co ja okresla, wiec kazdy definiuje ja
                    wybierajac jedna z wielu istniejacych koncepcji duszy.
                    Jednakze nawet jezeli embrion jeszcze duszy nie posiada, tak jak nie posiada
                    wyksztalconych organow, to i tak- nawet w stanie moruli czy blastuli jest
                    zaczetkiem czegos, co bedzie mialo kiedys, oprocz wyksztalconych organow,
                    rowniez dusze, psyche, rozum ,inteligencje, jakkolwiek to nazwiemy.
                    • bird_man2 Re: Maria 01.05.06, 16:10
                      maria421 napisała:
                      > Ptaszku, te wszystkie informac je mozna sobie znalezc. Mnie interesowala
                      Twoja opinia- co Ty zrobilbys z 9 niewykorzystanymi embrionami, gdyby to od
                      Ciebie zalezalo. Wyrzucilbys na smietnik? Spozyktowalbys w jakis sposob? Jaki?
                      *****************************************
                      pewnie zabrzmi to w Twoich uszach brutalnie, ale prawdopodobnie dalbym kotu
                      albu psu na pozarcie, aby sie nie zmarnowalo.. albo bym spuscil po prostu do
                      kanalizacji..
                      dla mnie to jest po prostu zlepek komorek.. jak pomidor czy inna istota..
                      *******************************************************
                      > Aby moc dyskutowac na temat tego czy embrion- plod ma dusze i od jakiego
                      > momentu, nalezaloby ja najpierw zdefiniowac.Nie ma jednolitej definicji
                      duszy, niestety, nie wiemy co to jest i co ja okresla, wiec kazdy definiuje ja
                      > wybierajac jedna z wielu istniejacych koncepcji duszy.
                      ******************************
                      Mario, prosze nie obrazaj mojej inteligencji..
                      Zapytaj sie jakiegos fizyka jak potrafi zdefiniowac pojecie "sila" - otoz nie
                      ma takiej definicji podobnie jak nie ma definicji dla tysiecy innych zjawisk
                      znanych nam i odczuwalnych przez nas w przyrodzie.. i nie wyklucza to przeciez
                      dyskusji na ich temat.
                      Jak sam piszesz kazdy sam sobie wybiera definicje czy koncepje duszy - ja sobie
                      MOJA wybralem (jak juz napisalem) i kieruje sie w moim postepowaniu moralnym
                      MOJA DEFINICJA..
                      Prawatnie powiem ci, ze uwazam MOJA definicje nie tylko za bardziej spojna i
                      logiczna, ale rowniez bardziej moralna bo w przeciwienstwie od definicji
                      kosciola nie sluzy ona manipulacji nikim oraz probom podporzadkowania sobie
                      innych..
                      ***********************************************

                      > Jednakze nawet jezeli embrion jeszcze duszy nie posiada, tak jak nie posiada
                      > wyksztalconych organow, to i tak- nawet w stanie moruli czy blastuli jest
                      > zaczetkiem czegos, co bedzie mialo kiedys, oprocz wyksztalconych organow,
                      > rowniez dusze, psyche, rozum ,inteligencje, jakkolwiek to nazwiemy.
                      ***********************************
                      No i co z tego wynika..? Coz to ma znaczyc ? A jezeli nie bedzie mial organow?
                      rak, nog, itp. - skad mozesz to na tym etapie wiedziec ? A jezeli to bedzie
                      nowy Caligula, dzingis Khan, Wielki Inkwitytor, Hitler czy Stalin ?
                      To jest Mario teoretyczne gdybanie nie prowadzace do nikad..
                      pozdrawiam
                      ptaszek
                      • maria421 Re: Maria 01.05.06, 20:47
                        bird_man2 napisał:

                        > pewnie zabrzmi to w Twoich uszach brutalnie, ale prawdopodobnie dalbym kotu
                        > albu psu na pozarcie, aby sie nie zmarnowalo.. albo bym spuscil po prostu do
                        > kanalizacji..
                        > dla mnie to jest po prostu zlepek komorek.. jak pomidor czy inna istota..

                        To brzmi niekonsekwentnie w stosunku do tego, co wczesniej pisales.

                        Mario, prosze nie obrazaj mojej inteligencji..
                        > Zapytaj sie jakiegos fizyka jak potrafi zdefiniowac pojecie "sila" - otoz nie
                        > ma takiej definicji podobnie jak nie ma definicji dla tysiecy innych zjawisk
                        > znanych nam i odczuwalnych przez nas w przyrodzie.. i nie wyklucza to
                        przeciez
                        > dyskusji na ich temat.
                        > Jak sam piszesz kazdy sam sobie wybiera definicje czy koncepje duszy - ja
                        sobie
                        > MOJA wybralem (jak juz napisalem) i kieruje sie w moim postepowaniu moralnym
                        > MOJA DEFINICJA..

                        Mam pewne problemy z Twoja definicja, gdyz uwazam ja za zupelnie niespojna.
                        Piszesz ze posiadaja ja ludzie i zwierzeta wiec moze masz tu na mysli "ducha",
                        czyli oddech, czyli to co je ozywia. Dalej jednak piszesz, ze dusza jak i
                        inteligencja sa podstawowym elementem natury. I tu mam problem. Natura to
                        wszystkie elementy, wszystkie pierwiastki, rowniez ziemia, powietrze, woda,
                        mineraly...

                        > Prawatnie powiem ci, ze uwazam MOJA definicje nie tylko za bardziej spojna i
                        > logiczna, ale rowniez bardziej moralna bo w przeciwienstwie od definicji
                        > kosciola nie sluzy ona manipulacji nikim oraz probom podporzadkowania sobie
                        > innych..

                        Po pierwsze, Twoja definicja nie jest ani spojna ani logiczna z powodu, jaki
                        wymienilam.

                        Po drugie nie istnieje cos takiego, jak definicja duszy wedlug Kosciola
                        Katolickiego. Ani tez Kosciol nie okresla momentu w ktorym czlowiek zaczyna
                        miec dusze.
                        Po trzecie, poniewaz nie istnieje koscielna definicja duszy, nie moze byc ona
                        wykorzystywana do jakiejkolwiek manipulacji.

                        > No i co z tego wynika..? Coz to ma znaczyc ? A jezeli nie bedzie mial
                        organow?
                        > rak, nog, itp. - skad mozesz to na tym etapie wiedziec ?

                        Jezeli urodzi sie bez rak czy nog, to czy przez to nie bedzie czlowiekiem?

                        > A jezeli to bedzie
                        > nowy Caligula, dzingis Khan, Wielki Inkwitytor, Hitler czy Stalin ?

                        Uwazasz, ze oni wszyscy byli genetycznie obciazeni jakims "genem okrucienstwa"?

                        > To jest Mario teoretyczne gdybanie nie prowadzace do nikad..

                        Nawet jezeli jest to teoretyczne gdybanie, to tylko dzieki takiemu gdybaniu
                        mozemy przemyslec wiele spraw, wyrobic sobie wlasny poglad na te sprawy.
                        >
                        >
                        >
                        • bird_man2 Re: Maria 01.05.06, 21:19
                          maria421 napisała:

                          > To brzmi niekonsekwentnie w stosunku do tego, co wczesniej pisales.
                          ************************************
                          hops.. gdzie ? nie przypominam sobie.. - zawsze pisalem ze dla mnie embrion
                          jest zlepkiem komorek a nie czlowiekiem..
                          *********************************************
                          > Mam pewne problemy z Twoja definicja, gdyz uwazam ja za zupelnie niespojna.
                          > Piszesz ze posiadaja ja ludzie i zwierzeta wiec moze masz tu na
                          mysli "ducha", czyli oddech, czyli to co je ozywia. Dalej jednak piszesz, ze
                          dusza jak i inteligencja sa podstawowym elementem natury. I tu mam problem.
                          Natura to wszystkie elementy, wszystkie pierwiastki, rowniez ziemia, powietrze,
                          woda, mineraly...
                          *********************************
                          masz prawo miec klopoty z ta definicja, bo jak widze moje uzycie slowa Natura w
                          tym kontekscie jest po prostu zawezone - niejako automatycznie sprowadza nature
                          do tego wlasnie o czym ty piszesz.. i masz oczywiscie racje w tym kontekscie
                          Dla mnie Natura to jest przede wszystkim ENERGIA - ta znana nam jak
                          elektromagnetyczna, jadrowa itp. oraz ta nam jeszcze nieznana (dalej) Materia i
                          to wszystko co wymieniasz jest tylko FORMA ENERGII - mozna ja znowu w energie
                          przksztalcic jak mozna energie przeksztalcic w materie. Otoz dla mnie (a nie
                          jestem tu samotny) istnieje we wszchswiecie (nie tylko naszym) forma energi nam
                          nieznana ktora zawiera np. intelekt (inteligencje jako postepowanie w kierunku
                          przeksztalcania chaosu w formy uporzadkowane) oraz "duszy" - tzn. swiadomosci.
                          Otoz kosciol ( i wielu naukowcow rowniez) uwaza, ze jedynymi istotami na tym
                          swiecie posiadajacymi dusze (jako swiadomosc wlasnego "JA") sa ludzie i
                          ta "dusza" jest nam dana od Boga. Jak sie chce popatrzyc naprawde dokladnie na
                          znana nam przyrode to widac, ze wiele zwierzat (np. slonie, delfiny, ale nie
                          tylko) posiada cos co bez wytpienia mozna nazwac swiadomoscia wlasnej
                          egzystencji (odczuwanie np. smutku przy smierci wspoltowarzysza, regulacja
                          stosunkow w grupie w celu umozliwienia jej najlepszego przezycia itp.)
                          Jak chcesz to mozemy poszerzyc ten watek bo sprawa jest ciekawa.. teraz tyle na
                          krotko dla wyjasnienia mojego punktu widzenia
                          ********************************************
                          > Po pierwsze, Twoja definicja nie jest ani spojna ani logiczna z powodu, jaki
                          > wymienilam. -
                          ************* patrz wyzej na moje rozszerzenie ******************
                          >
                          > Po drugie nie istnieje cos takiego, jak definicja duszy wedlug Kosciola
                          > Katolickiego. Ani tez Kosciol nie okresla momentu w ktorym czlowiek zaczyna
                          > miec dusze.
                          **************************
                          Mario, prosze.. juz pisalem ze cie szanuje.. nie obrazaj mojej inteligencji..
                          **************************************
                          > Jezeli urodzi sie bez rak czy nog, to czy przez to nie bedzie czlowiekiem?
                          ****************************
                          w sensie biologicznym bedzie oczywiscie.. czy jest z punktu widzenia
                          czlowieczenstwa, natury i przekazywania takich wadliwych genow dalej sensem
                          dopuszczania do narodzin takiej istoty gdy sie o tam juz wie na etapie
                          embrionalnej - watpie..
                          Ja osobiscie gdybym taka swiadomosc mial iz MOJ przyszly potomek bedzie taki
                          zrobil bym wszystko co w mojej mocy, aby nie dopuscic do jego narodzin
                          *********************************
                          > > A jezeli to bedzie nowy Caligula, dzingis Khan, Wielki Inkwitytor, Hitler
                          czy Stalin ?
                          > Uwazasz, ze oni wszyscy byli genetycznie obciazeni jakims "genem
                          okrucienstwa"?
                          ***************************
                          nie mam pojecia, osobiscie nie sadze.. istnieje sporo naukowcow twierdzacych
                          cos podobnego.. Ja OSOBISCIE uwazam, ze w tym przypadku (okrucienstwa i braku
                          uczuc) geny z tym nie maja nic wspolnego - jest to sprawa przypadkowego
                          wychowania (brak milosci od rodzicow w pierwszych 3 latach zycia) lub celowego
                          wychowymania w tym kierunku (klany "ninja" w japonii, janczarzy w dawnej turcji
                          irp. - jest sporo przykladow - nawet z nowych czasow (Rosja sowiecka, korea
                          pln.)
                          *******************************************************
                          > Nawet jezeli jest to teoretyczne gdybanie, to tylko dzieki takiemu gdybaniu
                          > mozemy przemyslec wiele spraw, wyrobic sobie wlasny poglad na te sprawy

                          *********************
                          I tu sie zgadzamy generalnie chociaz dyskusja na pewne tematy nie prowadzi do
                          nikad (instneinei/nieistnienie boga itp.)
                          pozdrawiam
                          ptaszek
                          • maria421 Re: Maria 02.05.06, 09:16
                            bird_man2 napisał:


                            > hops.. gdzie ? nie przypominam sobie.. - zawsze pisalem ze dla mnie embrion
                            > jest zlepkiem komorek a nie czlowiekiem..

                            Wydawalo mi sie, ze zgodzilismy sie , ze embrion ludzki jest jedna z pierwszych
                            faz rozwoju czlowieka. Lub ze jest czlowiekiem w jego poczatkowej fazie
                            rozwoju.
                            Wydawalo mi sie, ze zgodzilismy sie ze tak jak nie mozna okaleczac czlowieka,
                            tak nie mozna okaleczac embrionu. Konsekwencja tego stwierdzenia byloby ze tak,
                            jak nie mozemy dac noworodka psu na pozarcie, tak nie powinnismy kreowac
                            ludzkie embriony po to, aby je potem psu na pozarcie dawac.

                            > masz prawo miec klopoty z ta definicja, bo jak widze moje uzycie slowa Natura
                            w
                            > tym kontekscie jest po prostu zawezone - niejako automatycznie sprowadza
                            nature
                            > do tego wlasnie o czym ty piszesz.. i masz oczywiscie racje w tym kontekscie
                            > Dla mnie Natura to jest przede wszystkim ENERGIA - ta znana nam jak
                            > elektromagnetyczna, jadrowa itp. oraz ta nam jeszcze nieznana (dalej) Materia
                            i
                            > to wszystko co wymieniasz jest tylko FORMA ENERGII - mozna ja znowu w energie
                            > przksztalcic jak mozna energie przeksztalcic w materie. Otoz dla mnie (a nie
                            > jestem tu samotny) istnieje we wszchswiecie (nie tylko naszym) forma energi
                            nam
                            > nieznana ktora zawiera np. intelekt (inteligencje jako postepowanie w
                            kierunku
                            > przeksztalcania chaosu w formy uporzadkowane) oraz "duszy" - tzn. swiadomosci.
                            > Otoz kosciol ( i wielu naukowcow rowniez) uwaza, ze jedynymi istotami na tym
                            > swiecie posiadajacymi dusze (jako swiadomosc wlasnego "JA") sa ludzie i
                            > ta "dusza" jest nam dana od Boga. Jak sie chce popatrzyc naprawde dokladnie
                            na
                            > znana nam przyrode to widac, ze wiele zwierzat (np. slonie, delfiny, ale nie
                            > tylko) posiada cos co bez wytpienia mozna nazwac swiadomoscia wlasnej
                            > egzystencji (odczuwanie np. smutku przy smierci wspoltowarzysza, regulacja
                            > stosunkow w grupie w celu umozliwienia jej najlepszego przezycia itp.)
                            > Jak chcesz to mozemy poszerzyc ten watek bo sprawa jest ciekawa.. teraz tyle
                            na
                            > krotko dla wyjasnienia mojego punktu widzenia

                            Sprawa faktycznie ciekawa i warta osobnego watku.

                            > Mario, prosze.. juz pisalem ze cie szanuje.. nie obrazaj mojej inteligencji..

                            Wobec tego, prosze Cie o przedstawienie definicji duszy wg. Kosciola
                            Katolickiego. Moze sie czegos naucze:-)

                            > w sensie biologicznym bedzie oczywiscie.. czy jest z punktu widzenia
                            > czlowieczenstwa, natury i przekazywania takich wadliwych genow dalej sensem
                            > dopuszczania do narodzin takiej istoty gdy sie o tam juz wie na etapie
                            > embrionalnej - watpie..

                            Z pewnoscia widziales w Niemczech dorosle osoby z niewyksztalconymi konczynami.
                            Sa to osoby, ktorych matki przyjmowaly w ciazy jakis srodek farmakologiczny ( w
                            tej chwili nie pamietam nazwy) przeciw mdlosciom. Warto byloby zapytac ich
                            samych, czy wolalyby byc poronione , czy narodzic sie z takim handicapem.

                            > Ja osobiscie gdybym taka swiadomosc mial iz MOJ przyszly potomek bedzie taki
                            > zrobil bym wszystko co w mojej mocy, aby nie dopuscic do jego narodzin

                            Ja sama nie wiem jak bym zareagowala na wiadomosc, ze dziecko, ktorego sie
                            spodziewam ma Downa, albo jakies inne, jeszcze gorsze uposledzenie. Rozumiem
                            kobiety, ktore decyduja sie na aborcje w takiej sytuacji, rozumiem ze nie kazda
                            stac na bohaterstwo, mnie tez by chyba nie bylo na nie stac.

                            > nie mam pojecia, osobiscie nie sadze.. istnieje sporo naukowcow twierdzacych
                            > cos podobnego.. Ja OSOBISCIE uwazam, ze w tym przypadku (okrucienstwa i braku
                            > uczuc) geny z tym nie maja nic wspolnego - jest to sprawa przypadkowego
                            > wychowania (brak milosci od rodzicow w pierwszych 3 latach zycia) lub
                            celowego
                            > wychowymania w tym kierunku (klany "ninja" w japonii, janczarzy w dawnej
                            turcji
                            > irp. - jest sporo przykladow - nawet z nowych czasow (Rosja sowiecka, korea
                            > pln.)

                            Czyli jeszcze jeden punkt przeciw selekcji embrionow? :-)

                            > I tu sie zgadzamy generalnie chociaz dyskusja na pewne tematy nie prowadzi do
                            > nikad (instneinei/nieistnienie boga itp.)

                            Uwazam, ze dyskusje na temat embrionow mozna prowadzic w oderwaniu od
                            jakiegokolwiek swiatopogladu.

                            >
                            >
                            >
                            • bird_man2 Re: Maria 02.05.06, 11:08
                              maria421 napisała:

                              > Wydawalo mi sie, ze zgodzilismy sie , ze embrion ludzki jest jedna z
                              pierwszych faz rozwoju czlowieka. Lub ze jest czlowiekiem w jego poczatkowej
                              fazie rozwoju.
                              ************************************
                              Z tym sie oczywiscie zgodze.. jest poczatkiem i zaczatkiem tego czegos co MOZE
                              BYC CZLOWIEKIEM.. NIE JEST JESZCZE CZKOWIEKIEM, podobnie jak wg mnie nie jest
                              czlowiekiem osobnik z rasy ludzi, posiadajacy 2 rece, 2 nogi, 2 oczu, 2 uszu
                              itd ale zabijajacy innych ludzi gazem czy tez rabiacy ich z premedytacja
                              siekiera.. Koniec i kropka..
                              I patrzac tak na sprawe moge rownie dobrze spuscic embrion do kibla bez
                              klopotow motralnych nawet ze swiadomoscia ze moglby to byc potencjalnie mowy
                              J.S.Bach..
                              ************************************************

                              > Wydawalo mi sie, ze zgodzilismy sie ze tak jak nie mozna okaleczac czlowieka,
                              > tak nie mozna okaleczac embrionu. Konsekwencja tego stwierdzenia byloby ze
                              tak, jak nie mozemy dac noworodka psu na pozarcie, tak nie powinnismy kreowac
                              > ludzkie embriony po to, aby je potem psu na pozarcie dawac.
                              **********************************************
                              Oczywiscie, ze uwazam iz nie wolno CELOWO TAK MANIPULOWAC EMBRIONEM
                              aby "uzyskac" okaleczonego czlowieka.. tu sie zgadzam
                              Nie wynika z tego dla mnie moralny zakaz zabraniajacy mi oddac reszte
                              niezuzytych i niepotrzebnych embrionow psu na pozarcie, nie widze zadnego sensu
                              w kreowaniu embrionow po to aby dawac je psom na pozarcie - puszki z
                              supermarketu sa tansze i dla psa niewatpliwie zdrowsze..
                              *****************************************
                              >
                              > Z pewnoscia widziales w Niemczech dorosle osoby z niewyksztalconymi
                              konczynami. Sa to osoby, ktorych matki przyjmowaly w ciazy jakis srodek
                              farmakologiczny ( w tej chwili nie pamietam nazwy) przeciw mdlosciom. Warto
                              byloby zapytac ich samych, czy wolalyby byc poronione , czy narodzic sie z
                              takim handicapem.
                              **********************
                              Mario, prosze cie jeszcze raz - nie probuj mna manipulowac..
                              Tu chodzi o skutki zaatrucia Conterganem - sa to skutki medykamentu na
                              WYKSZTALCONY I ROZWIJAJACY SIE W LONIE MATKI PLOD a nie ma to nic wspolnego z
                              manipulacja na embrionie poza organizmem matki..
                              jako ze dzisiaj jest wtorek to jutro na pewno bedzie sroda - to jest tez
                              prawda, ale co z tego wynika i co ma to wspolnego z tym o czym mowimy?
                              ***********************************
                              > Ja sama nie wiem jak bym zareagowala na wiadomosc, ze dziecko, ktorego sie
                              > spodziewam ma Downa, albo jakies inne, jeszcze gorsze uposledzenie. Rozumiem
                              > kobiety, ktore decyduja sie na aborcje w takiej sytuacji, rozumiem ze nie
                              kazda stac na bohaterstwo, mnie tez by chyba nie bylo na nie stac.
                              ***************
                              jak wyzej.. nie mowimy o plodzie.. mowimy o embrionie w stadium pozamacicznym..
                              *********************************
                              >
                              > Czyli jeszcze jeden punkt przeciw selekcji embrionow? :-)
                              ************************
                              z mojgo punktu widzenioa tak, jak najbardziej..
                              **********************************
                              > > I tu sie zgadzamy generalnie chociaz dyskusja na pewne tematy nie prowadz
                              > i do nikad (instneinei/nieistnienie boga itp.)
                              >
                              > Uwazam, ze dyskusje na temat embrionow mozna prowadzic w oderwaniu od
                              > jakiegokolwiek swiatopogladu.
                              ******************
                              chcialby, aby bylo to rzeczywiscie mozliwe.. z moich doswiadzen wcale tak nie
                              wynika - jestes tu raczej chlubnym wyjatkiem
                              pozdrawiam
                              ptaszek
                              • maria421 Re: Maria 02.05.06, 12:01
                                bird_man2 napisał:

                                Z tym sie oczywiscie zgodze.. jest poczatkiem i zaczatkiem tego czegos co MOZE
                                > BYC CZLOWIEKIEM.. NIE JEST JESZCZE CZKOWIEKIEM, podobnie jak wg mnie nie jest
                                > czlowiekiem osobnik z rasy ludzi, posiadajacy 2 rece, 2 nogi, 2 oczu, 2 uszu
                                > itd ale zabijajacy innych ludzi gazem czy tez rabiacy ich z premedytacja
                                > siekiera.. Koniec i kropka..
                                > I patrzac tak na sprawe moge rownie dobrze spuscic embrion do kibla bez
                                > klopotow motralnych nawet ze swiadomoscia ze moglby to byc potencjalnie mowy
                                > J.S.Bach..

                                Proponuje oddzielic aspekt biologiczny i apekt etyczny dyskusji nad
                                czlowieczenstwem, bo inaczej wyjdzie nam z tego groch z kapusta.
                                Embrion ludzki, z biologicznego punktu widzenia jest czlowiekiem w jego
                                najwczesniejszej fazie rozwoju. Tak jak kulka skrzeku jest zaba w jej
                                najwczesniejszej fazie rozwoju.
                                Problem etyczny jaki sie rodzi na podstawie tej biologicznej definicji jest
                                nastepujacy- czy embrion ludzki powinien byc traktowany jak kulka skrzeku, czy
                                inaczej?

                                > Oczywiscie, ze uwazam iz nie wolno CELOWO TAK MANIPULOWAC EMBRIONEM
                                > aby "uzyskac" okaleczonego czlowieka.. tu sie zgadzam
                                > Nie wynika z tego dla mnie moralny zakaz zabraniajacy mi oddac reszte
                                > niezuzytych i niepotrzebnych embrionow psu na pozarcie,

                                Nawet, gdyby te embriony byly Twoimi potencjalnymi dziecmi?
                                Ja powiem z doswiadczenia, (dwie ciaze w tym jedna pozamaciczna), ze
                                taki "zlepek komorek" ktory zagniezdzil sie w brzuchu kobiety jest od samego
                                poczatku uwazany przez nia za jej dziecko, po ktorego utracie odczuwa bol i
                                zalobe...

                                > Mario, prosze cie jeszcze raz - nie probuj mna manipulowac..
                                > Tu chodzi o skutki zaatrucia Conterganem - sa to skutki medykamentu na
                                > WYKSZTALCONY I ROZWIJAJACY SIE W LONIE MATKI PLOD a nie ma to nic wspolnego
                                z
                                > manipulacja na embrionie poza organizmem matki..
                                > jako ze dzisiaj jest wtorek to jutro na pewno bedzie sroda - to jest tez
                                > prawda, ale co z tego wynika i co ma to wspolnego z tym o czym mowimy?

                                Ptaku, w poprzednim poscie , jezeli dobrze zrozumialam, powatpiewalas w
                                czlowieczenstwo uposledzonych ludzi. Dlatego napisalam to, co napisalam.

                                > chcialby, aby bylo to rzeczywiscie mozliwe.. z moich doswiadzen wcale tak nie
                                > wynika - jestes tu raczej chlubnym wyjatkiem

                                Czekam ciagle na te definicje duszy wedlug Kosciola..)))

                                Ale poniewaz sie nie doczekam, wiec juz pisze- Ptaku, Kosciol nie definiuje
                                duszy, nie okresla czym ona jest, ani kiedy ona wstepuje w czlowieka, czy jest
                                juz w embrionie czy pozniej. To, co napisales wczesniej wynikalo z
                                Twego "pauschal" podejscia do KK, ktory przeciez nic innego nie robi tylko
                                manipuluje i zniewala...
                                W chrzescijanstwie (zauwaz " w chrzescijanstwie", nie tylko w katolicyzmie),
                                wierzy sie tylko, ze dusza pochodzi od Boga i ze jest niesmiertelna, ze jej
                                istnienie nie konczy sie razem ze smiercia ciala. Chrzescijanstwo nie jest
                                zreszta jedyna religia , ktora wierzy w niesmiertelnosc duszy.

                                Ale CO to jest, CZYM jest ta dusza, gdzie ona sie znajduje, tego nikt nie
                                definiuje.
                                • bird_man2 Re: Maria 02.05.06, 12:09
                                  odpowiem po poludniu, jak bede mial wiecej czasu
                                  pozdrawiam
                                  ptak
                                • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy 02.05.06, 16:46
                                  maria421 napisała:

                                  >
                                  > Czekam ciagle na te definicje duszy wedlug Kosciola..)))
                                  >
                                  > Ale poniewaz sie nie doczekam, wiec juz pisze- Ptaku, Kosciol nie definiuje
                                  > duszy, nie okresla czym ona jest, ani kiedy ona wstepuje w czlowieka, czy
                                  jest
                                  > juz w embrionie czy pozniej. To, co napisales wczesniej wynikalo z
                                  > Twego "pauschal" podejscia do KK, ktory przeciez nic innego nie robi tylko
                                  > manipuluje i zniewala...
                                  > W chrzescijanstwie (zauwaz " w chrzescijanstwie", nie tylko w katolicyzmie),
                                  > wierzy sie tylko, ze dusza pochodzi od Boga i ze jest niesmiertelna, ze jej
                                  > istnienie nie konczy sie razem ze smiercia ciala. Chrzescijanstwo nie jest
                                  > zreszta jedyna religia , ktora wierzy w niesmiertelnosc duszy.
                                  >
                                  > Ale CO to jest, CZYM jest ta dusza, gdzie ona sie znajduje, tego nikt nie
                                  > definiuje.
                                  ***************************
                                  Mario, nasz spor wynika troche z nieporozumienia chyba..
                                  Ja tez nie mam definicji duszy i nie sadze, aby ktokolwiek byl w stanie ja
                                  zdefiniowac.. Ja pisalem wlasnie to samo ze Kosciol (i jak sie nie myle to
                                  napisalem wyraznie ze nie tylko katolicki) twierdzi ze "dusza pochodzi od Boga
                                  i jest niesmiertelna" - patrz Twoj wpis..
                                  I o to mi wlasnie chodzilo, o nic innego..
                                  Wg. mnie zadna istota zywa nie POSIADA duszy.. ja uwazam, ze dusza czyli
                                  SWIADOMOSC (a z tej wlasnie swiadomosci wynika wszystko inne) jest czyms co
                                  osobniki (ludzie i zwierzeta) niejako "odbieraja" z Kosmosu/Wszechswiata i ze
                                  ta "dusza"/Swiadomosc jest uniwersalna cecha wszechswiata i dostepna dla
                                  kazdego ktory posiada odpowiednie organy dla jej "odbioru" - podobnie jak nie
                                  moze nic wiedziec o radiu jakis papuas z dzungli ktory nigdy nie widzial radia
                                  i nie ma pojecia o jego istnieniu..
                                  Przeciez promieni gamma czy roentgenowskich (nie mowiac juz o magnetyzmie czy
                                  pradzie elektrycznym) tez nie widzimy, a przeciez nikt nie ma watpliwosci co do
                                  ich istnienia.. Wg mnie. stopniem posiadanego czlowieczenstwa jest "stopien"
                                  posiadanej duszy i ja wiem , ze takie twierdzenie jest bardzo neiepopularne,
                                  niepoprawne politycznie i byc moze rasistowskie... ale uwazam, ze sa pewne
                                  uniwersalne wartosci i jezeli ktos ich nie przestrzega to wg. mnie nie jest
                                  czlowiekiem - jest osobnikiem rasy ludzkiej ktorego moglbym zabic bez zadnych
                                  wyrzutow sumienia..
                                  Brzmi makabrycznie ? Naprawde ?
                                  Wyobraz sobie sytuacje nastepujaca.. otoz hiszpanie ktorzy podbili Aztekow
                                  stwierdzili iz oni skladali ofiary z ludzi w taki barbarzynski sposob i w
                                  takich ilosciach, ze caly uwczesny "cywilizowany" swiat odrzucil te twierdzenia
                                  jako probe usprawiedliwienia wlasnego beztialstwa.. Dopiero od kilku/kilkunastu
                                  lat wiemy, ze to byla prawda historyczna, sa na to niezbite dowody i wszyscy ci
                                  poprawni politycznie humanisci marzacy o "szlachetnych dzikich" sa po prostu
                                  glupkami.. Otoz gdybam ja dzisiaj bedac np. na wyprawie w dzungli amazonii
                                  natrafil na takie dziko zyjace plemie i tak postepujace to nie zawahal bym sie
                                  ani sekundy, aby ich wszystkich wyrznac w pien.. do ostatniego niemowlecia..
                                  Punkt i kropka
                                  tyle na temat duszy
                                  ptaszek
                                  • maria421 Re: Maria- wracajac do duszy 02.05.06, 19:18
                                    Ptaku, Twoj wpis potwierdza tylko, ze koncepcja duszy oparta jest na ....
                                    wierze.

                                    Ja wierze, ze dusza pochodzi od Boga, Ty wierzysz, ze pochodzi z Kosmosu.
                                    Zupelnie jak ze stworzeniem swiata, jedni wierza w kreacje Stworcy, inni wierza
                                    w Big Bang:-)

                                    Co do uniwersalnych wartosci (doskonaly temat na nowy watek), to absolutnie sie
                                    zgadzam ze miara czlowieczenstwa jest poszanowanie pewnych wspolnych wszystkim
                                    ludziom wartosci. Dla mnie jedna z takich wartosci jest prawo do zycia. Jest to
                                    prawo ktore maja wszyscy ludzie i ktore obowiazuje wszystkich ludzi. Dlatego
                                    jestem generalnie przeciw karze smierci, przeciw zabijaniu, chyba ze w
                                    koniecznej obronie wlasnej lub innej osoby.

                                    Co do konkwistadorow masz absolutna racje. Jest to jedno z popularnych
                                    przeklaman historii modnych w epoce bicia sie w piersi za wszystkie grzechy
                                    naszej cywilizacji, (rowniez te niepopelnione), bez dokladnej znajomosci tla
                                    historycznego. I tak, Zachod bije sie w piersi za konkwiste, zapominajac o tym,
                                    ze podbijane ludy skladaly bogowi slonca ofiary z ludzi, bo wierzyly ze Slonce
                                    (czerwone na zachodzie) karmi sie ludzka krwia.
                                    • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy 02.05.06, 20:00
                                      maria421 napisała:

                                      > Ptaku, Twoj wpis potwierdza tylko, ze koncepcja duszy oparta jest na ....
                                      > wierze. Ja wierze, ze dusza pochodzi od Boga, Ty wierzysz, ze pochodzi z
                                      Kosmosu. Zupelnie jak ze stworzeniem swiata, jedni wierza w kreacje Stworcy,
                                      inni wierza w Big Bang:-)
                                      ****************************
                                      Mario.. no to nie jest zupelnie tak.. :-))
                                      (czyzbys znowu probowala mna manipulowac ? :-))
                                      Ja nie wierze w to co napisalem o "duszy" - ja jestem o tym przekonany na
                                      skutek tego co ja sam moge zaobserwowac w naturze (dalem ci przyklady zwierzat
                                      ktore celebruja smierc czlonka stada i rzezywaja smutek.. - tak przykladow sa
                                      dziesatki) - mowiac krotko, zwierzeta te posiadaja swiadomosc wlasnego "JA"
                                      oraz swiadomosc, ze czlonek ich stada odszedl nieodwracalnie..
                                      Co do stworzenia swiata to ja JESTEM PRZEKONANY, ze nie mogl on powstac
                                      stworzony przez Boga lecz jest procesem fizycznym chocby nawet nie poddajacym
                                      sie naszym umyslem .. Przykladow popierajacych moja teze jest mnostwo,
                                      przykladow popierajacych Twoja nie ma - wrecz przeciwnie - jest cale mnostwo ta
                                      teze wykluczajacych i swiadczacych o "delikatnie mowiac" braku przygotowania
                                      naukowego osob tak twierdzacych..
                                      **************************************

                                      > Co do uniwersalnych wartosci (doskonaly temat na nowy watek), to absolutnie
                                      sie zgadzam ze miara czlowieczenstwa jest poszanowanie pewnych wspolnych
                                      wszystkim ludziom wartosci. Dla mnie jedna z takich wartosci jest prawo do
                                      zycia. Jest to prawo ktore maja wszyscy ludzie i ktore obowiazuje wszystkich
                                      ludzi. Dlatego jestem generalnie przeciw karze smierci, przeciw zabijaniu,
                                      chyba ze w koniecznej obronie wlasnej lub innej osoby.
                                      **************************
                                      Ja tez jestem za absolutnym i niezbywalnym prawem LUDZI do zycia.. z roznych
                                      powodow odmawiam tego prawa osobnikom zywym NIELUDZKIM jak np. komary, muchy,
                                      szczury, roznej dziczyznie ktora sluzy mi do mojego przezycia oraz osobnikom
                                      poruszajacym sie na dwoch nogach w postaci ludzkiej a zachowujacych sie jak
                                      zwierzeta..
                                      Z tego tez powodu jetem absolutnym zwolennikiem czegos takiego co nazywa sie w
                                      naszych kregach kulturowych "kara smierci" a co ja nazywam po
                                      prostu "eliminowaniem ze spoleczenstwa osobnikow dla niego szkodliwych"..
                                      A co do "kary smierci".. mialem kiedys bardzo ciekawa dyskusje z pewna bardzo
                                      inteligentna pania ktora gotowa byla skoczyc mi do gardla i wydrapac oczy w
                                      obronie prawa do zycia i przeciwko karze smierci.. Dyskusja byla dluga,
                                      zapalczywa (z jej strony) i nie doprowadzilaby do niczego gdybym jej nie
                                      zapytal niewinnie co sadzi o prawie narodu zydowskiego do porwania, uwiezienia,
                                      skazania na smierc i wykonania wyroku smierci na Eichmanie (przypadkiem
                                      wiedzialem, ze jest zydowka i wiele czlonkow jej rodziny zostalo przez niemcow
                                      zamordowanych) Dodalem rowniez pytanie czy uwaza, ze wyroki smierci w procesie
                                      norymberskim byly falszywe i bledne.?
                                      Skonczylo sie to jej placzem i napadem prawdziwej histerii..
                                      Jak widzisz punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia..
                                      *************************************************
                                      >
                                      > Co do konkwistadorow masz absolutna racje. Jest to jedno z popularnych
                                      > przeklaman historii modnych w epoce bicia sie w piersi za wszystkie grzechy
                                      > naszej cywilizacji, (rowniez te niepopelnione), bez dokladnej znajomosci tla
                                      > historycznego. I tak, Zachod bije sie w piersi za konkwiste, zapominajac o
                                      tym, ze podbijane ludy skladaly bogowi slonca ofiary z ludzi, bo wierzyly ze
                                      Slonce (czerwone na zachodzie) karmi sie ludzka krwia.
                                      ***************
                                      akurat w przypadku aztekow to podlozem ich ofiar i morderstw byly inne sprawy..
                                      mnie chodzilo po prostu o przyklad.. takich przykladow moglbym ci podac wiele..
                                      Nigdy nie zapomne filmu dokumentalnego z pewnym kazachem ktory w czasach
                                      terroru stalinowskiego i berji zastrzelil wlasnymi rekami kilka tysiecy ludzi..
                                      glownie rosjan ale i polskich oficerow (tych ktorych grobow do tej pory nie
                                      zidentyfikowano) - bylo to w wiezieniu NKWD w Nowosielsku..
                                      On sie tlumaczyl tym, ze dla niego to byla zemsta za to ze rosjanie napadli na
                                      jego ojczyzne..
                                      Ot i masz nastepny przyklad.. chcesz wiecej ?
                                      pozdrawiam
                                      ptaszek
                                      • don2 Re: Maria- wracajac do duszy 02.05.06, 20:28
                                        bardzo podoba mi sie Wasza spokojna i kulturalna dyskusja,Szkoda ,ze moj status
                                        chama i sladowa znajomosc tematu nie pozwala mi na kilka wysoce inteligentnych
                                        wtretow itp.juz samo to ,ze jedyna dusza jak jest mi znana to taka z zelazka z
                                        roku 1894,pochodzaca z niemieckiej firmy z Berlina,a nie od Boga .Ktora to
                                        znalazlem na strychu a ktora to byla zaczatkiem mej kolekcji.Niemniej czytam
                                        jak zwykle wasza wymiane argumentow itp uczac sie jednoczesnie kultury
                                        dyskusji -na co jest nigdy za pozno.
                                        • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy - Don 02.05.06, 20:40
                                          don2 napisał:

                                          > bardzo podoba mi sie Wasza spokojna i kulturalna dyskusja,Szkoda ,ze moj
                                          status chama i sladowa znajomosc tematu nie pozwala mi na kilka wysoce
                                          inteligentnych wtretow itp.juz samo to ,ze jedyna dusza jak jest mi znana to
                                          taka z zelazka z roku 1894,pochodzaca z niemieckiej firmy z Berlina,a nie od
                                          Boga .Ktora to znalazlem na strychu a ktora to byla zaczatkiem mej
                                          kolekcji.Niemniej czytam jak zwykle wasza wymiane argumentow itp uczac sie
                                          jednoczesnie kultury dyskusji -na co jest nigdy za pozno.
                                          *******************
                                          Co tam Donie, mnie tam nie przeszkadzasz ani to Twoje "chamstwo" dla
                                          kokieterii..
                                          Dopoki nie zaczniesz pieprzyc jak Toska lub Ertes (juz nie wspominajac o
                                          osobniku nickiem zybi lub republican) to sie spokojnie wlacz do naszych
                                          dyskusji..
                                          moze bedzie bardzej "z jajami" ?
                                          A moze zeczywiscie sie czegos nowego nauczysz..? Maria to cholernie oblatana
                                          dziouszka..
                                          pozdrawiam
                                          ptak
                                        • maria421 Re: Maria- wracajac do duszy 02.05.06, 20:46
                                          don2 napisał:

                                          > bardzo podoba mi sie Wasza spokojna i kulturalna dyskusja,Szkoda ,ze moj
                                          status
                                          >
                                          > chama i sladowa znajomosc tematu nie pozwala mi na kilka wysoce
                                          inteligentnych
                                          > wtretow itp.juz samo to ,ze jedyna dusza jak jest mi znana to taka z zelazka
                                          z
                                          > roku 1894,pochodzaca z niemieckiej firmy z Berlina,a nie od Boga .Ktora to
                                          > znalazlem na strychu a ktora to byla zaczatkiem mej kolekcji.Niemniej czytam
                                          > jak zwykle wasza wymiane argumentow itp uczac sie jednoczesnie kultury
                                          > dyskusji -na co jest nigdy za pozno.

                                          Don, ja tylko numerow totolotka przewidziec nie potrafie:-)
                                          Wiedzialam, ze jak sie odezwiesz, to powiesz cos na temat duszy od zelazka...

                                          Kurcze, pewnie jakis gabinet wrozbiarski powinnam otworzyc albo co...)))
                                      • maria421 Re: Maria- wracajac do duszy 02.05.06, 20:43
                                        Ptaku, wyjasnij mi wiec roznice miedzy "wiara" a "przekonaniem" :-)
                                        W moim zrozumieniu przekonanie to tez wiara. Gleboka wiara.
                                        Ty tak gleboko wierzysz w slusznosc Twoich wnioskow wyciagnietych na podstawie
                                        Twoich obserwacji, ze jestes przekonany o ich slusznosci.

                                        Poniewaz rozmawiamy o sprawach, ktorych nie da sie UDOWODNIC, nasze wlasne
                                        przekonania sa tylko li nasza wiara w slusznosc takiej, a nie innej koncepcji.

                                        Stworzenie swiata przez Stworce czy na skutek Big Bang? Obie wersje sa kwestia
                                        wiary, Ptaku. Ty piszesz, ze swiat powstal w rezultacie procesu fizycznego,
                                        ktorego nie obejmujemy naszym umyslem. Jakikolwiek dowod bys podal na poparcie
                                        tej tezy bedzie on tak samo oparty na wyjsciowym zalozeniu i do niego
                                        dopasowany jak i dowody na istnienie Boga- wierze ze istnieje Bog, wiec
                                        znajduje dowody jego istnienia; wierze, ze swiat powstal na skutek Big Bangu i
                                        znajduje dowody na potwierdzenie mego przekonania.

                                        Co do kary smierci- Ty mowisz, ze zagiales jedna pania pytaniem o kare smierci
                                        dla Eichmana. Ja natomiast mam inne pytanie dla zwolennikow kary smierci- czy
                                        zgodziliby sie je wlasnorecznie wykonac. Jezeli sa szczerzy, to tez wymiekaja.

                                        Ostatni przyklad jaki podales tylko umacnia mnie w przekonaniu o slusznosci V
                                        przykazania, a co za tym idzie o nieslusznosci kary smierci.
                                        Kazdy bowiem, kto chce zabic, zawsze moze znalezc usprawiedliwienie dla swego
                                        czynu, zemste nazwac kara.


                                        • don2 Re: Maria- wracajac do duszy 02.05.06, 21:29
                                          Co do kary smierci- Ty mowisz, ze zagiales jedna pania pytaniem o kare smierci
                                          dla Eichmana. Ja natomiast mam inne pytanie dla zwolennikow kary smierci- czy
                                          zgodziliby sie je wlasnorecznie wykonac. Jezeli sa szczerzy, to tez wymiekaja.

                                          Uprzejmie zawiadamiam,ze w ramach wykonywania zawodu kata bez zadnych oporow
                                          natury moralnej,wlasnorecznie wykonywal bym wyroki smierci w sposob okreslony
                                          instrukcja obslugi urzadzenia .Dodam ,ze byly czasy gdy kat cieszyl sie
                                          powszechnym uznaniem jako fachowiec oraz dostarczyciel rozrywki dla zadnej krwi
                                          gawiedzi.nie bylo ni TV ni internetu,to czym miala gawiedz a i tez arystokracja
                                          sie zajmowac?
                                          • don2 Re: Maria- wracajac do duszy 02.05.06, 21:42
                                            Mario,jestem beznadziejnym bezboznikiem i taki umre.A dusza moja.....tfu
                                            juz automatyka Radja Maryja sie wlaczyla-jadac przez PL zawsze slucham tej
                                            stacji,gdyz radio mojego amerykanskiego auta,najlepiej odbiera te stacje !
                                            Juz mi sie zdarzylo jechac i powtarzac modlitwe i automatycznie konczyc:modlil
                                            sie z wami Antoni z kolka radia maryja w Srodzie Slaskiej.Nieuchronnie popadne
                                            w obled albo zaloze internetowe kolko RM.
                                        • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy 02.05.06, 21:48
                                          maria421 napisała:

                                          > Ptaku, wyjasnij mi wiec roznice miedzy "wiara" a "przekonaniem" :-)
                                          > W moim zrozumieniu przekonanie to tez wiara. Gleboka wiara.
                                          > Ty tak gleboko wierzysz w slusznosc Twoich wnioskow wyciagnietych na
                                          podstawie Twoich obserwacji, ze jestes przekonany o ich slusznosci.

                                          ****************************************
                                          Mario, przekonanie nie ma nic wspolnego z wiara.. wierzyc to dla mnie nie
                                          wiedziec.. Przekonanie to miec pewnosc (byc przekonany) i ja jestem przekonany
                                          do naukowych fizycznych i sprawdzalnych argumentow - co nie znaczy, ze one daja
                                          odpowiedz na WSZYSTKIE PYTANIA. Mario, ja nie musze widziec wiatru, aby byc
                                          przekonany, ze on jest bo potrafie go zmierzyc (pomijajac ze go czuje) ja nie
                                          musze wierzyc w prad elektryczny, bo potrafie go zmierzyc, ja nie musze wierzyc
                                          w BIG BANG bo potrafie sam przeprowadzic rachunek matematyczny potwierdzajacy
                                          obserwacje fizykow twierdzacych, ze wszechwiat sie rozszerza.. co nie znaczy,
                                          ze wiem co bylo PRZED punktem BANG i czy jest sens na temat tej dyskusji -
                                          chociaz i tu mam swoja teorie (nie tylko maja zreszta - nic tu nowego nie
                                          wymyslilem,,) Poza tym ja nie musze wierzyc, w teoriw ewolucji ktora wyklucza
                                          mozliwosc powstania swiata z reki Boga a moge sie smiac z "pseudonaukowcow"
                                          ktorzy na tym "tredzie" probuja zrobic sobie kariere i nazwisko, bo nawet ja
                                          jestem w stanie rozbic w pyl ich smieszna i niepowazna
                                          argumentacje "intelligent design" ktora jest po prostu dla ludzi ktorzy szukaja
                                          prostych rozwiazan i mowiac brutalnie "niedouczonych".
                                          Tzn. ze ja jestem w stanie "nieposrednio" udowodnic niemozliwosc istnienia Boga
                                          w sensie wierzacych chrzescijan jezeli sa oni otwarci na argumenty i zadaja
                                          sobie trud ich wysluchania i przeanalizowania.
                                          Smutne jest tylko, ze prawdziwi naukowcy tak dlugo wychodzili z zalozenia
                                          ze "nie warto dyskutowac z glupkami nawet jak maja tytuly doktorskie" i
                                          rozpoznali niebezpieczenstwa jakie sie w tych atakach kryje.. szkoda..
                                          ***************************************************************
                                          >
                                          > Poniewaz rozmawiamy o sprawach, ktorych nie da sie UDOWODNIC, nasze wlasne
                                          > przekonania sa tylko li nasza wiara w slusznosc takiej, a nie innej koncepcji.
                                          > Stworzenie swiata przez Stworce czy na skutek Big Bang? Obie wersje sa
                                          kwestia wiary, Ptaku. Ty piszesz, ze swiat powstal w rezultacie procesu
                                          fizycznego, ktorego nie obejmujemy naszym umyslem. Jakikolwiek dowod bys podal
                                          na poparcie tej tezy bedzie on tak samo oparty na wyjsciowym zalozeniu i do
                                          niego dopasowany jak i dowody na istnienie Boga- wierze ze istnieje Bog, wiec
                                          > znajduje dowody jego istnienia; wierze, ze swiat powstal na skutek Big Bangu
                                          i znajduje dowody na potwierdzenie mego przekonania.
                                          *************
                                          I to jest wlasnie to o czym ja pisze.. "jakikolwiek dowod bym podal.."
                                          To jest NONSENS bo nikt nigdy nie wymyslil sobie teorii BIG BANGU ot tak sobie..
                                          po prostu ona powstala jako proba na wyjasnienie pewnych zjawisk OBSERWOWALNYCH
                                          I MIERZALNYCH, a wiec objektywnych..
                                          Nota bene .. tak jest ze wszystkimi teoriami NAUKOWYMI.. nikt ich nie teorzy bo
                                          mu sie podoba.. po prostu odkrywa sie nowe zjawisko i setki lub tysiace madrych
                                          ludzi glowkuje, aby znalezc odpowiedz "Dlaczego" i "na jakim prawie" i jezeli
                                          taka teoria powstanie i tlumaczy to zjawisko to uwaza sie ja za obowiazujaca w
                                          nauce tak dlugo jak nie powszanie inna, lepsza i stara obalajaca..
                                          Tym sie rozni NAUKA od wiary Mario.. ja juz wole zostac przy nauce, tak jak
                                          uwazam ze i ty masz prawo pozostac przy Twojej WIERZE, tylko prosze, nie mow mi
                                          ze nie jestem w stanie ci udowodnic, ze Bog NIE MOGL STWORZYC SWIATA w 7 dni
                                          jak pisze Biblia bo jestem w stanie rozbic te smieszne bajki w pyl i bedzie ci
                                          glupio..
                                          *************************************************************
                                          >
                                          > Co do kary smierci- Ty mowisz, ze zagiales jedna pania pytaniem o kare
                                          smierci dla Eichmana. Ja natomiast mam inne pytanie dla zwolennikow kary
                                          smierci- czy zgodziliby sie je wlasnorecznie wykonac. Jezeli sa szczerzy, to
                                          tez wymiekaja.
                                          *********************
                                          Nie zrozumialas Mario, przykro mi.. nie chcialem nikogo "zaginac".. chcialem
                                          JEJ i w tamtej dyskusji pokazac, ze sprawa nie jest taka zwykle prosta i
                                          spoleczenstwo MUSI MIEC PRAWO do eliminacji osobnikow ktore mu szkodza i daza z
                                          jakichkolwiek pobudek do jego zniszczenia.. W TAMTEJ dyskusji.. byc moze w
                                          dyskusji z Toba uzylbym innych argumentow,, mam ich wystarczajaco..
                                          Co do twojego drugiego pytania to wybacz, ale uwazam je za smieszne..
                                          Oczywiscie, ze bylbym natychmiast gotowy na wykonanie wyroku smierci wydanego w
                                          mocy obowiazujacego prawa i co do ktorego bylbym przekonany, ze jest wydane
                                          sprawiedliwie i uczciwie.. Coz za smieszne pytanie.. rozczarowujesz mnie tym
                                          argumentem..
                                          Gdybys sie zapytala czy bylbym gotowy zatorturowac kogos takiego na smierc, to
                                          moja odpowiedz bylaby : NIE. Gdyby np. zlapano tego irackiego terroryste ktory
                                          ktory przed kamera podrzyna gardlo jakiemus amerykaninowi i gdyby bez zadnej
                                          watpliwosci UDOWODNIONO W praworzadnym i sprawiedliwym procesie (tzn. dajac mu
                                          mozliwosc obrony) ze to ON to zrobil i gdyby go skazano na smierc i mnie o to
                                          zapytano to bym sie tylko zapytal: gdzie i kiedy..?
                                          *****************************************************************
                                          >
                                          > Ostatni przyklad jaki podales tylko umacnia mnie w przekonaniu o slusznosci V
                                          > przykazania, a co za tym idzie o nieslusznosci kary smierci.
                                          > Kazdy bowiem, kto chce zabic, zawsze moze znalezc usprawiedliwienie dla swego
                                          > czynu, zemste nazwac kara.
                                          ***************
                                          To nie ma nic wspolnego z zemsta Mario.. jezeli tego nie potrafisz zrozumiec,
                                          to uwazam, ze kazda dyskusja z Toba na ten temat jest bezprzedmiotowa bo ty
                                          chcesz sluchac tylko Twoich argumentow i nic innego Cie nie interesuje..
                                          Dam sobie spokoj bo zo juz po prostu kpina.. Ty odmawiasz mi, mojej rodzinie,
                                          moim bliskim i przyjaciolom prawa do zycia pozwalajac na zycie mordercow ze
                                          swiadomoscia ZE ONI MOGA TO ZROBIC BEZKARNIE bo ich nikt nie zabije..
                                          Odmawiam Ci takiegoprawa moralnego Mario.. chociaz musze niestety akceptowac
                                          sytuacje prawna w kraju w ktorym sam zyje..
                                          pozdrawiam
                                          ptak
                                          • maria421 Re: Maria- wracajac do duszy 02.05.06, 23:57
                                            Ptaku, czyzby nasza dyskusja rozbijala sie o semantyke?

                                            Wiedza i nauka to dla mnie cos obiektywnego, cos wymiernego, doswiadczalnego,
                                            sprawdzalnego. Wiara i przekonania to cos subiektywnego.
                                            Mowiac o pradzie mozesz mowic, ze WIESZ ze on przeplywa, bo mozesz to sprawdzic
                                            i zmierzyc, ale w sprawie Twojej koncepcji duszy czy powstania swiata mozesz
                                            tylko byc przekonany do slusznosci tej koncepcji, tak dlugo jak nie pojawi sie
                                            ktos, kto z cala pewnoscia naukowo udowodni skad sie wzial Big Bang, skad sie
                                            wziela inteligencja, dusza itd.
                                            Ja na ogol nie wchodze w dyskusje na te tematy z ateistami, gdyz wiem, ze stoje
                                            na straconej pozycji. Wiara w Nauke jest per se bardziej postepowa niz wiara w
                                            Boga:-) Nawet jezeli dotyczy zjawisk, ktorych, jak sam pisales, rozum nie jest
                                            w stanie objac.

                                            Wybacz, ale troche mnie rozbawiles tym, ze jestes w stanie rozbic w pyl bajke o
                                            tym, ze swiat zostal stworzony w 7 dni. Wywarzasz otwarte drzwi, Ptaku. Zobacz
                                            chocby tutaj:
                                            www.willighp.de/evo/creationism/evokritik05.php
                                            Juz mnie na religii uczono, ze "dni stworzenia" to byly epoki, ery, a bylo to
                                            prawie pol wieku temu:-)
                                            Interesujace jest jednak, ze w ksiedze Rodzaju kolejnosc tworzenia swiata
                                            pokrywa sie z etapami ewolucji...Skad ci Zydzi 4 tysiace lat temu wiedzieli w
                                            jakiej kolejnosci powstawalo zycie na Ziemi?

                                            Zgadzam sie, ze spoleczenstwo musi miec prawo i srodki do obrony przed
                                            szkodliwymi elementami. Jednak czy to musi byc biologiczna eliminacja?
                                            Co do ostatniego fragmentu, to wybacz, ale Cie ponioslo i napisales cos
                                            zupelnie bez sensu.
                                            Napisales:
                                            ".. Ty odmawiasz mi, mojej rodzinie,
                                            > moim bliskim i przyjaciolom prawa do zycia pozwalajac na zycie mordercow ze
                                            > swiadomoscia ZE ONI MOGA TO ZROBIC BEZKARNIE bo ich nikt nie zabije.."

                                            Bzdura, Ptaku, kolosalna bzdura.
                                            Pomysl sam, czy panstwo niemieckie odmawia komukolwiek (tobie, Twojej
                                            rodzinie, Twoim bliskim i przyjaciolom) PRAWA DO ZYCIA tylko dlatego, ze nie
                                            stosuje kary smierci???
                                            Czy panstwo niemieckie nie karze zabojcow?

                                            Czy ja cos mowilam, ze zabojcow nie nalezy karac????

                                            Dla wyjasnienia- jestem za surowymi karami dlugoletniego wiezienia i to nie w
                                            warunkach sanatoryjnych z sala gimnastyczna, telewizorem w celi i regularnymi
                                            odwiedzinami zony, jak to sie obecnie praktykuje.

                                            • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy - czesc 1 03.05.06, 10:12
                                              maria421 napisała:

                                              > Ptaku, czyzby nasza dyskusja rozbijala sie o semantyke?
                                              > Wiedza i nauka to dla mnie cos obiektywnego, cos wymiernego, doswiadczalnego,
                                              > sprawdzalnego. Wiara i przekonania to cos subiektywnego.
                                              > Mowiac o pradzie mozesz mowic, ze WIESZ ze on przeplywa, bo mozesz to
                                              sprawdzic i zmierzyc, ale w sprawie Twojej koncepcji duszy czy powstania swiata
                                              mozesz tylko byc przekonany do slusznosci tej koncepcji, tak dlugo jak nie
                                              pojawi sie ktos, kto z cala pewnoscia naukowo udowodni skad sie wzial Big
                                              Bang, skad sie wziela inteligencja, dusza itd.
                                              > Ja na ogol nie wchodze w dyskusje na te tematy z ateistami, gdyz wiem, ze
                                              stoje na straconej pozycji. Wiara w Nauke jest per se bardziej postepowa niz
                                              wiara w Boga:-) Nawet jezeli dotyczy zjawisk, ktorych, jak sam pisales, rozum
                                              nie jest w stanie objac.
                                              ***************************
                                              Mario, rozbilem moja odpowiedz na dwa watki, bo oba sa ciekawe ale zupelnie inne
                                              dla mnie nie jest istotne, czy ja jestem "postepowy" czy nie.. Osobiscie nie
                                              mam nic przeciwko koncepcji BOGA per se.. tak dlugo jak z tej koncepcji nie
                                              wynika koniecznosc wiary w nonsensy (wg. mnie) oraz koniecznosc podporzadkowania
                                              mojego zycia jakims samozwanczym "kaplanom" i innym kastom "duchowych
                                              przywodcow" chcacych mnie na ich modle i podobienstwo uksztaltowac..
                                              ********************************
                                              > Wybacz, ale troche mnie rozbawiles tym, ze jestes w stanie rozbic w pyl bajke
                                              o tym, ze swiat zostal stworzony w 7 dni. Wywarzasz otwarte drzwi, Ptaku. Zobacz
                                              > chocby tutaj:
                                              > www.willighp.de/evo/creationism/evokritik05.php
                                              > Juz mnie na religii uczono, ze "dni stworzenia" to byly epoki, ery, a bylo to
                                              > prawie pol wieku temu:-)
                                              > Interesujace jest jednak, ze w ksiedze Rodzaju kolejnosc tworzenia swiata
                                              > pokrywa sie z etapami ewolucji...Skad ci Zydzi 4 tysiace lat temu wiedzieli w
                                              > jakiej kolejnosci powstawalo zycie na Ziemi?
                                              ***********************************
                                              Widziesz, aby nie bylo nieporozumien, ja nigdy nie twierdzilem, ze potrafie
                                              udowodnic nieistnienie Boga (jezeli gdzies tak napisalem to nieporozumienie
                                              wynikajace ze skrotu myslowego) ja twierdze, ze potrafie udowodnic niemozliwosc
                                              stwworzenia pzez Boga naszego swiata w ciagu 7 dni, a wiec tego co twierdza
                                              fanatyczni chrzescijanie oraz kreacjonisci..Dzieki za ten link, nie znalem go..
                                              co prawda slyszalem i czytalem kilka lat temu, ze JPII zrehabilitowal Galileo
                                              oraz nie sprzeciwial sie teorii ewolucji, nie znalem jednak szczegolow bo az
                                              tak sie kosciolem katolickim nie interesuje..Co do reszty a zwlaszcza do ksiegi
                                              Rodzaju oraz kolejnosci powstawania zycia na ziemi wg. niej to momentalnie nie
                                              potrafie powiedziec nic na ten temat.. musze sie tym zajac przynajblizszej
                                              okazji.. - jak chcesz to napisz proze kilka zdan na ten temat
                                              pozdrawiam
                                              ptak


                                              Seks jest najlepsza i najzdrowsza rzecza na swiecie jaka mozna kupic za
                                              pieniadze
                                              • maria421 Re: Maria- wracajac do duszy - czesc 1 03.05.06, 20:38
                                                bird_man2 napisał:

                                                > Mario, rozbilem moja odpowiedz na dwa watki, bo oba sa ciekawe ale zupelnie
                                                inn
                                                > e
                                                > dla mnie nie jest istotne, czy ja jestem "postepowy" czy nie.. Osobiscie nie
                                                > mam nic przeciwko koncepcji BOGA per se.. tak dlugo jak z tej koncepcji nie
                                                > wynika koniecznosc wiary w nonsensy (wg. mnie) oraz koniecznosc
                                                podporzadkowani
                                                > a
                                                > mojego zycia jakims samozwanczym "kaplanom" i innym kastom "duchowych
                                                > przywodcow" chcacych mnie na ich modle i podobienstwo uksztaltowac..

                                                Ptaku, wspolczesne chrzescijanstwo czy katolicyzm, to naprawde nie tylko Rydzyk
                                                i moherowe berety:-)
                                                Biblia, tak Starego jak i Nowego Testamentu jest doslownie interpretowana tylko
                                                moze przez jakichs nawiedzonych amerykanskich protestantow, wszyscy inni
                                                interpretuja ja parabolicznie, metaforycznie.
                                                Nie mozna nikogo zmusic do wiary- albo sie wierzy, albo nie. Kazdy ma prawo
                                                wierzyc w co chce. NIKT w chrzescijanstwie nie ma zamiaru zmuszac Cie do
                                                podporzadkowania sie kogomukolwiek czy czemukolwiek. Jednym z przeslan
                                                chrzescijanstwa jest to, ze czlowiek ma rozum i wolna wole. To czlowiek, i
                                                tylko on ma prawo wyboru, prawo do decyzji czy chce sie podporzadkowac
                                                przykazaniom czy nie.

                                                > Widziesz, aby nie bylo nieporozumien, ja nigdy nie twierdzilem, ze potrafie
                                                > udowodnic nieistnienie Boga (jezeli gdzies tak napisalem to nieporozumienie
                                                > wynikajace ze skrotu myslowego) ja twierdze, ze potrafie udowodnic
                                                niemozliwosc
                                                > stwworzenia pzez Boga naszego swiata w ciagu 7 dni, a wiec tego co twierdza
                                                > fanatyczni chrzescijanie oraz kreacjonisci..Dzieki za ten link, nie znalem
                                                go..
                                                > co prawda slyszalem i czytalem kilka lat temu, ze JPII zrehabilitowal Galileo
                                                > oraz nie sprzeciwial sie teorii ewolucji, nie znalem jednak szczegolow bo az
                                                > tak sie kosciolem katolickim nie interesuje..Co do reszty a zwlaszcza do
                                                ksiegi
                                                > Rodzaju oraz kolejnosci powstawania zycia na ziemi wg. niej to momentalnie
                                                nie
                                                > potrafie powiedziec nic na ten temat.. musze sie tym zajac przynajblizszej
                                                > okazji.. - jak chcesz to napisz proze kilka zdan na ten temat
                                                > pozdrawiam
                                                > ptak

                                                Ptaku,najlepiej sam przeczytaj:
                                                www.nonpossumus.pl/ps/Rdz/
                                                Jest to tekst, ktory powstal najprawdopodobniej w XII lub moze nawet XV w przed
                                                nasza era.
                                                • don2 Re: Maria- wracajac do duszy - czesc 1 03.05.06, 20:52
                                                  I to co stworzyl,chcial dobrze-a wyszlo jak zawsze ( anex,2/18 )
                                            • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy 03.05.06, 10:40
                                              maria421 napisała:

                                              >
                                              > Zgadzam sie, ze spoleczenstwo musi miec prawo i srodki do obrony przed
                                              > szkodliwymi elementami. Jednak czy to musi byc biologiczna eliminacja?
                                              > Co do ostatniego fragmentu, to wybacz, ale Cie ponioslo i napisales cos
                                              > zupelnie bez sensu.
                                              > Napisales:
                                              > ".. Ty odmawiasz mi, mojej rodzinie,
                                              > > moim bliskim i przyjaciolom prawa do zycia pozwalajac na zycie mordercow
                                              > ze
                                              > > swiadomoscia ZE ONI MOGA TO ZROBIC BEZKARNIE bo ich nikt nie zabije.."
                                              >
                                              > Bzdura, Ptaku, kolosalna bzdura.
                                              > Pomysl sam, czy panstwo niemieckie odmawia komukolwiek (tobie, Twojej
                                              > rodzinie, Twoim bliskim i przyjaciolom) PRAWA DO ZYCIA tylko dlatego, ze nie
                                              > stosuje kary smierci???

                                              ****************************
                                              Moze i bzdura Mario.. ale wydaje mi sie ze nie zrozumialas o co mi chodzilo
                                              (jak widzisz mezczyzni nie sa zawsze tycy prosci:-)) )
                                              W niemczech (i nie tylko) kazdy morderca WIE, ze cokolwiek i jakkolwiek
                                              brutalnie by z premedytacja kogokolwiek nie zamordowal to ON SAM NIE BEDZIE
                                              ZABITY !!
                                              I nie mow mi prosze, ze kara smierci nie odstrasza mordercow bo po pierwsze to
                                              nie jest prawda (kazdy z nich wierzy do konca, ze jemu sie uda i walczy jak
                                              dlugo sie da o zamiane wyroku - to wlasnie jest przyczyna, ze w demokratycznym
                                              panstwie jakim sa USA mordercy skazani na kare smierci czekaja na wykonanie
                                              wyroku laatami walczac na wszelkie sposoby o przezycie !)
                                              To znaczy w MOJEJ interpretacji nic wiecej niz to jakby panstwo powiedzialo
                                              morderca wprost: OK, my wiemy, ze ty miales trudne dziecinstwo i alurat
                                              btrakowalo ci pieniedzy na twoje potrzeby, ale my cie zapewniamy, ze cokolwiek
                                              bys nie zrobil to my jako PANSTWO na pewno cie nie zabijemy !!
                                              To znaczy dokladno to a nie nic innego..
                                              O zemscie nie moze byc tu mowy, bo przeciez nie gwalcimy gewalcicieli, ani nie
                                              odbieramy majatku zlodziejom, nie mowiac juz o spalaniu podpalaczy..
                                              Chodzi wlasnie o biologicza eliminacje takich jednostek ze spoleczenstwa..
                                              I nie mialbym zadnych problemow moralnych z faktem, ze zamiast takich osobnikow
                                              eliminowac tzn. po prostu zabijac, gdyby znalezc lub zbudowac wyspe na oceanie
                                              oddalona od najblizszego ladu o przynajmniej 200km naa ktorej nie byloby ani
                                              jednego drzewa ani innej najmniejszej potencjalnej mozliwosci ucieczki, aaby
                                              tam wlasnie internowac do konca zycia takich osobnikow.. Prosze bardzo, daczego
                                              nie ? Czy byloby to "bardziej humanitarne"? watpie..
                                              *************************************************
                                              > Czy panstwo niemieckie nie karze zabojcow?
                                              Czy ja cos mowilam, ze zabojcow nie nalezy karac????
                                              ********************************
                                              mario, prosze cie bardzo nie myl pojec.. zabojca to nie to samo co morderca..
                                              panstwo nie meickie NIE KARZE WLASCIWIE mordercow (zabojcow rowniez).. Wg. mnie
                                              np. odpowiednia kara za morderstwo gdzie w gre wchodzilyby okolicznosci
                                              lagodzace (zamordowanie mordercy corki na sali sadowej - sprawa Bachmeier,
                                              zamordowanie ojca pijaka co latami terroryzowal i katowal rodzine itp.) panstwo
                                              nie musialoby przewidywac "kary eliminacji" - nalezaloby tu zastosowac inna KARE
                                              **************************************
                                              > Dla wyjasnienia- jestem za surowymi karami dlugoletniego wiezienia i to nie
                                              w warunkach sanatoryjnych z sala gimnastyczna, telewizorem w celi i
                                              regularnymi odwiedzinami zony, jak to sie obecnie praktykuje.
                                              *****************************
                                              Mozna sie zgodzic, ze sa pewne typy osobnikow ktore sie da zresocjalizowac
                                              Wyobraz sobie np. ze taka kare dla niektorych typow mordercow (np. tego mlodego
                                              polskiego cygana ktory kilka tygodni temu w Belgii zamordowal nastolatka aby mu
                                              zrabowac odtwarzacz MP3) Wyobraz sobie teraz, ze kogos takiego panstwo za ten
                                              czyn by np. oslepilo - aby nie brzmialo w twoich uszach zbyt brutalnie to
                                              dostal by zastrzyk powodujacy natychmiastowa i nieodwracalna slepote..
                                              Moglby przeciez jako slepy byc wartosciowym czlonkiem spoleczenstwa (takich sa
                                              na swiecie miliony) moglby sie uczyc, pracowac, byc moze miec rodzine..
                                              zapewniam cie Mario i jestem o tym gleboko przekonany, ze ilosc morderstw w
                                              takim panstwwie spadlaby do prawie ZERA.. i nie trzeby by takich ludzi trzymac
                                              w wiezieniach latami..
                                              To wg. mnie bylaby wlasciwa kara dla takich osobnikow..
                                              A takich typow jak ten amerykanski zolnierz ktory zamordowal ponad 60 osob i
                                              latami trzymal ich w lodowce, lub matka ktora zamordowala kilkoro wlasnych
                                              nowordkow i trzymala je w beczcee z kiszona kapusta sa dla mnie ODPADEM
                                              GENETYCZNYM nadajacym sie tylko i wylacznie do eliminacji
                                              pozdrawiam
                                              ptak
                                              • xurek Kara smierci 03.05.06, 12:23
                                                Biorac pod uwage fakt, iz wiezienia nie resocjalizuja a wrecz przeciwnie i ze
                                                nie ma zadnej stuprocentowej pewnosci ze czlowiek skazany na dozywocie ani nie
                                                ucieknie ani nie zostanie zwolniony ani nie zabije nikogo w wiezieniu dochodze
                                                do wniosku, ze wspomniania przez Birdmana “ostateczna eliminacja” jest jedynym
                                                skutecznym sposobem zapobiegajacym popelnieniu dalszych zbrodni przez danego
                                                osobnika.

                                                Widzac, ze prawodawstwo popelnia bledy i czesto zachowuje sie
                                                bardziej “politycznie” niz sprawiedliwie dochodze do wniosku, iz
                                                niebezpieczenstwo wydania nieslusznego wyroku smierci i skazania niewinnej badz
                                                winnej w mniejszym / innym stopniu osoby jest calkowicie realne. Biorac to pod
                                                uwage jestem przeciwko karze smierci, poniewaz jest ona ostateczna i
                                                nieodwracalna.

                                                Zawsze znajda sie przyklady, ktore przeciwnikow kary smierci doprowadza do
                                                sytuacji, w ktorej trudno im bedzie pozostac w zgodzie z wlasnymi pogladami jak
                                                i takie, w ktorych jej zwolennicy znajda sie w podobnym polozeniu.
                                                • bird_man2 Re: Kara smierci 03.05.06, 14:40
                                                  xurek napisała:

                                                  > Biorac pod uwage fakt, iz wiezienia nie resocjalizuja a wrecz przeciwnie i ze
                                                  > nie ma zadnej stuprocentowej pewnosci ze czlowiek skazany na dozywocie ani
                                                  nie ucieknie ani nie zostanie zwolniony ani nie zabije nikogo w wiezieniu
                                                  dochodze do wniosku, ze wspomniania przez Birdmana “ostateczna eliminacja”
                                                  jest jedynym skutecznym sposobem zapobiegajacym popelnieniu dalszych zbrodni
                                                  przez danego osobnika.
                                                  ****************
                                                  no widzisz, tu sie zgadzamy..
                                                  ***********************
                                                  >
                                                  > Widzac, ze prawodawstwo popelnia bledy i czesto zachowuje sie
                                                  > bardziej “politycznie” niz sprawiedliwie dochodze do wniosku, iz
                                                  > niebezpieczenstwo wydania nieslusznego wyroku smierci i skazania niewinnej
                                                  badz winnej w mniejszym / innym stopniu osoby jest calkowicie realne. Biorac to
                                                  pod uwage jestem przeciwko karze smierci, poniewaz jest ona ostateczna i
                                                  > nieodwracalna.
                                                  ********************************
                                                  Oczywiscie, ze takie mozliwosci istnieja.. Ale ja pisze o panstwie
                                                  demokratycznym, z odpowidnim ustawodawstwie, mozliwosciach kontroli, obrony
                                                  itp. itd.. W takiej sytuacji powstanie takiej pomylki jest praktycznie
                                                  wykluczone.. i prosze nie cytuj mi tu USA i niewinnie skazywanych bo sa to
                                                  przyklady "jak nie wolno tego robic"
                                                  Poza tym chcialbym ci przypomniec, ze np. takie panstwo jak Niemcy wysyla
                                                  swoich POBOROWYCH na wojne ktora ich zupelnie nie dotyczy i nie ma nic
                                                  wspolnego z jakakolwiek obrona kraju (wojna na Balkanach, patrolowanie przez
                                                  niemieckie fregaty tzw. roru afryki itp...nie pisze tu o Afganistanie ani teraz
                                                  o Kongo bo tam jada lub maja jechac tylko zawodowcy lub ci co sie zaciagneli na
                                                  kilka lat). Panstwo to dla zupenie innych celow nie majacych nic wspolnego z
                                                  ochrona zycia i mienia wlasnych obywateli wysyla ludzi na smierc !!
                                                  *****************************************
                                                  > Zawsze znajda sie przyklady, ktore przeciwnikow kary smierci doprowadza do
                                                  > sytuacji, w ktorej trudno im bedzie pozostac w zgodzie z wlasnymi pogladami
                                                  jak i takie, w ktorych jej zwolennicy znajda sie w podobnym polozeniu.
                                                  >
                                                  ********************************
                                                  jezeli takie przyklady sa, to swiadczy tylko i wylacznie iz istnieja przypadki
                                                  w ktorych zastosowanie "kary eliminacji fizycznej" jest po prostu uzasadniane..
                                                  wszystko inne jest po prostu wsadzaniem glowy w piasek i udawanie, ze nic sie
                                                  nie stalo i gowno nie smierdzi.
                                                  Rola panstwa oraz jego spoleczenstwa (na rozne sposoby) jest wlasnie
                                                  zdefiniowanie takich przypadkow i takich sytuacji oraz konsekwencji oraz
                                                  rozwiazan technicznych z tego wynikajacych
                                                  pozdrawiam
                                                  • xurek Re: Kara smierci 03.05.06, 17:26
                                                    “i prosze nie cytuj mi tu USA i niewinnie skazywanych bo sa to przyklady "jak
                                                    nie wolno tego robic"”

                                                    No wlasnie, ale sa to realnie istniejace przyklady najwiekszej swiatowej
                                                    demokracji uznajacej kare smierci. Czy nie wydaje Ci sie, iz jest to powod
                                                    wystarczajacy by dojsc do wnioskow takich jak moje w drugiej czesci wypowiedzi?
                                                • bird_man2 Re: Kara smierci- dla ludzi o silnych nerwach 03.05.06, 15:45
                                                  Xurku,
                                                  obejrzyj sobie ten link:

                                                  www.52moto.cn/uploadfile/2006-4/atm.wmv

                                                  Wyjasnienie:
                                                  jest to filmik z chinskich wiadomosci TV pokazujacych mord rabunkowy na
                                                  kliencie bankomatu w miejscowsci Ningbo. ten czlowiek wszedl do banku i
                                                  korzystajac z tego, bezposrednio za nim wcisnal sie jeszcze jeden czlowiek
                                                  ustawiajac sie za jego plecami. ten pierwszy czul sie nieswojo, byl nerwowy,
                                                  wlozyl karte i podal falszywy PIN tak ze bankomat przerwal transakcje. W
                                                  momencie, gdy on usilowal odejsc od automatu, ten drugi go zaatakowal nozem,
                                                  zadajac mu 9 ciosem nozem z wynikim smiertelnym. Morderca zbiegl, ale zostal
                                                  ujety, przyznal sie, jego odciski palcow znaleziono na drzwiach i barierce, na
                                                  nozu przy nim znaleziono krew ktora przez badania DNA jednoznacznie zostala
                                                  przyporzadkowana ofiarze. Znajac chiny na pewno dostanie kare smierci. Ofiara
                                                  pozostawila zone i 7-o miesieczne dziecko..
                                                  masz jeszcze watpliwosci co do winy i kary?
                                                  pozdrawiam
                                                  ptak
                                              • maria421 Re: Maria- wracajac do duszy 03.05.06, 21:02
                                                bird_man2 napisał:

                                                *
                                                > Moze i bzdura Mario.. ale wydaje mi sie ze nie zrozumialas o co mi chodzilo
                                                > (jak widzisz mezczyzni nie sa zawsze tycy prosci:-)) )
                                                > W niemczech (i nie tylko) kazdy morderca WIE, ze cokolwiek i jakkolwiek
                                                > brutalnie by z premedytacja kogokolwiek nie zamordowal to ON SAM NIE BEDZIE
                                                > ZABITY !!
                                                > I nie mow mi prosze, ze kara smierci nie odstrasza mordercow bo po pierwsze
                                                to
                                                > nie jest prawda (kazdy z nich wierzy do konca, ze jemu sie uda i walczy jak
                                                > dlugo sie da o zamiane wyroku - to wlasnie jest przyczyna, ze w
                                                demokratycznym
                                                > panstwie jakim sa USA mordercy skazani na kare smierci czekaja na wykonanie
                                                > wyroku laatami walczac na wszelkie sposoby o przezycie !)

                                                Jezeli sie nie myle, to w krajach w ktorych stosuje sie kare smierci statystyka
                                                morderstw nie jest nizsza niz w krajach w ktorych nie stosuje sie kary smierci.
                                                To dowodziloby ze kara smierci jednak nie jest skutecznym srodkiem zapobiegania
                                                morderstwom. Kazdy morderca liczy na to, ze go nie zlapia, ze uda mu sie
                                                popelnic doskonale przestepstwo.

                                                > To znaczy w MOJEJ interpretacji nic wiecej niz to jakby panstwo powiedzialo
                                                > morderca wprost: OK, my wiemy, ze ty miales trudne dziecinstwo i alurat
                                                > btrakowalo ci pieniedzy na twoje potrzeby, ale my cie zapewniamy, ze
                                                cokolwiek
                                                > bys nie zrobil to my jako PANSTWO na pewno cie nie zabijemy !!
                                                > To znaczy dokladno to a nie nic innego..

                                                Uwazam, ze bardziej niz wymiar kary moze odstraszac wykrywalnosc. Przestepca
                                                powinien byc pewny, ze zostanie wykryty i ukarany, chocby nie wiem jak zacieral
                                                slady.

                                                > O zemscie nie moze byc tu mowy, bo przeciez nie gwalcimy gewalcicieli, ani
                                                nie
                                                > odbieramy majatku zlodziejom, nie mowiac juz o spalaniu podpalaczy..
                                                > Chodzi wlasnie o biologicza eliminacje takich jednostek ze spoleczenstwa..
                                                > I nie mialbym zadnych problemow moralnych z faktem, ze zamiast takich
                                                osobnikow
                                                > eliminowac tzn. po prostu zabijac, gdyby znalezc lub zbudowac wyspe na
                                                oceanie
                                                > oddalona od najblizszego ladu o przynajmniej 200km naa ktorej nie byloby ani
                                                > jednego drzewa ani innej najmniejszej potencjalnej mozliwosci ucieczki, aaby
                                                > tam wlasnie internowac do konca zycia takich osobnikow.. Prosze bardzo,
                                                daczego
                                                > nie ? Czy byloby to "bardziej humanitarne"? watpie..

                                                Zadanie kary smierci jest pierwszym odruchem normalnego czlowieka w stosunku do
                                                mordercy. Jest to instynkt ktory mowi nam ze ow typ nie ma prawa do zycia.
                                                Jednakze panstwo prawa nie moze dzialac na podstawie instynktu. Panstwo prawa
                                                musi gwarantowac kazdemu sprawiedliwy proces i sprawiedliwy wyrok. Panstwo
                                                prawa nie moze z jednej strony zakazywac zabijania, a z drugiej strony
                                                przywlaszczac sobie wylacznosc prawna do zabijania. Wiem ze niektore wyroki sa
                                                smiechu warte, wiem, ze czesto sprawca ma wiecej praw niz jego ofiara, ale to
                                                jest cena jaka placimy za gwarancje tego, ze zyjemy w panstwie prawa.

                                                > mario, prosze cie bardzo nie myl pojec.. zabojca to nie to samo co morderca..

                                                Fakt. Sa to dwa rozne pojecia prawne.

                                                > panstwo nie meickie NIE KARZE WLASCIWIE mordercow (zabojcow rowniez).. Wg.
                                                mnie
                                                > np. odpowiednia kara za morderstwo gdzie w gre wchodzilyby okolicznosci
                                                > lagodzace (zamordowanie mordercy corki na sali sadowej - sprawa Bachmeier,
                                                > zamordowanie ojca pijaka co latami terroryzowal i katowal rodzine itp.)
                                                panstwo
                                                > nie musialoby przewidywac "kary eliminacji" - nalezaloby tu zastosowac inna
                                                KAR
                                                > E

                                                Ptaku, rowniez w moim odczuciu panstwo niemieckie czesto nie wymierza
                                                odpowiedniej (czyli wystarczajaco wysokiej) kary. Ale to tez nie jest argument
                                                za kara smierci. Lebenslang mit Sicherheitsverwahrung to tez jest eliminacja
                                                jednostki ze spoleczenstwa. Czy nie?

                                                > Mozna sie zgodzic, ze sa pewne typy osobnikow ktore sie da zresocjalizowac
                                                > Wyobraz sobie np. ze taka kare dla niektorych typow mordercow (np. tego
                                                mlodego
                                                > polskiego cygana ktory kilka tygodni temu w Belgii zamordowal nastolatka aby
                                                mu
                                                > zrabowac odtwarzacz MP3) Wyobraz sobie teraz, ze kogos takiego panstwo za ten
                                                > czyn by np. oslepilo - aby nie brzmialo w twoich uszach zbyt brutalnie to
                                                > dostal by zastrzyk powodujacy natychmiastowa i nieodwracalna slepote..
                                                > Moglby przeciez jako slepy byc wartosciowym czlonkiem spoleczenstwa (takich
                                                sa
                                                > na swiecie miliony) moglby sie uczyc, pracowac, byc moze miec rodzine..
                                                > zapewniam cie Mario i jestem o tym gleboko przekonany, ze ilosc morderstw w
                                                > takim panstwwie spadlaby do prawie ZERA.. i nie trzeby by takich ludzi
                                                trzymac
                                                > w wiezieniach latami..
                                                > To wg. mnie bylaby wlasciwa kara dla takich osobnikow..
                                                > A takich typow jak ten amerykanski zolnierz ktory zamordowal ponad 60 osob i
                                                > latami trzymal ich w lodowce, lub matka ktora zamordowala kilkoro wlasnych
                                                > nowordkow i trzymala je w beczcee z kiszona kapusta sa dla mnie ODPADEM
                                                > GENETYCZNYM nadajacym sie tylko i wylacznie do eliminacji

                                                Problem w tym, Ptaku, ze juz nie raz wykonano wyrok smierci na osobach
                                                niewinnych. Problem w tym, ze majac w reku instrument taki jak kara smierci,
                                                sady moga go naduzywac. Dzisiaj skazemy "odpad genetyczny", a jutro "szpiega"
                                                czy jakiegos innego wroga...
                                                • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy po raz ostatni 03.05.06, 21:59

                                                  Mario, widze, ze cala ta dyskusja nie ma sensu, bo ty w ogole nie zadajesz
                                                  sobie trudu dyskusji z moimi argumentami lecz z uporem maniaka przekrecasz co
                                                  powiedzoalem lub wmawiasz mi cos czego nie powiedzialem, ale mimo tego sprobuje
                                                  sie do tego co napisalas ustosunkowac..
                                                  ***********************************************

                                                  maria421 napisała:
                                                  Jezeli sie nie myle, to w krajach w ktorych stosuje sie kare smierci statystyka
                                                  > morderstw nie jest nizsza niz w krajach w ktorych nie stosuje sie kary
                                                  smierci.To dowodziloby ze kara smierci jednak nie jest skutecznym srodkiem
                                                  zapobiegania morderstwom. Kazdy morderca liczy na to, ze go nie zlapia, ze uda
                                                  mu sie popelnic doskonale przestepstwo.
                                                  ******************************
                                                  To jest po prostu bzdura i nic innego jak manipulacja.. Jaka statystyka moze
                                                  okreslic cos co sie jeszcze nie zdazylo ? Jaki jest sens statystyki ktora liczy
                                                  uczynki ktore sa uzaleznione od tak wielu czynnikow.? Jest rowniez udowodnione
                                                  statystycznie, ze liczba morderstw w USA wzrastala za kazdym razem kiedy
                                                  amerykanie prowadzili jakas wojne lub ja bezposrednio zakonczyli.. (pamietam
                                                  sam wyniki takich nadan po napadzie USA na Paname..) Jaka wartosc maja
                                                  statystyki gdy sie nie bierze pod uwage takich czynnikow jak powszechny dostep
                                                  do broni palnej np. w USA - w ciagu przecietnego roku w Kanadzie zdarza sie
                                                  mniej morders popelnionych za pomoca broni palnej niz w Waszyngtonie/USA w
                                                  ciagu jednego miesiaca - a Kanadzie kazdy obywatel tez sobie moze kupic bron
                                                  mysliwska bez problemu.. Dlaczego jest tak malo morderstw w Szwajcarii, gdzie
                                                  kazdy byly poborowy (rezerwista) ma w domu karabin maszynowy + amunicje ?
                                                  To jest po prostu demagogia i manipulacja..
                                                  *****************************************************
                                                  > Uwazam, ze bardziej niz wymiar kary moze odstraszac wykrywalnosc. Przestepca
                                                  > powinien byc pewny, ze zostanie wykryty i ukarany, chocby nie wiem jak
                                                  zacieral slady.
                                                  *************************
                                                  Oczywiste i bezdyskusyjne - nieuniknionosc otrzymania kary za przestepstwo..
                                                  *********************************
                                                  > Zadanie kary smierci jest pierwszym odruchem normalnego czlowieka w stosunku
                                                  do mordercy. Jest to instynkt ktory mowi nam ze ow typ nie ma prawa do zycia.
                                                  > Jednakze panstwo prawa nie moze dzialac na podstawie instynktu. Panstwo prawa
                                                  > musi gwarantowac kazdemu sprawiedliwy proces i sprawiedliwy wyrok. Panstwo
                                                  > prawa nie moze z jednej strony zakazywac zabijania, a z drugiej strony
                                                  > przywlaszczac sobie wylacznosc prawna do zabijania. Wiem ze niektore wyroki
                                                  sa smiechu warte, wiem, ze czesto sprawca ma wiecej praw niz jego ofiara, ale
                                                  to jest cena jaka placimy za gwarancje tego, ze zyjemy w panstwie prawa.
                                                  *************************
                                                  I znowu manipulujesz.. powiedzialem wyraznie ze nie chodzi tu o jakakolwiek
                                                  KARE SMIERCI - smierc jako KARA jest bez najmniejszego sensu.. Mnie chodzi o
                                                  to, aby panstwo zdecydowanie okreslilo ze za pewne przestepstwa nastepuje z
                                                  mocy prawa ELIMINACJA TAKIEGO OSOBNIKA ZE SPOLECZENSTWA.
                                                  Koniec, kropka, bez wyjatkow i innych mozliwosci.
                                                  Pamietaj, za PEWNE I SCISLE OKRESLONE PRZESTEPSTWA.. bez najmniejszej
                                                  wytpliwosci udowodnione i nie podwazane przez nikogo jako fakt..
                                                  I nie ma to nic wspolnego z kjakimkolwiek instynktem moim czy innym. Toi jest
                                                  po prostu obowiazek ochrony spoleczenstwa. Jezeli panstwo daje policjantowi
                                                  prawo do zabicia osobnika w obronie czyjegos zycia lub to samo panstwo
                                                  wprowadza prawo "smiertelnego strzalu" ZANIM KTOS KOGOS ZABIJE (jeszcze tego
                                                  nie zrobil !!)to to samo panstwo MUSI, jezeli jest praworzadne - powtarzam
                                                  MUSI - takiego morderce ktory juz tego czynu przeciez dokonal i juz kogos zycia
                                                  pozbawil - wyeliminowac ze spoleczenstwa. Jezeli to panstwo tego nie stanowi w
                                                  swoim prawodawstwie to nie jest w MOICH oczach panstwem praworzadnym lecz
                                                  zlepkiem tchorzliwym, skundlonych politykow ktorzy sie poddaja krzykowi
                                                  humanistow siedzacych sobie bezpiecznie w swoich bezpiecznych domach.
                                                  JA sie w to nie bawie..
                                                  *************************************************
                                                  > Ptaku, rowniez w moim odczuciu panstwo niemieckie czesto nie wymierza
                                                  > odpowiedniej (czyli wystarczajaco wysokiej) kary. Ale to tez nie jest
                                                  argument za kara smierci. Lebenslang mit Sicherheitsverwahrung to tez jest
                                                  eliminacja jednostki ze spoleczenstwa. Czy nie?
                                                  ******************************
                                                  NIE, NIE i jeszcze raz NIE ! Zawsze istnieje mozliwosc, ze cos sie zmieni,
                                                  przyjdzie nowy rzad lesbijek/homoseksualistow/feministek/talibanow(Hamasow lub
                                                  innych czubkow i takich ludzi ulaskawi i wypusci znowu na ludzkosc..
                                                  Nie mowiac juz o takich "psychologach" ktorzy stwierdza po 10 latach ze ten
                                                  biedak z trudnym dziecinstwem juz sie poprawil i zresocjalizowal.. takich
                                                  przypadkow bylo dziesiatki.
                                                  ********************************************************
                                                  > Problem w tym, Ptaku, ze juz nie raz wykonano wyrok smierci na osobach
                                                  > niewinnych. Problem w tym, ze majac w reku instrument taki jak kara smierci,
                                                  > sady moga go naduzywac. Dzisiaj skazemy "odpad genetyczny", a jutro "szpiega"
                                                  > czy jakiegos innego wroga...
                                                  ***********************
                                                  Mario i o to mi wlasnie chodzi.. tu wlasnie pokazujesz jakim jestes w gruncie
                                                  rzeczy demagogiem i jak usilujesz manipulowac..
                                                  Nie jest istotne, ze ja pisalem o przypadkach PEWNYCH, SCISLE OKRESLONYCH
                                                  PRZESTEPSTW ktore zostaly BEZ NAJMNIEJSZYCH WATPLIWOSCI udowodnione (np.
                                                  nagranie filmowym, testem DNA, zlapaniem na goracym uczynku itp. )To nie jest
                                                  dla ciebie istotne, ze ja pisalem iz tacy przestepcy mieliby oczywiscie prawo
                                                  do obrony.. nie, ty piszesz o naduzywaniu "tego instrumentu"..
                                                  A co by bylo gdyba kodeks karny w przypadku takich przestepstw zobowiazywal
                                                  panstwo do zatrudniania z mocy prawa najlepszych w danym panstwie adwokatow i
                                                  obroncow, a co by bylo gdyby zobowiazywal panstwo do zatrudnienia przynajmniej
                                                  3 obroncow dla takiego przestepcy, co by bylo gdyby placil tym obroncom
                                                  najwyzsze mozliwe honoraria (i tak byloby taniej niz utrzymywanie kogos przy
                                                  zyciu przez lat kilkadziesiat). co by bylo.. i tak dalej.. Ja juz napisalem, ze
                                                  wg. mnie takie prawo nalezaloby jeszcze stworzyc i mozna by je tak obwarowac,
                                                  ze praktycznie nie byloby mozliwosci dopuszczania do pomylki sadowej i skazania
                                                  niewinnego..
                                                  Argument, ze przyjdzie dyktator i bedzie to wykorzystywal mjak bedzie sobie
                                                  chcial jest oglupianiem ludzi ktorzy samodzielnie nie chca lub potrafia myslec
                                                  (imbecyli).. bo jak przyjdzie dyktator, to sie wypnie na wszystko, wszystkich i
                                                  bedzie w mocy prawa robil to co mu sie podoba, nawet jak mu tego nie bedzie
                                                  wolno.. Na ukrainie nie ma kary smierci i o dziwo kilku "niewygodnych"
                                                  dziennikarzy zginelo z reki "nieznanych sprawcow"
                                                  Szkoda, ze nie chcesz sie ustosunkowac do przykladu z Eichmanem, do prozesu w
                                                  norymberdze, do tego filmiku z chin lub do takich ciekawych Video´s gdzie
                                                  jakis zamaskowany muzulmanski "bojownik o wolnosc" pordzyna gardlo innemu
                                                  czlowiekowi..
                                                  Tu nie chcesz mowic o "mozliwosci pomylki" tu jestes wielkoduszna.. masz racje
                                                  TWOJA RACJE.. ale jest ona NIESPRAWIEDLIWA, NIEWLASCIWA i nigdy sie z nia nie
                                                  zgodze i jej nie zaakceptuje..
                                                  Ja dobrze wiem, ze i nasz JPII kiedys publicznie przyznal, ze istnieja czasami
                                                  przypadki uzasadniajace stosowanie jak on to okreslil "kary smierci" - zadam
                                                  sobie trudu i sprobuje odszukac tego w przepasciach net-u.. ciekawy jestem co
                                                  wowczas powiesz..
                                                  pozdrawiam
                                                  ptak
                                                  • maria421 Re: Maria- wracajac do duszy po raz ostatni 04.05.06, 00:18
                                                    bird_man2 napisał:

                                                    >
                                                    > Mario, widze, ze cala ta dyskusja nie ma sensu, bo ty w ogole nie zadajesz
                                                    > sobie trudu dyskusji z moimi argumentami

                                                    A Ty z moimi???

                                                    > lecz z uporem maniaka przekrecasz co
                                                    > powiedzoalem lub wmawiasz mi cos czego nie powiedzialem,

                                                    Na przyklad???

                                                    ale mimo tego sprobuje
                                                    > sie do tego co napisalas ustosunkowac..

                                                    > To jest po prostu bzdura i nic innego jak manipulacja.. Jaka statystyka moze
                                                    > okreslic cos co sie jeszcze nie zdazylo ? Jaki jest sens statystyki ktora
                                                    liczy
                                                    > uczynki ktore sa uzaleznione od tak wielu czynnikow.? Jest rowniez
                                                    udowodnione
                                                    > statystycznie, ze liczba morderstw w USA wzrastala za kazdym razem kiedy
                                                    > amerykanie prowadzili jakas wojne lub ja bezposrednio zakonczyli.. (pamietam
                                                    > sam wyniki takich nadan po napadzie USA na Paname..) Jaka wartosc maja
                                                    > statystyki gdy sie nie bierze pod uwage takich czynnikow jak powszechny
                                                    dostep
                                                    > do broni palnej np. w USA - w ciagu przecietnego roku w Kanadzie zdarza sie
                                                    > mniej morders popelnionych za pomoca broni palnej niz w Waszyngtonie/USA w
                                                    > ciagu jednego miesiaca - a Kanadzie kazdy obywatel tez sobie moze kupic bron
                                                    > mysliwska bez problemu.. Dlaczego jest tak malo morderstw w Szwajcarii, gdzie
                                                    > kazdy byly poborowy (rezerwista) ma w domu karabin maszynowy + amunicje ?
                                                    > To jest po prostu demagogia i manipulacja..

                                                    Twierdziles ze kara smierci odstrasza od popelnienia zbrodni. Nie raczyles
                                                    jednak poprzec tego twierdzenia zadnym dowodem. Zechcij wiec objasnic na jakich
                                                    przeslankach opierasz Twoje twierdzenie zamiast zarzucac mi demagogie i
                                                    manipulacje.

                                                    > I znowu manipulujesz..

                                                    Ptaku, dlaczego uwazasz kazda moja opinie za manipulacje? :-)

                                                    powiedzialem wyraznie ze nie chodzi tu o jakakolwiek
                                                    > KARE SMIERCI - smierc jako KARA jest bez najmniejszego sensu.. Mnie chodzi o
                                                    > to, aby panstwo zdecydowanie okreslilo ze za pewne przestepstwa nastepuje z
                                                    > mocy prawa ELIMINACJA TAKIEGO OSOBNIKA ZE SPOLECZENSTWA.
                                                    > Koniec, kropka, bez wyjatkow i innych mozliwosci.

                                                    OK, zrozumialam, co miales na mysli. Ale ciagle nie przekonuje mnie koniecznosc
                                                    uciekania sie do fizycznej eliminacji zbrodniarza.

                                                    > Pamietaj, za PEWNE I SCISLE OKRESLONE PRZESTEPSTWA.. bez najmniejszej
                                                    > wytpliwosci udowodnione i nie podwazane przez nikogo jako fakt..
                                                    > I nie ma to nic wspolnego z kjakimkolwiek instynktem moim czy innym. Toi jest
                                                    > po prostu obowiazek ochrony spoleczenstwa. Jezeli panstwo daje policjantowi
                                                    > prawo do zabicia osobnika w obronie czyjegos zycia lub to samo panstwo
                                                    > wprowadza prawo "smiertelnego strzalu" ZANIM KTOS KOGOS ZABIJE (jeszcze tego
                                                    > nie zrobil !!)

                                                    W takiej sytuacji mamy do czynienia z KONIECZNA OBRONA zagrozonego zycia.
                                                    Zabicie bandyty moze oznaczac uratowanie zycia zakladnika czy innej, niewinnej
                                                    ofiary.
                                                    Zybicie bandyty PO fakcie, tzn po morderstwie nie przywraca zycia ofierze.

                                                    to to samo panstwo MUSI, jezeli jest praworzadne - powtarzam
                                                    > MUSI - takiego morderce ktory juz tego czynu przeciez dokonal i juz kogos
                                                    zycia
                                                    > pozbawil - wyeliminowac ze spoleczenstwa. Jezeli to panstwo tego nie stanowi
                                                    w
                                                    > swoim prawodawstwie to nie jest w MOICH oczach panstwem praworzadnym lecz
                                                    > zlepkiem tchorzliwym, skundlonych politykow ktorzy sie poddaja krzykowi
                                                    > humanistow siedzacych sobie bezpiecznie w swoich bezpiecznych domach.
                                                    > JA sie w to nie bawie..

                                                    I to jest dopiero demagogia! :-)

                                                    > NIE, NIE i jeszcze raz NIE ! Zawsze istnieje mozliwosc, ze cos sie zmieni,
                                                    > przyjdzie nowy rzad lesbijek/homoseksualistow/feministek/talibanow(Hamasow
                                                    lub
                                                    > innych czubkow i takich ludzi ulaskawi i wypusci znowu na ludzkosc..

                                                    Tja... albo ze taki dostanie skrzydel i ucieknie...

                                                    > Nie mowiac juz o takich "psychologach" ktorzy stwierdza po 10 latach ze ten
                                                    > biedak z trudnym dziecinstwem juz sie poprawil i zresocjalizowal.. takich
                                                    > przypadkow bylo dziesiatki.

                                                    Ten, kto dostaje Sicherheitsverwahrung nie ma takich mozliwosci.

                                                    > Mario i o to mi wlasnie chodzi.. tu wlasnie pokazujesz jakim jestes w gruncie
                                                    > rzeczy demagogiem i jak usilujesz manipulowac..

                                                    Daj spokoj z tymi ciaglymi zarzutami o manipulacje, bo naprawde dojde do
                                                    wniosku ze nie dopuszczasz innych racji niz Twe wlasne.

                                                    > Nie jest istotne, ze ja pisalem o przypadkach PEWNYCH, SCISLE OKRESLONYCH
                                                    > PRZESTEPSTW ktore zostaly BEZ NAJMNIEJSZYCH WATPLIWOSCI udowodnione (np.
                                                    > nagranie filmowym, testem DNA, zlapaniem na goracym uczynku itp. )To nie jest
                                                    > dla ciebie istotne, ze ja pisalem iz tacy przestepcy mieliby oczywiscie prawo
                                                    > do obrony.. nie, ty piszesz o naduzywaniu "tego instrumentu"..

                                                    Ptaku- Ty uwazasz ze dozywocie nie wystarczy, bo przyjdzie jakis nowy rzad
                                                    feministek-zielonych- pedalow- Hamasu albo co tam jeszcze i ich wypusci.
                                                    Ja uwazam, ze jezeli dajmy na to w Niemczech zostanie przywrocona kara smierci,
                                                    to tez moze przyjsc jakis nowy rzad nazistow/komunistow/ Hamasu itd. i zacznie
                                                    naduzywac kary smierci.

                                                    > A co by bylo gdyba kodeks karny w przypadku takich przestepstw zobowiazywal
                                                    > panstwo do zatrudniania z mocy prawa najlepszych w danym panstwie adwokatow i
                                                    > obroncow, a co by bylo gdyby zobowiazywal panstwo do zatrudnienia
                                                    przynajmniej
                                                    > 3 obroncow dla takiego przestepcy, co by bylo gdyby placil tym obroncom
                                                    > najwyzsze mozliwe honoraria (i tak byloby taniej niz utrzymywanie kogos przy
                                                    > zyciu przez lat kilkadziesiat). co by bylo.. i tak dalej.. Ja juz napisalem,
                                                    ze
                                                    >
                                                    > wg. mnie takie prawo nalezaloby jeszcze stworzyc i mozna by je tak obwarowac,
                                                    > ze praktycznie nie byloby mozliwosci dopuszczania do pomylki sadowej i
                                                    skazania
                                                    >
                                                    > niewinnego..

                                                    > Argument, ze przyjdzie dyktator i bedzie to wykorzystywal mjak bedzie sobie
                                                    > chcial jest oglupianiem ludzi ktorzy samodzielnie nie chca lub potrafia
                                                    myslec
                                                    > (imbecyli).. bo jak przyjdzie dyktator, to sie wypnie na wszystko, wszystkich
                                                    i
                                                    >
                                                    > bedzie w mocy prawa robil to co mu sie podoba, nawet jak mu tego nie bedzie
                                                    > wolno..

                                                    Ten przyklad, Ptaszku, jest tak samo dobry jak Twoj, ze przyjdzie nowy rzad i
                                                    ustanowi amnestie dla ciezkich mordercow skazanych na bezapelacyjne dozywocie.

                                                    Na ukrainie nie ma kary smierci i o dziwo kilku "niewygodnych"
                                                    > dziennikarzy zginelo z reki "nieznanych sprawcow"
                                                    > Szkoda, ze nie chcesz sie ustosunkowac do przykladu z Eichmanem, do prozesu w
                                                    > norymberdze, do tego filmiku z chin lub do takich ciekawych Video´s gdzie
                                                    > jakis zamaskowany muzulmanski "bojownik o wolnosc" pordzyna gardlo innemu
                                                    > czlowiekowi..
                                                    > Tu nie chcesz mowic o "mozliwosci pomylki" tu jestes wielkoduszna.. masz racje
                                                    > TWOJA RACJE.. ale jest ona NIESPRAWIEDLIWA, NIEWLASCIWA i nigdy sie z nia nie
                                                    > zgodze i jej nie zaakceptuje..

                                                    Czy ja mowie, ze Ty masz akceptowac moje racje???
                                                    Raczej widze, ze Ty jestes tak strasznie przekonany o slusznosci wlasnej racji,
                                                    ze kazda inna uwazasz za niewlasciwa.

                                                    Jedno Ci poradze- zamiast atakowac mnie za moja postawe wobec kary smierci,
                                                    dlaczego nie zrobisz jakiejs manify pro Todesstrafe pod Bundestagiem? Albo moze
                                                    petycje jakas wystosuj?
                                                  • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy po raz ostatni 04.05.06, 10:25

                                                    Droga Mario,
                                                    sorry nie chcialem Cie obrazic.. ja wiem, ze to jest temat wzbudzajacy duze
                                                    emocje, ale wlasnie dlatego, ze to jest dyskusja z Toba to sie czasami tak
                                                    wkurzam.. gdyby to by bala toska lub ertes to bym pewnie powiedzial cos w
                                                    rodzaju: "spadaj glabie" i dal sobie spokoj. Do tego dochodzi, ze ja czesto
                                                    robie "skroty myslowe" zakladajac niejako (a niby dlaczego ?) ze moj rozmowca
                                                    juz zrozumie o co chodzi.. bld !
                                                    Ale sie poprawie i wyjasnie Ci jeszcze raz po kolei
                                                    ***************************************************
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Twierdziles ze kara smierci odstrasza od popelnienia zbrodni. Nie raczyles
                                                    > jednak poprzec tego twierdzenia zadnym dowodem. Zechcij wiec objasnic na
                                                    jakich przeslankach opierasz Twoje twierdzenie zamiast zarzucac mi demagogie i
                                                    > manipulacje.
                                                    **********************************
                                                    Bardzo prosze.. na zasadzie zdrowego rozsadku i doswiadczebia zyciowego.
                                                    Jezeli ktos jezdzi samochodem i wie, ze za przekroczenie dopuszczalne predkosci
                                                    o powiedzmy 50 km/h zaplaci w niemczech powiedzmy 300 euro, a np. w norwegii
                                                    10.000 euro to NA PEWNO bedzie przestrzegal tej predkosci. tak pokazuje nam
                                                    zdrowy rozsadek i doswidczenie zyciowe.. jezeli ktos tego nie czyni to wszyscy
                                                    akceptujemy, ze za swoja glupote musi poniesc konsekwencje.. nieprawdaz?
                                                    Olbrzymia wiekszosc ludzi, a na pewno wszyscy ludzie szanujacy spoleczny lad i
                                                    prawo sie tego trzymaja.. a ja osobiscie wiem, ze gdyby nie bylo kar tylko
                                                    prosby o przestrzeganie predkosci to 99% ludzi by tych zakazow nie
                                                    przestrzegala ze mna wlacznie.. A wiec jednak KARA SUTKUJE ZAPOBIEGAWCZO !
                                                    I prosze cie bardzo.. zadna statystyka tu niczego nie zmieni.. i ty rownie
                                                    dobrze wiesz, ze statystycznie mozna udowodnic wszystko.. nieuznawanie takich
                                                    argumentow jest praniem ludzkich mozgow, graniem na emocjach i po prostu czysta
                                                    manipulacja.. a ja tego nie lubie..
                                                    jezeli ktos popelnia przestepstwo zagrozone "kara eliminacji ze spoleczenstwa"
                                                    zdajac sobie sprawe, ze moze byc zlapany i poniesie konsekwencje, to znaczy ze
                                                    to jeszcze jeden argument aby sie takiego osobnika ze spoleczenstwa pozbyc
                                                    chociazby za jego bezdenna glupote..
                                                    ***********************************
                                                    > OK, zrozumialam, co miales na mysli. Ale ciagle nie przekonuje mnie
                                                    koniecznosc uciekania sie do fizycznej eliminacji zbrodniarza.
                                                    *****************************
                                                    Bo jest prostsze, tansze i co najwazniejsze NIEODWRACALNE !
                                                    *************************************************
                                                    > W takiej sytuacji mamy do czynienia z KONIECZNA OBRONA zagrozonego zycia.
                                                    > Zabicie bandyty moze oznaczac uratowanie zycia zakladnika czy innej,
                                                    niewinnej ofiary. Zybicie bandyty PO fakcie, tzn po morderstwie nie przywraca
                                                    zycia ofierze.
                                                    ************************************************
                                                    Oczywiscie ze ofierze zycia nikt nie przwroci, zabicie takiego typa uchroni
                                                    jednak zycie innych ludzi. Poza tym jezeli w tym przypadku panstwo pozwala
                                                    sobie naa prawo do zabijaania ludzi BEZ POPELNIENIA przez nich przestepstwa
                                                    zagrozonego "eliminacja ostateczna" to twierdzenie o tym ze prawo nie moze
                                                    zabijac innych ludzi w mocy prawa jest nonsensem, idiotyzmem, praniem mozgu i
                                                    manipulacja
                                                    I O TO MI CHODZI !
                                                    **************************************
                                                    > Tja... albo ze taki dostanie skrzydel i ucieknie...
                                                    *********************
                                                    oczywiscie, takich przypadkow nie brakuje.. chcesz konkretnych przykladow ?
                                                    *************************************
                                                    > Ten, kto dostaje Sicherheitsverwahrung nie ma takich mozliwosci.
                                                    **************************************
                                                    Mario, albo nie wiesz o czym piszesz, albo znowu manipulujesz
                                                    Sicherheitsverahrung jest zatrzymaniem wieznia zaa kratami PO ODBYCIU KARY az
                                                    do konca jego zycia. nie zmienia to w niczym mozliwosci tego wieznia np. udania
                                                    sie do szpitala czy do pracy skad moze spokojnie uciec.. byly i takie
                                                    przypadki.. moze zostac zwolniony pod przymusem np. przez terrorystow.. itp.
                                                    ********************************************
                                                    > Daj spokoj z tymi ciaglymi zarzutami o manipulacje, bo naprawde dojde do
                                                    > wniosku ze nie dopuszczasz innych racji niz Twe wlasne.
                                                    ******************************
                                                    nie ma sprawy, juz dam ci spokoj.. ale ty naaprawde nie zadajesz sobie trudu
                                                    dyskutowania moich aargumentow.. ja przynajmniej probuje w stosunku do Ciebie..
                                                    jaa rozumiem, ze temaat moze ci nie pasowac i masz prawo po prostu powiedziec:
                                                    "mam swoje zdaanie, to jest MOJE zdaanie i go nie zmienie i nic nikomu do tego"
                                                    I wtedy masz swiety spokoj bo kazdy z nas ma swoje zanie i nie musimy
                                                    dyskutowac..
                                                    ************************************************
                                                    > Ptaku- Ty uwazasz ze dozywocie nie wystarczy, bo przyjdzie jakis nowy rzad
                                                    > feministek-zielonych- pedalow- Hamasu albo co tam jeszcze i ich wypusci.
                                                    > Ja uwazam, ze jezeli dajmy na to w Niemczech zostanie przywrocona kara
                                                    smierci, to tez moze przyjsc jakis nowy rzad nazistow/komunistow/ Hamasu itd. i
                                                    zacznie naduzywac kary smierci.
                                                    ********************************
                                                    I znowu to samo.. juz ci przeciez pisalem, jak przyjdzie taki rzad to bedzie
                                                    robil co chcial i nie bedzie sie nikogo o nic pytal - juz zdazylas zapomniec
                                                    historie ?
                                                    **************************************************
                                                    dalej mi sie nie miesci..
                                                    ptak
                                                  • xurek Koncepcja kary i resocjalizacji. 04.05.06, 11:11
                                                    Nie wydaje wam sie, ze ta pierwsza jest zupelnie przestarzala i
                                                    czesciowo „zwyrodniala“ a ta druga oprocz gornolotnych slow na papierze nie
                                                    istnieje prawie w ogole?

                                                    Jedyna znana mi forma kary jest kara pieniezna / pozbawienie wolnosci / kara
                                                    smierci. Pomine kare smierci, ktora z pewnoscia jest drastyczna kara, co z tymi
                                                    pozostalymi? W zachodnich spoleczenstwach kara pieniezna rozlozona zostaje „na
                                                    raty“ pozwalajace ukaranemu na zycie co najmniej na poziomie socjalnego minimum
                                                    ta druga zas coraz bardziej przypomina „urlop z ograniczeniami“. Jaka role
                                                    spelniaja (jeszcze?) takie kary? I co powoduja u ukaranego? Czy w jakikolwiek
                                                    sposob przyczyniaja sie do zmiany jego postawy w przyszlosci? Biorac pod uwage
                                                    procent recydywy, szczegolnie przy „pomniejszych przestepstwach“ chyba w sposob
                                                    niewielki.

                                                    Ja kiedys zastanawialam sie, co naprawde byloby kara i doszlam do wniosku, ze
                                                    najwieksza kara byloby (dla mnie) postawienie sprawcy w sytuacji ofiary,
                                                    zmuszenie go do przezycia (przezywania wciaz od nowa?) tego, co przezyla jego
                                                    ofiara. Jest to oczywiscie calkowite SiFi – ale gdyby bylo mozliwe, czyz nie
                                                    byloby gorsza kara?

                                                    Koncepty resocjalizacyjne wywoluja u mnie rownoczesne rozbawienie i oburzenie.
                                                    Rozbawienie jak widze takich np. nastoletnich przestepcow resocjalizowanych za
                                                    pomoca „urlopu na Majorce“, oburzenie jak sobie uswiadomie, ile ta
                                                    resocjalizacja spolecznych funduszy pochlania.

                                                    Co sadzicie o wspolczesnym systemie kar? Jak i czy mozna by go zmienic na
                                                    skuteczniejszy pod katem skutecznosci i resocjalizacji?
                                                  • maria421 Re: Koncepcja kary i resocjalizacji. 04.05.06, 11:55
                                                    xurek napisała:

                                                    > Co sadzicie o wspolczesnym systemie kar? Jak i czy mozna by go zmienic na
                                                    > skuteczniejszy pod katem skutecznosci i resocjalizacji?

                                                    Nie wierze w resocjalizacje doroslych przestepcow, szczegolnie tych ktorzy
                                                    odsiaduja kolejny wyrok. Nigdy nie wierzylam w jakakolwiek poprawe, leczenie
                                                    czy nawet chemiczna kastracje seryjnych przestepcow. Uwazam, ze nalezy
                                                    pociagnac do odpowiedzialnosc karnej psychologow za zbrodnie ich pacjentow
                                                    popelnione na przepustce.

                                                    Dopuszczam resocjalizacje mlodocianych przestepcow, ale raczej w stylu obozu
                                                    karnego jak w USA, a nie na wakacjach w Argentynie.

                                                    Dla mnie jedyna sluszna kara dla mordercy (seryjnego, czy nie), jest zamkniecie
                                                    go w celi i wyrzucenie klucza.

                                                    Zlodzieje i oszusci moga miec godzine na rekreacje:-)

                                                  • bird_man2 Re: Koncepcja kary i resocjalizacji. 04.05.06, 21:22
                                                    xurek napisała:
                                                    >
                                                    > Co sadzicie o wspolczesnym systemie kar? Jak i czy mozna by go zmienic na
                                                    > skuteczniejszy pod katem skutecznosci i resocjalizacji?
                                                    >
                                                    *************************************
                                                    Xurku,
                                                    zgadzam sie bez zastrzezen z tym wszystkim co napisalac, moglbym sie pod tym
                                                    podpisac oboma rekoma..
                                                    Wracajac do Twojego pytania.. nie mam zadnego konceptu na zmiane systemu kar..
                                                    Wg. mnie nalezy karac ludzi, ktorzy SWIADOMIE przekraczaja wyznaczone przez
                                                    spleczenstwo granice..
                                                    Kara powinna byc:
                                                    1. Nastawiona GLOWNIE na zadoscuczynienie OFIARZE oraz wyrownanie jej
                                                    wszystkich doznanych strat (finasowych i moralnych)
                                                    2. odpowiednia w stopniu uciazliwosci do popelnionego przestepstwa (angemessen)
                                                    3. szybka w stosowaniu po zlapaniu przestepcy i udowodnieniu mu winy
                                                    Oczywiscie pojawiaja sie tu natychmiast straszne problemy, ale sadze, ze mamy
                                                    tylu madrych ludzi na swiecie, ze niewatpliwie daloby sie je rozwiazac

                                                    Ciekawy temat, troche myslalem o tym i dyskutowalem ze znajomymi i przyjaciolmi
                                                    Ciekawe czy ktos sie jeszcze wlaczy do dyskusji..
                                                    A moze by zalozyc osobny watek?
                                                    pozdrawiam
                                                    ptak
                                                  • maria421 Re: Maria- wracajac do duszy po raz ostatni 04.05.06, 11:41
                                                    Ptaku, tylko krotko, bo slonko swieci i ogrodek na mnie czeka.

                                                    Pluralizm swiatopogladowy polega na tym ze kazdy ma swoj wlasny poglad na rozne
                                                    sprawy. Ty masz Twoj poglad na kare smierci, ja mam moj, Ty uwazasz ze Twoj
                                                    jest sluszny, ja uwazam ze moj jest sluszniejszy....))) Albo odwrotnie...
                                                    Gdyby wszyscy we wszystkim sie zgadzali, to a) nie byloby zadnego postepu, b)
                                                    swiat bylby straszliwie nudny.

                                                    Wroce tylko na moment do Twojego przekonania ze kara smierci odstrasza od
                                                    popelnienia zbrodni, przekonania, ktore zbudowales , jak piszesz, na zasadzie
                                                    zdrowego rozsadku i doswiadczenia zyciowego, przekonania, ktore podpierasz
                                                    przykladem kar za przekroczenie szybkosci, aby zapytac Cie raz jeszcze:

                                                    czy masz jakies dowody na poparcie Twoich przekonan?


                                                  • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy po raz ostatni 04.05.06, 11:59
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Ptaku, tylko krotko, bo slonko swieci i ogrodek na mnie czeka.
                                                    >
                                                    > Pluralizm swiatopogladowy polega na tym ze kazdy ma swoj wlasny poglad na
                                                    rozne sprawy. Ty masz Twoj poglad na kare smierci, ja mam moj, Ty uwazasz ze
                                                    Twoj jest sluszny, ja uwazam ze moj jest sluszniejszy....))) Albo odwrotnie...
                                                    > Gdyby wszyscy we wszystkim sie zgadzali, to a) nie byloby zadnego postepu, b)
                                                    > swiat bylby straszliwie nudny.
                                                    ******************************
                                                    i wlasnie o to chodzi.. chyle czola :-))
                                                    *******************************
                                                    >
                                                    > Wroce tylko na moment do Twojego przekonania ze kara smierci odstrasza od
                                                    > popelnienia zbrodni, przekonania, ktore zbudowales , jak piszesz, na zasadzie
                                                    > zdrowego rozsadku i doswiadczenia zyciowego, przekonania, ktore podpierasz
                                                    > przykladem kar za przekroczenie szybkosci, aby zapytac Cie raz jeszcze:
                                                    >
                                                    > czy masz jakies dowody na poparcie Twoich przekonan?
                                                    >***********************
                                                    Mario, jeszcze raz bo znowu mnie nie calkiem zrozumialas..
                                                    Moja odpowiedz jest prosta: oczywiscie, ze nie mam zadnych "dowodow" poza
                                                    wewnetrznym przekonaniem opartym na zdrowym rozsadku, obserwacji swiata i
                                                    doswiadczeniach moich wlasnych oraz glosach innych ludzi..
                                                    Moglbym ja sie Ciebie zapytac: a masz dowody ze tak nie jest ?
                                                    ja mam jakies argumenty ze kara odstrasza.. ty nie masz zadnych poza watpliwej
                                                    jakosci statystykami..
                                                    Poza tym I TO JEST TU NAJWAZNIEJSZE... aspekt odstraszajacy jest w mojej
                                                    argumentacji prawie niewazny.. dla mnie nie odgrywa on ZADNEJ roli.. uzylem go
                                                    dlatego bo ty argumentowalas ze nie odstrasza..
                                                    To nie odgrywa w mojej argumentacji zadnej roli..
                                                    Ja po prostu uwazam, ze takie osobniki nalezy usuwac ze spoleczenstwa przez
                                                    fizyczna (humanitarna w miare mozliwosci) eliminacje podobnie jak usypia sie
                                                    wscieklego psa nawet gdy jest to slodka kuleczka wzbudzajaca w nas rozczulenie
                                                    I o to mi wlasnie chodzilo..To jest ten punkt o ktory chodzi.. wszystko inne
                                                    jest tylko otoczka "techniczna" i prawna..
                                                    pozdrawiam
                                                    ptak
                                                  • maria421 Re: Maria- wracajac do duszy po raz ostatni 04.05.06, 14:20
                                                    bird_man2 napisał:

                                                    > Mario, jeszcze raz bo znowu mnie nie calkiem zrozumialas..
                                                    > Moja odpowiedz jest prosta: oczywiscie, ze nie mam zadnych "dowodow" poza
                                                    > wewnetrznym przekonaniem opartym na zdrowym rozsadku, obserwacji swiata i
                                                    > doswiadczeniach moich wlasnych oraz glosach innych ludzi..
                                                    > Moglbym ja sie Ciebie zapytac: a masz dowody ze tak nie jest ?
                                                    > ja mam jakies argumenty ze kara odstrasza.. ty nie masz zadnych poza
                                                    watpliwej
                                                    > jakosci statystykami..

                                                    Ptaku, logika i zdrowy rozsadek moga podpowiedac, ze kara smierci odstrasza,
                                                    lecz liczby w tym wypadku przecza logice.

                                                    Dane za rok 2004:
                                                    Crime rate (murder) w USA: 5,5 na 100 tys. mieszkancow.
                                                    Mord und Totschlag (razem), wg . danych policji niemieckiej: 3,0 na 100 tys.
                                                    mieszkancow.
                                                    Czyli, USA, stosujace w wiekszosci stanow (chyba w 38 stanach) kare smierci
                                                    maja prawie dwa razy wyzsza liczbe morderstw na 100 tys. mieszkancow.
                                                    Owszem, z pewnoscia przyczynia sie do tego latwiejszy niz w Niemczech dostep do
                                                    broni, ale gdyby kara smierci byla skutecznym straszakiem, a jej brak powodowal
                                                    wzrost liczby morderstw, to te dane powinny wygladac inaczej, na niekorzysc
                                                    Niemiec.

                                                    > Poza tym I TO JEST TU NAJWAZNIEJSZE... aspekt odstraszajacy jest w mojej
                                                    > argumentacji prawie niewazny.. dla mnie nie odgrywa on ZADNEJ roli.. uzylem
                                                    go
                                                    > dlatego bo ty argumentowalas ze nie odstrasza..
                                                    > To nie odgrywa w mojej argumentacji zadnej roli..
                                                    > Ja po prostu uwazam, ze takie osobniki nalezy usuwac ze spoleczenstwa przez
                                                    > fizyczna (humanitarna w miare mozliwosci) eliminacje podobnie jak usypia sie
                                                    > wscieklego psa nawet gdy jest to slodka kuleczka wzbudzajaca w nas rozczulenie
                                                    > I o to mi wlasnie chodzilo..To jest ten punkt o ktory chodzi.. wszystko inne
                                                    > jest tylko otoczka "techniczna" i prawna..

                                                    No to kiedy idziesz z transparentem pod Bundestag?...)))
                                                  • xurek odstraszajaca rola kary smierci 04.05.06, 15:12
                                                    wg tego zrodla porownujacego stany USA z i bez kary smierci, kara owa nie
                                                    dziala jednoznacznie odstraszajaco:

                                                    file:///C:/Dokumente%20und%20Einstellungen/sat1.SAT1/Lokale%
                                                    20Einstellungen/Temporary%20Internet%20Files/Content.IE5/N2JM94JO/258,1,Folie 1
                                                  • don2 Re: odstraszajaca rola kary smierci 04.05.06, 16:04
                                                    Kara smierci wykonywana w sposob jak najmniej bolesnie i tp oraz bez udzialu
                                                    publiki oraz bez obecnosci kamer TV ,nie moze w zaden sposob odstraszac.Opis
                                                    takiej egzekucji: srodek znieczulajaco usypiajacy+jakas tam smiertelna
                                                    substancja-toz to luksusowa smierc.
                                                    Ciekawe czy cwiartowanie powolne z posypywaniem sola oraz przeciaganie
                                                    egzekucji w czasie cos by dalo? Byc moze po 10 publicznych takich jatkach,jak
                                                    zwykle by to na tyle stalo sie malo ekscytujacym,ze na miejscu spokojnie
                                                    zaczeto by sprzedawac hamburgery i lody.Cos nie jestem przekonany do
                                                    odstraszenia od morderstw,terroru itp.za pomoca kary smierci.
                                                  • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy po raz ostatni 04.05.06, 20:59
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Ptaku, logika i zdrowy rozsadek moga podpowiedac, ze kara smierci odstrasza,
                                                    > lecz liczby w tym wypadku przecza logice.
                                                    >
                                                    > Dane za rok 2004:
                                                    > Crime rate (murder) w USA: 5,5 na 100 tys. mieszkancow.
                                                    > Mord und Totschlag (razem), wg . danych policji niemieckiej: 3,0 na 100 tys.
                                                    > mieszkancow.
                                                    > Czyli, USA, stosujace w wiekszosci stanow (chyba w 38 stanach) kare smierci
                                                    > maja prawie dwa razy wyzsza liczbe morderstw na 100 tys. mieszkancow.
                                                    > Owszem, z pewnoscia przyczynia sie do tego latwiejszy niz w Niemczech dostep
                                                    do broni, ale gdyby kara smierci byla skutecznym straszakiem, a jej brak
                                                    powodowal> wzrost liczby morderstw, to te dane powinny wygladac inaczej, na
                                                    niekorzysc Niemiec.
                                                    ****************************************
                                                    Mario znowu manipulacja.. zamierzona lub nie.. niewazne..
                                                    Pewnie nazwiesz mnie rasista, ale sie zapytam niewinnie: "jaki procent
                                                    wszystkich ZLAPANYCH I SKAZANYCH mordercow ma "nie biala" skore ?
                                                    Odpowiem ci - ponad 80..
                                                    Jaki procent ZLAPANYCH I SKAZANYCH mordercow ma w niemczech "nie biala" skore ?
                                                    Ilu w niemczech wsrod mordercow procentowo jest turkow, polakow, rosjan,
                                                    jugoslawian, marokanczykow itp., itd....(pochodzeniowo tylko) ? DUZO !
                                                    Jak widzisz takie statystyki mozesz sobie schowac.. jak wyglada statystycznie
                                                    rozklad morderstw pomiedzy np. California, Floryda (oba stany z duza iloscia
                                                    murzynow i latinos) a np. Alaska lub Montana ..
                                                    Jak wyglada sprawa wykrywalnosci ?
                                                    Smiej sie pan z z tego jak spiewali starsi panowie dwaj..
                                                    Jeszcze raz mowie.. NIEWAZNE czy "eliminacja" odstrasza czy nie.. jezeli
                                                    odstraszy to niewatpliwie ludzi na tyle inteligentnyxh aby warto ich bylo
                                                    posiadac w naszym spoleczenstwie, jezeli kogos nie odstrasza to to jest taki
                                                    imbecyl i odpad genetyczny, ze dla naszego dobra nalezy go zlikwidowac.
                                                    Jak wscieklego psa.. koniec i kropka
                                                    ****************************************
                                                    > No to kiedy idziesz z transparentem pod Bundestag?...)))

                                                    ***************************
                                                    Nie ide Mario, ani nie bede pisal petycji..
                                                    Ja uwazam sie za osobnika dojrzalego, wiedzacego co robi i odpowiedzialnego..
                                                    tzn. ja od takiego panstwa, ktore mnie nawet nie usiluje bronic, a broni
                                                    mordercow, zlodziei i innych przestepcow..nie oczekuje NIC.
                                                    Co to znaczy dokladnie:-
                                                    ja sie umiem bronic sam i jak bedzie trzeba to sobie poradze - nawet przy
                                                    uzyciu nielegalnych srodkow - ja jestem inz. elektrykiem i to niezlym.. - jak
                                                    sie np. ktos wlamie do mojego domu to po prostu nie zrobi nawet 2 krokow bo
                                                    zginie porazony pradem - w koncu ja jestem inzynierem i mam prawo prowadzic w
                                                    moim wlasnym mieszkaniu rozne, nawet (dla niewtajemniczonych) niebezpieczne
                                                    badania i experymenty..
                                                    Ja nie chodze noca tam gdzie mozna dostac po mordzie "za nic" itp. itd..
                                                    Nie bede sie tu rozpisywal o szczegolach ale jak bedziesz miala chwile czasu i
                                                    ochoty to sobie poczytaj strone internetowa:

                                                    www.nononsenseselfdefense.com/
                                                    Ta strone zalecam KAZDEMU do przeczytania, jest bardzo informacyjna..
                                                    I nie chodzi o to, aby dac sie zwariowac lub latac z nozem w kieszeni po
                                                    ulicach, chodzi o trzezwe i nie naiwne spojrzenie na swiat oraz stosowanie sie
                                                    do kilku podstawowych zasad.. O dziwo, chociaz nie mam wlasnej strony
                                                    internetowej ani nie jestem Mac Young to podobne rzeczy mi sie w mojej mlodosci
                                                    przytrafialy i juz 40 lat temu doszedlem do podobnych wnioskow..
                                                    Dzieki temu zyje sobie spokojnie i prosperuje..
                                                    pozdrawiam
                                                    ptak
                                                  • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy - german link 04.05.06, 21:12
                                                    ten ciekawy link dla znajacych lepiej jezyk niemiecki..:

                                                    www.nononsenseselfdefense.de/german/
                                                    polecam i pozdrawiam
                                                    ptak
                                                  • bird_man2 Re: Maria- wracajac do duszy - german link 04.05.06, 22:15
                                                    przykro mi, nie wwiedzialem, ze na tej niemieckiej stronie wszystko pozostale
                                                    jest w orginale,
                                                    mimo tego polecam poczytanie bo strona naprawde nie jest glupia
                                                    pozdrawiam
                                                    ptak
                                                  • maria421 Re: Maria- wracajac do duszy po raz ostatni 05.05.06, 10:50
                                                    bird_man2 napisał:

                                                    > Mario znowu manipulacja.. zamierzona lub nie.. niewazne..

                                                    Ptaku, za kazdym razem kiedy zarzucasz mi "manipulacje" (nawet pod danymi,
                                                    ktore sam mozesz sprawdzic), mam wrazenie, ze robisz to z braku argumentow:-)

                                                    > Pewnie nazwiesz mnie rasista, ale sie zapytam niewinnie: "jaki procent
                                                    > wszystkich ZLAPANYCH I SKAZANYCH mordercow ma "nie biala" skore ?
                                                    > Odpowiem ci - ponad 80..
                                                    > Jaki procent ZLAPANYCH I SKAZANYCH mordercow ma w niemczech "nie biala"
                                                    skore ?
                                                    > Ilu w niemczech wsrod mordercow procentowo jest turkow, polakow, rosjan,
                                                    > jugoslawian, marokanczykow itp., itd....(pochodzeniowo tylko) ? DUZO !
                                                    > Jak widzisz takie statystyki mozesz sobie schowac.. jak wyglada statystycznie
                                                    > rozklad morderstw pomiedzy np. California, Floryda (oba stany z duza iloscia
                                                    > murzynow i latinos) a np. Alaska lub Montana ..
                                                    > Jak wyglada sprawa wykrywalnosci ?
                                                    > Smiej sie pan z z tego jak spiewali starsi panowie dwaj..

                                                    Ptaku, nie wiem czy 80% mordercow w USA to kolorowi czy nie; biorac pod uwage
                                                    proporcje bialych do kolorowych w USA ta liczba wydaje mi sie zawyzona,
                                                    jakkolwiek zgadzam sie, ze przestepczosc wsrod kolorowych jest wyzsza niz wsrod
                                                    bialych.
                                                    Przestepczosc ma rozne przyczyny- stosunki w rodzinie, wychowanie, sytuacja
                                                    materialna i socjalna, otoczenie, uwarunkowania psychiczne jednostki, dostep do
                                                    broni i last but not least skutecznosc prawa.
                                                    Ja osobiscie nie uwazam, zeby jakakolwiek rasa byla bardziej kryminogenna niz
                                                    inna. Nie ma chyba danych na to, ze psychopaci i serial killer wystepuja
                                                    czesciej w jednej rasie, a w innej wystepuja czesciej zlodzieje u bandyci?
                                                    Zakladam tez, ze, (poza idiotami typu Musawi) kazdy czlowiek reaguje jednakowo
                                                    na grozbe kary smierci, jednakowo sie jej boi.
                                                    Czyli- ze jezeli ona odstrasza, to odstrasza tak samo bialych jak i kolorowych.

                                                    > Jeszcze raz mowie.. NIEWAZNE czy "eliminacja" odstrasza czy nie.. jezeli
                                                    > odstraszy to niewatpliwie ludzi na tyle inteligentnyxh aby warto ich bylo
                                                    > posiadac w naszym spoleczenstwie, jezeli kogos nie odstrasza to to jest taki
                                                    > imbecyl i odpad genetyczny, ze dla naszego dobra nalezy go zlikwidowac.
                                                    > Jak wscieklego psa.. koniec i kropka

                                                    Dla naszego dobra? Czy czujemy sie lepiej jezeli wiemy ze zbrodniarz XY lezy
                                                    dwa metry pod ziemia, niz jezeli wiemy ze siedzi w celi z ktorej nigdy nie
                                                    wyjdzie? Tak czy inaczej, w spoleczenstwie go nie ma, nie istnieje, nie zagraza.

                                                    > Nie ide Mario, ani nie bede pisal petycji..
                                                    > Ja uwazam sie za osobnika dojrzalego, wiedzacego co robi i odpowiedzialnego..
                                                    > tzn. ja od takiego panstwa, ktore mnie nawet nie usiluje bronic, a broni
                                                    > mordercow, zlodziei i innych przestepcow..nie oczekuje NIC.
                                                    > Co to znaczy dokladnie:-
                                                    > ja sie umiem bronic sam i jak bedzie trzeba to sobie poradze - nawet przy
                                                    > uzyciu nielegalnych srodkow - ja jestem inz. elektrykiem i to niezlym.. - jak
                                                    > sie np. ktos wlamie do mojego domu to po prostu nie zrobi nawet 2 krokow bo
                                                    > zginie porazony pradem - w koncu ja jestem inzynierem i mam prawo prowadzic w
                                                    > moim wlasnym mieszkaniu rozne, nawet (dla niewtajemniczonych) niebezpieczne
                                                    > badania i experymenty..
                                                    > Ja nie chodze noca tam gdzie mozna dostac po mordzie "za nic" itp. itd..
                                                    > Nie bede sie tu rozpisywal o szczegolach ale jak bedziesz miala chwile czasu
                                                    i
                                                    > ochoty to sobie poczytaj strone internetowa:
                                                    >
                                                    > www.nononsenseselfdefense.com/
                                                    > Ta strone zalecam KAZDEMU do przeczytania, jest bardzo informacyjna..
                                                    > I nie chodzi o to, aby dac sie zwariowac lub latac z nozem w kieszeni po
                                                    > ulicach, chodzi o trzezwe i nie naiwne spojrzenie na swiat oraz stosowanie
                                                    sie
                                                    > do kilku podstawowych zasad.. O dziwo, chociaz nie mam wlasnej strony
                                                    > internetowej ani nie jestem Mac Young to podobne rzeczy mi sie w mojej
                                                    mlodosci
                                                    >
                                                    > przytrafialy i juz 40 lat temu doszedlem do podobnych wnioskow..
                                                    > Dzieki temu zyje sobie spokojnie i prosperuje..

                                                    Moja jedyna metoda samoobrony jest nie bywac w pewnych miejscach wcale, a w
                                                    innych po zapadnieciu zmroku...
                                  • xurek @ Birdman 03.05.06, 12:13
                                    “I o to mi wlasnie chodzilo, o nic innego..Wg. mnie zadna istota zywa nie
                                    POSIADA duszy.. ja uwazam, ze dusza czyli SWIADOMOSC (a z tej wlasnie
                                    swiadomosci wynika wszystko inne) jest czyms co osobniki (ludzie i zwierzeta)
                                    niejako "odbieraja" z Kosmosu/Wszechswiata i ze ta "dusza"/Swiadomosc jest
                                    uniwersalna cecha wszechswiata i dostepna dla kazdego ktory posiada odpowiednie
                                    organy dla jej "odbioru"

                                    i dalej…

                                    “Wg mnie. stopniem posiadanego czlowieczenstwa jest "stopien" posiadanej duszy
                                    i ja wiem , ze takie twierdzenie jest bardzo neiepopularne, niepoprawne
                                    politycznie i byc moze rasistowskie... ale uwazam, ze sa pewne uniwersalne
                                    wartosci i jezeli ktos ich nie przestrzega to wg. mnie nie jest czlowiekiem -
                                    jest osobnikiem rasy ludzkiej ktorego moglbym zabic bez zadnych wyrzutow
                                    sumienia..”

                                    z tego wynika, iz “natezenie posiadanej duszy” rozni sie od osobnika do
                                    osobnika. Od czego Twoim zdaniem ta “ilosc duszy” zalezy?
                                    • bird_man2 Re: @ Birdman 03.05.06, 14:28
                                      xurek napisała:

                                      > z tego wynika, iz “natezenie posiadanej duszy” rozni sie od osobnik
                                      > a do osobnika. Od czego Twoim zdaniem ta “ilosc duszy” zalezy?
                                      ********************************
                                      Widzisz Xurku, z obserwacji natury i przyrody wynika jednoznacznie, ze w
                                      naturze nie ma NICZEGO co by nie mialo jakiegos biologicznego sensu sluzacego
                                      do prztrwania gatunku. Taki jest wlasnie sens ewolucji - utrzymac przetrwanie
                                      gatunku i wykorzystac kazda nowa mozliwosc do jego dalszego i lepszego
                                      rozwoju.. I z tego wynika, ze NIE MA ZADNYCH ORGANOW wytworzonych przez nature
                                      niejako "na zapas, na wszelki wypadek". Jezeli jakis organ jest w dalszym
                                      rozwoju biologicznym niepotrzebny to on po prostu w nastepnych pokoleniach
                                      zanika (ludzie maja kosc ogonowa chociaz nie maja juz ogonow, czy tez ryby
                                      zyjace przez stulecia w jaskiniach gdzie je zamknal jakis kataklizm traca oczy
                                      itp. - taakich przykladow mozna zaobserwowac w przyrodzie setki)
                                      Jezeli my (i inne czesci natury) mamy oczy to jest to niejako
                                      bezposrednim "dowodem" na to ze istnieje fala elektromagnetyczna, ktorej pewien
                                      wycinek mozna uzyc do widzenia swiata, a tym samym lepszej orientacji,
                                      latwiejszego zdobycia pozywienia i w sumie przetrwania gatunku. Rosliny nie
                                      potrzebuja oczu, bo one dla swojego przezycia nie musza sie przemieszczac z
                                      miejsca na miejsce i pozywienia dostaja niejako za darmo od slonca przez
                                      fotosynteze.. Jednym slowem idac dalej nasz mozg (ani zaden inny) nie zostal
                                      stworzony przez nature aby "wymyslic" sobie w przyszlosci inteligencje czy
                                      swiadomosc lub uczucia, nie, on sie powoli rozwinal w czasie ewolucji i
                                      umozliwia nam "lepszy odbior" tego co ja nazywam swiadomoscia i inteligencja..
                                      Mozg jednak jest ograniczony wielkoscia przez konstrukcje i wielkosc glowy
                                      (dlatego mozg ludzki jest bardziej ufaldowany niz inne mozgi - aby mial wieksza
                                      powierzchnie przy tej samej objetosci) i byc moze dlatego tez my na tym
                                      poziomie naszego rozwoju biologicznego nie jestesmy w stanie pojac i zrozumiec
                                      wiecej niz naam sie udaje.
                                      Mozg WCALE NIE ZOSTAL STWORZONY przez nature na zapas lecz rozwinal sie z tego
                                      co my nazywamy "miedzymozgowiem" a co sluzy jak dzisiaj wiemy, tylko i
                                      wylacznie do sterowania biologicznymi funkcjami organizmu.

                                      Inne mozgi tez spelniaja takie funkcje.. jak juz pisalem np. slonie maja
                                      zachowania spoleczne bardzo przypominajace "ludzkie i rozsadne" oraz odczuwaja
                                      np. smutek. Poza tym mozg wcale nie jest konieczny dla odbioru inteligencji -
                                      on sie tym "odbiornikiem" stal w przypadku zwierzat i ludzi. Istnieja istoty w
                                      przyrodzie ktorych mozg nie mogl sie rozwinac w kierunku powiekszenia jego
                                      objetosci ze wzgledu np. na pancerz - jak insekty. Mimo tego one "posiadaja"
                                      zadziwiajaca "inteligencje" - jak bysmy tego nie okreslili.. Poczytaj sobie np.
                                      o termitach lzb o tym jak jest zorganizowane gniaazdo mrowek lub chocby roj
                                      pszczol.. fascynujace naprawde.. TO SA DOPIERO PRAWDZIWE CUDA NATURY
                                      Nauka dzisiejsza uwaza ze to mozg jest tym wlasnie odbiornikiem (inni twierdza
                                      ze jest siedziba - ja sie z tym nie zgadzam , ale tu jak z Bogiem - nie mamy
                                      jeszcze tego bezposredniego dowodu)
                                      Dlatego tez sadze, ze to wlasnie w przypadku gatunku ludzkiego "ilosc duszy"
                                      jest uzalezniona od wlasciwosci mozgu danego osobnika oraz stopnia jego rozwoju
                                      pozdrawiam
                                      ptak
                  • xurek Re: Maria 02.05.06, 12:49
                    Jak juz mowilam nie wiem, co dzieje sie z owymi embrionami. Wiem jednak, iz
                    niewykorzystane embriony moich znajomych po czterech latach wciaz jeszcze
                    istnialy zamrozone u lekarza a ich unicestwienie wymagalo zgodzy „rodzicow“. Co
                    dzieje sie dalej, jak dlugo taka zgoda jest konieczna, nie wiem.

                    Prawodawstwo, ktore z jednej strony zabrania eksperymentow na niemieckich
                    embrionach rownoczesnie pozwalajac na zagranicznych to chyba jeden z lepszych
                    przykladow hipokryzji?

                    Jak juz mowilam wicaz nie mam wlasnego zdania na temat tego, czy istnieje i
                    czym jest dusza – trudno mi sie jednak wczuc w ideologie kosciola twierdzaca,
                    ze dusza obdarzony jest jedynie czlowiek a zwierzeta nie. Wydaje mi sie, ze
                    albo wszyscy, albo nikt.

                    To, ze embrion nie chce zyc poza macica jest dla mnie bardzo uspokajajaca
                    informacja. Byc moze natura / bog postawila nam samym bariery, ktorych
                    przekroczyc sie nie da? Byc moze nigdy nie uda sie wynalezc scztucznej
                    funkcjonujacej macicy?

                    Jezeli zas chodzi o embrion jako „zlepek komorek“..... Stanowisko mezczyzny i
                    kobiety jest niejako „genetycznie uwarunkowane“ :)). Kobieta odczuwa zmiany we
                    wlasnym ciele juz w najwczesniejszym stadium ciazy, wie, ze powstaje w niej
                    nowe zycie i chyba nie jest w stanie tak sie do niego emocjonalnie
                    zdystansowac, by widziec w nim li tylko „komorki“. Dlatego kazda aborcja, nawet
                    jezeli doglebnie przemyslana i podyktowana pozwaznymi powodami (jak np.
                    uposledzienie dziecka) jest dla kobiety emocjonalnie trudnym przezyciem.
                    Zwiazek mezczyzny z dzieckiem zaczyna sie tak naprawde dopiero w momencie
                    porodu.
                    • maria421 Re: Maria 02.05.06, 13:21
                      xurek napisała:


                      > Prawodawstwo, ktore z jednej strony zabrania eksperymentow na niemieckich
                      > embrionach rownoczesnie pozwalajac na zagranicznych to chyba jeden z lepszych
                      > przykladow hipokryzji?

                      Faktycznie, to sie kwalifikuje do Giunessa hipokryzji.

                      > Jak juz mowilam wicaz nie mam wlasnego zdania na temat tego, czy istnieje i
                      > czym jest dusza – trudno mi sie jednak wczuc w ideologie kosciola twierdz
                      > aca,
                      > ze dusza obdarzony jest jedynie czlowiek a zwierzeta nie. Wydaje mi sie, ze
                      > albo wszyscy, albo nikt.

                      Wg. Kosciola rosliny i zwierzeta tez maja dusze, rozmiana jako "pierwiastek
                      zycia" , jednakze ich dusza jest smiertelna, umiera razem z nimi, w odroznieniu
                      do duszy czlowieka, ktora jest niesmiertelna.

                      >
                      • xurek Re: Maria 02.05.06, 13:50
                        no czyli istnieje zdecydowana roznica. Ow "pierwiastek zycia" to dla mnie jak
                        roznica miedzy materia ozywiona / nieozywiana a czlowiek jest jedynym, ktory
                        posiada taka "prawdziwa dusze":

                        "Soborowa konstytucja Gaudium et spes wspaniale przedstawiła tę doktrynę,
                        stanowiącą jeden z fundamentów myśli chrześcijańskiej. Przypomniała, że
                        człowiek jest ,,jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego
                        samego'' (n. 24)......Cały człowiek, włącznie z ciałem, jest obdarzony taką
                        godnością, ponieważ posiada duszę duchową. Pius XII zwrócił uwagę na tę istotną
                        kwestię: jeśli ciało ludzkie bierze początek z istniejącej wcześniej materii
                        ożywionej, dusza duchowa zostaje stworzona bezpośrednio przez Boga: animas enim
                        a Deo immediate creari catholica fides nos retinere iubet (Humani generis, AAS
                        42 [1950], 575). "

                        z podanego kiedys przez Ciebie : www.jezuici.krakow.pl/nw/doc/jp2ewolucja.htm

                        Ja sklaniam sie ku pogladowi, ze jezeli w ogole jest dusza, to kazda zyjaca
                        forma posiada "taka sama". Tak jak w "teorii reinkarnacji".
                        • maria421 Re: Maria 02.05.06, 13:59
                          xurek napisała:

                          > Ja sklaniam sie ku pogladowi, ze jezeli w ogole jest dusza, to kazda zyjaca
                          > forma posiada "taka sama". Tak jak w "teorii reinkarnacji".

                          Nie jestem na 100% pewna, ale jezeli sie nie myle, to nawet w reinkarnacji
                          dusza moze wedrowac miedzy czlowiekiem a zwierzeciem, ale nie miedzy
                          czlowiekiem a roslina.

                          Jedna z cech, ktore posiada czlowiek, w odroznieniu od zwierzecia, jest
                          sumienie, dzieki ktoremu moga rodzic sie systemy etyczne i prawne. Dla mnie
                          jest to jedna z podstawowych roznic miedzy dusza czlowieka, a dusza zwierzecia.
                          • xurek Re: Maria 02.05.06, 14:07
                            Z tego co sie orientuje (a orientuje sie niezbyt dobrze :)) to dusza jest
                            jakby „na czas pewien oderwanym kawalkiem calosci = nirvany??), ktory
                            przechodzi kolejne etapy „nauki“, az polaczy sie znow z owa caloscia. Ale
                            rzeczywiscie nie jestem pewna, czy owa wedrowka moze sie zaczac od rosliny, czy
                            dopiero od zwierzaka. Myslalam, ze moze nawet od ameby, ale moze byc, ze sama
                            to tak sobie „rozszerzylam“. Jak bede miec troche czasu, to sie doinformuje.

                            Dla mnie czlowiek rowniez rozni sie od zwierzecia swoim sposobem myslenia i
                            jego wykorzystania. Nie klade tego jednak na karb „duszy“, tylko ewolucyjnego
                            rozwoju w kierunku przyswojenia sobie nowego sposobu „walki o przetrwanie“. Ale
                            jak juz mowilam nie jestem pewna, czy dusza w ogole jest, czy nie aczkolwiek
                            dziecku bez zmruzenia oka tlumacze, ze jest :).
                            • maria421 Re: Maria 02.05.06, 14:41
                              xurek napisała:

                              > jak juz mowilam nie jestem pewna, czy dusza w ogole jest, czy nie aczkolwiek
                              > dziecku bez zmruzenia oka tlumacze, ze jest :).

                              Sprobuj zamiast slowa "dusza" uzyc slow "psyche". Jest czy nie?
                              Jezeli jest psychologia i psychiatria i choroby psychosomatyczne, to chyba jest
                              i "psyche"?
                              • xurek Re: Maria 02.05.06, 14:58
                                Chyba trudno byloby dziecku wytlumaczyc, ze „psyche“ dziadka wciaz jeszcze
                                istnieje i mozna z nia rozmawiac w snach.....
                                Podzielenie sie zas z pieciolatkiem dylematem typu, ze ukochanego dziadka byc
                                moze w ogole juz nie ma uwazam za szkodliwe i przedwczesne. Kto wie, moze
                                zostana mu takie dylematy oszczedzone a jezeli nie, to niech je sobie stworzy
                                sam :)).
    • bird_man2 Maria - Papiez i skazywanie na smierc.. 03.05.06, 22:14
      tak na szybko z internetu.. nie sadze, aby ktos tu klamal bo cytuje material
      zrodlowy.. nie znam co prawda tej encykliki ale ten tekst jest jednoznaczny
      ************************************
      Cytat:
      Zur Todesstrafe hat sich Papst Johannes Paul II. in seiner
      Enzyklika "Evangelium vitae" vom 25. März 1995 wie folgt geäußert:
      "In diesen Problemkreis gehört auch die Frage der Todesstrafe, wobei in der
      Kirche wie in der weltlichen Gesellschaft zunehmend eine Tendenz festzustellen
      ist, die eine sehr begrenzte Anwendung oder überhaupt die völlige Abschaffung
      der Todesstrafe fordert. Das Problem muß in die Optik einer Strafjustiz
      eingeordnet werden, die immer mehr der Würde des Menschen und somit letzten
      Endes Gottes Plan bezüglich des Menschen und der Gesellschaft entsprechen soll.
      Tatsächlich soll die von der Gesellschaft verhängte Strafe 'in erster Linie die
      durch das Vergehen herbeigeführte Unordnung wiedergutmachen'. Die öffentliche
      Autorität muß die Verletzung der Rechte des einzelnen und der Gemeinschaft
      dadurch wiedergutmachen, daß sie dem Schuldigen als Vorbedingung für seine
      Wiederentlassung in die Freiheit eine angemessene Sühne für das Vergehen
      auferlegt. Auf diese Weise erreicht die Autorität auch das Ziel, die
      öffentliche Ordnung und die Sicherheit der Person zu verteidigen und zugleich
      dem Schuldigen selbst einen Ansporn und eine Hilfe zur Besserung und Heilung
      anzubieten. Um alle diese Ziele zu erreichen, müssen Ausmaß und Art der Strafe
      sorgfältig abgeschätzt und festgelegt werden und dürfen außer in
      schwerwiegendsten Fällen, das heißt wenn der Schutz der Gesellschaft nicht
      anders möglich sein sollte, nicht bis zum Äußersten, nämlich der Verhängung der
      Todesstrafe gegen den Schuldigen, gehen. Solche Fälle sind jedoch heutzutage
      infolge der immer angepaßteren Organisation des Strafwesens schon sehr selten
      oder praktisch überhaupt nicht mehr gegeben."
      koniec cytatu
      ************************
      to by bylo na tyle, wiecej szukac mi sie nie chce..
      pozdrawiam
      ptaszek
      • maria421 Re: Maria - Papiez i skazywanie na smierc.. 04.05.06, 00:28
        Zwroc uwage na to:

        "in der Kirche wie in der weltlichen Gesellschaft zunehmend eine Tendenz
        festzustellen ist, die eine sehr begrenzte Anwendung oder überhaupt die
        völlige Abschaffung der Todesstrafe fordert"

        I na to:

        "müssen Ausmaß und Art der Strafe sorgfältig abgeschätzt und festgelegt werden
        und dürfen außer in schwerwiegendsten Fällen, das heißt wenn der Schutz der
        Gesellschaft nicht anders möglich sein sollte, nicht bis zum Äußersten,
        nämlich der Verhängung der Todesstrafe gegen den Schuldigen, gehen."

        Jeszcze raz: "WENN DER SCHUTZ DER GESELLSCHAFT NICHT ANDERS MÖGLICH SEIN SOLLTE"
        • kan_z_oz Kara smierci 05.05.06, 06:25
          Nie chcialam sie 'wcinac' - tak ladnie sobie dyskutujecie...

          Osobiscie chcialabym zobaczyc rozwiazanie, ktore dziala. Wszystko jedno co to
          bedzie.
          Tak wiec mamy zwolenikow kary smierci i jej przeciwnikow. Ty Ptaku wychodzisz z
          zalozenia, ze kara smierci bedzie odstraszala ludzi od przestepstw. Zgadzam, ze
          bedzie ale tylko tych, ktorzy rozumieja pewne wartosci i zdaja sobie sprawe z
          konsekwencji swoich czynow.
          Pytanie rodzi sie wiec, czy czlowiek, ktory wychodzi na ulice i strzela do
          tlumu ma ten sam tok rozumowania i wartosci co reszta? Ja nie sadze aby mial.
          Nie wydaje mi sie sluszne wiec zalozenie, ze strach przed kara smierci
          powstrzymalby Go od tego. Mysle, ze kara smierci dziala odstraszajaco w glownej
          mierze na tych, ktorzy rozumieja konsekwencje dozywocia czy kazdej innej kary.
          Nie dziala natomiast w tym wypadku na 'wypaczone' jednostki.
          Mamy wiec klasyczny przyklad paragrafu 22.

          Malo tego - twierdze, ze w wiekszosci obecny system wieziennictwa w swojej
          strukturze bez zmian od ostatnich 100 lat, tez nie dziala jako instytucja
          rehalitacyjna czy resocjalizujaca. Znowu dziala na tych, na ktorych pewnie tak
          samo zadzialalaby zwykla kara pieniezna.

          Jest to dla mnie kwestia osobistego gustu czy jest bardziej humanitarne skazac
          kogos na kare smierci czy na dozywocie; szczegolnie gdy spojrzymy na globalny
          system wieziennictwa. Sa wiezienia gdzie dozywocie jest okrutniejsze niz kara
          smierci.

          Tak wiec my (mam na mysli ludzkosc) doszlismy do paradoksu, ktory zreszta sami
          wykreowalismy.
          Szczerze mowiac nie widze szybkiego i latwego rozwiazania.
          Wyjasnie dlaczego;
          Czlowiek potrzebuje pewnien okres czasu na to aby sie zaadoptowac do pewnych
          zmian. Wez pod uwage trening sportowcow na wysokosci; po 3 tygodniach nasz
          system krwionosny dopiero zaczyna radzic sobie z rozrzedzonym powietrzem i
          zaczynamy oddychac normalnie. Jesli wiec probujemy zrobic to w ktrotszym
          okresie czasu to grozi nam to roznymi konsekwencjami zdrowotnymi. Kazdy o tym
          wie.

          Zmiany technologiczne jakie do tej pory powodowalismy byly powolne i dawaly
          ludziom czas aby sie dostosowac czy zaadoptowac do nich. W dniu dzisiejszym
          natomiast powodujemy tak czeste i szybkie zmiany, ze ludzie nie nadazaja. Mowie
          bardzo ogolnie; o tempie zycia, stylu zycia, dlugie godziny pracy, odzywianie,
          zmiany technologiczno-informacyjne.
          W momencie gdy juz zaczynamy sie przyzwyczajac i adoptowac okazuje sie, ze mamy
          nastepna zmiany. Czesc ludzi tego poprostu nie wytrzymuje.
          Spojrz na prognozy na nastepne 5-10 lat w kwestii chorob mentalnych i
          psychicznych. Wiekszosc z nas bedzie miala (o ile juz nie ma) jakies mniejsze
          czy wieksze problemy w tym zakresie. Najbardziej dotyka to zaawansowane
          technologicznie i gospodarczo kraje. Buduje sie to jako dodatek do juz
          istniejacych chorob cywilizacyjnych ukladu krwionosnego, raka itp.

          Z punktu widzenie spirytualnego; dobry 'healer' jest w stanie w procesie
          dlugoterminowego leczenie pacjenta 'naprawic'warstwy energetyczne, ktore
          otaczaja ludzkie cialo. Warstwa, ktora jest odpowiedzialna za emocje jest ta
          gdzie mozna wyeliminowac wiekszosc problemow mentalych i emocjonalnych.
          Nie bede przytaczac lektur na ten temat; jest bardzo duzo na temat warstw itp -
          zainteresowani moga poczytac.
          Oczywiscie mowimy o dziedzinie, ktora wciaz jest na pograniczu wiary-nauki-
          szarlatanstwa w ogolnodo-dostepnym toku rozumowania. Zanim bedzie udowodniona
          tak aby usatysfakcjonowac caly swiat naukowy, moga minac nastepne
          dziesieciolecia.
          Hipnoza kliniczna od czasu do czasu moze wydostac czesc problemow z tej
          warstwy. Z tego co sie orientuje - psychologia i psychiatrzy nie potrafia wejsc
          w te warstwy.

          W przypadku notorycznych kryminalistow jest niestety czesto zbyt pozno; oni
          sami musieliby chciec dokonac zmian - czyli znowu paragraf 22. Healer nie jest
          cudostworca i nie moze pomoc osobie, ktora tego nie chce. Podobnie zreszta jak
          psychiatra , hipnoterapeuta ,psycholog czy lekarz.

          Napisze wiecej nieco pozniej.
          Musze isc.

          Pa



          Z punktu widzenia spirytualnego - tylko zmiana myslenia i pozniej jako
          konsekwencja tego, zmiany w dzialaniu moze spowodowac trwale zmiany.




          • maria421 Re: Kara smierci 05.05.06, 11:13
            kan_z_oz napisała:

            > Nie chcialam sie 'wcinac' - tak ladnie sobie dyskutujecie...
            >
            > Osobiscie chcialabym zobaczyc rozwiazanie, ktore dziala. Wszystko jedno co to
            > bedzie.
            > Tak wiec mamy zwolenikow kary smierci i jej przeciwnikow. Ty Ptaku wychodzisz
            z
            >
            > zalozenia, ze kara smierci bedzie odstraszala ludzi od przestepstw. Zgadzam,
            ze
            >
            > bedzie ale tylko tych, ktorzy rozumieja pewne wartosci i zdaja sobie sprawe z
            > konsekwencji swoich czynow.
            > Pytanie rodzi sie wiec, czy czlowiek, ktory wychodzi na ulice i strzela do
            > tlumu ma ten sam tok rozumowania i wartosci co reszta? Ja nie sadze aby mial.
            > Nie wydaje mi sie sluszne wiec zalozenie, ze strach przed kara smierci
            > powstrzymalby Go od tego. Mysle, ze kara smierci dziala odstraszajaco w
            glownej
            >
            > mierze na tych, ktorzy rozumieja konsekwencje dozywocia czy kazdej innej
            kary.
            > Nie dziala natomiast w tym wypadku na 'wypaczone' jednostki.

            Pod tym fragmentem Twej wypowiedzi moge sie podpisac.

            >
          • bird_man2 Re: Kara smierci 05.05.06, 13:39
            kanie..
            czy twoj wpis ma byc dowodem, ze kobiety sa za glupie na powazna dyskusje ?
            W pieciu moich postach pisalem, ze wg. mnie sprawa czy "fizyczna eliminacja"
            odstraszy czy nie jest zupelnie ´nieistotna i moze byc rozpatrywana tylko "na
            pograniczu" tego tematu.. - nie ciebie nie interesuja, zadne inne moje
            argumenty..
            ty sie czepiasz tego co ci akurat pasuje..rece opadaja..
            Co ma znaczyc twoje pisanie o osobach "chorych" - ja nigdzie nie pisalem o
            osobach chorych - nawet o chorych psychicznie.. takich osobnikow nalezy leczyc,
            jak sie leczy ludzi chorych na gruzlice czy zoltaczke.. jak ich jeszze wyleczyc
            nie mozna to nalezy je odizolowac od spoleczenstwa w nadziei, ze za lat kilka
            bedziemy mieli metody pozwalajace na ich wyleczenie..
            ***********************
            teraz raz jeszcze:
            1. ja nie mam zamiaru uszczesliwiac calego swiata, mnie nie przeszkadza fakt,
            ze cale albanskie wioski sie wyzynaja od lat setek dla "zemsty krwii" dopoki
            robia to u siebie..podobnie jak mi nie przeszkadza fakt, ze albanskie czy inne
            goslawianskie, rumunskie, tureckie lub polskie bandy sprzedaja glupie i naiwne
            kobiety do burdeli - dopoki robia to w ich krajach..
            mnie nie przeszkadza fakt, ze cale wioski kurdyjskie czy tunezyjskie sa
            zabudowane najnowszymi domami chociaz nikt tam nie pracuje, a oficjalne
            bezrobocie siega 80% dopoki handluja narkotykami w kurdystanie..
            mnie nie przeszkadza fakt, ze we wszystkich mafiach/gangach na calym swiecie
            (niezaleznie czy sa to yakuza w japonii, mafiosi z sycylii czy gangi "latinos"
            w USA czy Am. poludniowej) rytualem dla przyjecia w poczet gangu jest
            najczesciej zabicie jakiegos przypadkowego przechodnia na ulicy - dopoki to
            robia to w ich wlasnych krajach..
            Mnie przeszkadza fakt, ze robia cos takiego w MOIM KRAJU i uwazam, ze moj kraj
            i spoleczenstwo w ktorym ja zyje ma prawo oczekiwac od rzadu skutecznej
            eliminacji takich jednostek, aby ani mnie ani mojej rodzinie sie cos takiego
            nie przytrafilo..

            ptak
            • kan_z_oz Re: Kara smierci 05.05.06, 14:25
              ??? wyrazilam swoje zdanie - bardzo luzno zwiazane z Twoim. Jesli nie
              zrozumialam Ciebie lub tylko czesciowo, to nie bylo to zamierzone. Czy to
              oznacza moja glupote? raczej wlaczenie sie w watek pod koniec, czyli
              zapamietalam wyrywkowo. Nie rozumiem zupelnie co Cie tak ruszylo? Wystarczy, ze
              powiesz raz i to moze stanowic dalsza platforme do dyskusji lub jej koniec.
              Nie bierz rzeczy personalnie - nie bylo tu zadnej krytyki - raczej pisanie z
              doskoku.

              Pozdrawiam
              Kan
              • bird_man2 Re: Kara smierci - zrozumialem.. 05.05.06, 16:00
                kan_z_oz napisała:

                > ??? wyrazilam swoje zdanie - bardzo luzno zwiazane z Twoim. Jesli nie
                > zrozumialam Ciebie lub tylko czesciowo, to nie bylo to zamierzone. Czy to
                > oznacza moja glupote? raczej wlaczenie sie w watek pod koniec, czyli
                > zapamietalam wyrywkowo. Nie rozumiem zupelnie co Cie tak ruszylo? Wystarczy,
                ze
                >
                > powiesz raz i to moze stanowic dalsza platforme do dyskusji lub jej koniec.
                > Nie bierz rzeczy personalnie - nie bylo tu zadnej krytyki - raczej pisanie z
                > doskoku.
                >
                > Pozdrawiam
                > Kan
                ****************************
                sorry Kanie, sadzilem po prostu, ze przeczytalas caly watek bo cie tematyka
                zainteresowala..
                Oczywiscie przy takiej sytuacji masz racje - przepraszam ,bo jak widac to ja
                patrzylem "za krotko"
                A krytykowac to mnie mozesz do upadlego :-))
                pozdrawiam
    • bella-donna Re: Diagnostyka przedimplatacyjna (PID lub PGD) 12.05.06, 04:35


      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3339275.html
      Jeśli w ten sposób zredukujemy przyszłe cierpienie choć kilku osób,
      glos oddaje na TAK

      liczba glosow 322
      77% Tak
      23% Nie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka