jutka1
11.09.06, 11:03
Ostatnio mialam wiecej czasu na filmy. Wiekszosc tych, ktore obejrzalam sa
godne polecenia.
Ale sa tez filmy, ktorych nie moge strawic - nie, ze zle, ale dla mnie zbyt...
hmm.. ciezkie.
I tak przedwczoraj zafundowalam sobie "Zlego porucznika" z Harvey Keitel'em, z
mysla "jeszcze raz obejrze, tym razem w calosci, i przypomne sobie dlaczego za
pierwszym razem nie zmoglam". Bardzo lubie Keitela, wiec...
Nie dalam rady. Po 45 minutach wylaczylam - zbyt ciezki, mialam uczucie
niesmaku, bezsilnosci, czego tam jeszcze.
Jeszcze jednym takim filmem (choc ten obejrzalam do konca) byl "Requiem for a
dream". Brrrr. Dobry ale za ciezki dla mnie emocjonalnie.
Z drugiej manki natomiast - wczoraj obejrzalam "Nathalie" z Depardieu, Fanny
Ardant i Emmanuelle Béart. Bardzo mi sie podobal: dobry scenariusz, dobre
dialogi, obie panie swietnie graly. Z czystym sumieniem polecam.
Do adremu ;-): czy byly jakies filmy, ktore byly zbyt "ciezkie"?
A jakies filmowe rekomendacje?
Ewciu, polecilabys tego nowego Chabrola?
:-D