chris-joe
07.10.06, 12:44
Wlasnie weekend Dziekczynny u nas sie zaczyna i zastanawiam sie mocno nad tym,
za co by tu dzieki czynic.
1. Montreal nadal zyje katastrofa zawalenia sie wiaduktu nad autostrada, ktora
zabila 5 osob.
Od ponad miesiaca dochodzily wiesci, ze wiadukt sie sypie. Pare godzin przed
zawaleniem odbierano zgloszenia, ze na autostrade sypia sie z wiaduktu spore
kawalki betonu. W odpowiedzi sluzby drogowe, na godzine przed katastrofa...
umiescily w poblizu wiaduktu znaki ostrzegawcze.
Po katastrofie mer Montrealu wydal oswiadczenie, ze wogole, wcale i absolutnie
nie bylo mozliwosci by wypadkowi zapobiec.
Dziekuje wiec za owe tablice z ostrzezeniem, ze nie bylem w jednym z feralnych
samochodow, oraz ze sa -choc trudno w to uwierzyc- miasta jeszcze bardziej
aroganckie i zapuszczone niz Montreal.
2. Po strzelaninie w montrealskim Dawson College, w efekcie ktorej zginela
jedna studentka plus strzelajacy frustrat, wrze debata.
Poniewaz byla to trzecia taka strzelanina w QC w ciagu ostatnich kilkunastu
lat i za kazdym razem strzelajacym byla osoba o nie quebeckich korzeniach,
ogolnokrajowy dziennik "The Globe And Mail" zamiescil artykul, ktorego autorka
zastanawiala sie, czy przypadkiem ogolna nerwowosc Quebecu na punkcie jezyka
jak i kulturowej "czystosci" nie odgrywala tu roli. Pewnie nie odgrywala a
tezy artykulu byly chyba za daleko idace, nie mniej jednak puszka pandory
zostala uchylona i wypelzlo z niej wstydliwe -acz wiecznie zywe- quebeckie
pojecie "pur laine", czyli czystej quebeckiej krwi.
Protesty przeciw autorce artykulu jak i calej gazety wystosowal i mer
Montrealu i premier prowincji, Quebekczanie zas znow pohukuja, ze wszystko to
zmowa anglosow przeciw QC, ktorego duszy anglosi nigdy nie pojma, zas QC jest
naj wogole, a konkretnie miasta bardziej otwartego na obcych w swiecie nie
uswiadczysz.
Dziekuje, ze lata studenckie mam za soba i ze w Dawson nie bylem w feralnej
godzinie.
3. W zeszlym tygodniu w wyniku wypadku nad Amazonia, ktorego przyczyny sa
nadal badane, runal w Brazylii samolot linii Gol (z ktorej uslug dwukrotnie
korzystalem). Zgineli wszyscy na pokladzie- 154 osoby. Najwieksza katastrofa
w historii brazylijskiej awiacji.
Przez kilka godzin szwagier Braza nie mial pewnosci, czy siostra Braza
wracajaca tego dnia z Kolumbii nie zdecydowala sie leciec z Manaus do Rio.
My ta pewnosc mielismy, bo do nas skypowala z lotniska w Kolumbii, by o
zaginieciu samolotu nas poinformowac, a nam do glowy nie przyszlo, by
wiadomosc zapodac dalej do Sao Paulo. Szwagier mial w efekcie zarwana noc.
Dziekuje, ze siostra Braza leciala bezposrednio do Sao Paulo, ze nie wzielismy
urlopu miesiac wczesniej oraz ze wycieczka do Amazonii nie byla w naszych planach.
4. Zaczelismy sie kolegowac z sasiadem z trzeciego pietra. Gosc otwarty,
przyjazny, nawiazujacy mile pogawedki w windzie -to tutaj rzadkosc.
Zaliczylismy kilka przypadkowych wypadow do knajpy itp.
Nagle gosc zniknal z radaru. Telefonu ani numeru mieszkania nie znam. Nie
widze go od miesiaca. Tydzien temu sasiad zza sciany donosi, ze jakis facet
na trzecim pietrze kilka tygodni nazad kopnal na serce.
Caly czas odkladam sledztwo na pozniej.
Z podziekowaniami sie wstrzymuje.
5. Zeby nie bylo, ze wpadam tu ze szklanka polpusta- za 19 dni miesiac
wakacji w Brazylii.
Wielkie Dzieki!!! :)