15.07.07, 06:13
W pobliskim kinie pokazuja przede wszystkim Harrego Pottera. Ale poniewaz
najnowszy film o dyskryminowaniu czarodziejow o odmiennej orientacji
(moralnej) widzialem juz wczoraj, dzis przyszla kolej na najnowsza produkcje
Moora. Film okazal sie bardziej zajmujacy, niz Harry Potter.

Moore jest tu zdecydowanie bardziej wywazony, niz w swoich poprzednich
filmach. A i temat jest, moim zdaniem, znacznie bardziej doniosly niz teorie
konspiracji wokol zamachow z 9/11. Nie wiem jednak, czy obraz bedzie mial
jakiekolwiek znaczenie w amerykanskiej dyskusji na temat system opieki
zdrowotnej. Obawiam sie, ze widzownie znajda w nim jednynie wzmocnienie
swoich pogladow. Zarowno ci, ktorzy mysla ze amerykanski system opieki
zdrowotnej wymaga generalnego remontu, jak i ci, ktorzy mysla ze Moore to
cwaniak i oszust. Oraz ta grupa, ktora zgadzaja sie i z jednym, i z drugim.

Ciekaw jestem, co szanowne forum mysli na temat systemow opieki zdrowotnej w
krajach, w ktorych mieszkacie. Najlepiej w porownaniu z tym jedynym i
najdoskonalszym...

Pozdrawiam,

mk.
Obserwuj wątek
    • chris-joe Re: Sicko 15.07.07, 06:39
      Ja jestem cipa, bo jestem w kanadyjskiej budzetowce, wiec na temat caloksztaltu
      sie wypowiadac nie potrafie.
      Wiekszosc spraw ubezpieczalnia mi pokrywa w 80% a w reszte wskakuje
      ubezpieczalnia braza (i wzajemnie, bo on z kolei jest w budzetowce miejskiej, a
      jestesmy tzw. common law, czyli stadlo). Wiec prawie za friko.
      Natomiast kolejki sa straszne (i po 2-3 godziny w poczekalni kliniki, badz na
      pogotowiu).
      W Montrealu zdobycie 'family doctor' jest wlasciwie niemozliwe.
      Od Vancouverczykow slysze, ze tam o niebo lepiej.
      No, ale tez zdrowie mi sluzy, dzieciakow nie mam, wiec sprawe znam po lebkach.
      Przyjdzie czas (odbebniam w niemalowane), ze -byc moze- zmienie dramatycznie zdanie.
      Wiem, ze na wiele operacji trzeba czekac miesiacami, jesli nie latami.

      Dyskutuje sie u nas mozliwosc stworzenia paralelnej prywatnej sluzby zdrowia z
      prawdziwego zdarzenia. Ale w uparcie egalitarnej Kanadzie trafia to ciagle na
      duza opozycje.

      "Sicko" jeszcze nie widzialem. Sie zbieram. (A moze klamie?). Tutaj media sie
      troche smieja, ze Moore znowu idealizuje Kanade.

      Sie jednak zbiore. (Nie klamie :)
    • ertes Re: Sicko 15.07.07, 08:35
      Kolejny film idioty choc tym razem Francja sie nim nie onanizuje po zrobieniu z
      Cannes. czy jak to sie pisze, posmiewiska. Najpierw niech sie grubas wezmie za
      siebie a nie pod publiczke zaczal zrec warzywa.

      Poziom tego filmu to mniej wiecej to co Borat czyli dno.
      • lucy58 Re: Sicko 18.07.07, 04:10
        ertes napisał:

        > Kolejny film idioty choc tym razem Francja sie nim nie onanizuje po zrobieniu
        z
        > > Poziom tego filmu to mniej wiecej to co Borat czyli dno

        Moze Ertes zaczniesz jesc jakies warzywka wspomagajace dzialanie szarych
        komorek. Np. te centralne czesci kapusty bialej. Czyli tzw. glaby. Zawieraja
        mase witamin i proteiny pomagajace zrozumiec przeslanie "Sicko". Po zjedzeniu
        takiego centrum - moze cos tam zaskoczy, i mozgownica przejdzie na wyzszy
        poziom ewolucji. Te proteiny ponoc pomagaja.
        Lucy
        • ertes Re: Sicko 18.07.07, 04:34
          Przyjmuje z pokora slowa krytyki gdyz wiem ze w trailer park'ach jest on bohaterem.
          • maly.ksiaze Re: Sicko 18.07.07, 04:54
            Kiedy podobno akurat nie. Podobno 'trailer park boys' nie ufaja liberalom. Pod
            tym wzgledem w USA jest jak w Polsce: ludzie glosuja nie wg. tego, czego im
            brak, ale wg. tego, jak siebie widza.

            Tak przy okazji, Ertesie: to, ze Moore jest gruby, brzydki i na dodatek
            hipokryta, nie oznacza automatycznie, ze nie ma racji. Chocby czesciowo.

            Pozdrawiam,

            mk.
    • blues28 Re: Sicko 15.07.07, 09:28
      Sicko nie widzialam a system opieki zdrowotnej (lub jej brak) w USA znam tylko
      z filmow, czyli nie znam wcale.

      Natomiast hiszpanska sluzba zdrowia (skladki bezapelacyjnie potracane z placy)
      obejmuje niemal wszystko, z wyjatkiem leczenia stomatologicznego, okularow czy
      niektorych zabiegow fizykoterapeutycznych.
      Ale to oznacza potezne kolejki w przychodniach czy na pogotowiu, czekanie na
      skierowanie do specjalisty i zapisy na operacje (sredni czas oczekiwania na
      ziebieg: 6 miesiecy – 1 rok).
      Rownolegle dziala prywatna sluzba zdrowia z bardzo dobrymi klinikami,
      specjalistami i gabinetami badan i diagnoz.
      Od poczatku wykupilam sobie to prywatne ubezpieczenie (koszt miesieczny w
      zaleznosci od strefy wiekowej od 60 do 100 kilku Euro) i sa to, bodajze
      najlepiej wydane pieniadze. Poltora roku temu zdiagnozowano mi bardzo powazna
      chorobe i w trybie ekspresowym bylam dokladnie przebadana, pilnie operowana i
      predziutko skierowana na terapie. Nie twierdze, ze panstwowa sluzba zdrowia nie
      potraktowalaby mnie dobrze, ale ani nie byloby to tak szybko, ani tak
      komfortowo, a w przypadku powaznej operacji i uciazliwej terapii komfort
      pacjenta jest istotny.
      Zdecydowanie wole prywatna sluzbe zdrowia.
      • lucja7 Re: Sicko 18.07.07, 08:58
        MK napisal:
        "Tak przy okazji, Ertesie: to, ze Moore jest gruby, brzydki i na dodatek
        hipokryta, nie oznacza automatycznie, ze nie ma racji. Chocby czesciowo."

        A ja uwazam ze:
        - jak na grubego, Moore jest przystojny,
        - jak na takiego co nosi ciagle na glowie to za ciasne brzydactwo z daszkiem,
        jest piekny,
        - jak na tego ktory pokazuje jakas strone medalu, nie jest hipokryta.

        Ma duze poczucie humoru, jest nieprzecietnie inteligentny, jest sprawnym
        reporterem.
        To ze dostal palme w Cannes nie oznacza ze ma ja dostawac dozywotnio, a fakt
        posadzenia go o spowodowanie we Francji zywa fale onanizmu (wg jednego z
        wnikliwszych tu obserwatorow zycia francuskiego), pewno by go rozsmieszylo.

        Lubie ludzi patrzacych krytycznie na swiat w ktorym zyja, a Moore nalezy do
        takich ludzi.
        • ertes Re: Sicko 18.07.07, 15:49
          >Lubie ludzi patrzacych krytycznie na swiat w ktorym zyja, a Moore nalezy do
          >takich ludzi.

          Oj Lucjatka, Lucjatko alez ty jest naiwna. No ale to ty rowniez pialas z
          zachwytu nad gniotem pod tytulem "Borat" wiec coz sie dziwic.
          Ty juz lepiej sobie poczytaj o tym swoim Paryzu zeby CJ nie musial znow ciebie
          pouczac.
    • chris-joe Re: Sicko 21.07.07, 18:47
      Film wlasnie obejrzalem. Marzy mi sie, by panstwo obejrzalo i sie
      wypowiedzialo. Tak Francuzi i Francuzice, jak i nasi Amerykanie.
      • iamhotep Re: Sicko 21.07.07, 23:44
        Obejrzalem. MM jest 'spot on' jesli o nasza bez-pieke medyczna chodzi.
      • ertes Re: Sicko 22.07.07, 05:17
        Nie zamierzam.
        Jakis balwan nie musi mi mowic ze 40 % biednych ludzi nie ma ubezpieczenia a
        leczenie jest drogie.
        Ja mam, i nie mam problemow.
      • ertes Re: Sicko 22.07.07, 05:27
        Masz tu pare linkow na temat:
        www.timesonline.co.uk/tol/comment/columnists/article2039584.ece
        www.opinionjournal.com/editorial/feature.html?id=110010266
        • ertes CJ, uwazaj w BC! 22.07.07, 05:48
          ca.news.yahoo.com/s/20072007/3/canada-patient-shower-four-days-kelowna-hospital.html
          • chris-joe Re: CJ, uwazaj w BC! 22.07.07, 06:40
            Moje doswiadczenia z healthcare w Kanadzie (w tym BC) sa generalnie niezle,
            czasem oczywiscie takze frustrujace. Dlatego jestem zdecydowanie za tym
            systemem PLUS paralelna opcja prywatna.
        • chris-joe Re: Sicko 22.07.07, 06:32
          Mnie zainteresowaly opinie czytelnikow pod pierwszym linkiem.

          Nadal nic nie wiemy o Francji.
          • jutka1 Re: Sicko 22.07.07, 09:26
            Lucja opisze Francje lepiej, bo ja przez cale 9+ lat pobytu mialam calkowicie
            prywatne ubezpieczenie od pracodawcy, ktore zwracalo mi 92 czy iles procent
            kosztow.
            • lucja7 testy na Alzheimerze 22.07.07, 15:18
              Jak was to bawi, to moge jeszcze raz.
              Bo doskonale pamietam ze juz bylo tu gledzenie na ten temat kto ile buli i za
              co leczac sie.
              Ale widze ze systemy ubezpieczen leczenia maja wyrazne braki, obserwujac
              posuwanie sie bez wiekszych przeszkod choroby Alzheimera, bo nie potrafie
              inaczej wytlumaczyc gadania w kolko o tym samym na forum, a raczej wracania do
              tematow juz "znow nacjonalistycznie nierozwiazywalnych".

              Wiec wracam i powtarzam, ze system we Francji jest daleko najlepszy na
              swiecie ;-).
              Prawo na pismie i w praktyce do le czenia maja wszyscy ;-).
              Za leczenie nie placi sie nic bezposrednio, lecz posrednio, w formie
              kontrybucji na "ubezpieczenie spoleczne", w funkcji zarobkow. Wiecej buli ten
              kto wiecej zarabia, nie ten kto bardziej chory ;-)

              Ze szpitali mam wspomnienia przeurocze, a zdecydowanie najlepsze sa szpitale
              publiczne, nie prywatne, dokladnie jak szkoly, co jest jedna z osobliwosci tego
              kraju. Naprawia sie tam za darmo ludzi pokancerowanych w klinikach prywatnych
              za grube pieniadze ;-)

              Coz moglabym jeszcze dodac? Moze to ze "prywatne ubezpieczenie pracodawcy nie
              istnieje". Ubezpieczenie w tym kraju jest spoleczne i obowiazkowe. kazdy
              pracodawca ma obowiazek wplacac do kasy 50% kosztu ubezpieczenia pracownika, a
              pracownik placi drugie 50% (mozesz to Jutka sprawdzic na twoich bylych
              biuletynach placy ze placilas cos takiego). I to jest finansowanie tej kasy.
              Pracodawca buli wiec za kazdego pracownika (50%)oraz za samego siebie, pelna
              taryfe, podobnie zreszta jak na skladki bezrobotne oraz emerytalne ;-)

              Odbylam w tym kraju 4 powazne operacje, pobyty w szpitalu (oczywiscie
              publicznym) i roznych centrach rehabilitacji od trzech tygodni do trzech
              miesiecy i nie kosztowalo mnie to nic. W tym pomoc psychologiczna po ciezkiej
              chorobie rakowej.

              Nie pamietam czy napisalam, ale system francuski jest najlepszy, a reszta to
              oszustwo, niekompetencja, sodoma i gomora ;-)

              Dodam na marginesie ze moglabym napisac cos dokladniejszego, ale na konkretne
              pytanie, bo inaczej mi sie nie chce.
              Powtarzam rowniez ze Moore dobrze mowi, ma leb na karku i ze jest pieknym
              mezczyzna. Dla mnie kazdy myslacy i inteligentny mezczyzna jest piekny.

              ;-)))))
              • jutka1 Re: testy na Alzheimerze 22.07.07, 16:39
                Droga Lucjo,
                Moj pracodawca nie podpadal pod prawo francuskie, do systemu francuskiej opieki
                zdrowotnej ani ja, ani pracodawca nie dokladalismy ani grosza, a zarowno
                podstawowe swiadczenia, jak i mutuelle byly finansowane przez osobna prywatna
                kase ubezpieczen.
                Jak widzisz, nie wszystko jest takie proste, jak by sie zdawalo i na co
                zaradziloby zerkniecie do moich odcinkow wyplaty. Nie musze.

                Wybacz, ze nie bede na publicznym forum pisac, kto byl moim pracodawca. Mysle,
                ze to rozumiesz. Sadze rowniez, ze zajmie Ci 2 minuty zastanowienia - znajac
                mniej wiecej moje owczesne "rewiry geograficzne" w godzinach pracy - zeby sie
                domyslic, gdzie pracowalam.

                :-)
                • lucja7 Re: testy na Alzheimerze 22.07.07, 23:43
                  Oj nie jest proste, glownie gdy sie je komplikuje.
                  Pisze o tzw rezymie ogolnym i ogolnie obowiazujacym na terytorium tego kraju,
                  bo takie bylo pytanie.
                  No i myslalam ze bylo to rowniez twoja sytuacja, nie wiedzialam ze bylas w
                  delegacji "obcych mocarstw".
                  A rewiry to nie wiem, ja jestem w "dzielnicy ministerstw" a w ministerstwie
                  nie robie. Nie jest to proste, oj nie.
                  Ale sie domyslam.

                  :-)
                  • jutka1 Re: testy na Alzheimerze 23.07.07, 00:15
                    Alez to wszystko nieproste, co? :-D

                    Na dobranoc dodam tylko, ze nie zdarzylo mi sie uslyszec zlego slowa na
                    francuski system opieki zdrowotnej od osob z niego korzystajacych. Nie bylo mi
                    dane odwiedzic szpitala, ale wiedzialam, ze jakby co, to zadne tam szpitale
                    hamerykanskie w Neuilly, tylko jakis zwykly publiczny szpital. Dwa razy
                    nawiedzilam pogotowie, same dobre wrazenia.
                    Oczywiscie zdawalam tez sobie doskonale sprawe z istnienia "systeme B", i ze
                    dobrze jest znac medycznych profesorow i rezydentow, na wsiakij sluczaj.
                    Moja pania doktor "rodzinna" po dzis dzien wspominam z lezka w oku, fajna baba z
                    niej byla, i bardzo mi sie podobalo, ze wszyscy specjalisci, do ktorych
                    kierowala to tez byly kobiety, i tez swietne specjalistki.

                    Czas na mnie. Jutro wczesna pobudka.
                    Dobranoc :-)
                    • chris-joe Re: testy na Alzheimerze 23.07.07, 01:30
                      Hmm, i te min. 5-tygodniowe urlopy. Mniam-mniam.
                      Ja mam tylko 4, w roku zaprzyszlym dorobie sie pieciu (na wakacje zawsze sobie
                      dorzucam 1 tydzien bezplatnego). Ale mam tak dobrze, bo jestem w budzetowce.
                      Reszta Kanadyjczykow ma po 2 tygodnie, platne nie w czasie urlopu, lecz
                      doplacane w czasie roku pracujacego do wyplaty po trochu. W rezultacie
                      wiekszosc musi na urlop sobie po prostu odlozyc.
                      • lucja7 Re: testy na Alzheimerze 23.07.07, 10:50
                        Dokladnie maja 28 dni urlopu, czyli 5 tygodni i 3 dni, ale to jest absolutne
                        minimum, poniewaz do tego nalezy dodac ekwiwalent czasowy skrocenia czasu pracy
                        kilka lat temu z 39 na 35 godzin tygodniowo, co tlumaczy sie mniej wiecej 12oma
                        dniami.
                        Wiec we Francji, dobry czlowiek pracujacy w kazdej firmie panstwowej lub
                        prywatnej (liczacej powyzej 20tu pracownikow), ma prawo do 40tu dni wakacji
                        rocznie, czyli 8 tygodni.
                        Ale wszystko to nie dotyczy kadr w tych przedsiebiorstwach (panstwowych i
                        prywatnych) ktore czasu nie licza, wiec pracuja duzo wiecej.

                        Male firmy (ponizej 10ciu osob) tez nie podlegaja tym zasadom. Np w atelier
                        architektury tej wielkosci, architekci placeni przez pracodawce maja stala
                        pensje miesieczna, bez liczenia zadnych godzin nadliczbowych, oraz 28 dni
                        wakacji. A pracuja zwykle miedzy 50 i 60 godzin tygodniowo. Czesto nie moga tez
                        skorzystac z wakacji, wiec "kumuluja" na czas gdy bedzie mniej pracy i inne
                        tego rodzaju aranzacje. Podobnie zreszta z lekarzami w szpitalach gdzie lekarze
                        tez nie moga pozostawic chorych, wiec tez dochodza juz do kilkuletniego czasu
                        wakacji "na stare lata".
                        Pracodawca natomiast nie podlega zadnym regulom, czyli ma prawo do pracy 24/24
                        godziny, 7/7dni oraz nie uzywac czasu wolnego na wygrzewaniu tylka na plazy, z
                        braku czasu.

                        A skoro jestem juz az tak powazna, to dodam jeszcze cos o ubezpieczeniu, po
                        tekstach Juci Puci.
                        Otoz calosc ubezpieczenia chorobowego we Francji jest publiczna (spoleczne,
                        panstwowe), oprocz tych jak pisalam co pracuja na delegacji i nie podlegaja w
                        zwiazku ztym prawodawstwu francuskiemu, jak pisze Juci Puci.
                        Natomiast praktyka lekarska jest oczywiscie i prywatna i panstwowa.
                        Najwieksze zreszta autorytety medycyny uprawiaja swoj zawod i prywatnie i
                        panstwowo, najczesciej pod tym samym zreszta adresem, czyli w jakims panstwowym
                        szpitalu. Chodzi tu po prostu o to ze taki np kardiolog "prowadzi cie"
                        prywatnie, a uzywa cale wyposazenie szpitala panstwowego, czyli np operuje
                        cie "panstwowo".

                        Czyli przewiozlas sie na kocie, rozcharatalas kolano, idziesz wiec do
                        najlepszego ortopedy w tym kraju (mozesz isc albo na wizyte prywatna u niego w
                        szpitalu gdzie pracuje, albo publiczna u niego w tym samym szpitalu, przewaznie
                        o pietro wyzej).
                        Wizyta prywatna:
                        - przyjmuje cie sekretarka, czysto, cichy szum wentylacji, wyciszone glosniki
                        graja muzyczke Pink Floyd, jak w supermarkecie, czekasz, jestes sama.
                        Ukazuje sie w drzwiach bardzo uprzejmy i usmiechniety pan i zaprasza do
                        gabinetu obok, proponujac fotel na kolkach, bo cie podobno boli kolano.
                        To specjalista. Bada cie godzine, poltorej, tyle ile trzeba bys pokazala
                        (chcacy albo niechcacy) ze masz juz do niego pelne zaufanie, proponuje takie i
                        inne badania, zdjecia.....do ustalenia nastepnej wizyty, z zaproszeniem do
                        uiszczenia jego sekratarce sumy np 200 albo 300€, co czynisz.
                        Potem wysylasz kwitek zaswiadczajacy o zaplaceniu do Ubezpieczenia Spolecznego
                        ktore w przeciagu max dwu tygodni zwraca ci 50€ (taryfa socjalna za wizyty u
                        specjalistow) oraz przekazuje informacje o zwrocie do twojego mutualisty (o
                        ktorego istnieniu poinformowalas juz kiedys Ubezpieczenie Spoleczne), ktory
                        zwraca ci reszte, w kolejne dwa tygodnie max.

                        Wizyta panstwowa:
                        - w tym samym budynku, ale przez inne drzwi, ustawiasz sie przed okienkiem
                        gdzie pokazujesz pani twoje ubezpieczenie. Ona sprawdza, rejestruje, mowi ze
                        wszystko gra i zaprasza do zasiascia w sali poczekan i ze cie wezwa. Czeka
                        kilka osob, atmosfera postekiwan i zapachu srodkow czyszczacych duze
                        powierzchnie, brak muzyki Pink Floyd (ah jakze ich lubie w sali odczekiwan).
                        Po jakims czasie wychodzi zmeczony z jednych z drzwi podirytowany pan (oh, to
                        ten sam specjalista!) i wola silnym glosem na sale: pani V......proszeee!
                        Wstajesz zaczerwieniona bo wszyscy na ciebie patrza, podskakujesz na jednej
                        nodze, grymas bolu, torebka sie sypie......katastrofa. podczas wizyty
                        dowiadujesz sie ze to skomplikowane i ze trzeba leczyc z duza uwaga.
                        Po kwadransie, kiedy jeszcze wkladasz but, pan specjalista stoi juz w drzwiach
                        i wola nastepnego i popatruje na ciebie czy masz zamiar jeszcze dlugo sie
                        wynosic. Czmychasz cichaczem wzdluz muru ze szpitala i nie placisz nic, bo
                        Ubezpieczenie Spoleczne placi szpitalowi bezposrednio, za jednym zamachem z
                        twoim mutualista.

                        Wiec tak czy owak zwraca ci Ubezpieczenie Spoleczne, niezaleznie czy leczysz
                        sie "prywatnie" czy "panstwowo".
                        Roznica polega wylacznie na tym ze musisz "zalozyc" za Ubezpieczenie w wypadku
                        prywatnego. I stad niestety roznice i mowa o leczeniu roznymi medycynami,
                        poniewaz jest wiele, wiele osob ktorych nie stac na wylozenie tak sobie 300€,
                        nawet z pewnoscia ze je odzyskaja.

                        Osoby nie posiadajace nic, bezdomni, bez pracy, bez rodzin, podlegaja rowniez
                        systemowi Ubezpieczen Socjalnych. Kazdy szpital ma oddzial specjalny zajmujacy
                        sie tym typem chorych ktorzy oczywiscie nie placa nic. Ale oni, zyjac zupelnie
                        poza systemem, nie przychodza do szpitali z wlasnej woli, sa przewaznie
                        przywozeni albo przez policje albo przez sluzby socjalne zajmujace sie rowniez
                        np ich dozywianiem.

                        A jesli chodzi o opinie i we Francji i na swiecie o systemie leczenia tutaj,
                        moge powiedziec ze kto nie potrzebuje pomocy lekarskiej, czyli mlodzi,
                        turysci, piekni i prezni, to twierdza oni ze system jest niekontrolowany, wiec
                        drogi, wiec bez sensu.
                        Ci ktorzy byli skonfrontowani z problemami zdrowia w tym kraju (a to wczesniej
                        czy pozniej czeka kazdego), wychodza ze szpitali z satysfakcja ludzi
                        wyleczonych.
                        Pamietam wypowiedz w tv znanego tutaj dziennikarza zwolennika medycyny totalnie
                        prywatnej, lecze sie bo mam, a im wiecej mam tym lepiej sie lecze, ktory
                        wyleczony z raka w paryskim publicznym szpitalu Cochin, dziekowal serwisowi
                        publicznemu, oddaniu personelu, srodkach ktore go wyleczyly i stwierdzil ze po
                        prostu nie wiedzial o czym mowil poprzednio, przepraszajac i dziekujac.

                        Uff, wiecej juz nic nie wiem.
                        ;-))))
                        • jutka1 Re: testy na Alzheimerze 23.07.07, 11:55
                          Bardzo dobrze wytlumaczylas, Lucjo. :-)

                          Pozwole sobie tylko na jedno sprostowanie, czy tez skomplikowanie.
                          Nie bylam w Paryzu "w delegacji", i nie pracowalam dla zadnej ambasady ani
                          innego przedstawicielstwa jakiegokolwiek jednego rzadu jakiegokolwiek jednego kraju.
                          :-)
                          • lucja7 Re: testy na Alzheimerze 23.07.07, 12:00
                            Ja wiem ze KGB to nie rzad, bron boze,

                            ;-)))
                            • jutka1 Re: testy na Alzheimerze 23.07.07, 12:20
                              Heheheheheheeeee ;-)))))
                              • lucja7 Re: testy na Alzheimerze 23.07.07, 14:06
                                Ani Mossad, pani pulkownik

                                :-)))
                                • jutka1 Re: testy na Alzheimerze 23.07.07, 21:28
                                  Ani MI6, Pani General ;-)))))))))
    • ghotir Re: Sicko 22.07.07, 17:12
      Obejrzalem ten film. Poza bardzo malutkim krytycyzmem uwazam, ze jest to
      swietny film propagandowy. Moore znowu pokazuje, ze jest w kontakcie z masami i
      ze jest oryginalny.

      Sluzba zdrowia w US smierdzi. Moore tego nie mowi ale ja Wam podpowiem:
      ubezpieczenia medyczne w US sluza tylko jednemu celowi: zylowaniu ludzi w US.
      Uslugi medyczne sa tak niebotycznie drogie bo US korporacje dyktuja polityke
      gospodarcza US z Bialego Domu i z Kapitolu.

      Mam ubezpieczenie medyczne i w US i w BC. Zgadnijcie gdzie biegne kiedy mi cos
      nawala.
      • ertes Re: Sicko 22.07.07, 19:49
        ghotir napisał:

        > Mam ubezpieczenie medyczne i w US i w BC. Zgadnijcie gdzie biegne kiedy mi cos
        > nawala.

        Zgaduje: do psychiatry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka