bozena_l
01.10.03, 01:20
Po wnikliwej analizie klasycznej wersji Królewny Śnieżki doszli do wniosku,
że bajka jest głupia i żeruje na dziecięcej łatwowierności. Jeszcze gorzej
wypadła w ocenie sama królewna, która sprzątając, piorąc i gotując
krasnoludkom, dawała się im wykorzystywać.
Jeśli Królewna Śnieżka była głupia i naiwna, to taki sam był ukochany przez
polskie dzieci Czerwony Kapturek, który dał się pożreć wilkowi. Po analizie
klasycznej wersji bajki doszliśmy do wniosku, że bardzo źle świadczy ona o
rodzicach Czerwonego Kapturka. Niczego nieświadoma dziewczynka, wyzywająco
ubrana, poszła po zmroku do chorej babci, sprowadzając tym samym na siebie
lawinę kłopotów...
Pewnego dnia mama wysłała Czerwonego Kapturka do chorej babci. Droga wiodła
przez las, toteż mama przed wyjściem ostrzegała córeczkę: - Idź prosto i nie
zbaczaj z drogi. Nie rozmawiaj też z nieznajomymi.
- Pozostawianie dziecka bez opieki ociera się o przestępstwo, ponieważ naraża
je na niebezpieczeństwo - podkreśla Marcin Szyndler z Komendy Głównej
Policji. - No, chyba że dziecko wysyła się po zmierzchu po kwiat paproci albo
złote runo...
Do koszyczka, który Czerwony Kapturek miał zanieść babci, mama włożyła placek
oraz wino.
- Dawanie dziecku do rąk alkoholu uważam za niedopuszczalne. Zgodnie z
polskim prawem ustawa zabrania sprzedaży i podawania alkoholu osobom
nieletnim. Jednak dorośli nie powinni w żadnym razie wykorzystywać swojej
pociechy nawet jako pośrednika w przenoszeniu alkoholu - uważa Bogusław
Prajsner, prezes Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Dziewczynka nie posłuchała przestróg. Kiedy spotkała wilka, wdała się z nim w
rozmowę i powiedziała mu, że idzie do babci. - A gdzie mieszka twoja babcia,
Kapturku? - spytał wilk. W lesie, w chatce pod trzema wielkimi dębami. Łatwo
tam trafić, domek jest otoczony leszczynowym żywopłotem - wyjaśniała
dziewczynka.
- Wilk nigdy nie zbliży się do człowieka. Nie ma też możliwości, żeby został
w jakikolwiek sposób sprowokowany. Bo to jemu zależy na zachowaniu
bezpiecznego dystansu. Krótko mówiąc, wilk się człowieka boi i zrobi
wszystko, żeby uniknąć z nim kontaktu - wyjaśnia profesor Andrzej
Bereszyński, specjalista od wilków, kierownik Katedry Zoologii Akademii
Rolniczej w Poznaniu.
Przebiegły wilk pobiegł szybko do domku babci. Zjadł staruszkę, przebrał się
w jej koszulę i czepek. A potem ułożył się wygodnie w łóżku i czekał na
Czerwonego Kapturka.
- Wilki nie jedzą ludzi, tylko mniejsze zwierzęta, przede wszystkim kopytne -
dodaje profesor Bereszyński. - Poza tym żaden wilk nie byłby w stanie zjeść
więcej niż dziesięć kilogramów naraz. A nie znam człowieka, który by tyle
ważył.
Dziewczynka nie spieszyła się. Szła wolno przez las, zbierając kwiatki.
- Wszystko zależy od wychowania. Jeśli dziecko jest od małego przyzwyczajane
do ciemności, to później się jej nie boi. Zazwyczaj jednak dzieci nie
przepadają za mrokiem. Żaden maluch nie będzie więc kontemplował widoczków,
jeśli wszystkie cienie drzew wyglądają jak żądne krwi wampiry - mówi Andrzej
Samson, psycholog.
Kiedy Czerwony Kapturek dotarł do babci, zdziwił się, że drzwi są otwarte. Po
wejściu do chatki, podszedł do łóżka i od razu zapytał:
- Babciu, dlaczego masz takie wielkie uszy?
- Aby cię lepiej słyszeć!
- A dlaczego masz takie wielkie oczy?
- Aby cię lepiej widzieć!
- Dziecko musiałoby być albo niewidome, albo wychować się w afrykańskiej
dżungli, żeby nie odróżnić człowieka od zwierzęcia! - denerwuje się Tomasz
Pochocki, pediatra. - Na miłość boską, dzieci nie są aż tak naiwne.
Czerwony Kapturek pyta dalej:
- A dlaczego masz takie wielkie ręce?
- Abym cię mogła nimi objąć!
- A dlaczego masz takie wielkie zęby?
- Aby cię szybciej zjeść! - ryknął wilk.
Po chwili dziewczynka zniknęła w paszczy zwierza.
- Jeszcze raz powtarzam, że wilki nie pożerają ludzi! - podkreśla profesor
Bereszyński.
Do chatki babci Czerwonego Kapturka zajrzał gajowy. Kiedy zobaczył wilka w
łóżku babci, natychmiast domyślił się, co się stało. Rozciął brzuch śpiącemu
wilkowi i oswobodził babcię z wnuczką.
- Gdyby wilk pożarł babcię i wnuczkę, na pewno nie połknąłby ich w całości,
tylko pogryzł na kawałeczki - wzdycha profesor Bereszyński.
Już nigdy nie będę biegać po lesie i rozmawiać z nieznajomymi, gdy mamusia mi
zabroni - dochodzi do końcowego wniosku Czerwony Kapturek.
Jak widać, klasyka bulwersuje. Proponujemy nową wersję bajki o Czerwonym
Kapturku. Bajki zgodnej z prawem, zasadami wychowawczymi i dobrym gustem.
Krótko mówiąc - bajki poprawnej politycznie. Jak zapewnili nas bowiem
wydawcy, nawet najbardziej klasyczne bajki zostały już unowocześnione. -
Język oryginałów po prostu przestał być zrozumiały dla dzieci. Poza tym
chodzi też o uatrakcyjnienie formuły bajki - wyjaśnia Magdalena Komoń z
wydawnictwa Wilga. - Sens i morał bajki pozostają takie same. Zmienia się
tylko cała otoczka.
Uatrakcyjnienie nie pokrywa się jednak z polityczną poprawnością, która zieje
nudą.
Niebieska Chusteczka
Więc może ta bajka powinna wyglądać tak?
Dawno, dawno temu była sobie dziewczynka, którą wszyscy nazywali Niebieską
Chusteczką. Pewnego dnia, do domu dziewczynki dotarła bardzo smutna
wiadomość. Babcia zachorowała i nie mogła wyjść z domu. Mama Niebieskiej
Chusteczki postanowiła, że wszyscy pojadą do babci samochodem terenowym. Bo
tak będzie najszybciej i najbezpieczniej. Pokonanie trzech kilometrów przez
ciemny las jest bowiem dosyć trudne.
Po drodze do babci tata Niebieskiej Chusteczki zatrzymał się przed sklepem,
żeby kupić najpotrzebniejsze rzeczy.
Niebieska Chusteczka razem z mamą spakowała do reklamówek świeże bułki,
szynkę, żółty ser i butelkę soku malinowego. Dziewczynka poprosiła jeszcze
sprzedawcę o kruche herbatniki, za którymi babcia tak bardzo przepadała.
Podczas jazdy leśną drogą, na maskę samochodu, którym Niebieska Chusteczka
jechała z rodzicami, pada coś z łoskotem. Tata raptownie hamuje. Okazuje się,
że w auto uderzyła zbłąkana łania. Niebieska Chusteczka prosi rodziców, żeby
sprawdzili, czy zwierzątku nic się nie stało. Na szczęście łania ma tylko
małą rankę na nóżce.
Mimo to, na prośbę Niebieskiej Chusteczki, tata bierze łanię do samochodu,
żeby zawieźć ją do weterynarza. Łania jest bardzo spokojna. Tata dziewczynki
domyśla się, że zwierzątko mieszka na stałe u leśnika. Po dotarciu do
leśniczówki, tata Niebieskiej Chusteczki oddaje leśnikowi zranioną łanię.
Tymczasem babcia Niebieskiej Chusteczki zaczyna się już martwić, gdzie są jej
bliscy i ukochana wnuczka. Wystawia na ganek fotel i otula się kocem.
Obserwuje ją miejscowy włóczykij. Wkrada się na palcach do domu babci i
zaczyna wpychać do kieszeni, co się da. W tej samej chwili pod domek
podjeżdża samochód taty Niebieskiej Chusteczki.
Złodziej porzuca łup i ucieka do lasu.
- Babciu, tak bardzo się bałam. Nic ci się nie stało? - dopytuje się
Niebieska Chusteczka.
- Już wszystko dobrze, skarbie. Ten zły człowiek uciekł.
Niebieska Chusteczka pomaga mamie przygotować kanapki, a babcia proponuje
wszystkim kubek gorącej czekolady.
Tymczasem kilkaset metrów dalej, zły człowiek, który próbował okraść babcię,
wpada w zasadzkę na dzika. Na drugi dzień wydostaje go stamtąd leśnik w
towarzystwie dwóch wąsatych policjantów.