jan.kran
01.11.03, 12:05
Do tego watku natchnal mni kol. Murarz. Chodzi
oczywiscie o muzyke. Czy warto czytac ksiazki o muzyce
czy raczej uzywac jej praktycznie sluchajac lub
ewentualnie uprawiajac . Ja jak bardzo , bardzo dawno
temu zaczelam sluchac jazz to sie rzucilam na
informacje teoretyczne. W malym palcu mialam kto z kim
i na czym gra, jakie miejsce ma w jakim rankingu itd.
itp. Potem mi przeszlo i zajelam sie praktycznym
sluchaniem :-))))
Teraz zdarza mi sie czytac o muzyce np. znakomita
Autobiografia Milesa albo cus o Drzwiach. Ale slucham
tyz duzo i nie potrzebuje juz tak bardzo podporki
teoretycznej.
Podobnie bylo z kuchnia. W wieku lat 23 nie umialam
ugotowac Nic. Trafil mi sie ex co gotowal swietnie i
mnie dolowal. Wiec poniewaz jestem ambitna i
inteligetna zaczelam korzystac z przepisow. Po wielu
latach prob i bledow nauczylam sie niezle gotowac i
korzystam zarowno z fantazji jak i ze slowa pisanego :-PPPP
Jak jeszcze nie uprawialam sex to z plonacymi uszami
czytalam porady Wislockiej i dr. Starowicz. Nie zawsze
wiedzialam o co chodzi :-PPP Potem zaczelam praktykowac
i mniej czytac. Teraz oczywiscie sie nie przyznam jaki
jest stosunek teorii do praktyki, bo jestem wstydliwa i
pruderyjna , ale chetnie bym uslyszala zdanie innych na
temt. czy warto sie ustawiac teoretycznie do muzyki ,
kuchni i sex czy raczej praktycznie. Kran.