Dodaj do ulubionych

Konkurs dla Chlopcöw

18.11.03, 12:21
Otöz moi drodzy, przyznaje ze skrucha, ze stworzylysmy dzisiaj (a nie tylko
od dzisiaj) naströj smutny itd. I Wam sie to nie bardzo podoba - tez rozumiem.
Wiec oglaszam konkurs, na najweselszy liscik.
Musze teraz niestety opuscic moje miejsce pracy i udac sie w sina dal,
ale mam nadzieje, ze bede miala wieczorem wiele smiesznych, wesolych
postöw do czytania.
No to do roboty, Panowie!!
O ile pamietam, raz juz byla ktöras z pan rozweselana, w ramach
röwnouprawnienia reszta domaga sie tego samego.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Konkurs dla Chlopcöw 18.11.03, 13:22
      koledzy sie wstydza? boja? przestraszyli sie szatkowania? ;)))))

      tez bym chciala zostac rozweselona. gust mam chlopski, prosty i niewybredny,
      ale to to juz wiecie... ;)))
      Jutka
      • don2 Re: Konkurs dla Chlopcöw 18.11.03, 13:54

        Godzina 9.30 ktoregos dnia .Wchodze na lokalny chat.Obecnych ok 20 sztuk.
        Przyjemne rozmowy na codzienne tematy.Postanawiam przeprowadzic maly
        experyment.Wychodze i wracam pod nikiem "inspektor " Nie witam sie ani nie
        odzywam.Po kilku minutach jeden z zenskich nikow stwierdza ,ze u nich w pracy
        mozna uzywac komp jak sie chce.Ktos inny potwierdza .jeden opowiada o
        niemoznosci kontroli skad sie klika.Dyskusja rozwija sie ale ton pozostaje
        ostrozny.Po ok 20 minutach meski nik sywierdza:nam tu inspektorow nie
        trzeba ,jestesmy wszyscy dorosli i odpowiadamy za to co robimy.Inny zenski nik
        z lekko histerycznym tonem oswiadcza,ze najlwpiej by taki inspektor zajal sie
        prawdziwyminaduzyciam.Ja w dalszym ciagu milcze.Dyskusja i rozmowy po trochu
        cichna i po 30-35 minutach na czacie pozostaja 3 osoby. Sila wyobrazni i chyba
        branie zbyt powaznie zycia virtualnego moze dopomoc w utrzymaniu dyscypliny
        pracy. Don starszy inspektor. PS Przepraszam za spacje i pomylki literowe.
        • don2 Re: Konkurs dla Chlopcöw 18.11.03, 14:38

          Co tak cicho,dzis mam wolne.Wyjatkowo dzis jestem prywatnie :))))))
          Don. starszy inspektor.
    • waldek.usa Re: Kon by sie usmial 18.11.03, 18:47
      E, chlopcy to u majstra zebamy gwozdzie z podeszew ciagna hehehe!
      my som chlopaki!


      Wracam z lunchu, w lobby lapie winde i wciskam 11 (ostanie pietro). Za mna
      wchodza trzy osoby businessowe. Facet spoglada na przyciski, widzi ze 11
      wybrane, odwraca sie i powiada:

      "wrong elevator, this one is going to 11th floor"
      (niewlasciwa winda, ta jedzie na 11 pietro)

      Po ktorym to odkrywczym spostrzezeniu wychodza z windy...
      • basia553 Re: Kon by sie usmial 18.11.03, 18:51
        Dobre, CHLOPAKU!
      • swiatlo Re: Kon by sie usmial 18.11.03, 18:55
        waldek.usa napisał:

        > Wracam z lunchu, w lobby lapie winde i wciskam 11 (ostanie pietro). Za mna
        > wchodza trzy osoby businessowe. Facet spoglada na przyciski, widzi ze 11
        > wybrane, odwraca sie i powiada:
        >
        > "wrong elevator, this one is going to 11th floor"
        > (niewlasciwa winda, ta jedzie na 11 pietro)
        >
        > Po ktorym to odkrywczym spostrzezeniu wychodza z windy...

        Czy jesteś przekonany że ten budynek ma tylko 11 pięter. Czy ci panowie nie
        mieli ciemnych okularów?
        Zresztą może lepiej nie zadawaj takich pytań....
        • waldek.usa Re: Matrix??? 18.11.03, 19:01

      • jutka1 Re: Kon by sie usmial 18.11.03, 19:52
        hahahaha waldku :)))))))

        ech ta yntelygencja ;)
        • waldek.usa Re: Co najlepsze, to z zycia wziete, mam 18.11.03, 19:59
          wiecej, gdy sobie przypomne to poscik.
          • seksualnyklusownik GROSS !!!! 18.11.03, 20:18
            Jakies 10 lat temu, na randke sie wybralem z panienka. Pamietam, zalezalo mi
            jak cholera. Wysztapirowalem sie, wyperfumowalem elegancko i jade samochodem na
            Manhattan na spotkanie.
            To byly jeszcze czasy, ze czasami jezdzilem po jedzenie na Greenpoint i tego
            ranka rowniez cos tam przywiozlem. Czekajac na to spotkanie, pogryzalem tam
            sobie cos raz po raz....
            Efekt byl taki, ze jak juz zjezdzalem z Queensboro Bridge, to mi sie na malego
            baczka zebralo. Puszcze, mowie teraz, to jeszcze ped powietrza go wydmucha z
            auta i bedzie OK.
            No i co?
            I puscilem, tylko z KLEKSEM !
            Tak sie zakonczyla tamta randka....
            • swiatlo Znam lepszy przykład 18.11.03, 20:33
              Nie mój, ale z opowiadania znajomego.
              Otóż ów znajomy na wizycie we Włoszech jeszcze za PRL-u poderwał jakąć Włoszkę.
              Że był przystojny (nawet Polakom się to czasem zdarza), to się udało.
              Włoszka, jak to na wyzwoloną kobietę przystało zaprosiła go do siebie do
              mieszkania no i cała gra się zaczynęła. W najbardziej gorącym momencie kiedy
              już prawie miało to-to nastąpić, znajomy poprosił o chwileczkę bo do łazienki
              chciał na momencik.
              Jak już był w łazience to nagle zachciało mu się coś więcej, więc rozejrzał sie
              za kiblem. Znalazł coś co wyglądało na kibel, usiadł, zrobił swoje no i szuka
              spłuczki. Rzeczywiście była jakaś wajcha no to za nią pociągnął.
              Wszystko byłoby no problem, gdyby tylko to był kibel. Tymczasem to było
              urządzenie zwane bidetem. Kiedy znajomy nasisnął wajchę, to cała zawartość
              bidetu rozprysnęła się na całą łazienkę.
              Niestey znajomemu nie pozostało nic innego jak salwować się niepyszną ucieczką.

              No i tak sławione było imię Polski nad Tybrem.

              A co do Ciebie Kłusowniku, to czy nie mogłeś szybko do sklepu i kupić sobie
              nowe spodenki?
              • seksualnyklusownik Re: Znam lepszy przykład 18.11.03, 20:50
                swiatlo napisał:


                >
                > A co do Ciebie Kłusowniku, to czy nie mogłeś szybko do sklepu i kupić sobie
                > nowe spodenki?

                ZARCIK byl za duzy , niestety ....
                >
    • luiza-w-ogrodzie Re: Konkurs dla Chlopcöw 18.11.03, 22:33
      Chlopcy jak na chlopcow przystalo rozweselaja sie zarcikami o kupie i bakach.
      Teraz czas na opowiastke o spotkaniu ze skunksem. Nie dysponuje niczym tego
      kalibru, moge tylko wspomniec upadek tylkiem w krowi placek, jak to sie
      wydarzylo nizej podpisanej w szczesliwym dzieciectwie biegajacej po
      pastwiskach. Pamietam tez wysilki kolegi w liceum, ktory probowal umiescic
      gowienko na suficie toalety (nie pamietam jakiej techniki uzywal), a ono
      zladowalo mu na glowie. Po dlugotrwalym szorowaniu wciaz niepieknie pachnial a
      my musielismy znosic jego obecnosc przez kilka lekcji.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • swiatlo Rozmawiając o kupach 18.11.03, 22:57
        Sam C-J mi to opowiadał, ale on milczy, więc ja to opowiem za niego.
        Otóż pewna polska rodzina oraz mój kolega wybrali się na grzyby. Pojechali
        jednym samochodem z moim kolegą na tylnym siedzeniu. Dodam jeszcze że rodzina
        której był samochód zabrali ze sobą pieska. Bardzo ładnego.
        Mój kolega poszedł sam zbierać bo nie chciał się grzybkami dzielić, ale piesek
        mojego kolegę bardzo polubił, więc poszli zbierać grzyby we dwoje: mój kolega i
        piesek.
        Po paru godzinach kiedy już rozlegały się po lesie głosy o powrót mój kolega
        jeszcze na koniec postanowił sobie przycupnąć w krzakach i użyźnić las
        troszeczkę. Kiedy jednak się wyprostował zobaczył nagle pieska który całą tą
        kupę mojego kolegi wtrząchnął od razu za jednym machem.
        Kolega się wykrzywił w obrzydzeniu na pieska, ale musiał szybko wracać do
        samochodu bo już wołano głośno.
        Usiadł sobie na swoim tylnym siedzeniu samochodu, podczas gdy paniusia z
        zaprzyjaźnionej rodziny usiadła na przednim siedzeniu i witała się z dawno nie
        widzianym pieskiem.
        Rozradowany piesek oblizywał czule panią po twarzy radośnie merdając ogonem.
        Paniusia czule pieska głaskała dając się łaskawie lizać.
        "Kochany piesek, kochany, ale co tutaj tak śmierdzi?"
        Kolega z czerwoną jak purpura twarzą wtłoczył się cicho w swoje siedzenie nie
        chcąc się przyznać że to jego kupa jest właśnie rozmazywana na twarzy
        znajomej....
        • luiza-w-ogrodzie Prosze jak watek sie pieknie rozwija n/t 18.11.03, 23:00

          • swiatlo No jeszcze można zacząć o podpaskach n/t 18.11.03, 23:02

            • luiza-w-ogrodzie To juz nie byloby dla chlopcow n/t 18.11.03, 23:03

              • i.p.freely Re: Szpital, G-string i siostra zakonna.... 19.11.03, 02:38
                Nie bedzie tym razem o kupach choc o tych moglabym wiele...

                Otoz jedna z naszych pielegniarek, pochylajac sie by pomoc wstac z 'easy chair'
                pacjentce, w mgnieniu oka i ku konsternacji wszech obecnych traci gacie -
                wiecie te szpitalne gacie ze sznurkiem w pasie.
                Gaci zlapac w locie nie moze bo musialaby upuscic pacjentke, tak wiec gacie
                laduja na podlodze.
                Pech chce, ze w tym momencie do pokoju wmaszerowuje pielegniarz i lekarz
                prowadzacy pacjentke. I co widza? - wypieta dupeczke odziana w czerwona
                tasiemke.

                Od tego pamietnego wieczoru g-stringi przestaly byc czescia 'roboczego' stroju
                co poniektorych kobitek.


    • alaskanka3 nie tak bardzo obrzydliwe ale z happy endem 19.11.03, 02:56

      Pojechalismy ze znajoma na wycieczke samochodowa, na trasie byla duza gora na
      ktora wjezdzalo sie kreta i waska droga, takaz droga sie zjezdzalo. Znajoma
      cierpiala na chorobe lokomocyjna, o czy nie wiedzielismy. W drodze na gore
      wszystko bylo OK, z powrotem bylo gorzej, coraz gorzej, w koncu znajoma zazadala
      natychmiastowego zatrzymania samochodu na ustronnym zakrecie skapanym w sloncu.
      Zdazyla sie ewaukowac, stanela na poboczu i zabrala sie do oddawania cierpieniom
      • lucja7 obrzydliwe 19.11.03, 08:01
        To bylo wczesna jesienia, bylo cieplo, przedsiebiorca budowlany zabral mnie z
        soba jego samochodem na zebranie ktore mielismy razem na budowie.
        Bylo rano ale juz cieplo, wiec poprosilam zeby wlaczyl wentylacje (nie mial
        klimy). Przeprosil i z usmiechem powiedzial ze nie moze, bo wczoraj wiozl
        swojego malego synka ktory mu zwymiotowal przed siebie, prosto w otwory
        wentylacyjne i ze woli nie rozpryskac.
        Otworzylam okna.
        lucja7.
        • zjawa64 takie sobie... :)))))) 19.11.03, 20:28
          ...nie jestem ani chlopcem , ani chlopakiem ...text nie jest zadna rewelacja...
          na zadna nagrode w tym konkursie nie licze... :)))... Ale poczytajcie ... moze
          usmiechniecie sie... :)))

          Po katastrofie duzego promu wycieczkowego na rozrzuconych po oceanie
          bezludnych wysepkach wyladowali nieliczni rozbitkowie. Los podzielil ich tak,
          ze na kolejnych wyspach wyladowali:
          - Dwoch Wlochow i jedna Wloszka
          - Dwoch Francuzow i jedna Francuzka
          - Dwoch Niemcow i jedna Niemka
          - Dwoch Grekow i jedna Greczynka
          - Dwoch Anglikow i jedna Angielka
          - Dwoch Bulgarow i jedna Bulgarka
          - Dwoch Japonczykow i jedna Japonka
          - Dwoch Chinczykow i jedna Chinka
          - Dwoch Amerykanow i jedna Amerykanka
          - Dwoch Irlandczykow i jedna Irlandka

          Miesiac pozniej zaszly na tych wysepkach nastepujace wydarzenia:
          - Jeden Wloch zabil drugiego w walce o Wloszke
          - Dwaj Francuzi i Francuzka zyja szczesliwie i tworza menage-a-trois.
          - Dwaj Niemcy wyznaczyli sobie dokladny plan naprzemiennych wizyt u Niemki i
          przestrzegaja go dokladnie.
          - Dwaj Grecy spia ze soba a Greczynka gotuje i sprzata.
          - Dwaj Anglicy czekaja, az ktos ich przedstawi Angielce.
          - Dwaj Bulgarzy popatrzyli na Bulgarke, potem popatrzyli na bezkresny ocean,
          popatrzyli znowu na Bulgarke, weszli do wody i zaczeli plynac przed siebie.
          - Dwaj Japonczycy wyslali faks do Tokio i czekaja na instrukcje.
          - Dwaj Chinczycy otworzyli apteke, restauracje, pralnie i zaplodnili Chinke by
          dostarczyla im pracowników.
          - Dwaj Amerykanie zastanawiaja sie nad popelnieniem samobojstwa, poniewaz
          Amerykanka ciagle skarzy sie na swoje cialo, mowi o prawdziwej naturze
          feminizmu, o tym, jak moze robic wszystko, co oni moga robic, skarzy sie na
          potrzebe spelnienia, rowny podzial obowiazkow domowych, jak palmy i piasek
          sprawiaja, ze wyglada grubo, jak jej ostatni chlopak szanowal jej zdanie i
          traktowal ja lepiej niz oni to robia, jak poprawiaja sie jej kontakty z matka,
          jakie sa podatki i ze nie pada.
          - Dwaj Irlandczycy podzielili wyspe na czesc polnocna i poludniowa i zbudowali
          gorzelnie. Nie pamietaja, co to seks, bo po paru pierwszych litrach kokosowej
          whisky wszedzie robi sie mglisto. Ale sa szczesliwi, bo przynajmniej Anglicy
          nie moga sie dobrze bawic.

          "Niech zyje bal...i wielokulturowosc...hej!"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka