moore_ash
27.11.03, 19:15
witam!
biore sobie po obiadku (a ojadlem sie jak swynia, wypilem wpiko i poczulem
sie jak w niebie:P- jak to malo potrzeba, zeby poprawic takiemu humor, nie?:)
gazeta codzienna (nazywa sie to to NRC handelsblad- nie mam pojecia czy to
szmatlawiec, prawicowe gowno, lewicowe gowno czy centralen gowno- o to
spytajcie gogi albo poli, dla mnie gazeta i juz:P) przewracam kartki i nagle
widze tytul: polacy nie przybywaja, oni juz tu sa.
no i czytam.
bo, nie wiem czy wszyscy sie intersujecie i czy sie orientujecie, ale akurat
mnie to obchodzi i bardzo. rzad holenderski prawdopodobnioe zlamie obietnice
i wprowadzi dwuletni okres ochronny...
no i czytam.
artykul zaczyna sie tak:
"polacy sa od dawna w holandii. legalnie i nielegalnie. granice sa otwarte.
kazdy kto chcial przyjechac, jest tu"- mowi agnieszka szymorek- polka, 36
lat, pielegniarka pracujaca w domu opieki. legalnie.
dalej na razie nie czytalem, a nawet jak przeczytam to zajmie mi to sporo
czasu ze slownikiem za pan brat bo jeszcze mi troche brakuje:P
i teraz sie chcialem zapytac Was, droga braci forumowa- o co tej babie
chodzi?
ze co? ze nie ma roznicy czy te cwoki wprowadza te dwa lata czy nie?
ze granice sa i tak otwarte to co to znaczy?
zastanwaiam sie czy ona jest ochajtana z holendrem, wtedy wszystko jest
takie proste:)
chociaz na pielgniarki podobno jest tutaj "popyt"...
a w ogole to sam nie wiem o co mi chodzi:P
taki jestem ojedzony, ze zgubilem pionte:P
pozdrawiam
tb w nieco lepszym humorze bez powodu.