Dodaj do ulubionych

CO ROBIĆ??

06.07.13, 21:34
Młody kłamie mamę odnośnie pobytu u nas. Dla jasności, jest u nas szczęśliwy, nawet mnie się "oberwało" wyznanie, że mnie kocha, fajnie bawi się z Majką, śpiewa jej piosenki, tak jak mówiłam w innym wątku u nas może o wiele więcej, tata mniej wymaga (tego nie pochwalam), ale efekt jest taki, że łobuziakuje, skacze, wariuje, widać, że czuje się swobodnie. Jest z nim kłopot, bo jest skrajnie nieśmiały, w przedszkolu po 3 latach bawi się sam, chyba że zabawa jest grupowa odgórnie zorganizowana to daje radę. Ale jest wycofany. Jest nieco lepiej, na znanym terenie np u nas jak poznaje jedną nową osobę to już mówi, pełnymi zdaniami, patrzy w oczy itp (kiedyś było gorzej), ale na obcym terytorium się zamyka. Ex miała w wyroku sądowym nakaz pójscia do psychologa z Młodym, bo miała bardzo niekorzystną opinię z RODK (że przenosi na dziecko swoje problemy itp), psycholog zasugerował żeby Młodego zbadać pod kątem Zespołu Aspergera. Efekt był taki, że zadzwoniła wtedy do nm go zbluźnić, że to przez niego musiała iść do psychologa i ten bóg wie co wymyśla. Razem znaleźliśmy poradnię, gdzie oprócz psychologa są w razie czego też różne fajne zajęcia dla dzieciaków, nm dzwonił do ex 3x żeby razem w trójkę tam poszli, olała temat. A teraz dowiedzieliśmy się, że Młody kłamie mamę i mówi że siostry tu podczas jego obecności nie ma, mnie chyba przemilcza (jest u nas w każdy wtorek z noclegiem i co drugi weekend od piątku do niedzieli wieczór więc nie wiem gdzie byśmy mieli ją trzymać przez 3 dni ciągiem), ona jakimś cudem w to wierzy. Dziś nm odebrał Młodego (mamy go na 2tyg na wakacje) i jutro mieli we dwójkę jechać nad morze na tydzień (córa za mała, drugi tydzień mieliśmy spędzić w czwórkę gdzieś bliżej). Okazało się, że Młody miał w nocy gorączkę. Mierzyliśmy w ciągu dnia i wyszło aż 39 stopni, więc nm pojechał z Młodym do lekarza prywatnie, a jak wrócił zostawił ze mną Młodego a sam pojechał do apteki i w drodze zadzwonił do Ex powiedzieć jak sprawa wygląda. Wszystko było ok przez poł minuty póki nie poprosiła młodego do telefonu a nm powiedział że jest w domu i może zadzwonić na jego komórkę (dał Młodemu na wyjazd osobny aparat bo ex chce dzwonić do syna ale nie chce rozmawiać z nm). No i nagle zaczęła wrzeszczeć bluźnić, żeby dał jej syna do telefonu, nm powtarzał że go z nim nie ma itp, w końcu zadzwoniła na tel młodego. Ja siedzę obok a Młody przestraszony, ona zaczęłą go przepytywać a on ściemnia że w domu jest sam itp. Zaczął płakać, już chciałam wziąć telefon ale w tym momencie wparował nm i zaczął z nią rozmawiać, ona straszyć policją itp. Tłumaczył że młody był ze mną, w końcu po szeregu bluźnierstw się rozłączyła. Młody płakał godzinę, w końcu zasnął. NM będzie z nim rozmawiał dalej (póki co spokojnie tłumaczyliśmy, żeby mamy nie kłamał bo się na pewno martwiła że jest sam w domu itp), ale rozmowa z nm nie wystarczy. Powinni porozmawiać ze sobą rodzice młodego i wspólnie mu pomóc i wg mnie bez psychologa się nie obejdzie, tylko oni nie potrafią. Byli już kiedyś na mediacjach i nawet mediator się poddał twierdząc, że o mediacjach nie ma mowy bo na przeciwko nm siedzi wróg (cytat). Ja nie mogę na to patrzeć, młody jest na maksa zagubiony, nie dosyć, że w ogole jest nieśmiały i ma kłopot to jeszcze to. Jestem na granicy telefonu do ex, bo mnie jej się nie uda wyprowadzić z równowagi, a chciałabym jej powiedzieć co się dzieje z młodym. NM uważa że to głupi pomysł ale sam nie ma lepszego. Obiecał że spróbuje porozmawiać z ex, ale widzę, że z góry zakłada fiasko. Dzieciak sam sobie z tym nie poradzi. Ja pie.dolę, szlag mnie trafia.
Obserwuj wątek
    • altz Re: CO ROBIĆ?? 07.07.13, 08:16
      Kobieta rzuci słuchawką i skończy się rozmowa.
      Może spróbować się spotkać?
      Może w neutralnym miejscu, gdzie nie wypada zachować się histerycznie i agresywnie?
      Jakaś kawiarnia?
      • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 07.07.13, 10:03
        Nie no chodziło mi właśnie o telefon żeby się spotkać i umówić, ale nm mówi że to zły pomysł bo jeszcze ją rozsierdzi. Z drugiej strony ja się nie dam sprowokować, nie wiem. Młody budził się w nocy 3x z płaczem, nie wiem czy z gorączki i obawy że nie pojadą nad morze (nie pojechali, rano doszły wymioty) czy ze stresu.
        • anula36 Re: CO ROBIĆ?? 07.07.13, 10:19
          moze napiszcie razem na spokojnie maila i wyslijcie z konta nm zeby nie bylo ze sie wcinasz.
          • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 07.07.13, 10:37
            Też o tym myślałam, ale ona tylko wyśmiewa wszelkie próby korespondencji, że niby nm się boi nie kuma że chodzi o spokojną wymianę informacji. Wczoraj jak smsem spytał jaka dokładnie była ta gorączka to odpowiedziała, że nie będzie udzielać informacji o SWOIM dziecku pisemnie.
            • anula36 Re: CO ROBIĆ?? 07.07.13, 10:51
              jeszcze tak pomyslalam, czy nm nie ma jakiegos wspolnego znajomego, czy kogos z rodziny kto zna ja, nm i mlodego i moglby spokojnie namowic ex na spokojne spotkanie z nm dla dobra mlodego, nawet spotkac sie z nimi razem i potem zostawic, wreczyc jej to co nm nm napisze i przekonac zebym przeczytala, itp.
              Przy cakowitym braku wspolpracy i dobrej woli z drugiej strony,cudow nie dokonacie,chocbyscie staneli na glowach.
              • anula36 Re: CO ROBIĆ?? 07.07.13, 10:52
                no,ale probowac trzeba.
                • adela38 Re: CO ROBIĆ?? 07.07.13, 11:55
                  Mozna zastanowic sie czy dziecku nie bedzie lepiej z wami/ojcem zamiast z matka... mozna tez jej tym zagrozic jesli nie bedzie z wami wspolpracowac? Bo wyglada na to ze maly wyczuwa jej nastawienie i dlatego klamie...Mozecie tez bez jej udzialu wyslac malego do psychologa- chodzic do niego w czasie jak maly jest u was i poprosic malego by o tym mamie nie mowil (tzn nie zeby klamal, ale zeby nie wspominal o tym) Wtedy nawet jesli nie rozwiaze sie problem to jak cos bedziecie mieli w razie potrzeby opinie specjalisty...
                  • altz Re: CO ROBIĆ?? 07.07.13, 12:33
                    adela38 napisała:
                    > Mozna zastanowic sie czy dziecku nie bedzie lepiej z wami/ojcem zamiast z matka
                    > ... mozna tez jej tym zagrozic jesli nie bedzie z wami wspolpracowac? Bo wyglad
                    > a na to ze maly wyczuwa jej nastawienie i dlatego klamie...Mozecie tez bez jej
                    > udzialu wyslac malego do psychologa- chodzic do niego w czasie jak maly jest u
                    > was i poprosic malego by o tym mamie nie mowil (tzn nie zeby klamal, ale zeby n
                    > ie wspominal o tym) Wtedy nawet jesli nie rozwiaze sie problem to jak cos bedzi
                    > ecie mieli w razie potrzeby opinie specjalisty...

                    Mądrze napisane.
                    Spróbować się spotkać z matką dziecka zupełnie bez nerwów, rzeczowo, z próbą zrozumienia, dać do zrozumienia życzliwość i brak chęci oceny itd.

                    Jeśli to nie wyjdzie, wystąpić o przejęcie opieki i się nie szczypać. Dziecko powinno być ważniejsze, niż samopoczucie matki. Ma prawo do spokojnego dzieciństwa.
                    Po przejęciu, matka może się odciąć na jakiś czas, to jest naturalne w takich sytuacjach.
                    Może też się od razu układać dobrze.
                    Zachęcałem znajomych do radykalnej akcji, pomimo wątpliwości. Był trudny moment u dziecka po zmianie głównego opiekuna, ale zaraz się wszystko super poukładało. Jasne, że zostają jakieś problemy, w końcu dziecko z matką trochę żyło, ale nikt nie ma wątpliwości, że było warto. Tutaj też polecam, jeśli dziecko ma tak duże problemy z matką i musi tę matkę chronić przed informacjami ze świata, a samo to odchorowuje.
                    • anula36 Re: CO ROBIĆ?? 07.07.13, 12:59
                      bardzo madrym wstepem do przejecia opieki jest kombinowanie za plecami mamusi, ktora i tak sie predzej czy pozniej o tym dowie, dzieciak to tylko dzieciak, a James Bond odporny na tortury z przepytywaniem.
                      Swoja droga,nie ma to jak zachecac innych do radykalnych akcji, na ktore sie samemu nie porwalo.
                      • adela38 Re: CO ROBIĆ?? 07.07.13, 14:34
                        anula36 napisała:

                        > bardzo madrym wstepem do przejecia opieki jest kombinowanie za plecami mamusi,
                        > ktora i tak sie predzej czy pozniej o tym dowie, dzieciak to tylko dzieciak, a
                        > James Bond odporny na tortury z przepytywaniem.
                        > Swoja droga,nie ma to jak zachecac innych do radykalnych akcji, na ktore sie s
                        > amemu nie porwalo.
                        ???
                        Jak dziecko jest pod opieka ojca to ten ma prawo pojsc z nim do psychologa, a jak matka jest niezrownowazona to ma prawo nie spowiadac sie jej z tego.Co do opieki to oboje rodzice maja do niej takie samo prawo. Ojciec jesli ma ochote ma prawo o taka wystapic szczegolnie jesli po tym dziecko mialoby takze rodzenstwo i tzw pelna rodzine... Jedyne to kwesta macochy- czy zgodzilaby sie na takie rozwiazanie...
                        • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 09:52
                          Ja bym Młodego w 5minut zabrała. Ale to nie moja decyzja.
                        • jak.z.nut Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 10:57
                          Zgadzam się z anulą, proszenie dziecka o przemilczenie tak ważnej rzeczy jaką jest pójście do psychologa, jest kompletnym mieszaniem mu w głowie i uczeniem go, ze jeśli do czegoś się nie przyzna, to tego nie ma... równoważne to dla mnie z kłamstwem a i niesie za sobą jednakowe konsekwencje
                    • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 09:51
                      NM po pierwsze boi się, że to dla Młodego będzie trauma, bo na pewno mimo wszystko mamę kocha, a po drugie panicznie się boi że jak rozpocznie takie ruchy to ona ucieknie z synem zagranicę, ponoć jest do tego zdolna.
                  • karolana Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 07:44
                    adela38 napisała:

                    > Mozna zastanowic sie czy dziecku nie bedzie lepiej z wami/ojcem zamiast z matka
                    > ... mozna tez jej tym zagrozic jesli nie bedzie z wami wspolpracowac? Bo wyglad
                    > a na to ze maly wyczuwa jej nastawienie i dlatego klamie...Mozecie tez bez jej
                    > udzialu wyslac malego do psychologa- chodzic do niego w czasie jak maly jest u
                    > was (...) Wtedy nawet jesli nie rozwiaze sie problem to jak cos bedzi
                    > ecie mieli w razie potrzeby opinie specjalisty...

                    Tak. Ojciec ma prawo i obowiązek rozwiazywać problemy dziecka, jeśli matka nie chce współpracować, tym gorzej dla niej. Jeśli nie ma odebranej lub ograniczonej władzy rodzicielskiej, ma pełne prawo iść z dzieckiem do psychologa tak jak do każdego innego specjalisty.
                    Przejęcie opieki skomplikowane, ale jeśli postawa matki prowadzi do zaburzeń dziecka, jest to dobry krok.

                    > i poprosic malego by o tym mamie nie mowil (tzn nie zeby klamal, ale zeby nie wspominal > o tym)

                    NIE NIE i jeszcze raz NIE.
                    Wystarczy że w domu u mamusi uczy się kłamstw i ukrywania prawdy.
                    ABSOLUTNIE NIE WOLNO prosić dziecka o zatajanie przed rodzicem takich spraw.
                    Poza tym należy przekazać ex suchą informację o tym, że jest taka wizyta, kiedy, gdzie i że może uczestniczyć - listem poleconym za potwierdzeniem odbioru - odbierze - jest dowód, że ojciec nie ukrywa. Nie odbierze, jest dowód, że ojciec nie ukrywa, a ona ma w doopie. Poinformować ją także, że od tej pory wszelkie rozmowy będą nagrywane i jeśli nie potrafi normalnie o WSPÓLNYM dziecku rozmawiać, niech liczy się z konsekwencjami, bo dobro dziecka jest ważniejsze niż jej fochy.
                    Krótko, twardo, bez pierdół. Liczy się dziecko.
                    • chalsia Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 08:28
                      zgadzam się z Karolaną w 100%

                      i powtórzę - NIE WOLNO oczekiwać od dziecka, że ma coś zatajać przed 2-gim rodzicem !

                      takie zatajanie prowadzi do nakazanie trzymania buzi na kłódkę przed drugim rodzicem prowadzi do konfliktu lojalności oraz poczucia niemożności dzielenia się z najbliższymi swoimi uczuciami i problemami/sukcesami i jest to jedna z największych krzywd jakie można własnemu dziecku wyrządzić - wiem, bo moje dziecko od małego tak miało ze strony ojca

                      ps. jedyny wyjątek w kwestii zatajania to tajemnica dotycząca np. prezentu dla drugiego rodzica i też pod warunkiem, że krótkotrwała (maks. kilka dni, jeśli dłużej, staje się dla dziecka dużym ciężarem mogącym rzutować negatywnie na inne aspekty życia)
                    • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 09:53

                      > NIE NIE i jeszcze raz NIE.
                      > Wystarczy że w domu u mamusi uczy się kłamstw i ukrywania prawdy.
                      > ABSOLUTNIE NIE WOLNO prosić dziecka o zatajanie przed rodzicem takich spraw.
                      > Poza tym należy przekazać ex suchą informację o tym, że jest taka wizyta, kiedy
                      > , gdzie i że może uczestniczyć - listem poleconym za potwierdzeniem odbioru - o
                      > dbierze - jest dowód, że ojciec nie ukrywa. Nie odbierze, jest dowód, że ojciec
                      > nie ukrywa, a ona ma w doopie. Poinformować ją także, że od tej pory wszelkie
                      > rozmowy będą nagrywane i jeśli nie potrafi normalnie o WSPÓLNYM dziecku rozmawi
                      > ać, niech liczy się z konsekwencjami, bo dobro dziecka jest ważniejsze niż jej
                      > fochy.
                      > Krótko, twardo, bez pierdół. Liczy się dziecko.

                      No to jest niezły pomysł, konkretnie i bez matactw, bo droga ukrywania i przemilczeń to tylko pogłębienie problemu.
                    • proszepani13 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 11:04
                      Psycholog absolutnie jawnie, wszekla koresponedencja sformalizowana i rozmowy nagrywane to świetne i moim zdaniem jedyne rozwiązania. Z tego co piszesz, to próby osobistego tłumaczenia eksi to niczego nie doprowadzą tylko do dalszych złośliwości. U nas było tak, że kiedy PO zwracał na coś uwagę eksi, że źle na dziecko to działa, to takie zachowanie było tylko intensyfikowane - bo można. Za to strach przed kuratorem, opiniami psychologów rzeczywiście odrobinę przystosował. Jak najszybciej idźcie do psychologa z małym. Budujcie spójny poukładany obraz świata u młodego. To wazniejsze niż przekonywanie ex.
                  • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 09:50
                    Niby tak, ale właśnie chcielibyśmy zmierzyć do tego żeby Młody nie musiał kłamać, ani przemilczać ważnych rzeczy, bo on się w tym strasznie gubi.
    • larysa-1 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 07:24
      Jeśli czujesz się na siłach i sama chcesz, to z nią pogadaj. Może być tez tak, że z tobą porozmawia spokojnie i rzeczowo. Warto wypróbować wszystkie drogi. Nie startowałabym jednak z jakimkolwiek tekstem że ona coś robi źle, bo tak nic nie osiągniesz, musisz się przygotować i że tak powiem spuścić z tonu żeby ona w ogóle chciała z tobą gadać. Przemyśl dokładnie co chciałabyś jej powiedzieć i w jaki sposób to zgrabnie przemycić żeby się wprost nie zorientowała tylko sama doszła do wniosków które was interesują.
      • jak.z.nut Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 11:01
        A ja nie jestem za spotkaniem, konkretną podpowiedź dała karolana, i tą drogą bym poszła. Wcinanie się macochy może tylko zaognić konflikt. Tu rodzice nie mogą się dogadać, dlaczego macocha miałaby umieć. jeśli matka dziecka jest choć trochę elastyczna zaproponowałabym ewentualnie jako ojciec udział mediatora.
        • larysa-1 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 11:30
          Nie chodzi o to że macocha ma umieć, chodzi o to że truskawka sama to proponuje bo chce. Co innego wyzywanie swojego byłego a co innego rozmowa z obcą kobietą. Może babka się uspokoi i wyluzuje dla dobra dziecka. Na pewno łatwiej jest się po ludzku dogadać niż skakać sobie do gardeł i szarpać dzieciaka. Odebrania od matki nigdy nie będę doradzać nikomu, moje zdanie w tej kwestii jest niezmienne, dziecko samo powinno wybrać gdzie chce mieszkać i powinno mieć "dostęp" do obojga rodziców (jasnym jest że nie piszę tutaj o sytuacjach patologicznych gdzie dziecko natychmiast należy rodzicom odebrać).
          Widać, że truskawka stanowi inną ligę niż ta pani i stać ją na cywilizowana rozmowę, ja zaczęłabym od telefonicznej, nie takiej w 4 oczy, to zawsze łatwiejsze i mniej zobowiązujące i stresujące dla obu stron.
          Czasami tak się zastanawiam jak to wygląda od tej drugiej strony i myślę że te panie działają chyba w jakimś amoku zazdrości o uczucia dziecka i boją się je stracić, w wyniku czego jak na ironię nie dość że krzywdzą dzieciaka to i tak go tracą, a jeśli nie, to na pewno tracą w oczach dziecka. Drugim powodem i to konkretnym i tym razem trochę je usprawiedliwiającym jest może brak zaufania do obcej baby, bo tak właśnie jesteśmy postrzegane. Przyznam szczerze, że gdyby chodziło o moja córeczkę, to pewnie na sygnale bym po nią pojechała, bo nie mam za grosz zaufania do jej ojca a co dopiero gdyby ją zostawił z obcą dla mnie osobą, no nie wyobrażam sobie.
          • proszepani13 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 11:40
            > Odebrania od matki nigdy nie będę doradzać nikomu, moje zdanie w tej kwestii jest niezmien
            > ne, dziecko samo powinno wybrać gdzie chce mieszkać i powinno mieć "dostęp" do
            > obojga rodziców (jasnym jest że nie piszę tutaj o sytuacjach patologicznych gdz
            > ie dziecko natychmiast należy rodzicom odebrać).

            No akurat nie do końca się zgadzam z kwestią, że to tylko dziecko powinno decydować z kim chce mieszkać. Starsze jak najbardziej, ale w przypadku małych absolutnie. Po pierwsze nie jest w stanie wyobrazić sobie wszystkich konsekwencji zmian. Po drugie odpowiedzialność jaką niesie za sobą dokonanie wyboru jest zbyt duża.
            To niezmiernie przykre, że w ogóle przez takie problemy muszą przechodzić dzieciaki, tylko dlatego, że tak ciężko schować swoją dumę do kieszeni i rzeczywiście przypatrzyć się potrzebom dziecka.
            • larysa-1 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 11:57
              Pamiętaj, że przedstawiane tutaj historie to wyłącznie 1 strona medalu i w każdej naszej historii łącznie z moją i twoją brakuje tej drugiej. Napisałam wyraźnie że wyjątek stanowią sytuacje kiedy dziecku dzieje się krzywda, fizyczna bądź psychiczna pod opieką rodzica.
              Nic nie jest czarno białe. Rozumiem dokładnie pretensje dziewczyn do matek, ale z chęcią zawsze usiadłabym do rozmowy zamiast pójść do sądu. problem w tym że muszą to zrobić osoby dorosłe odkładając swoje wielkie aspiracje co do tego kto jest lepszy, kto ważniejszy, kto lepiej wychowuje itp., bo nie sądzę żeby kochające dzieciaki w ogóle obchodziło to że u kochającej i kochanej mamy kąpie się raz w tygodniu a resztę tygodnia myje się w zlewie bo matka oszczędza na wodzie lub że kochający i kochany tata przyjeżdża dwa razy w tygodniu a powinien trzy bo to właśnie jest wyznacznikiem czegoś tam. Ja z chęcią wysłucham tych żali , sama się wyżalę, popiszę sobie niech mi ulży, poklepię po pleckach, ale nie będę podsuwała tak daleko idących kroków.
              Wiem jaka jest odpowiedzialność za taki wybór, przeżyłam takie właśnie odebranie dziecka matce dla jego dobra, wierz mi że żadnego dobra dziecka w tym nie było a jedynie wiara ojca że tak będzie dla dziecka lepiej, po latach natomiast jest wiedza o złej decyzji bez możliwości jej naprawienia. To co mi czy tobie się wydaje to coś zupełnie innego niż to co dziecko chce i czuje. Kierujmy się wiec dobrem tych dzieci. I nie mówię o obarczaniu dzieci odpowiedzialnością za ten wybór, tylko o podjęciu dobrej decyzji przez rodziców, nawet jeżeli oznacza to rozłąkę z tym dzieckiem.
              • proszepani13 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 12:40
                Ale tutaj Larysa, kiedy rodzice nie umieją się dogadać to nie ma dobrych rozwiązań, ani takich, które dla dziecka nie będą traumatyczne. Znam bliski bardzo przypadek, gdzie dwoje świetnie dogadujących się rodziców postanowiło, że młody wybierze i dzieciak nie udzwignął tego. Zaczęły się mega problemy w szkole w domu, które jak ręką odjął, kiedy powiedzieli, że to jednak oni ustalą między sobą.
                Też jestem zwolenikiem dogadywania się za wszelką cenę, ale doświadczenie pokazało, że ta wszelka cena ma granicę, jest nią kompletny brak chęci i woli dogadania. Dlatego w takich przypadkach pomoc psychologa w ustaleniu dalszego postępowania może być ogromna. Dobrego psychologa oczywiście a nie patafiana. Jeśli zachowanie matki lub ojca jest dekstrukcyjne na dziecko i znajdzie to potwierdzenie w opinii psychologów, to nie wiem, czy tkwienie dalej w niezmienionym układzie nie będzie bardziej traumatyczne. Ale prawda jest taka, że jest to decyzja rodziców a nie nasza. My możemy jedynie zwrócić uwagę na konsekwencje i wspierać lub nie.
                • larysa-1 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 12:56
                  Kompletny brak chęci i woli to zawsze tragedia dla dziecka i nie raz dla rodzica któremu robi się pod górkę. Dlatego ukłon dla truskawki która widać chce spróbować być właśnie takim rozjemcą. Pomoc psychologa jak najbardziej, ale truskawka pisze, że ta pani nie pójdzie.
                  Tak, to decyzja rodziców, niejednokrotnie wiele kosztująca ich i dzieci.
                  Najważniejsze to móc usiąść przy jednym stole i porozmawiać, dlaczego tak mała rzecz przerasta większość rodziców? Gdzie ta ich miłość do wspólnych dzieci?
                  • karolana Re: CO ROBIĆ?? 09.07.13, 08:52
                    Moim zdaniem "rozjemcą" nie powinien być nikt zaangażowany w sytuację. Truskawka jest. I jej ingerencja może się odbić czkawką wszystkim zainteresowanym, zwłaszcza dziecku.
                    Bo mamusia podejdzie do sprawy ambicjonalnie - nowa flama mojego ex wpiernicza się w sprawy MOJEGO dziecka!
                    Zwłaszcza, że dziecko ukrywa przed matką obecność Truskawki w jego życiu... O czym to świadczy?
                    Niemoje starsze też miało kiedyś takie akcje z jednego prostego powodu - mamusia na sam dźwięk mojego imienia dostawała piany. I dziecio żeby się chronić przed wściekłością mamusi skrzętnie pomijało mój udział w czymkolwiek.
                    Poprosiłam dziecio żeby tego nie robiło i albo żeby mówiło jak jest naprawdę, albo żeby w ogóle nie mówiło nic, bo kłamstwa i półprawdy są zwyczajnie złe.
                    Sądzę, że jeśli Młody Truskawki tak się zachowuje, powodem jest świadomość dziecka, ze mamusia nie żywi do jego macochy ciepłych uczuć.
                    Zatem jakakolwiek ingerencja macochy jest skazana na porażkę i obarczona ryzykiem odbicia się negatywnie na dziecku.
                    Warto? Moim zdaniem nie.
                    • larysa-1 Re: CO ROBIĆ?? 09.07.13, 10:28
                      Każdy patrzy przez pryzmat swoich doświadczeń. U mnie było warto, chociaż zrobiłam to wyłącznie dla nm, bo nie dość że jego dzieciak był w szpitalu to jeszcze miał na grzbiecie wrzeszczącą i wyzywającą babę, która nawet nie raczyła dziecka w szpitalu odwiedzić i tak na prawdę po moim telefonie nawet ani razu nie zadzwoniła się zapytać co z dzieckiem. Widocznie skutecznie ją uspokoiłam smile Rozmowa można powiedzieć była jak między 2 dobrymi znajomymi, nie mogę złego słowa powiedzieć, dla dziecka nie było żadnych konsekwencji, ale też ani razu nie powiedziałam o niej złego słowa, nic jej nie zarzuciłam, nic złego ode mnie nie usłyszała. Z perspektywy czasu dziwie się że w ogóle się na to zdecydowałam. Nie mówiłam nic ani o niej ani o nm, jedynie o pasierbicy i o sobie. Rozmowa była jednak dość długa , pani udawała zainteresowaną i zatroskaną, myślę też że była mile połechtana i zadowolona z jej rezultatu. Żeby nie było wątpliwości nie ujawniłam swojego numeru, dzwoniłam z komórki nm, żeby pani się nie mogła ze mną kontaktować w przyszłości. Chociaż nie mam o niej dobrego zdania, wątpię również że ona pałała do mnie miłością stać nas było na tą rozmowę, tak więc ja niczego nie wykluczam, że tak powiem każda z nas zna najlepiej swoją eks smile
                    • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 09.07.13, 21:10
                      Fakt, dlatego mam dylemat, bo boję się, że zagra ambicja i będzie gorzej. Z drugiej strony nm na krzyki byłej reaguje też cholerycznie albo najczęściej kończy rozmowę i się poddaje. Ja znam swój upór, potrafiłabym szpile, krzyki itp przetrzymać i powiedzieć co mam do powiedzenia, tylko nie wiem jaki skutek by to odniosło. Z drugiej strony gdyby mnie obca osoba mówiła coś niepokojącego o moim dziecku to zapaliłyby mi się wszystkie możliwe lampki kontrolne. No nie wiem. Póki co nm obiecał spróbować jak wrócą z wakacji. Będę go do tego codziennie namawiać.
              • ciociacesia nie zgadzam sie 30.07.13, 11:45
                > Nic nie jest czarno białe.
                owszem nie znamy historii z drugiej strony, owszem moze i ma jakies swoje racje ale nie zgadzam sie ze NIC nie jest czarno białe. sa sytuacje czarno-białe a mówienie ze ich nie ma jest szkodliwym kłamstwem
          • jak.z.nut Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 11:56
            Truskawka pisała, ze babka jest konfliktowa, że rodzice nie potrafią się porozumieć, że matka smsowo nie udziela odpowiedzi na pytanie o stan dziecka...skąd w Tobie wiara że dla matki dziecka, macocha będzie zbawieniem z nieba bo się ładnie wysławia i panuje nad nerwami, to zawsze będzie "kolejna flama mojego byłego" a nie " moja urocza następczyni" i żeby nie było w najbliższej rodzinie mam przykład kiedy matka, macocha i chłop spotykali się na rodzinnych imprezach a macocha i matka dzieci, spotykaly sie na kawce i popierdółkach...tyle ze tu rozwód odbył się spokojnie a dzieciaki ( zresztą matka moja) miały bardzo dobre kontakty z obojgiem rodziców.

            Dlatego uważam, ze pomocny byłby tu udział kogoś ze wspólnych znajomych, ktoś kogo obie strony darzą zaufaniem albo mediatora.

            A co do dziecka...znam niejedno dziecko które wychowało się w patologii o której ci się pewnie nie śniło a matkę ( sprawczynię nieszczęść) hołubi i złego słowa na nią nie powie...nie zawsze dziecko wie co dla niego dobre. Kiedyś robiłam badania w paru DD, żadne z dzieci w rozmowie nie ocieniało rodziców, wiedzą co jest problemem i dlaczego w DD są ale większość chciałaby mimo wszystko do rodzinnego domu wrócić, mimo, że w domach tych nikt się nimi nie interesował, często były głodne i wstydziły się swojej sytuacji.
            • larysa-1 Re: CO ROBIĆ?? 08.07.13, 12:07
              Stąd we mnie ta wiara, bo sama kiedyś zadzwoniłam mimo że rodzice się wyzywali o na siebie bluzgali, ja nie usłyszałam złego słowa a rozmowa była rzeczowa i konkretna. Ja nie chciałam się mieszać i nigdy więcej z tą panią nie rozmawiałam, sytuacja była jednostkowa, ale wtedy to pomogło. Nie pisałam zdaje się że sytuacja będzie zbawieniem a jedynie poparłam pomysł samej autorki co już kolejny raz tobie piszę, to nie mój pomysł a truskawki, uważam że warto spróbować dla dobra dziecka. Mam do tego prawo. nie ma się tutaj co licytować, autorka zrobi jak zechce. Zamiast skupiać się na tym dlaczego ja cos sądzę, warto się zastanowić jak pomóc truskawce w tej sytuacji.
              Wspólny znajomy jako mediator jak to zaproponowałaś to też dobry pomysł.
              A co do dzieci, to właśnie opisałaś sytuacje patologiczne gdzie dzieci były szykanowane psychicznie i zaniedbywane, jak już pisałam takie sytuacje nie pozostawiają wątpliwości. Nie o takich sytuacjach ja piszę.
    • chanceelise Re: CO ROBIĆ?? 09.07.13, 15:14
      Na początek brawo dla Ciebie, że jesteś taka na pasierba otwarta i gotowa przyjąć go w swoim domu.Uważam,że to naprawdę wiele i powinniście zacząć rozważać taka opcję - choć nie oszukujmy się dla dziecka tez może być trudna, szczególnie,że matka stanie pewnie do walki. Nie mogę oczywiście stwierdzić tego z całą pewnością, ale nie jestem przekonana, że rozmowa z matką cokolwiek pomoże - sądzę, że może dziecku jeszcze zaszkodzić, bo matka może dalej swoje frustracje przelewać. Ale może, jak piszą dziewczyny, warto spróbować?
      Swego czasu założyłam wątek z prośbą o rady w podobnej sprawie...mamy podejrzenia, ze matka zaniedbuje dzieci, obciąża je swoimi problemami, zabrania rozmawiać z ojcem szczerze itd itp. Dziewczyny starały się pomóc, ale prawo nie daje zbyt wielu możliwości. U nas jest obecnie taka sytuacja, że jedno dziecko przyjeżdża drugie nie. I to, które przyjeżdża jest w swoisty sposób "karane" za to: a to nieobecnością matki gdy wraca do domu, a to brakiem jakiegokolwiek kontaktu ze strony matki przez cały tydzień gdy jest u nas, a to złością siostry na otrzymane u nas prezenty (drobiazgi). Mam podejrzenia,że cała radość z pobytu, okazywana nam na co dzień, pryska po przekroczeniu progu domu, bo nie ma z kim jej dzielić. Przed powrotem do matki zaczęły się bóle głowy i brzucha. Uważam, że w dłuższej perspektywie jest to dla dziecka bardzo szkodliwe, matka w swoisty sposób "wycina" ojca w umysłach dzieci, mimo,że to ojciec kochający. Matka unieszczęśliwia dzieci.
      I podobnie jest u Ciebie-dziecko może coś zyskać,ma większą rodzinę, więcej osób kochających i do kochania...ale nie - matka musi to psuć, zatruwać, niszcząc własne dziecko. Co można z tym zrobić? Na razie nie wiem. My nie możemy pójść do psychologa, bo nm ma ograniczone prawa (rozwód z orzekaniem). Więc serca nam się kroją, z dzieckiem rozmawiamy, ale wiemy, że problemy będą długofalowe.
      • chalsia Re: CO ROBIĆ?? 09.07.13, 17:02
        > My nie możemy pójść d
        > o psychologa, bo nm ma ograniczone prawa (rozwód z orzekaniem).

        czy w wyroku rozwodowym, w punkcie o ograniczeniu praw jasno jest napisane, że ojciec nie ma prawa podejmować decyzji w kwestii leczenia dziecka albo chodzić z nim do psychologa?

        Bo jeśli nie, to spokojnie możecie iść do psychologa
      • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 09.07.13, 21:37
        NM nie chce zabierać Młodego mamie z 2 powodów, po pierwsze Młody na pewno mamę bardzo kocha, to jest tak jak piszecie, dziecko w tym wieku nie jest w stanie stwierdzić, że dorosły wyrządza mu świadomie bądź nie jakąś krzywdę psychiczną czy emocjonalną. Następnego dnia wieczorem Młody już bardzo chętnie odebrał telefon od mamy, ona go już nie przepytywała jak na komisji egzaminacyjnej i rozmowa wyglądała normalnie. Więc nm nie chce mu fundować mimo wszystko takiej rewolucji pt zabieram Cię mamusi. A po drugie nm panicznie się boi że jak wykona taki ruch to ona po prostu zwieje z Młodym zagranicę, wg nm jest do tego zdolna i to niekoniecznie ze strachu że Młodego straci (nie wątpię że go kocha, ale jednak nie zawsze są to u niej uczucia nadrzędne) ale ze złości itp.
        • larysa-1 Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 07:19
          Truskawka zabierze dziecko za granice "ze złości" - chyba jednak nie, to musiałaby być już psychopatka. Myślę, że ona szczerze kocha małego i zwyczajnie konkuruje o jego uczucia, jest zazdrosna i tym wyrządza mu krzywdę. Myślę tak dlatego, że mam w swoim otoczeniu samotnych rodziców lub takich już w nowych związkach i raczej są zaborczy o to kogo dziecko kocha bardziej lub kto wychowuje je lepiej itp. bzdury, zamiast skupić się na szczęściu dziecka. Poza tym ja też byłam samotną matką przez pewien okres i kiedy dziecko stanowiło centrum mojego wszechświata nie bardzo mogłam zrozumieć że nie jest również centrum wszechświata swojego biologicznego ojca i byłam na niego wściekła.
          Lepiej jest jak chociaż jedna ze stron przejrzy na oczy i będzie próbowała się dogadać a nie szarpać i się wzajemnie nakręcać, może z czasem druga do niej dołączy, czego wam życzę.
          • karolana Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 08:18
            larysa-1 napisała:
            > Truskawka zabierze dziecko za granice "ze >złości" - chyba jednak nie, to musiałaby być już
            > psychopatka.

            Niestety, takie działania są dość częste. Nawet tu na forum są macochy dzieci wywiezionych za granicę "bo tak, bo mam prawo układać sobie życie". Poza tym jaka różnica czy za granicę czy na drugi koniec Polski? Ode mnie do Suwałk jest 650 km i jedzie się jakieś 10 godzin leciutko, koszt paliwa to 600 zł, dojazd komunikacją publiczną połowę, ale trwadwa razy dłużej. Do Londynu jest co prawda dalej, ale koszt porównywalny, a podróż trwa krócej.
            Wybacz Larysa, ale jest typ "matki", która ma w dupie potrzeby dziecka w kwestiach kontaktu z ojcem, bo uważa, że dziecko jest JEJ dzieckiem i tylko ona ma prawo decydować o jego życiu, a ojciec ma się dostosować. I takich matek jest całkiem sporo.
            --
            "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
            jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
            • larysa-1 Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 10:14
              Jest jednak spora różnica miedzy chęcią ułożenia sobie życia z innym mężczyzną a wywiezieniem dziecka nie wiadomo po co i nie wiadomo gdzie "na złość".
              Wiem co masz na myśli i nie pochwalam tego jeśli rodzice się w tej kwestii dobrowolnie nie zgadzają, ale również po pierwsze dziecka nie rozerwiesz i nie podzielisz po połowie a po drugie po rozstaniu rodziców życie trwa nadal i różnie się układa. Ogólnie wiem do czego zmierzasz, ucierpi na tym oczywiście dziecko i rodzic pozbawiony kontaktu.
            • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 11:07
              Ja wiem, że ona na pewno kocha swoje dziecko, ale niestety jej działania często są dyktowane wcale nie miłością a jednak chęcią dokopania, vide odpowiedź, że nie udziela informacji o zdrowiu dziecka smsem. No mnie by raczej to wisiało jak, pomijam że jak oddałabym dziecko z gorączką to bym dzwoniła z własnej woli co kilka godzin jak się czuje. U niej takich odruchów brak, ważniejsze są bluzgi i szpile uncertain
              • larysa-1 Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 11:24
                To normalne, to takie darmowe doładowanie się czyimś kosztem.
                Jestem taka ważna, jestem matką, wszystko mogę, moje dziecko, moje, moje, moje....już ja cię urządzę, już ja ci pokażę, ty taki i owaki, pójdę do sądu to zobaczysz.....
                Moja była eks nigdy nie liczyła się z nm, nieważne w jakiej sprawie, po prostu z góry była przeciw lub innego zdania.
                • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 12:13
                  No dokładnie, bo albo mówi, że ma nie dzwonić, bo ona nie chce z nim gadać i niech wszystko załatwia mailem i smsami, jak pisze to nagle ma sklerozę o co prosiła i sadzi teksty typu "boisz się zadzwonić" albo "nie udzielam informacji smsem" (a mamy kilka pisemnych dowodów że prosiła o nie dzwonienie smile ), jak dzwoni to nie odbiera, albo że dzwoni za późno, albo znowu że przesadza, wydziwia, z dzieckiem nic złego się nie dzieje, niech jej nie wmawia itp. I tak w kółko, nie ma dobrej opcji.
                  • larysa-1 Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 12:26
                    I nic z tym nie zrobisz. Jedyne co można poradzić, to poczekać aż dzieciak podrośnie i zaprzestać z nią kontaktów.
                    • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 13:09
                      No i tak by było najlepiej, tylko nie wiem czy możemy sobie na to pozwolić, skoro Młody ma takie kłopoty i boję się tak sobie to wszystko zostawiać aż dorosnie. Wczoraj obserwowałam go jak próbował się bawić z dziećmi w parku i jak sztywniał bo nie wiedział co z nimi robić i jak. Nie wiem jak można tego nie widzieć sad
                  • proszepani13 Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 12:52
                    Ha ha skąd ja to znam. U nas było tak, jak dzwonił, to że stręczy, jak przyjechał (na umówione spotkanie) to że nachodzi, a jak w końcu dał sobie spokój z kontaktami z nią (bo z dziećmi ma ciągły), to że nic go nie interesuje. Jak nie popatrzysz dupa zawsze z tyłu
                    • truskawka-00 Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 13:39
                      Identyko, u nas nawet dostał zakaz dzwonienia domofonem jak przychodzi po syna bo "narusza jej przestrzeń", więc babcia Młodego sprowadza o umówionej porze przed blok.
                      • chanceelise Re: CO ROBIĆ?? 10.07.13, 14:04
                        Heheh nieco wesoło z przymrużeniem oka zrobiło się na wątku. U nas był mail: "nie pokazuj się bo moja rodzina się denerwuje" albo "nie wchodź dalej niż do furtki" albo "nie podjeżdżaj dzieci będą czekały na przystanku"
                        a tak serio różne jesteśmy, z różnych stron a te eksie jakbyśmy o tej samej mówiły! Zawsze źle, zawsze trzeba wszystko złe nazwać, wyciągnąć, dzieciom uświadomić, nigdy nie pójść na rękę, a jaka frajda jak można wykorzystując dzieci pokazać: to ja tu rządzę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka