o to moja historia

09.05.05, 19:26
Pare miesiecy temu poznałam świetnego faceta, poznalismy sie bliżej wtedy
dowiedziałam sie ze jest w trakcie rozwodu. Zaczelismy sie przyjażnic i to
trwa do dzis. W miedzy czasie zaliczylismy wpadke, po 6 tygodniach ciąze
poroniłam. Rozwód jest z winy jego żony, to ona wniosła pozew. Ich małżeństwo
trwało niecałe dwa lata i maja 4 letniego syna. On jest żołnierzem, czesto
wyjezdza na misje, no i ona w miedzy czasie znalazła sobie kochanka hmm a
raczej kilku facetów (nie wiem ilu ich było bo po 15-stym przestałam
liczycbig_grin). Ma z nimi zdjecia i jakies wyznania miłosne od nich. Zaczeła go
zdradzac juz 4 miesiące po slubie na to tez jest dowód. Jak widze jak ona sie
zachowuje to zaczynam sie zastanawiac czy aby ona i jej rodzice sa całkiem
normalni. Nawet sedzina która prowadzi ta sprawe na rozprawie smieje sie z
zachowania jego zony. Za wszelka cene chce go zniszczyc i wyciagnac wszystkie
pieniadze. To nic ze przy okazji sama siebie osmiesza. Po 1 poszła na policje
ze stwierdzeniem ze on ja bił, gwałcił i okradał. Oczywiscie cała zapłakana
tam dotarla a policjanci jak zobaczyli ładna blondynke to od razu go wezwali
na komende. Sprawa ostatecznie została umorzona bo policja złamala wszelkie
procedury a po drugie on nagral cała rozmowe na dyktafon i jest sprawa
przeciwko policjismile
po 2 - doszła do wniosku ze zwolni go z pracy - tam tez poweidziała ze ja
bił, kopał, gwałcil - ale tak ze nie zostawial śladówsmile tylko zastanawiam sie
jak to jest mozliwe, no cóz wyszła na kompletna idiotke a żandarmii którzy ja
przesłuchiwali ponoc nie mogli wytrzymac ze smiechusmile
po 3 - poszła do urzedu miasta chcac go wymeldowac z mieszkania, a wiadomo
ona tego zrobic nie moze, złozyła fałszywe zeznania, jak zwykle powtórzyła
swoja gatke ze ja kapał, bił i gwałcil i powtrzyła scene histeryczna - no cóz
teraz grozi jej sprawa administracyjna za składanie fałszywych zeznań +
sprawa za wymeldowanie jego z mieszkania za która to ona bedzie musiała
zapłacic,
po 4 - udziela ona korepetycji z j.niemieckiego, on zdobył jej CV na którym
jest napisane od którego roku ona ich udziela, w sadzie powiedziala ze ich
juz nie udziela, ale wpadlismy na super plan ze pojde do niej na korki, niby
powiem ze musi mi kartke podpisac, ze to dla rodziców i sie udało. karte
podpisała a na niej data z tego rokusmile - w tej chwili grozi jej kara za
skladanie fałszywych zeznan + 175tys zł za to ze udziela korków bez
zezwolenia kuratoriumsmile. Zanim poszłam do niej na korki nie miałam pojecia ze
bede musiała isc do sadu jako swiadek potwierdzic to ze byłam u niej i ze jej
zapłacilam. Dopiero na sprawie wyda sie to ze to ja jestem ta dziewczyna z
która on miał dziecko, i ze to ja jestem ta dziewczyna o której ciągle syn
jej opowiada. Nie przeszkadza mi to ze on bedzie po rozwodzie, ale w zwiazku
z tym ze jest zołnierzem to ma ciagłe wyjazdy - teraz nie ma go 2 miesiace,
potem wróci na 2 miesiace, potem przez pół roku bedzie przyjezdzał tylko raz
w tygodniu, potem bedzie przez 2 miesiace a na koniec wyjedzie na roksad kurde
zalezy mi na nim, jemu na mnie. W rozmowach przewijał sie watek wspolnej
przyszłosci. Jego syna tez lubie i to ze wzajemnoscia. Jestem w rozterce bo
nie wiem czy mam teraz z nim sie tylko przyjaznic i znalezc sobie kogos
innego czy czekac na niego choc to troche "samobójcze"wink
Po drugie powiedzcie, bo rozwód to maja na pewno ale jak duże sa szanse ze
bedzie z orzeczeniem winy na jej strone??
Po 3 i chyba najważniejszesmile on zarabia (podaje w przyblizeniu) ok 1300,
splaca kretyt w wysokosci 300zł, 200zł za raty za agd, rachunek tel wynosi
mniej wiecej 300zł (niestety) - w jakiej wysokosci sad moze ustalic alimenty?
dodam ze mieli troche kasy na koncie - ona wszystko wyczysciła czy bedzie
musiała mu oddac polowe tej kwoty? no i poza tym przez całe małżenstwo ona
nie pracowała jak to sie bedzie miało do "majatku" którego on zakupił?
Wiem ze to troche chaotycznie ale tak własnie wyglada jego i moje zycie, i
pewnie połowy tego co chciałam tu ujac juz wylecialo mi z głowysmile
dziekuje za wszelkie rady i porady, pozdrawiamsmile
    • virtual_moth Re: o to moja historia 09.05.05, 20:49
      martta_k napisała:

      > tak własnie wyglada jego i moje zycie

      Wnioskuję, że Wasz życie polega głównie na narzekaniu na exie i zaglądaniu jej
      w portfelwink

      Co do alimentów, to sąd będzie bardziej patrzył na zarobki Twojego M, a nie na
      zarobki exi. Nędza exi jest niejako domyślnawink A poważnie - wiele zalezy od
      zarobków M oraz od potrzeb dziecka. Oprócz tego teoretycznie dziecku po
      rozwodzie nie może obniżyć się "standard materialny życia", ale to też zależy
      od tego, jak exia udowodni potrzeby dziecka. Prawda jest taka, że spokojnie
      można udowodnić, iż dziecko w wieku szkolnym "potrzebuje" około 1000 zł, więc
      ojciec powinien płacić 500 zł. To jeśli chodzi o zarobki typu "srednia
      krajowa". Jesli chodzi o zarobki wyższe, to exia też nie powinna mieć problemów
      z udowodnieniem "zwiększonych potrzeb" - wiadomo, jakieś zajęcia dodatkowe,
      modernizacja komputera (bo dzieciak np. pasjonuje się grafiką komp.),
      finansowanie pasji typu gra w tenisa, porzadne wakacje.

      Co do spraw majątkowych to się nie orientuję - wiem, że teoretycznie wszystko
      to, co nabył Twój M na swoje nazwisko podczas trwania małżenstwa, w połowie
      należy do żony. Co do wyczyszczenia wspólnego konta to należałoby to udowodnić,
      co pewnie nie będzie proste.

      Pzdr
      • martta_k Re: o to moja historia 09.05.05, 21:03
        Co do wyczyszczenia wspólnego konta to należałoby to udowodnić,
        >
        > co pewnie nie będzie proste.

        wszystko jest udowodnione, ale ona sie wszystkiego wypiera

        > Wnioskuję, że Wasz życie polega głównie na narzekaniu na exie i zaglądaniu
        jej
        > w portfelwink
        jest to zabawne jak oni sie osmieszaja,
        tak sie sklada ze nie mam pojecia ile ona zarabia, a wysokosc alimentów bedzie
        znana za 2 mies a ze jestem taka ze musze wszystko wiedziec od razu dlatego
        zastanawiam sie ile to mniej wiecej bedzie wynosic (eh ta ciekawosc:/)
        (no i tak na marginesie on na mnie nie wydaje kasy bo nie jestem jego
        utrzymanka)

        • virtual_moth Re: o to moja historia 09.05.05, 22:53
          martta_k napisała:

          > wszystko jest udowodnione, ale ona sie wszystkiego wypiera

          A co to Was obchodzi, że się wypiera? Jeśli dowody są dobre, mozecie zając się
          czymś innym niż psychika exiwink

          > jest to zabawne jak oni sie osmieszaja

          Tia, mnie bawi zarówno ta Wasza exia jak i Wy

          > tak sie sklada ze nie mam pojecia ile ona zarabia,

          Żartujeszsmile)) Jestem pewna, że wiesz o niej wszystko, hehewink

          > zastanawiam sie ile to mniej wiecej bedzie wynosic (eh ta ciekawosc:/)

          Rozumiem. Taka zwykła babska ciekawość, nic więcejwink

          > (no i tak na marginesie on na mnie nie wydaje kasy bo nie jestem jego
          > utrzymanka)

          To po co Ci taki chłop? Ja bym radziła zainteresować się też jego portfelem.
          Żeby było sprawiedliwiewink))

          Pzdr
    • milcha1 Re: o to moja historia 09.05.05, 20:50
      Jesteś po prostu żałosna. Choć bardziej prawdopodobne, że to kolejna prowokacja.
      • martta_k Re: o to moja historia 09.05.05, 20:53
        Choć bardziej prawdopodobne, że to kolejna prowokacja
        tak sie składa ze nie
      • magdalens Re: o to moja historia 09.05.05, 20:56
        Czy wy jesteście idealni?
        Jak ktoś pisze tu z problemem to nie po to żybe go zwymyślać to przecież nie o
        to chodzi.
        • martta_k Re: o to moja historia 09.05.05, 21:09
          > Czy wy jesteście idealni?
          tak do końca to chyba nikt nie jest idealny

          nie po to żybe go zwymyślać
          szkoda jesli tak uwazasz, bo wydaje mi sie ze to co sie dzieje wokól mnie jest
          jawa a nie snem
          • magdalens Re: o to moja historia 09.05.05, 21:12
            nie zrozumiałaś mnie chodzi mi o poprzedników wypowiedzi oni na każdy temat
            zawsze krytykują i występują z pozycji idealnych dobrze ułożonych "bez
            odprysków" Jeśli ktoś ma problem owszem zawsze dają odpowiedź czasem bardzo
            pomocną ale przy okazji nieźle ripostują
            • martta_k Re: o to moja historia 09.05.05, 21:20
              > nie zrozumiałaś mnie chodzi mi o poprzedników wypowiedzi oni na każdy temat
              > zawsze krytykują i występują z pozycji idealnych dobrze ułożonych "bez
              > odprysków" Jeśli ktoś ma problem owszem zawsze dają odpowiedź czasem bardzo
              > pomocną ale przy okazji nieźle ripostują

              świeta prawdasmile zreszta pisząc ten watek musiałam wziązc pod uwage to ze jedni
              beda krytykowac a inni nie. kiedys sobie powiedziałam ze nigdy sie nie zwiaze z
              zonatym facetem (lub rozwodnikiem) i nigdy nie mogłam zrozumiec dziewczyn które
              sa w takim zwiazku, a teraz sytuacja sie zmieniła - i jak to powtarza mój
              promotor - punkt widzenia zawsze zalezy od punktu siedzeniasmile
              • magdalens Re: o to moja historia 09.05.05, 21:23
                więc rozumiesz. Mimo wszystko nawet takie najgorsze uwagi mogą być drogocenne.
                pzdr
      • leeya Re: o to moja historia 09.05.05, 22:41
        Milcha,

        Ona nie jest zalosna. I to nie jest prowokacja. Malo to takich mlodocianych
        pan, ktore biora sie za "facetow w trakcie rozwodu" jest dookola? Jeszcze jedna
        i tyle.

        Leeya
        • ajmj Re: o to moja historia 10.05.05, 08:51
          No wiesz Leeya jakoś w naszym wieku (30,40 lat) jakos trudno znaleźć faceta bez
          przyszłościwinkczyli starego kawalera.
          • leeya Re: o to moja historia 10.05.05, 13:23
            martta_k napisala:
            > i jak to powtarza mój
            > promotor - punkt widzenia zawsze zalezy od punktu siedzeniasmile
            ----------------------------
            No to sie pozno za studia wzielasmile)))
            A co do 30 letnich kawalerow, moj szef ma 31 i jest kawaleremsmile) Fajny z niego
            facet, moze ktoras chce namiary??

            Leeya
            • mikawi Re: o to moja historia 10.05.05, 13:28
              i wolny? to coś z nim dopiero musi być nie tak wink
              • leeya Re: o to moja historia 10.05.05, 13:33
                Wszystko z nim OK, ale zadna Kobita nie wytrzymuje tego, ze praca jest na
                pierwszym miejscusmile)) Po prostu Facet pochodzi z bardzo biednej rodziny i
                chcial najpierw uzyskac taki status materialny, zeby nie martwic sie o
                przyszlosc.

                Ale widze, ze juz mu powoli przechodzi ten pracocholizmsmile

                Leeya
                • mikawi Re: o to moja historia 10.05.05, 13:40
                  leeya napisała:

                  > Wszystko z nim OK, ale zadna Kobita nie wytrzymuje tego, ze praca jest na
                  > pierwszym miejscusmile))

                  no właśnie, a nie mówiłam tongue_out
                  • leeya Re: o to moja historia 10.05.05, 13:41
                    Siem czepiasz, przeciez pisze, ze mu juz przechodzitongue_out
                    Leeya
                    • jayin Re: o to moja historia 14.05.05, 20:07
                      leeya napisała:

                      > Siem czepiasz, przeciez pisze, ze mu juz przechodzitongue_out

                      Pracoholizm.. Brrr..
                      To jest NIEULECZALNE! Chyba, że nagle go oświeci coś smile

                      Ale w sumie też mam fajnego kolegę, co ma 32 l. i też wolny wink
                      "Coś nie tak z nim" to u niego zamiłowanie do świętego spokoju na zawołanie. Znaczy się - lubi mieszkać sam, a z paniami tylko "bywać".

                      Ale poza tym jest OK wink))
        • martta_k Re: o to moja historia 10.05.05, 13:35
          > Ona nie jest zalosna. I to nie jest prowokacja. Malo to takich mlodocianych
          > pan, ktore biora sie za "facetow w trakcie rozwodu" jest dookola? Jeszcze
          jedna i tyle.

          fakt jestem młoda (22lata) on ma 26lat, tez sie zastanawiam nad tym po co ja w
          ogóle z nim jestem przeciez wokól mnie jest pełno wolnych. On z jednej strony
          mówi mi zebym sobie znalazła kogos innego ale z drugiej chcialby byc na stałe.
          Nie wiem moze trafi sie ktos inny, ale jak narazie to ciągnie nas do siebie jak
          pszczoły do miodu...
          • leeya Re: o to moja historia 10.05.05, 13:38
            No i OK, niech was ciagnie. Co nie zmienia faktu, ze takich jak Ty jest mnostwo
            dookola. Nie musisz sie czuc osamotniona w swoich "problemach".

            Reszty nie chce mi sie komentowac, bo mam zly humor i jeszcze kogos uraze.

            Leeya
    • done2 Re: o to moja historia 10.05.05, 09:10
      "Rozwód jest z winy jego żony, to ona wniosła pozew."
      Pierwszy raz spotykam się z przypadkiem kiedy kobieta wnosi pozew domagając się
      rozwodu z własnej winy. Ot, ciekawostka.

      "Po 1 poszła na policje ze stwierdzeniem ze on ja bił, gwałcił i okradał."

      A masz dowód że tak nie było?

      "po drugie on nagral cała rozmowe na dyktafon i jest sprawa przeciwko policji"

      Jejku, ależ sprytny gość!!!

      "bił, kopał, gwałcil - ale tak ze nie zostawial śladówsmile tylko zastanawiam sie
      jak to jest mozliwe"

      - lepiej nie proś żeby Ci pokazał.

      "teraz grozi jej sprawa administracyjna za składanie fałszywych zeznań +
      sprawa za wymeldowanie jego z mieszkania za która to ona bedzie musiała
      zapłacic"

      Ależ Ty znasz prawo, jestem pod wrażeniem.

      "w tej chwili grozi jej kara za skladanie fałszywych zeznan + 175tys zł za to
      ze udziela korków bez zezwolenia kuratorium"

      Mój podziw na temat Twojej znajomości prawa sięga zenitu. A spryt przy
      zdobywaniu dowodów, no, no....

      " Po 3 i chyba najważniejszesmile on zarabia (podaje w przyblizeniu) ok 1300,
      > splaca kretyt w wysokosci 300zł, 200zł za raty za agd, rachunek tel wynosi
      > mniej wiecej 300zł (niestety) - w jakiej wysokosci sad moze ustalic alimenty?
      > dodam ze mieli troche kasy na koncie - ona wszystko wyczysciła czy bedzie
      > musiała mu oddac polowe tej kwoty? no i poza tym przez całe małżenstwo ona
      > nie pracowała jak to sie bedzie miało do "majatku" którego on zakupił?
      > Wiem ze to troche chaotycznie ale tak własnie wyglada jego i moje zycie, i
      > pewnie połowy tego co chciałam tu ujac juz wylecialo mi z głowysmile
      > dziekuje za wszelkie rady i porady, pozdrawiamsmile"

      No i bum. Troszkę musisz jeszcze doczytać. Ale tylko z zakresu prawa
      alimentacyjnego. Bo resztę masz w paluszku.

      • gosza26 Re: o to moja historia 10.05.05, 10:39
        Miałam się nie odzywać coby mi ręka po klawiaturze nie sunęła po
        niecenzuralnych słowach. Ale się postaram..

        Jesli to prawda to co piszesz(a mam duże obawy że tak nie jest) wyprowadzę cie
        z jednego błedu:
        Dopóki nie masz nic na piśmie,tzn wyroku lub decyzji wydanego przez odpowiedni
        organ(sąd, policję itd) nic nie jest pewne.

        Mam wrażenie że jesteś bardzo młoda i traktujesz ta sprawe bardzo
        ambicjonalnie, tylko pytanie po co??

        Jesli opinie tutaj wydaja ci się krzywdzące(skądinąd bywaja niektóre złośliwe)
        to oparte są na doświadczeniach. I warto czasami z nich skorzystać.
        • ajmj Re: o to moja historia 10.05.05, 11:06
          przeszłości. wink
        • martta_k Re: o to moja historia 10.05.05, 11:33
          > Mam wrażenie że jesteś bardzo młoda i traktujesz ta sprawe bardzo
          > ambicjonalnie, tylko pytanie po co??
          taka juz jestem ze jak komus co sie dzieje staram sie jakos pomóc, nie umiem do
          pewnych spraw podchodzic z dystansem, sama nie wiem po co, chociaz wiem ze on
          to docenia...

          > Jesli opinie tutaj wydaja ci się krzywdzące(skądinąd bywaja niektóre
          złośliwe)
          > to oparte są na doświadczeniach. I warto czasami z nich skorzystać.
          własnie dlatego tu napisałam bo ci którzy znaja mnie i jego mówia to samo a ja
          chce usłyszec druga strone medalu
      • martta_k Re: o to moja historia 10.05.05, 11:24
        > "Rozwód jest z winy jego żony, to ona wniosła pozew."
        > Pierwszy raz spotykam się z przypadkiem kiedy kobieta wnosi pozew domagając
        się
        >
        > rozwodu z własnej winy. Ot, ciekawostka.

        żle napisałam to co chciałam powiedziec - ona wniosła pozew a on chce zeby było
        z orzeczeniem na jej wine

        > "Po 1 poszła na policje ze stwierdzeniem ze on ja bił, gwałcił i okradał."
        >
        > A masz dowód że tak nie było?
        nie mam dowodu ze tak było ani nie ma dowodu ze było, obdukcji nie ma zadnej

        jesli chodzi o alimenty to nie tylko ja jestem ciekawa ale najbardziej on, a ze
        teraz nie ma go w polsce to prosił zebym sie mniej wiecej dowiedziała jak to
        bedzie wygladało

    • martta_k Re: o to moja historia 10.05.05, 13:27
      na poczatku jak go poznałam to myslalam ze w tym co on mówi na jej temat i tego
      wszystkiego ze to tak do końca prawda nie moze byc, ze musiało byc coz zle z
      jego strony. Na poczatku moja reakcja byla taka sama jak osób to czytajacych.
      Potwierdzenie jego słow znalazłam podczas rozmowy z jego znajomymi, z jego mama
      i dziadkami. Kazda wizyte u tesciow (jak brał dziecko) nagrywał na dyktafon, w
      końcu jego tesc postanowil nagrac kamera i niby mu udowonic ze to on sie nad
      nimi zneca - wyszlo tak ze to tesc ma załozona sprawe o pobicie M. W sadzie
      nadal twierdza ze te kasety sa nieprawdziwe a sedzina "smieje im sie w twarz"
      bo ma dowody ze kłamia. Jego zona jest z mojego wieku, jak byłam u niej na tych
      korkach to nie wydała mi sie jakas "odbiegająca od normy" po prostu taka jak
      moje kolezanki, siostry cioteczne (a mam ich sporo ze wzgledu na duza rodzine).
      Wiem ze leczyła sie chyba na depresje (albo nerwice juz nie pamietam) wiec moze
      to ma zwiazek na jej postepowanie?
      • ania_rosa Re: o to moja historia 10.05.05, 14:05
        Czytam, czytam i mam rózne mysli.
        Na przykład taką, co ma do zrobienia męzczyzna, którego kobieta czynnie
        wkroczyła w jego zycie? Znasz go kilka miesięcy, a już wiesz, co jest prawdą, a
        co nie jest? Kilka miesięcy, aby podejmowac aktywne działania w sensie
        podkładania świń jego żonie? Są kobiety-wariatki, byc moze jego zona się do
        nich zalicza, ale czy Twoja hiperreaktywność nie obróci się przeciwko Tobie? Z
        pchania palca między drzwi a futrynę jeszcze nic dobrego nie wyniknęło.
        I na koniec: przemoc może mieć różne oblicza. Nie zawsze mają one realny wygląd
        podbitych oczu i podstemplowanej obdukcji.
        Rosa
        • martta_k Re: o to moja historia 11.05.05, 12:05
          przemoc może mieć różne oblicza. Nie zawsze mają one realny wygląd
          >
          > podbitych oczu i podstemplowanej obdukcji.

          wiem o tym, bo jak byłam mała to brat mnie bił ile wlezie, nie miałam zadnej
          obdukcji, ani jednego podbitego oka, mam uraz do facetów, nawet do mojego ojca.
          M po jakims czasie sie dowiedzial o tym co przeszlam w domu, zreszta on pracuje
          w takim systemie ze jak wraca z pracy to nie ma sily nic robic i zastanawiam
          sie skad wziołby sile zeby bic zone. Co spotkam jego zone to widze ja z nowym
          facetem i wydaje mi sie ze nawet gdyby ja bił to dziewczyna mialaby uraz tak
          jak ja i nie umiałaby sie spotykac z kilkoma facetami naraz.

          Są kobiety-wariatki, byc moze jego zona się do
          > nich zalicza,
          opisałam jej kilka zachowań bo zastanawiam sie czy takie zachowanie czesto sie
          zdarza czy nie, jak widac należy do to rzadkosci
      • cleopa Re: o to moja historia 10.05.05, 18:23
        wiele z nasz choruje na depresje...depresja nie bierze sie z sufitu i
        cukierkowego zycia, bylo by świństwem takie rzeczy wywlekać..Moim zdaniem za
        duzo sie angażujesz w sprawy które dotycza twojego faceta i jego zony. Powinni
        swoje sprawy rozwiklać i rozwiazać sami bez Twojej "pomocy"...Twoja obecność w
        tym konflikcie sprawę zaognia..Baź z boku i ewentualnie poprzytulaj..
        I wiesz co ja szanuje Moje Sloneczko ze nigdy nic zlego o swojej bylej nie mówi
        i nie mowił...bo kiedyś mógłby o mnie też w ten sposób..
        • cleopa Re: o to moja historia 10.05.05, 18:26
          przepraszam za literówki pisalam zbyt szybko smile)
        • martta_k Re: o to moja historia 11.05.05, 12:16
          depresja nie bierze sie z sufitu i
          > cukierkowego zycia, bylo by świństwem takie rzeczy wywlekać
          wspomnialam o depresji bo zastanawiałam sie czy moze miec to zwiazek z jej
          zachowaniem, ale w sadzie na policji czy gdziekolwiek nie jest ta sprawa
          wyciągana

          Moim zdaniem za
          > duzo sie angażujesz w sprawy które dotycza twojego faceta i jego zony.
          Powinni
          > swoje sprawy rozwiklać i rozwiazać sami bez Twojej "pomocy"...Twoja obecność
          w
          > tym konflikcie sprawę zaognia..Baź z boku i ewentualnie poprzytulaj..
          własnie dlatego napisalam na forum i teraz widze dokładniej swoje zachowanie i
          wiem ze musze troche sie wstrzymac i poczekac cierpliwie az bedzie po wszystkim

          I wiesz co ja szanuje Moje Sloneczko ze nigdy nic zlego o swojej bylej nie mówi
          >
          > i nie mowił...bo kiedyś mógłby o mnie też w ten sposób..
          On nigdy na temat swojej zony zle nie mowił i nie bede kłamac i pisac ze mówi
          ze jest zła, niedobra itd!, jak zaczeły sie sprawy w sadzie to chcial to
          wszystko jak najszybciej zakończyc, polubownie bez zadnych problemow ale jak
          zobaczyl jej zachowanie to postanowił jej udowodnic pare kłamstw (korepetycje i
          nagrywanie rozmów jak idzie po dziecko)
          • cleopa Re: o to moja historia 11.05.05, 12:30
            ..parę kłamstw? A on nie miał dziecka poza małżeńskiego???Żona bedzie góąsmile)
            korepetycje? Tak was boli , że kobieta sobie dorabia???
            Jakie zobaczyl "jej zachowanie" ??? Przecież to on zrobił dziecko innej
            kobiecie w trakcie trwania małżeństwa...
            Stań z drugiej strony,postaw się w sytuacji zony twojego chlopa i uczciwie
            powiedz co byś zrobiła na jej miejscu??
            • martta_k Re: o to moja historia 11.05.05, 12:45
              A on nie miał dziecka poza małżeńskiego???Żona bedzie góąsmile)
              no mial ale w trakcie rozwodu, gadalismy juz z adwokatem na ten temat - nie
              moze nic z tym zrobic i nie ma to wpływu na sprawe.

              > korepetycje? Tak was boli , że kobieta sobie dorabia???
              to on ja namówił do korków, a ze zaczeła kłamac w sadzie ze robiła to krótko to
              on wzial jej CV a ja poszłam do niej na korki, a przy okazji na tym
              skorzystałam (bo powiedzialam jej zeby mi wytłumaczyła cos czego nierozumiałam)

              > Stań z drugiej strony,postaw się w sytuacji zony twojego chlopa i uczciwie
              > powiedz co byś zrobiła na jej miejscu??
              ona jak sie otym dowiedziała to znalazła sobie nowego faceta, była w lekkim
              szoku ale tak ogólnie to spłyneła ta wiadomosc po niej jak po kaczce.
    • edzieckokarenina Re: o to moja historia 10.05.05, 17:24
      On jest żołnierzem, czesto
      wyjezdza na misje, no i ona w miedzy czasie znalazła sobie kochanka hmm a
      raczej kilku facetów (nie wiem ilu ich było bo po 15-stym przestałam
      liczycbig_grin). Ma z nimi zdjecia i jakies wyznania miłosne od nich."

      Tia.... z małym dzieckiem pod pachą,a kochankiem między nogami?wink))))

      „doszła do wniosku ze zwolni go z pracy - tam tez poweidziała ze ja
      bił, kopał, gwałcil - ale tak ze nie zostawial śladówsmile tylko zastanawiam sie
      jak to jest mozliwe, no cóz wyszła na kompletna idiotke a żandarmii którzy ja
      przesłuchiwali ponoc nie mogli wytrzymac ze smiechusmile

      tak..żandarmi na pewno pękali ze śmiechu, a ona na pewno wyszła na kompletną
      idiotkę
      hehehe a Ty na pewno wierzysz w każde słowo swojego wojskowego
      Szkoda że nie oglądałaś Miasteczka Twin Peaks tam dowiedziałabyś się jak bić
      żeby nie było śladów i może przy okazji rozwiązałabyś zagadkę kto zabił Laurę
      Palmerwink

      „udziela ona korepetycji z j.niemieckiego, on zdobył jej CV na którym
      jest napisane od którego roku ona ich udziela, w sadzie powiedziala ze ich
      juz nie udziela, ale wpadlismy na super plan ze pojde do niej na korki, niby
      powiem ze musi mi kartke podpisac, ze to dla rodziców i sie udało”

      gratuluję udanego śledztwawink
      ps. trafiłaś na niezłego psychopatę i dajesz się wciągać w jego gierki-ciekawe
      tylko co takiego Cię w nim pociąga, ja od razu bym zwiała od faceta który by
      mnie wciągał w rozgrywki z byłą..aha-ona jeszcze nie jest ex-rozwodzą się
      dopiero-prawda?
      • milcha1 Re: o to moja historia 10.05.05, 18:22
        Przyjaźniłaś się z żonatym facet tak mocno, że zaszłaś z nim w ciążę i śmiesz
        pisać źle o jego żonie? A kim ty w takim razie jesteś? Wejrzyj w swoje postępki.
        • leeya Re: o to moja historia 11.05.05, 10:06
          Milcha,

          Prosze Cie nie denerwuj sie. Pewien typ ludzi istnieje i istniec bedzie, nie
          zmienisz tego. Po cholere sobie nerwy psuc? Zobacz jakie ladne slonko za oknem,
          usmiechnij sie do szefa, a tym sobie w ogole glowy nie zaprzataj. Lubi dziewcze
          ekstremalne zabawy? Yo niech pcha paluchy tam gdzie nie trzeba, jak dostanie
          porzadnie po lapkach lub po glowie, to sie moze nauczy. Gadaniem nic nie
          zmienisz... bo przeciez ich "...ciagnie do siebie jak pszczoly do miodu...".
          Zyczyc im tylko "slodkiego" zycia i tyle.

          Leeya

          PS. Szkoda, ze niektorzy nie widza co robia i w co sie na wlasne zyczenie
          laduja....
        • martta_k Re: o to moja historia 11.05.05, 12:29
          śmiesz
          > pisać źle o jego żonie?
          opisuje jej zachowanie i to co mówi, zreszta wtedy kiedy z nia rozmawiałam to
          wydała mi sie całkiem sympatyczna tylko za nic w swiecie nie moge zrozumiec jej
          postepowania i dlaczego tak bardzo go znienawidziła

          zreszta ona juz była wczesniej w ciązy - dziecko usuneła bo jej zawadzalo, a M
          dowiedział sie o tym teraz na sprawie rozwodowej
      • martta_k Re: o to moja historia 11.05.05, 12:23
        > Tia.... z małym dzieckiem pod pachą,a kochankiem między nogami?wink))))
        jak on wyjechał do iraku to dziecko było w przedszkolu, a po południu tez było
        u jej rodziców wiec miala sporo czasu dla siebie. Dzis jest podobnie, rano
        dziecko jest w przedszkolu, ona specjalnie chodzi na po połudunie do pracy bo
        wtedy jej faceci moga do niej przyjsc a dziecko z rodzicami zostawia.

        > tak..żandarmi na pewno pękali ze śmiechu, a ona na pewno wyszła na kompletną
        > idiotkę
        tą rozmowe równiez nagral na dyktafonsmile

        > Szkoda że nie oglądałaś Miasteczka Twin Peaks tam dowiedziałabyś się jak bić
        > żeby nie było śladów i może przy okazji rozwiązałabyś zagadkę kto zabił Laurę
        > Palmerwink
        tak sie składa ze ogladałam ten serialsmile

    • capa_negra Re: o to moja historia 10.05.05, 19:16
      Podsumowując - doborowe towarzystwo

      Żona cięzka schiza - te omamy z biciem i kopaniem...
      Kochanka przewrazliwiona na punkcie lubego, gotowa oddać dla niego i za niego
      głowę - lekcja niemieckiego...
      I ON kryształowy oczywiście - bo...za mundurem panny sznurem "ofkors"

      I dodatkowa informacja dla załozycielki watku bo reszta wie smile - jestem DRUGĄ
      zona mojego męża, ale takie cuda wianki jak opisywane w tym watku nieczesto sie
      spotyka nawet przy najbardziej popie..nych rozwodach i sytuacjach
      okołorozwodowych.
      • gosza26 Re: o to moja historia 11.05.05, 09:40
        Za capą dodam że tez jestem tą drugąsmile i powiem ci,że nie jedna z nas
        przechodziła rózne historie i niejedno widziała, ale niestety w prawie nic nie
        jest takie proste i jak uderzysz głową w mur co sie nazywa ,,sądownictwo
        polskie,, to może wtedy oprzytomniejesz..
        a tak naprawde pisząc,ze chciałabys zobaczyc jest z ,,drugiej strony medalu,,
        to chodziło ci o pierwszy czy drugie żony???
        • martta_k Re: o to moja historia 11.05.05, 12:52
          > a tak naprawde pisząc,ze chciałabys zobaczyc jest z ,,drugiej strony medalu,,
          > to chodziło ci o pierwszy czy drugie żony???
          i pierwsze i drugie żony, ale i tak dziekuje wszystkim za te posty bo poczulam
          sie jakby ktoś wylal na mnie wiadro zimnej wody i własnie tego potrzebowałamsmile
          • bei Re: o to moja historia 12.05.05, 13:07
            hmmm (chmmm??)

            przyznam, że czas i niż intelektualny nie pozwolił mi przyswoić lektury dosć
            długiej wypowiedzi...


            z tego co pamietam- problem korepetycji ( problem USsmilesmile )...jesli eksia daje
            te "korki"...to dobrze- bo jak ona ma więcej pieniędzy- to lepiej dla Was....

            ale takie korepetycje nie są stałym źródłem dochodu- dziaisaj je ma....a jutro
            moze już nie...ja bym jej z tego tytułu nie robiła kłopotu...


            wyjazdy Twojego faceta......
            mogę napisac tylko o sobie- jabardzo tęsknię- jak on wychodzi do pracy...i
            wraca wieczorem...zdarzaja sie wyjazdy ...wówczas umierm z tęsknoty...

            temat eksi....... ech.....jak mamy lepszy humor- to ten temat nie
            istnieje.....a jak humor nie dopisuje...to nam wszytsko i wszyscy potrafią
            świat przysłonicsad....
            Myślę..że ochłoniesz....i wyciągniesz własne wnioski...życze dobrych dla Ciebie
            decyzjismile
    • martta_k Re: o to moja historia 12.05.05, 13:35
      czuję sie tak jakbym była druga matką dla ich syna. Nie jestem na każdym
      spotkaniu kiedy M bierze małego, a ku mojemu zaskoczeniu dzieciak dzwoni do
      mnie i chce sie ze mną spotkac, przytulić i pobawić. Jak jesteśmy w wiekszym
      towarzystwie to maly bierze mnie za ręke i prowadzi do pokoju w którym jestem z
      nim sama i zamyka drzwi. Widze ze brakuje mu spotkań z matka która ciągle jest
      w pracy. Czasem narzeka ze mama krzyczy na tatusia, ze mówi ze oni już dawno są
      po rozwodzie (a sprawa jest jeszcze w toku), ze go nie lubi, nie kocha, itd.
      Kurde normalnie serce mi sie kraje jak to słysze.... i żeby mi ktos nie
      zarzucił - to dzieciak sam mi to opowiada, ja go o nic nie wypytuje. I
      zupełnie nie wiem co mam mu powiedzieć? bo nie powiem mu ze to wina mamy czy
      tatysad

      poza tym nie rozumiem jednej rzeczy - teść M jest adwokatem wiec nieruzumiem
      dlaczego skladaja fałszywe zeznania choc dobrze wiedza co za to grozi??
      • edzieckokarenina Re: o to moja historia 12.05.05, 18:05
        to śliczne co opisujesz-że synek M lubi się z Tobą bawić, ale może zmartwi Cię
        fakt,że małe dzieci są raczej ufne i bawią się z każdym kto nie gryziewink
        sama mam dwulatka ,więc wiem o czym mówię.
        Odnosnie składania fałszywych zeznań-są fałszywe według kogo? Twojego M?
        wierzysz mu ślepo we wszystko co Ci powie-powodzenia
        • ania_rosa Re: o to moja historia 12.05.05, 18:23
          Podoba mi się punkt widzenia Bei, która jako jedyna logicznie zauważyła, że
          obcięcie korepetycji = mniej kasy dla Eksi i dziecka = prawdopodobne
          podwyższenie alimentów.
          Na zdrowy rozum: kto przy zdrowych zmysłach podcinałby gałąź, na której siedzi?
          Aż taką solą w oku są dla Was te korepetycje?
          Dla mnie takie sondowanie mozliwości zarobkowania Eksi i przymierzanie się do
          wytoczenia jej o to sprawy zakrawają o pieniactwo.
          Jest jeszcze takie przysłowie (bo ja w ogóle bardzo lubię polskie przysłowia):
          nie mów hop, zanim nie przeskoczysz. Na razie Twój M. jest legalnym mężem
          swojej żony. To raz. A dwa: jest jeszcze inne przysłowie, które mówi "czego oczy
          nie widzą, tego sercu nie żal" i odnosi się ono do tego, że legalny mąz swojej
          żony póki co jest za granicą Polski. I nieco naiwne wydaje mi się stawanie
          Rejtanem w jego obronie, kiedy nawet nie wiadomo co wyniknie z tego związku.
          Po paru miesiacach swojego związku (nota bene skończnego małżeństwem i rozwodem)
          to ja myslałam, że Pana Boga za nogi złapałam. Rok później stwierdziłam, że były
          to nogi kogoś obcego, bo Boga na pewno nie.
          Co jest w tym facecie takiego, że według Ciebie warto tak się za nim opowiadać?
          Nasze prababki mówiły, ze najbardziej pociągająca kobieta to ta, którą mężczyzna
          musi zdobywać. Potem miałysmy wiek XX i feminizm, gdzie obsmiano to powiedzenie.
          Ja jednak mimo wszystko myslę, że jest w tym nieco racji. Ty się podajesz
          natomiast na tacy i gotowa Jesteś ręczyć za kogoś, kogo tak naprawdę nie znasz.
          I dodatkowo chcesz sobie narobić kłopotów z obcą kobitą, mianowicie jego zoną.
          Jak Wam nie wyjdzie- to tylko sobie sparzysz paluchy na wtrącaniu się w cudze
          sprawy. Jak Wam wyjdzie- zrobisz sobie dożywotniego wroga z matki swojej
          potencjalnej pasierbicy. Poczytaj nieco forum- niektóre dziewczyny wiele by dały
          za normalne stosunki z Eksiami. I każda Ci powie, że robienie podchodów z
          korepetycjami i ładowanie się w sprawy sądowe to nie jest najlepszy sposób na
          poprawne relacje z przyszłą Ex żoną.
          Oprzytomniej nieco i daj się wykazać facetowi. Jak jest naprawde taki fajny, to
          i tak Cię doceni.
          Rosa
          • martta_k Re: o to moja historia 12.05.05, 21:00
            ładowanie się w sprawy sądowe to nie jest najlepszy sposób na
            > poprawne relacje z przyszłą Ex żoną
            gdybym wiedziala ze potem bede musiała w sadzie zeznawac to bym sie na to nie
            zgodziła
          • martta_k Re: o to moja historia 12.05.05, 21:11
            > obcięcie korepetycji = mniej kasy dla Eksi i dziecka = prawdopodobne
            > podwyższenie alimentów.
            tak sie składa ze przez te korki chca obnizyc alimenty

          • jayin Re: o to moja historia 14.05.05, 20:23
            ania_rosa ma sporo racji w tym co pisze.
            nie wiem na jakim etapie jest twój i twojego M związek - czy jest to coś "stałego", czy dopiero na rozbiegu. Bo to różnie może z tym być. Znam podobną sytuację z autopsji. I powiem ci jedno: NIE WARTO robić wszystkiego dla faceta. A tym bardziej układać i załatwiać za niego wszystkiego tak, jak ci się może wydawać, że będzie ok. Bo BYĆ MOŻE okaże się, ze ktoś będzie miał do ciebie o to pretensje. Nawet jeśli załatwiasz i robisz to na jego prośbę - to niech twój M załatwi to wszystko sam, a ciebie niech w to nie miesza. To wcale nie są miłe i - z tego co piszesz - "czyste" (w sensie ludzkim) sprawy. Niech on załatwia, a ty po prostu poczekaj sobie, aż bedzie taka sytuacja w jego życiu prywatnym, która będzie jasna i nie bedzie wymagała od ciebie angażowania się w jakieś dziwne sprawy, które ciebie tak de facto nie dotyczą bezposrednio.

            I - naprawdę nie warto robić innym ludziom świństw, bo to się czkawką odbija później, tym bardziej jeśli te świństwa i tak wam zysku nie przynoszą, tylko jakąś dziwną satysfakcję. to tak na marginesie smile

            Nie piszę tego złośliwie, broń Boże!
            Tylko z autentycznej chęci pomocy w "rozjaśnieniu w głowie"smile
            Niech facet się postara. Nie rób za niego tego osobiście. Są sprawy, któe każdy z nas powinien załatwić sam. A jak miesza do tego innych - to WYŁĄCZNIE z wygody. Czasem wręcz wykorzystuje.

            pozdr.

            J.
            • martta_k Re: o to moja historia 15.05.05, 15:55
              te korki to jedyna rzecz jaką zrobiłam i gdybym wiedziała ze będę musiała isc
              teraz z tym do sądu to bym sie nie zgodziła bo, moze wam sie to wydac smieszne,
              ale panicznie boje sie mówic cos publicznie, albo jak ktos mnie z czego pyta np
              egzamin albo taka sytuacja jak w sądzie uncertain

              a ty po
              > prostu poczekaj sobie, aż bedzie taka sytuacja w jego życiu prywatnym, która b
              > ędzie jasna i nie bedzie wymagała od ciebie angażowania się w jakieś dziwne
              spr
              > awy, które ciebie tak de facto nie dotyczą bezposrednio.
              poczekam poczekamsmile

              > I - naprawdę nie warto robić innym ludziom świństw, bo to się czkawką odbija

              > źniej, tym bardziej jeśli te świństwa i tak wam zysku nie przynoszą, tylko
              jaką
              > ś dziwną satysfakcję. to tak na marginesie smile
              mam wielkie wyrzuty sumienia za te korki, M dobrze o tym wie, ale ja nie moge
              przestac o tym myslec bo nie chciałabym byc na jej miejscu...

              > Nie piszę tego złośliwie, broń Boże!
              > Tylko z autentycznej chęci pomocy w "rozjaśnieniu w głowie"smile
              nie odebralam tego złośliwiesmile po prostu ktoś wreszcie musiał mna porządnie
              potrząsnąc i rozjaśnic to ci sie dzieje. Tak sie składa ze wyrok tej sprawy
              zapadnie w czerwcu a wtedy mam obrone wiec lepiej zajme sie tym drugim, a M
              zajme sie we wakacjesmile
              • jayin Re: o to moja historia 15.05.05, 18:22
                martta_k napisała:
                > moze wam sie to wydac smieszne,
                > ale panicznie boje sie mówic cos publicznie, albo jak ktos mnie z czego pyta np egzamin albo taka sytuacja jak w sądzie uncertain

                Znam to. Też kiedyś, kiedyś tak miałam. A potem NIESTETY trafiłam w towarzystwo, gdzie TRZEBA było gadać i jeszcze raz GADAĆ wink) I tak mi zostało do dziś. Okropne... wink

                > mam wielkie wyrzuty sumienia za te korki, M dobrze o tym wie, ale ja nie moge
                > przestac o tym myslec bo nie chciałabym byc na jej miejscu...

                Wiesz, szczerze mówiąc dziwię się, że M "pozwolił" ci na to, albo coś takiego wymyślił..;/ Ale... To już wasz układ. Wasze sprawy.

                > nie odebralam tego złośliwiesmile po prostu ktoś wreszcie musiał mna porządnie
                > potrząsnąc i rozjaśnic to ci sie dzieje. Tak sie składa ze wyrok tej sprawy
                > zapadnie w czerwcu a wtedy mam obrone wiec lepiej zajme sie tym drugim, a M
                > zajme sie we wakacjesmile

                Grzeczna dziewczynka wink
                Jak facetowi zależy - to sam się postara i to ON się zajmie tobą. Nie odwrotnie.

                Trzymam kciuki za obronęwink

                J.
        • martta_k Re: o to moja historia 12.05.05, 21:08
          > to śliczne co opisujesz-że synek M lubi się z Tobą bawić, ale może zmartwi
          Cię
          > fakt,że małe dzieci są raczej ufne i bawią się z każdym kto nie gryziewink
          dzieciak ma 4 latka, widac to po nim ze lubi sie bawic z kazdym aczkolwiek jak
          jest z matka albo z M to powtarza " ja chcę to Martusi!"

          > Odnosnie składania fałszywych zeznań-są fałszywe według kogo? Twojego M?
          skladaja fałszywe zeznania wiedzac ze M ma dowód ze kłamia a swiadkowie to
          potwierdza, wiem swiadek tez moze skłamac, ale jakoś z jej strony nie ma
          zadnych swiadków bo nikt nie chce isc i kłamac zeby dobrze im poszło
    • iziula1 Re: Cytat, tak na marginesie :) 12.05.05, 21:16
      martta_k napisała:

      Nie przeszkadza mi to ze on bedzie po rozwodzie, ale w zwiazku
      > z tym ze jest zołnierzem to ma ciagłe wyjazdy - teraz nie ma go 2 miesiace,
      > potem wróci na 2 miesiace, potem przez pół roku bedzie przyjezdzał tylko raz
      > w tygodniu, potem bedzie przez 2 miesiace a na koniec wyjedzie na roksad kurde
      > zalezy mi na nim, jemu na mnie. W rozmowach przewijał sie watek wspolnej
      > przyszłosci. Jego syna tez lubie i to ze wzajemnoscia. Jestem w rozterce bo
      > nie wiem czy mam teraz z nim sie tylko przyjaznic i znalezc sobie kogos
      > innego czy czekac na niego choc to troche "samobójcze"wink

      Fajna z Ciebie dziewczyna Marto, a jaka oddana!
      Moja rada: znajdz sobie kogos albo jeszcze lepiej badz z tym swoim wojskowym a
      na czas jego wyjazdów przygruchaj jakiegos chłopaczka co by sie tobie samej po
      nocach nie nudziło!
    • martta_k Re: o to moja historia 12.05.05, 21:26
      Po przeczytaniu tych postów stwierdzam ze rzeczywiscie za bardzo wciągnełam sie
      w to emocjonalnie i ze powinnam poczekac az bedzie po wszystkim
      po 2, rzeczywiscie mam w niej teraz wroga, ale chyba tak do końca nie jest
      zainteresowana moja osoba bo jak mały jej powiedział ze jestem to odpowiedziała
      ze nie jest tym zainteresowana i ze ja to nie obchodzi
      po 3 - to co wiem na temat jej zachowania, to co robi i mówi, wiem nie tylko od
      M ale od jego rodziców, dziadków, jego przyjaciół i wrogów ale i od dziecka.
      Potwierdzenie mam w kasetach wideo, nagraniach na dyktafon, raportach
      policyjnych, jej zdjeciach z kilkoma facetami, nawet paru jej kochanków
      poweidziało M o tym co było i tzw miłosnych listach. Dobra nawet jesli on ja
      bił to z doswiadczenia wiem ze tego nie da sie tak łatwo zapomniec i ja na jej
      miejscu nie potrafie spotykac sie z kilkoma facetami naraz, nie pojade tak jak
      ona na jakas impreze do innego miasta sama
      • edzieckokarenina Re: o to moja historia 12.05.05, 22:04
        czytam Cię i nie chce mi się wierzyć że to prawdziwa historia, coś mi tu
        pachnie kwiatkiem-"mąż" wojskowy, ciąża z wojskowym jeszcze za czasów trwania
        małżeństwa, kłótnie, podchody, ex-kłamliwa idiotka mająca kochanków..chyba
        komuś się tutaj nudzi na forum że wymyśla takie bzdurne historie
        • ania_rosa Re: o to moja historia 12.05.05, 22:46
          Karenina- Kwiatek jest jednak prawdziwy, dlaczego nie miałoby być więcej sadzonek?wink
          Rosa
          • edzieckokarenina Re: o to moja historia 12.05.05, 23:23
            ania_rosa napisała:

            > Karenina- Kwiatek jest jednak prawdziwy, dlaczego nie miałoby być więcej
            sadzon
            > ek?wink
            > Rosa
            ****************
            chyba przydałby się dobry ogrodnik
            >
            >
            >
        • martta_k Re: o to moja historia 13.05.05, 21:33
          > czytam Cię i nie chce mi się wierzyć że to prawdziwa historia, coś mi tu
          > pachnie kwiatkiem-"mąż" wojskowy, ciąża z wojskowym jeszcze za czasów trwania
          > małżeństwa, kłótnie, podchody, ex-kłamliwa idiotka mająca kochanków..chyba
          > komuś się tutaj nudzi na forum że wymyśla takie bzdurne historie

          szkoda ze tak uwazasz, ale gdybym ja czytała taki watek to pewnie tez byłabym
          przekonana ze to wymyślone. Ciąza pojawiła sie ja juz sprawa była w toku.
          Nie wiem czemu jego zona ma tylu kochanków, M do końca próbowal ratowac tą
          rodzine, nawet sędzina powiedziała ze zachowuje sie jak naiwne dziecko któremu
          nic nie można wytłumaczyc.
          • edzieckokarenina Re: o to moja historia 16.05.05, 14:32
            > czytam Cię i nie chce mi się wierzyć że to prawdziwa historia, coś mi tu
            > pachnie kwiatkiem-"mąż" wojskowy, ciąża z wojskowym jeszcze za czasów trwania
            > małżeństwa, kłótnie, podchody, ex-kłamliwa idiotka mająca kochanków..chyba
            > komuś się tutaj nudzi na forum że wymyśla takie bzdurne historie

            szkoda ze tak uwazasz, ale gdybym ja czytała taki watek to pewnie tez byłabym
            przekonana ze to wymyślone. Ciąza pojawiła sie ja juz sprawa była w toku.
            Nie wiem czemu jego zona ma tylu kochanków, M do końca próbowal ratowac tą
            rodzine, nawet sędzina powiedziała ze zachowuje sie jak naiwne dziecko któremu
            nic nie można wytłumaczyc.
            ************
            co się dziwisz że go zdradzała? przecież nawet Ty w tym wątku się zastanawiałaś
            czy nie znaleźć sobie kogoś na czas jego wyjazdówwink))
            widać on lubi taki typ kobiet
            • martta_k Re: o to moja historia 16.05.05, 18:38
              > co się dziwisz że go zdradzała? przecież nawet Ty w tym wątku się
              zastanawiałaś
              >
              > czy nie znaleźć sobie kogoś na czas jego wyjazdówwink))
              > widać on lubi taki typ kobiet

              wątek o tym zebym znalazła sobie kogos na jego wyjazdy napisała iziula1smile

              a ja zastanawiałam sie nie nad tym zeby sobie znależć kogos na jego wyjazdy ale
              zeby zupełnie z nim zerwać i znależć sobie kogos innego do towarzystwasmile
        • jayin Re: o to moja historia 15.05.05, 18:07
          edzieckokarenina napisała:

          > czytam Cię i nie chce mi się wierzyć że to prawdziwa historia, coś mi tu
          > pachnie kwiatkiem-"mąż" wojskowy, ciąża z wojskowym jeszcze za czasów trwania
          > małżeństwa, kłótnie, podchody, ex-kłamliwa idiotka mająca kochanków..chyba
          > komuś się tutaj nudzi na forum że wymyśla takie bzdurne historie

          Czy ja wiem... Życie pisze różne scenariusze. A scenariusz taki jak opisałaś - no, może poza tym, że nie "ex kłamliwa idiotka mająca kochanków" tylko np. "ex mająca kochanka" - to ja miałam okazję zarejestrować w towarzystwie okolicznym z jakieś pięć razy. W tym dwa z ciążą. W jednym przypadku skończyło się to tak, że "wojskowy" ma nadal żonę, a na dziecko płaci, a w drugim, "wojskowy" już po rozwodzie, żona druga, dziecko drugie już za parę miesiecy, a ex-żona ma kolejnego faceta - tyle, że ona nie "kłamliwa idiotka", jeno fajna babka, co ma teraz czas wolny dla siebie i facetów, zresztą moja dobra znajomasmile

          Coś z tymi "wojskowymi" widać jest nie tak...wink

          Pozdr.

          J.
      • chalsia Re: o to moja historia 13.05.05, 00:49
        > po 2, rzeczywiscie mam w niej teraz wroga, ale chyba tak do końca nie jest
        > zainteresowana moja osoba bo jak mały jej powiedział ze jestem to
        odpowiedziała
        >
        > ze nie jest tym zainteresowana i ze ja to nie obchodzi

        A co niby miała dziecku powiedzieć ? Że Cię nie lubi albo nienawidzi? Z tego co
        napisałaś wynikało by, że myśląca z niej matka jest.
        Chalsia

        PS. jeśli ona ma dowody, że jesteście razem, to ma duże szanse uzyskac rozwód z
        orzeczeniem winy męża. I wiesz, jeśli ona tych iluś tam kochanków miała od
        momentu, gdy się dowiedziała, że mąż ma romans, wcale nie jest
        takie "nienormalne". Znasz powiedzenie "klin klinem"?
        • ania_rosa Re: o to moja historia 13.05.05, 02:12
          A mnie ciekawi coś zupełnie innego, bom wścibska. Mianowicie chodzi mi o "dowody
          zdrady". W sensie zdjęcia na przykład. To ja przepraszam i zapytam: co Waszym
          zdaniem musiało by być na takim zdjęciu, aby stanowiło ono dowód w sprawie?
          Mnie przychodzą na mysl trzy odpowiedzi:
          1. Sytuacja in flagranti- źle widziana w sądzie, bo sądy nie lubią takich
          obyczajówek
          2. Zdjęcia typu pani i pan na kawie (jaki to dowód i na co?)
          3. Zdjęcia typu pan całuje panią na pożegnanie (też pytanie, czego to ma byc
          dowodem)

          Ale jeszcze bardziej mnie intryguje kwestia, kto stoi za obiektywem? Że niby
          zdradzająca żona naciska samowyzwalacz? A może kochankowie są "lewi"? Bardzo to
          ciekawe...
          Ja mam na ten przykład długą korespondencję między mną a panem X z czasów
          małżeństwa. Zastanawiam się, czy mój ex (gdyby się uparł) mógłby powiedzieć, że
          to dowód? Na co dowód? Pisaliśmy sobie z Xem o dupie Maryni: ksiązkach, filmach
          i ogólnożyciowych refleksjach. X nawet wyznał mi miłość (w sensie że list
          miłosny). A ja z Xem się nigdy nie spotkałam, o kontakcie fizycznym nie
          wspominając. Tyle gwoli niepodważalnej, dowodowej korespondencji.
          Dalej: matka mojej koleżanki rozwodziła się z mężem. Mąz miał na boku kochankę.
          Jakież było jej zdziwienie, kiedy zobaczyła pozew o rozwód z orzeczeniem JEJ
          winy, zaś na sali sądowej ujrzała sześciu panów, którzy przysięgali, że
          "utrzymywali z nią stosunki seksualne". Nie muszę chyba dodawac, że widziała ich
          pierwszy raz na oczy, a zapobiegliwy Ex po prostu sciągnął meneli spod budki z
          piwem, którzy złożyli zeznania za pół litra. Jednakowoż mamusia Eksa była
          święcie przekonana, że to zona puszczała go kantem. Namacalny dowód tego
          "puszczalstwa" narodził się trzy miesiące później i było to pozamałżeńskie
          dziecko Eksa, a nie Eksi (która zresztą po dziś dzień jest samotna)...No ale
          kochająca matka przyjmie każde kłamstwo i jeszcze przekona do niego otoczenie.
          To było odnosnie wiarygodnych relacji "rodziców, przyjaciół i sąsiadów".
          Aha, przypomniało mi się jeszcze, jak to jeden znajomy Ex mąż poznał wybrankę
          swego życia. Był wówczas juz rozwiedziony. Och Moje Drogie, jakiejż to
          martyrologii wysłuchała ta wybranka! Po pierwsze poprzednia zona była zołzą, po
          drugie nie dbała o dziecko, po trzecie on niczym ten lew walczył o rodzinę.
          Historia godna Rozmów w Toku. Niestety zapomniał biedny Eksio o fakcie, że dzień
          po urodzeniu się dziecka wybył na miesiąc nie mówiąc, dokąd wyjezdża (potem
          powiedział, że musiał się "zrelaksować"). Zapomniał też o wyrzucaniu zony z
          mieszkania na dwór, bo np. nie uprała mu koszuli do pracy. I zapomniał tez o
          dwudziestce z wybitnym biustem, która przez pół roku koiła jego smutki we
          własnych ramionach (zona się dowiedziała o istnieniu dwudziestki po paru
          miesiącach). Obecnie Neksio i wybranka są całkiem fajnym małżeństwem, co nie
          zmienia faktu, że Eksio cierpi na galopującą amnezję jeśli idzie o pierwsze
          małżeństwo. Tak więc ja bym była ostrożna z tymi "wiarygodnymi relacjami".
          Czasem ludzi robią głupoty , których nie powielają w kolejnych związkach i nikt
          w nich kamieniami z tego powodu nie rzuca. Niestety starą prawdą jest to, że
          wina nigdy nie leży po jednej stronie, więc patrzyłabym z duzym dystansem na
          "wyłącznie winne Eksie" i "całkowicie winnych Eksów". Nie ma tak letko.
          Rosa
        • martta_k Re: o to moja historia 13.05.05, 21:22
          > PS. jeśli ona ma dowody, że jesteście razem, to ma duże szanse uzyskac rozwód
          z
          >
          > orzeczeniem winy męża. I wiesz, jeśli ona tych iluś tam kochanków miała od
          > momentu, gdy się dowiedziała, że mąż ma romans, wcale nie jest
          > takie "nienormalne". Znasz powiedzenie "klin klinem"?

          tez sie nad tym zastanawialam czy aby tak nie bedzie, ale adwokat powiedziała
          ze to nie ma znaczenia teraz bo zaczeło sie to jak sprawa była w toku i gdy
          oboje wyrazili zgode na rozwód i cytuje słowa adwokatki jakie poweidziała do
          M "teraz to może mieć pan i sześcioro dzieci i moze sie pan spotykac z kim chce"
          • ciemnanocka Re: o to moja historia 02.06.05, 10:58
            Troszke czasu juz minelo od tego postu, ale z racji mojego dola dzisiejszego,
            na pracy sie nie moge skupic i czytam zaleglosci albo dolujac sie bardziej,
            albo myslac, ze jeszcze tak zle nie jest.

            dziwi mnie fakt po pierwsze, ze poronilas, a od razu wywlekasz to w sadzie...
            wiesz, ja bylam tez w podobnej sytuacji... I rowniez dostalam od dziewczyn po
            glowie, ze "sie zabralam" za zonatego faceta.

            Ja wiem, w kazdym wypadku to inaczej wyglada i nie mozna oceniacsmile Ja zostalam
            oceniona, mimo iz moj M juz wtedy jak go poznalam rok nie mieszkal ze swoja ex.

            Ale generalnie pierwsza wizyta mojego M u adwokata to dostal rade: jezeli sie z
            kims spotyka to potajemnie. Bo bywaja przypadki, ze nawet po 5 latach
            mieszkania oddzielnego, jezeli jedna ze stron z kims sie spotyka - moze byc
            decyzja o jej winie...

            Zatem ukrywalismy sie, a o mojej ciazy wiedzieli tylko najblizsi... O
            poronieniu rowniez...
            Niestety w sadzie mozesz byc pytana nie tylko o korepetycje, ale rowniez o to
            czy jestes ze swoim mezczyzna...

            kolejno - moze nie rozumiem... ale jezeli chcesz sobie szukac kogos innego, jak
            powiedzialas "do towarzystwa", to po co przechodzisz z mezczyzna przez to
            wszystko... rozumiem, gdybys go kochala, to warto... a tak, jezeli decyzja dla
            ciebie o zmianie nie wydaje sie trudna....

            reasumujacsmile Kochasz go - walcz o niego i uwazaj na sprawie rozwodowej. Mojego
            M przeszla jakos szybko i bezbolesnie. Kocham go, mimo iz na niego jestem
            niesamowicie wkur...
            ech.
            trzymaj siewink
            • martta_k Re: o to moja historia 12.06.05, 16:20
              Rzeczywiście troche czasu od tego postu juz mineło. Troche sie pozmieniało, bo
              stwierdzilismy ze bedziemy przyjaciołmi. Jego zona dowiedziała sie o ciązy ale
              w sadzie tego nie powiedziała. a w lipcu ostatnia rozprawa i wiem ze moze mi
              zadac na ten temat pytanie.

              OD poczatku znajomosci niby sie ukrywalismy, teraz od 2 mies tym bardziej a tym
              bardziej z jego synem. I własciwie przez te cale miesiace znajomosci doszły do
              jego zony tylko 1 plotka na moj temat a własciwie tylko niby ciąza, o której
              ona nie wie na 100% bo usłyszała to od kogos kto b.lubi plotkwac i nie bardzo
              wiadomo czy ta osoba mówi prawde czy nie....

              Wiem ze moga mnie pytac w sadzie o wszystko, ale był przeprowadzony wywiad
              środowiskowy i nikt nie potwierdza tego ze widział nas razem, nawet obcy
              ludzie, wiec teoretycznie znamy sie i widujemy b.rzadko.

              sama nie wiem czemu "jestem" z nim, nie umiem tego opisac, po porstu dobrze sie
              z nim czujesmile

              no i ostatnia rzecz: jego zona zareczyła sie z innym kolesiem, którego zna od
              jakis 2 miesiecy i ta wiadomosc sedzinie na pewno pomoze w podjęciu
              odpowiedniego wyroku...
              • lilith76 Re: o to moja historia 12.06.05, 20:25
                zaręczyła??? przed rozwodem?
                trochę mi to "ślubami kolonijnymi" pachnie smile
                • martta_k Re: o to moja historia 12.06.05, 22:14
                  lilith76 napisała:

                  > zaręczyła??? przed rozwodem?
                  > trochę mi to "ślubami kolonijnymi" pachnie smile

                  tak dokładniesmile jeszcze sie rozwód nie skończył a ona juz jest zaręczona z innym
                  • natasza39 Re: o to moja historia 12.06.05, 22:33
                    martta_k napisała:

                    > lilith76 napisała:
                    >
                    > > zaręczyła??? przed rozwodem?
                    > > trochę mi to "ślubami kolonijnymi" pachnie smile
                    >
                    > tak dokładniesmile jeszcze sie rozwód nie skończył a ona juz jest zaręczona z
                    inny
                    > m


                    martta_k, z całym szacunkiem nie sądź a nie będziesz sądzona.
                    Tak jak ona się zaręcza w trakcie rozwodu tak on sie z Toba "przyjaźni"
                    tak "owocnie", że aż wpadkę po przyjacielsku zaliczyliście, wiec po prostu z
                    was jest godne siebie towarzycho i, to chyba wszycho!smile))
                    • martta_k Re: o to moja historia 13.06.05, 13:20
                      nie osądzam jej i niech sobie robi co chce

                      i nie pamietam czy juz wczesniej to napisałam - jego zona była jego jedyna
                      kobieta, ja dopiero w trakcie rozwodu druga. z jej strony wyglada to tak ze
                      przed slubem, w trakcie malżeństwa i teraz podczas sprawy ma/miala ponad XX
                      kochanków...
                      • leeya Re: o to moja historia 13.06.05, 13:41
                        buahahahaha

                        Twierdzisz tak, bo ON Ci tak powiedzial czy moze z jego personalnym aniolem
                        strozem gadalas i wiesz, ze to prawda? Wiecej dystansu do slow. Patrz na czyny.

                        Leeya
                      • natasza39 Re: o to moja historia 13.06.05, 14:35
                        martta_k napisała:

                        > nie osądzam jej i niech sobie robi co chce
                        >
                        > i nie pamietam czy juz wczesniej to napisałam - jego zona była jego jedyna
                        > kobieta, ja dopiero w trakcie rozwodu druga. z jej strony wyglada to tak ze
                        > przed slubem, w trakcie malżeństwa i teraz podczas sprawy ma/miala ponad XX
                        > kochanków...


                        Tak, tak, a świstak siedział zawijał zużyte prezerwatywy w sreberka i wam o
                        tym powiedziałsmile))
                        I jeszcze powiedz, że Twoj luby miał jeden prokreacyjny stosunek z małżonką
                        podczas nieprzytomności swojej, a potem to już tylko kochankowie i rozpusta.

                        Ja chyba jestem nienormalna, ale jakby mi mój "przyjaciel" opowiadał takie
                        rewelacje o swojej żonie to uciekałabym gdzie pieprz rośnie.
                        Jak normalny chłop z jajami ma przypawione rogi, to nie za bardzo się tym
                        wszem i wobec chwali.
                        Chyba że sam lubi "sporty ekstramalne", to lubi prawić takie bajeczki, żeby się
                        wybielić.
                        Ty się naprawdę kobieto zastanów, tak na chłodno, czy człowiek który coś
                        takiego mówi wart jest zaufania.
                        • madalenka25 Re: o to moja historia 13.06.05, 14:46
                          Natasza świstak siedzi bo sreberka były kradzione smile)
                          • natasza39 Re: o to moja historia 13.06.05, 14:58
                            madalenka25 napisała:

                            > Natasza świstak siedzi bo sreberka były kradzione smile)

                            No tak zapomniałamsmile))
                            Chyba że świstak też był kochankiem XXI-wszymsmile))

                            Ja to w swoim 40-letnim zyciu w sumie z tyloma facetami na "randkowej" kawie
                            nawet nie byłam, cholera...
        • martta_k Re: o to moja historia 13.05.05, 21:37
          nie chcialo jej sie wyjsc na dwór bo była z kochankiem a miała dosłownie pare
          metrów i mogła wyjrzec przez szybesmile

          • ania_rosa Re: o to moja historia 13.05.05, 23:53
            Sugerujesz, że ktoś stał za oknem i robił jej zdjęcia?
            • martta_k Re: o to moja historia 14.05.05, 18:18
              ania_rosa napisała:

              > Sugerujesz, że ktoś stał za oknem i robił jej zdjęcia?

              niesmile
    • martta_k ZAKOŃCZENIE CAŁEJ HISTORII:) 13.10.05, 12:41
      Witam wszystkich. Ponieważ cała historia w sądzie skończyła juz się i juz jest
      po wyroku postanowiłam napisać jak to sie wszystko skończyło. Tak więc M wygrał
      sprawę, dostał rozwód z orzeczeniem na jej wine. Na przedostatnią rozprawe jego
      była przyprowadziła swojego narzeczonego na co sędzina sie ucieszyła i
      powiedziała jej ze mogła juz dawno wydać wyrok i ze jej to pomoglo w ustaleniu
      wyroku. Ją teraz czekają sprawy karne za skladanie fałszywych zeznań: za te
      pobicia (wydało sie ze klamie bo podała pare dat kiedy on rzekomo ja pobił,
      groził jej gwałtem itp a on akurat był wtedy albo na służbie albo za granica),
      za te korepetycje, no i teraz doszła kolejna sprawa bo wykrada płyty z
      wypożyczalni, kopiuje je i sprzedaje a że M chce sie odegrać za to ze chciała
      go zwolnić z pracy to napisał do firmy fonograficznej...
      Jeśli chodzi o mnie i o M to zostalismy świetnymi przyjaciółmi, zreszta teraz
      on jest na połrocznym kursie wiec go nie ma, potem wyjezdza na rok na granice
      więc nie ma sensu zebym ja czekała na niego poza tym szukam pracy, teraz robie
      magisterke i może ktoś inny sie trafi w moim życiusmile
      pozdrawiam tych którzy mimo wszystko byli mili i zyczyli mi dobrze oraz tych
      którzy w swych wypowiedziach nie żałowali ostrych słów oraz tych którzy mysleli
      że to czysta prowokacja bo nigdy nie wiadomo co nam życie przyniesiesmile
      Marta
Inne wątki na temat:
Pełna wersja