Dodaj do ulubionych

jestem zdolowana

11.12.06, 15:45
musze znowu sie wygadac. w ostatnim czasie w naszym domu tyle sie dzialo, ze
nie potrafimy jakos wrocic do normalnosci. ja czuje sie niepotrzebna,
zastanawiam sie nad swoim dalszym zyciem, jedyna radosc sprawia mi maly ale
czuje sie nieatrakcyjna a M ma coraz wiecej problemow i pretensji. wystarcza
dwa zdania zeby doprowadzic mnie to lez i przez ten weekend udalo mu sie to
wielokrotnie.
wiem, ze w duzej mierze sama jestem winna,ale...
pisalam Wam, ze M przewaznie jest w domu na weekendy, wiec zawsze jest to
pewnego rodzaju swieto, przygotowuje wiecej jedzenia, jemy wspolne posilki w
pokoju itp. w sobote bylismy u jego corki, jak wracalismy to powiedzialam mu,
ze szkoda mi jej ( tam gdzie teraz mieszka do przystanku jest 2 km a do
najblizszego sklepu 15 km) bo taka mloda i skomplikowala tak sobie zycie. mam
nadzieje, ze jej tam dobrze, on skwitowal to, ze sama sobie taki los
zgotowala i byl koniec rozmowy. w niedziele wstalam pozno bo mialam straszny
bol plecow,M byl obrazony bo nie wstalam razem z nim i nie przygotowalam mu
sniadania, obiad to byla juz zupelna porazka bo byly ziemniaki a on podobno
sie odchudza i zrobilam to specjalnie! wieczorem zjadl 2 czekolady i pol
ciasta i chyba zapomnial o odchudzaniu. powiedzial mi, ze nie dbam o dom i
wczoraj widzial pajeczyne na jego wedce za szafa. dodam jeszcze, ze w tym
wszystkim jest jeszcze synek, M od jego urodzenia ani razu nie wstal w nocy
do niego, ani razu go nie przewinal, nakarmil go moze 5 razy, liczylam sie z
tym zachodzac w ciaze, ale teraz kiedy on mi wypomina, ze ja nic nie robie to
boli. zastanawiam sie nad powrotem do pracy, ale szkoda mi synka. najgorsze
jest to ,ze z M bardzo ciezko sie rozmawia, jemu poprostu po pewnym czasie
przechodzi, a ja nie potrafie tak zapomniec. sama juz nie wiem co sie dzieje,
czy on tak sie przejmuje corka, a moze rzeczywiscie to ja jestem beznadziejna?


Obserwuj wątek
    • m-m-m Re: jestem zdolowana 11.12.06, 16:08
      wiem, ze w duzej mierze sama jestem winna,ale...


      Rozpuściłaś go obsługiwaniem, on się starać nie musi i jescze ma muchy w nosie.



      niedziele wstalam pozno bo mialam straszny
      > bol plecow,M byl obrazony bo nie wstalam razem z nim i nie przygotowalam mu
      > sniadania, obiad to byla juz zupelna porazka bo byly ziemniaki a on podobno
      > sie odchudza i zrobilam to specjalnie! wieczorem zjadl 2 czekolady i pol
      > ciasta i chyba zapomnial o odchudzaniu. powiedzial mi, ze nie dbam o dom i
      > wczoraj widzial pajeczyne na jego wedce za szafa.


      Nee dbasz o dom - śmieszne, a jak on dba o ten dom? Uważa, że jak pracuje od
      pon. do pt. to Tobie nic się nie należy, bo Ty w zamian musisz pracować w domu
      7 dni w tygodniu na okrągło. On ma weekend do odpoczynku, a Ty co masz w zamian?
      Może zrób eksperyment, niech on zostanie cały tydzień sam z dzieckiem,
      przyjedziesz w piątek wieczorem i pokarzesz mu brud na półce i rozliczysz go z
      tego, że nie dbał cały tydzień o dom?
    • lilith76 Re: jestem zdolowana 11.12.06, 16:37
      Przychylam się do zdania m-m-m.
      Ze swojej strony - przestań traktować go jak półBoga, który wraca do swoich włości aby zażyć relaksu. Na jego uwagi powtarzaj jak mantrę "jakoś musimy z tym żyć" i wbij sobie do głowy, że oddajesz temu domowi wiele z siebie smile

      Wiem, że to ciężkie, bo mój bywa marudą i krytykantem - nie robi tego żeby dopiec, czy coś osiągnąć, po prostu tak sobie gada i taki ma styl komentowania rzeczywistości. Kiedyś brałam to strasznie do siebie. Teraz wzruszam ramionami i mówię: trudno, musimy z tym żyć. Na szczęście M ma do tego poczucie humoru.
      • dzk35 Re: jestem zdolowana 13.12.06, 09:26
        > Na jego uwagi powtarzaj jak mantrę "jakoś musimy z tym żyć"

        jejku! jakie to dobre!! pozwól że będę wykorzystywać, proooszę!
        mój luby też ma takie teksty: „zlikwiduj to” albo „a to nie zrobione”, już wiem
        że to po prostu tekst do którego on sam nie przywiązuje żadnej wagi ale boli
        mnie i powoduje że się niepotrzebnie wściekam...
        • m-m-m Re: jestem zdolowana 13.12.06, 09:32
          mój luby też ma takie teksty: „zlikwiduj to” albo „a to nie z
          > robione”, już wiem
          > że to po


          No to zlikwiduj, no to zrób sam - tak bym odparowała patrząc mu prosto w oczy.
          I nie kiwnęłabym palcem w buie.
          To JEMU przeszkadza, nie Tobie i niech on się SAM za to zabiera.
          Faceci niektózrzy tak mają : wydają polecenia, tyle, że zapominają, że adresat
          to nie jego dziecko i ma to gdzieś. I to tzreba takiemu panu jasno powiedzieć.
          • dzk35 Re: jestem zdolowana 13.12.06, 12:43
            no masz rację, całkowitą! ja to niby wiem ale... mam gdzieś głęboko
            zakorzenione przeświadczenie że kobieta powinna sobie z prowadzeniem domu
            radzić, że wszystko powinno być w nim zrobione, ułożone, posprzątane,
            dopracowane... a ja jestem typem który potrzebuje mieć gosposię! bez gosposi
            ani rusz!!
            a do tego mój luby jest całkiem porządny gość, bardzo mi pomaga w domu, często
            gotuje, myje gary, odkurza, myje podłogi, prasuje swoje rzeczy... więc nie
            umiem się tak odciąć bo mam wrażenie że jak już nie jestem taka jedyna gosposia
            w domu to przy wielkiej pomocy z jego strony powinnam sobie z resztą radzić...
            • m-m-m Re: jestem zdolowana 13.12.06, 12:57
              Ale rozmawiamy o zupenie czymś innym. Czy dlatego, że on wykonuje obowiązki
              domowe to ma prawo wydawać Ci polecenia, które Ty masz wykonać?
              To są OBOWIĄZKI, a nie łaska, za którą Ty musisz mu zapłacić posłuszeństwem.
              Ostatnimi osobami wobec których posłuszną być mogłaś to Twoi rodzice. I na tym
              koniec.
              Przyjmij jako pewnik to, że wykonywanie przez niego prac domowych jest
              oczywistością, a nie wielkim zasługującym na pochwały wyczynem.
              • dzk35 Re: jestem zdolowana 13.12.06, 13:12
                trochę masz rację... kompleks exi się odzywa - u niej w domu jest czysto jak w
                laboratorium (od razu zastrzegam, że wiem to od innych, niech nikt nie myśli że
                on sam mi zarzut z mojego niezorganizowania zrobił), no i moja ukochana mama -
                całe życie mi wymawiała że jestem bałaganiarz (nie planowałam związku więc
                sobie z tego nic nie robiłam a teraz mam wrażenie jakbym się nie sprawdzała w
                roli partnerki)
                ale nie całkiem mi o to chodzi – ja mam partnera który nie zwala mi całego domu
                na głowę, bardzo mnie odciąża i mogę na niego liczyć a sam ma bardzo
                ograniczone zasoby czasowe (nie przeżylibyśmy z samych pensji) i w takim
                układzie, mając więcej czasu i syndrom matki-polki w genach ja czuję się
                odpowiedzialna za to by wszystko funkcjonowało i jak nie funkcjonuje to na
                każdy tekst który w innych warunkach bym wyśmiała odbieram jako zarzut
                • m-m-m Re: jestem zdolowana 13.12.06, 13:23
                  mając więcej czasu i syndrom matki-polki w genach ja czuję się
                  odpowiedzialna za to by wszystko funkcjonowało i jak nie funkcjonuje to na
                  każdy tekst który w innych warunkach bym wyśmiała odbieram jako zarzut


                  Pozbądź się syndromu. Zajmie Ci to jakiś czas, ale jest wykonalne.
                  • dzk35 Re: jestem zdolowana 13.12.06, 14:54
                    dzięki, od jutra szukam skalpela, dziś się wieczorem planujemy znieczulić bo
                    miły ma wolne całe popołudnie i wieczór!
            • lilith76 Re: jestem zdolowana 13.12.06, 13:02
              mam gdzieś głęboko
              > zakorzenione przeświadczenie że kobieta powinna sobie z prowadzeniem domu
              > radzić, że wszystko powinno być w nim zrobione, ułożone, posprzątane,
              > dopracowane...

              Gdzieś głęboko we mnie też warczy takie przeświadczenie, a że mam dwie lewe ręcm, jestem leniwa i lubię obijac się czytając książki, to odwarkuję mu groźnie.
              • dzk35 Re: jestem zdolowana 13.12.06, 13:15
                no to sobie powarczę...
          • kicia031 Re: jestem zdolowana 13.12.06, 12:58
            m-m-m napisała: >
            > No to zlikwiduj, no to zrób sam - tak bym odparowała patrząc mu prosto w
            oczy.
            > I nie kiwnęłabym palcem w buie.
            > To JEMU przeszkadza, nie Tobie i niech on się SAM za to zabiera.
            > Faceci niektózrzy tak mają : wydają polecenia, tyle, że zapominają, że
            adresat
            > to nie jego dziecko i ma to gdzieś. I to tzreba takiemu panu jasno
            powiedzieć.

            Tylko taki kij na 2 konce - bo jak ja o cos poprosze, to on mi odpowie tak
            samo. Caly trick polega na tym, by on robil to, co ty mu kazesz, ale zebys ty
            nie musiala robic tego, co on ci kaze wink)
            • m-m-m Re: jestem zdolowana 13.12.06, 13:06
              Tylko taki kij na 2 konce - bo jak ja o cos poprosze, to on mi odpowie tak
              > samo.


              Dla mnie polecenie typu "zrób to", "uporzadkuj to" NIE jest prośbą. Jest
              właśnie poleceniem do wykonania.
    • reksia do Kasian 11.12.06, 21:42
      hmm... zdaje się, że z lekka ten pan chamem trąci (to dotyczy tego jego
      wędziska)


      do tej pory wydawało mi się, że ja wyjątkowo dużo potrafię znieść, ale Kasian
      Ty mnie bijesz na głowę

      niestety znoszenie cudzego chamstwa nie jest chwalebne:/bo świadczy co najwyżej
      o naiwnośi i głupocie znoszącego

      ech mam doła dziś
      Kasian nie daj się! Buziaczki i pozdrowionka i trzymaj sie cieplutko, no i nie
      zapomnij ucałowac maluszka smile

      a i coś mnie natkneło...Kasian jest taka książka jak "Toksyczne związki"
      bodajze pani Forward czytałaś?
      Kasian jesli do tej pory tego nie uczyniłaś to obiecaj mi że jutro pójdziesz po
      nią do biblioteki.Proszę jeśli nie dla siebie, to zrób to dla mnie i dla
      maluszka przedewszystkim.
      Raz jeszcze pozdrawiamwink
      • dominika303 Re: do Kasian 11.12.06, 23:17
        Wiesz co ?? jak na mój gust to zmeczenie, przemeczenie, niedospanie daje o
        sobie znać sad(
        Może i twój mąż trochę jest nieokrzesany, ale ty napewno wszytko zbyt dosłownie
        odbierasz sad(
        Wrzuć troche na luz . No i co z tego, ze jest kurz na półce ? i co z tego że
        zmywasz 2 razy dziennie zamiast kazdy kubek od razu po użyciu???
        Kochana ty zacznij się szanować! Nie mozna funkcjonowac jak automat- popatrz na
        pralke, ona stoi w błogim spokoju chociaz przez noc, a ty?
        Czy ty za duzo od siebie nie wymagasz?
        I wytłumacz mężowi, ze najwazniejsze aby żona była zadowolona, a kurz poczeka i
        napewno nie zrośnie się z piękną półeczką smile))
        No i małymi kroczkami wdrażaj męża w pomoc przy dzieciaczku smile)
        pozdrawiam
        • ywwy Re: do Kasian 13.12.06, 13:25
          może myslałaś, że jak córka męża się wyprowadzi to wszystko zacznie Wam się
          udawać?
          Teraz zostaliście sami, spróbujcie spokojnie porozmawiać, wyjaśnić sobie
          żale...niedługo Święta !
          A jak ci żal pasierbicy to pewnie może u Was trochę pomieszkać, jakby co.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka