Koniec

12.12.06, 09:10
Chciałabym podziękować Wam wszystkim za pomoc! Za słowa otuchy a także za
słowa krytyki. Moja małżeństwo znów przeżywa traumę i chyba nic juz nie da
sie z tym zrobic jak tylko pogodzić sie z faktem , że to już koniec! M nie
podjął próby ratowanie tego związku i oczywiście nie było mowy o pojściu do
terapeuty. NIe mam już siły udowaniac M , że to w dużej mierze jego wina, że
nie umie sie pogodzic z sytuacją jaka go spotkała w życiu. Prawdopodobnie
mimo 34 lat nie dorósł do roli męża a z ojcowaniem bywa różnie. Chyba M nie
mógł wybrać lepszego momentu na rozstanie ale trudno! ...............
    • kicia031 Re: Koniec 12.12.06, 09:18
      Kitka, nie!!!!
      Nie rob tego! Zawsze jeszcze zdarzysz panu podziekowac.
      U nas tez nie jest za wesoło –raz byliśmy na terapii, potem już nie, bo chłop
      nie widzi sensu, zmieniac swoich zachowan tez się probuje. Ale wydaje mi się,
      ze warto jednak zawalczyc – w końcu cos nas kiedyś przyciągnęło do tych
      facetow, kiedyś było dobrze – czy to możliwe, by nagla wszystko się zmienilo?
      Ja wierze, ze jakoś się uda odnaleźć tamte dobre dni…
      • kitka1977 Re: Koniec 12.12.06, 09:33
        Kiciu
        w końcu cos nas kiedyś przyciągnęło do tych
        > facetow, kiedyś było dobrze – czy to możliwe, by nagla wszystko się zmien
        > ilo?

        Masz rację coś przyciągnęło!! Tylko szkoda , że to działa tylko w jedną
        stronę!! Nie da sie utrzymać związku przez jedną osobę. W tej chwili ani ja ani
        on nie mozemy patrzec na siebie. Kazde z nas ucieka w inna strone, wychodzimy z
        domu zeby ze sobą nie przebywac. Szczerze mowiąc to chyba M kompletnie nic nie
        czuje do mnie i prawdą jest , że od miłości do nienawiści jest krótka droga.
        Bardzo ciężko mi jest to sobie przetłumaczyć, że po tylu trudnych chwilach,
        które razem przeszliśmy, nagle okazuje się ze nic między nami nie ma! Coś w tym
        jest Kiciu jezeli takie spiecia powtarzają sie cały czas??? NIestety facet nie
        podejume zadnych prób ratowanie związku a nawet rozmowy na ten temat.
        Ograniczamy się wyłacznie do spraw związanych z dzieckiem. Dobrze ze jego
        dzieci sie kochaja mimo ze każde jest z innej matki. EEEE... płakać mi sie chce
        i tyle... Ale wiem ze musze być silna bo mam kochanego synka, który jest chory
        i musze być dla niego silna!!! Wszytkie tu na forum jesteście wspaniałymi
        kobietami i bardzo dużo mi dała Wasza pomoc.
        • kicia031 Re: Koniec 12.12.06, 11:58
          Kitka, twoj synek jest wczesniakiem, prawda? Mam nadzieje, ze u was wszystko
          zmierza ku lepszemu. Masz calkowita racje co do bycia silan dla dziecka, w
          końcu to jest najważniejsze.

          To wszystko co pisujesz brzmi bardzo podobnie do sytuacji która jest u nas.
          Spróbowaliśmy terapii raz, na nastepna sesje już chłop nie chciał isc, bo to
          nam nic nie da. Niby się staramy, ale ja mam wrazenie, ze znowu wpadamy w stare
          koleiny. Tylko ze ja zdecydowałam, ze dam nam czas, więcej czasu i ze jakoś tam
          będziemy probowali pracowac nad nasza relacja.
          Mi się wydaje, jak ci już inni pisali, ze latwo jest się rozstac. Natomiast
          bardzo trudno jest potem, kiedy zaczynasz wychowywac dziecko jako samotna
          matka. Ja bylam w takiej sytuacji przez wiele lat i mimo ze nie zaluje, ze
          rozstawiam się z Exem i momo ze mialam mnóstwo pomocy ze strony swojej rodziny,
          to było ciezko, naprawdę bardzo ciezko.
          I tak mi się wydaje, ze dopóki nie wchodza w gre drastyczne sprawy: zdrada,
          pijaństwo, przemoc, także psychiczna, pasożytnictwo i nielozenie na rodzine, to
          jednak zawsze warto zawalczyc. Piszesz ze twój chłop już chyba nie chce - może
          go zapytaj? Będziesz wiedziała, na czym stoisz?
          • kitka1977 Re: Koniec 12.12.06, 12:46
            Synek jest wczesniakiem ale tez ma kilka innych problemów zdrowotnych...
            Powoli, powoli wychodzimy z tego, staram sie jak najwięcej pomoć małemu w
            wyrównaniu stanu zdrowia i stymuluje jego rozwój. Włąsnie wczoraj byłam z nim w
            CZD i pani dr pochwaliła jego postępy w rozwoju!!! Wracając do M to - zdaje
            sobie sprawe z tego co sie dzieje wokól mnie. każda podjęta decyzja jest ciężką
            decyzja!!! Najbardziej ciepie przez to ze M nie podejmuje żadnych ale to
            żadnych starń o ten związek. Ju zchwile było spokoju a tu znów. Boje sie ze
            znów bedzie podobnie, że życie ucieka mi przez palce z osobą która chyba mnie
            nie szanuje a napewno nie moje uczucia. Wiem ze sie powtarzam ale naprawde
            bardzo sie ciesze, że mogę sie Wam zwierzyć. Mam rodziców ale niechce im mowic
            o pewnych sprawach, zeby nie dolewac oliwy do ognia. Bardzo bym chciała zeby
            zdarzyl sie jakis cud i zeby wszytkie te problemy odeszły ode mnie... Kiciu
            piszesz ze w sumie masz podobną sytuacje, co wtedy robisz??? Jak mam
            postępowac, chodzic jak to robie teraz swoimi sciezkami i olac p[ewne sprawy
            czekajac na samoistne rozwiązanie. Cały czas sie boje ze znów to sie powtórzy.
            • kicia031 Re: Koniec 12.12.06, 12:57
              Wiesz co, na rozne osoby rozne rzeczy dzialaja. Ja wiem z doświadczenia, ze
              takie stymulacje typu wzbudzanie zazdrości, czy ignorowanie i olewanie
              działają, na niektórych facetow nawet bardzo mocno, ale to cos co może pomoc
              gdy w związek wkradla się nuda i rutyna. Natomiast jeśli problemy są głębsze,
              to jeśli ich nie rozwiążecie, to lepiej może się zrobić na chwile, a nie na
              dłużej.
              Im bardziej się izolujecie od siebie, tym bardziej pogłębiają się wasze
              problemy.
              Kochasz go jeszcze? Nie musisz mi odpowiadac, tylko odpowiedz sobie. A potem mu
              to powiedz. Jeśli czujesz ze uczucie ci się ulotnilo, to powiedz mu o tym, jak
              bardzo go kiedyś kochałaś, i ze chcesz wrócić do tego, co było. Stworz mu taka
              otmosfere by mógł bez leku powiedzieć to, co czuje a potem zapytaj, czy on
              jeszcze cię kocha i czy chce naprawiac wasz związek. Jeśli powie nie, to
              przynajmniej będziesz miala jasność, a jeśli jednak będzie chciał, to
              przynajmniej macie jakiś punkt wyjscia…
              Tak my zrobiliśmy, i staram się walczyc, choć czasami, tak jak w ten weekend, z
              powrotem mi rece opadaja.
    • m-m-m Re: Koniec 12.12.06, 09:22
      Nie rób tego, Kasian.
      Odejść jest najłatwiej.Nie oznacza to, że następny facet będzie lepszy.
      Oni wszyscy są dziwaczni na swój sposób.
      Ludzie się docierają i to całymi latami.
      • m-m-m Re: Koniec 12.12.06, 09:22
        Przepraszam, nie Kasian , tylko Kitka.
        • reksia Re: Koniec 12.12.06, 09:30
          hmmm czasem następny jest o głowę lepszy niż poprzedni nie uogólniajmy

          mój następny jest lepszy od poprzedniego,

          ale fakt tak łatwo poddawać się nie można
          • kitka1977 Re: Koniec 12.12.06, 09:34
            Chyba narzie skupie sie na synku. Po tym wszytkim jakoś odechciało mi sie
            chłopa. Ale wiem , że nie mozna wsyztkich facetów mierzyć jedna ktegoria akurat
            ja nie miałam szcześcia, może kiedyś.....
    • lilith76 Re: Koniec 12.12.06, 10:04
      Poczekaj jeszcze trochę, aż emocje opadną.
      Czy M w ogóle wie cokolwiek o twoich planach???
      Może to tylko twój ogląd sytuacji.
      Czasami wizja rozstania wali po facecie jak maczuga i nagle mu się odmienia.
      • barbara001 Re: Koniec 12.12.06, 11:45
        Boże, Kitka tak mi przykro.

        Nie podejmuj pochopnie decyzji (choć podejrzewam, że kluje się to w tobie
        zapewne od dawna). Zobacz, Święta idą, potem Sylwek. To takie momenty, kiedy
        ludzie instynktownie podejmują nowe decyzje, są pogodniejsi i otwarci na jutro.
        Może zamiast tak radykalnie zmienić życie teraz poczekaj do nowego roku. Jak
        podczas świąt nic dobrego się nie wydarzy to wtedy będziesz wiedziala na pewno
        co robić , a teraz może jeszcze poczekaj. Bo fakt, najłatwiej jest odejść,
        tylko czasem później okazuje sie że to chowanie głowy w piasek.
Pełna wersja