Dodaj do ulubionych

Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobie

07.09.07, 16:08
postanowiłam. Jak wiecie jestem (a na chwilę obecną byłam) macochą
weekendową prawie 3 lata. Pasierbica na chwile obecna lat 8 i 4 m-
ce. Na początku w każdy weekend u nas. Mała, złośliwa dziewczynka,
skutecznie zmanipulowana przez mamusię. Chciałam dobrze, starałam
się 2 lata, zagryzałam zęby w każdy weekend, tłumaczyłam sobie "to
tylko dziecko, to minie itp. itd.". Guzik, nic nie mijało, zawsze
było tak samo, jeśli nie gorzej. Exiara po tym, jak M zamieszkał ze
mną, zapragneła powrotu. Nie wiem, czy jak twierdziła z wielkiej
nagle od nowa odkrytej miłości, czy może dlatego, że jak sama
rzekła "kochanek był pomyłka", a może dlatego, że straciła opiekuna
do dziecka. Mój M jak wracał z pracy, to zawsze się zajmował córką,
spędzał z nią weekendy, a ex się spotykała w tym czasie z
kochankiem. Zresztą nie ważne, ważne jest to, że za wszelką cenę
chciała M z powrotem i nie dość, że obrzucała mnie najgorszym
mięchem, to nastawiła totalnie negatywnie dziecko.

Ja jestem ogólnie cierpliwa osobą, musi wiele wody upłynąć, zanim
się do kogoś zniechęcę. Więc tak trwałam w swoim męczeństwie.
Dzieciak jak przyjeżdżał, to na siłę, na wyraźną prośbę M mówił
cześć, tak samo było z odjazdem. Cały weekend mnie olewała,
nadeptywała złośliwie na nogi, skakała kolanami na brzuch, że niby
niechcący... Z premedytacją zasłaniała TV jak oglądałam, kilka próśb
z mojej strony skutkowało na 30 sek. Zachowywała się jak
księżniczka, ciągle krytykowała to moją kuchnię, to cos innego.
Pierwsze jej wizyty u nas spała z tatą, ja poszłam na niewygodną
sofę do salonu, uważałam, że tak się łatwiej zaaklimatyzuje, bądź co
bądź to było moje mieszkanie, dla niej całkiem obce. Traktowałam ja
zawsze tak, jak swojego syna, po równo. Za jej przewinienia mój
zbierał bury, bo przecież nie będę stresowała nie swojego dziecka.
Tu jej ojciec dał totalnej doopy - zamiast wychowywać hodował. Wiele
na ten temat rozmawialiśmy z mizernym skutkiem w tamtym okresie. On
chciał jej wynagrodzić brak ojca w codziennym życiu oraz bał sie, że
jak zacznie z exią na ten temat rozmawiać, zakaże jej buntowania
małej, to tamta ograniczy bądź zabroni kontaktów.

Duzo by opisywać charakter młodej - zdaję sobie oczywiście sprawę,
że rodzice OBYDWOJE pokpili sprawę - ale młoda to mało sympatyczne
dziecko. Do tego potworna egoistka, której nie szło wytłumaczyć, że
jak do nas przyjeżdża, to korzysta ze wszystkich rzeczy w domu, w
tym z komputera mojego syna i z jego zabawek, kredek, słowem
wszystkiego. Ona ze swojej strony nie dała mu wziąć głupiego
pompona, którego ze sobą przywiozła, o innych rzeczach nie wspomnę.
Przez cały weekend poza przytykami słyszałam od niej tylko jedno
zdanie skierowane bezpośrednio do mnie - za każdym razem z samego
rana (ja wstawałam przed M, zreszta młoda nigdy nie dała pospać,
szła spać o 20, a o 6 rano była już na nogach) "daj mi jeść, jestem
głodna". Dawałam, oczywiście słowa dziękuję nie uświadczyłam nigdy.

Mogłabym pisać i pisać o bardziej drastycznych przykładach, ale to
bez sensu. Po jakimś czasie wrócili rodzice exiary i przestało ją
interesować pozbywanie się dziecka na weekendy, zaczęły się schody z
kontaktami. Nigdy, ale to nigdy nie mogłam zaplanować żadnego
weekendu, bo ex albo dała młodą, albo nie. Albo pozwoliła odwiedzić
M, albo nie. On wydzwaniał od poniedziałku, a ona go zwodziła aż do
soboty, żeby w końcu powiedzieć NIE. Bywało tez tak, że nagle
przytomniała i w sobotę o 12 M jechał po młodą, albo do młodej. Ile
razy musiałam odwołać wizyty u kogoś, bądź wizyty u nas, to tylko ja
wiem. Powiedziałam, że mam dość. W imię czego mam znosić takie
traktowanie przez obce mi tak naprawdę dziecko, przez dziecko,
któremu serce pokjazałam na dłoni i nie zrażając się 2 lata
próbowałam ocieplić stosunki... Ile razy mam jeszcze znosić jazdy
exi (poza tymi z dzieckiem była masa innych). Wyartykuowałam, że
wolę, żeby M spotykał sie z młodą poza naszym domem. Wakacje i tak
były rozstrzelone, bo ona wyjeżdżała przez wiekszość czasu. My
urlopu w tym roku nie mieliśmy, więc M nie był z nia na wakacjach.
Raz co prawda była u na weekend, ale znowu miałam stres, wyszło tak
po awanturze z ex, M miał dość, że przez 3 kolejne weekendy ona
kłamała, zwodziła go, nie chciała dopuścić do jakiegokolwiek
spotkania,. Dodam, że M był z młodą na weekend u swoich rodziców,
przynajmniej mieli czas tylko dla siebie...

Jutro miał jechać po młodą i pojechać do rodziców. Okazało się, że
rodzice są na wycieczce, więc zadzwonił do mnie, czy ma przywieźć
małą do nas. Odmówiłam, pojedzie ją odwiedzić rano, spędzą kilka
godzin... Dlatego jest mi źle, przykro mi za mojego M. Tak, wiem,
jestem wredna, podła, zła, brak mi zapewne empatii i w ogóle....
Pewnie uznacie to za próbę wytłumaczenia się, może i tak jest, ale
czy ja nie mam prawa do spokoju w swoim własnym domu? Przezyłam
koszmarne lata pełne przemocy z exem, teraz potrzebuje po prostu
spokoju.

żADKO TU COKOLWIEK O SOBIE PISZĘ, ALE MUSIAŁAM.
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 07.09.07, 16:15
      Wszystkow zwiazku jest kwestia do ustalenia. Czasami jest tak, ze
      jak nowy partner wprowadza sie, to dom staje sie wspolny. Czasami
      ndal to jest nadal dom tylko jednej osoby.
      Nawet jak dom jest wspolny, to w jednych rodzinach oznacza, ze oboje
      moga przyjmowac swoich gosci, w innych - ze nie.

      Mysle, ze wszystkie rozwiazania sa OK, tak dlugo, jak oboje
      partnerzy czuje sie z tym szczesliwi.
      • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 07.09.07, 16:23
        w naszym przypadku mój dom stał się naszym. Drzwi stały zawsze
        otworem dla córki M, ale niestety nie zdierżyłam psychicznie. Mam
        zszargane nerwy przez exa przemocowca. Jak poznałam M, wszystko
        układało sie między nami dobrze, zresztą nadal tak jest, jeśli
        pominąć kwestie przeze mnie poruszane. Pierwsze wspólne wakacje
        wygladały tak, że dwa razy po 9 dni młoda była u nas. Niestety M
        stracił wtedy pracę - jeszcze nie byliśmy małżeństwem i z mojej
        pensji nie stać nas było na wyjazd. Robiliśmy stacjonarnie jakieś
        wypady nad wodę i popołudniami wracaliśmy do domu. W trakcie jednego
        pobytu nie było mojego syna, był na wyjeździe. Młoda wtedy strasznie
        dała mi w kość. Dodam, że jest to dziecko, które nie potrafi się ani
        chwili zająć sobą. Całymi dniami tylko "tatuś nudzi mi się" i chodź
        M stawał na głowie, ni dawał rady na dłużej zainteresować panny
        jakimkolwiek zajęciem. Wspóne rysowanie, granie, budowanie itp. itd.
        było tylko na chwilę. Potem znowu nuda. Próbowałam, żeby wyszła na
        dwór, mieszkają tu inne dziewczynki w podobnym wieku. Skąd, woli to
        swoje "nudzi mi się".

        Kilka m-cy spokoju przy M, wyluzowanie organizmu, przestałm walczyć
        o przetrwanie, młoda dała w kość i organizm mi nie zdierżył.
        Wylądowałam u psychologa, potem u psychiatry ze stwierdzoną nerwicą.
        Kilka m-cy na zwolnieniu.

        Kiciu, ja chę być normalnym człowiekim, chcę czuć, że dom, to jest
        moja przystań, miejsce spokoju, a nie ring, po 5 dniowej pracy,
        gdzie zamiast odpocząć, muszę się użerać sad
        • khaldum nudzi mi się ..... 08.09.07, 09:03
          mamba, znam to nudzi mi się do bólu. Jeśli do tego masz jeszcze ostentacyjne
          kładzenie się na stole w towarzystwie i patrzenie w dal niewidocznym wzrokiem to
          współczuję.... jak nie masz to przyjdzie ok 13 roku życia..

          co do nudy

          na samym początku, aby być dobrą macochą wymyślałam atrakcje, wycieczki, wspólne
          gry w monopol, podchody i bóg wie co jeszcze, oby sie nie nudzili...


          po roku doszłam do wniosku, że sobie nie będę wsadzać piór w doopę, po to by im
          się nie nudziło. Ja przecież nic nie muszę, lekarz mi tego nie zapisał.

          Kilka razy miałam potężne spięcia na ten temat z chłopem.

          W tym roku kiedy jego chłopcy byli u nas przez miesiąc a z powodów ekonomiczno
          prawnych nie wyjechaliśmy nigdzie na dłużej też organizowałam wypady nad
          jezioro. Po pracy, na 2, 3 godziny.
          Po 2 dniach usłyszałam że to nuda, bo oni nie są przyzwyczajeni żeby codziennie
          nad jezioro jeździć.

          Noż wkułam się tak, że poinformowałam ich, ze nie muszą się kąpać, mogą sobie
          pod drzewem siedzieć, bo dla ich widzimisię, nie będzie Rurka w betonie cały
          dzień siedzieć.

          Po 3 latach pracy nad chłopem, sam zauważył, że hasło nudzi mi się jest po
          prostu sposobem na zwrócenie na siebie uwagi.

          I teraz jak słyszy "Nudzi mi się" to tak samo jak ja odpowiada:
          to znaczy synku, ze wszystko w normie. Martwić się zacznę, jak ci się nie będzie
          nudzić.
          To stwierdzenie "mobilizuje go" do dalszej napierdalanki w gierki na komputerze,
          bo tylko to nie jest nudą. O wyjściu na dwór, grze w piłkę itd, mowy nie ma, bo
          to nuda

          A tak swoją drogą, moja mama mówi e inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi wink

          trzymaj się
          • tropicana Re: nudzi mi się ..... 08.09.07, 10:55
            khaldum napisała:
            > A tak swoją drogą, moja mama mówi e inteligentny człowiek nigdy
            się nie nudzi ;

            Moje dzieci są BARDZO inteligentne, a jednak czasem (rzadko)
            zdarzały sie takie teksty. Ja też tak miałam. To chyba etap, który
            należy przeczekać i tyle.
            • mamba30 Re: nudzi mi się ..... 08.09.07, 13:30
              tropicana napisała:

              > khaldum napisała:
              > > A tak swoją drogą, moja mama mówi e inteligentny człowiek nigdy
              > się nie nudzi ;
              >
              > Moje dzieci są BARDZO inteligentne, a jednak czasem (rzadko)
              > zdarzały sie takie teksty. Ja też tak miałam. To chyba etap, który
              > należy przeczekać i tyle.


              no nie wiem, jak to w tym przypadku.... dziewczyna w ogóle nie ma
              koleżanek, nigdy nic nie opowiada, nie słyszałam, żeby z kims sie
              kolegowała. Wiem, że na podwórku też zawsze stoi z boku. Mam
              koleżankę z poprzedniej pracy, która mieszka na tym samym osiedlu,
              więc ją widuje...

              Ona ma specyficzny charakter. M opowiadał, że jak była mała, miała
              ze 3-4-5 lat, to jak szedł z nia na plac zabaw i ona z daleka
              zobaczyła, że ktoś sie huśta, to spazmów dostawała, bo to JEJ
              huśtawka. Albo wchodziła na zjeżdżalnię i nikomu nie dawała
              zjeżdżać, bo to JEJ. Grrrrrrrr
          • mamba30 Re: nudzi mi się ..... 08.09.07, 13:27
            ona nie rozkładała się na stole, ale np. na sofie i gderała cos pod
            nosem, patrząc mi się perfidnie w oczy, wiedziała, że mnie tio
            wqrwia, bo np. chciałam sobie TV pooglądać.

            U niej to scenariusz wygląda tak:
            Córka - tatuś, nudzi mi się
            M - to chodź porysujemy
            C - nie chce mi się, nudzi mi się
            M - to może włączyć Ci bajkę
            C - nie chcę, nudzi mi się
            M - to może z klocków coś pobudujemy
            C - nie, nie chcę, nudzi mi się
            M - chcesz pograć na komputerze?

            I tak też dzieciak całymi dniami napierdzielałby na kompie, a
            przecież tak stęskniony za tatusiem..... Do tego tatuś koniecznie
            musi siedzieć i patrzeć, jak córeczka gra. A jak czegoś nie może
            przejść, to się złości i wiecznie M musi być przy niej....

            Ja już nic nie wymyślałm, próbowałam z nią gdzieś wyjść,
            proponowałam spacer, pójście na lody, zachęcałam, żeby ze mną ciasto
            zrobiła, a gdzież tam, w doopeczkę sad((
        • geos Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 08.09.07, 19:01
          Całymi dniami tylko "tatuś nudzi mi się" i chodź
          > M stawał na głowie, ni dawał rady na dłużej zainteresować panny
          > jakimkolwiek zajęciem. Wspóne rysowanie, granie, budowanie itp. itd.
          > było tylko na chwilę. Potem znowu nuda. Próbowałam, żeby wyszła na
          > dwór, mieszkają tu inne dziewczynki w podobnym wieku. Skąd, woli to
          > swoje "nudzi mi się".

          u nas była podobna sytuacja. dziecko ledwo wstało - dokładnie tyle samo lat, od
          razu było "Nudzi mi sie"
          Za rada psychologa mówiłam " A mnie nie" i pokazywałam co w danej chwili robie.
          Po jakimś czasie przestał.
      • mamaika Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 08.09.07, 09:57
        Tyle, że od gości oczekujesz pewnych standartowych czytaj
        przyzwoitych zachowan , a jeżeli ktoś się zachować nie potrafi to
        chyba go drugi raz nie zapraszasz ?
    • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 07.09.07, 17:49
      Dzięki Burza za te słowa, pewnie właśnie to chciałam usłyszeć.....
      takie małe rozgrzeszenie dzisiejszej decyzji...

      Raczej terapia nie będzie koniecznością. M wrócił z pracy i troszkę
      rozmawialiśmy na ten temat. Nie ma do mnie żalu i pretensji.
      Rozumie, że sam dał doopy. I jak na ironię, exiara dzisiaj wyjechała
      do niego z pretensją, że za rzadko bierze dziecko. Jak z taką
      kobieta postępować? Kilka m-cy wydzwaniał po kilka razy w tyg. i
      albo dała dziecko albo nie. Przez wakacje kontakt był luźny, bo
      mała "była wyjechana". Co się dzisiaj okazało? Owszem, była poza
      domem, ale na weekendy w domu. A jak M dzwonił, to ex mówiła, że np.
      mała wyjeżdża na 3 tyg. potem były kolejne 2 itd. W efekcie miał ją
      2 razy w ciągu wakacji. Dziaj ex z pretensją, że się dzieckiem nie
      interesuje.... Ja nie rozumiem tej kobiety po prostu. Są postępy w
      moim M, chyba.... Ona zarzuciła, że teraz jej nie bierze na weekend.
      Powiedział, że mała swoim zachowaniem to spowodowała, że to ex wina,
      bo ją nastawiała.... Ex to pominęła i przeszła do dalszych ustaleń,
      o której itd. Nie umniejsza to faktu, że źle się z tym czuję. Pewnie
      za jakiś czas skapituluję, sama w sobie. M raczej nie będzie za
      bardzo naciskał. Doskonale sobie zdaje sprawę. A ja tak między
      Bogiem a prawdą, naprawdę mam sobie nbiewiele, o ile w ogóle do
      zarzucenia w tej sytuacji. Nie mogę wiecznie nadstawiać policzka.
      Mam 33 lata, popieprzonego exa, kłopoty z exiarą, pasierbicą i 13-
      letniego syna pod swoimi skrzydłami. Żeby nie zgłupieć i jakoś to
      ciągnąć, naprawdę muszę się wyciszyć i zdystansować. Dzięki Burza.
    • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 07.09.07, 18:11
      im dłużej o tym myślę, tym większe mam wyrzuty, zwłaszcza
      wątpliwości... co dalej, jak dalej...

      Macochą jestem po raz pierwszy, od początku miałam jasno naświetlone
      horyzonty - dziecko partnera to taka sama świętość jak moje własne.
      Matko, normalnie mysleć nie mogę teraz jakoś racjonalnie. A co
      będzie za weekend, dwa, za m-c, dwa, trzy, pięć... Szkoda mi
      dziecka, szkoda mi M. Czy ex odpuści? W sierpniu ponoć wyszła za mąż
      za tamtego małolata... Może dziecko się zmieni, może matka
      przestanie aż tak bardzo ingerować??

      Siedzę i się biję z myślami.... Już kilka razy miałam ochotę
      powiedzieć, żeby jednak M wziął do nas małą. Ostatnim razem tak
      właśnie zrobiłam, ale to znowu ciągnięcie tego samego... A może tym
      razem inaczej...? Zawsze się tak łudzę... Czy mozliwe jest
      polubienie, bądź zupełne zdystansowanie sie do sytuacji/osob po
      czymś takim??

      Nawet przewinał mi się idiotyczny pomysł przez głowę - zadzwonić do
      ex i porozmawiać co jak i dlaczego... - oczywiście nie zrobię tego.
      Kurcze, jak mnie to wszystko męczy sad
    • coccolona Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 07.09.07, 18:42
      Az przykro sie czyta takie historie. Ale, droga mambo, sama jestes sobie winna.
      Trzeba bylo pasierbiatko od poczatku trzymac krotko. I nigdy nie traktowac na
      rowni z wlasnym dzieckiem, na milosc boska! Bylas zbyt dobra dla tego dzieciara,
      a ona teraz toba pomiata. Przykro mi.
      • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 08.09.07, 13:32
        no i po części masz rację (o dziwo smile, ale trzymanie jej krótko nie
        do mnie należało, ale do ojca, na wychowanie jej też nie mam wpływu -
        rodzice dali ciała i tak a nie inaczej ukształtowali to dziecko.
        Gdyby była moją córką, pewnie zachowywałaby się zupełnie inaczej...
    • kati27 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 07.09.07, 20:33
      Hej, długo Ciebie nigdzie nie czytałam. Przeczytałam z uwagą cały Twój post i
      osobiście myślę sobie tak. Po pierwsze nikomu nie zaszkodzi, jak na jakiś czas
      zwyczaje jakie zapanowały ulegną zmianie. Zarówno Twojemu M. jak i jego córce
      nie powinno zaszkodzić to, że może i ich spotkanie potrwa krócej ale na bardziej
      neutralnym gruncie. Ty i Twój syn (jak mniemam on również mógł dostać "w kość")
      odetchniecie i odpoczniecie. To tak na początek. I nie ulegałabym żadnym emocjom
      i poczuciu winy. Kiedy zdystansujesz się od problemu spojrzysz na niego w innym
      świetle i wtedy zdecydujesz co dalej? To dziecko też rośnie, dojrzewa i może
      (oby) coś w jej podejściu ulegnie zmianie, na plus oczywiście. Co do eks to nie
      może być tak, że Twój M robi wszystko co jej się podoba. Niestety już się do
      tego przyzwyczaiła, ale nie wierzę że nie można jej od tego odzwyczaić. Ale na
      taką okazję trzeba M. uświadomić i prowadzić wspólną politykę. To jest
      rozwiązanie jakie ja próbowałabym wdrożyć w życie. Wiem, że czasami człowieka
      dopadają dziwne myśli, wyrzuty, nawet w sytuacji, gdy racja i zdrowy rozsądek
      jest po jego stronie. Tak sobie jeszcze myślę, że ta cała sytuacja godzi w Twoje
      poczucie bezpieczeństwa - nie można notorycznie dostosowywać się do czyjegoś
      widzimisię i do czyjegoś chaosu życiowego. Ja dobrze wiem o czym mówisz bo mamy
      w niektórych momentach podobną sytuację, ale to nie temat tego posta. Jeszcze
      raz więc z wielką życzliwością poradzę Ci - przetrzymaj tą zmianę sytuacji i nie
      podejmuj pochopnych decyzji. Tylko w ten sposób można cokolwiek zmienić - jeśli
      inni, poza Tobą, zauważą co jest nie tak i będą chcieli to zmienić - tu głównie
      chodzi mi o Twojego M. Trzymaj się dasz radę - nikogo nie krzywdzisz, a nie na
      wszystko co nas otacza możemy mieć wpływ.
      • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 08.09.07, 13:34
        Dzięki Kati, mądre słowa. M już się zmienia, stara sie też pracować
        nad larwa (exia). Pożyjemy, zobaczymy. W młodej tez zaczęłam
        dostrzegać zmiany in plus, ale na razie moja do niej niechęć jest za
        świeża, potrzebuje czasu.
    • mamaika Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 07.09.07, 21:35
      Nie chcre mi się czytać odpowiedzi . Doskonale rozumiem . Dobrych
      chęci miałam co niemiara, teraz mam w d...e a mam dziewczyny 24 na
      dobę . I jestem zdania, że słusznie postąpiłaś. Efekty pobłażania i
      cierpliwości przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego, do pewnych
      dzieciaków nie trafia nic. Rodzice niech je więc sobie hodują jak
      chcą a macochy niech nie dają sobie włazić na głowę.
      • ywwy Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 07.09.07, 23:34
        Zobacz, nawet w tytule postu masz wyrzuty, cierpienie, z góry
        zakładasz złe samopoczucie. I jak tu nie mieć nerwicy? Piszesz, że
        masz prawo do wypoczynku - OCZYWIŚCIE,że masz. I masz się czuć
        dobrze!
        Że co, że jakaś "smarkula" zrobi wszystko, żeby Ci popsuć humor,
        zszargać nerwy? Ty u psychiatry a jej Rodzice znowu razem?
        Uważam, że Macocha to nie jest jakaś "święta koza ofiarna"i ma
        prawo wymagać od dziecka egzekwowania zasad , które obowiązują w jej
        własnym domu.
        Mamba, spokojnie, wszystko się ułoży. Przemyśl sobie dokładnie jak
        ona ma się zachowywać i powolutku , konsekwentnie wprowadzajcie to
        razem.
        • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 08.09.07, 13:37
          Na razie jej nie widuje, teraz M jest u niej od rana. Wróci za kilka
          godzin, ja w tym czasie sobie chałupkę sprzatam, a jutro spokojna
          niedziela. dziś mi lepiej, zwłaszcza jak poczytałam Wasze posty.
          Wielkie dzieki dziewczyny smile
      • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 08.09.07, 13:35
        Podziwiam, bo ja, jakbym ją miała na codzień, to bardziej niż pewne,
        że trafiłabym do psychiatryka, ale na stałe chyba
        • dominika303 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 08.09.07, 18:21
          Mambo i świetnie zrobiłaś.
          Poza tym jak zaczna cię zjadać jakies niedorzeczne wyrzuty sumienia
          to pomyślo o swoim synku, on jest nastolatkiem, który za chwile
          będzie ciebie bardzo potrzebował, ale jako mamy normalniej, a nie
          znerwicowanej przez obce dziecko - bo jemu jesteś winna uwagę !!
          największą jako matka, a pasierbiątko - cóz ma to, na co z tatusiem
          i exią zapracowała.
          Ty naprawdę nie musisz starać sie o koronę cierniową tongue_out
          Ty zacznij żyć swoim życiem, swoja rodziną.
          Całego świata nie zbawisz swoją dobroćią .
          A jak M pospotyka się trochę z pasierbica poza twoim domem to tylko
          wszystkim to na dobre wyjdzie .

          Dom to azyl !!
          A nie wieczne zabawianie rozkapryszonych dzieci, do tego nas nie
          lubiących tongue_out

          Powodzenia smile
    • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 08.09.07, 13:23
      burza4 napisała:

      > widzisz, ja mam wrażenie, że twój grał tak jak eks zagrała.
      > Poza wszystkim - czy on w ogóle wie, że zajmowanie się dzieckiem
      to
      > coś więcej niż wspólna zabawa? gdzie tu miejsce na przekazywanie
      jej
      > co jest dobre/co jest złe w życiu itd?
      >

      Dokładnie tak było. Zawsze trzeba się było dostosować do larwy -
      tak, takie jej nadałam miano i tak o niej w naszych rozmowach sie
      wyrażamy. Larwa ustalała czas, o której, dop której i kiedy, po czym
      bywało, że mieliśmy niespodzianki. Dla przykładu: kiedyś wzięliśmy
      młodą na 3 dni weekendu majowego. W tym czasie mój syn był ze swoim
      ojcem. My ten czas spędziliśmy u teściów. Do larwy od nas mamy ok.
      25 km przez całą Wawę - my mieszkamy na jednym końcu, ona na drugim -
      i do tego jeszcze trzeba sie przez most przedrzeć. Teściowie
      mieszkają w tym samym kierunku, tylko pod Wawą, jakieś 5-7 km.
      dalej. Byliśmy umówieni, że w piątek ok. 17 oddamy larwie młodą.
      Wszystko ustalone, ok. 18 miałam odebrać od exa mojego syna.
      Jesteśmy pod blokiem, na dworze upał a u larwy wszystkie okna
      zamkniete. Mówię do M, że coś jest nie tak, okien się nie zamyka w
      taką pogodę. Zadzwonił i co sie okazało? Larwa rzekła, że dzisiaj
      dziecka nie weźmie, nie ma jej, niech M ją jutro przywiezie. Po
      perturbacjach się niby okazało, że larwa właśnie pojechała do
      szpitala i zostawiają ja na badania, dlatego dopiero jutro. Mówie do
      M, że to bujda na resorach. Nikt nie przyjmuje ludzi na badania o
      godz. 17 w piątek. Oczywiście miałam rację, jak mniemam larwie
      wypadła imprezka, więc oczywiście w doopie miała wcześniejsze
      ustalenia. Kłócili się strasznie przez telefon, larwa KAZAŁA M
      przywieźć w takim razie młodą ok. 23, powiedzialam do M, że nie ma
      takiej opcji, nie będzie zapitalał kilkadziesiąt km, bo larwa ma
      widzimisię. Oczywiście zostałam do M od najgorszych qrew wyzwana,
      wszystko słyszałam, bo tak mordę darła do słuchawki. W efekcie
      musieliśmy wracać spod jej bloku do domu, bo przecież ja miałam
      zobowiązania wobec exa i syna. Larwa przyjevhała późnym wieczorem.
      To był 1 raz, kiedy M postawił na swoim, potem się zdażąły nieliczne
      przypadki, ale głównie larwa rządziła.

      Kolejna akcja kilka m-cy temu. Mała na weekend u nas, umówieni sa,
      że M ma ją odwieźć na 17. Przed wyjazdem na szczęście zadzwonił, po
      czym sie okazało, że larwy nie ma w domu. Jest ze znajomymi w
      Częstochowie. To tylko drobne 230 km od Warszawy. Mogłabym tak
      gadać i gadać.

      Qrwicy dostawałam, jak jeździliśmy po nią i ja czekałam w
      samochodzie. Wtedy bywaliśmy u teściów co 2 weekend, więc siłą
      rzeczy razem z synem czekaliśmy, aż M odbierze z domu małą. Czy to
      upał 30 stopni, czy mróż - 20 musieliśmy odsiedzieć w aucie z synem
      prawie zawsze 15-20 min. Mimo że larwa wiedziała, że M ma być na 12,
      to młoda była nie umyta, nie uczesana i w piżamie. Oczywiście to
      była czysta złośliwość larwiszona.....

      Gdyby od początku stawiał jasno sprawę, to exiara by na głowę nie
      wlazła, a tak to właśnie takie kwiatki mi sadziła.


      > mój eks naprawdę do ideałów nie nalezy, wiele miałabym mu do
      > zarzucenia. On się nie bawil z młodą, ani razu nie poszedl do
      kina,
      > czy nie zorganizował dziecku jakiegoś fajnego spędzania czasu.
      > Telewizor i komputer. Ale z drugiej strony - jakoś tam, gdzieś po
      > drodze - rozmawiał z nią tak, że mają ze sobą lepszy, głębszy
      > kontakt niż ja z córką, z którą mieszkam pod jednym dachem... i
      > wiesz - ona sama się z nim komunikuje, nie zdołałabym wpłynąć na
      nią
      > tak, żeby ją "nastawić" źle do ojca. Bo dla przeciwwagi - ona ma
      > taki jego obraz, który zniwelowałby moje potencjalne judzenie. Ona
      > wie, że jemu zależy. Bo eks zachowuje się jak OJCIEC, a ją
      traktuje
      > jak CÓRKĘ, a nie udzielną księzniczkę. I przytuli, i opieprzy...
      > skoro zachowuje się normalnie, jak ojciec, a nie jak lokaj - to i
      > młoda traktuje go jak ojca.
      >

      M nie krzyczy na młoda, nie zrwaca jej uwagi, totalnie na nic. Jak
      już napisałam on ją hoduje. Któregoś razu wołałam go z pokoju syna,
      on był w kuchni, więc musiałam krzytknąć głośniej. Ten mały gówniarz
      do mnie na to "cicho bądź", mówię słucham? "cicho bądź". Noż qrde,
      ale się wściekłam. M nic, dopiero musiałam mu zwrócić uwagę, żeby on
      z kolei zwrócił uwagę młodej. Jak widział, że młoda już mi totalnie
      zalazła za skórę - patrzyła mi się w oczy i z premedytacja krzyczała
      do siebie, mogła tak całymi godzinami, wiedziała, że we mnie się
      gotuje. Wtedy M ja zabierał do innego pokoku i tam na przykład
      rozkładał klocki. Uciekał od problemu, zamiast go rozwiązać. I znowu
      mogłabym tu sypać przykładami jak z rękawa, ale chyba też nie ma to
      sensu.



      > sądzę, że eks korzysta z darmowej opieki kiedy jej to na rękę.
      Stąd
      > teraz pretensje, bo zapewne będzie zaprzeczał i potwierdzi że tak,
      > on nawet teraz za chwilę po córkę może wpaść... Być może córka
      > wyczuwa nie tylko słabość ojca, ale i to że od czasu do czasu
      > zawadza matce w układaniu sobie życia. I może być jej trudno się w
      > tym odnaleźć, a z ojcem się bawi, ale nie ma w nim prawdziwego
      > oparcia.


      Ex z tej opieki korzystała bez ogranioczeń, dopóki nie wrócili jej
      rodzice z placówki. Ale zanim wrócili, to juz w poniedziałek był
      tel. o której zabiera młodą, czasami też już w niedzielę, np.
      godzine po tym, jak M odwiózł córkę. Nie miałam żadnego weekendu dla
      siebie, a exiara się bawiła. Jak rodzice wrócili, to najlepiej żeby
      M był tylko bankomatem. Zaczęły sie schody z kontaktami, ale już to
      opisałam. Qrwa mać, jak ja mam tego dosyć.
    • dyderko Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 09:50
      Mamba, czy ja dobrze rozumiem zdanie „Za jej przewinienia mój
      zbierał bury, bo przecież nie będę stresowała nie swojego dziecka.”?
      Bo ja je zrozumiałam tak, że karciłaś własnego syna za przewinienia
      pasierbicy... ale boję że nawet myśleć że to prawda. Wyjaśnij,
      proszę.
      • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 10:20
        żeby było jasne - karcenie u mnie polega na słownej pogadance,
        niegdy nie stosowałam kar fizycznych.

        Chodziło mi o to, że jak był między dziećmi konflikt, to mój Sebek
        zbierał za to, on miał ustapić, bo jest starszy i mądrzejszy. Jak
        mała nie chciała dawać swoich rzeczy synowi i robiła sie afera, bo
        np. machała mu przed nosem jakąś SWOJĄ zabawką i go drażniła, to mój
        miał odpuścić. Jak młody wziął swoje sanki do teściów i ona chciała
        zjeżdżać, to on miał odpuścić. Jak chciała grać na kompie, to on
        miał jej dać itp. itd. Tak było na początku, myślałam, że się
        wyklaruje, zobaczyłam że nie, że ojciec małej nie reaguje i
        powiedziałam basta. W imię czego mam stresować swoje dziecko, a obce
        ma mi włazić na głowę, mojemu dziecku też.

        Sebek mimo wszystka ją raczej lubi, a przynajmniej toleruje i nigdy
        nie był złośliwy, nie dokuczał jej. Ona natomiast nie lubi nikogo.
        Pamiętam jak mi sie przykro zrobiło, jak w tamte wakacje Sebek był
        na obozie, a ona u nas. Na 2 dni przed jej wyjazdem syn wracał. Ona
        w tym czasie tradycyjnie sie nudziła, więc jej mówie, że jadę po
        Sebka, że już jej sie mniej będzie nudziło. Zapytałam się, czy się
        cieszy. Powiedziała, że nie, że go nie lubi.

        Tak z nia jest, z której strony by nie podejść.

        Moja teściowa a jej babcia powiedziała mi kiedyś podczas którejś
        wizyty, że nie lubi małej, toleruje ją u siebie w domu, bo wie, jak
        M ją kocha. To dziecko jest taką strasznie zimna rybą, do tego
        zazdrosną. Niby ją rozumiem, chce mieć tatę dla siebie, ale pewne
        zachowania u niej są przejaskrawione. W ostatnich czasach było
        troszkę lepiej, ale wcześniej nie mogłam przy niej zbliżyć się do M,
        bo już natychmiast stawała między nami i zaczynała
        swoje "tatusiowanie". Nie mogłam porozmawiać z M, bo natychmiast się
        wtrącała i już teraz natychmiast coś od M chciała. Jak 2 lata temu
        urodził sie synek siostry M, moj jest ojcem chrzestnym, to nie mógł
        wziąć go na ręce, bo ona natychmiast się go za rękaw czepiała i
        mówiła "tatuś, masz, no masz, przytrzymaj" - tu chodziło o jakąś
        zabawkę, którą miała w ręce.

        Zresztą to wszystko jest chore, moja teściowa też miesza, mąci. Wg
        niej, ja nie mam żadnego prawa do reagowania, jak mała źle się
        zachowuje. Mam obowiązek zajmować się nią, gotować itd. ale NIGDY
        zwrócić jej uwagi. Teraz teściowa to już nie problem, a przynajmniej
        nie "aktywny problem", bo po prostu nie mam z nia kontaktu.
        Przestałam tam jeździć po kilku akcjach, które odwaliła podczas
        naszych wizyt.

        Znowu się rozpisałam, ale przynajmniej się wygadam. Ja sama nie mam
        żadnej rodziny poza synem, więc nie mam mamy czy siostry, której
        może wylać gorzkie żale.
        • dyderko Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 13:35
          Mamba, wybacz ale uważam że nie traktowałaś na równi swojego dziecka
          i dziecka partnera. Ja rozumiem że nie karałaś, ale nawet słowna
          reprymenda, niesprawidliwa może ranić. Obowiązek ciągłego
          ustępowania, czy się ma rację czy nie, jest niesprawiedliwością i
          ani wiek ani mądrość nie jest tu według mnie wystarczającym powodem
          do łamania poczucia miłości własnej u dziecka. Źle zrobiłaś, moim
          zdaniem nie wolno Ci było tak postępować. Jako matka powinnaś być
          sprawiedliwa! A jako macocha potwierdziłaś wpajane dziewczynie
          przekonanie że jej wolno wszystko. Wybacz ale też dałaś doopy i to
          tak wobec niej, jak wobec własnego syna. Proszę przysięgnij sobie,
          że cokolwiek się stanie, czy się złamiesz czy też bywanie w Waszym
          domu małej zostanie wynegocjowane to będziesz naprawdę sprawiedliwa.
          Twój syn ma we własnym domu swoje prawa i nie wolno mu zabierać
          poczucia bezpieczeństwa że ktoś dla swojego widzimisię może mu to na
          co ma ochotę odebrać. A małej to Ty możesz nie wychowywać (nawet nie
          powinnaś) ale w domu w którym mieszkasz są Twoje zasady i tych masz
          prawo (a nawet obowiązek) przestrzegania oczekiwać, w właściwie to
          żądać! I to nie ma nic wspólnego z wychowywaniem. To jest normalne
          zachowanie dorosłego który ma pod swoją opieką dziecko (na stołówce
          w szkole nawet kucharka ma prawo skarcić dziecko które nie stosuje
          się do regulaminu, a Ty jesteś domownikiem w domu w którym przebywa
          to dziecko).
          • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 13:47
            może i niesprawiedliwie to było, ale pisząc "na równi" miałam na
            mysli to, że mała nie była traktowana gorzej, jak to sie czasami
            zdarza.

            Na razie nie będzie do nas przyjeżdżała, a jak zacznie, to napewno
            nie na tamtych zasadach. Nie martw się, jeżeli chodzi o karcenie
            mojego syna, to ja już dawno przestałam, ale takie były początki,
            przyznaję.

            Do panny mozna było mówic i tłumaczyć, ale to jak grochem o ścianę.
            Patrzyła sie na ciebnie, jak do niej mówiłaś takim tepym wzrokiem, a
            potem i tak robiła swoje. Jak nie cierpie przemocy, tak miałam
            ochote parę razy jej sprać tyłek.
            Przykład: siedzę na sofie, obok śpi kot, a mała zrzuca na niego
            swojego miska i kota budzi. Prosze ją, żeby dała mu pospać, że sie z
            nim pobawi, jak kot wstanie. Mówi dobrze i za pół minuty robi
            dokładnie to samo. Sytuacja sie powtarza, gdy za 4 razem zwracam jej
            ponownie uwaagę, to słyszę "a ja nie wiedziałam". A zrzucając na
            kota tego miska patrzy się na mnie, na moja reakcję, robi to z
            premedytacją. Takich akcji była cała masa.
            Co z tego, że ja o coś proszę, że tłumaczę? Ano nic, gadał chłop do
            obrazu, a obraz....
            • e_lizabeth Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 14:07
              Boze, Mamba, podziwiam cierpliwość. Toż to prowokacja takie
              zachowanie. Ja miałam podobne akcje, ale po drugim moim upomnieniu
              po prostu leciałam naskarzyć jej tacie i on musiał interweniować. Na
              początku było mi dziwnie tak skarzyć, ale potem machnęłam ręką, a
              przynajmniej tatuś wiedział jaki to aniołek.
              • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 14:14
                cierpliwa byłam ponad 2 lata, właściwie 2 i pół... I naprawde mam
                serdecznie dość, mogę być osądzona jako wredna macocha, ale macocha
                też człowiek i swoje uczucia ma.
            • dyderko Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 13:57
              noooo... przyznam Ci się że jak widzę gdy ktoś robi krzywdę
              zwierzakowi to nie zwracam uwagi na konwenanse! raz bym zwróciła
              uwagę bo może nie wie co robi, za drugim razem bym wzięła za pasek,
              przeniosła do miejsca gdzie przebywa ojciec i powiedziała „zrób
              sobie ze swoim dzieckiem co chcesz, ja nie pozwolę w naszym domu
              dręczyć zwierząt, jak Ty uważasz to za postępowanie w porządku to
              trzeba mi było na wstępie o tym powiedzieć, zmykałabym na koniec
              świata”
              wybacz, nie prosiłabym, nie tłumaczyła! na każde przekorne
              zachowanie, biorę dziecko pod pachę (rozumiem że mała więc ją można
              podnieść), zanoszę do ojca i mówię zajmij się swoim dzieckiem i
              niech ja nie widzę jak niszczy czy coś w ten deseń, wychodząc
              jeszcze zamknęłabym drzwi, by ze sobą jak najdłużej pobyli...
              no chyba że to noszenie się małej podoba, wtedy wzywam chłopa i
              mówię "twoje dziecko rozrabia, zajmij się tym"
              • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 14:31
                ech, kazałam M się nią zajmować i doprowadzić do porządku. Niestety
                dał doopy i zamiast porozmawiać i potem być konsekwentnym, on
                uciekał od problemu. Jak już gdzieś pisałam, po prostu zabierał
                młodą z mojego pola rażenia. Ale to nie było wyjściem, bo to było na
                chwilę. Dużo teraz zrozumiał, tylko jakby tu rzec... za późno.... ja
                na razie przynajmniej nie chcę młodej na oczy widzieć.
                • dyderko Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 15:24
                  ja Cię rozumiem, ja wiem że bywają osoby antypatyczne i jeśli takie
                  na dodatek jeszcze mają problemy z rodzicami (niewychowywanie przez
                  rodziców to jest to problem, zwykle wychodzacym w dojrzałym życiu
                  ale problem) no to katastrofa gotowa! otoczenie skazane na
                  towarzystwo takiej osoby cierpi często nie za swoje winy
                  ja zrobiłam rachunek sumienia i wyszło mi że po kilku wizytach mój
                  ukochany by usłyszał że albo będzie ojcem-wychowawcą albo niech
                  sobie hoduje ten kwiatuszek w innym ogródku, jakoś ani nie mam
                  szczególnej cierpliwości do dzieci, ani nie uważam że mam obowiązek
                  się dla innych poświęcać
          • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 13:54
            aaaaaa, dodam cos jeszcze a'propos tych sanek. W którymś momencie
            mówie do dzieci, żeby sie grzecznie dzieliły, raz jedno zjeżdża a
            raz drugie. Syn przyszedł do mnie i mówi, że ona nie chce mu dać
            zjeżdżać, bo to są JEJ sanki, bo to tatus kupił. Tak samo było z
            klockami lego mojego syna.... Myślę, że larwa nagadała dzieciakowi
            głupot, że tatus Sebkowi robi prezenty a nie jej, no sama nie
            wiem... Te sanki były Sebka, stare sanki, kupione zanim poznałam M,
            klocki też.

            Po akcjach jak młoda nie dawała do ręki nic co przywiozła, kazałam
            porozmawiać M, żeby jej zwrócił uwagę, a skoro nie chce się dzielić,
            żeby przywoziła ze sobą swoje rzeczy do zabawy i żeby nie korzystała
            z zabawek Sebka. Nie wiem, czy pogadał i jak, ale nie odniosło to
            skutku. W którymś momencie jak pannaa siadła do komputera syna, to
            ja strzeliłam pogadankę. Jaki był efekt? Żaden. Następnym razem
            przywiozła takiego małego pomponika, za nic w świecie nie dała go do
            ręki Sebkowi, po czym po kilku godzinach miętolenia go w rękach,
            rzuciła kotom do zabawy i one go rozerwały.....

            Jak nie siądzie przy kompie Sebka, to przy kompie M, może tak
            godzinami... Jak nie komp, to DS mojego syna, w ostateczności gry na
            komórce.... Bo w domu mama głownie siedzi przy kompie i biedne
            dziecko nie ma kiedy pograć.... Oczywiście w tym czasie tatuś musi
            siedzieć i pilnować biednego dziecięcia.

            Może wyrośnie może nie, póki co, ja mam już dość hodowania
            księżniczki, nie na moim terenie.
    • e_lizabeth Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 11:03
      pamietam jak mi mój terapeuta powiedział że jednym z rozwiązań jest
      to, żeby NM nie przyprowadzał dziecka do nas do domu, to aż mnie
      zatkało, bo nie wyobrażałam sobie takiej sytuacji. Niesiety musiało
      jednak do tego dojść. No i od roku mała do nas nie przychodzi i jest
      ok, ja mam spokoj, spędzam ten czas ze starszym synem (ostatnie
      chwile, zaraz koledzy będą ważniejsi), nie ma nerwów, a NM sam
      przyznał, że się z córką zintegrował jak nigdy przedtem.
      • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 11:05
        może i u nas sie to sprawdzi, czas pokaże...
    • kimbeli Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 11:11
      Mamba, z Tobą jest chyba taki sam problem, jak ze mną. Wyobraziłaś
      sobie, że będzie jak w operze mydlanej - wszyscy jak wielka rodzina
      bedziecie się kochaćwink i wspierać, a przynajmniej szanować.
      A wszystnie dzieci bedą nasze!!!

      Sama dopiero niedawno zrozumiałam, że to niemozliwe, bo gdybyście
      się co najwyżej lubili - do takich przekładańców (Ty, Ex, M,
      ExM,Mała) zwyczajnie by nie doszło. Mówię to po swoich
      doświadczeniach. Żyłam złudzeniami przez wile lat. Wydawało mi się,
      że jeżeli ja będę w porządku, to wszystko się ułoży.
      Nie ułozyło. Nie miało prawa.

      Ex i jego żona bardzo szybko zrozumieli, że jestem gotowa pójść na
      daleko idące ustępstwa. Że jadąc na sentymentach rodzinnych (dzieci,
      Mama) dostaną wszystko. Może nie od razu, ale będę miała na uwadze
      ich sytuację materialną, gdzie ojca nigdy nie interesowało, czy jego
      dzieci mają co jeść.
      Po co?

      Mamusia altruistka zarobi i na dzieci, i na to, żeby jej niewierny i
      nieodpowiadzialny mąż z familią nie wyladował na ulicy.
      Teraz sie to mści. Wreszcie powiedziałam sobie dość!

      Niech się rodzice martwią o własne dzieci, a ja muszę w końcu
      zrozumieć, że fundowanie moim synom takich atrakcji, jazd
      emocjonalnych i handlu nimi - jest z mojej strony co najmniej
      nieodpowiedzialnością. Takich rzeczy się swoim dzieciom nie robi.
      (Co nie oznacza, że mozna to robić cudzym).

      Mamba, jest jeszcze jeden problem: trzynastolatek jest już dużym
      dzieckiem, jednak nadal dzieckiem. I moze być zazdrosny o specjalne
      traktowanie Małej. Widzę po swoich chłopcach, którzy od dziecka byli
      przyzwyczajeni do tego, że młodszy ma słuchać starszego, starszy
      opiekować się bratem.

      Czasem pojawiają się pretensje, że Młodszy jest inaczej traktowany.
      Twój syn może rozumieć Twoją delikatną sytuację i nie buntować się,
      ale wcale to nie oznacza, że go to nie boli.
      • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 11:19
        tak, byłysmy za dobre i to się mści. Najważniejsze, że Ty to
        zrozumiałaś, bardzo sie cieszę, że ułożyłaś sobie życie i ja też
        dojrzałam do tego, żeby przede wszystkim na siebie patrzeć. Nic na
        siłę, chciałam dobrze, starałam się, nie wypaliło. Trudno, nie moja
        wina. Potrzebuje po prostu czasu, żeby się utwierdzić, że dobrze
        zrobiłam. Niestety byłam zawsze osobą, która każdemu chciała pomóc,
        mogłabym odjąć sobie od ust, ostatnią koszulę oddać, jeżeli ktoś by
        był w potrzebie. Szkoda tylko, że jak ja sama byłam w największej
        potrzebie - czas rozwodu, zostałam całkowicie sama, bo jak już
        pisałam nie mam żadnej rodziny, to Ci wszyscy "dobrzy" ludzie
        zapomnieli o moim istnieniu. Teraz chyba jestem bardziej asertywna,
        zobaczymy...

        Sebek nigdy mi nie okazał, że coś go nęka w tej materii, ale on jest
        rzeczywiście taką dobrą duszyczką... pewnie w środku się buntował.
        Koniec z tym smile
        • e_lizabeth Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 11:36
          Mamba, znowu byłam w czechach i usłyszałam piosenke, ale dokończę Ci
          na priva. sprawdz majla.
          • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 11:50
            odpisałam smile
    • kicia031 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 11:49
      za każdym razem z samego
      > rana (ja wstawałam przed M, zreszta młoda nigdy nie dała pospać,
      > szła spać o 20, a o 6 rano była już na nogach) "daj mi jeść,
      jestem
      > głodna". Dawałam, oczywiście słowa dziękuję nie uświadczyłam nigdy.

      Ciagle do mnie wracal ten fragment...
      Ja bym odpowiedziala milo: Kasiu, Zosiu, czy jak jej tam - jak tatus
      wstanie, to tatus ci da .
      Czytalam juz, ze wiesz, kto za te sytuacje ponosi odpowiedzialnosc.
      Jak twoj maz nauczy sie byc ojcem, rodzicem, ze wszystkimi
      nieprzyjemnymi konsekwencjami tego: robieniem zarcia, dawaniem
      odpowiednich wzorcow, wychowywaniem dziecka, to i spokojnie
      bedziecie mogli wrocic do spotkan w domu.
      • mamba30 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 10.09.07, 11:53
        masz rację Kiciu, jak sie nauczy, to możemy wrócić do tematu. Myślę,
        że już jest duzo lepiej z jego rozumowaniem, ale popatrze,
        poobserwuję to na innych płaszczyznach
    • mik261 Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 12:57
      Uważam, że podjęłaś słuszną decyzję. Sama przeżyłam to co ty.
      Robiłam wszystko aby przekonać do siebie córkę męża, traktowałam jak
      jajko. A ona w "nagrodę" mąciła w naszym związku w celu
      wyeliminowanie mnie. tak jak ty powiedziałam dość. Doprowadziłam do
      tego, że mąż spotyka się z córką ale nie w naszym domu, ona nie ma
      do niego wstępu. Nie pozwolę więcej żeby zakłócała spokój mój a
      zwłaszcza naszej córeczki. Dodam, że taki układ trwa kilka lat i
      dzięki temu nasze małżeństwo ma się dobrze. Popieram w 100 % twoją
      decyzję. Nie można dać się zterroryzować przez cwane dzieciaki.
      • e_lizabeth Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 13:32
        Mamba, cały czas myślę sobie o Twojej sprawie, może dlatego, że mam
        trochę podobnie. I cały czas zastanawiam się gdzie w tych sytuacjach
        są tatusiowie?
        Kiedyś pisałam, że zbieram sie na rozmowę z moim NM w sprawie jego
        dziecka i całej tej sytuacji. W końcu do takiej rozmowy doszło,
        między innymi dzięki zachętom forumowiczek. Rozmawialiśmy długo, o
        swoich uczuciach, oczekiwaniach... Po tej rozmowie jakby kamień z
        serca mi spadł - już nie rośnie mi gula na dźwięk imienia dziecka
        NM. Po kilku dniach od rozmowy zapytałam mojego NM jakie są jego
        odczucia po, powiedziałam mu że nie mam negatywnych uczuc jak
        przedtem, że jestem otwarta. On, że może podźmy razem do ZOO, no
        fajnie.
        Minęło kilka tygodni, pewnego dnia dzwonię do niego w ciągu dnia, on
        że nie może rozmawiać i oddzwoni, poczym oddzwania po jakimś czasie,
        pytam gdzie jesteś, a on na to że na rozpoczęciu roku szkolnego.
        Niby nic, a jednak lepiej bym się poczuła, gdyby mi powiedział o tym
        wcześniej. Pytam, dlaczego mi nie powiedział, tym bardziej że to
        jest o tyle wydarzenie, że mała poszła do pierwszej klasy. Wiesz co
        odpowiedział - zapomniałem. He he. Niestety, dobra wola ale
        jednostronna, nie zadziała. Najpierw trochę sie zezłościłam. Potem
        pomyślałam, że może jednak nie chce mnie dopuścić do swojego życia w
        tym fragmencie. Potem on zaczął się tłumaczyć, że mogłam zapytac.
        Nie drążyłam więcej tematu, bo co wymówka, do gorsza. Powiedziałam
        tylko, że nie muszę pytać, że on jest gospodarzem tej sytuacji i to
        on powinien mnie informować/opowiadać/dzielić się, jeżeli chce,
        żebym ja akceptowała/była wzorem/spędzała czas z jego dzieckiem.

        I to tyle. Potwierdza się to, co piszą wszystkie doświadczone
        macochy - wszystko zależy od postawy faceta.
        • m-m-m Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 14:16
          >>>>>>>>>>Niby nic, a jednak lepiej bym się poczuła,
          gdyby mi powiedział o tym
          wcześniej. Pytam, dlaczego mi nie powiedział, tym
          bardziej że to
          jest o tyle wydarzenie, że mała poszła do pierwszej
          klasy. Wiesz co
          odpowiedział - zapomniałem.



          Myślę, że troszkę przesadzasz z tym informowaniem
          Ciebie o każdym kroku jaki M. wykona ze swoim
          dzieckiem: ja mieszkam z moim pasierbem tyle lat i
          jakoś nigdy mi nie przeszkadzało, że on i jego jciec
          gdzieś tam wychodzą. Zakładam, że takie wyjścia bez
          mojej wiedzy raz na jakiś czas nie są czymś złym -
          wręcz przeciwnie: mam wtedy czas dla siebie, a co oni
          wtedy robią to mówiąc szczerze guzik mnie obchodzi.
          Z reguły mąż mi mówi potem gdzie byli i po co, ale
          jakby nie mówił to bym nie wnikała - jakoś mało mnie
          to interesuje, cieszę się z czasu tylko dla siebie.
          Acha i jeszcze jedno: faktycznie Twój M. mógł
          zapomnieć o poinformowaniu Cię - z jego punktu
          widzenia nie było to aż TAKIM wydarzeniem tym
          bardziej, że Ty w tym udziału nie brałaś.
          • e_lizabeth Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 14:27
            mnie też w zasadzie guzik obchodzi gdzie chodzą i co robia. Nie musi
            mi się spowiadać z każdej minuty dnia, nie o to chodzi. Ja też się
            cieszę że mam czas dla siebie i swojego syna.
            Pisząc tamte słowa, miałam na myśli, że skoro chce żebym była
            zaangażowana w jego życie, to mógłby mnie w to życie angażować.
            Wiesz, takie przybliżanie jego dziecka. Skoro mam być otwarta, to
            niech też będzie otwarty. Od czasu naszej rozmowy nie opwiedział mi
            nic o swoim dziecku, a wymaga ode mnie bycia dla małej wzorem. No
            chyba tak jednostronnie działać to nie będzie, co?
            • m-m-m Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 15:02
              No oczywiscie, ze jedną stronę to nie.
              A niby jakim wzorem masz być dla jego córki? Wzorem
              kobiety? Małe szanse.
              • e_lizabeth Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 15:17
                m-m-m napisała:

                > A niby jakim wzorem masz być dla jego córki? Wzorem
                > kobiety? Małe szanse.

                no własnie, też się zastanawiam jakim wzorem. W każdym razie NM
                chciałby, żebym wzorem była. Tłumaczę mu, że raczej będe rywalką niż
                wzorem, ale on ma takie oczekiwania. I też z tych oczekiwań wynikła
                taka a nie inna sytuacja jaka była.
                • m-m-m Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 16:11
                  No to fatalnie, bo wzorem to zapewne będzie jej matka
                  a nie Ty czy to się Twojemu M. podba, czy nie. Poza
                  tym zwolnij się od tego bycia wzorem: niech on się
                  stara takim być. Dla mnie takie oczekiwanie bycia
                  wzorem dla kogoś powoduje, że jest się jak w pancerzu:
                  nie masz prawa do błędów i musisz cały czas się
                  kontrolować. Do kitu z takimi oczekiwaniami.
                  • e_lizabeth Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 16:27
                    m-m-m napisała:

                    > No to fatalnie, bo wzorem to zapewne będzie jej matka
                    > a nie Ty czy to się Twojemu M. podba, czy nie. Poza
                    > tym zwolnij się od tego bycia wzorem: niech on się
                    > stara takim być. Dla mnie takie oczekiwanie bycia
                    > wzorem dla kogoś powoduje, że jest się jak w pancerzu:
                    > nie masz prawa do błędów i musisz cały czas się
                    > kontrolować. Do kitu z takimi oczekiwaniami.


                    no co Ty, nawet mi przez myśl nie przeszło zeby być wzorem dla
                    dziecka NM. Wzorem to ja mogę byc ale dla swoich dzieci. Dlatego te
                    jego oczekiwania zdziwiły mnie niepomiernie i nadal dziwią.
          • e_lizabeth Re: Czuję się podle, mimo że zrobiłam to, co sobi 11.09.07, 15:14
            m-m-m napisała:

            > Acha i jeszcze jedno: faktycznie Twój M. mógł
            > zapomnieć o poinformowaniu Cię - z jego punktu
            > widzenia nie było to aż TAKIM wydarzeniem tym
            > bardziej, że Ty w tym udziału nie brałaś.


            tak sobie myślę o tym zdaniu - jak moje dziecko szło pierwszy raz do
            szkoły, to opowiadałam o tym kazdemu kto sie nawinął wink, ale to ja
            jestem. Moi znajomi też z dumą oznajmiali że ich dzieci własnie
            zaczęły nauke. No, ale to tylko moi znajomi.
            I tak sobie myślę, że nie jest to chyba dobre, że ojciec nie
            opowiada o swoim dziecku. Chociaż... może innym opowiada, ale mnie
            nie. Nie wnikam, taki jego wybór.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka