Dodaj do ulubionych

Nie tylko dla orłów...

24.02.04, 21:49
Przeczytałem w „Motorze” opis wypadku na trasie radomskiej na odcinku
klasycznej krajowej „szybkiej” dwupasmówki – po jednym pasie jezdni dla
każdego kierunku ruchu plus szerokie, równe pobocza. Na takich drogach utarło
się zjeżdżanie na pobocze i ułatwianie wyprzedzania nawet, jeśli obie jezdnie
są zajęte - bezpieczne wyprzedzanie „na trzeciego”.

No właśnie – bezpieczne, jeśli wszyscy znają zasady gry i stosują się do nich.
Wystarczy trochę pojeździć po polskich drogach i szybko łapiemy, o co tu
chodzi.
A jeśli ktoś jest świeżutkim kierowcą, chwilę po otrzymaniu prawa jazdy,
zdobywa pierwsze szlify i nie ma tego szczęścia, by jeździć z kimś
doświadczonym, kto doradzi i wyjaśni?
Tak świeża była właśnie kobieta, miesiąc po odebraniu prawa jazdy, jadąca
grzecznie swoim pasem, z prędkością nieuciążliwą dla innych i bezpieczną dla
siebie.
Jechała w kolumnie, gdy nagle dwa jadące przed nią samochody gwałtownie
zjechały na pobocze, a ona zobaczyła forda pędzącego prosto na nią.
Odrobinę wyrobiony kierowca zjechałby na pobocze i byłoby po sprawie.
Ale ona jeszcze nie zdążyła się „wyrobić” i jedyne, co przyszło jej do głowy,
to gwałtowne hamowanie. Samochód postawiło bokiem, prawą stroną pod zderzak
pędzącego forda. Zginęła ona i jej dwuletnie dziecko a kierowca forda został
kaleką do końca życia.

Winnym został uznany oczywiście kierowca forda, ale jakie to pocieszenie dla
zmarłych albo dla ich rodziny?

Zróbcie rachunek sumienia, ile razy zmuszaliście innych do zjeżdżania na
pobocze i zakładaliście, ze wszyscy z przeciwka to zrobią?
Faktycznie – większość to zrobi, bo nie chce zginąć, ale oprócz orłów na
drogach mamy też przeciętniaków, gapy i zielonych. Żaden nie zasłużył na
śmierć z naszej ręki.

A swoją drogą, zieloni też sie kiedyś muszą nauczyć jeździć, nikt nie został
orłem kierownicy od razu...

Mejson
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Nie tylko dla orłów... 25.02.04, 11:38
      mejson.e5 napisał:

      Ja moge powiedzec z reka na sercu: nawet jak z przeciwka zjezdzaja na pobocz to w ten
      sposob wyprzedza mniechetnie. Zjazdu na pobocze nie WYMISUILEM nigdy. Raz, podczas
      szalenczej jazdy do szpitala na 2 kolo swiebodzina wychylilem sie troche zza TIR-a i
      mrugalem dlugimi az mi zjechali z przeciwka. Dopiero wtedy wyjechalem na lewy pas i
      zaczalem wyprzedzac. Wiec ja jestm spokojny.
    • typson Re: Nie tylko dla orłów... 25.02.04, 11:55
      Moge sie przyznac, ze zdarzalo mi sie wymuszac, na poczatku mojej kariery jako
      kierowcy. Wtedy jezdzilem maluchem a wiadomo szybko jak jezdza maluchy. CHoc
      nigdy w zyciu nie wymusilem ustapienia pierwszenstwa / pasa ruchu na kolumnie
      pojazdow. Zawsze byl to tylko jeden, pojedynczy samochod. Robilem tak, dlatego,
      ze wyprzedzanie maluchem to wyzsza szkola jazdy, i trzeba bylo kozystac z kazdej
      okazji by wyprzedzic wieksze samochody, typu tir cy cus.

      Od kiedy pozbylem sie mogego malucha (rocznik 77, licencja fiat, pomaranczowy
      skaj inside) przestalem robic tego typu glupoty, bo duzo jezdze i nie raz
      widzialem, do czego takie wymuszenia prowadza. Zwlaszcza gdy jest kolumna
      pojazdow, nie wolno oczekiwac, ze ci drudzy i nastepni maja tak czysty obraz
      sytuacji jak ten pierwszy. Poniewaz jada za kims, maja ograniczona widocznosc,
      moga zajmowac sie zmiana wplyty w radu czy robic cokolwiek innego. Zreszta
      podstawa to zalozyc, ze z przeciwka jedzie kompletny debil a nie stary wyjadacz.

      Z tych wlasnie powodow zawsze wyprzedzam ile sie da ale tak by bylo bezpiecznie,
      tylko po to by nie jechac za kims w kolejce, by miec lepsza widocznosc i nigdy
      nie byc zmuszonym do wykonywania gwaltownych manewrow hamowania czy skretow.

      pzdr
    • wo_bi Re: Nie tylko dla orłów... 25.02.04, 15:52
      Mialem niemila sytuacje na "klasycznej" dwupasmowce. Jechalem, za samochodem
      osobowym, ktorego chcialem wyprzedzic. Wlaczylem lewy kierunkowskaz i czekalem,
      az z naprzeciwka bedzie wolna droga. Kierowca samochodu, ktory mialem
      wyprzedzac, zjechal mi na pobocze (2. "pas"). Samochody z przeciwnego kierunku
      ruchu takze zrobily mi miejsce (byla to kolumna samochodow 4 lub 5. Pozniej
      przerwa i nastepnych pare samochow. Tak wiec na tej przerwie skonczylbym
      manewr.) W zwiazku z tym rozpoczalem wyprzedzanie... Co sie okazalo, ostatni
      samochod w kolumnie z na przeciwka, nagle stwierdzi, ze tez wyprzedzi. A co, w
      czterech przeciez sie zmiescimy!?!?!?! Doszlo do tego, ze jechalismy na
      czolowe. Jednak chyba dzieki prawidlowej (jesli w ogole tak mozna powiedziec)
      reakcji z mojej strony uniknelismy wypadku. Nie, zebym byl dumny z mojego
      postepowania.

      Przyznam, ze to mnie duzo nauczylo... Przestalem "ufac" tym, zjezdzajacym na
      pobocze... Nie wszyscy przeciez postapia tak samo. Oprocz "zielonych" jezdza
      takze idioci. O tym tez nie wolno zapominac!!

      A propos idiotow... Jak wyzej "klasyczna" dwupasmowka. Jade prawidlowo w
      kolumnie samochodow swoim pasem. Z naprzeciwka sznur samochodow. Rzut oka w
      prawe boczne lusterko... I co widze, ze zaczyna mnie jakis idiota (bodajze
      seicento) poboczem wyprzedzac!! No i oczywiscie uparl sie i to zrobil...
    • sherlock_holmes Re: Nie tylko dla orłów... 25.02.04, 15:53
      Z reka na sercu: najwyzej kilkakrotnie w ciagu 10 lat. Jezeli wyprzedzam "na
      trzeciego", to tak,aby nie przekroczyc linii srodkowej, a oczywisice zachowujac
      tez odstep od wyprzedzanego - co przy szerokim poboczu nie stanowi wielkiego
      problemu.
      Chcialbym poruszyc sprawe istotniejsza: odruchow na drodze. Wg moich obserwacji
      ok. 40-50% kierowcow nie ma ZADNYCH odruchow albo odruchy nieprawidlowe - tzn.
      nie reaguja na niebezpieczenstwo albo reaguja w najgorszy z mozliwych sposobow -
      panika. Np. na skrzyzowaniu - jezeli ktos skreca w lewo, wykorzystujac luke,
      normalny kierowca jadacy z przeciwka prosto, sciaga noge z gazu i obaj
      bezpiecznie opuszczaja skrzyzowanie. Kierowca bez odruchow jedzie z taka sama
      predkoscia, w ostatniej chwili hamuje z piskiem opon i albo wali przy predkosci
      ok. 50km/h w bok auta skrecajacego albo cudem unika zderzenia. Slyszalem juz
      tlumaczenia w stylu "bo mam pierwszenstwo".
      Wystarczy na drodze patrzec dalej niz 5m przed maske i MYSLEC - liczba wypadkow
      spadlaby o polowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka