Dodaj do ulubionych

Wypadek...

12.01.11, 13:04
Moj sasiad mial "wypadek". Zaparkowal samochod na lekkiej pochylosci obok innego auta. Na litym lodzie. No i wysiadl z samochodu. A potem zadzwonil po mnie. Zalecil zabranie liny z wyciagarka poniewaz auto bezwladnie ssunelo sie na to stojace obok. Bokiem. Szkod wielkich nie zrobilo, ale powstal problem wyjazdu, ktory zrealizowalismy za pomoca wyciagarki, ktora odciagnelismy auto "pod gorke", za to bokiem. Zabezpieczylismy go uzywajac duzej ilosci zuzlu pod kola. Dodal rowniez, ze nie ma kartki i dlugopisu, aby podpisac sie na oswiadczeniu dla poszkodowanego.

Swoja droga, gdy jechalem go odbic rowniez o maly wlos nie zahaczylem o slup. Diabli, u nas wciaz lezy calkiem gruba warstwa lodu, wypolerowanego roztopami i polanego woda. Na nogach ciezko ustac...

I teraz sasiad ma dylemat. Zastanawia sie bowiem czy tego typu zsuniecie sie jest szkoda komunikacyjna. Wszak samochod nie byl w ruchu w powszechnym rozumieniu tego slowa w odniesieniu do aut. Moze niech lepiej gosciowi napisze, ze auto wpadlo w poslizg?
Obserwuj wątek
    • bassooner Re: Wypadek... 12.01.11, 14:25
      a może niech skarży właściciela owej lodowej drogi, są wszak pewne granice przyzwoitości przyczepności do nawierzchni?
      • t-tk Re: Wypadek... 12.01.11, 14:36
        Przyczepność była, przecież ten niżej stał ;)
        • edek40 Re: Wypadek... 12.01.11, 14:57
          > Przyczepność była, przecież ten niżej stał ;)

          Nie do konca. Niby jakos stal, ale gdy dosc ciezki pojazd somsiada sie o niego oparl, to w dwa auta zjechalali jeszcze z 10 cm, az to auto z dolu osiagnelo kawalek przyczepnego.

          Moze wiec wspolwina?
          • t-tk Re: Wypadek... 12.01.11, 15:07
            Ewidentnie ktoś tu nie dostosował...
            (Zawsze bawią mnie te wasze dyskusje na bezpieczeństwie, nie mogłem się oprzeć ;) )
            • edek40 Re: Wypadek... 12.01.11, 15:18
              > Ewidentnie ktoś tu nie dostosował...
              > (Zawsze bawią mnie te wasze dyskusje na bezpieczeństwie, nie mogłem się oprzeć
              > ;) )

              Nawet nie wiesz jak bardzo mnie korcilo, aby to napisac :)

              Jednak na tym forum nie ma otepialych teoretykow po fakcie ;)
              • t-tk Re: Wypadek... 12.01.11, 15:21
                A czy ten Twój znajomy nie trzasnął za mocno drzwiami wprawiając auto w ruch? :)
                • edek40 Re: Wypadek... 12.01.11, 15:34
                  > A czy ten Twój znajomy nie trzasnął za mocno drzwiami wprawiając auto w ruch? :
                  > )

                  To mozliwe. Te drzwi sa "dwuosobowe". Zmienialismy w nich swoznie zawiasu...
                  • t-tk Re: Wypadek... 12.01.11, 15:45
                    To nie kwestia konstrukcji drzwi, lecz przyłożenia odpowiedniej siły.
                    Podwoziłem kiedyś drwala. Takiego uderzenia jeszcze nigdy w aucie nie miałem, rozeszło się głucho po karoserii i zdziwiłem się, że wszystkie szyby były całe.
                    • edek40 Re: Wypadek... 12.01.11, 15:48
                      > To nie kwestia konstrukcji drzwi,

                      Ja tez nie konstrukcje mialem na mysli tylko ich mase.
                      • t-tk Re: Wypadek... 12.01.11, 15:53
                        A ja pisząc o konstrukcji miałem na myśli masę.
                        W passacie mam lekkie drzwiczki, ale po takim uderzeniu na lodzie pewnie pod górę bym się przesunął ;)
                • bassooner Re: Wypadek... 12.01.11, 15:39
                  w sumie niepotrzebnie wysiadał, pojazd stracił na wadze i się stoczył. mógł albo niewysiadać albo wziąć teściową jako balast!
    • marekatlanta71 Re: Wypadek... 12.01.11, 14:48
      Mój ojciec kiedyś prowadził sprawę dwóm kobietom którym zepsuł się PF126P. W związku z czym obie wysiadły i zaczęły go pchać. Niestety było z górki, w związku z czym samochód się im wyrwał i ruszył w nieznane. Niedługo trwała jego wolność, bo spowodował dość poważny wypadek z rannymi itp. I potem była sprawa, bo ubezpieczenie odmawiało zapłacenia twierdząc że nie ponosi odpowiedzialności za zniszczenia spowodowane przez samochód którym nikt nie kierował. Nie pamiętam jak się to skończyło, ale jak widać sytuacje w których pojazd sam, bez pomocy kierowcy spowoduje szkody są poważnym wyzwaniem dla prawa.
      • qqbek Re: Wypadek... 12.01.11, 17:34
        marekatlanta71 napisał:

        > Nie pamiętam ja
        > k się to skończyło, ale jak widać sytuacje w których pojazd sam, bez pomocy ki
        > erowcy spowoduje szkody są poważnym wyzwaniem dla prawa.

        Eee- to musiało być jeszcze z czasów sprzed uchwalenia K.c. (1964r.). Wtedy to rzeczywiście bajzel był w naszym prawie niesamowity.
        • qqbek kurde... 12.01.11, 17:37
          przecież PF126p to 1973 rok... nasz kochany K.c. miał już 9 lat wtedy.

          Odpowiedzialność PZU jest w tym wypadku jasna :) Trzeba im to tylko było wyraźnie na sali sądowej wytłumaczyć (dla niewtajemniczonych - do 1990 mieliśmy w Polsce obowiązkowe też coś na kształt AC, jeżeli chodzi o ubezpieczenia).
          • franek-b Re: kurde... 13.01.11, 13:59
            Prawnicy których pytałem twierdzą, że to nie były wypadek komunikacyjny i raczej nie ma szans na wypłatę z OC.
            • wujaszek_joe Re: kurde... 13.01.11, 14:15
              to było pchnięcie maluchem :)
    • typson Re: Wypadek... 12.01.11, 16:36
      kolezanka od ubezpieczen powiedziała, ze bedzie spoko :)
      • franek-b Re: Wypadek... 13.01.11, 14:25
        Tak sobie pomyślałem, że wystarczy jak powie, że siedział w aucie i przy parkowaniu się osunął... i po ptokach :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka