sherlock_holmes
23.09.04, 20:14
Sie mni przypomnialo z ostatnich wojazy: za Tarnowem wyprzedzalem ciezarowke - zjechal na pobocze, dobra widocznosc, wiec OK. Jade w kolumnie samochodow, wszyscy rowno 95-100km/h (glupota byloby gdybym zwolnil do 90, bo wszyscy musieliby mnie wyprzedzac albo by sie denerwowali). Jade jakies 30-40m za poprzednikiem gdy nagle w trakcie wyprzedzania slysze straszny huk - pod lewe kola wpadla mi deska - taka najzwyklejsza drewniana. Za mna trzymal sie blisko gosc w Xsarze i ta deska wyleciala mi spod kol prosto w jego zderzak., Na szczescie XSara ma pare "zeber" w oslonie chlodnicy, bo gosc skonczylby z chlodnica przebita na wylot.
Ja skonzylem ze zgieta felga (co ciekawe - zadnego bicia, nawet powietrze nie schodzilo, ale dzis pojechalem kontrolnie do serwisu). Szczescie podwojne, bo samochod najlepszy pod sloncem (sluzbowy ;) ), dwa ze wystarczylo puknac pare razy mlotkiem i rant sie wyprostowal.
Teraz taka mala refleksja - gdyby ktos jechal 160km/h - co by sie jemu stalo gdyby najechal na deske? A kto odpowidalaby, gdyby spod kol tak szybko jadacego samochodu deska wyleciala do gory (ja jechalem Astra kombi, wiec na dlugim zwisie deska nie mila sie jak poderwac do gory), przebila szybe i zabila kierowce samochodu z tylu? Gdzie jest debil, ktory gubi towar po drodze???!!! A raczej gdzie policja - pardon, wiem gdzie. Stali w krzakach w Debicy...
Zreszta - czemu ja sie dziwie? 5 lat temu na autostradzie Krakow-Katowice na wysokosci MOP-a ktos zgubil 5 workow z cementem (!) To dopiero ekstremalne wrazenia... Widzialem na wlasne oczy - gwoli scislosci... I drugi przypadek - miesiac po tym z cementem. Ktos inny zgubil na autostradzie ...arkusz blachy, ktory rozcial opone koledze. Ciekawe co by zrobil arkusz blachy, gdyby go poderwal do gory ped powietrza...