Dodaj do ulubionych

Nie lubię "wspomagania"

06.11.04, 12:46
Nie chodzi o wspomaganie hamulców ani kierownicy - ale gdy komputer "pomaga" kierowcy. Wczoraj jechałem pierwszy raz jednym z nowych samochodów służbowych - Fabią SDi ze wspomaganymi kierunkowskazami - tzn. gdy użyłem funkcji "krótkiego mrugnięcia", kierunkowskaz zamrugał 3 razy - bo tak mu kazał komputer. Tyle, że przy trzecim razie ja już byłem na sąsiednim pasie i mogłem spowodować zagrożenie, bo ktoś z tyłu mógł pomyśleć, że będę gdzieś skręcał.
Nie mówiąc już o dziękowaniu innym przez jednokrone użycie kierunkowskazów w obu kierunkach.
Po co ulepszać coś, co jest dobre? W końcu naprawdę są takie sytuacje, że przy zmianie pasa ruchu jedno mrugnięcie by wystarczało...
Obserwuj wątek
    • truskava Re: Nie lubię "wspomagania" 06.11.04, 13:03
      sherlock_holmes napisał:

      > Nie chodzi o wspomaganie hamulców ani kierownicy - ale gdy komputer "pomaga"
      ki
      > erowcy. Wczoraj jechałem pierwszy raz jednym z nowych samochodów służbowych -
      F
      > abią SDi ze wspomaganymi kierunkowskazami - tzn. gdy użyłem
      funkcji "krótkiego
      > mrugnięcia", kierunkowskaz zamrugał 3 razy - bo tak mu kazał komputer. Tyle,
      że
      > przy trzecim razie ja już byłem na sąsiednim pasie i mogłem spowodować zagroże
      > nie, bo ktoś z tyłu mógł pomyśleć, że będę gdzieś skręcał.
      > Nie mówiąc już o dziękowaniu innym przez jednokrone użycie kierunkowskazów w
      ob
      > u kierunkach.
      > Po co ulepszać coś, co jest dobre? W końcu naprawdę są takie sytuacje, że
      przy
      > zmianie pasa ruchu jedno mrugnięcie by wystarczało...


      Eee, nie czepiałbym się...
      W moim pojęciu, jedno mrugnięcie jako sygnalizowanie manewru,
      to chyba trochę za mało. Takiego "jednego mrugnięcia" można nie zauważyć,
      bo akurat w tym momencie ktoś "rzuca okiem" na wskaźniki, albo we wsteczne
      lusterko itp. Co innego 3 mrugnięcia. Jak ktoś nie zauwazy 3 mrugnięć
      kierunkowskazu, to powinien oddać Prawo Jazdy.

      Mam wrażenie, że takim "jednym mrugnięciem" sygnalizuje się sam fakt manewru,
      a nie jego zamiar. Więc po co wogóle wtedy mrugać?
      Inna sprawa, że w naszym kraju mlekiem i miodem płynącym używanie
      kierunkowskazów podczas zmiany pasa ruchu zostało wypaczone.
      Bo jak ktoś chce zrobić to zgodnie z przepisami, czyli najpierw "wrzuci
      kierunek", to zaraz "życzliwi" zacieśnią szyki i będzie dupa blada.
      • sherlock_holmes Re: Nie lubię "wspomagania" 06.11.04, 13:36
        Dokładnie tak - i zmieniając pas ruchu musiałem włączyć kierunkowskaz wcześniej, żeby skończył mrugać w momencie skończenia manewru :)
        Jednokrotne mignięcie stosuję wyłącznie gdy wyprzedzam na pustej drodze np. ciągnik jadący tak, że prawie nie wystaje na jezdnię. w kązdym innym wypadku mrugam wcześniej - i oczywiście nie tak, żeby mignięcie było równoczesne ze skrętem kierownicy - bo to nie ma jakiegokolwiek sensu.
    • kierowiec1 Re: Nie lubię "wspomagania" 06.11.04, 19:25
      Jesli konczysz manewr przed trzecim blyskiem, to znaczy, ze za pozno wlaczasz
      migacze. NIezaleznie od zamierzonej ilosci blysniec.

      Pozdr.

      K.
      • sherlock_holmes Re: Nie lubię "wspomagania" 08.11.04, 14:11
        Jeśli zmieniasz pas ruchu lub wyprzedasz samochód - masz rację. Ale jeśli wyprzedzasz rowerzystę lub pieszego, trzecie mrugnięcie wypadnie gdy już wrócisz na swój pas. A ja zawsze sygnalizuję wyprzedzanie/wymijanie/omijanie pieszego jednym błyśnięciem w lewo i zaraz drugim w prawo - żeby było wiadomo co robię.
        Dla mnie całe to ustrojstwo to kolejne badziewie, które może się zepsuć. Wszelkie urządzenia mające w zamyśle pomóc bezmyślnemu kierowcy, same nie myślą - i nie przewidują sytuacji na drodze.
        Zresztą - przestaję się dziwić tego typu urządzeniom, skoro juz można dostać system, który sam dawkuje siłę hamowania tak, żeby zatrzymanie było płynne. To po co pedał hamulca? Wystarczy przycisk on/off.
    • mejson.e Jak w Windows... 06.11.04, 20:12
      Mnie też denerwuje, gdy urządzenie "kombinuje" za dużo.

      Wycieraczka tylna w Pandzie włącza się sama, gdy spryskamy przednią szybę i mamy
      włączony wsteczny.
      Jeśli mam piach na tylnej szybie, to już zaczyna się szlifierka.

      W Windows po włożeniu CD automatycznie uruchamiają się "podpowiadacze".
      Tylko, że tu można je wyłączyć.
      Ale po co uszczęśliwiać kogoś na siłę?

      Człowiek czuje się trybem w maszynie, do której musi się dostosować.

      Poza tym - każde urządzenie może się zepsuć.
      Szczególnie takie, które jest narażone na wibracje, wilgoć, wstrząsy lub
      przegrzanie.
      A w samochodzie to bardzo często występujace warunki...

      Sam mrugam pojedynczym błyskiem prawego kierunku - np. gdy chcę komuś dać znać,
      że droga do wyprzedzania wolna.
      Jakbym błysnął trzy razy, to facet za mną pomyślałby, że będę skręcał i zaraz
      zahamuję.

      Gdy dziękuję za wpuszczenie na pas, błyskam raz awaryjnymi - gdybym błysnął trzy
      razy ten za mną już pewnie zacząłby hamować...

      Ale przy zmianie pasa warto mrugnąć więcej niż jeden raz, SH!
      Chyba, że mrugasz ... porozumiewawczo ;-)

      Pozdrawiam,

      Mejson
      • typson Re: Jak w Windows... 07.11.04, 01:47
        > Ale przy zmianie pasa warto mrugnąć więcej niż jeden raz, SH!
        > Chyba, że mrugasz ... porozumiewawczo ;-)

        To zalezy kim jest ta wyprzedzana. Byc moze sa takie, ze znany detektyw
        zamienia sie w ...
    • rapid130 Re: Nie lubię "wspomagania" 07.11.04, 08:59
      Mam to samo uczucie!

      I jak tu podziękować komuś "po niemiecku", lewy - prawy - lewy kierunkowskaz???

      Niestety, konstruktorzy chyba przyjęli, że przeciętny kierowca ma inteligencję
      pantofelka i trzeba ją wesprzeć ;-) W wielu przypadkach mają rację, ale nie
      znoszę być przyrównywany do średniej statystycznej!!!

      Wszystkie auta testowane przeze mnie w ostatnich tygodniach - Octavia II, Seat
      Altea, Mercedes A i Astra III - były głupiomądre, tzn. zawsze mrugają minimum
      3x. Chlubnym wyjątkiem był li tylko Chevrolet Aveo, ale to pewnie przez
      oszczędności księgowych.
    • qrakki999 A ja lubię 08.11.04, 13:47
      Akurat ten patent z kierunkami mi odpowiada.
      Pikne i mruga 3 razy. Z perspektywy moich 20 tys z ym patentem to idealna
      sprawa, szczególnie jadąc w trasie przy wyprzedzaniu (można skupic się na
      manewrze), lub w mieście na kilku pasmowych drogach. A dziękuje ręką:) albo
      wogóle.

      pzdr
      Q
    • undercover_brother Re: Nie lubię "wspomagania" 08.11.04, 14:42
      Jedyne wspomagania jakie uznaje to hamulcow i kierownicy. Reszta jest niepotrzebna. ABS dla przykladu moze zglupiec na naszych drogach - pralka przed swiatlami. W takiej sytuacji ten genialny system zamiast pomoc, moze nas wpakowac w czyjas dupe. Najlepszy ABS to prawa noga. A taki zepsuty czujnik ABS na jednym kole to wydatek 500 zl - przyklad Citroena Xantii. Kolejny idiotyzm - wspomaganie ruszania. Jak sie nie potrafi ruszyc tak, zeby samochod sie nie stoczyl z gorki, to nalezy potargac swoje prawo jazdy i isc na kurs. W 100% zgadzam sie z SH w sprawie dawkowania sily hamowania przez jakies idiotyczne systemy. Nie umiesz hamowac? Na kurs! To wszystko robi z ludzi idiotow. Dajmy na to - automatyczny wlacznik wycieraczek. To nie widac kiedy... nie widac? Sam tego kierowca zrobic nie moze?

      O, wlasnie przyszedl mi do glowy jeden wspomagacz, ktory w naszej rzeczywistosci ma racje bytu. Automatyczny wlacznik swiatel. Dobry sposob na tych, co to uwazaja, ze o 17 w deszczowy listopadowy dzien ciagle swietnie ich widac. Nawiasem mowiac powinien byc nakaz jazdy na swiatlach (przynajmniej poza terenem zabudowanym) obowiazujacy przez caly rok.
      • jaki71 Re: Nie lubię "wspomagania" 08.11.04, 17:31
        undercover_brother napisał:

        > Jedyne wspomagania jakie uznaje to hamulcow i kierownicy.

        Wspomaganie hamulcow jest jak najbardziej ok. Ale juz wspomaganie kierownicy
        nie jest tak jednoznaczne. Jesli jest to "dobre" wspomaganie czyli regresywne
        to jescze ujdzie w tlumie. Ale niskobudzetowe czyli ze stala sila to juz
        porazka. A i tak wole samochod bez wspomagania. Na sliskim bez wspomagania
        zdecydowanie lepiej czuje sie moment kiedy przednie kola juz nie "trzymaja" -
        kierownica mieknie. Oczywiscie w badziewiarskich samochodach z przednim
        napedem. Bardzo lubie jezdzic na granicy uslizgu kol - duza frajda. Wiem ze
        kiedys mi tak odjada ze... ale to juz inna historia.
        • undercover_brother Re: Nie lubię "wspomagania" 08.11.04, 17:44
          Ja wspomagania nie mam, ale chcialbym je miec. Jego brak = inne przelozenie magla = 5 obrotow kierownicy miedzy skrajnymi polozeniami. Oczywistym jest fakt, ze trzeba sie z nia troche naszarpac, bo auto nie jest lekkie (choc w porownaniu do dzisiejszych kompaktow wypada jakby bylo aluminiowe). Manewrowanie na ciasnym parkingu wymaga szybkich ruchow rak. A ze staram sie w miare mozliwosci nie krecic kierownica w miejscu, to zwykle musze sie z tym kreceniem spieszyc :). Cale szczescie kierownica dobrze odbija na wstecznym - wystarczy przejechac doslownie 20 cm, zeby odbila do zera (znaczy, zeby kola sie prosto ustawily).
        • sherlock_holmes Re: Nie lubię "wspomagania" 08.11.04, 18:54
          Najgorsze jest wspomaganie czysto elektryczne - precyzja prowadzenia jak w konsolach do gier. Zupełnie nie rozumiem pomysłu Fiata na tryb "city", bo po włączeniu po prostu nic nie czułem.
          Wspomaganie elektrohydrauliczne jest niby OK, bo jest progresywne, ale to teoria. W praktyce jest nieprzyjemne, bo mały ruch kierownicą powoduje, że samochód zmienia dosyć gwałtownie kierunek :(
          Najlepsze jest wspomaganie hydrauliczne z progresywnym dozowaniem siły wspomagania. Mało kto wie, że układy hydrauliczne mają największą prezycję sterowania - znacznie wyższą od elektrycznych.
          PS. Wspomaganie kierownicy poprawia bezpeiczeństwo jazdy - w razie złapania gumy siły na kierownicy są mniejsze i jest większa szansa na wyprowadzenie samochodu na prostą.
          • jaki71 Re: Nie lubię "wspomagania" 09.11.04, 10:14
            sherlock_holmes napisał:

            > PS. Wspomaganie kierownicy poprawia bezpeiczeństwo jazdy - w razie złapania
            gum
            > y siły na kierownicy są mniejsze i jest większa szansa na wyprowadzenie
            samocho
            > du na prostą.
            >
            A tak z innej beczki. Kiedy ostatni raz zalapales "gume" w przednim kole??? Bo
            ja ponad 15 lat temu na kursie prawa jazdy w "maluchu".
            JAki
            • sherlock_holmes Re: Nie lubię "wspomagania" 09.11.04, 10:47
              Dwa razy mi się zdarzyło wbić jakieś żelastwo w oponę - choć nigdy powietrze nie zeszło w sposób gwałtowny.
              Natomiast mój brat w ciągu 2 miesięcy złapał 6 kapci - i nie pomaga tłumaczenie, że jak się jeździ po byłej bazie sprzętu, leży tam pełno takich gówien.

              Raz widziałem opone rozerwaną wskutek wystrzału - z przyczyn błędów technologicznych produkcji opony.
              A na naszych pięknych drogach nigdy nie masz pewności co Cię czeka za zakrętem - być może pijany kierowca Stara zgubił kilka arkuszy blachy itp - coś takiego bardzo skutecznie sieka opony :(
      • sherlock_holmes Re: Nie lubię "wspomagania" 08.11.04, 18:45
        To ze światłami to patologia - i autoamtycznego włącznika świateł też nie powinno byc. Bo jak masz normalny włącznik ,to wiesz na pewno, że światła suię włączyły. Dajmy na to tunel w ciągu dnia. Nie dość, że znaki wyznaczają początek i konbiec tunelu (czyli odcinka, na którym obowiązuje włączenie świateł), to jeszcze mogą się nie zapalić gdy jest naprawdę ciemno (czyli w samym tunelu). A nawet jeśli się włączą w tunelu, to i tak można dostać mandat - bo światła nie zostały włączone przy znaku "tunel".

        I jeszcze jedno co mnie wk..wia - automatyczne włączenie wycieraczek razem ze spryskiwaczem. Jeśli spryskuje szybę, to chyba mogę sobie sam włączyć wycieraczki - w momenice gdy szyba już jest spryskana, a nie wcześniej, gdy np. w lecie przy rzadko używanym spryskiwaczu najpierw wycieraczki zaczynają szlifowac szybę ziarenkami piasku, a dopiero po chwili pojawią się na szybie płyn. Wystarczyłoby dac sekundową zwłokę dla wycieraczek i już by było OK.
        Tak jest np. w Alfie 147 - i tam jest jeszcze coś ciekawego - po spryskaniu wycieraczki wykonują 5 (?) ruchów i po jakichś 2 sekundach jeszcze jeden ruch - bo przeważnie po tych 2 sek. pojawia się na szybie strużka płynu, który nie został starty, bo wypłynął poza zasięg wycieraczek.
    • typson Re: Nie lubię "wspomagania" 08.11.04, 15:36
      > mrugnięcia", kierunkowskaz zamrugał 3 razy - bo tak mu kazał komputer. Tyle,
      że
      > przy trzecim razie ja już byłem na sąsiednim pasie i mogłem spowodować zagroże
      > nie, bo ktoś z tyłu mógł pomyśleć, że będę gdzieś skręcał.

      przez ostatnie dwa dni zwracalem uwage na to ile razy migam lub ile razy
      powinienem byl migac przy zmianie pasa. I niestety byly to trzy migniecia, nie
      mniej. No chyba, ze najpierw zaczalem zmieniac pas apozniej mignalem na odczep
      sie.

      Tak czy inaczej dziekowanie kierunkami juz ze "wspomaganiem" odpada. Dla mnie
      to kolejna durnota
      • tomek854 Re: Nie lubię "wspomagania" 08.11.04, 17:09
        Ej, a to nie jest tak, ze jak odbijemy w prawo kierunkowskazem to sie te kolejne migi wylaczaja? Bo ja raz na razie fabka jechalem ale wydawalo mi sie ze to tak by bylo...

        Bo to inaczej by bylo bez sensu. Wyprzedzam rowezsryste - lewo, prawo i w rezultacie mam awaryjne,bo w prawo juz miga a w lewop jeszcze nie skonczylo :)

        To bylby ciekawy efekt - starsze tramwaje tak majawe wroclawiu - zamiast awaryjnych maja wlaczanie dwoch kierunkowskazow na raz - i kazdy sobie miga jak chce ;)
        • sherlock_holmes Re: Nie lubię "wspomagania" 08.11.04, 18:34
          To jest w najnowszych Fabiach - t, która dane mi było jechać, była z marca albo z kwietnia tego roku. I niestety, nie wyłącza się samo gdy ruszysz kierownicą - tzn. wyłącza się, gdy przestawisz dźwignię kierunkowskazów w pozycję włączonego kierunkowskazu - i wtedy jest OK, wtedy możesz raz mignąć i wyłączyć. Ale gdy wykorzystasz funkcję szybkiego mrugnięcia, zawsze mruga 3 razy.
          • karburatorek Re: Nie lubię "wspomagania" 09.11.04, 21:23
            Trzeba z lekką dozą dociekliwości poznać sposób działania określanego
            urządzenia, potem je krytykować.
            Mercedes "A":
            Krótkie pociągnięcie - trzy błyski
            Pociągnięcie minimalnie dłuższe, do momentu gdy kierunkowskaz się zaświeci -
            jeden błysk.
            Naprawdę, dla średnio inteligentnej osoby obsługa tego patentu nie powinna
            sprawiać kłopotu.
            Inna sprawa, że przeważająca ilość koniecznych błysków to właśnie minimum trzy,
            choćby z prostego powodu że użytkownik będący z tyłu może być rozkojarzony.

            Pzdr. karburatorek
            • sherlock_holmes Re: Nie lubię "wspomagania" 10.11.04, 07:24
              Dla "średnio inteligentnej osoby" wszelkiego rodzaju wspomagacze - wyręczające ją od myślenia - stanowią zaprzeczenie samych siebie. No bo jak: jest coś, co ma pomóc bezmyślnemu kierowcy, a tu się okazuje, że jednak musi wykazać się co najmniej średnią inteligencją żeby móc to obsługiwać. Ergo - jeśli ma na tyle rozumu, żeby obsługiwać świadomie dźwignię kierunkowskazów, po co mu jakieś elekroniczne badziewie, które podnosi koszt samochodu i stanowi kolejny gadżet, który może się zepsuć?
    • remo29 Re: Nie lubię "wspomagania" 10.11.04, 10:31
      > kierunkowskaz zamrugał 3 razy - bo tak mu kazał komputer.

      To jeden z bajerów z serii "nowy dizajn kołpaków"... Nikomu niepotrzebny, ale wydłuża listę "wyposażenia dodatkowego" :)
      • sherlock_holmes Re: Nie lubię "wspomagania" 10.11.04, 12:00
        Jak widać z niektórych powyższych postów - wychodzi na to, że to bajer potrzebny.
        Natomiast bardzo bym chciał, żeby ktoś wymyślił inteligentne kierunkowskazy, które włączałyby się tak, jak kodeks drogowy nakazuje, szczególnie gdy ktoś skręca w lewo i blokuje pas.

        BTW - od 2 dni świadomie włączam kierunkowskaz i widzę, że przy zmianie pasa lub omijaniu potrzeba od 1 do 4 mrugnięć kierunkowskazów, w generalnej większośći wystarcza błysnąć 2 razy, żeby sygnalizacja była prawidłowa i JEDNOZNACZNA.

        I jeszcze jedno - zacząłem sobie wyobrażac co będzie, gdy wprowadzi się układ, który będzie utrzymywał samochód na środku pasa ruchu. W zamyśle super - no bo nie będzie przypadkowego zjechania na drugi pas itd. Ale co by było gdyby jechała karetka? Albo gdyby trafić na jazdnię, gdzie studzienki są co 100m tak, że się w każdą wpada? Już nie mówiąc o prostych sytuacjach, gdy jakiś pas się zaczyna przed skrzyżowaniem i kulturalny kierowca zjeżdża tak, żeby zrobić miejsce do wjechania na ten pas.
        Tacy "pomocnicy" tylko odmóżdżają, bo mają w zamyśle odciążać od myślenia, a w praktyce dają więcej szkody niż pożytku (z nielicznymi wyjątkami)
    • qrakki999 Eeee mówią Wam czepiacie się 10.11.04, 12:16
      Tomku nie ma mozliwości dzieki temu patentowi zrobić awaryjne, jeżeli mrugniesz
      w lewo a potem w prawo (np. wyprzedzając) to lewy migacz się wyłączy.

      Po drugie jak juz wcześniej napisałem, patent idealnie sprawdza się w warunkach
      wyprzedzania w trasie (nie muszę kontrolować kierunkowskazów i mogę skupic się
      na manewrze) oraz w mieście na kilkupasmowych drogach gdzie często trzeba
      zmianić pasy, ktoś wyjedzie z boku, skręca, zajeżdża drogę, itp.

      Zrobiłem juz ponad 20 tys z tym patentem i uważam, że jest OK. Nie rozumiem
      czemu miałby przeszkadzać?

      po prostu jak jest to nie boli, jak by go nie było (w poprednim moim aucie nie
      było) to też nie bolało.
      pzdr
      Q
      • sherlock_holmes Re: Eeee mówią Wam czepiacie się 10.11.04, 12:58
        Masz rację - można się do tego PRZYZWYCZAIĆ - ale chyba nie to było zamysłem autora tego urządzenia. A jeśli cos nie przynosi pożytku, tylko trzeba się z tym oswoić - to chyba cos jest nie tak...
        Na początku nie widziałem o co chodzi - że mi "samo miga" :) Potem w końcu doszedłem co mi "pomaga" i przyzwyczaiłem sie o tyle, że wiedziałem, że muszę sygnalizować manewr wcześniej - bo przy prędkości 70km/h ostatnie mignięcie wypadało już po zakończeniu manewru. Przy poedkościach 30-40km/h było ok.
        • tomek854 Re: Eeee mówią Wam czepiacie się 14.11.04, 23:53
          No i jest [pozytywny rezultat :) SH wczesniej syfgnalizuje manewry :)
        • qrakki999 Re: Eeee mówią Wam czepiacie się 15.11.04, 13:19
          Sherlocku nie będę się upierał ale mam wrażenie, że po prostu za mało jeździłeś
          autem z takim kierunkowskazem.
          Naprawdę używania 3xmig nie wymaga jakiegos przyzwyczajania, po prostu sie
          używa i tyle.
          Po drugie wcale przy prędkości 70 czy 100 czy 130 nie trwa za długo dlatego, że
          (przynajmniej w moim przypadku) manewr zmiany pasa nigdy nie jest
          natychmiastowy.
          Ale jak juz napisałem, upierać się przy wyższości tego "wynalazku" nad
          czymkolwiek na siłe nie będę.


          pzdr
          Q
          • sherlock_holmes Re: Eeee mówią Wam czepiacie się 15.11.04, 21:28
            Zgadza się - zrobiłem najwyżej 15km. Pewnie gdybym zrobił 150km, przymknąłbym na to oko i tyle.
            PS. Przy dużych prędkościach (autostradowych) faktycznie 3 razy to minimum, w mieście (pr. 50-70) 2 razy często wystarczy.
    • sherlock_holmes Re: Nie lubię "wspomagania" 13.11.04, 08:17
      Skoro jesteśmy przy liczeniu mignięć kierunkowskazów - wczoraj kierowca "eLki" zmieniając pas ruchu włączył kierunkowskaz na 16 mignięć. No comments.
      • mejson.e Re: Nie lubię "wspomagania" 13.11.04, 11:31
        sherlock_holmes napisał:
        "Skoro jesteśmy przy liczeniu mignięć kierunkowskazów - wczoraj kierowca "eLki"
        zmieniając pas ruchu włączył kierunkowskaz na 16 mignięć."

        A po którym mignięciu został wpuszczony na sąsiedni pas? ;-)
        • sherlock_holmes Re: Nie lubię "wspomagania" 13.11.04, 11:37
          Jechał pustą ulicą. Przejeżdżał z perawego pasa na lewy, bo miał zawrócić na przełączce.
          Z tyłu jechałem tylko ja - prawym pasem. Na skrzyżowaniu stała druga "eLka" - na prawym pasie.
          Acha - z prawej strony jeszcze wyjechały dwie "eLki". Tak już jest w Krakowie, że na niektórych skrzyżowaniach (na trasie jazd egzaminacyjnych - nigdzie więcej, bo przecież nauka jazdy uczy jak zdać egzamin, nie jak jeździć poprawnie...) można spotkać czasem i 8 nauk jazdy!
          • tomek854 Re: Nie lubię "wspomagania" 14.11.04, 23:58
            Pod moim technikum bylo wlasnei tego rodzaju zaglebie :)

            Mysmy na to mowili "żaglówki" - bo ta L na dachu jak żagiel :)

            A jak ich było dużo, to mówiliśmy że regaty :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka