typson
27.07.05, 11:37
nie chce farmazonic o woskach i gąbkach. Bedzie o czym innym.
Jak juz wspominalem, kolega kupil a4 od tych samych ludzi, od ktorych
kupowalem bmw. BMW bylo potwotnie czyste. Gdyby nie delikatne slady uzycia
kierownicy i fotela kierowcy to wnetrze wygladalo jak nowe. Najsmieszniejsze
jest to, ze silnik byl tak czysty, ze autentycznie wygladal na nowy. Zadnych
wykwitow na aluminiowych czesciach, zadnego kurzu, brudu czy smaru.
Pomyslalem, ze auto jest dobrze osloniete od spodu i pewnie jakos je oplukali
i tyle. "Niestety" a4 kolegi wyglada podobnie. Problem w tym, ze auto jest z
95/96 i ma rowno 200 tys przebiegu. Wnetrze jak nowe. Silnik czysty i
blyszczacy. Kolektory wylotowe sa blyszczace, wszelkie przewody, blachy,
obudowy alternatorow i inhych rowniez. Probowalem wyciagnac od sprzedawcow, co
robia z tymi autami. Czym je myja, etc. Nie chcieli powiedziec. Jedyne co
powiedzieli, to ze handluja autami od kilkunastu lat i to sa efekty
doswiadczenia zawodowego. Zdradzili, ze w okolicy mieszka jakis zdolny chemik,
ktory ma rozne sekretne mikstury idealnie czyszczace poszczegolne elementy
auta. I dupa. Niczego sie nie dowiedzialem. Ciekaw jestem co za patenty
stosuja. Czasem po prostu dobrze jest umyc wszystko dokladnie