emes-nju
20.10.06, 10:55
Jak to zwykle bywa, troche techniki i sie czlowiek gubi. Podjechalem do sklepu, wylaczylem motor i poszedlem wziawszy kluczyki. Kobieta zostala w srodku i niebacznym ruchem zamkla drzwi pipantem. Jak podchodzilem do auta, dawala mi znaki czapka, ze drzwi sie spsuly. Wielkopanskim gestem wyciunglem kluczyki i z pilota otwarlem drzwi - po raz drugi wylaczylem wylaczony alarm... Wsiadlem, wlozylem kluczyk do dziurki, przekrecilem, rozrusznik zaczal sie krecic i... nadal sie krecil, a motor pozostawal w uspieniu. Wzialem instrukcje alarmu i samochodu, ale zanim sie czegos doczytalem klatwa minela i motor bez protestu zaskoczyl :-)
Oj, glupawy emes, glupawy taki od urodzenia :-) Jednakowoz Wasze opinie nt. Alfy spowodowaly, ze jak motor odmawial wspolpracy, nawet sie nie zdenerwowalem (mimo, ze byla noc, zimno i wiocha zabita dechami - chyba nawet psy dupami szczekaly, ale nie sprawdzalem, wiec moge sie mylic). Uznalem, ze tak musi byc jak sie ma AR ;-)