wowo5
24.05.07, 02:07
Wrocilem wlasnie z Paryza. Paryz jak wszyscy wiedza piekne miasto. Zlazilismy
sie jak wariaty. Wszyscy byli calkiem mili, mimo, ze nie kumalismy po
ichniemu. Paryzanki za to niezbyt mnie zachwycily. Ani jednej niewiasty nie
widzialem, za ktora warto by bylo sie obejrzec (chyba ze sie starzeje). Polki
zdecydowanie lepiej wypadaja w kategorii wygladu i ubioru. Zdziwilo nas to,
ze prawie nigdzie nie przyjmuja kart kredytowych (przynajmniej w knajpach).
Zdziwily nas ceny herbaty w niezliczonych brasseries (5 euro) - wino bylo
tansze. W jednym lokalu wypilismy po herbacie przed obiadem i jeszcze po
jednej do deseru i za sama herbate policzona nas 20 euro. Ale trzeba
przyznac, ze herbata byla wysmienita. Od tamtej pory dalismy sobie spokoj z
herbata i pozostalismy przy winie (tanie jak barszcz). Jesli chodzi o
samochody to bylismy rozczarowani. Dominuja wyroby samochodopodobne. Pelno
Smartow, starych Mini Morrisow i A-Klasy i podobnej wielkosci jezdzidelek
produkcji francuskiej. Tylko kilka aut zwrocilo moja uwage (jeden Bentley,
kilka Porschakow, jedna Corvetta poprzedniej generacji, jeden Aston i jedno
Ferrari). Z aut z nieco lepszej polki bylo troche Jaguarow, BMW (glownie 1 i
3 ale widzialem tez nowa 760), Audi (glownie A3 i z rzadka A4). Merce to
glownie taksowki ale tez widzialem kilka CLS. Trzy Vel Satisy, ktore ze
zdziwieniem stwierdzilem nie wygladaja wcale tak kiepsko w realu. W Warszawie
mozna zobaczyc wiecej ciekawych aut. W moim 60-tysiecznym miesteczku widuje
ciekawsze fury.