Dodaj do ulubionych

12 przykazań idealnej żony

21.11.07, 17:42
Chyba nie bylo, co? A nawet jesli to warto przypomniec, w koncu kazdy
potrzebuje odrobiny szczescia :)

Tylko przeczytanie i stosowanie sie do tej listy może przynieść szczęście w
malzenstwie! Co mąż chciałby usłyszeć od swojej żony...

1. Kochany, jesteś pewien, ze wypiłeś już wystarczająco dużo?

2. Postanowiłam od dzisiaj chodzić po domu nago.

3. Wyskoczę pomalować płot w ogródku.

4. Czy nie powinieneś teraz być z kolegami w pubie?

5. Tak mnie podniecasz, kiedy jesteś pijany!

6. Kochanie, ja wiem, że katar to straszna choroba... Może położysz się do
łóżka, a ja zrobię obiad, posprzątam, skoczę do sklepu po piwo i zagrzeję je
dla Ciebie - ten duży garnek nie będzie za mało? Na pewno wystarczy?

7. Oczywiście kochanie, za rok tez będziemy mieli rocznicę ślubu. Idź obejrzeć
mecz z kolegami.

8. Słuchaj, zarabiam wystarczająco dużo. Po co ty masz pracować? Lepiej naucz
się grać w pokera.

9. Kochanie, nasza seksowna sąsiadka założyła swoja nową mini spódniczkę.
Musisz to zobaczyć!

10.Nie i jeszcze raz nie! Ja wezmę samochód i wymienię olej!

11.Kochany co powiesz na to: wypożyczymy jakieś dobre porno, kupimy skrzynkę
piwa, a ja zawołam moje koleżanki na seks grupowy?

12.Zapisałam się na jogę aby spróbować wszystkie pozycje z kamasutry.
Obserwuj wątek
    • lexus400 Re: 12 przykazań idealnej żony 21.11.07, 17:52
      Normalnie wziąłbym 2 szt. tak na zapas:))
      • sven_b Re: 12 przykazań idealnej żony 21.11.07, 17:58
        Za chwilę zajrzą tu kobiety i zetną Was przy piętach:)
    • margotje Re: 12 przykazań idealnej żony 21.11.07, 18:23
      pomarzyc dobra rzecz...... :)
      • m.a.n.n Re: 12 przykazań idealnej żony 21.11.07, 19:46
        Dostałem pięknego, najromantyczniejszego smsa od koleżanki:

        "Dziś mecz. Przyjdę z piwem"
        • ballbreaker Re: 12 przykazań idealnej żony 21.11.07, 19:50
          ja tez juz mam kandydatke na idealna zone:

          Asia 18:43:35
          jol..ogladamy mecz w pubie dzis

          :D
          • m.a.n.n Re: 12 przykazań idealnej żony 21.11.07, 19:55
            Patrz, też dżoanna.
            • ballbreaker Re: 12 przykazań idealnej żony 21.11.07, 19:58
              hmm, to kolejny dowod na moja teorie ze to najfajniejsze imie zenskie :) mam
              sentyment do niego :)))
              • sven_b Re: 12 przykazań idealnej żony 21.11.07, 22:10
                Może o tej samej mówicie:)
                • typson Re: 12 przykazań idealnej żony 22.11.07, 02:17
                  jakby co to ja zadnej Asi w życiu nie podłączyłem! Wiec mam czyste sumienie i
                  prosze mnie do tego bagna nie mieszać!!!!
                  • ballbreaker Re: 12 przykazań idealnej żony 22.11.07, 11:10
                    wiesz, wystarczy powiedziec ze tez chcesz sie dolaczyc... ;)))
        • winnix Re: 12 przykazań idealnej żony 21.11.07, 20:05
          A ja już siedzę z piwem i zastanawiam się, czemu nie gra Matusiak:(

          Nago po domu nie chodzę ze względów praktycznych - mieszkamy na parterze i nie
          mamy zasłon:)
          • tomek854 Re: 12 przykazań idealnej żony 22.11.07, 00:18
            A moja niech sobie sama ogląda mecze. Ja nie lubię. Piwska też żłopie więcej niż
            ja. Ale jakoś nieuważam, aby akurat to robiło z niej najwspanialszą kobietę na
            świecie ;-)
          • typson Re: 12 przykazań idealnej żony 22.11.07, 02:18
            > Nago po domu nie chodzę ze względów praktycznych - mieszkamy na parterze i nie
            > mamy zasłon:)

            mi to nie przeszkadza nigdy a ze sasiedzi rzucają pawie przez balkon to juz ich
            problem :)
          • mrzagi01 Re: 12 przykazań idealnej żony 22.11.07, 10:28
            winnix napisała:


            > Nago po domu nie chodzę ze względów praktycznych - mieszkamy na parterze i nie
            > mamy zasłon:)
            >
            a cóż to niby za powód?!
            • sven_b Re: 12 przykazań idealnej żony 22.11.07, 11:32
              Też nie czaje. Mieszkam na parterze i tu o wiele łatwiej sie zaprezentować.
              Ludzie nie muszą głowy zadzierać.
    • emes-nju Nie moze byc idealnej zony :-( 22.11.07, 11:45
      Dlaczego? Wyjasnienie pozostawiam lepszym ode mnie: www.milanos.pl/video.php?cat=1&id=1287
      • krakus.b6 A ja mam ciche dni z żonką. 22.11.07, 17:25

        Od 2 tygodni mam spokój w mieszkaniu.
        Jak zwykle poszło o jakiś drobiazg,ale dlaczego to ja mam ciągle
        ustępować? Powiedziałem swoje i nastały ciche dni.:(
        Pierwszy nie ustąpię.
        • mejson.e Re: A ja mam ciche dni z żonką. 22.11.07, 20:09
          krakus.b6 napisał:


          > Od 2 tygodni mam spokój w mieszkaniu.
          > Jak zwykle poszło o jakiś drobiazg,ale dlaczego to ja mam ciągle
          > ustępować? Powiedziałem swoje i nastały ciche dni.:(
          > Pierwszy nie ustąpię.

          Te "drobiazgi" często tak naprawdę nimi wcale nie są, tylko czymś poważniejszym.

          Szczerze radzę przemyśleć...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • emes-nju Re: A ja mam ciche dni z żonką. 23.11.07, 10:41
            mejson.e napisał:

            > Szczerze radzę przemyśleć...

            Popieram!

            Moj kilkunastoletni zwiazek z jedna taka, ktora stanowczo twierdzila, ze mnie kocha, rozpadl sie w zasadzie przez duperel. Poznym wieczorem odbieralem ja od fryzjera. Jak wsiadla do auta, o kretyn (!), nie wpadlem w cielecy zachwyt nad nowa fryzura i jej kolorem. Z mojego, mesko szowinistyczno swinskiego, punktu widzenia nie skomentowalem fryzury, bo jej w ciemnosci nie widzialem... Jak dojechalismy do domu, to awantura byla juz na calego. Jej korzenie nie siegaly chyba tylko do Grunwaldu.

            Tez stwierdzilem, ze nie jestem workiem treningowym i postanowilem ja przetrzymac. Po tygodniu otrzymalem propozycje nie do odrzucenia w postaci plecaka... To byla ta kropla, ktora przepelnila czare.

            A jeszcze miesiac wczesniej jak zgubila pierscionek zareczynowy ode mnie, to wpadla w histerie! Przy 25 st. mrozie jechalismy KOMUNIKACJA spod Warszawy (!) do przychodni, w ktorej pierscionek mogl sie znalesc. Znalazl sie zreszta - mam go w bardzo nielicznych pamiatkach po niej :-(
            • krakus.b6 Re: A ja mam ciche dni z żonką. 23.11.07, 12:09
              emes-nju napisał:

              > mejson.e napisał:
              >
              > > Szczerze radzę przemyśleć...
              >
              > Popieram!
              >
              > Moj kilkunastoletni zwiazek z jedna taka, ktora stanowczo
              twierdzila, ze mnie k
              > ocha, rozpadl sie w zasadzie przez duperel. Poznym wieczorem
              odbieralem ja od f
              > ryzjera. Jak wsiadla do auta, o kretyn (!), nie wpadlem w cielecy
              zachwyt nad n
              > owa fryzura i jej kolorem. Z mojego, mesko szowinistyczno
              swinskiego, punktu wi
              > dzenia nie skomentowalem fryzury, bo jej w ciemnosci nie
              widzialem... Jak dojec
              > halismy do domu, to awantura byla juz na calego. Jej korzenie nie
              siegaly chyba
              > tylko do Grunwaldu.
              >
              > Tez stwierdzilem, ze nie jestem workiem treningowym i postanowilem
              ja przetrzym
              > ac. Po tygodniu otrzymalem propozycje nie do odrzucenia w postaci
              plecaka... To
              > byla ta kropla, ktora przepelnila czare.
              >
              > A jeszcze miesiac wczesniej jak zgubila pierscionek zareczynowy
              ode mnie, to wp
              > adla w histerie! Przy 25 st. mrozie jechalismy KOMUNIKACJA spod
              Warszawy (!) do
              > przychodni, w ktorej pierscionek mogl sie znalesc. Znalazl sie
              zreszta - mam g
              > o w bardzo nielicznych pamiatkach po niej :-(
              >

              Dziękuję za dobrą radę.
              W ciagu 25 lat bycia z kobietą,która zdecydowała się zostać moją
              żoną i która urodziła mi dwójkę wspaniałych dzieci, zdążyłem poznać
              tę osobę bardzo dobrze.Wiem,na co sobie mogę pozwolić w stosunku do
              niej,a co grozi katastrofą.Jak w każdym małżeństwie, kłutnie muszą
              się pojawiać.Ten kto twierdzi inaczej, nie wie na czym polega
              partnerstwo.
              Jak powiedziałem,poszło o pierdołę.Mianowicie o to,czy pojedziemy
              na wieś w sobotę (dwa tygodnie temu).Powiedziałem,że to zalezy od
              mojej dyspozycji zdrowotnej.Biorę lekarstwa,które powodują problemy
              z koncentracją i jazda samochodem nie jest wskazana.Moja żona
              stwierdziła,że ona może prowadzić.Może i mogła,tylko problem w tym,że
              samochodem nie jeździła od wielu misięcy.Jeszcze nigdy nie
              prowadziła samochodu wielkości Passata i mającego ABS oraz ESP.
              Spadł śnieg i obawiając się trudnych warunków na drodze,stwierdziłem
              że na wieś nie pojedziemy.
              I dlatego mam teraz ciche dni z żoną.
              Pzdr.
              • bassooner A ja nie...;-))) 23.11.07, 13:53
                Raz tylko wymiękła psychicznie po którymś kolejnym bąku, walniętym fortissimo z
                przytupem i moją zadowoloną gębą.
                Wiadomo żre dużo to i sram i pierdzę dużo...;-)))
                No i poszło o zakład, a właściwie o moją deklarację, że za każdego bąka bule jej
                złotówę.
                No i byłem jednego dnia sześć zyla do tyłu...a się pilnowałem !!!
                • krakus.b6 Re: A ja nie...;-))) 23.11.07, 15:05
                  bassooner napisał:

                  > Raz tylko wymiękła psychicznie po którymś kolejnym bąku, walniętym
                  fortissimo z
                  > przytupem i moją zadowoloną gębą.
                  > Wiadomo żre dużo to i sram i pierdzę dużo...;-)))
                  > No i poszło o zakład, a właściwie o moją deklarację, że za każdego
                  bąka bule je
                  > j
                  > złotówę.
                  > No i byłem jednego dnia sześć zyla do tyłu...a się pilnowałem !!!

                  Widzę że na zwieraczach też potrafisz zagrać.:)
                  • bassooner Re: A ja nie...;-))) 23.11.07, 15:50
                    krakus.b6 napisał:
                    Widzę że na zwieraczach też potrafisz zagrać.:)
                    ______________________________________________________________________
                    Ale tylko aleatorycznie - nie potrafię kontrolować wysokości...
                    ...chociaż jako virgin to raczej tenor, a nie bas - baryton...;-)))
                • emes-nju Re: A ja nie...;-))) 23.11.07, 16:27
                  bassooner napisał:

                  > Raz tylko wymiękła psychicznie po którymś kolejnym bąku, walniętym
                  > fortissimo z przytupem i moją zadowoloną gębą.
                  > Wiadomo żre dużo to i sram i pierdzę dużo...;-)))
                  > No i poszło o zakład, a właściwie o moją deklarację, że za każdego
                  > bąka bule jej złotówę.

                  A ile kosztuje bak z przebitka na trykot?
                  • bassooner Re: A ja nie...;-))) 23.11.07, 16:53
                    emes-nju napisał:
                    > A ile kosztuje bak z przebitka na trykot?
                    __________________________________________________________________
                    Jest bezcenny, bo przecież wiadomym jest, że kobiety lubią brąz...
                    Za wszystko inne zapłacisz kartą Master Card...;-)))
                    • plawski Re: A ja nie...;-))) 23.11.07, 17:03
                      (...)
                      > __________________________________________________________________
                      > Jest bezcenny, bo przecież wiadomym jest, że kobiety lubią brąz...

                      A mój znajomy śpiewa, że "w brąz" :P
              • emes-nju Re: A ja mam ciche dni z żonką. 23.11.07, 16:45
                krakus.b6 napisał:

                > W ciagu 25 lat bycia z kobietą,która zdecydowała się zostać moją
                > żoną i która urodziła mi dwójkę wspaniałych dzieci, zdążyłem poznać
                > tę osobę bardzo dobrze.

                Ja swoja znalem z 15 lat...
                • krakus.b6 Re: A ja mam ciche dni z żonką. 23.11.07, 17:06
                  emes-nju napisał:

                  > krakus.b6 napisał:
                  >
                  > >>
                  > Ja swoja znalem z 15 lat...

                  Coś sugerujesz?
                  • emes-nju Re: A ja mam ciche dni z żonką. 23.11.07, 18:01
                    Tylko tyle, ze jak bysmy sie nie starali, za nic nie poznamy swoich kobiet.

                    Hm... Moze to i dobrze...
                    • krakus.b6 Przemówiła w moją stronę. 24.11.07, 10:55
                      Cytuję:"Kiedy dasz jakieś pieniąsze na żucie? Dzieci potrzebują
                      sobie kupić coś na zimę!"
                      Wyskoczyłem z paru stówek i dalej mam ciszę.
                      • emes-nju Re: Przemówiła w moją stronę. 26.11.07, 12:26
                        krakus.b6 napisał:

                        > Wyskoczyłem z paru stówek i dalej mam ciszę.

                        Czasem odnosze naprawde paskudne wrazenie, ze czesc naszych kobiet jest z nami nawet nie dla kasy (ilu tu krezusow? :-D ), tylko dla zapewnienia sobie bufora finansowego, no i po to, zeby bylo na kogo zwalic, ze domu/mieszkania nie ma (inne maja), 3 jaguarow nie ma (inne maja), trzymiesiecznych wakacji nie ma (inne maja)...

                        Moja "wytrzymywala" ze mna do momentu (bedzie z 15 lat!!!), w ktorym nie zaczela zarabiac lepiej ode mnie. Po otrzymaniu bezterminowego angazu na duze pieniadze, wystarczyl jej jeden pretekst do wypierd... mnie z domu. Juz nie bylem potrzebny. Ona mnie utrzymywac nie bedzie (cytat z ostatniej awantury...). Jak nie pracowala (bo za straszne pieniadze studiowala), to utrzymywalem wynajmowane niemale mieszkanie, dwa samochody, co najmniej dwa wyjazdy wakacyjne w roku, jej studia itd. Bylem dobra odskoczna az sie skonczylem i stalem sie zbedny :-/ K...! 15 lat mnie za nos wodzila!
                        • bassooner Re: Przemówiła w moją stronę. 26.11.07, 13:03
                          emes-nju napisał:
                          Bylem dobra odskoczna az sie skonczylem i stalem sie zbedny :-/ K.

                          ____________________________________________________________________
                          Przypomniał mi się taki jeden poznański gwarowy tekst...
                          (kurde z 20 lat temu go pierwszy raz czytałem)...ale pasuje jak ulał...;-)))

                          Jeżdżoł za mną do Dębliny,
                          Do zologu my chodzili,
                          Broł mnie często na migane,
                          Na wieprzową giyrę z chrzanem,
                          A raz w parku na Sołaczu,
                          Tak ślipiami na mnie patrzoł,
                          Tak bajtlował,
                          A zaś po tym robił na co mioł ochotę.

                          Wyćpił mnie, jak starą kistę, albo wyro,
                          Wyćpił mnie, jak starą ryczkę z wyłomoną giyrą,
                          Wyćpił mnie, frechowny szuszfol z rudą glacą,
                          Wyćpił mnie, wiaruchna, wiara, za co?

                          Cyrowałam mu skarpytki,
                          Szykowałam z gzikiem sznytki,
                          Jadł leberę, plyndze, szabel,
                          A na deser wuchtę babek,
                          Gdy się nażorł, sztochnął ćmikiem,
                          To obuwał swe czewiki,
                          Broł katanę i glazejki,
                          I jak kejter wiał z antrejki.
          • tomek854 Re: A ja mam ciche dni z żonką. 24.11.07, 19:49
            > krakus.b6 napisał:

            > > Pierwszy nie ustąpię.

            Moje doświadczenie jest może nikłe, ale zaobserwowałem coś takiego: jak ONA jest
            na mnie obrażona, i uważa, że to moja wina, choć tak nie jest, to ja wtedy jej
            mówię o tym co czuję, rozkładam sprawę na szczegóły i na pewno (nigdy nie ma
            100% racji po jednej stronie) znajdę coś, za co mogę ją przeprosić. Ona wtedy
            sobie naprawia humor i po jakimś czasie dochodzi do wniosku, że w ogóle to
            miałem rację sama ;-)
    • x-darekk-x Re: 12 przykazań idealnej żony 22.11.07, 17:54
      szukajac idealu:
      youtube.com/watch?v=ikFIZtj_eUg
      • krakus.b6 Winna 22.11.07, 19:35
        www.youtube.com/watch?v=awwLQOOQQBA
        Lubię Chylińską.
        Przypomina mi kogoś.
        • plawski Re: Winna 23.11.07, 11:24
          krakus.b6 napisał:

          > www.youtube.com/watch?v=awwLQOOQQBA
          > Lubię Chylińską.
          > Przypomina mi kogoś.

          Bo z nia jest tak, że albo się ją kocha albo nienawidzi.
          Ona ma głos, jak dobra rajdówka R6 tiny.pl/jjs2
    • m.a.n.n A teraz dla pań :] 27.11.07, 22:35
      rhy 22:30:57
      I was walking down the street when I was accosted by a particularly dirty and
      shabby-looking homeless woman who asked me for a couple of dollars for dinner.

      I took out my wallet, got out ten dollars and asked, 'If I give you this money,
      will you buy wine with it instead of dinner?'
      'No, I had to stop drinking years ago', the homeless woman told me.
      'Will you use it to go shopping instead of buying food?' I asked.
      'No, I don't waste time shopping,' the homeless woman said.
      'I need to spend all my time trying to stay alive.'
      'Will you spend this on a beauty salon instead of food?' I asked.
      'Are you NUTS !' replied the homeless woman. ' I haven't had my hair done in 20
      years!'
      'Well,' I said, 'I'm not going to give you the money.
      Instead, I'm going to take you out for dinner with my husband and me tonight.'
      The homeless Woman was shocked. 'Won't your husband be furious with you for
      doing that? I know I'm dirty, and I probably smell pretty disgusting.'
      I said, 'That's okay. It's important for him to see what a woman looks like
      after she has given up shopping, hair appointments, and wine.



      [sorry, kopiowane w biegu, no time]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka