20.12.07, 12:59
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4779101.html
majac w pamięci historię mojego przekraczania granic od polowy lat 80-tych, wydarzenie to wywołuje we mnie wzruszenie.
Perspektywa transgranicznych wycieczek po sudetach połączonych z dokowaniem w hospudkach po czeskiej stronie sprawia, że wzruszenie przybiera formę niemal religijnej ekstazy :D
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Schengen 20.12.07, 13:44
      Pojutrze wyjeżdżam z Polski, to przetestuję jak to działa... :-)
    • edek40 Re: Schengen 20.12.07, 13:58
      A zrozumie to ten, kto w niewoli się urodził i osiągnał minimum świadomości. Jakby nie patrzeć od 1986 roku nie mogłem dostać nawet paszportu, bo wprawdzie się uczyłem, ale napisane miałem nieuregulowany stosunek do slużby wojskowej. A wojsko było wtedy też czymś w rodzaju politycznego straszaka. Podskoczysz i w buty, a bardzo jakoś im wpadłem w oko ;). A pływania morskie na żaglach wymagały większej ilości formalności niż paszport. Nawet rejsy tzw. krajowe, bez zawijania do portów zagranicznych. Mnie już samo przekraczanie granicy na dowód osobliwy to ekstatyczna przyjemność. Jeżdżenie bez wizy po Europie też. Biedne młode pokolenie, które nie czerpie z tego tyle radości ;)

      To w ogóle głębszy temat. Młodzi nie wiedzą, jaką wartość miał 1 dolar amerykański w tamtych czasach. Nie rozumieją dlaczego Balcerowicz jest dla mnie bogiem. Nie rozumieją tego też oczywiście całe rzesze rolników, odlewników i Lepperów, ale to folklor. Ale telewizory bez szemrania kupują w takim jakby pewexie. Wielu już nie zauważa, ze w ogóle zakupy robi się teraz tylko w pewexach. Mam chyba za dobrą pamieć. Wciąż pamiętam, że kolo telewizora Rubin stała gaśnica...
      • bassooner Re: Schengen 20.12.07, 14:50
        Ech...kiedyś to były czasy, jak w '86 jechaliśmy na miesiąc, na praktyki do NRD
        to pokupowaliśmy sobie na Łazarzu (w Poznaniu) takie bamberskie bluzy z kreszu w
        kolorach tęczy - ba tam schodziły ponoć jak ciepłe bułeczki. Przed granicą cali
        zestrachani poubieraliśmy po trzy, cztery na siebie. Chichraliśmy się przy tym
        niemiłosiernie bo widok ośmiu gości w kreszach rozbawiał nas na maksa, do tego
        jeszcze ściągacze w niektórych były takie mocne, że krew ledwo dochodziła i nam
        ręce ziębły. Kolega odważył się na przemycenie kasku motocyklowego za który
        dostał około tysiąca marek, bo tam były same "kapsle".
        Była też metoda na "gips" w latach '90 - tych.
        Po ocleniu pociąg zwalniał i wtedy wybiegało całe stado ludków z lasu i
        krzaczorów z wielkimi ruskimi torbami wypełnionymi kasetami magnetofonowymi.
        Każda o wadze na tyle dużej, że została opracowana metoda "na gips".
        W pociągu siedziało kilku gości z zagipsowanymi rękami w pozycji na "Sąsiadów"
        włącznie z obojczykiem. Kiedy bana zwalniała cała zgraja "biznesmenów"
        wybiegnąwszy z lasu i krzaczorów szukała nerwowo wzrokiem - stojąc przy
        torowisku - swojego "człowieka z gipsem".
        Kiedy go przyuważyli podnosili torby na tyle wysoko, żeby gipsownik mógł utknąć
        swój niby hak w specjalnie ustawione ucha torby.
        "Gipsownik" był prawie cały wychylony przez okno pociągu dlatego był jeszcze
        asekuracyjnie przywiązany drugą ręką do półek w przedziale. Musiał też mieć
        jeszcze pomocnika, który naprowadzał gips na ucha.
        Ech...to były czasy. Materiał na kolejny felieton.
        A...kumpel chciał kiedyś dać celnikowi łapówkę, a ten - co za kutwa - nie chciał
        przyjąć...to go opluł i uciekł...;-)))
        Musiał odtąd przekraczać w innym miejscu.
        • sven_b Re: Schengen 20.12.07, 17:54
          Człowiek całe zycie mieszkał w centrum kraju i nawet nie przypuszczał jak
          prężnie tętniła ta branża gospodarki, przewrotnie zwana kontrabandą:) Ziomale w
          8 kreszach akrobatycznie przewieszali sie przez okna, wykuwając podwaliny pod
          przyszły wspolny rynek, pdczas gdy ja nieświadom oglądałem w fotelu Daleko Od
          Szosy:)
          • bassooner Re: Schengen 20.12.07, 18:56
            Wyżej opisana metoda "na gips" została opracowana na podstawie rad kolesiów,
            którzy bądź wylecieli przez okno pociągnięci przez ciężką torbę, bądź (co
            silniejsi) przypłacili to wyrwaniem barku lub pęknięciem kości przedramienia.
            Gips po prostu wzmacniał całą konstrukcję.
            • sven_b Re: Schengen 20.12.07, 20:02
              Chciałoby sie tym wszystkim pionierom logistyki postawić po browarze, szczególnie koledze który opluł celnika i zbiegł:) Dlatego, mimo wad, nie brakuje mi wiary w ten naród. Wierze, ze jak nadejdą złe czasy (odpukać), zwane przez mą babcie 'jeszcze będziecie po śmietnikach jedzenia szukać', ktoś w ogolnym pędzie podniesie mnie z ziemi i powie 'tędy kolego':)
          • mrzagi01 Re: Schengen 20.12.07, 22:08
            oj, bracie... byli czasy i to se nevrati, aż łza się w oku kręci.
            Tymi rencami hektolitry Złotych Bażantów przepłynęły przez granice w
            Kudowie.
            Znam też historie, nie wiem czy prawdziwą o gostku który dzień w
            dzień przekraczał granice z czech do polski rowerem, z przerzuconym
            przez ramę workiem piasku. Celnicy za cholere nie mogli dojść co
            jest grane, sprawdzali piasek, sprawdzali czy coś jest ukryte w tym
            piasku, sprawdzali worek. ni ch..a, ani chybi chłop oszalał i piasek
            z czech wozi. dopiero po długim długim czasie któryś się skroił że
            gościu za każdym razem prowadzi inny rower. Po prostu czeskie były
            dużo, dużo tańsze
            • plawski To z rowerem ma już miano "UL" :) 21.12.07, 09:34
              Urban Legend znaczy. Ja też to od dawna znam.
              No ale w każdej historii jest ziarnko prawdy.
              • mrzagi01 Re: To z rowerem ma już miano "UL" :) 21.12.07, 10:10
                plawski napisał:

                > Urban Legend znaczy. Ja też to od dawna znam.
                > No ale w każdej historii jest ziarnko prawdy.

                tak też podejrzewam, niemniej sam na welocypedzie z Trutnowa pedałowałem, bo
                wychodziło z 1/3 taniej niż za analogiczny model w PL.
    • crannmer Re: Schengen 20.12.07, 14:48
      W rzeczy samej, pamietamy...

      Wielogodzinne prucie samochodu podczas kontroli na granicy DDR-PL w roku 1980...
      Pollegalny wyjazd 1985.
      Wielogodzinne kolejki na granicy do wolnej juz w zasadzie Polski po 1990 roku, w
      tym raz 18 (osiemnascie) godzin 22.-23.12.1992 roku (Forst/Olszyna) i raz 12
      (dwanascie) godzin latem 92 albo 93 (Bad Muskal/Leknica).

      I skokowe zmiany wygladu kraju podczas kolejnych wizyt.
    • tomek854 Re: Schengen 23.12.07, 23:00
      Działa, nic ciekawego. Trzeba zwolnić, bo debile poustawiali pachołków jak w
      wielkiej brytanii, chaotycznie oznakowali to jako tako i do tego puścili ostrym
      slalomem...

      Ale i tak, jak się szło Szlakiem Przyjaźni Polsko-Czechosłowackiej i co 500
      metrów stał WOPista w czapce uszance i przewieszonym przez ramię kałachem
      demonstrował moc tejże, to były większe emocje...

      Z takich historii. Równia pod Śnieżką:
      - siku mi się chce.
      - to chodź tu w kosówkę
      (idą...)
      - gdzie leziesz, tu lej.
      - e, wolę nie, założę się, że tu jakiś WOPista w krzakach siedzi.
      (głos spod stóp):
      - Wyjątkowo cieszę się, że zostałem zdemaskowany a wy, młodzi spylać, i macie
      szczęście, że mnie zauważyliście zanim zaczęliście na mnie lać, bo to byłaby
      ciężka sprawa...

      Najlepsze to to, że faktycznie go nie widzieli, stojąc metr od niego ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka