andrzejmat 16.03.08, 13:47 Jak uważacie, która instytucja (Wronki czy Tworki) jest bardziej odpowiednia dla sprawców ostatnich "politycznych" (czytaj: paranoiczno - przestępczych) poczynań w Sejmie i okolicach? pzdr. A. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
typson Re: Wronki czy Tworki? 16.03.08, 17:24 a co jest we wronkach? Chodzi o zakład karny? Czy jakis inny? :) Odpowiedz Link
simon921 Re: Wronki czy Tworki? 16.03.08, 17:51 We Wronkach zakład karny. Jak mawiał kolega z tamtego miasta - Wronki z lotu ptaka wyglądają jak fortepian - same klawisze;) A co do pytania - ja bym stawiał na jakiś zakład łączony... Odpowiedz Link
sven_b Re: Wronki czy Tworki? 16.03.08, 18:12 To nie ich wina. Impuls pochodzi z Torunia. Tez bym byl rozbity wskakując na autoastradę i słysząc z navi 'tyłem jedź':) Odpowiedz Link
akordex Re: Wronki czy Tworki? 16.03.08, 18:47 Przecież owi sprawcy nie wzięli się z Księżyca, lub Marsa. Ktoś ich wybrał. Przymkniesz obecnych, znajdą się inni. Bo elektorat ma pojęcie, jakie ma :-( Odpowiedz Link
andrzejmat Re: Wronki czy Tworki? 16.03.08, 19:52 Niby racja, też własnie tego się boję, bo to by znaczyło, że sytuacja jest beznadziejna i nie do uniknięcia czy przezwyciężenia. Ale może jednak jednostki mają wpływ na przebieg dziejów? Może bez Napoleona nie było by epoki napoleońskiej, Kodeksu Napoleona - a bez leninów i dżugaszwilich stalinizmu w identycznej postaci? Są takie rozważania o łańcuchu przyczyn i rozgałęziających się skutków, które sugerują, że drgnięcie skrzydeł motylka w jakiejs odległej erze zmienić by mogło przebieg historii naszego świata. W sumie staram sie byc optymistą, ale trudno mi to przychdzi, gdy patrzę na niektóre buziaczki i słyszę głosiki w TV czy radio. Bo makulaturowych gazet mozna łatwo nie brać do ręki, ale trudno ciągle wyłączać telewizor, a na buziaczki owe człek niespodzianie natknąc sie może nawet w szkle kontaktowym ...i w "bojkotowanej" superstacji. A. Odpowiedz Link
margotje Czyzby kolejna (sex)afera? 16.03.08, 18:51 Umknelo cos mojej uwadze? Oswieccie mnie, pozalujsta. Odpowiedz Link
sven_b Re: Czyzby kolejna (sex)afera? 16.03.08, 19:56 Mali znów robią jackas na Wiejskiej. W zasadzie to sam Pierwszy Bobas wyjasnia to w lidzie artykułu:) wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5027358.html Odpowiedz Link
drpawelek Politycy 16.03.08, 22:31 W pewnym okresie mojego zycia na niwie zawodowej stykalem sie z politykami. Z moich prywatnych obserwacji jasno wynika, ze wiekszosc z nich, niezaleznie od reprezentowanej opcji, przynalezy albo do zakladow opieki psychiatrycznej, albo do zakladow opieki penitencjarnej. Nihil novi... A tutaj zabawny artykulik RAZ: Tusk twardy jak teletubiś Niespodziewana wojna o ratyfikację traktatu lizbońskiego przesłoniła nieco unijny szczyt w Brukseli. Niestety ze wszech miar dla nas fatalny. Konferencja poświęcona ograniczeniu przez Europę emisji tzw. gazów cieplarnianych przyklepała bowiem narzucone nam swego czasu przez Komisję Europejską limity, które są dla naszej gospodarki po prostu zabójcze. Oznaczają mniej więcej tyle, że z jednej strony będziemy musieli niebawem wydawać grube miliony na dokupywanie owych limitów od innych krajów, z drugiej zaś – ograniczać produkcję poniżej posiadanych mocy produkcyjnych. I w efekcie importować to, co moglibyśmy zrobić sami (jak to jest już od dłuższego czasu z materiałami budowlanymi). Premier Tusk, który niedawno zebrał tak frenetyczne oklaski za “twarde” stawianie się Bushowi (co aż do obrzydzenia powtarzane – od tych samych, którzy niedawno jeszcze pouczali Kaczyńskiego, że w stosunkach międzynarodowych twardym być nie wolno, bo jesteśmy panną bez posagu i musimy się do partnerów przymilać), tym razem twardości okazał mniej więcej tyle co teletubiś. Z promiennym uśmiechem oznajmił dziennikarzom, że poprawki, które zgłosił, “dają szansę”, iż w przyszłości wynegocjujemy pewne ulgi i za parę lat Polacy nie będą musieli płacić za prąd o połowę więcej. W istocie owe “szanse” są dokładnie tyle samo warte co uzyskana przez prezydenta “na gębę” obietnica renegocjacji traktatu lizbońskiego, którą parę miesięcy temu poprzedni premier usiłował nam przedstawić jako wielki sukces brata. Klamka zapadła, Unia traktuje klimatyczny kompromis prestiżowo i nie będzie już szansy zmienić tego, że dostaliśmy limity emisji CO2 jak kraj z energetyką opartą na atomie, a nie na węglu. Nie pozostaje teraz nic, tylko zacisnąć zęby i szybko budować elektrownie jądrowe. Odpowiedz Link
wowo5 Re: Politycy 16.03.08, 22:59 Jak sobie tak poczytam i popatrze na naszych wybrancow to o zgrozo ochodze do wniosku, ze JWB jest calkiem rozsadnym politykiem (to oczywiscie zart). Ale prawie. Odpowiedz Link
sven_b Re: Politycy 16.03.08, 23:12 Wiesz, ograniczenie emisji gazów jest jednym z głównych celów Unii. Machnęliśmy pod tym podpis w 2004. Plan ruszył a my nic. Nie inwestujemy w nowe zrodla energii. Ani jednej elektrowni atomowej, zero wiatrowych (nie mowie o 3 smiglach obok siebie). Jedyne osiągniecia jakimi sie chwalimy wynikają z tytułu ograniczenia produkcji w zakladach panstwowych z powodów ekonomicznych. Odpowiedz Link
mejson.e Nic 18.03.08, 21:05 sven_b napisał: >Plan ruszył a my nic. Jak to nic - zwiększyliśmy udział w produkcji energii z produktów odnawialnych. Spalamy więcej drewna... Pozdrawiam, Mejson -- Automobil Forum pozytywnie zakręconych automaniaków. Odpowiedz Link
edek40 Re: Politycy 17.03.08, 15:02 Te moce produkcyjne to mamy w 97% energii wytwarzanej z czarnego złota. Lata pieszczenia górników, nie przechodzenia na odzyskiwalne źródła energii teraz dadzą nam popalić. Odpowiedz Link