typson
11.04.08, 00:36
czyli o moim synu. Zaczyna sporo gadać i jest sie z czego śmiać:
- Kuba, podnieś to co rzuciłeś na podłogę - nie mogę, jestem zajęta
- Co to? - Gołąb. - Nie ma rączek?
- fiiiida ty suko (to do psa - Fridy ;)
- widelce sie zaklinowały (po zabawie dwoma widelcami)
- tata beeekaaaa???!!!! (gdy tacie zdarzy się odpowietrzyć)
- to piwo taty jest?
- synu, nie jedz tego, bo to juz jest zepsute. - dziadzia przyjedzie i naprawi!
- Kuba idzie do placy i tata idzie do placy
- Kuba, pójdziemy na spacer? - Do piwnicy???
- na kolana, na kolana
oj wiele by tego jeszcze. Wiekszosc sie nie nadaje do powtórzenia, gdyz
wyszedłbym na niezłego bydlaka :)