Dodaj do ulubionych

Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość?

19.11.03, 21:37
Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto stwierdziłby z przekonaniem, że ZAWSZE
jeździ przepisowo i NIGDY nie przekracza dopuszczalnej prędkości.

Nikogo!

Przerażające, czy śmieszne?

Na zarzut, że można zabić kogoś tylko dlatego, że jedzie się tylko niewiele
szybciej, niż pozwalają ograniczenia, padają argumenty, że jest mnóstwo
bezsensownych ograniczeń prędkości i usprawiedliwiony jest ten, kto na nie
zobojętnieje.
I że nikt nie przestrzega obecnych ograniczeń do 60/h, to nie ma sensu
zmieniać ograniczeń do 50/h, jak w Europie Zachodniej.

No to pięknie, kurde, pięknie!

W takim razie może skroję sąsiadowi radio z samochodu albo telewizor z
działki, bo mnóstwo jest kradzieży wokół i już na to zobojętniałem?
A ponieważ tyle jest zabójstw a nikogo prawie za to nie łapią, to może dźgnę
nożem emeryta, który wyprowadza psa na trawnik pod moje okno?
Jeden trup mniej, jeden więcej nikogo przecież nie ruszy?

Ale niech ktoś mi się włamie do samochodu albo skrzyczy mojego dzieciaka, to
zap...dolę drania!

Prawo Kalego, nie ma co.

O normach moralnych zapomnijmy, niech decydują rankingi, ankiety i statystyka.
Przepis nieprzestrzegany trzeba wykreślić.

Moralizuję, wyszydzam, ale sam nie jestem bez winy.

Bo ja też nie mogę o sobie powiedzieć, że zawsze jeżdżę przepisowo i nigdy
nie łamię ograniczeń prędkości.

Czy dlatego, że nikt tego nie robi?

Nie, bo jestem głupi!

Poddaję sie presji samochodów nacierających na mnie, gdy zwalniam w stronę
przepisowej prędkości.
Bo na Trasie Toruńskiej TIR wjeżdża mi na tylną szybę, ponieważ drogowcy
zamiast zamknąć rozsypujący się wiadukt w okolicach FSO, wprowadzili tam
ograniczenie do 40/h.
Bo boję się zatrzymać przed przejściem dla pieszych, gdy widzę, że nikt na
sąsiednich pasach nie zatrzyma się, gdy ja wpuszczę pieszego przed samochód -
po prostu go wystawię jak zwierzynę.
Bo nie zjadę na pobocze przed zakrętem, czy wzniesieniem, by przepuścić
nacierających z tyłu na trzeciego - wolę przyspieszyć, by mnie wyprzedzili
później - na widocznym odcinku.
Bo muszę przyspieszyć na skrzyżowaniu, gdy zapala się żółte, zamiast się
zatrzymać, ale nie mam jak zdjąć z pleców vana, który nie ma gdzie odbić i
jedzie tak blisko, że nie wyhamuje za mną.

A poza tym dlatego, że wydaje mi się, że jeżdżąc tyle lat w intensywnym ruchu
drogowym, nabyłem takiego doświadczenia, że mogę sam decydować, która
prędkość jest dla mnie bezpieczna i do dopuszczalnej predkości mam prawo
dodać jakiś współczynnik geniusza drogowego 20-30 km/h a może i więcej.
Jadąc nowoczesnym samochodem nie czuję prędkości i wydaje mi się, że wcale
tak szybko nie jadę.

WYDAJE MI SIĘ!

Niestety, to życie zweryfikuje, czy dobrze mi się wydawało.

Ale pocieszam się, że im dłużej jeżdżę i im lepszymi samochodami tym wolniej
to robię.
Widziałem już wiele niebezpiecznych sytuacji, sam się nieraz tylko cudem
wybroniłem z niebezpieczeństwa, w które wpędziła mnie własna niefrasobliwość.
Ale, kurde, staram się!

Wyrzuciłem antyradar wiele lat temu. Od czterech lat nie zostałem zatrzymany
za przekroczenie prędkości, zero punktów karnych.

Ale zapominam się i czasami siłą zmuszam się do zwolnienia.

Gdybym nie był jednym z niewielu jeżdżących przepisowo, a członkiem
społeczności rozsądnych kierowców, jak w Skandynawii, to bez wysiłku
trzymałbym się przepisów, jak wszyscy inni.
Trudno zachować dopuszczalną prędkość jadąc w tłumie, gdzie większość tą
prędkość znacznie przekracza.

Ale próbować trzeba.
Może za rok, dwa, jeżdżących tak, jak ja, rapid czy kierowiec będzie już z 10
% kierowców?
A może z piętnaście?

Może...

A ktoś z Was to się w ogóle stara?
Eeee, chyba nie, bo przecież nie warto.

No a dlaczego Ty przekraczasz dozwoloną prędkość?
Obserwuj wątek
    • greenblack Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 19.11.03, 21:44
      mejson.e5 napisał:

      > No a dlaczego Ty przekraczasz dozwoloną prędkość?

      W mieście nie przekraczam 60. Za miastem przekraczam, bo nie mam ochoty być
      wyprzedzanym przez co szybsze autobusy i szkoda mi czasu.
    • sherlock_holmes Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 19.11.03, 22:04
      Nie bede sie chwalil, ale ...zwolnilem :)
      Najtrudniej jest utrzymywac dozwolona predkosc w gestym ruchu i z ciezarowka na
      zderzaku.
    • lexus400 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 19.11.03, 22:49
      Przekraczam wszędzie gdzie to tylko możliwe i od 1983 r.jak zacząłem jeźdźić "zostawiłem" na drzewie VW Passata, zasnąłem mając 120 km/h i bez hamowania walnąłem w drzewo - głupota moja owszem ale nie powiem aby mnie to czegoś nauczyło, nadal jeżdżę szybko bo życie jest krótkie i trzeba szybko jeźdźić.
      Pzdr.
      Pewnie zostanę zlinczowany ale nie będę wypisywał pierdół jaki to ja jestem przepisowy skoro taki nie jestem.
      • mejson.e5 Lepiej szczerze niż fałszywie... 19.11.03, 23:00
        ... albo wcale.

        Jeśli nie jest to prowokacja, to całkiem kiepsko.
        Taki fajny byłeś.
        Ale wymądrzać się nie będę.

        Szkoda pisania...

        ... żyjesz jeszcze?
      • wielki_czarownik Wczoraj pod moim domem 19.11.03, 23:05
        Ktoś jechał szybko. Za szybko - ograniczenie jest do 30. Rozjechał pieszego. Słyszałem tylko krzyk a potem pisk hamulców i głuche "łup". Może następnym razem ty kogoś rozjedziesz?
        • lexus400 Re: Wczoraj pod moim domem 20.11.03, 07:53
          wielki_czarownik napisał:

          > Ktoś jechał szybko. Za szybko - ograniczenie jest do 30. Rozjechał pieszego.

          > yszałem tylko krzyk a potem pisk hamulców i głuche "łup". Może następnym
          razem
          > ty kogoś rozjedziesz?
          >


          ...piszesz o graniczeniu do 30km/h ale co jak ograniczenie jest do 60km/h a
          ktoś jedzie 50km/h i włazi mu pod koła jakiś kretyn i też słyszysz głuche "łup"
          czy też powiesz,że winny jest kierowca bo mógł jechać 20km/h ????bo nie
          przewidział.
          pzdr.
          • wielki_czarownik 60 20.11.03, 17:20
            Jeśli jest ograniczenie do 60 a kierowca jedzie 60 i wchodzi mu ktoś pod koła to jest to wina pieszego. Jeżeli jest ograniczenie do 30 a ktoś jedzie 60-70 i rozjeżdża pieszego (na pasach!) to jest to dla mnie zwykłe morderstwo.
            Pozdr.
    • oban Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 19.11.03, 23:12
      Kurcze, bo taki mam temperament.
      Tzn jeszcze 3 lata temu szybka jazda to chyba był wynik stresu
      młodego kierowcy - nerwowa reakcja na brak doświadczenia, przekonanie że
      nigdzie nie zdążę, że blokuje innych.
      Jak na posiadany samochód (100 KM/ 1.4; 16V) to jeździłem za szybko : Kraków -
      Warszawa jakieś 160/170 kmh na autostradzie do 180.
      Ta Corolla nie nadaje się do takiej jazdy choćby ze względu na łomot w środku.

      Teraz się wyciszyłem : w mieście tylko 60 kmh, na ww trasie nie przekraczam 140
      natomiast czasami stwierdzam "dziś się nie zabiję" i próbuję jechać spokojnie
      tj 90 - 100. Po kilku minutach udanej próby spoglądam na prędkosciomierz i ...
      130/140.
      Jakos tak samo wychodzi.

      Natomiast bywa że "śpieszę" się świadomie i z premedytacją : permamentnie
      na trasie Sandomierz - Kraków i Przeworsk - Biłgoraj a z bliższych : Trzebinia -
      Olkusz , zwłaszcza po pólnocy. Jadę i modlę się żeby nie spotkac
      pijanego z rowerem albo dzika czy sarny.
      Jak na razie pzoytywnie



    • guest_of_honour The Sant Mejson 19.11.03, 23:16
      mejson.e5 napisał:

      > I że nikt nie przestrzega obecnych ograniczeń do 60/h, to nie ma sensu
      > zmieniać ograniczeń do 50/h, jak w Europie Zachodniej.

      W Europie zachodniej na którą się powołujesz, dopuszczalna zawartość alkoholu
      we krwi to 0,5-0,8 promila. Czy wraz z obniżeniem dop. prędkości proponujesz
      podnieść tę granicę? Czy może tylko prędkość Ci przeszkadza?

      > W takim razie może skroję sąsiadowi radio z samochodu albo telewizor z
      > działki, bo mnóstwo jest kradzieży wokół i już na to zobojętniałem?
      > A ponieważ tyle jest zabójstw a nikogo prawie za to nie łapią, to może dźgnę
      > nożem emeryta, który wyprowadza psa na trawnik pod moje okno?

      Odbijam piłeczkę:Dopuszczalna prędkość wynosi 60, szydzisz z tych co jadą 100, a
      sam tradycyjnie +10 no czasem +20 - pytam się, czy zatem wg Ciebie kradzież 100
      czy 200 zł z kasy w sklepie jest wporzo? a kradzież 1000 dopiero należałoby
      piętnować? A może jedno czy dwa dźgnięcia nożem są OKI bo przecież można zadźgać
      10. pchnięciami? Dla mnie czy ktoś jedzie +10 czy +50 tak samo łamie przepis, a
      do niego należy ocena sytuacji jak i ryzyko jakie na siebie bierze. Tak więc sam
      pierwszy rzuc w siebie kamieniem...

      > Trudno zachować dopuszczalną prędkość jadąc w tłumie, gdzie większość tą
      > prędkość znacznie przekracza.

      Chłopie jak Cię jeżdżenie męczy to przesiądź się do MPK i nie żal się że
      chciałbyś wolniej ale wokół wszyscy pędzą isię boisz zwolnić

      > No a dlaczego Ty przekraczasz dozwoloną prędkość?
      Bo uwielbiam jeździć szybko, a irytuje mnie drogowy flegmatyzm (nie mylić z
      prędk. dop.)- lubisz wolno, Twoje prawo, ale trzymaj się prawej

      pzdr
      • mejson.e5 Re: The Sant Mejson 19.11.03, 23:44
        Też mnie wkurzają gapy i flegmatycy.
        Przepisowo nie znaczy flegmatycznie.
        A nawet odwrotnie - flegmatycznie i za wolno to jest nieprzepisowo.

        Sam się przyznałem, że nie zawsze mi wychodziła próba jazdy z przepisową
        prędkością. Ale jest coraz lepiej, bo myślę i coraz bardziej boję się kogoś
        skrzywdzić - zwalniam. Rzadko to się nie udaje.
        A publiczna spowiedź jeszcze nie uczyniła mnie świętym.
        Oby Twój rozum prześcignął wreszcie Twój temperament.
        Jeśli nie możesz przygasić temperamentu, to zacznij się ścigać na zamkniętym
        torze. Tam, się możesz wyżyć.
        A nam dasz przeżyć.

        Mejson
    • krakus.mp Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 05:19
      Witam.
      Kiedyś mi odbiło w czachę i postanowiłem jeździć zgodnie z tym co pokazują
      znaki drogowe!
      Niech ktoś z Was spróbuje tak pojeździć przez jeden dzień,to zobaczy jak to
      jest.
      Pamiętam,że za taką jazdę zebrałem tyle klaksonów i pewnie tyle ch..i od innych
      kierowców,że mógłbym nimi obdzielić całe stare forum mot.
      Stwierdzam stanowczo.W Polsce nie można jeździć przepisowo,bo tych co łamią
      przepisy świadomie jest większość.Oni zawsze będą poganiać i przeklinać
      tych "uczciwych".
      Niestety,ale ja nie mam zamiaru stosować się do ograniczeń prędkości.Zawsze
      jadę 10 % więcej niż pokazują znaki.Ale często,zwłaszcza poza granicą
      miasta,walę tyle ile chcę.Trzeba tylko potrafić przewidzieć ,co grozi za
      niedostosowanie prędkości do panujących warunków drogowych.Kiedy ktoś nie
      posiada za kółkiem wyobraźni,nawet jadąc zgodnie z przepisami może doprowadzić
      do nieszczęścia!
      Pozdrawiam.
      • lexus400 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 07:47
        Muszę jeszcze dodać,że nie stosuję się do ograniczeń prędkości i nie mam
        zamiaru stosować się do nich z tego powodu,że są głupie i niedorzeczne,stawiał
        je jakiś kretyn nie mający chyba pojęcia o prędkościach
        samochodów.Przeszkadzają mi wszyscy jadący wolno(zbyt wolno).
        Pzdr.
        • sandwich1 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 08:32
          Lexus na prezydenta!

          Jedyna moja światłości. Wszyscy głupi, tylko on wie jak stawiać znaki. Typowy
          polaczek.
          • lexus400 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 08:39
            sandwich1 napisał:

            > Lexus na prezydenta!
            >
            > Jedyna moja światłości. Wszyscy głupi, tylko on wie jak stawiać znaki. Typowy
            > polaczek.
            >


            Nie rozumiem dlaczego starasz się mi naubliżać.Ja tylko wyraziłem swoje zdanie
            a Ty wcale nie musisz się z nim zgadzać.Jeżeli twierdzisz,że znaki
            ograniczające prędkość są wszędzie dobre to zostawię to bez komentarza.
            Pzdr.
            • sandwich1 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 08:50
              Można krytykować ustawianie znaków drogowych, ale nie zwalnia to z
              przestrzegania prawa. Jest kupe innych przepisów w polskim prawie, które uważam
              za głupie, ale ich przestrzegam. Demokracja i poszanowanie dla innych wiązę się
              z tym, że powinienieś robić wszystko by je zmienić, nie łamiąc ich. Typowy
              polaczek powie: rząd jest głupi i nie pójdzie na wybory lub zagłosuje na
              populistów, głupie prawo zwalnia mnie z konieczności jego przestrzegania, a w
              ogóle to spierd....m z tego kraju. No i dlatego tak mamy jak mamy, bo w tym
              kraju jest większość polaczków niż Polaków.
              • sherlock_holmes Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 09:20
                sandwich1 napisał:

                > Można krytykować ustawianie znaków drogowych, ale nie zwalnia to z
                > przestrzegania prawa. Jest kupe innych przepisów w polskim prawie, które
                uważam
                >
                > za głupie, ale ich przestrzegam. Demokracja i poszanowanie dla innych wiązę
                się
                >
                > z tym, że powinienieś robić wszystko by je zmienić, nie łamiąc ich. Typowy
                > polaczek powie: rząd jest głupi i nie pójdzie na wybory lub zagłosuje na
                > populistów, głupie prawo zwalnia mnie z konieczności jego przestrzegania, a w
                > ogóle to spierd....m z tego kraju. No i dlatego tak mamy jak mamy, bo w tym
                > kraju jest większość polaczków niż Polaków.
                >
                >

                Coz, reprezentujecie dwie skrajne opinie, choc osobiscie blizszy jestem
                Sandwichowi.
                Jakis czas temu przeszla mi ochota na szybkie jezdzenie, co nie oznacza, ze
                jezdze slamazarnie. Chyba nikt do tej pory nie zatrabil na mnie ze ruszam zbyt
                wolno ze swiatel.
                Przez 9 lat zostalem trzy razy zatrzymany za przekroczenie predkosci. Raz jako
                gowniarza w miescie - na prostym odcinku drogi 2 km od najblizszych zabudowan o
                2 w nocy mialem 105km/h, raz na autostradzie Krakow-Katowice, mialem 78 w
                miejscu gdzie jest 50 (robotnicy zapomnieli zdajc znakow po skonczonym
                remoncie - chyba umowa z Policja) i raz, wstyd sie przyznac, zagapilem sie i
                nie zdjalem nogi z gazu przy wjezdzie na teren zabudowany (sytuacja troche
                podobna do tej z "Misia", bo jezdze ta droga bardzo czesto i nigdy nie
                widzialem domow w poblizu :))) Co oczywiscie w zadnym z tych przypadkow nie
                usprawiedliwia mnie, bo zlamalem prawo, z czego absolutnie nie jestem dumny.
                W kazdym razie nie mam zadnej satysfakcji z nieprzestrzegania przepisow i
                wkurzaja mnie ci "lepsi", ktorzy zawsze i wszedzie sie spiesza, maja w d...
                wszelkie przepisy. Ba, nawet sie chwala ze jezdza "ile fabryka dala".
        • 9ton Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 08:48
          zawsze jeździłem szybko, aż do czasu, kiedu urodził mi się syn. od tego czasu
          na trasie (a jeżdżę często w trasy) nie przekraczam 100-110 (wierzcie mi, jest
          ciężko, zwłaszcza na początku - szybka jazda jest jak nałóg).
          dodatkowo miałem kilkakrotnie inną motywację do wolnej jazdy. "pilotowałem"
          siostrę, która jeździ wolno i nie wyprzedza ciężarówek - KOSZMAREM jest jechać
          100km za tirem z prędkością 70-80km/h. za pierwszym razem byłem wściekły i
          zmęczony. po kilku razach przeszło. teraz 100 jest dla mnie wystarczająca.
          a'propos ograniczeń prędkośći - w miastach znaki ograniczenia prędkości są
          częst dupochronami urzędników wydających pozwolenie na budowę. Mają "czyste
          sumienie" - przeciez zalecił ograniczenie prędkości. a to że jest to bez sensu
          to juz inna sprawa - ważne, że zgodne z Dz.U., który w wielu przypadkach jest
          tak podatny na interpretację urzędniczą tak jak prawo podatkowe.
          pozdr
      • mejson.e5 Czy da się jechać z przepisową predkością? 20.11.03, 09:29
        Współczucie, krakusie, że zebrałeś takie lanie zza jazdę z przepisową
        prędkością.
        Jeśli nie jechałeś lewym pasem, to współczuję, jeśli lewym, to sam bym na
        Ciebie zatrąbił...

        Ale to tylko zgrywy - wcale nie posądzam Cię o debilizm.

        Natomiast możesz mi pozazdrościć - mnie się udało!
        I to nieraz przejechać CAŁĄ Warszawę ze wschodu na południowy zachód - od
        Trasy Toruńskiej do trasy katowickiej - jechałem przepisowo, dynamicznie, ale
        przepisowo.
        Nikt na mnie nie trąbił, nikt mi nie zajeżdżał(?!) drogi.
        Zajechać drogę trudniej przy 60/h niż przy setce. Powód - do 60/h żwawo
        przyspieszy każde auto, a do setki już nie każde, i trzeba za nim zwalniać.
        Poza tym poznałem zupełnie nowe znaki drogowe - na trasie, którą jeżdżę
        codziennie, nie wszystkie widziałem, pewnie za szybko jechałem. Nie są nowe, bo
        są już brudne i zniszczone.
        Na dodatek dowiedziałem się, że w paru miejscach mogę jechać szybciej niż
        myślałem - 100/h zamiast 70/h. Dodatkowa korzyść, no nie?
        Czas przejazdu ten sam.
        Widać, że warto próbować.

        Dam znać po pierwszym klaksonie strofującym za przepisową jazdę.

        Pozdrawiam,

        Mejson
      • oban Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 13:51
        Racja. Mam szwagra Niemca który 1 x rok przyjeżdzą do Krakowa na kilka tygodni
        W czasie pobytu na kilka dni wyjeżdża do Lublina odwiedzić znajomych.
        Za każdym razem klnie na czym świat stoi że 280 km jedzie 6-7 godzin.
        Ja też dość często jeżdżę na tej trasie i nie za bardzo rozumiałem jak to
        możliwe (szwagier jest dobrym kierowcą) aż któregoś dnia mnie olśniło : on
        jeździ zgodnie ze znakami, ograniczeniami itd. No i tyle mu to zajmuje.
        Podczas gdy jadąc normalnie zabiera mi to zawsze 4 godziny : średnia na
        komputerze 68 km/h. Przecież to nie jest piracka jazda raczej spokojna.
        A przepisy powodują że czas na tej trasie jest 2 x dłuższy.
    • sandwich1 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 08:33
      Ja jeżdżę przepisowo i nie zatrzymała mnie ani razu policja. 8 lat 250 tys.
      • lexus400 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 08:42
        sandwich1 napisał:

        > Ja jeżdżę przepisowo i nie zatrzymała mnie ani razu policja. 8 lat 250 tys.
        >
        >


        .....a ja nie jeżdżę przepisowo i policja mnie zatrzymała i płacę mandaty
        zawsze za przekroczenie i jeden raz za niemanie pasów zapiętych.
        Pzdr.
    • mrzagi01 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 08:57
      mejson.e5 napisał:

      > Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto stwierdziłby z przekonaniem, że ZAWSZE
      > jeździ przepisowo i NIGDY nie przekracza dopuszczalnej prędkości.
      >
      > Nikogo!

      poznaj moja tesciowa, to ci sie poprawi statystyka ;)
      >
      >
      > No a dlaczego Ty przekraczasz dozwoloną prędkość?

      z reguly dlatego ze jestem gdzies spozniony, ale staram sie zachowac umiar.
      Ale za to robie cos czego nie robi prawie nikt w tym kraju (a z mocy KD
      powinien)- zatrzymuje sie zawsze przed zeberka, jezeli widze pieszego noszacego
      sie z zamiarem przejscia przez jezdnie (bardzo czesto wtedy znajdzie sie burak
      ktory mnie mija z lewej).
      A CZY WY ZATRZYMUJECIE SIE PRZED PRZEJSCIEM DLA PIESZYCH?
      • sandwich1 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 08:58
        Tak!
      • sherlock_holmes Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 09:21
        mrzagi01 napisał:

        > mejson.e5 napisał:
        >
        > > Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto stwierdziłby z przekonaniem, że ZAWSZE
        > > jeździ przepisowo i NIGDY nie przekracza dopuszczalnej prędkości.
        > >
        > > Nikogo!
        >
        > poznaj moja tesciowa, to ci sie poprawi statystyka ;)

        No dobra, nie jestem krysztalowy :)))

        > >
        > >
        > > No a dlaczego Ty przekraczasz dozwoloną prędkość?
        >
        > z reguly dlatego ze jestem gdzies spozniony, ale staram sie zachowac umiar.
        > Ale za to robie cos czego nie robi prawie nikt w tym kraju (a z mocy KD
        > powinien)- zatrzymuje sie zawsze przed zeberka, jezeli widze pieszego
        noszacego
        >
        > sie z zamiarem przejscia przez jezdnie (bardzo czesto wtedy znajdzie sie
        burak
        > ktory mnie mija z lewej).
        > A CZY WY ZATRZYMUJECIE SIE PRZED PRZEJSCIEM DLA PIESZYCH?
        >
        >

        Tak, chyba ze z tylu najezdza na mnie TIR, akwizytor itp. lub pasem obok
        przejezdzaja scigajacy sie tjuninkowcy.
      • przemo_c Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 09:25
        Tak, zwłaszcza przed blond cudem w mini i dużym dekoltem... ;)

        A tak na poważnie, zatrzymuję się, bo wiem, jak to jest z drugiej strony, stać i
        czekać na zmiłowanie jakiegoś kierowcy...

        :D
    • przemo_c Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 09:21
      No to od początku:

      1. Miasto, typu Warszawa, Poznań, czy inne duże, na drogach typu obwodnica,
      trasa łazienkowska i inne takie, gdzie pieszych nie ma... Nie patrzę na
      prędkościomierzi walę... Nie wiem, kiedy czasami robi się sporo ponad 100
      2. Małe miejscowości na trasie, gdzie nie raz terenu zabudowanego nie ma...
      Zwalniam, bo sie boję o te wszystkie dzieciaki, co z piłkami bawią się przy
      drodze... One reagują, piłka potoczy się na drogę i nieszczęście gotowe
      3. Szybkie trasy, autostrady i inne takie, nie tyle co fabryka dała, bo 250 w
      Polsce się raczej nie da, ale sporo ponad ograniczenie
      4. W mieście, na 1/4 mili, tyle co fabryka dała...

      I tyle, a dlaczego?? Bo lubię... I tyle... Drażnią mnie Ci co się wloką i
      blokują pasy ruchu... Nie przeklinam, ale wyprzedzam i jadę dalej...

      Niestety, sumienie mam tak zatwardziałe, że żadne takie nawoływania mnie nie
      zmienią i nawet nie wywołują zamyslenia...

      Pozdr...
      • lexus400 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 10:53
        przemo_c napisał:

        > Niestety, sumienie mam tak zatwardziałe, że żadne takie nawoływania mnie nie
        > zmienią i nawet nie wywołują zamyslenia...
        >
        > Pozdr...


        .....masz tak samo jak ja.
        Pzdr.
    • dwiesciepompka Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 10:07
      Gdy jezdze jako pasażer to 50-60 w miescie nie przeszkadza mi w zaden
      sposób,ale gdy sam prowadze i jeszce są dwa pasy w kazdym kierunku to za
      cholerę 60 mi nie chce wyjść.Ale od poniedzialku postanowilem jezdzic spokojnie
      i trafiac w 60 i na razie mi wychodzi.Fajnie sie tak podrózuje,mozna wiele
      zobaczyć,zwiedzic miasto.
      A na trasie głównym czynnikiem powstrzymującym mnie od zbyt szybkiej jazdy jest
      świadomość,ze jezdze od niedawna i musze sie jeszcze sporo nauczyć.Po za tym
      mam maly samochodzik i nie lubie jak mnie za bardzo w nim telepie.
    • sherlock_holmes Dla tych, którzy się ciągle śpieszą 20.11.03, 10:32
      www.se.com.pl/iso/Dzisiaj/Wiadomosci/Kraj/kraj_5.shtml
      Jak widac, nawet mistrzowie kierownicy popelniaja bledy...
      • mejson.e5 Mistrz bezpiecznej jazdy 20.11.03, 10:51
        Pracuję z rajdowcem - amatorem, który mając licencję rajdową, często obraca się
        w światku największych Mistrzów Kierownicy.
        Ten wypadek Hołka to nie byłe pierwsza jego skucha, na dodatek popełniona "pod
        wpływem".
        Fakt, że w lesie a nie na drodze publicznej, ale mimo wszystko - wstyd, Mistrzu!

        Mejson
        • przemo_c Re: Mistrz bezpiecznej jazdy 20.11.03, 11:04
          Jest człowiekiem takim jak my... Popełnia błędy, tak jak my... A, że te błędy
          nie raz są większego kal\ibru, no cóż, on jeździ na troszkę przesuniętej granicy
          ryzyka niż my...
          • mejson.e5 Obciach 20.11.03, 11:07
            Ale obciach też większy, niż u "cywilnego" kierowcy...

            Mejson
            • przemo_c Re: Obciach 20.11.03, 11:17
              Obciachem by było, gdyby się tłumaczył, że to nie on, to motor... i blabla... A
              tak, przyznał się otwarcie do swojego błędu, powiedział, że powinien był
              uważać... Ot, zwykły ludzki grzech... A jak powiedział mi Ojciec po pierwszym
              moim wypadku: 'gdzie drwa rąbią, tam i wióry lecą'...
        • dwiesciepompka Re: Mistrz bezpiecznej jazdy 20.11.03, 13:12
          > Ten wypadek Hołka to nie byłe pierwsza jego skucha,

          On sie do tego z resztą przyznaje.Chyba kiedys w Wieczorze z Jagielskim
          opowiadal o swoich "cywilnych wypadkach".Raz chyba w dom przydzwonił.
          • mrzagi01 Re: Mistrz bezpiecznej jazdy 20.11.03, 13:30
            dwiesciepompka napisał:

            > > Ten wypadek Hołka to nie byłe pierwsza jego skucha,
            >
            > On sie do tego z resztą przyznaje.Chyba kiedys w Wieczorze z Jagielskim
            > opowiadal o swoich "cywilnych wypadkach".Raz chyba w dom przydzwonił.

            coz... Bethoven byl gluchy, moze Hołek jest... ślepy?
      • greenblack Re: Dla tych, którzy się ciągle śpieszą 20.11.03, 13:26
        Super, a ilu dzisiaj umarło na zawał albo raka?
    • betty-bt Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 11:58
      dlatego, ze jestem inteligentna inaczej blondynka jezdze sobie jak pijany
      krolik bezkarnie ;-)
      • przemo_c Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 12:34
        I wielkie brawa Ci za to... :D

        Ja od dziś też jestem ostry blondyn... zmieniałem kolor włosów...

        PS. Betty, tak prywatnie, masz mojego mail'a?? Możesz pomóc?? :D
        • betty-bt Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 20:05
          przemo_c napisał:

          > I wielkie brawa Ci za to... :D

          dziekuje, dziekuje! przestancie rzucac kwiaty :)))

          > Ja od dziś też jestem ostry blondyn... zmieniałem kolor włosów...

          z lysych na blondzio? chce fote! :)))

          > PS. Betty, tak prywatnie, masz mojego mail'a?? Możesz pomóc?? :D

          moge pomoc! dobrze, ze mi przypomniales, bo przeczytalam to na urlopie i nie
          mialam czasu, sorki. pomysle nad tym i sie odezwe. jeszcze dzis. obiecuje.
          • betty-bt usz :) na gezecie n/t 20.11.03, 23:56

    • derwisz911 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 13:20
      Staram się jeździć zgodnie z przepisami.
      Piszę szczerze: _staram_się_.
      Nie zawsze mi to wychodzi, choć nigdy nie świruję znacznie powyżej
      ograniczenia.
      Zwykle, tak jak w Twoim przypadku ma to miejsce w ruchu, gdy wszyscy jadą
      szybciej.

      Podzielę się jedną obserwacją:
      Gdy jestem na zachodzie. W krajach gdzie kultura jazdy jest kilkadziesiąt lat
      do przodu w porównaniu do naszej rodzimej, nigdy nie przekraczam prędkości. 50
      w mieście, 100 albo 90 na trasie jest dla mnie wystarczające. I wcale nie jest
      to determinowane tym, że są tam bardziej surowi policjanci a europejskie ceny
      mandatów przyprawiają o bój głowy. Zwyczajnie, nawet jak mi się spieszy, to
      50km/h po mieście mi wystarcza.

      Natomiast gdy wracam tu: do tych aroganckich współuczestników ruchu, do tych
      dziur przypominających leje po bombach, do dróg, które są bardziej pofałdowane
      niż Tatry... od razu jeżdżę ok 10-15 powyżej ograniczenia. Ai tak wydaje mi
      się, że jadę zbyt wolno.

      To jakiś paradoks, bo na równej, szerokiej drodze mniej czuć prędkość.

      Tutaj wszyscy zapie.... ile fabryka dała. I nie raz łapię się na tym, że ich
      gonię.

      Czasami jednak coś mnie dotyka w łeb. I np. wyprzedzam chwilę przed zwężeniem
      jakiegoś debila w subaru impreza, po to, aby na odcinku remontowanym jechać te
      przepisowe 40 i zmusić jego także do tego. Niech mi miga i trąbi. Może jak
      zobaczy, że samochód szybszy od jego jedzie wolniej, bo przestrzega przepisów
      to mu w łysej pale synapsy zakontaktują.
      Mam satysfakcję, bo może matoł jadąc za szybko wyleciałby z tej drogi i
      skasował kogoś niewinnego? Nigdy nie wiadomo.

      A CO DO OGRANICZEŃ W MIASTACH:
      Jeżeli przy ograniczeniu 60 większość jedzie 70, to jak wprowadzimy 50, to
      może wszyscy zwolnią średnio do 60. Jak można wyliczyć - to różnica nie bez
      znaczenia.
      Jestem za 50 w miastach. Obojętne czy to uratuje 1 czy 1000 obywateli rocznie.

      pozdrawiam
      • rapid130 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 13:40
        > Jestem za 50 w miastach. Obojętne czy to uratuje 1 czy 1000 obywateli rocznie.

        Większość naszych miast nie nadaje się do jazdy 60 km/h.
        Też jestem za, ale...
        Jak znam zarządców dróg, po ograniczeniu szybkości z 60 do 50 km/h, nie
        pofatygują się żeby stawiać ograniczenia np. do 70 km/h, tam gdzie taka jazda
        jest bezpieczna (np. na obwodnicach, które tylko formalnie przechodzą w
        granicach miast i przez to "załapują się" w obszar zabudowany).
        • derwisz911 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 13:47
          Masz trochę racji.
          Jeśli zarząd nie będzie stawiał "zwiększeń" może przynajmniej gliniarze będą
          łapać w miejscach faktycznie niebezpiecznych.

          pozdrawiam
          • chaladia Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 14:21
            Przekraczam wszelkie ograniczenia, ale o nie więcej niż 20% przy dobrej
            pogodzie i gdy jestem wypoczęty. Taki próg bezpieczeństwa sobie ustaliłem.
            Jeżeli ktoś ustalił te ograniczenia dla 15-letniego "malucha" z przyczepką
            niehamowaną i 50 kg bagażu na dachu, do tego z 70-latkiem za kierownicą, to
            myślę, że mogę ja w sprawnej Feli sobie pozwolić na taką "górkę".
            Jednocześnie często, po 10 godzinach pracy przy komputerze, głodny i
            przemęczony jeżdżę zdecydowanie PONIŻEJ tego, co pozwalają przepisy, bo się po
            prostu nie czuję na siłach. Przecież moja sprawność psychomotoryczna jest
            zdecydowanie obniżona i sam ma tego świadomość. Zostawiam też w takim przypadku
            znacznie dłuższy odstęp do poprzedzającego pojazdu itp.
            • derwisz911 Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 14:28
              Chwała Ci, że nie czując się na siłach zwalniasz.

              Ciekaw jestem dlaczego na zachodzie nie mając maluszków z przyczepkami i
              wymieniając pojazdy średnio co 5 lat lub częściej i tak stawiają bardzo surowe
              ograniczenia.

              pozdrawiam
              • chaladia Explanation 20.11.03, 14:41
                Ograniczenia wymuszają firmy ubezpieczeniowe.
                A społeczeństwo, mając autostrady, akceptuje fakt, że na terenie zabudowanym
                jeździ się wolniej. Rok czasu mieszkałem w Gleuel, małej mieścince pod Kolonią.
                Ograniczenie w całym miasteczku do 30 km/h, tylko Główna Ulica do 50 km/h. Ale
                do autostrady było parę km szosą z ograniczeniem do 70 km/h i dalej już "tyle
                ile fabryka dała i rozsądek pozwolił".
                I 99% społeczności lokalnej tę zasadę akceptuje. A dla łamiących przepisy
                stawia foto-pułapki.
                • mejson.e5 Akceptacja wolnej jazdy 20.11.03, 20:09
                  chaladia napisał:
                  " społeczeństwo, mając autostrady, akceptuje fakt, że na terenie zabudowanym
                  > jeździ się wolniej. Rok czasu mieszkałem w Gleuel, małej mieścince pod
                  Kolonią.
                  > Ograniczenie w całym miasteczku do 30 km/h, tylko Główna Ulica do 50 km/h.
                  Ale do autostrady było parę km szosą z ograniczeniem do 70 km/h i dalej
                  już "tyle > ile fabryka dała i rozsądek pozwolił".
                  > I 99% społeczności lokalnej tę zasadę akceptuje."

                  Nie ma jak tego sprawdzić, ale mógłbym się założyć, że gdyby w Polse powstało
                  takie rozwiązanie komunikacyjne, to przy obecnym poziomie kultury drogowej, w
                  miasteczku jeżdziłoby się 80/h, na głównej 100/h do autostrady 140/h a na
                  autostradzie "człowiek" by zwolnił, bo już nie byłoby kogo wyprzedzić...

                  Chociaż, zazdroszę...
                  Mejson
                  • chaladia Re: Akceptacja wolnej jazdy 20.11.03, 23:09
                    Akceptować trzeba kompletny system. Na autostradzie wolno jechać zybko, a w
                    miasteczku nie. Niezależnie od pułapek radarowych Policji są takie stawiane
                    przez lokalne społeczności - prosty radar lub czujnik zatopiony w asfalcie i
                    aparat fotograficzny. Oczywiście egzekucja kary następuje poczyą i przelewem,
                    więc o jakimkolwiek "wykręceniu się" mowy nie ma. I takie "fotografy" stoją w
                    Ni8emczech w co drugiej wsi. To znakomicie studzi temperamenty.
          • ataman_ Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 20.11.03, 14:49
            >Jeśli zarząd nie będzie stawiał "zwiększeń" może przynajmniej gliniarze będą
            > łapać w miejscach faktycznie niebezpiecznych.

            Zapomniałeś o ":-)", czy naprawdę myślisz, że będą stawać tam gdzie
            niebezpiecznie?

            Ja też przekraczam prędkość, czasem nawet sporo (na autostradzie 200
            licznikowo), ale się staram tego nie robić tam gdzie jest niebezpiecznie.
            Dlatego czasem płacę mandaty (a bardzo rzadko łapówki).
            Zwykle wychodzi mi znana wszystkim dozwolona + 10, ale jak wszyscy jada
            szybciej, to też przyśpieszam.

            pozdrawiam
            Jac
    • sondra Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalna˛ predkos´ 21.11.03, 05:29
      Pare tygodni po tym jak kupilam moj pierwszy nowy samochod, dostalam moj
      pierwszy (i ostatni) mandat za przekroczenie predkosci na autostradzie (bylo 55
      mil/godz, zlapali mnie na 72, ale jechalam duzo szybciej, pewnie z 90 - droga
      pusta, nowy samochod, mloda bylam i glupia, jakos mnie ponioslo). Kupilam potem
      detektor radaru, ale nie przydal sie, bo... przestalam jezdzic szybko.

      Co nie znaczy, ze nie przekraczam predkosci. Bardzo uwazam zeby nie przekraczac
      w miescie. U nas jest zwykle ograniczenie do 25 albo 30 mil/godz, czyli ok.
      40-48 km/godz i malo kto jezdzi szybciej - zwlaszcza w moim miasteczku to
      najlatwiejszy sposob zlapania mandatu. Za to na autostradach zwykle wiekszosc
      jedzie conajmniej o 10-15 mil/godz szybciej niz pozwalaja znaki i policja
      otwarcie to toleruje. W sumie to nie sa zawrotne predkosci - w moim stanie
      maksymalna dozwolona szybkosc to 65 mil/godz, jesli pogoda jest dobra to jade
      wtedy do 75, czyli do 120 km/godz. Na drodze rownej jak stol, bez furmanek,
      traktorow, gesi, kaczek i pijanych rowerzystow. Poza tym wszystkich innych
      przepisow przestrzegam jak najskrupulatniej.

      Czyli przekraczam szybkosc, bo wszyscy to robia... no coz, mimo wszystko nie
      uwazam sie za potencjalna morderczynie.
    • h.i.p Re: Dlaczego JA przekraczam dopuszczalną predkość 21.11.03, 13:43
      Staram się jeździć zgodnie z dopuszczalnymi prędkościami. W mieście boję się,
      że coś mi wyjedzie albo wlezie pod koła jakaś staruszka. Nie chcę mieć
      świadomości, że ktoś będzie przeze mnie poszkodowany. Nie chcę mieć w ogóle
      takiej sytuacji, że przyjeżdża karetka, policja, a ja występuję w roli tego,
      który kogoś przejechał, nawet jeśli wina będzie po stronie poszkodowanego.
      Za miastem jadę zgodnie z przepisami, a przynajmniej w pobliżu tej prędkości,
      bo uważam, że od tego są zasady aby je stosować. Ja je stosuję, i wymagam aby
      inni też to robili. I absolutnie nie mam zaufania do człowieka, który świadomie
      je łamie. Łamie na drodze - mam prawo przypuszczać, że jest nieuczciwy również
      w innych dziedzinach, taka jest moja zasada podejrzliwości. I jak widzę stado
      szaleńców jadących 130-140 tam gdzie jest ograniczenie 90, i bezustannie się
      tasujących a jeden drugiemu jedzie na zderzaku, to zwalniam i ustępuję drogi.
      Nazywam to gonitwą wściekłych psów. Niech się ganiają. Ja w tym idiotycznym
      procederze nigdy nie uczestniczę. Jadę z dala od nich tam gdzie jest luźno i
      ruch spokojny i ustabilizowany. Jedzie się i bezpieczniej, i oszczędniej i
      spokojniej i łatwiej i lepiej.
      pozdr
    • mejson.e5 Proszę Państwa, nie jest źle! 21.11.03, 23:12
      Rozpoczynałem ten wątek pełen obaw, że odpowiedzi będą albo wzgardliwe,
      ponieważ z przekraczania prędkości nikt nie będzie chciał się tłumaczyć, albo
      pełne potępienia, że śmiem się przyznawać do łamania ograniczeń.

      Okazało sie, że na forum jest sporo ludzi myślących, z wyobraźnią, nie bojących
      wyrazić własnej opinii, choćby bardzo odbiegała od ogólnie panujących przekonań.
      Sporo się dowiedziałem nowego i mam nadzieję, że wielu z Was też czegos się
      nauczyło. (Człowiek się uczy całe życie).
      W rezultacie od paru dni udało mi się nie przekroczyć ANI RAZU dopuszczalnej
      prędkości, pomijam fakty jej przekroczenia podczas manewru wyprzedzania, ale
      zaraz po powrocie na prawy pas, zwalniałem do przepisowej.

      Oby i Wam się udało i by stało się to zupełnie naturalne, a nie osiągnięte
      wielkim wysiłkiem woli, jak alkoholicy, którzy liczą dni bez alkoholu.

      "To ja, Mejson, już od tygodnia nie przekroczyłem dopuszczalnej prędkości"

      Chciałbym tylko takich kierowców z wyobraźnią, jak Wy, spotykać na drogach.

      No cóż, może nasz przykład będzie zaraźliwy?

      Oby!

      Szerokiej drogi i do spotkania na forum, albo na drodze,

      Pozdrawiam,
      Mejson

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka