19.06.09, 20:13
Pewna para w wieku 85 lat miała 60-letni staż małżeński. Choć nie byli
bogaci, to dawali sobie radę, ostrożnie gospodarując pieniędzmi.


Choć nie byli młodzi, to byli dobrego zdrowia, w dużej mierze dzięki naciskowi
żony na zdrowe jedzenie i ćwiczenia przez ostatnią dekadę.
Pewnego dnia jednak, to dobre zdrowie w niczym im nie pomogło, ponieważ
podczas podróży na wakacje rozbił się ich samolot, i trafili do nieba.


Stanęli przed niebiańskimi wrotami i św. Piotr poprowadził ich do wewnatrz.
Zabrał ich do pięknego dworku, umeblowanego w złoto i jedwabie, z w pełni
wyposażoną kuchnią i wodospadem w głównej łazience. Zobaczyli służącą
wieszającą ich ulubione ubrania w szafie.
Westchnęli oszołomieni, gdy on powiedział 'Witamy w niebie. To będzie teraz
wasz dom.'


Staruszek zapytał Piotra ile to wszystko będzie kosztować. 'Ależ, nic'
odpowiedział Piotr, 'pamiętajcie, to wasza nagroda w niebie.'
Staruszek wyjrzał przez okno i zobaczył wielkie pole golfowe, wspanialsze niż
jakiekolwiek na ziemi..
'Jakie są opłaty?,' mruknął.
'To jest niebo,' odpowiedział św. Piotr. 'Możesz codziennie grać za darmo.'





Następnie udali się do klubu i zobaczyli obficie zastawiony stół, z każdą
kuchnią, jaką sobie można wymarzyć, od owoców morza, poprzez steki aż do
egzotycznych deserów oraz różnego rodzaju napojów.
'Nawet nie pytaj,' powiedział św. Piotr zwracając się do staruszka. 'To jest
niebo, to wszystko jest za darmo dla was, cieszcie się.'
Staruszek rozejrzał się wokół i nerwowo spojrzał na żonę.
'No cóż, a gdzie sa niskotłuszczowe i niskocholesterolowe potrawy, i
bezkofeinowa herbata?' zapytał.
To jest najlepsza część, odpowiedział św. Piotr, możecie jeść i pić ile
chcecie i nigdy nie bedziecie grubi ani chorzy. to jest niebo!'


Staruszek naciskał, 'Żadnej gimnastyki, aby to zgubić?'
'Nie, chyba że chcecie,' padła odpowiedź.
'Nie ma badania poziomu cukru ani ciśnienia krwi ani...'
'Już nigdy. Wszystko co tu robicie ma wam sprawiać radość.'

Staruszek spojrzał na żonę i powiedział, 'Ty i te twoje piep...ne otrębowe
płatki. Mogliśmy już tu być dziesięć lat temu!'
Obserwuj wątek
    • typson Re: :-) 19.06.09, 20:22
      Do zakonu trafia nowy zakonnik.
      Przelozony klasztoru postanawia oprowadzić go po klasztorze. Wprowadza go do
      biblioteki i mówi: "tu możesz sobie czytać książki gazety i robić wszystko, co
      można w bibliotece robić, ale oprócz czwartków.
      Następnie wprowadza go do pokoju rozrywkowego i mówi: "tutaj możesz pograć w
      bilard, pooglądać TV, pograć w karty, pogadać z innymi, ale oprócz czwartków".
      Następnie prowadzi go na basen i mówi: "tutaj możesz sobie pływać ile Ci się
      podoba, ale oprócz czwartków".
      Na koniec zaprowadza nowo przybyłego zakonnika do małego pokoju gdzie jest duża
      szafa, otwiera jedne drzwi szafy, a tam ich oczom ukazuje się goła dupa no i
      przełożony mówi: "tu przychodzisz jak masz potrzebę i ruchasz ile chcesz, ale
      oprócz czwartków"

      Wychodzą z pokoju i przełożony mówi, że to już wszystko, co miał mu do pokazania
      i pyta się nowego czy ma jakieś pytania. Nowy mówi, że ma jedno pytanie:
      - przełożony powiedział, że mogę wszystko robić wszędzie w każde dni oprócz
      czwartków, dlaczego nie mogę nic robi w czwartki?
      - bo w czwartek masz dyżur w szafie.
    • sherlock_holmes Re: :-) 21.06.09, 22:02
      Dwóch Polaków podróżowało po Rosji. Wysiedli raz 10 km przed stacją docelową. Jeden mówi:
      - Już niedaleko, chodź się przejdziemy.
      - Ok - zgodził się drugi i poszli drogą przez las.
      Przeszli ze 2 km i nagle z lasu wyskakuje jakiś Rusek z kierownicą od Kamaza i udaje, że jedzie. Polacy pomyśleli:" Psychol
      jakiś, dobrze, że nas minął i pojechał dalej"
      Nagle jednak facet się zatrzymuje "wrzuca" wsteczny i cofa. Staje obok nich, "otwiera" drzwi i pyta:
      - Panowie do miasta jedziecie?
      - Tak - odparli niepewnie.
      - To wsiadajcie, podwiozę was.
      Polacy nie chcąc zadawać się z wariatem próbują się wymigać:
      -Nie, dziękujemy, dojdziemy sobie, ...
      Na to Rusek wyjmuje pistolet i mówi:
      - Wsiadać albo was rozpier*olę - i przesuwa się z kierownicą na środek jezdni tak, aby pasażerowie mogli wsiąść.
      Ci wsiedli, zamknęli drzwi i od tej pory już we trzech udają, że jadą Kamazem. Nagle na horyzoncie wyłania się przysiółek,
      a w nim widać posterunek policji. Rusek zatrzymuje się i mówi:
      - Wiecie co, ja mam na pieńku z tutejszym komendantem, bo jeżdżę bez prawa jazdy, to was tu wysadzę, przejdziecie sobie
      kawałek, a ja pojadę przez las i spotkamy się po drugiej stronie.
      Polacy snując już plan, że zaraz znajdą komendanta i opowiedzą mu o psycholu, od razu się zgodzili. Wysiedli i poszli
      piechotą, a wariat pojechał przez las. Doszli do komisariatu i mówią do komendanta:
      - Panie władzo, idziemy sobie drogą, a tu z lasu wylatuje jakiś psychol z kierownicą od Kamaza i mówi, że jak nie
      wsiądziemy, to nas pozabija...
      - Zaraz zaraz, to ten, co bez prawa jazdy jeździ? - pyta poważnie komendant.
      -Tak - odparli nasi
      - Ja go już dwa lata ścigam, poczekajcie ja tylko pójdę po motor i zaraz ruszamy za nim.
      I wyszedł na zaplecze. Słychać szmery, stukot i za chwile pojawia się komendant z kałachem na plecach, kierownicą motoru w
      ręce i mówi:
      - Siadajcie, zaraz go dorwiemy.
      - Nie nie, my sobie już pójdziemy - próbują bronić się Polacy
      Na to komendant zdejmuje kałacha, celuje w nich i mówi:
      - Wsiadać, bo was rozpier*olę!
      Chcąc nie chcąc jeden staje za komendantem, a drugi nie wiedząc co robić patrzy tylko ze strachem:
      - Wsiadaj kur*a, to jest motor z koszem! - tłumaczy zeźlony komendant
      I pojechali.
      Biegną tak więc z pół kilometra, jeden za komendantem, drugi z boku. Nagle komendant się zatrzymuje, patrzy na tego z boku,
      wyciąga kałacha i drze się:
      - Siadaj kur*a, przecież w koszu się nie stoi!
      Polak więc kucnął i tak w kucki biegnie dalej.
      Biegną, biegną przez las i po jakimś czasie ten z kosza odzywa się zdyszany do drugiego:
      - Kur*a, my to jesteśmy głupi! W Kamazie było dużo wygodniej!
    • ernest_linnhoff Re: :-) 28.06.09, 18:24
      Byli sobie dwaj bracia, dobry i zły.
      Zły brat popadł w alkoholizm i stał się kobieciarzem, a dobry ożenil się, miał dzieci etc.
      Pewnego dnia zły brat umarl. Po kilku latach i ten dobry odszedł i dostał się do Nieba. Jednak nurtowalo go gdzie jest jego brat, wiec poszedł do Boga i zapytał o to.
      Bóg odpowiedzial, że to zły czlowiek był i nie zasłużyl na Niebo ...

      Dobry brat zmartwił się, i powiedział, ze tęskni za swoim bratem i chcialby go zobaczyć. Bóg zlitował się i dał mu moc wglądniecia do Piekla. No i znalazl dobry brat swojego złego brata siedzącego z kuflem w dłoni i cudowną blondyną przy boku.
      Dobry brat zwrócil się do Boga: "Nie mogę uwierzyc - brat siedzi z kufelkiem obłapiając piekną kobiete. Tak więc Pieklo nie może być takie złe"

      Bóg wyjasnił: "Rzeczy nie zawsze są takimi jakie się je widzi. Kufel jest dziurawy. Blondynka nie."
    • plawski Re: :-) 07.07.09, 14:04
      W sądzie toczy się sprawa rozwodowa. Sąd pyta powódkę:
      - Dlaczego chce się pani rozwieść?
      - To przez to, że mój mąż ma członka długości 60 centymetrów.
      - I to pani przeszkadza?
      - Tak.
      - A jak długo są państwo małżeństwem?
      - 15 lat.
      - Przez piętnaście lat to pani nie przeszkadzało a teraz nagle przeszkadza?!
      - Bo teraz to on mnie nim wyłącznie bije.
    • energy52 Re: :-) 07.07.09, 14:36
      Ojciec wraz z synem handlują ziemniakami po uliczkach miast.
      Zajeżdżają w kamienice i wołają " Ziemniaki! Ziemniaki! "
      Z trzeciego pietra babeczka się wychyla, ze chce.
      - Trzy worki.
      - Synu idź - mówi do niego ojciec.
      Na gorze babka pyta: Dobra. Ile place?
      - 250 zł.
      - Hmm, nie mam tyle, ale pan jest dorosły, mi tez niczego nie
      brakuje, może seks?
      - Hmmm, wie pani, musiałbym się skonsultować z ojcem.
      - Ale, no wie pan, przecież pan jest już dorosły, po co takie
      pytania?
      - Jednak wolałbym zapytać.
      - Ale dlaczego?
      - W poprzednim roku przejebalismy 8 ton.
      • bassooner Re: :-) 07.07.09, 14:40
        mamo! mamo! - krzyczy Jasio na podwórku.

        czego chciałeś - wychyla sie mama przez okno.

        a nic... kumpel nie wierzy, że masz zeza...
        • computerland1 Re: :-) 07.07.09, 16:24
          siedzi chlopak z dziewczyna na lozku i w penym momencie pyta:
          - Beata, dymasz sie?
          - wiesz, nie mam na imie Beata...
          - ale ja nie o to pytam.
    • ernest_linnhoff Re: :-) 07.07.09, 17:39
      W restauracji rodzina posila się promocyjnym obiadem. Zostaje sporo resztek i ojciec prosi kelnera:
      - Czy może pan nam zapakować te resztki? Wzięlibyśmy dla pieska...
      - Hurrra!!! - krzyczą dzieci. - Będziemy mieć pieska..!

      Koledzy pytają policjanta:
      - Dlaczego codziennie przesiadujesz w budce telefonicznej?
      - Podnoszę słuchawkę i pytam: ,,Kto jest najlepszym policjantem na świecie?", a tamten z drugiej strony odpowiada: ,,ti, ti, ti..."

      Wpada bandzior z brzytwa do sklepu na wsi i już od drzwi drze mordę:
      - To jest napad, dawaj, babo, kase!
      A baba sklepowa spokojnie:
      - Grycaną?


      Ksiadz na kazaniu przytoczyl historie o Dobrym Samrytanine. O tym jak to ani ksiadz, ani pomocnik ze swiatyni nie zatrzymali sie by pomoc ograbionemu Zydowi itd. Aby sprawdzic czy wierni dobrze zrozumieli przeslanie kasiadz zapytal:
      - Czy wiecie dlaczego ksiadz sie nie zatrzymal?
      Glos gdzies z ostatnich rzedow:
      - Bo zorientowal sie, ze ktos juz tego czlowieka okradl wczesniej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka