22.07.09, 19:17
7 lat temu, w grudniu 2002 roku, byłem świadkiem przykrego w swych
konsekwencjach zdarzenia. W Warszawie na skrzyżowaniu Puławskiej i
Płaskowickiej doszło do wypadku pomiędzy Mitsubishi Pajero, a Fordem Eskortem.
W wyniku zdarzenia, zginęła córka kierowcy forda, będąca w 5 miesiącu ciąży (
siedziała na miejscu pasażera ). Za nią siedział jeszcze jej mąż. Jemu oraz
kierowcy nic się nie stało. Kierowca Pajero też wyszedł bez szwanku.
Pogoda tego dnia, była bardzo ładna. Lekki mrozek, słońce. Jechaliśmy 'zieloną
falą' od strony Piaseczna. Pierwsze ( środkowym pasem ) jechało Pajero, ja za
nim około 150 m pasem lewym. Wszyscy równym tempem ( około 70 km/h ), które
gwarantowało przejechanie bez zatrzymania od Karczunkowskiej do Poleczki. Gdy
dojeżdżaliśmy do Płaskowickiej, jadącemu na wprost Pajero zajechał drogę ford
eskord, który skręcał z Puławskiej w lewo w Płaskowicką ( jechał do Geanta ).
Gdy kierowca Pajero zauważył wjeżdżający samochód, próbował uciec i w tym celu
skręcił na prawy pas. Pewnie miał nadzieję że kierowca eskorta zauważy go i
zatrzyma się.
Niestety. Pajero wjechało w drzwi pasażera. Siła była na tyle duża, że ford,
praktycznie przeleciał przez skrzyżowanie i zatrzymał się na słupie
oświetleniowym.
Jako że widziałem całe zdarzenie ( jeżeli można tak powiedzieć w tej sytuacji,
to siedziałem w pierwszym rzędzie ), policjant zapytał się, czy nie miałbym
nic przeciwko temu, abym został świadkiem. wyjaśnił mi, że zostanę wyzwany do
prokuratury, w celu złożenia zeznań oraz ( jeżeli zajdzie taka potrzeba ) w
sądzie. Zgodziłem się, gdyż ( może to głupie ), ale uważam że należy to do
moich obowiązków jako obywatela.
W lutym 2003 złożyłem wizytę w prokuraturze. W zeszłym roku ( 6 lat po
zdarzeniu ) zostałem wezwany do sądu. Ale nie w sprawie winy kierowcy eskorta.
Ta była niepodważalna. Okazało się sprawa była przeciwko kierowcy Pajero, za -
przyczynienie się do śmierci. Sprawę założył mu kierowca Eskorta, jako
oskarżyciel publiczny. Po opisaniu jeszcze raz całego zajścia i wyjaśnieniu
rozbieżności, powstałym pomiędzy zeznaniami w prokuraturze i w sądzie ( po 6
latach uważałem to za coś normalnego, ale musiałem się wyspowiadać ) zostałem
wypuszczony do domu.
Myślałem że to już koniec.
Niestety w dniu wczorajszym ponownie byłem w sądzie. Ponownie opisywałem całe
zdarzenie. Oskarżyciel publiczny ( kierowca eskorta ), w obecności sądu
zarzucał mi kłamstwa w moich zeznaniach, czym naraził się na reprymendę od
Pani sędziny. Był przekonany, że swoimi wypowiedziami staram się kryć kierowcę
Pajero. Próbował mi udowodnić że kontaktowałem się z nim przed wizytą w sądzie
w celu ustalenia moich zeznań. Czekałem tylko, że zaraz oskarży mnie o
współudział i za krzywoprzysięstwo.
W sumie była to bardzo smutna i żenująca sytuacja, w której ojciec który
spowodował śmierć córki, stara się chociaż część winy zrzucić na kogoś innego,
aby uciszyć swoje sumienie. Nie wiem jak i kiedy to się skończy i ile jeszcze
razy będę wzywany do sądu, ale następnym razem mocno zastanowię się, zanim
zgodzę się zostać świadkiem w jakiejkolwiek sprawie.
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Wypadek 22.07.09, 20:07
      > aby uciszyć swoje sumienie. Nie wiem jak i kiedy to się skończy i ile jeszcze
      > razy będę wzywany do sądu, ale następnym razem mocno zastanowię się, zanim
      > zgodzę się zostać świadkiem w jakiejkolwiek sprawie.

      to znaczy, ze klamstwa pana z escorta uszlyby na sucho?
    • sven_b Re: Wypadek 22.07.09, 20:16
      Co masz sobie do zarzucenia? Sprawa się ciągnie, ale dzięki Tobie nadal trzyma
      się faktów.
    • tomek854 Re: Wypadek 22.07.09, 21:20
      Wiem coś o tym co czujesz.

      Ja kiedyś na koszt państwa miałem wycieczkę nad morze na wiosnę, żeby złożyć
      zeznzania w sprawie wypadku pod Łebą którego byłem świadkiem w wakacje: kierowca
      - idiota - dresiarz w seicento sporting wyprzedzał na skrzyżowaniu i przejściu
      dla pieszych kolumnę samochodów zwalniającą ponieważ pierwszy z nich skręcał w
      lewo. Dodatkowo z przeciwka jechał autobus szkolny ale kretyn-dresiarz nie
      zdążył się z nim zderzyć bo uderzył w kobietę skręcającą w lewo.

      Po wypadku kretyn dresiarz ignorując rannych (w tym swoją własną dziewczynę
      będącą w szoku zaklinowaną we wraku seicenta) bez żenady rozmawiał sobie przez
      komórkę
      "Tato? Słuchaj, miałem takie niemiłe zdarzenie pod Łebą, spróbuj mi znaleźć
      jakieś dojścia bo mi znowu prawko będą chcieli zabrać".

      Pojechałem na rozprawę, zeznałem to co wcześniej dzielnicowemu (głównie się
      rozchodziło o to, że według oskarżonego kierująca samochodem wymusiła na nim
      pierwszeństwo skręcając bez kierunkowskazu, co było nieprawdą), skasowałem swoją
      dietę z kancelarii sądu i udałem się na dworzec kolejowy, w którego okolicach
      zaobserwowałem kolegów oskarżonego czujnie przyglądających się podróżnym.

      Zmieniłem kierunek o 180 stopni i do Poznania dojechałem stopem...

      Ale nie żałuję (pewnie jakbym dostał manto, to bym trochę żałował...)
    • franek-b Re: Wypadek 22.07.09, 21:30
      > W sumie była to bardzo smutna i żenująca sytuacja, w której ojciec który
      > spowodował śmierć córki, stara się chociaż część winy zrzucić na kogoś innego,
      > aby uciszyć swoje sumienie. Nie wiem jak i kiedy to się skończy i ile jeszcze
      > razy będę wzywany do sądu, ale następnym razem mocno zastanowię się, zanim
      > zgodzę się zostać świadkiem w jakiejkolwiek sprawie.

      Przykra sprawa dla wszystkich, ale jakoś myślę, że mimo wszystko postąpiłbyś tak samo drugi raz. Jak człowieka spotykają takie nieprzyjemności mysli sobie, na cholerę mi to itd, ale jakieś minimum przyzwoitości trzeba zachować w życiu i warto czasem nawet poczuć się nie swojo po to by pomóc komuś innemu. W zeszłym roku też światkowałem w sprawie babci co wyszła z kolumny aut wprost pod przejeżdżającego dostawczaka, była chwila zawahania, potem zastanawianie się na komendzie, na cholerę mi to, ale mimo wszystko warto pomóc, zwłaszcza jak ktoś jest bez winy.

      A poza tym sędziowie to nie idioci.

      ps. ponieważ słyszę to wciąż od mojej siostry, która ukończyła aplikację sędziowską, sędzina to jest żona sędziego - przekazuję to dalej ;-)
    • sherlock_holmes Re: Wypadek 22.07.09, 21:53
      Nie wiem czy ktos pamieta, ale ostatnio bylem swiadkiem wypadku - i tez zostałem jako świadek. Roweryzsta na czerwonzm jechał po przejściu dla pieszych i najecha na prawidłowo jadące auto (ielonego Passata B4).
      Przy zeznaniach na komendzie sytuacja była idealnie czysta - rowerzysta pijany i mam spokój po pierwszym zeznaniu.
      Kiedyś też byłem świadkiem jak pijany inwalida (!) wjechał autem w prawidłowo parkujące inne auto (też zielony Passat B4). I tu też idealnie klarownie - ponad 2 promile...
      • cracovian Re: Wypadek 23.07.09, 15:14
        Jakbys byl inwalida to tez bys pil...
    • jerry.s głowa do góry ... 23.07.09, 11:00
      nic nie bój ... następnym razem co najwyżej przez chwilę się będziesz wahał ...
      po czym i tak zrobisz swoje jako przyzwoity obywatel ...
      bo w końcu ktoś musi być normalny żeby ten kraj całkowicie nie zszedł na psy :)
      w dzisiejszych czasach coraz trudniej być zwyczajnie przyzwoitym człowiekiem ...
      dlatego tym bardziej szacun i życzę oby sprawa jak najszybciej się zakończyła :)

      ja ze 2 lata temu byłem świadkiem sytuacji w której taksówkarz na parkingu
      cofając zatrzymał się na drzwiach civica, lekko przemieszczając ich środkową
      część o jakieś 10cm ... po czym spokojnie wrzucił jedynkę i pojechał ...
      zostawiłem kierowcy za szybą informację z numerem bocznym i numerem
      rejestracyjnym taksówki oraz namiarami na siebie ... po jakimś czasie jedna
      wizyta na komisariacie celem złożenia zeznań i na tym się skończyło ...

      kolejny raz zrobiłbym to samo, nawet gdybym miał się na tym komisariacie
      pojawiać jeszcze kilkukrotnie
      • lexus400 Re: głowa do góry ... 23.07.09, 12:25
        jerry.s napisał:


        > kolejny raz zrobiłbym to samo, nawet gdybym miał się na tym komisariacie
        > pojawiać jeszcze kilkukrotnie

        To Ty kapuś jesteś:)) - żartuję oczywiście. Doświadczyłem już takich przypadków
        na własnej skórze a raczej na własnym błotniku tylnym Lexusa i jeszcze jakiegoś
        samochodu ale niestety żaden "kapuś" mi nie pomógł:((
        >
        • jerry.s Re: głowa do góry ... 23.07.09, 13:47
          gdzie parkujesz?
          przypilnuję ;)
          • tomek854 Re: głowa do góry ... 23.07.09, 21:36
            Panie, daj na wino... Przypilnujemy auteczka... :-)
    • typson Re: Wypadek 23.07.09, 13:40
      Dobrze zrobiles, tak trzymac.
    • dr.verte Re: Wypadek 23.07.09, 13:49

      jesteś po prostu tzw. "dobry_człowiek"
      • plawski Re: Wypadek 24.07.09, 09:29
        i tego się trzymaj. Jak to mawia prof. Bartoszewski "Warto być przyzwoitym..."
    • kaqkaba Re: Wypadek 23.07.09, 14:06
      No i tak trzymać. Będąc Pajero chciałbym, żeby ktoś taki jak Ty się znalazł.
      • civic_06 Re: Wypadek 23.07.09, 16:11
        W takich sytuacjach watpliwosci zawsze Ci towarzysza, ale w kolejnym
        przypadku postapisz tak samo. Dobrzy ludzie tak maja!
      • iberia.pl Re: Wypadek 25.07.09, 17:43
        kaqkaba napisał:

        > No i tak trzymać. Będąc Pajero chciałbym, żeby ktoś taki jak Ty
        się znalazł.


        dokladnie.
    • frax1 Re: Wypadek 23.07.09, 16:49
      Szacunek! Gratuluje obywatelskiego działania.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka