groha
07.03.11, 16:44
Zalągł mi się z powodu Wielkiego Diamentu. Który, nawiasem mówiąc, uwielbiam pasjami, ze szczególnym uwzględnieniem drugiej części, bowiem samo wyobrażenie szperania po starych strychach budzi we mnie straszliwy dreszcz emocji i dobrze mi robi na wszystko. Nie mówiąc o odkrywaniu własnego zamku, tak bogato wyposażonego przez przodków i nietkniętego okrutną ręką historii, bo to już przechodzi ludzkie pojęcie, po prostu. Chrzanić diament... No właśnie. Otóż nagle, przy ochnastej lekturze ukochanej książki, dotarło do mnie jedno z ostatnich jej zdań, cytuję z pamięci: na bieżące potrzeby reszty spadku wystarczyło. Rozumiem doskonale, że chodzi o wszystko oprócz wielkiego diamentu. OK. Przy nim, ta reszta schedy, o ile mnie pamięć nie myli, to już były same drobiazgi: trzy nieruchomości w Paryżu, zyskowne akcje, ogromna biżuteria w sejfie bankowym oraz posiadłość i zamek Noirmont z całym dobytkiem inwentarza: autentycznym Renoirem i Giotto, z ludwikami którymiśtam, z porcelaną miśnieńską i z dynastii Ming, a może nawet Sung, z pierwszym wydaniem Gutenberga i innymi białymi krukami w ogólnie zabytkowej bibliotece, et cetera. Na bieżące potrzeby bliźniaczkom wystarczyło, jak widać. Powtarzam: na bieżące. Rany boskie... Na co one to wszystko przepuściły??