Cytując klasyka: "było nas trzech, w każdym z nas inna krew ...", a właściwie to troje - Bzyta, Migos i ja. Znowu udało mi się przybyć jako pierwszej, w związku z czym podjęłam decyzję, że na następne spóźnię się co najmniej godzinę. Migos obsługiwał się sam, ja spożyłam trzy pepsi, jedynie Bzyta kulturalnie została obsłużona alkoholem. Jedzenia nie było, chociaż Dominika postanowiła zamówić pizze. Rozmawialiśmy o komunikacji miejskiej i poruszaniu się po Warszawie. I teraz już wiem, który osobnik zamknął Świętokrzyską na dwa lata. Ze względu na komunikacje najlepiej w tej kadencji mieszkać we Wawrze. Ponadto było o logopedzie, obuwiu damskim, króciutko o maturach itp. Ja wyszłam o 21.15 i nie wiem co działo się dalej, ale może ktoś dopowie