Dodaj do ulubionych

Gwałt - lekko, łatwo...

17.07.11, 22:32
... i całkiem przyjemnie się czyta. Niby temat znajomy, wielokrotnie czytany w Autobiografii a tu jednak ma swój smaczek. Realia minionej epoki wstrząsające, szczególnie ława sędziowska. Patrycja i czarujący łajdak Kajtek na poziomie.
Obserwuj wątek
    • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 18.07.11, 08:09
      Mój faworyt to stary Wojciechowski, ekspert od pocałunków smile
      • kocio_pierzaczek Re: Gwałt - lekko, łatwo... 18.07.11, 08:30
        Dopiero nabyłam, do ławy jeszcze nie doszłam. Spodobała mi się pani Wanda.
        • eulalija Re: Gwałt - lekko, łatwo... 18.07.11, 09:43
          Mam od piątkowego wieczorka ale jakoś mi średnio idzie, żeby nie powiedzieć: nie idzie. Dopiero z Patrycją ustalam czy przystojny, starszy i szczupły to tamten tłusty ...

          Inna rzecz, że obok trzy książeczki przeczytałam, m.in. "Chichot losu" dopadłam w bibliotece, książka i serial to dwie zupełnie inne rzeczy i nawet ilość dziecięciów sie nie zgadzawink

          Ale będę się starać.
    • dorka_31 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 18.07.11, 10:49
      To już jest??! Rany, tydzień mnie nie było, a tu takie rzeczy... Jutro biegnę do księgarni smile
      • eulalija Re: Gwałt - lekko, łatwo... 18.07.11, 12:41
        Dorko, księgarnie to chyba od piątku, Zetka mówi: gwałć w Inmedio.
        • dorka_31 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 18.07.11, 15:36
          Hmm... czyli, że znowu jedne punkty sprzedaży mają pierwszeństwo przed innymi. Ciekawa jestem czemu tak się dzieje... Nic to, przyjdzie mi troszkę poczekać i na razie jedynie zazdrościć tym, co już mają. Za to mogę zażyczyć sobie na urodziny smile
          • nchyb Re: Gwałt - lekko, łatwo... 22.07.11, 15:11
            > Hmm... czyli, że znowu jedne punkty sprzedaży mają pierwszeństwo przed innymi.
            > Ciekawa jestem czemu tak się dzieje...
            Płacą za to?
            Empik w tym wręcz przoduje...
            • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 22.07.11, 17:24
              Ale chyba nie w tym przypadku
              • nchyb Re: Gwałt - lekko, łatwo... 22.07.11, 17:31
                niekoniecznie. Sieci różne umowy podpisują. Takie o promowaniu konkretnego tytułu, pod warunkiem zapewnienia wyłączności...
              • the_dzidka Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 10:12
                Ha, w Empiku w BC jeszcze wczoraj ani widu ani słychu!
    • g0p0s Re: Gwałt - lekko, łatwo... 18.07.11, 11:31
      Rozpędem 1/3 przeczytałem. Nie leży mi jakoś.
      • eulalija Re: Gwałt - lekko, łatwo... 18.07.11, 12:40
        No ja już pół. Jeszcze nie wiem czy stoi czy leży.
        Już mi przeszkadzają:
        - zdrobnienia, np. bluzeczka, pantofelki, obcasiki w opisie kobiety dorosłej i w dodatku sporej acz rozlazłej;
        - powtórzenia - ramol, mamrotanie wychodzą bokiem;
        - przecinki w dość zaskakujących miejscach;
        - literówki, choć tu mam uczucia mieszane, wycenani zamiast wycenami to dość trywialne ale szafka na mioły jest urocza;
        - smarkanie w apaszkę.
        I zaskoczyła mnie Cytera, w którą przeistoczyła się działka budowlana, wujek Gugel wprawdzie wyjaśnił, ale mi zgrzyta, chyba lepsza byłaby Św.Helena.

        To tyle slów krytycznych w połowie.
        • g0p0s Re: Gwałt - lekko, łatwo... 18.07.11, 23:22
          Jak dla mnie unczytable. Dokończyłem tak jak "Nad Niemnem" przewijając, pardon, kartkując i omiatając wzrokiem.
          Bohaterem zbiorowym jest szemrane towarzystwo panienek różnej konduity (chyba jedna mężatka) i kilkakrotnie skazanego za jakieś prawdziwe przestępstwa. Akcja polega na wyjaśnianiu kto za kim lata (liczne kombinacje), kto ile wypił, kto gdzie siedział, wszedł, wyszedł, pojechał itp. Nie ogarnąłem wszystkich wersji, bo mnie znużyło.
          Cnota i dziewictwo lata po całej książce do zamęczenia czytelnika. Jakaś obsesja? Sponsor? Dyrektor? Nie żabię. Kogo to?
          Zamiast ostatnio wykorzystywanego w akcji stołu jadalnego (choć i ten u lokalnej oberprokurator występuje) mamy salę sądową, bufety, knajpy. Jedyna przestrzeń występuje w zeznaniach świadków.
          Diab..., Kajtuś jest chory na umyśle, że jako prokurator na rozprawie ochoczo wpina sobie "ucho" od Pati, nieosiągniętej podrywki. A ta mu pierd..., dzieli się swoimi poglądami. Naprawdę przeinwestował i to znacznie...
          Dowalenie PRLowi doszyte na siłę. Jak mieszkania literatom ustrój dawał, to był dobry, a teraz tak całkiem be? Nie bronię komuny, ale jest wiele innych osób którym naprawdę zaszkodził, a moim zdaniem przesadnie nie narzekają.
          Być może jedną z głównych postaci miał być sędzia. Opisywany ciągle w ten sam sposób staje się zupełnie papierowym bohaterem negatywnym. Ciągle opisywać go tymi samymi słowami? Nuży.
          Kto mi powie o co chodzi z wodą w poniższym cytacie:
          "Będzie rzygać. Przynieś prędko miskę z wodą. " ?????
          Nadal na tyłku książki jest zdanie:
          "Od wielu lat jej wielbiciele spotykają się na forum fanów w Towarzystwie Wszystko Chmielewskie." ?????
          Cytuję swobodnie Grohę i Barona:
          Kocha się nie za coś, tylko pomimo. To będzie trudna miłość.

          Kto nie czytał nie, ma czego żałować. Tom do kompletnej kolekcji, nic więcej.
          • kocio_pierzaczek Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 08:45
            Jestem w połowie. Nudne. Dla rozerwania się równolegle czytam Zapalniczkę i Grabińskiego. Niemal czuje się twardą sądową ławkę pod tyłkiem. PRLem prawdziwym ni chu chu to nie trąci. Elektronika podczas procesu? Bzdura totalna. Pani dziennikarka płaska jak kartka bibułki. Kajtuś idiota, oryginał aż takim kretynem nie był. Baby się plączą ustawicznie, wszyscy ględzą dość mętnie oraz płytko, nie za bardzo rozumiem czym się autorka tak w tej sprawie zafascynowała. Jakoś doczytam i odstawię na półkę na wieki wieków.
            I zgadzam się z przedmówcą co do kochania.
            • se_nka0 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 08:51
              Tak czy siak do kolekcji zakupię, jak już pokaże się w księgarni. Kocha się - ponoć - mimo wszystko, nie za coś wink Opinia, po przeczytaniu.
            • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 08:53
              Mnie się podobało. Zupełnie inne od ostatnich kilku książek. A poza tym, Gurua mówiła, że każde słowo tego procesu jest prawdziwe, zapisywała sobie wszystko co mówili jego uczestnicy i to jest fajne. Co ludzie wyprawiają, jakie plotą bzdury gdy chcą coś ukryć, albo czują się niepewnie.
              • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 09:18
                No i skołowałaś mnie, Gropo, bo już byłam gotowa z ateizmu przejść na wiarę. G00p00sowi.
                Nic to, jeszcze poczekam, teraz i tak się z zebrem do miasta nie fatyguję, a nad jeziorem słowa drukowanego nie sprzedają wink
                • g0p0s Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 10:33
                  Nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba smile
                • asia.sthm Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 10:34
                  Skoro bohaterowie robia co im sie podoba, skaranie boskie, to mnie ciekawi czy komorka komus zagrala podczas rozprawy. Mogl ktos nie wylaczyc. A serio ciekawi mnie jak Gurua poradzila sobie bez komorki. I ile kosztowala kawa w bufecie oraz np Carmeny czy Giewonty z filterm
                  Jak ksiazke dostane to posprawdzam sama czy sie zgadza.
                  • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 13:13
                    Carmeny najpierw pamiętam po 16, a po podwyżce w okolicach średniego gierka - po 18, wiem, bo czasem za młodu szpanowałam, choć od jednego macha traciłam dech na tydzień. Giewontów nigdy nie paliłam, ale w sklerozie majaczy 6,50 (albo 7,50?)...
                    • groha Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 13:23
                      g0p0s napisał:
                      > Kto mi powie o co chodzi z wodą w poniższym cytacie:
                      "Będzie rzygać. Przynieś prędko miskę z wodą. " ?????

                      A ten/ta, co woła, to na pewno trzeźwe jest? Bo jeśli też nie, to wiele wyjaśnia - chce jednocześnie zapobiec zanieczyszczeniu podłogi i umyć osobnika rzygającego. A że sytuacja dynamiczna jest nadzwyczajnie, to nie ma czasu na zastanawianie się nad kolejnością zabiegów, ani sił na latanie po drugą miskę. Trzeźwy pewnie nie dałby rady tym obu czynnościom w jednej, ale takiemu na ciężkiej bani, to już chyba może być bez różnicy, nie?
                      • g0p0s Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 13:33
                        Asiu nic nie sprawdzisz, żadnych szczegółów i szczególików.
                        Całkiem trzeźwe to nie było, ale nie aż tak. Może jest jakaś zaawansowana technika, której my z racji braku treningu nie znamy? Ludzie pomysłowe są smile
                        • asia.sthm Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 13:45
                          > Asiu nic nie sprawdzisz, żadnych szczegółów...

                          Gwalt juz niepodziewanie mam, tralala!
                          bede przez lupe czytac - szkielkiem i okiem , az sie doszukam wink
                          No chyba ze po drodze zapomne czego szukam.
                      • asia.sthm Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 13:51
                        > "Będzie rzygać. Przynieś prędko miskę z wodą. " ?????

                        to fajne jest.
                        Przypomnialo mi kolege Bosse, ktory po okropnie zakrapianej imprezie w lokalach firmy, walnal sie na sofe spac do rana, do rannej zmiany. Zafrasowana pytam - Bosse, przyniesc ci kubel?
                        - Nie potrzeba, poradze sobie bez. - wymamrotal przytulajac sie do poduszki.


                        w moim wolnym tlumaczeniu nie brzmi najlepiej, jemu lepiej to wyszlo. i pojecia nie mam co to ma wspolnego z miska z woda.
                        • bbbzyta Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 15:11
                          Skoro jesteśmy w takim temacie, to mój osobisty brat cioteczny, ubzdryngolony w czarnoziem, ulżył sobie w ten sposób, bez wiadra, natomiast na poduszkę w łożu małżeńskim. Postponowany przez rozwścieczoną małżonkę, oświadczył stanowczo: Jestem pijany, ale zadowolony smile (w oryginale zabrzmiało znacznie dźwięczniej: Ja pjan, no udawlietworion - bo brat rosyjskojęzyczny). Oczywiście, przeszło to do legendy rodzinnej.
                          • g0p0s Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 15:27
                            Przynajmniej się nie rozpryskiwało smile
                          • asia.sthm Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 18:50
                            o matko, moj kolega sie tylko przytulil i smacznie zasnal - podusia tylko do przytulenia.

                            za to moj maly synek, przy grype zoladkowej, lapiacej go znienacka w nocy, wszystko ladnie i szczelnie zalatwil w koldre.
                            - bo ty nie lubisz prac dywanow - wtlumaczyl mamusi, pamietajac poprzedni wypadak.

                            Mial racje, kordelka w worku poszla do smietnika.
                            • the_dzidka Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 19:42
                              Godna podziwu przytomność umysłu smile
                    • woloduch1 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 21:26
                      Giewonty kosztowaly 6.00, a w dodatku zawsze byly BEZ filtra.

                      Pozdrawiam

                      Woloduch
                      • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 21:44
                        O nie, były i z filtrem, białym, mdło śmierdziały. Moze te z filtrem miały na końcu 50 groszy?
                        • asia.sthm Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 22:47
                          Ewunia ma pamiec ze stali.
                          50 groszy dolozone mialy te z paseczkiem. Czerwonym, cieniutkim.
                          Ha! - Caro 9 pozniej 12 zl, Carmeny 18. Klubowe 4.20
                          mala kawa plujka w Empiku 3,20
                          • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 22:58
                            asia.sthm napisała:

                            > Ewunia ma pamiec ze stali.
                            Asiu, nawet nie marzyłam, że jeszcze się takiego komplementu doczekam! Właśnie od kilku dni usiłujemy z kumpelą ze studiów przypomnieć sobie, jak się nazywał jeden kretyn (brunet z Grecji), który za mną latał (czyż nie kretyn?) i nawet mi się oswiadczał!
                            • asia.sthm Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 23:02
                              Demis Roussos ?
                              Faktycznie trudno zapamietac - nie przejmuj sie. Grunt ze sie oswiadczyl.
                              • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 23:09
                                Żeby zapomnieć! I to Greka. Musiałaś mieć tych starających na kopy.
                                • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.07.11, 23:32
                                  Ajtam, ajtam, zaraz kopy. Żadne Greki czy inne Hiszpany mnie nie biorą, mają podstawowy feler kolorystyczny. A jak na złość blondyni mnie się jakoś słabiej trzymali crying
                                  • 36krzysiek Re: Gwałt - lekko, łatwo... 20.07.11, 08:09
                                    Ewa! Bój się Googla! Teraz byś tyłek na Rodos moczyła c a ł y r o k !
                                    • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 20.07.11, 08:48
                                      E, byłabym teraz kobitą bankruta. A poza tym on był jakoś tak jakoś z górzystej okolicy kole Albanii. Podwójnie do kitu.
                        • minerwamcg Re: Gwałt - lekko, łatwo... 20.07.11, 10:34
                          Oczywiście, że były Giewonty z filtrem! Moja mama takie paliła. Były też bez filtra - z oczywistego powodu trochę krótsze. Mamie też zdarzało się je palić - kiedy na wakacjach w jedynym w miasteczku kiosku zabrakło tych z filtrem...
                          • kicior99 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 10.08.11, 16:53
                            Giewonty były jak ekstramocne - z filtrem kupowało się w ostateczności. Ponadto miały złą sławę papierosów duszących, stąd może niewielu je pamięta. A tu linka do okładki tych papierosów.
        • tutul Re: Gwałt - lekko, łatwo... 21.07.11, 19:29
          To ja najpierw przeczytam (albo nie) książkę,a później dalsze posty wątku...
          eulalija napisała:

          > No ja już pół. Jeszcze nie wiem czy stoi czy leży.
          > Już mi przeszkadzają:
          > - zdrobnienia, np. bluzeczka, pantofelki, obcasiki w opisie kobiety dorosłej i
          > w dodatku sporej acz rozlazłej;
          > - powtórzenia - ramol, mamrotanie wychodzą bokiem;
          > - przecinki w dość zaskakujących miejscach;
          > - literówki, choć tu mam uczucia mieszane, wycenani zamiast wycenami to dość tr
          > ywialne ale szafka na mioły jest urocza;
          > - smarkanie w apaszkę.
          > I zaskoczyła mnie Cytera, w którą przeistoczyła się działka budowlana, wujek Gu
          > gel wprawdzie wyjaśnił, ale mi zgrzyta, chyba lepsza byłaby Św.Helena.
          >
          > To tyle slów krytycznych w połowie.
    • szkorbut-lumbago Re: Gwałt - lekko, łatwo... 20.07.11, 09:29
      Mnie tam się podobało. "Wszystko czerwone" to to zdecydowanie nie jest (ale z drugiej strony, co jest smile?), ale wg. mnie lepsze niż ostatnie dzieła. Przeszkadzało mi tylko, że nie jest w pierwszej osobie napisane. Imiona mogły sobie być jakie bądź, ale na osobę pierwszą jako narratora to sobie sama przerabiałam czytając (duży skrót myślowy, nic to w razie czego będę wyjaśniała obszerniej).
      • minerwamcg Re: Gwałt - lekko, łatwo... 20.07.11, 10:38
        Trochę powieści Gurui nie w pierwszej osobie jest... Aczkolwiek, rzeczywiście, historia tak znana z osobistego uczestnictwa prosiłaby o pierwszą osobę.
    • eulalija Re: Gwałt - lekko, łatwo... 25.07.11, 10:44
      Skończyłam tydzień temu ale mnie zatchło i bałam się dokończyć recenzję. Powiem tak, przeczytałam, raczej nie powtórzę, jeszcze leży pod ręką, bo MLP też powinien przeczytać. Do już wyrażonych uwag dodam, że oczywiście wierzę w słowa Guruy, że to sama święta prawda ale sądzę, że dotyczy tylko przebiegu procesu. W trzecie dno nie wierzę, inaczej byłby łeb ukręcony takiej sprawie. A Patrycja, no cóż, wiedząc z jakim dziwkarzem ma doczynienia, związała z nim swój los wpisując się w powiedzenie już tu cytowane: nie za coś a pomimo.

      I jeszcze jedna rzecz, najpierw cytat, zdania wypowiedziane przez Patrycję:

      "- Rozwydrzenie pójdzie dalej. Pod opieką prawa rozbestwią się i zaczną skarżyć każdego, kto je poklepie po tyłku albo uszczypnie, szczególnie jeśli po uszczypnięciu zlekceważy i nie rzuci się ogniście. Oni naprawdę zaczną się ich bać. I uciekać."

      Ja tu czegoś nie rozumiem. A cóż to za przyjemność przez jakąś zapyziałą jołopę być klepaną po tyłku? I dlaczego kretyna albo w swoim przekonaniu superhipermaczo nie oskarżyć? Kilku panów tu mamy, pytam serio, podobałoby się wam takie poklepywanie? Podszczypywanie?

      Jest jeszcze dalej fragment o prowokacyjnym ubiorze kobiet, no ludzie! Czyli co? Każda niewydana jeszcze niewiasta ma w worku po ziemniakach latać i to na łeb naciągniętym, bo i makijaż może prowokować??

      Dobra, wywaliłam co mi na wątróbce zalegało. Mojej wątróbce.
      • iwoniaw Re: Gwałt - lekko, łatwo... 25.07.11, 17:32
        CytatI jeszcze jedna rzecz, najpierw cytat, zdania wypowiedziane przez Patrycję:
        >
        > "- Rozwydrzenie pójdzie dalej. Pod opieką prawa rozbestwią się i zaczną skarżyć
        > każdego, kto je poklepie po tyłku albo uszczypnie, szczególnie jeśli po uszczy
        > pnięciu zlekceważy i nie rzuci się ogniście. Oni naprawdę zaczną się ich bać. I
        > uciekać."


        Bardzo serdecznie Ci dziękuję za cytatę, upewniającą mnie w słuszności planowania wydania złotych polskich trzydziestu paru na coś innego. Choć smutno w sumie: co innego przeczytać, że książka niekoniecznie jest arcydziełem, a co innego mieć dowód, że zawiera elementy po prostu wstrętne.
        Tak, jestem rozwydrzona: nie dopuszczam myśl, że jakiś zboczeniec mógłby bezkarnie mnie poklepywać po tyłku czy podszczypywać uncertain
        • orale Re: Gwałt - lekko, łatwo... 25.07.11, 18:51
          jak się weźmie pod lupę tylko ten fragment to faktycznie głupota, ale jak się weźmie pod uwagę to bardziej całościowo to ja się zgadzam z autorką. Dlatego też trzeba przeczytać proszę państwa i będziemy się mieli o co kłócić
          • heniulaa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 25.07.11, 19:19
            Hmm globalnie to temat do dyskusji szczególnie w obliczu roznegliżowanych, chichoczących głupkowato panienek dookoła. Można je traktować jedynie jako zjawisko strice socjologiczne. Do niczego innego się nie nadają. Im bardziej wpadają w oko tym bardziej jestem przerażona. W Gwałcie - mam takie wrażenie - występuje studium takiej postaci. Okazuje się że panienki, których szczytowym życiowym osiągnięciem jest wyjście za mąż, występują w społeczeństwie niezależnie od panującego ustroju. I niestety zawsze będą. Wystarczy omijać.
          • eulalija Re: Gwałt - lekko, łatwo... 25.07.11, 22:04
            Orale, nie bij zbyt mocno, są jeszcze dwa albo trzy, ten był z 289, na 320 i 322 (chyba, bo już na półkę położyłam i nie będę latać) było o tych ubraniach i ich prowokacyjnym znaczeniu i tylko tego się czepiam, bo fakt zdobywania męża przez gwałt mnie jakoś akurat nie zaskoczył.

            Migosie, wyobraź sobie, nie znasz mnie, nigdy się nie spotkaliśmy, morza piwa nie wypiliśmy, tym samym wagonem metra jedziemy o siódmej rano. I ja, jako ja, osobiście tak jak wyglądam, szczypię cię z obleśnym uśmiechem w prawy pośladek. Jesteś szczęśliwy? Oczekujesz oświadczyn?


            Przepraszam, już spadam, Orale na warcie, może wykasować.

            • orale Re: Gwałt - lekko, łatwo... 25.07.11, 22:47
              Jeśli Migos będzie jechał tym metrem z połową pośladków na wierzchu, koszulą rozpiętą do pasa i pokazującą klatę, oraz będzie szeptał do Ciebie, że z Tobą to mógłby konie kraść, to wg mnie możesz szczypać go w tyłek. Jeśli następnie udacie się w ustronne miejsce w lesie, gdzie wspólnie naszykujecie sobie łoże rozpusty to też wg mnie będzie ok. Ale jak on Cię poda do sądu o gwałt to się nie zdziw.
            • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 25.07.11, 22:47
              - Eulalijo zanim przejdę do merytorycznej dyskusji oświeć mnie gdzie Ty tu widzisz Migosa?
              - Naprawdę w metrze tak szczypią? Że też cholerka nie po drodze mam metrem do pracy. wink
              - A po trzecie primo, problem podszczypywania to margines książki. Akcja dotyczy czegoś innego, czemu mamy się skupiać na drobnostkach?
              Powiedziałam co wiedziałam.
              • kocio_pierzaczek Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 08:15
                Eulalijo. twoja wizja metrowa powaliła mnie, idę po papier toaletnyj, bo mi się chusteczki skończyły. smile
                • 36krzysiek Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 08:37
                  Matkobosko, Migos mi w oczach stanął w stroju torreadora, taki bardziej Banderas, w metrze. Carramba! Jeszcze mi się przyśni big_grin
              • sibeliuss Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 09:11
                Gropo, mogę zapytać (niezaczepnie) - czy coś z twórczości JCh uważasz za niewybitne?
                smile
                • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 09:25
                  Oczywiście, nie podobała mi się Krętka blada, Zapalniczka, Trudny trup, Porwanie.
                  • minerwamcg Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 14:40
                    Gropo, wymieniam Zapalniczkę na Babski motyw, dodaję Duża polkę i podpisuję się smile
                    • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 14:45
                      Czyli pohandlujemy? Krakowskim tragiem zamieniam Babski motyw na Pecha. smile
                      • sibeliuss Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 15:00
                        Po 6 podejściu polubiłem Florencję, a Garwolin przeczytałem z musu.
                  • sibeliuss Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 15:01
                    stara.gropa napisała:

                    > Oczywiście, nie podobała mi się Krętka blada, Zapalniczka, Trudny trup, Porwanie.

                    Uff tongue_out (ale to temat na inny wątek)
                    • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 17:10
                      sibeliuss napisał:


                      > Uff tongue_out

                      Interesujące.
            • minerwamcg Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 14:38
              Dajcie spokój Migosowi, niech go Kocio szczypie smile
              Osobiście uważam, że prawo nie powinno chronić obywateli przed skutkami ich własnej głupoty. Jak kto w styczniu założy klapki, to się przeziębi, jak kto w dowolnej porze roku założy wstążkę zamiast spódnicy, to się naraża na różne obleśności. Nie żyjemy w raju.
              • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 17:40
                Swego czasu (lata i kilogramy temu) z upodobaniem nosiłam wstązki, i to wcale nie oznaczało, że pierwszy lepszy może mnie klepać czy czczypać po pupie. Nosiłam dekolty do pasa i to też nie oznaczało, ze byle łapsko może mi robić mammografię.
                • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 18:10
                  Ale, ale. Gdyby rwał się do tego blondyn?
                  • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 26.07.11, 18:14
                    Najżyciowszego blondyna spotkałam zimą, oboje byliśmy w kożuchach wink
                • minerwamcg Re: Gwałt - lekko, łatwo... 27.07.11, 08:14
                  Nie znaczy, że może. Niestety, fakt jest faktem, że sporo ludzi traktuje to jak zachętę do tego, czego zgodnie z prawem i dobrymi obyczajami robić nie może.
                  • g0p0s Re: Gwałt - lekko, łatwo... 27.07.11, 12:28
                    Czy u nas istnieją jeszcze plażę? Tekstylne i nie?
                    • minerwamcg Re: Gwałt - lekko, łatwo... 27.07.11, 14:58
                      Jakieś pewnie są, jeśli ich oczywiście nie rozmyło na amen, a co? Masz na myśli, że nikt tam nikogo nie molestuje, chociaż wszyscy nieprzyodziani?
                      A bo jakoś tak jest, goły między gołymi to żaden cymes. Goły między ubranymi - nooo...
                      • kocio_pierzaczek Re: Gwałt - lekko, łatwo... 27.07.11, 15:14
                        > Czy u nas istnieją jeszcze plażę? Tekstylne i nie?

                        Istnieją. smile
                        Polska ma wszak jeszcze dostęp do morza. smile
                        • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 27.07.11, 15:35
                          I do jezior!
                          Moja plaża jest tekstylna lub nie. Jak się chce.
                          • natalyka Re: Gwałt - lekko, łatwo... 28.07.11, 09:49
                            Хотя книжка в Украине появится только в следующем году, мне все равно очень интересно почитать ваши комментарии. У нас, кстати, в этом месяце наконец-то появились "Byczki w pomidorach". Недавно начала читать, книжка очень нравится!
                            Chociaż książka w Ukrainie pojawi się tylko w następnym roku, mi wszystko jedno bardzo ciekawie czytywać wasze komentarze. U nas, a propos, tego miesiąca nareszcie pojawiły się "Byczki w pomidorach". Niedawno zaczęła czytać, książka bardzo podoba się!
                            • groha Re: Gwałt - lekko, łatwo... 28.07.11, 11:52
                              Hej, hej, Natalyka! приємного читання smile
                              • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 28.07.11, 12:01
                                Tak sobie pomyślałam, co też Natalia w tych komentarzach (jeśli korzysta z komputerowego tłumacza) czyta!
                                Natalio, chyba czasem musisz być Holmsem czy inną panną Marple, żeby móc dojść choć w pobliże sedna wink
                                • g0p0s Re: Gwałt - lekko, łatwo... 28.07.11, 12:10
                                  Ewo, twój post przełożony na rosyjski i z powrotem daje namiastkę:
                                  "Pomyślałem więc, że Natalia w tych komentarzy (jeśli używasz komputera tłumacz) lektury!
                                  Natalio, chyba czasem trzeba być Holmes Miss Marple w celu uzyskania jeszcze na dole"
                                  Koniec jest intrygujący! Co można uzyskać na dole?
                                  • 36krzysiek Re: Gwałt - lekko, łatwo... 28.07.11, 12:20
                                    Ziemniaki albo Australię.
                                    • g0p0s Re: Gwałt - lekko, łatwo... 28.07.11, 12:32
                                      Holm z motyką na wykopkach? A w tle wierzby i rżnie Chopin?
                                      Scenariusz na reklamówkę: uczta się polskiego, to nie będziecie musieli tak zasuwać smile
                                      • kocio_pierzaczek Re: Gwałt - lekko, łatwo... 28.07.11, 14:13
                                        Goposie, umarłam ze śmiechu. smile
    • minerwamcg Re: Gwałt - lekko, łatwo... 28.07.11, 12:53
      Czytam! Całkiem przyjemnie, jak dotąd. Nie jest to arcydzieło na miarę "Wszystko czerwone", ale całkowicie czytable. Tzw. realiów minionej epoki jest jak dotąd tyle, co napłakał bardzo wesoły kot, spodziewałam się więcej.
      • natalyka Re: Gwałt - lekko, łatwo... 28.07.11, 14:57
        Groha, спасибо! Книжка действительно очень нравится!
        Ewa9717, G0p0s для прочтения комментариев форума я пользуюсь двумя переводчиками. К тому же польский язык чем то похож с украинским.
        Я очень рада, что нашла людей, которые разделяют мое увлечение творчеством пани Иоанны.
        Groha, dziękuje! Książka rzeczywiście bardzo podoba się!
        Ewa9717, G0p0s dla przeczytania komentarzy forum korzystam dwoma tłumaczami. Do tego ż język polski czym to podobny z ukraińskim.
        Ja bardzo rada, że znalazła ludzi, które rozdzielają mój zachwyt twórczością pani Joanna .
      • asia.sthm Re: Gwałt - lekko, łatwo... 28.07.11, 15:20
        minerwamcg napisała:
        > Tzw. realiów minionej epoki jest jak dotąd tyle, co napłakał bardzo wesoły kot, spodziewałam > się więcej.

        nawet i tyle nie. Od razu bije po oczach absolutny brak calej tej otoczki jaka wystepowala w orginalnych ksiazkach z epoki.
        To chyba niemozliwe wczuc sie w epoke na nowo, zeby czlowiek pekl. To taka podrobka jak moje niektore torebki wink

        PS. Ksiazke nalezy czytac w malych porcjach oraz nie pozwolic sie rozjuszyc w kilku miejscach w wstazeczkach itp, jest OK.
        • pinezkapn Rozczarowanie 31.07.11, 18:08
          Przeczytałam ok 1/3 książki i niestety jest to kolejne rozczarowanie. A właściwie jeszcze większe niż przy paru poprzednich książkach. W Gwałcie brakuje mi ducha chmielewszczyzny i humoru. Język zbliżony do języka książek dla dzieci. Może to i jest zapis prawdziwego procesu, ale poza bulwersującą formą wydarzenia nie wnosi nic interesującego. Gwałt to pierwsza książka pani Chmielewskiej, nawet wliczając parę poprzednich - nieudanych, która WCALE mnie nie wciąga sad Żal.
          • minerwamcg Re: Rozczarowanie 31.07.11, 20:54
            To jest prawda. W tej ksiąźce tak naprawdę nie ma nic wesołego. Głupi sędzia? No głupi. głupi. Jeszcze głupszy ten od apelacji? No głupszy, głupszy. Dziewuchy durne jak kilo gwożdzi? Durne, co nie mają być durne. I tyle. Ale z czego tu się śmiać?
            • minerwamcg Re: Rozczarowanie 31.07.11, 20:56
              Poczekam, aż przeczyta Arthur. Może z punktu widzenia prawnika sądowy bełkot będzie choć trochę zabawny?
              • minerwamcg P.S. 01.08.11, 21:01
                Wiecie co, zastanowiłam się. Moźe Wojciechowski był trochę zabawny smile
        • largecoffe nie to 31.07.11, 18:57
          Eh. Gadanie, gadanie wypełnia całą książkę. gadanie również, zamiast akcji, popycha wszystko do przodu. Pisanie w pierwszej osobie miało tę zaletę, że nawet gdy nic się nie działo, przemyślenia narratorki dawały nam obraz sytuacji. Tu wszystkiego musimy się dowiedzieć z dialogów, które napisane są językiem narracji, w pierwszej części zwłaszcza rozmowy u pani Wandy są sztuczne, ludzie tak nie mówią. Wszystko się pomieszało. Dziewczyny - bohaterki słabo nakreślone, po 200 stronach wciąż człowiek nie jest pewien, która jest która. Tak mi strasznie smutno, tak czekałam, "Byczki" mi się całkiem podobały, miałam nadzieję. Dostawiam Gwałt do Trudnego trupa, Babskiego motywu i Porwania, w część półki, do której nie wracam a na pocieszenie wyciągam Krokodyla.
          • salam_ji Re: nie to 31.07.11, 22:26
            Matko kochana no w kropce jestem, żeby nie powiedzieć, ze w czym innym wink
            Nie_czy_ta_ble.
            Kruca tydzień czytam i na 134 stronie jestem...
            Może problem siedzi w moim przypadku gdzie indziej. Zawsze uważałam, ba! podziwiałam studentów prawa, administracji publicznej i nauk społecznych za to, że przetrwali te studia i nie umarli z nudów! Boszszszsz.... Nuuuuudyyyyy panie!
            Ja po tygodniu nogami do przodu wywieziona bym była.
            Z całym szacunkiem ale już wolę do lekarza niż do prawnika. Serio serio, nawet do dentysty...
            Brakuje mi narratora. Pierwsza osoba głównej bohaterki jest tu konieczna.
            • stara.gropa Re: nie to 31.07.11, 22:38
              Trzeba dokonać przeróbek i będzie "Wydanie drugie, poprawione" big_grin
    • minerwamcg Rozwaźania po "Gwałcie" 01.08.11, 10:09
      Poszliśmy wczoraj spać prawie o drugiej, bo po raz iksty czytaliśmy... "Depozyt". Tak, da się we dwoje, na ekranie. W każdym razie czytaliśmy, czytaliśmy i serca w nas rosły. Tadzio śpiewający "Przybieżeli", rozwaźania Henia, czy zgłupiał i na ile, nawet ta wredna Bogusia Chlupowa w źałobnej kiecy do ziemi i źałobnych klapkach na bosych nogach... No kurczę, to się czyta! A przecieź "Depozyt" należy raczej do drugiego rzędu dzieł Gurui. A taki fajny w czytaniu!
      • stara.gropa Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 01.08.11, 10:19
        Minerwo, śniłaś mi się dzisiaj smile
        • se_nka0 Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 01.08.11, 11:02
          Kupiłam. Przeczytałam. Postawiłam na półce dodając do kolekcji. Nie sądzę, żeby była to pozycja, po która sięga się ...nty raz.
        • bbbzyta Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 01.08.11, 12:15
          Przebrnęłam na razie przez 1/3. Nudne. Zmuszam się przez obowiązek sad A kryminał sądowy ma takie piękne tradycje...
          • jotka13 Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 01.08.11, 20:16
            Przeczytałam. I kropka. Jedno zdanie mnie mocno dziabnęło, ale z powodu braku egzemplarza przy sobie, przytoczę później.
            • edeka5 Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 02.08.11, 11:50
              Kupiłam, wczoraj doszło i boję się zacząć czytać.
              • edeka5 Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 02.08.11, 12:05
                Już wiem. Zabiorę ze sobą we wrześniu do szpitala i nic więcej.
                • asia.sthm Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 02.08.11, 12:20
                  Edeko, to glupi pomysl. Ale w razie czego szurniesz do kiosku i kupisz Arlekina czy cos.
                  Tam jest dobry kiosk i pani fryzjerka w piwnicy ma dobre babskie czytadla. Bedzie czym, sie ratowac... w razie
                  • stara.gropa Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 02.08.11, 12:26
                    Zawsze możesz zadzwonić do pogotowia ratunkowego książkowego (czyli do mnie smile) i ono przywiezie nową dostawę.
                    • edeka5 Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 02.08.11, 12:45
                      I to jest dobry pomysł smile bo i podobne książki czytamy.
                      To tak jak u Lyliki popatrzyłam na półki z ksiązkami i stwierdziłam, że z połowę z nich to jest też u mnie.
                      • stara.gropa Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 02.08.11, 12:48
                        smile A czytałaś Morderców w mauzoleach? O Rosji, dawnych republikach ZSRR, Korei i Chinach. Bardzo dobra.
                        • edeka5 Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 02.08.11, 13:12
                          Nie czytałam. Przynieś przy najbliższej okazji.
                          • stara.gropa Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 02.08.11, 13:13
                            Ok. Na sygnale smile
                • czekolada72 Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 08.08.11, 17:43
                  edeka5 napisała:

                  > Już wiem. Zabiorę ze sobą we wrześniu do szpitala i nic więcej.
                  Planuje podobniez - na wrzesniowa rehabilitacje smile
        • minerwamcg Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 01.08.11, 20:59
          stara.gropa napisała:

          > Minerwo, śniłaś mi się dzisiaj smile

          Łomatko. Jako cały upiór, czy tylko morda?
          • stara.gropa Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 01.08.11, 21:13
            Cały upiór i na dodatek z dziecięciem u boku smile
            • minerwamcg Re: Rozwaźania po "Gwałcie" 02.08.11, 13:44
              Upiór z upiorkiem? To już cała pralnia smile
    • ewaty Re: Gwałt - lekko, łatwo... 02.08.11, 12:48
      Wydałam prawie czterdzieści złotych na egzemplarz. Przebrnęłam. Ziewnęłam. Sprzedałam w antykwariacie za dychę....
      Czekałam na kolejną książkę, a tu: postacie nierozróżnialne, całość zagmatwana (pogubiłam się kto jest kim) i jakiś taki natrętny dydaktyzm z tego kapie. Że niby dziewczyny chodzące w krótkich sukienkach same proszą się o obmacywanie?! I niby- wizja przyszłości- strachu mężczyzn przed posądzeniami o molestowanie? Eeee, nie wrócę do tego więcej i dę poczytać "Większy kawałek świata".
      • koszmarna.baba Re: Gwałt - lekko, łatwo... 02.08.11, 16:34
        Ewaty napisała: sprzedałam w antykwariacie za dychę..
        a nie mogla puścić w obieg do tych z nas którzy jeszcze z różnych przyczyn nie czytali?!
        • ewaty Re: Gwałt - lekko, łatwo... 02.08.11, 21:47
          Wiesz co?Nie pomyślała....Polazłam z torbą do antykwariatu i to po prostu dorzuciłamsad
          • groha Re: Gwałt - lekko, łatwo... 03.08.11, 20:00
            Sprzedawać nie muszę, chwalić niebiosa. Oddać nie jestem w stanie, bo by mi ręka uschła. Niech sobie stoi.
            Melduję, że przeczytałam.
            • goonia Re: Gwałt - lekko, łatwo... 04.08.11, 16:55
              Maz zadzwonil, ze w radiu reklamuja dostepnosc w miejscowej ksiegarni. Mysle co z ta informacja zrobic.
              • g0p0s Re: Gwałt - lekko, łatwo... 05.08.11, 11:25
                Pochwalić męża.
                • 36krzysiek Re: Gwałt - lekko, łatwo... 05.08.11, 11:33
                  Iść do kosmetyczki i fryzjera?
                  • balamuk Re: Gwałt - lekko, łatwo... 05.08.11, 19:28
                    Ja tak jak Goonia, mysle.smile Dostepnosci nie posiadam, ale znajomi jada do Polski i mogliby mi kupic. Moze lepiej poprosic o nowa Marinine i trzy Polakowe. Ot, zagwozdka.
                    • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 05.08.11, 20:46
                      No więc ja właśnie Marininę, a G może dopadnę w bibliotece wink
                      • goonia Re: Gwałt - lekko, łatwo... 05.08.11, 22:55
                        Nadal mysle, czy marnowac cenne kilogramy bagazu i przywizc z PL czy kupic na miejscu. Osiolkowie, czy jak to tam szlo......
                        • balamuk Re: Gwałt - lekko, łatwo... 06.08.11, 16:27
                          1) Niczego nie kupowac (na razie).
                          2) Jechac do PL.
                          3) Pozyczyc zaraz po przyjezdzie od dobrego czlowieka z TWCh.
                          4) Przeczytac.
                          5) Dopiero wtedy sie zastanowic, howg.smile
                          • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 06.08.11, 20:09
                            O, i to jest gryplan, tym bardziej że najnowsza Marinina też jakaś taka niekonieczna.
    • maggm Re: Gwałt - lekko, łatwo... 08.08.11, 10:51
      Lekko, niełatwo, nieprzyjemnie i nudno!
      Jestem potwornie zawiedziona! I nie z powodu nudy, lecz przesłania...
      Beznadzieja! miałam ochotę wyrzucić zaraz po przeczytaniu, więc nie wiem, czy ta książka dołączy do kolekcji.
      Teoria gwałtu dla mnie nie do przyjęcia, obrzydliwa i obleśna. Gwałt na wiernych czytelnikach!
      • bbbzyta Re: Gwałt - lekko, łatwo... 08.08.11, 12:25
        W dobre ręce bezzwrotnie i bezpłatnie "Gwałt" przekażę. Kto pierwszy, ten lepszy. Howgh.
        • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 08.08.11, 16:03
          Ja bym z ciekawości zajrzala, ale za dalekam...
          • bbbzyta Re: Gwałt - lekko, łatwo... 08.08.11, 16:05
            Awek plezir wyślę, tylko mi przekaż adres na pocztę bbbzytową smile
            • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 08.08.11, 16:24
              Naprawdę???? To ja potem pchnę następnemu ochotniku, OK? Adres wyślę, jak mi się poczta otworzy, bo nie zawsze chce, w razie co to Gropa i Orale chyba jeszcze mają wink
              • bbbzyta Re: Gwałt - lekko, łatwo... 09.08.11, 13:34
                OK. Jak, Ci się nie otworzy, to wieczorkiem poczynię starania u wyżej wymienionych St.G. lub O. smile Chyba że Sz.P. koleżanki same zauważą i podeślą mi w tzw. międzyczasie, za co pozostanę b. wdzięczna, ja, z pionierskim pozdrowieniem bzzzzzzzz....
                • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 09.08.11, 14:11
                  I ja bym wdzięczna była, bo po Gropowym piśmie chyba zaraza przepukliny dostała. Otwiera się na niebiesko, ale ani wiadomości otworzyć, ani wysłać.
                  Odwrotną pocztą mogę pchnąć "Aleję samobójców" Krajewskiego i Czubaja, bo nie wiedzieć czemu mam dwie. Chcesz?
                  • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 09.08.11, 14:25
                    Nie gorączkujcie się koleżanki. Wiadomy adres wysłałam.
                    • orale Re: Gwałt - lekko, łatwo... 09.08.11, 14:30
                      ja teżsmile
                      • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 09.08.11, 14:37
                        No i teraz Bbbzyta nie będzie wiedziała który wybrać!!!!!!!
                        • bbbzyta Re: Gwałt - lekko, łatwo... 09.08.11, 15:20
                          Zadecyduje losowanie przez sierotkę. Rozejrzę się w pobliżu za sierotką o odpowiednich walorach i pci. Wybór będzie całkowicie stronniczy i kumoterski. Żadnych szczegółów nie podam tongue_out
                          • meduza7 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 09.08.11, 16:41
                            Haha. Zobaczyłam ustrojstwo w empiku, popatrzyłam, popatrzyłam i stwierdziłam, że jakoś nie mam ochoty się zapoznawać, ale może najpierw zajrzę na forum, zobaczę, co ludzie piszą...
                            I utwierdziłam się w przekonaniu!
              • koszmarna.baba Re: Gwałt - lekko, łatwo... 09.08.11, 21:09
                Ja też więc jeżeli jest taka możliwość to chętnie skorzystam tylko nie wiem jak się z Wami skontaktować nie podając danych tak całkiem publicznie?
                • kurcgalopek Re: Gwałt - lekko, łatwo... 09.08.11, 21:53
                  podczytywałam wątek, zastanawiałam się i już wiem. Nie kupię. Tej jednej jedynej mieć nie będę i nawet chyba nie będę od nikogo pożyczać, wydaje mi się, że wiem na jej temat wystarczająco dużo.
    • paskudek1 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 10.08.11, 14:24
      kupiłam skuszona promocją. Ja chyba jestem niereformowalna bo kocham Chmielewską za wszystko. Jak zwykle pewne zwroty i teksty rozwaliły mnie do łez. Ale samo przesłanie w kwestii gwałtu jest rzeczywiście obrzydliwe. KObieta ma prawo wyjść nago na imprezę a facet BEZ jej konkretnego TAK nie ma rpawa jej tknąć. Takie jest moje zdanie i już.
      • koszmarna.baba Re: Gwałt - lekko, łatwo... 10.08.11, 18:23
        Z tym prawem do publicznej nagości bym dyskutowała, ale zgadzam się , że żaden facet nie ma prawa traktować żadnej kobiety jak ściery do łap albo k.... , która nie ma prawa odmówić!
      • minerwamcg Re: Gwałt - lekko, łatwo... 14.08.11, 20:51
        Dokładnie tak samo, jak każdy człowiek bez względu na płeć ma prawo nie zamknąć samochodu albo nosić portfel w tylnej kieszeni spodni, a żaden inny człowiek, również bez względu na płeć, nie ma prawa ukraść jego własności.
        • koszmarna.baba Re: Gwałt - lekko, łatwo... 14.08.11, 21:15
          minerwamcg napisała:

          > Dokładnie tak samo, jak każdy człowiek bez względu na płeć ma prawo nie zamknąć
          > samochodu albo nosić portfel w tylnej kieszeni spodni, a żaden inny człowiek,
          > również bez względu na płeć, nie ma prawa ukraść jego własności.

          Myślę, że porównanie jest co najmniej nie na miejscu a Ciebie nigdy nie spotkało niczym nie sprowokowane, obrzydliwie obleśne traktowanie!!!
          Ale nie jestem złośliwa i naprawdę nie życzę Ci czegoś takiego, zwłaszcza z widownią.
          • minerwamcg Re: Gwałt - lekko, łatwo... 14.08.11, 22:57
            Ależ życz mi, życz, na zdrowie. Ci, co mnie znają w realu obśmieją się jak norki smile
            Uważam po prostu, że to, iż jakiegoś czynu popełniać nie wolno bez względu na okoliczności, nie zmienia bynajmniej faktu, że jest on popełniany. Niezależnie od rodzaju czynu.
            • asia.sthm Re: Gwałt - lekko, łatwo... 14.08.11, 23:35
              > Ależ życz mi, życz, na zdrowie. Ci, co mnie znają w realu obśmieją się jak norki smile

              Minerwo, pozwol ze cie potrzasne. To zabrzmialo tragicznie. Wcale nie do smiechu.
      • a_weasley 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o tym 15.08.11, 09:23
        Każdy ma różne prawa (i, jak mawia Minerwa, jak próbuje skorzystać ze wszystkich naraz, to nie sposób z nim wytrzymać), ale powinien z nich korzystać roztropnie.
        Jest cała gałąź kryminologii, niejaka wiktymologia, którą łopatologicznie można nazwać nauką o podkładaniu się. O tym, w jaki sposób ludzie przyczyniają się do tego, że padają ofiarami przestępstw.
        O nieroztropnym korzystaniu z praw i smutnych skutkach powyższego napisała Gurua w Wielkich zasługach:

        - Słuchaj, a po co ona woziła ten łańcuch na tylnym siedzeniu? - spytała zaintrygowana Janeczka.
        - Jak to po co? - zdziwiła się Mizia. - Żeby wszyscy widzieli, że go ma. Gdyby miała
        na sobie, nikt by go nie widział, bo było zimno i musiała włożyć gruby sweter. Więc miała
        w samochodzie i ten milicjant ma teraz do niej jakieś głupie pretensje.
        - Jaki milicjant?
        - Ten tutejszy. Jak jej ukradli ten złoty łań­cuch, od razu zrobiło się śledztwo i potem przyje­chał tutaj milicjant z Krynicy Morskiej, bo jej ukradli w Krynicy Morskiej, ale ona mieszka tutaj. On był ordynarny. Powiedział, że ta pani jest chyba zupełnie pomylona i on nic nie może poradzić, jak ktoś pcha swoje rzeczy złodziejowi w ręce. I że szko­da, że nie powiesiła tego łańcucha na słupie telegra­ficznym.
        • asia.sthm Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 10:32
          Nie zawracaj glowy wiktymologia. Tu chodzi o bycie kobieta i juz samo to oznacza wystawianie sie bez wzgledu na wielkosc dekoltu , dlugosci spodnicy czy wysokosci obcasa, ze o stringach nie wspomne. Najwieksza ilosc gwaltow popelniana jest przez osobnikow znanych ofierze .
          Zwalanie odpowiedzialnosci na ofiare to zwyczajne swinstwo, a przyklad z lancuchem na tylnym siedzeniu do zupelnego kitu w tym wypadku.
          • a_weasley Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 11:19
            asia.sthm napisała:

            > Nie zawracaj glowy wiktymologia. Tu chodzi o bycie kobieta i juz samo to oznac
            > za wystawianie sie bez wzgledu na wielkosc dekoltu , dlugosci spodnicy czy wy
            > sokosci obcasa, ze o stringach nie wspomne.

            Może Tobie. Minerwie i mnie chodziło o eksponowanie pewnych aspektów owego bycia kobietą.

            > Zwalanie odpowiedzialnosci na ofiare to zwyczajne swinstwo,

            A wmawianie ludziom tego, czego nie powiedzieli, to jest co?
            Nikt tu, z tego co widzę, nie zdejmuje odpowiedzialności z gwałciciela. Tak samo jak ze złodzieja.
            • a_weasley Odwróćmy sytuację 15.08.11, 11:26
              Idę do nieznanego sobie lokalu sam. Z drogim laptopem w torbie i wypłatą w portfelu (nie taki zupełny anachronizm, mnie akurat czasem klienci płacą gotówką). Tamże z nieznanymi sobie ludźmi, przed którymi nie robię tajemnicy, ile mam przy sobie, urzynam się w czarnoziem i idę z nimi w miasto. Dalej nie pamiętam, następne ujęcie jest takie, że leżę na nieznanym sobie skwerku, oczywiście ani moich nowych kumpli, ani forsy, ani laptopa, ani kluczyków od dopiero co kupionego auta, dowodu rejestracyjnego i wszelkich dokumentów tudzież, ani żadnej rzeczy, która jego jest.
              Przestępstwo jest oczywiste, ale czy nie powiedzieliby wszyscy, że mam kłopoty na własne wyraźne życzenie?
              • koszmarna.baba Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 12:06
                Wydaje mi się, że dyskusja nieco odbiegła od sedna, mnie chodziło o fakt, że większość ludzi na hasło "zgwałcili ją" automatycznie myśli " jak sprowokowała to niech teraz nie płacze że jej krzywda" a "okradli" jednak wywołuje więcej współczucia pomimo, że straty materialne są znacznie łatwiejsze do odrobienia i zapomnienia! Sprawcy kradzieży też mniej się chwalą "osiągnięciem" a gwałciciele potrafią bezczelnie powiedzieć ofierze, że jak pójdzie na policję to on wszystkim jej znajomym opowie jak to ona bardzo chciała być zgwałcona a o gwałt to go oskarża bo: - ona się zakochała a on wcale jej nie chce
                - przed ludźmi udaje cnotkę a ktoś ich widział
                - a nawet, że to ona jego zgwałciła itd.
                I jak widać po reakcji Minerwy mają duże szanse żeby przekonać otoczenie do swoich racji !!!
                • ewa9717 Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 12:37
                  W sumie sprowadza się to do tego, co napisała Asia; bycia kobietą. Bo gwałt baby zawsze prowokują, domowego pana i władcę do dania w dziób też prowokują, a jak tatko i męzulek pójdzie w siną dal z jaką panieną, to wiadomo, że nie z własnej woli szedł, paniena go uwiodła, rodzinę rozbiła itepe.
                  • a_weasley Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 12:58
                    ewa9717 napisała:

                    > W sumie sprowadza się to do tego, co napisała Asia; bycia kobietą. Bo gwałt bab
                    > y zawsze prowokują, domowego pana i władcę do dania w dziób też prowokują, a ja
                    > k tatko i męzulek pójdzie w siną dal z jaką panieną, to wiadomo, że nie z własn
                    > ej woli szedł, paniena go uwiodła, rodzinę rozbiła itepe.

                    A teraz przeczytaj, cośmy tu z Minerwą napisali, i porównaj z tym, o czym piszesz.
                    • ewa9717 Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 13:09
                      A czy ja wam jaką amputację robię???? Chyba lubisz pouczać wink
                      • a_weasley Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 13:22
                        ewa9717 napisała:

                        > A czy ja wam jaką amputację robię????

                        A spróbowałabyś wink

                        Jednakowoż co oznaczało "to" w zdaniu

                        > W sumie sprowadza się to do tego, co napisała Asia;

                        i potem parę generalizacji, które w tej dyskusji nie były padły?

                        W moim odczuciu wątek pozaliteracki dyskusji sprowadza się do tego, czy istnieje zjawisko podkładania się kobiet czy też nie. Czy np. dziewczyna, która została zgwałcona poszedłszy na zakrapianą imprezę ze znanymi sobie (więc w szczególności znanymi co do temperamentu, stosunku do kobiet i pociągu do alkoholu) kolegami i tam narąbawszy się jak szpadel (przykład z życia wzięty), stoi w jednym domu z panią z opowiadania Mizi czy nie.
                        Być może bywają gwałcone staruszki, ale większość ofiar to są kobiety w pełni sił władz umysłowych i mające co podkreślać.
                • a_weasley Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 13:02
                  Kkoszmarna.baba napisała:

                  > większość ludzi na hasło "zgwałcili ją" automatycznie myśli " jak sprowokowała to
                  > niech teraz nie płacze że jej krzywda"

                  Skoro tak piszesz, to pewnie wiesz.

                  > a "okradli" jednak wywołuje więcej współczucia

                  Nie wiem jak Ty, ale ja na sytuację, jaką opisałem, zareagowałbym raczej zdaniem "niezbadana jest dusza frajera".

                  > I jak widać po reakcji Minerwy mają duże szanse żeby przekonać
                  > otoczenie do swoich racji!!!

                  Wskaż, z czego to konkretnie w słowach Minerwy wynika, albo ją przeproś.
                  • koszmarna.baba Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 13:28

                    >
                    > > I jak widać po reakcji Minerwy mają duże szanse żeby przekonać
                    > > otoczenie do swoich racji!!!
                    >
                    > Wskaż, z czego to konkretnie w słowach Minerwy wynika, albo ją przeproś.
                    >
                    Już odpowiadam: napisałam, że "nie życzę jej znalezienia się w sytuacji gdy facet traktuje ją jak ścierę do łap albo k... która nie ma prawa odmówić" na co ona odpisała :"a życz mi, życz". Dlatego rozumiem, że nie wie o czym mówi albo faktycznie chciałaby być tak potraktowana - w jednym i w drugim przypadku nie widzi w takim zachowaniu nic złego i raczej uwierzy, że dziewczyna tego chciała niż, że została bardzo skrzywdzona!
                    • a_weasley Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 13:36
                      To już niech Ci Minerwa tłumaczy, skoro masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.
                      • minerwamcg Re: Odwróćmy sytuację 16.08.11, 00:07
                        Złośliwie i z premedytacją uchylam się od tłumaczenia komukolwiek czegokolwiek. Napisałam co napisałam (i tylko to co napisałam, więc uprzejmie proszę o nie dorabianie mi jakichś pokrętnych egzegez), żeby nie wdawać się w pyskówkę, a ewentualne życzenia lub nieżyczenia mam głęboko w odwłoku, czemu dałam wyraz.
              • asia.sthm Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 21:03
                a_weasley napisał:
                Idę do nieznanego sobie lokalu sam. Z drogim laptopem w torbie i wypłatą w portfelu (nie taki zupełny anachronizm, mnie akurat czasem klienci płacą gotówką). Tamże z nieznanymi sobie ludźmi, przed którymi nie robię tajemnicy, ile mam przy sobie, urzynam się w czarnoziem i idę z nimi w miasto. Dalej nie pamiętam, następne ujęcie jest takie, że leżę na nieznanym sobie skwerku, oczywiście ani moich nowych kumpli, ani forsy, ani laptopa, ani kluczyków od dopiero co kupionego auta, dowodu rejestracyjnego i wszelkich dokumentów tudzież, ani żadnej rzeczy, która jego jest.
                Przestępstwo jest oczywiste, ale czy nie powiedzieliby wszyscy, że mam kłopoty na własne wyraźne życzenie?


                Nie tylko to, jest jeszcze rozlegly ciag dalszy.
                Owe oczywiste przestepstwo zglaszasz na policje. Dowody sa, wiarygodnych swiadkow bylo paru. Zlodzieje jezdza twoim samochodem usmiechajac sie do ciebie szyderczo.
                Dochodzi do rozprawy sadowej w ktorej to szybko sie okazuje, ze masz bardzo dobra opinie. Jestes szczodrym czlowiekiem, lubisz sie dzielic z bliznimi swoim majatkiem. Adwokat zlodzieji dostarcza tez wiarygodnych swiadkow. Twoje obie byle narzeczone opowiadaja jak to uwielbiales robic im drogie prezenty, twoja byla zona twierdzi ze dobrodusznie oddales jej nowy samochod przy rozwodzie. Sasiadka z reka na sercu wyznaje jak to jej synowi oddales swojego prawie nowego laptopa, bo bylo ci zal tej biednej rodziny, a syn potrzebowal komputera do nauki. Na koniec wystepuje barman z knajpy, do ktorej lubiles zagladac i twierdzi ze stawiales razno nowo poznanym gosciom. Im wiecej wypiles tym wiekszy gest. Zostawiales zawsze grube napiwki. Kelnerzy i taksowkarze cie uwielbiali.
                Twoj najserdeczniejszy kumpel twierdzi ze zawsze mozna bylo liczyc na umorzenie pozyczki, najchetniej dawales wsparcie w gotowce. Kiedys zebrakowi oddales wlasny plaszcz i oprozniles portfel - taki zryw dobrodusznosci.

                No i wysoki sad wraz z lawa przysieglych uznaja zgodnie, ze zadnej kradziezy nie bylo. Kolesie zwyczalnie mieli prawo liczyc ze chcesz ich obdarowac.
                I zostajesz sam ze swym utrapieniem - kolesie nadal jezdza twoim samochodem, chwala sie nadal podarunkami od ciebie. Bo ty taki dobry czlowiek jestes.
                A otoczenie usmiecha sie na zmiane szyderczo lub poblazliwie.

                Wiesz Weasley, to jest i tak bardzo lagodny scenariusz. Mozna go jeszcze bardziej udramatyzowac, ale to i tak bedzie pikus w porownaniu z tematem gwaltu na ciele i duszy.
                • the_dzidka Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 23:09
                  Asiu, szapo ba.
                  Nie włączałam się do dyskusji, bo niektóre wypowiedzi wywołują we mnie autentyczne obrzydzenie. Panią Chmielewską mogę jeszcze zrozumieć o tyle, że jest starą kobietą i patrzy na świat inaczej niż my, w sposób zupełnie mi niedostępny. Ludzi, którzy mają żony, siostry, córki - nie.
                  • a_weasley Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 23:44
                    the_dzidka napisała:

                    > Asiu, szapo ba.
                    > Nie włączałam się do dyskusji, bo niektóre wypowiedzi wywołują we mnie autentyc
                    > zne obrzydzenie. Panią Chmielewską mogę jeszcze zrozumieć o tyle, że jest starą
                    > kobietą i patrzy na świat inaczej niż my, w sposób zupełnie mi niedostępny. Lu
                    > dzi, którzy mają żony, siostry, córki - nie.

                    Można by oczywiście zadać pytanie, czy to koniecznie musi wynikać z wieku, skoro owe odrażające spojrzenie prezentują patrzą ludzie o pokolenie od Gurui młodsi.
                • a_weasley Re: Odwróćmy sytuację 15.08.11, 23:39
                  W Polsce nie ma ławy przysięgłych (co zresztą ujmuje rozprawie dramatyzmu, bo teatralne zagrania, jakie znamy z amerykańskich filmów, ani zawodowego sędziego, ani zblazowanych ławników nie biorą). Pierwsze słyszę, żeby była w Szwecji, ale to akurat Ty wiesz lepiej.
                  Cała reszta to jest ciągnięcie analogii za uszy. Można oczywiście stworzyć przykłady całkiem nieźle pasujące, zwłaszcza ze spraw rozwodowych niejedno dałoby się wycisnąć, ale akurat mój przykład nadaje się do tego fatalnie, a pomysł, żeby złodziej jeździł ukradzionym samochodem, jest jeszcze najmniej odjechany.
                  • ewa9717 Re: Odwróćmy sytuację 16.08.11, 08:22
                    a_weasley napisał:

                    > W Polsce nie ma ławy przysięgłych (co zresztą ujmuje rozprawie dramatyzmu, bo t
                    > eatralne zagrania, jakie znamy z amerykańskich filmów, ani zawodowego sędziego,
                    > ani zblazowanych ławników nie biorą). Pierwsze słyszę, żeby była w Szwecji, al
                    > e to akurat Ty wiesz lepiej
                    No i akurat to w Asinym rozwinięciu fikcyjnego scenariusza uważasz za najistotniejsze??? No, niezłe. Nie wiem czemu przypomniał mi się adwokat z "Dziewic konsystorskich" Boya, radzący wstępującej w związek małzeński młodej parze na wzselki wypadek przekupienie kościelnego, żeby jakiś np. szacher ze swiecami, bo przy ewentualnym unieważnieniu małzeństwa będzie jak raz.
                    To już moja ostatnia wypowiedź na temat odpowiedzialności za gwałty.
                    Asiu, powiewam kapeluszem, najchętniej wymarzonym białym hełmem tropikalnym z woalką wink
                    • a_weasley Re: Odwróćmy sytuację 16.08.11, 08:51
                      ewa9717 napisała:

                      > No i akurat to w Asinym rozwinięciu fikcyjnego scenariusza uważasz
                      > za najistotniejsze???

                      Nie. Za jedyne, co się przez chwilę widziało z logiką.
                      • a_weasley Com napisał, napisałem 16.08.11, 08:54
                        Ewa - resztę zresztą też skomentowałem, w razie gdybyś nie zauważyła.
                        Zgodnie z życzeniem Minerwy z mojej strony EOT. Jeśli kto wyczytał w moich notkach coś, czego nie napisałem, i ma życzenie to komentować, czego nie napisałem, to miłej zabawy.
                    • asia.sthm Re: Odwróćmy sytuację 16.08.11, 09:00
                      Och kurcze, lawa przysieglych byla mi potrzebna jako symbol spoleczenstwa, sam sedzia to tylko wymiar prawa. Ciekawe jakim sposobem tem proces niby w Szwecji sie odbywal ?
                      Kazdy widac czyta jak umie.

                      Ewuniu, ty lepiej uwazaj . Takie machanie kapeluszem, a nie daj boze bialym helmem tropikalnym moze sie okazac zgubne. Pamietaj o tych "pewnych aspektach".

                      A pal licho , odmachuje przezroczysta, tiulowa apaszka.

                      Dzidce tez macham , powiewam znaczy big_grin

                      Ludzie, jakie te powiewne materialy sa prowokujace, juz sie jeden tu gapi.
                      --
                      https://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpgpo prostu, prosto z mostu..
            • asia.sthm Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 12:53
              > Może Tobie. Minerwie i mnie chodziło o eksponowanie pewnych aspektów owego byci
              > a kobietą.

              Co to sa pewne aspekty? Pewne aspekty to moze byc wszystko wedle gwalciciela.
              Gwalcone sa dzieci, staruszki, osoby niesprawne i uposledzone. Owe pewne aspekty zrodzone w "pewnych" zdezelowych mozgach nie znaja granic ni kordonow.

              > A wmawianie ludziom tego, czego nie powiedzieli, to jest co?

              Tez swinstwo.
              Jednak ja ci nic nie wmawiam.
              • a_weasley Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 13:08
                Asia.sthm napisała:

                >> A wmawianie ludziom tego, czego nie powiedzieli, to jest co?

                > Tez swinstwo.
                > Jednak ja ci nic nie wmawiam.

                Zatem o kim było to "zwalanie odpowiedzialności na ofiarę"?
                Na ile znam język polski, zwalenie odpowiedzialności oznacza obarczenie kogoś odpowiedzialnością przy jednoczesnym zwolnieniu z niej innej osoby (zwł. faktycznie odpowiedzialnej). Nie zauważyłem, żeby ktoś tu zwalniał z odpowiedzialności gwałciciela względnie złodzieja.
                • koszmarna.baba Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 13:39
                  Nie zauważyłem, żeby ktoś tu zwalniał z odpowiedzialności
                  > gwałciciela względnie złodzieja.
                  >
                  Nie wprost ale musicie przyznać, że ofiara gwałtu ma dużo trudniejszą sytuację niż każda inna, i że istnieje duże przyzwolenie na przemoc seksualną, zwłaszcza jeżeli nie jest to "gwałt ze szczególnym okrucieństwem" i dziewczyna przeżyje.
                  • a_weasley Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 13:45
                    Kkoszmarna.baba napisała:

                    > Nie zauważyłem, żeby ktoś tu zwalniał z odpowiedzialności
                    > > gwałciciela względnie złodzieja.
                    > >
                    > Nie wprost

                    A ktoś zwalniał nie wprost?

                    > ale musicie przyznać, że ofiara gwałtu ma dużo trudniejszą sytuację
                    > niż każda inna

                    Owszem, trudności dowodowe są, ale to jest jeszcze inna historia.

                    >i że istnieje duże przyzwolenie na przemoc seksualną,

                    Są środowiska, w których istnieje. W takich męskich towarzystwach szanująca się kobieta nie bywa.
                    Jak bowiem mawiał Sobiesław Zasada, dobry kierowca nie wychodzi z trudnych sytuacji - on w nie nie wpada.
                    • balamuk Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 14:03
                      > W takich męskich towarzystwach szanująca się
                      > kobieta nie bywa.
                      Powialo pania Dulska.
                      Oprocz meneli gwalca takze artysci, politycy, profesorowie szkol wyzszych itp. "Bywac" tylko w domach spokojnej starosci?
                      • a_weasley Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 14:22
                        Masz skarb, to go pilnuj, a nie pilnujesz, to się nie dziw.
                        Oczywiście, że przestępstwa zdarzają się w różnych sferach, ale istnieją grupy zwiększonego ryzyka i tych należy unikać. Zwłaszcza że o ile gwałt MOŻE się zdarzyć, o tyle komentarze, dowcipy, poklepywania itp. są raczej pewne i równie dobrze ja mógłbym mieć pretensje, że mi na tego typu imprezie ktoś dał po pysku.
                        Można zostać napadniętym "na bombę" w samo południe na głównej ulicy, wyglądając zupełnie zwyczajnie i będąc trzeźwym jak niemowlę, ale osobnikowi, po którym równie wyraźnie widać nadmiar pieniędzy co niedobór siły fizycznej, raczej odradzałbym spacerowanie po odludnych ulicach o drugiej rano minut trzydzieści w stanie niedwuznacznie wskazującym na spożycie. Wy byście nie odradzały?
                        Może mi ktoś ukraść malucha sprzed sklepu, w którym spędziłem kwadrans, ale ktoś, kto zostawia bez opieki nowego mercedesa w podwarszawskim lasku na weekend, sam prosi się o biedę (przewiduję, że ubezpieczyciel auto-casco zbada sprawę bardzo wnikliwie i nie wykluczam obniżenia odszkodowania z powodu rażącego niedbalstwa). Ktoś jest innego zdania?
                        • balamuk Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 14:55
                          a_weasley napisał:
                          > Kijem tego, co nie pilnuje swego
                          > Masz skarb, to go pilnuj, a nie pilnujesz, to się nie dziw.
                          > sam prosi się o biedę
                          Bez komentarza.

                          Popieram proby powsztrzymywania bliznich przed robieniem ewidentnych glupot.
                          Absolutnie nie uwazam nierozsadku ofiary za okolicznosc lagodzaca przy ocenie czynu sprawcy.
                          • a_weasley Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 14:58
                            balamuk napisała:

                            > Popieram proby powsztrzymywania bliznich przed robieniem ewidentnych glupot.
                            > Absolutnie nie uwazam nierozsadku ofiary za okolicznosc lagodzaca przy ocenie c
                            > zynu sprawcy.

                            Cieszę się, że jesteśmy jednego zdania. Powiem więcej, w drugim zdaniu streściłaś swoimi słowami to, com tu był powiedział otwartym tekstem.
                            • 36krzysiek Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 15:13
                              Byłem świadkiem sytuacji, w której przełożony robił niewybredne wycieczki w stosunku do swojej podwładnej a ta chcichrała perlistym śmiechem, trzepocząc rzęsami. Później znaleźli ją zaryczaną w kiblu i poszła na trzy miesiące na zwolnienie. Nie wiem co się dzieje w głowach kobiet, ja bym mu strzelił tak z liścia, że przypomniał by sobie smak oranżady z komunii a potem zrobił aferę na całą firmę. Czy to przypadkiem nie jest wina tysiącletniego wychowywania kobiet na męskie podnóżki?
                              • orale Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 15:36
                                ooo, byłam w te wakacje na jakimś wsiowym pikniku. Rolę prezentera pełnił tam jakiś gość z radia, wow. Dowcipy miał niewybredne, zwłaszcza do pani flecistki, a to suche i młode dziewczę nie umiało sobie z nim poradzić i nieodzywało się przerażone. Tłum reagował umiarkowanym podśmiewywaniem. A mnie trafiał szlag. Ale doczekałam się. Dymy jakieś puścili na scenę. Pan prezenter jakoś te dymy skrytykował, nie podobały mu się. A wtedy ja ryknęłam pełną piersią
                                "a było nie jeść grochówki?"
                                Bożesz, jak ludzie pięknie potrafią się śmiać.
                                Na tej samej imprezie opieprzyłam jeszcze wójta ta 2 godzinne spóźnienie i brak szacunku dla czekających, ale to już inna bajka. W przyszłym roku chyba mnie już tam nie wpuszczą.
                                ps. trzeźwa byłam, tylko miętę piłamsmile
                              • a_weasley Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 18:14
                                36krzysiek napisał:

                                > Czy to przypadkiem nie jest wina tysiącletniego wychowywania kobiet
                                > na męskie podnóżki?

                                Jest to wina powszechnego schamienia obyczajów. Między innymi wzrastającej tolerancji kobiet na to, co się i jak w ich obecności mówi. Ba, i kobiety nieraz słyszę posługujące się językiem i opowiadające dowcipy, jakich pokolenie temu nikt powyżej menela nie ważyłby się w ich obecności opowiadać.
                            • orale Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 15:16
                              To piszę ja, osoba napadnięta w celach rozrywkowych. Pan miał dodatkowo nóż w łapie i przestraszyłam się nieziemsko. Nie dałam się jednak (jak jestem wściekła to nawet dużego chłopa umiem pobić). Parę sekund po tym, jak pan zaczął uciekać jechał radiowóz. Policjalnci powiedzieli mi wtedy pięknie
                              "O 10 wieczór, w spódnicy, to czego pani się spodziewała?" - koniec cytatu
                              I tu miotnęła mną jeszcze większa kurwica (wiem, że to brzydkie słowo).

                              Jednakże częściowo zgadzam się z Wesleyem (pewnie źle napisałam, ale po co mu taki pokręcony nick). Bo jak widzę panienki w spodniach, gdzie owłosienie łonowe jest na wierzchu, przy pochylaniu się widać odbyt, cyc też luzem lata i widzę je z kilkoma panami, niewybrednego słownictwa, zwracających się do nich wulgarnie i np szarpiących za rękę, albo inne części ciała. I widzę to w autobusie i z rozmowy wnioskuję, że lecą po kolejną flaszke, a potem do kumpla na chatę, to myślę, że te panienki w 99% mogą być pewne seksu tam. Znaczy, decudują się na to świadomie, na ryzyko znaczy. Czy w takim towarzystwie będzie się liczyła odmowa potem? I właśnie o to chodzi, że ja bym z takim towarzystwem nigdzie nie poszła.
                              Zastanawia mnie też jeszcze jedna sprawa. Ubierając się, a właściwie nieubierając się specjalnie (znaczy cyc na wierzchu, tyłek też) kobieta ma pełną świadomość jaką reakcję wywoła (zwłaszcza atrakcyjna) i moim zdaniem robi to celowo. To czemu się później dziwi, że właśnie osiągnęła to co zamierzała? No oczywiście, że nie o gwałt mi tu chodzi, ale o zainteresowanie, często niewybredne, ale jej strój wskazuje że lubi niewybrednie. Taki strój to jak wysyłanie sygnału do ludu.
                              • a_weasley Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 18:22
                                Oorale napisała:

                                > Jednakże częściowo zgadzam się z Wesleyem (pewnie źle napisałam,
                                > ale po co mu taki pokręcony nick).

                                Nicka użyczyła mi dość popularna postać literacka. W takiej zaś ortografii robi się z tego nazwisko... założyciela Kościoła do którego należę, doprawdy jam nie godzien tego wink
                                <ciach detaliczny opis tego, co miałem na myśli pisząc o eksponowaniu aspektów>

                                > z rozmowy wnioskuję, że lecą po kolejną flaszke, a potem do kumpla na chatę, to
                                > myślę, że te panienki w 99% mogą być pewne seksu tam. Znaczy, decudują się na
                                > to świadomie, na ryzyko znaczy.

                                Lub są na tyle głupie, by nie zadać sobie pytania

                                > Czy w takim towarzystwie będzie się liczyła odmowa potem?

                                > Zastanawia mnie też jeszcze jedna sprawa. Ubierając się, a właściwie nieubieraj
                                > ąc się specjalnie (znaczy cyc na wierzchu, tyłek też) kobieta ma pełną świadomo
                                > ść jaką reakcję wywoła (zwłaszcza atrakcyjna) i moim zdaniem robi to celowo.

                                I stąd właśnie moje porównanie do łańcucha. Pani z opowiadania Mizi chciała, żeby wszyscy widzieli, a nikt nie wziął.
                                • orale Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 18:29
                                  ale moze zdarzyć się i tak
                                  www.youtube.com/watch?v=lHHOYbvDCZA
                                  a tu wersja z naturalnymi odgłosami
                                  www.youtube.com/watch?v=4vz3k9SiOp8
                                  no i czy on głupi, że z nią do tego kibla poszedł, czy ona zdzira?
                                  • a_weasley No i kto tu kogo...? 15.08.11, 18:58
                                    Jeśli ona się od niego domagała świadczeń erotycznych, to to jest nic innego jak próba gwałtu. Gdyby zrobił to, czego chciała, wyczerpałoby to dyspozycję gwałtu. Tyle, że facet to już za równowartość polskiego długu budżetowego i skrzynkę śliwowicy się nie przyzna, że go coś takiego spotkało...
                                  • 36krzysiek Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 19:01
                                    A znacie stronę www.wiocha.pl ? W głowie się nie mieści jakie własne zdjęcia ludzie potrafią w sieci zamieszczać.
                                    • a_weasley Co jednemu błotem, to drugiemu złotem i v/v 15.08.11, 19:14
                                      Przekonali się o tym goście, którzy zapragnęli sparodiować disco-polo i w tym celu napisali piosenkę "Mydełko Fa", która stała się... hitem disco-polo.
                            • balamuk Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 16:10
                              Chyba jednak nie do konca jestesmy jednego zdania. Pod cytatami z Twoich wypowiedzi (mozna jeszcze dodac przyslowie plazowe) napisalam "bez komentarza", bo nie chcialam byc zjadliwa. Wyjasniam: uwazam, ze ich wydzwiek jest jasny - glupia puszczalska, sama chciala, dobrze jej tak - i dla mnie zupelnie nie do przyjecia. Moje, jak to ujales, streszczenie tez nijak sie do nich ma.
                              • a_weasley Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 18:17
                                balamuk napisała:

                                > Chyba jednak nie do konca jestesmy jednego zdania.

                                Każdy, kto czytał to, co ja napisałem, a nie to, co mu pasowało, wyczytałby w moich wypowiedziach otwartym tekstem drugie z zacytowanych Twoich zdań.

                                > Pod cytatami z Twoich wypowiedzi (mozna jeszcze dodac przyslowie plazowe)
                                > napisalam "bez komentarza", bo nie chcialam byc zjadliwa. Wyjasniam:
                                > uwazam, ze ich wydzwiek jest jasny - glupia puszczalska, sama chciala, dobrze jej tak

                                Nie od dziś wiadomo, że powyżej pewnej dozy złej woli można wyczytać wszystko.
                                • balamuk Re: Kijem tego, co nie pilnuje swego 15.08.11, 20:53
                                  Moze napastliwa forma utrudnia zrozumienie przeslania (nie tylko mnie)? Przyjmij, prosze, ze to pytanie nie wyplywa ze zlej woli i nie zawiera agresji. Dyskusja ma sens, pyskowki - nie.
                • asia.sthm Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 13:40
                  > Zatem o kim było to "zwalanie odpowiedzialności na ofiarę"?

                  Ogolnie o calym spoleczenstwie, a spoleczenstwo to my, Ty tez.

                  > Na ile znam język polski, zwalenie odpowiedzialności oznacza obarczenie kogoś o
                  > dpowiedzialnością przy jednoczesnym zwolnieniu z niej innej osoby (zwł. faktycz
                  > nie odpowiedzialnej).

                  Na ile ja znam jezyk polski, to wcale nie musi jednoczesnie zwalniac winnego. Wina sie tak jakby rozprowadza wedlug opinii publicznej, czyli znowu nas wszystkich . W sadownictwie jest jeszcze gorzej. Kazdy adwokat gwalciciela poswieci duzo czasu na udowodnianie "przewinien" kobiety, czym latwo zarobi na okolicznosci lagodzace dla swojego klienta i przewaznie nizszy wymiar kary, jesli oczywiscie dojdzie do wyroku.
                  • a_weasley Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 13:49
                    asia.sthm napisała:

                    > > Zatem o kim było to "zwalanie odpowiedzialności na ofiarę"?
                    >
                    > Ogolnie o calym spoleczenstwie,

                    Polskim, szwedzkim czy jedno i drugie?.

                    a spoleczenstwo to my, Ty tez.

                    Czyli o niczym. Nie odpowiadam za społeczeństwo, które w dodatku nie jest monolitem. Odpowiadam za siebie i znam też stanowisko Minerwy w tej sprawie, bośmy o tym wczoraj rozmawiali.

                    > Wina sie tak jakby rozprowadza wedlug opinii publicznej,
                    > czyli znowu nas wszystkich.

                    Nie wiem, kto to jesteście Wy. Ty w szczególności też? Przecież właśnie prezentujesz stanowisko biegunowo odmienne.
                    • asia.sthm Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 14:11
                      > > Ogolnie o calym spoleczenstwie,

                      > Polskim, szwedzkim czy jedno i drugie?.

                      Jednym i drugim i o calym swiecie globalnie.
                      W sumie nie ma znaczenia, ze ani Ty ani ja nie odpowiadamy za cale spoleczentwo, ktore jak slusznie zaznaczasz, nie jest monolitem. Jednak ksztlaltujemy, kazde z osobna, kazde na swoim podworku, owa globalna opinie publiczna. Ty prawisz o "pewnych aspektach" , ja twierdze ze zadnych lagodzacych "pewnych aspektow" nie powinno byc. Tym sposobem wychodzi nam srednia wypadkowa.
                      Moze kiedys sie spotkamy to pogadamy porzadnie, dobrze?
                      • a_weasley Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 15.08.11, 14:40
                        Asia.sthm napisała:

                        > W sumie nie ma znaczenia, ze ani Ty ani ja nie odpowiadamy za cale
                        > spoleczenstwo, ktore jak slusznie zaznaczasz, nie jest monolitem.

                        Ani też za takowe nie odpowiadam. Prezentuję tu swoje stanowisko. Sprowadzające się do tego, że jak ktoś się łatwo parzy od słońca, nie powinien się rozkładać na plaży.

                        > Jednak ksztlaltujemy, kazde z osobna, kazde na swoim podworku,
                        > owa globalna opinie publiczna.

                        Myślę to, co myślę, i nie mam zamiaru mówić czego innego niż myślę. Najwyżej pewnych rzeczy mogę nie mówić przy dziecku.

                        > Ty prawisz o "pewnych aspektach" , ja twierdze ze zadnych lagodzacych
                        > "pewnych aspektow" nie powinno byc.

                        A czy ja mówię o łagodzących?
                        Stwierdzam, że są pewne zewnętrzne atrybuty kobiecości, które wiele kobiet chętnie podkreśla. Nie jestem na tyle ślepy, żeby nie widzieć, że wiele elementów i zestawów damskiej odzieży jest koncypowana tak, żeby nie odsłaniając podkreślić. W szczególności widuję czasem na ulicach kobiety ubrane jak w przydrożnym punkcie masażu erotycznego. Taka istota zapraszając do siebie lub udając się do nieznanego sobie mieszkania w towarzystwie dwóch facetów świeżo poznanych w dyskotece czego, przepraszam, się spodziewa?
                        Bo czego oni się spodziewają, nietrudno zgadnąć...
                        • koszmarna.baba Rozpętałam burzę... 15.08.11, 20:10

                          -...więc wyjaśnię dlaczego tak alergicznie reaguję na ten temat: otóż ćwierć wieku temu (miałam wtedy 17 lat) w moim własnym domu zostałam napadnięta przez mojego kuzyna, który wykorzystał fakt, że byłam sama w domu, na moje szczęście byłam naprawdę bardzo silna fizycznie i psychicznie i po przeszło kwadransie naprawdę zaciekłej walki udało mi się wygrać ale możecie mi wierzyć,że to było koszmarne przeżycie, i nie każda dziewczyna fizycznie dałaby sobie radę. Wychodząc oczywiście zaszantażował mnie, że jeżeli komuś powiem to mi zrobi taką opinię, że będę się musiała wyprowadzić na drugi koniec Polski. Podobny numer wywinął jeszcze kilku dziewczynom- niestety już skutecznie- jedna zaszła w ciążę a on w sądzie (wykorzystując znajomości) zrobił z niej dziwkę! Dwa lata później wylądowała w wariatkowie! Na szczęście Opatrzność nie wytrzymała i po pijaku rzuciła go pod samochód - skutecznie - więc już nigdy nikogo nie skrzywdzi!!!
                          Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
                        • ter.eska Re: 30 lat temu Gurua napisała poniekąd właśnie o 16.08.11, 14:29
                          Widziałam książkę,ale niestety chwilowo dla mnie nieosiągalna ze względów finansowych,więc narazie robię sobie smaczka.
    • gat45 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 11.08.11, 19:27
      Przeczytałam. I nawet mnie nie rozzłościło. Nijakość wysokiej próby. Szkoda.
    • bbbzyta Re: Gwałt - lekko, łatwo... 12.08.11, 13:17
      Ewuś! Pooooszło, sorry, że dopiero dziś rano. Przyjemnej lektury wink
      • bbbzyta Re: Gwałt - lekko, łatwo... 12.08.11, 13:18
        Za ofertę Krajewskiego i Czubaja b. dziękuję, ale już przeczytawszy.
        • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 12.08.11, 17:18
          Fajno, pewnie kole śmrody doczłapie wink
          A "Pod Huncwotem" Mathy Grimes moze być, bo też mam na zbyciu?
          • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 12.08.11, 21:46
            ewa9717 napisała:

            > A "Pod Huncwotem" Mathy Grimes moze być, bo też mam na zbyciu?

            Bierz Bbbzytko, bierz. Bo ja chętnie potem pożyczę smile
            • kizuk Re: Gwałt - lekko, łatwo... 14.08.11, 17:34
              Przeczytałam dopiero teraz.Znając Wasze opinie nie spodziewałam się fajerwerków.No i nie było fajerwerków.sad Takie sobie czytadło,na tle naszej swojskiej babskiej literatury nawet mogłoby być,ale to za mało.I te wtręty nt dziewczyn...Wiem,Gurua poglądy ma wyraziste,czasem dość kontrowersyjne.Dawniej mocno mnie denerwowały opisy mieszkańców wsi,wychowałam się na wsi,ale takich chłopów nigdy nie spotkałam.
              A teraz te panny,co tylko czyhają,żeby kogoś o gwałt oskarżyć.Jeśli rzecz dzieje się w PRL,tzn jakieś 40 lat temu,to w ogóle niemożliwe,bo dziewczyny bały się ludzkich języków i nawet,jak się której przydarzyła przemoc w tej dziedzinie,to siedziała cicho,żeby nikt się nie dowiedział.To brzmi paskudnie,ale wiem,o czym mówię,bo to czasy mojej młodości były.
              • a_weasley Re: Gwałt - lekko, łatwo... 15.08.11, 09:18
                kizuk napisała:

                > A teraz te panny,co tylko czyhają,żeby kogoś o gwałt oskarżyć.Jeśli rzecz dziej
                > e się w PRL,tzn jakieś 40 lat temu,

                PRL istniał również nieco ponad 20 lat temu, nad czym ubolewam.

                > to w ogóle niemożliwe,bo dziewczyny bały się
                > ludzkich języków i nawet,jak się której przydarzyła przemoc w tej dziedzinie,t
                > o siedziała cicho,żeby nikt się nie dowiedział.To brzmi paskudnie,ale wiem,o cz
                > ym mówię,bo to czasy mojej młodości były.

                A lata osiemdziesiąte to były czasy mojej młodości, ze szczególnym uwzględnieniem studiowania prawa, i różne rzeczy się wtedy w tej dziedzinie zdarzały.
            • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 14.08.11, 20:17
              To pchnę, bo chyba adres nadawcy będzie, ale nie obiecuj sobie zbyt wiele, Gropo. Takie sobie.
              • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 14.08.11, 21:28
                Czytałam Pod zawianym kaczorem i nie było złe. Dzięki.
                • bbbzyta Re: Gwałt - lekko, łatwo... 16.08.11, 14:43
                  Hm, hm, już posiadawszy to dzieło... Gropo, nie martw się, mogę Ci pożyczyć przy okazji Gooniowego, jak również "Pod Anodynowym naszyjnikiem". Ewo, nie łam sobie zbytnio głowy, na pewno coś kiedyś wypłynie, żeby zrobić machniom.
                  • stara.gropa Re: Gwałt - lekko, łatwo... 16.08.11, 16:35
                    Chętnie, chętnie.
                    • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 16.08.11, 19:15
                      Wracając z wód zastałam awizo. Skoro Huncwot odpada, wieczorkiem jeszcze kepisz zrobię i zapodam, czy co znalazłam
    • kanna Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.08.11, 19:24
      Opornie mi idzie, straszliwie opornie... zabrałam na wakacje i nic sad Nie mogę, no nie mogę. Podejdę jeszcze raz, nie odpuszczę, zawsze mi się udawało do konca wytrwać, a tu odpadam po kawałku.

      Poza tym,mam wrazenie, że to juz kiedys czytałam. Wy tak nie macie?
      • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.08.11, 19:48
        Była o tym mowa przy Wojtku w Autobiografii.
        Męczę trzeci dzień, wymęczyłam kole stu stron i chyba jednak się poddam. Co to w ogóle jest?????? I korekta taka sobie, ceterum censeo, ze forumowa Mkostki (chyba ona to była?) najlepiej ze wszystkich, którzy grzebali w tekstach Guruy, sobie poradziła.
        • kanna Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.08.11, 20:37
          Autobiografie kojarze, Wojtka nie. Ale te teksty jakies znajome...
          • ewa9717 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 19.08.11, 21:02
            E, na pewno kojarzysz: mężczyzna nr 2 w życiu Guruy, prokurator, w kilku książkach za Diabła robi wink
            • czekolada72 Re: Gwałt - lekko, łatwo... 22.08.11, 16:11
              W Autobiografi bylo calkiem obszernie nt!
    • awee A ja powiem tak 22.08.11, 13:49
      Na wstępie Stefcia Rucka skojarzyła mi się ze Stefcią Rudecką
      i od tego czasu inaczej być nie chciało.

      Najbardziej denerwowało mnie jedno. Pytania sędziego do drugiej osoby zadawane w trzeciej osobie....
      Co prawda to poezja, zwłaszcza, że podobny styl słyszę na żywca. Nie w sądziesmile - ale w życiu codziennym. Nie cierpię tego, ale niestety nic nie poradzę, że istnieje. Wykorzenić się nie da uncertain
      Do tej pory wydawało mi się, że to raczej domena wschodnich terenów Polski - a tu Płock. Hmm.
      Pozdrawiam :]
      • czekolada72 Re: A ja powiem tak 22.08.11, 16:12
        Oj znam kilka osob calkiem przyzwoicie wyksztaklconych z Malopolski mowiacych taka maniera...
        • ewa9717 Re: A ja powiem tak 22.08.11, 18:30
          Tak mówi do mnie przemiła osiemdziesięcioletnia prawie sąsiadka z działki. I u niej mnie to nie razi, jest nawet sympatyczne, ale jeżeli w ten sposób zwraca się do mnie ( jakieś takie omijanie "pani", a "ty" walić nie ma odwagi) wysoko kształcona pani ze samy stolycy (spokój, Gropo, napływowa), to jest to irytujące. Czyli zjawisko nie ma charakteru geograficznego, bardziej osobowościowy. I od dyplomów niezależny wink
          • rennifer.lopez Re: A ja powiem tak 23.08.11, 21:59
            To znaczy jak, możesz zacytować, bo ciekawam bardzo? "Niech sobie weźmie tych wisienek?" big_grin To trochę jak Bogusia Chlupowa.

            A co do meritum - gwałtu postanowiłam nie czytać. To samo postanowienie miałam z krętką, rzezią, byczkami, zapalniczką i porwaniem, bo już mnie zabić było dla mnie tak niestrawne, że nie miałam ochoty na następne. Na zapalniczkę w końcu się skusiłam, porwanie dostałam w prezencie, więc przepadło, przyzwoitość względem darodawcy nie pozwoliła nie przeczytać. Rozczarowanie w obu przypadkach było duże, nie spodziewałam się cudów, ale aż tak źle miało nie być sad Więc przed resztą, włącznie z gwałtem, stanowczo postanawiam się obronić, bo moja miłość do Gurui co prawda wielka jest, ale na co mi te rozczarowania.
            • ania_m66 Re: A ja powiem tak 24.08.11, 00:12
              rennifer.lopez napisała:

              >
              > A co do meritum - gwałtu postanowiłam nie czytać. To samo postanowienie miałam
              > z krętką, rzezią, byczkami, zapalniczką i porwaniem, bo już mnie zabić było dla
              > mnie tak niestrawne, że nie miałam ochoty na następne. Na zapalniczkę w końcu
              > się skusiłam, porwanie dostałam w prezencie, więc przepadło, przyzwoitość wzglę
              > dem darodawcy nie pozwoliła nie przeczytać. Rozczarowanie w obu przypadkach był
              > o duże, nie spodziewałam się cudów, ale aż tak źle miało nie być sad Więc przed
              > resztą, włącznie z gwałtem, stanowczo postanawiam się obronić, bo moja miłość d
              > o Gurui co prawda wielka jest, ale na co mi te rozczarowania.

              u mnie bylo b. podobnie, z tym, ze narwalam sie sama na byczki przez ktore jednak nie przebrnelam. gwaltu posiadac, ani nawet tracic czasu na czytanie pozyczonego, nie zamierzam.
              za to romans..., studnie..., boczne drogi, wszystko czerwone i wiele, wiele innych napisanych za komuny i zaraz po, tak do szajki... moge na okraglo. ostatnia nowsza pozycja, ktora moglam w miare strawic byly kocie worki. potem ni huhu.
            • ewa9717 Re: A ja powiem tak 24.08.11, 00:37
              rennifer.lopez napisała:

              > To znaczy jak, możesz zacytować, bo ciekawam bardzo? "Niech sobie weźmie tych w
              > isienek?" big_grin To trochę jak Bogusia Chlupowa.
              >
              Właściwie to chyba tylko w pytaniach, np. "Pietruszkęi nie posiała?" ,"Nie ma w tym roku fasolki? A dam od siebie, bo za dużo nasiałam".
              "Niecha" nie stosuje wink
              Za to ta wysoko kształcona (ale naplywowa!) warszawska oprócz tego per ona ma zagrania takie: "Będziemy dziś w domu wieczorkiem?" I ogłupia mnie totalnie, bo ZAWSZE w pierwszej chwili myślę, że ma na myśli siebie i męża, a dopiero potem do mnie dociera, że baba pyta, czy zastanie mnie wieczorem.
              • rennifer.lopez Re: A ja powiem tak 25.08.11, 21:17
                O Maryjo, umarłabym ze śmiechu, jak by mnie ktoś tak przez "my" spytał big_grin
                • ewa9717 Re: A ja powiem tak 25.08.11, 22:46
                  No widzisz wink
                  A ta - w przeciwieństwie do miłej osiemdziesięcioletniej sąsiadki z działki, która (sąsiadka, nie działka) ma siedem klas - szczyci się przynajmniej dwoma magisteriami, jest kole dychy ode mnie młodsza i przekonana, że być wielki świat, bo w samej stolicy robi karierę, czyli zarabia wink
                  • rennifer.lopez Re: A ja powiem tak 25.08.11, 23:15
                    Jak byłam teraz na wakacjach, to wyczytałam w przewodniku o Podlasiu, że szlachta zaściankowa mówiła do siebie przed wojną (raczej pierwszą, ale tak dokładnie to już nie zapamiętałam) na pani/pan, żeby podkreślić, że nie są chłopami, którzy mówili do siebie przez wy. (Na marginesie - jestem bardzo ciekawa, czy tak było w całej Polsce i dlaczego po wojnie wszyscy zaczęli sobie panować, a forma wy zanikła - że niby wszyscy tera szlachta? Jest tu jakiś historyk? To pliiis, niech mnie oświeci).

                    No więc może ta pani wprowadza formę na my, żeby podkreślić, że ona nie jest szlachta zaściankowa, tylko wielkomiejskie państwo na poziomie?

                    PS. A wiesz, Ewo, że jestem twoją fanką? Ogromnie lubię cię czytać, od samych moich początków na tych forum jesteś moją idolką. Serio, serio.
                    • ewa9717 Re: A ja powiem tak 25.08.11, 23:44
                      Oj, lepiej nie bądź, bo mnie od komplementów gwałtownie spadają resztki ajkju wink
                      • stara.gropa Re: A ja powiem tak 26.08.11, 08:18
                        Ewo, jakie mamy plany na dziś, w którym jeziorze pływamy? big_grin
                        • ewa9717 Re: A ja powiem tak 26.08.11, 08:39
                          Na razie siedzimy w domku i odwalamy robótkę.
                          Ale plany mamy! Drugie na prawo. Blisko, bo zapomniawszy o nauczce ziobrowej, wczoraj troszku zdezelowaliśmy sobie okietek.
                          • stara.gropa Re: A ja powiem tak 26.08.11, 09:12
                            Znaczy co, szorowaliśmy łokietkami po dnie?
                            • eulalija Re: A ja powiem tak 26.08.11, 09:30
                              Uprasza się SzanPanie o przeniesienie się z dyskusją na tematy wodno-zdrowotne do wątku powitalnego. Taki bałagan to już przesada. Ja właśnie współpracuję ze ścierką i odkurzaczem, nie mam czasu na porządki na forum.
                              • stara.gropa Re: A ja powiem tak 26.08.11, 09:35
                                Tak jest, pani kapral!
                              • the_dzidka Re: A ja powiem tak 26.08.11, 09:35
                                A nie lepiej założyć wątek wodno-zdrowotny? smile
                                • balamuk Re: A ja powiem tak 26.08.11, 10:20
                                  Niniejszym pojawiam sie i znikam. Wszystkim dzien dobry, lykendu zgodnego z zapotrzebowaniem i w ogole samego przyjemnego.smile
                    • czekolada72 Re: A ja powiem tak 10.04.12, 17:57
                      Wroce do tematu, bo wlasnie Zajaczek sprezentowal mi omawiana ksiazeczke.

                      No wiec znam jednego ksiedza profesora, ktory mawia w trzeciej osobie do podwladnych.
                      "Przyjdzie do mnie na chwileczke", "Znajdzie mi ...", "Zdrowa jest?"

                      I znam fantastyczna, genailna, ceniona pania doktor, rocznik ok 55-60, ktora mawia w stylu: "niech sie rozbierze", " niech sie ubierze" - za pierwszym razem ogladnelam sie do tylu do kogo ona tak mowi....

                      Spotkalam sie takze ze zwrotami typu jw "bedziemy w domku wieczorem" i nie chodzi tu ao to, ze MY bedziemy, tylko czy ktos bedzie.
                      I to sporo, wsrod roznych ludzi sie spotkalam.

                      • czekolada72 Re: A ja powiem tak 10.04.12, 18:02
                        A, i jeszcze jedno, po wojnie narod nie zaczal do siebie mawiac per pan pani - byli wylacznie towarzysze i obywatele.
                        Panowanie bylo zle, powszechnie pojawilo sie sporo pozniej.

                        Natomiast w miedzywojniu - panowali sobie w miare wszysscy (mieszcanie i drobnomieszczanie) i to prawie od najmlodszych lat.
                        • gat45 Re: A ja powiem tak 11.04.12, 14:05
                          czekolada72 napisała:

                          > A, i jeszcze jedno, po wojnie narod nie zaczal do siebie mawiac per pan pani -
                          > byli wylacznie towarzysze i obywatele.
                          > Panowanie bylo zle, powszechnie pojawilo sie sporo pozniej.
                          >
                          Chyba się mylisz. Per "obywatel" czy "towarzysz" zwracały się do reszty społeczeństwa tylko osoby urzędowe, a i to tylko w trakcie pełnienia obowiązków. Według moich danych (pochodzących z przekazów bezpośrednich) "panowali" sobie wozak z wozakiem, a panie przekupki inaczej niż "moja pani" do siebie mówiły. Z czasem i władza zaczęła tego "towarzyszenia" unikać. Nie, żeby od razu "szanowni państwo" do ogółu się zwracać, ale tak jakoś na okrągło mówiono, żeby wszelkiej tytulatury uniknąć. "Obywatel" funkcjonował najdłużej chyba w ustach MO z drogówki. To miasto i tereny miastopodobne, bo wieś przez czas jakiś zachowywała tradycyjną formę "wy", aż ją towarzysze kmieciom obrzydzili i znikła bezpowrotnie.
                          • czekolada72 Re: A ja powiem tak 12.04.12, 14:24
                            No chyba jednak sie nie do konca myle....
                            Zwracali sie tak do siebie wzajem oraz do inszych - mo, dzialacze i urzednicy, mlodziezowka, dygnitarze, takze czesc studenterii...

                            A ze w tzw wyzszych sferach, czyli ukrytych restak szlachty, bogatego mieszczanstwa i resztek przedwojennej elity miedzy soba sobie panowali , a co poniektorzy jeszcze calowaliraczki np pani radczyni czy pani profesorowej, czy pani mecenasowej - to insza inszosc wink
                            • kizuk Re: A ja powiem tak 12.04.12, 17:38
                              Część studenterii???
                              No nie żartuj.
                              W PRL przeżyłam 45 lat i nie przypominam sobie,by ktokolwiek zwracał się do mnie per "obywatelko",a już tym bardziej "towarzyszko".Także w urzędach,czy np na uczelni.Z milicją nie miałam kontaktów,to może dlatego.
                              Aha, różni przywódce do narodu tak się zwracali,no to ja też tym narodem byłam.Ale żeby osobiście do mnie,to nigdy.
                              A panowali sobie nie tylko mieszczanie,szlachta i elity.Na wsi mało kto mówił po imieniu,czasem do starszych per "wy",ale to była oznaka szacunku,a nie skrót od "ob." A większość jednak przez "pan","pani".
                              Młodzież zresztą nie przechodziła tak łatwo na "ty" i nawet nastolatki panowały sobie .
                              • czekolada72 Re: A ja powiem tak 13.04.12, 16:01
                                kizuk napisała:

                                > Część studenterii???
                                > No nie żartuj.
                                Nie, nie zartuje, nie ma takiego powodu.

                                > W PRL przeżyłam 45 lat i nie przypominam sobie,by ktokolwiek zwracał się do mni
                                > e per "obywatelko",a już tym bardziej "towarzyszko".Także w urzędach,czy np na
                                > uczelni.Z milicją nie miałam kontaktów,to może dlatego.
                                > Aha, różni przywódce do narodu tak się zwracali,no to ja też tym narodem byłam.
                                > Ale żeby osobiście do mnie,to nigdy.
                                Alez nie trzeba zyc 45 lat. Wystarczylo 10 lat powojnia.

                                > A panowali sobie nie tylko mieszczanie,szlachta i elity.Na wsi mało kto mówił p
                                > o imieniu,czasem do starszych per "wy",ale to była oznaka szacunku,a nie skrót
                                > od "ob." A większość jednak przez "pan","pani".
                                Totez ja zaznaczylam, ze pisze o miescie, a nie o wsi.

                                Wies znam lat 90-tych i spotkalam sie z tym, ze miedzy soba panie wiejskie mowia po nazwisku i w 3 osobie lp, a o przyjezdnych mastowych - pani doktorowa, pani profesorowa....

                                > Młodzież zresztą nie przechodziła tak łatwo na "ty" i nawet nastolatki panowały
                                > sobie .
                                Owszem.
                                Tyle, ze d dziewczyn to raczej "pannowały"...
                                • gat45 Re: A ja powiem tak 13.04.12, 17:59
                                  Czy możesz nam powiedzieć, skąd czerpiesz swoje informacje ? Piszesz dość kategorycznie, więc pewnie wiesz, co piszesz. A jednoczesnie nie zgadza się to zupełnie z informacjami, które ja mam - od osób, które tamte czasy pamiętają. Pochodzą one wprawdzie z jednego miasta - a przynajmniej po wojnie wszystkie znalazły się w jednym mieście - ale jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby to jedno miasto miało zupełnie odmienną obyczajowość niż reszta kraju.
                                  • minerwamcg Re: A ja powiem tak 16.04.12, 23:41
                                    No więc właśnie, Gat, ja też się zastanawiam nad rewelacjami Czekolady, bo może żyłam w jakimś innym PRL-u? Czterdzieści pięć lat może nie, i powojenne lata też nie, bo pochodzę dopiero z zapoprzedniego lodowca (późny Gomułka rządzi!), a zresztą diabła tam, nie ma co udawać podfruwajki. Tym niemniej sierotą nie jestem, jakichś rodziców miałam, a rodzice posiadali gęby i coś niecoś o tym, jak drzewiej bywało, opowiadali.
                                    Tak więc "towarzyszyli" sobie nawzajem (i usiłowali narzucić to reszcie świata, ale świat jakoś nie chciał) partyjni, i to PZPR-owscy. W SD (zwanym Stowarzyszeniem Drżących) przyjęła się forma "kolego", a w ZSL-u to nie wiem, na mój gust powinno być "kumie". W relacjach niepartyjnych tego się nie słyszało.
                                    Z "obywatelem" było inaczej. Obywatel trzymał się twardo w urzędach, wojsku, milicji. Na poczcie lansowano adresowanie per "Ob. Jan Kowalski", ale z tego lansu świat się podśmiewał i po staremu adresował "W-ny Pan Jan Kowalski". Tym niemniej na "obywatela" dostawało się wszelką korespondencję urzędową, podanie o urlop pisało się do obywatela kierownika, a o przyjęcie na studia do obywatela rektora. Jeszcze w 1985 roku do takiego obywatela pisałam, a co.
                                    Tym niemniej w życiu prywatnym nikt nikomu nie towarzyszył ani nie obywatelował. W mieście mówiło się "pan", na wsi "pan" albo "wy" (u Redlińskiego na białostockiej wsi szwagier chce bohaterowi dać w zęby za mówienie per "pan" do swojaka z jednej wioski), a jakby ktoś chciał inaczej, toby go wyśmiali albo i co gorszego. "Pan" stał się demokratyczny i zrównał wszystkie stany, panowało się profesorowi i cieciowi, co dziś wydaje się naturalne.
                                    • kizuk Re: A ja powiem tak 17.04.12, 11:01
                                      Właśnie tak to pamiętam,Minerwo,ale sprzeczać się nie będę,bo jeśli ktos wie lepiej...wink
                                      Ale się prawie popłakałam ze śmiechu,jak sobie wyobraziłam swoich kolegów ze studiów (wczesny Gomułka), mówiących:
                                      -Towarzyszu,pójdziecie z nami na piwo?
                                      -Nie mogę,obywatelu,jutro zaliczam historię WKP(b). smile))
                                      • czekolada72 Re: A ja powiem tak 17.04.12, 11:45
                                        Z ok pierwszego 10-lecia powojennego, z przekazow rodzinnych i okolorodzinnych.
                                        Wiesz, ja nie pisalam, ze w rodzinie, czy wsrod zasiedzialych sasiadow o tym samym poziomie spolecznym mowia do siebie obywatelu czy towarzyszu, raczej Joziu, stasiu, Bronku.
                                        Natomiast juz w takim urzedzie kolega zwracal sie do kolzanki tekstem np - towarzyszko, czy moglbym odprowadzic po pracy do domu.
                                        Smieszne?
                                        Moze np tak samo smieszne jak historia np Nowej Huty.
                                        Powalajaco wrecz smieszna.
                                        • eulalija Re: A ja powiem tak 17.04.12, 12:15
                                          Zasięgnęłam informacji u Mamuni. Rocznik 39. Po wojnie szkoła podstawowa i Liceum Hoffmanowej, wtedy żeńskie. Nauczycielki w liceum do uczennic zwracały się per "panno", często zresztą z dodatkiem "niech", uczennice do nauczycielek i nauczycieli per "pani/ panie profesor/profesorze". W latach 58-62 Mamunia pracowała w bardzo państwowej instytucji, mianowicie na poczcie. W dodatku głównej w Warszawie. Żadnych łobywateli ni towarzyszy w rozmowach między pracownikami nie było. Owszem, w korespondencji się trafiało. Przy jakiś zebraniach bywało "koleżanki i koledzy". Potem pracowała w jeszcze trudniejszej instutucji, mianowicie w CKPiW"Ruch", zagarniętej później przez RSW, maleństwo przy PZPR. Tam żadnej towarzyszki nie było. Albo Hela i Jadźka albo pani Ewa.
                                          To tyle ze wspomnień szkolno-pracowych mojej Rodzicielki.
                                          • eulalija Re: A ja powiem tak 17.04.12, 12:19
                                            A "Gwałt" to tak chyba się w początku lat 60-tych dzieje. Pewna nie jestem, bo akurat inne w książce rzeczy mnie do niej zniechęciły solidnie i wracać nie będę.
                                            • czekolada72 Re: A ja powiem tak 23.04.12, 16:23
                                              Gwalt owszem, ale ja pisalam o pierwszym dziesiecioleciu powojennym, ktore znam wylacznie z opowiesci dziadkow smile
                                              Bedzie nieparlamentarnie.
                                              Polowa roku 1948.
                                              Moj dziadek (rocznik 1918), pracujacy w zarzadzie drog, zostaje podwieziony do domu po jakies potrzebne dokumenty, wpada jak po ogien, i przy okazji udaje sie za potrzeba do WC.
                                              W tym czasie babcia (rocznik 1920) uzera sie z polroczna wowczas moja mamusia, ktora ryczy w nieboglosy, ze starszym 8-letnim synkiem, ktory wlasnie stlukl krysztalowy wazon ganiajac po pokoju, a do kompletu przypalila jakis fragment obiadu, ktorego zreszta nie moze zaserwowac i tak dziadkowi, gdyz ten wroci pozno.
                                              I na to wszystko dzwonek do drzwi, babcia otwiera, kierowca grzecznie sie klania "dziendobry obywatelko. Ja po obywatela kierownika, co on robi?, gdzie jest?, bo pozno i nie zdazymy".
                                              A moja babcia, wsciekla do granic mozliwosci na caloksztalt uprzejmie wysyczala, a moze wywarczala:
                                              "Obywatel kierownik sr..."
                      • a_weasley Re: A ja powiem tak 22.04.12, 18:54
                        Czekolada72 napisała:

                        > No wiec znam jednego ksiedza profesora, ktory mawia w trzeciej osobie do podwla
                        > dnych.
                        > "Przyjdzie do mnie na chwileczke", "Znajdzie mi ...", "Zdrowa jest?"

                        To dialekt podlaski. Tam tak wygląda forma grzecznościowa. I tryb rozkazujący, i oznajmujący tak właśnie wygląda jak cytujesz.
                        • czekolada72 Re: A ja powiem tak 22.04.12, 19:32
                          A on pochodzi spod Babiej Gory smile)
                          • minerwamcg Re: A ja powiem tak 23.04.12, 00:14
                            To moży tatko góral z Beskidów sobi żonkę z Podlasia przywiozłszy, a?
                            • salam_ji Re: A ja powiem tak 23.04.12, 15:34
                              Pamiętam z dzieciństwa, jak Tato opowiadał, że w pracy mówią do siebie "Panie kolego". W rodzinnej grypsowni istnieje z tamtych czasów stwierdzenie " Panie, co Pan p**** isz!?" Niby obelga, ale w jakim pieknym stylu wink Po wojnie był tatuś w szkole z internatem, gdzie funkcjonował Kolega i powszechna do/od starszych forma "wy" (tylko do tych bardzo starszych. Do tych ciut młodszych starszych wystarczyła "Panie profesorze"). Na początku pracy rzeczywiście funkcjonował "towarzysz", ale na gruncie prywatnym tylko "kolega" (poszliśmy z kolegą Janem, poprosi pan kolegę Piotra itp)
                            • czekolada72 Re: A ja powiem tak 23.04.12, 16:24
                              No moze, czemu nie, nie znam koligacji ww ksiedza smile
    • henryk.log79 "Gwałt" - (nie)lekko, (nie)łatwo... 25.05.12, 13:25
      dziś rano w łazience doczytałem do końca, gdyby nie sympatia do Pani Chmielewskiej i zauroczenie Jej wcześniejszymi niektórymi pozycjami, to po kilkunastu stronach bym sobie darował resztę. Szczegółowo nie bedę się rozpisywał, Inni sympatycy twórczości Pani Joanny dali tu wystarczająco wiele przykładów, dlaczego jednak ta ksiązka to "nie to".
      Wiedziałem, że to forum na portalu "Agory" istnieje i dopiero rozczarowanie "Gwałtem" mnie tu przyprowadziło z pierwszym wpisem.
      • balamuk Re: "Gwałt" - (nie)lekko, (nie)łatwo... 25.05.12, 13:57
        No to wpisuj dalej, nie samym "Gwałtem" człowiek żyje. smile
      • bbbzyta Re: "Gwałt" - (nie)lekko, (nie)łatwo... 28.05.12, 18:14
        Ja też serdecznie nową duszyczkę w osobie p. henryka witam serdecznie i o regularne pojawianie się proszę smile
        • bbbzyta Re: "Gwałt" - (nie)lekko, (nie)łatwo... 28.05.12, 18:15
          Łomatko, ale mi się tej serdeczności z rozpędu porobiło :-[
          • ewa9717 Re: "Gwałt" - (nie)lekko, (nie)łatwo... 28.05.12, 18:56
            Nie przejmuj się, chłopy tu nieliczne, rozumiemy podekscytowanie wink
            • henryk.log79 Re: "Gwałt" - (nie)lekko, (nie)łatwo... 16.06.12, 18:47
              >...chłopy tu nieliczne... serio?
              • i.r.e.n.a Re: "Gwałt" - (nie)lekko, (nie)łatwo... 17.07.12, 12:25
                przeczytałam Gwałt, tak obrzydliwej w wymowie, nudnej, źle napisanej książki nie czytałam nigdy (czytałam masochistycznie przez wzgląd na dawne książki Chmielewskiej), czy naprawdę w otoczeniu autorki nie ma nikogo kto powiedziałby jej prawdę? czy chodzi wyłącznie o pieniądze?

                • papuga_ara Re: "Gwałt" - (nie)lekko, (nie)łatwo... 17.07.12, 15:44
                  No właśnie ja też nie mogę, żaliłam się gdzieś już, to pożalę i tu. Utknęłam na jakiejś kilkunastej stronie i nie daję rady. I nie czytam do końca, mimo sentymentu.Zniesmaczyłąm sie, rozczarowałam i tak dalej. No cóż, są perły i nie perły.
                  Przypomniało mi się, że moja Mama - cudownie gotująca osoba, delicje produkuje i nie jest to tylko moje zdanie - zrobiła raz gruszki w sosie waniliowym i tenże sos nie wyszedł, coś z konsystencją było, coś ze smakiem nie tak.... Nie zjadłam. Mimo miłości i sentymentu do dań mojej Mamy i jej Osoby, tamtego nie zjadłam. Nie dałam rady. Po prostu czasem tak bywa.
                  Ale to nie zmienia faktu, że cieszę się na nowe. Mimo okładki wink
        • henryk.log79 Re: "Gwałt" - (nie)lekko, (nie)łatwo... 16.06.12, 18:40
          > Ja też serdecznie nową duszyczkę w osobie p. henryka witam serdecznie i o regul
          > arne pojawianie się proszę smile

          Zbyt regularnego nie obiecuje, chyba że Pani Joanna jakiś dziełem mnie lekko.. łatwo ponownie "zgwałci"smile
          Na ten przykład nie wiem, czy i kieeedy to było, gdy przeczytałem "Wszystko czerwone", dziś ta lekturka mi wpadła(ponownie?) w dłonie i służy - wstyd przyznać - do umilania pobytu co porannego w łazience w czas przygotowań do wyjścia do pracy.
          Od 1998(rok wydania mojego "Wszystko czerwone") pewnie na tym forum już wszystko o tej pozycji napisano, dobrze chyba zrobię, gdy odpowiedni wątek wynajdę i w nim się skonfrontuję z moimi odczuciami po niezakończonej jeszcze lekturze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka