minerwamcg 01.07.17, 09:32 Oby nie na lipę. Bo na razie u nas (jestem w Krakowie) pogoda całkiem lipna. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 01.07.17, 09:51 O, Minerwo, bądź po dawnemu złotousta tytułowątkowo! Jeśli nie od dziś, to nabieraj rozpędu z kazdym dniem! Bry. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 02.07.17, 00:34 Prawda, był taki czas, że udało się całkiem ładnie wydłużyć złotą polską jesień aż do połowy listopada. Niechże się i teraz uda utrzymać ładne lato. W Krakowie dziwnie. Rano deszcz, w południe słońce, potem krótki deszcz, potem piękne, ciepłe popołudnie i na koniec znowu popadało. Mamy w naszym słowniku pogodowym jakieś określenie na taką pogodę? Bo u Gata to pewnie jakieś bordello con fuocco, jak pięknie nazwać pogodę zmienną do obłędu? Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 02.07.17, 09:07 Hm, ja od Krakowa daleko, a ciąż Wyspiański i Wyspiański... Protestuję! Bry. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 01.07.17, 09:51 Po wczorajszych nawałnicowych opadach wyraźnie spadła moc lata. Nie udałam się do lochu. Witam. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 01.07.17, 10:07 > Nie udałam się do lochu. to moja zasluga ha ha lipcowo Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 01.07.17, 10:11 Ano wlasnie - lipa, nie lipiec! Mimo wszystko - miłego! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 02.07.17, 10:41 Deszczawo. Mokrawo. Koty się obraziły. Pies wąszy po mokrej trawie. Jak na lipiec, przewidywalne, w koncu to na lipiec przypada u nas najwyzszy metraż opadów. Cześć. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 02.07.17, 11:31 U mnie październikowato. Chmury jednolite i dość wysokie, przejściowo deszczyk, ale tylko takie małe lacrimoso, żadnego porównania z tymi tropikalnymi ulewami sprzed kilku dni. Gradusów 14. Bałamuku ???? - powiedział Gat zachęcająco. Czternaście celsjuszków się goni po bujnej przyrodzie, pies wesolutki i zaraz po powrocie ze spaceru daje do zrozumienia, że on mógłby znowu (tylko chętnie wcześniej coś by przekąsił), człowiek z przekonaniem podkręca w czerwoną stronę zostawiony na chłodnej wodzie mieszacz przy prysznicu, a idąc spać owija się - też z przekonaniem - w kołderkę i mówi sobie, że kołderka jest dobra i że rację miał ten, kto ją stworzył. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 02.07.17, 11:32 Cześć, patrząc przez okno z zaskoczeniem stwierdziłam, że zapomniałam o istnieniu kurtek, w które społeczeństwo dzisiaj masowo się przyodziało! Jak miło nie musieć się kryć przed słonicami, lubię słonice, może tylko nie tak agresywne, jak przez ostatnie parę tygodni! Miłego lipca życzę! Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 06:24 Kazda pogode zamienie na lato, ktore sie (chyba)wlasnie skonczylo! Miłego! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 07:28 Bez deszczu. Chmurki lekkie. Barogram korzystny (na razie, bo będzie sie huśtać). Mapa baryczna zachęcająca. Rano mokra trawa, która tak świetnie przenosi zapachy poranka i tak strasznie trudno przekonać psa, żeby przeszedł ten metr dalej i zrobił siusiu, skoro on własnie wąszy i jest bardzo zajęty... A kury, kury o poranku... Kogut się zapętlił, jakie to świetne... Natura stara się pomagać, miło z jej strony... Cześć. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 09:32 Uprzejmie informuję, że użyczenie lochu może nastąpić w okresie 15.10. - 31.03. każdego roku. 1.04. - 14.10. jest niedostępny dla chętnych (bądź sterroryzowanych) odwiedzających. Cena - symboliczna złotówka - do negocjacji. Za oknem dworzec i Wyspiański przeplatany z flagami. Witam. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 09:41 Och, brałabym od Balamuka bez umiaru... Bry. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 09:46 eulalija napisała: > Uprzejmie informuję, że użyczenie lochu może nastąpić w okresie 15.10. - 31.03. > każdego roku. Prawie dokładnie znajome daty! Raz w zyciu złożyłam wniosek z Narodowej Fikcji Zdrowotnej, lekarz napisał, że źle znoszę słonice, że turnus mam dostać w okresie od początku listopada (te 2 tygodnie październikowe to jeszcze sezon grzybowy, rozumicie) do końca marca. Czekałam przepisowe 1,5 roku, po czym dostałam turnus w czerwcu. O szczegółach nie napiszę, ale ulżyłam sobie Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 09:56 Babcia zawsze mówiła, że jak w Tuchowie jest odpust, to musi lać. Jeśli mądrości ludowe są aktualne, to w przyszłym tygodniu ochłodzenie się skończy. Co prawda dotychczas zasięg tuchowskiego odpustu wydawał mi się mniejszy, ale widać wziął rozpęd. Za to stan nawodnienia się drastycznie zmniejszył. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 11:00 Może polać, nawet nawalnie. Tak, zeby kiedy nam ten dach naprawią (podobno dziś zaczynają i na jutro ma byc, rozumiecie, szczelny) to od razu, zanim każą nam wracać do pokoju, dało sie przetestowac jakość robót dekarskich. Bo najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, ze oni naprawia, my wrócimy, deszcz spadnie, okaże się, ze nadal kapie, ewakuuja nas i tak trzy dni z rzędu do obłedu Już się cieszę na takie atrakcje Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 11:40 Cześć, u Rodziewiczówny w Lecie leśnych ludzi dziecięciem będąc wyczytałam taką gadkę: - Trzeba się zwijać, bo z pełnią się zasłoci! I głuchy święty nas posłyszy! - Jaki głuchy święty? - spytał Coto. - A ten patron od deszczu. Przykazał mu Pan Bóg: idź gdzie proszą, a on dosłyszał: idź, gdzie koszą. No, i byle posłyszał ostrzenie kos, leje! Eulalijo, cena za wynajem lochu do negocjacji, to może i termin również? Dla dobra ludzkości (polskiej, bo gdzie indziej Moberg został przetłumaczony do ostatniego zdania!)proszę Cię, udostępnij na parę godzin, trza przecież tłumacza przetestować przed zawiezieniem do trybka i przykuciem do kaloryfera! O co biega? - zapytają chmielewszczanki. Już wyjaśniam. Otóż Vilhelm Moberg, wybitny pisaz szwedzki napisał tetralogię o emigracji Szwedów do Ameryki Północnej w XIX wieku, która została przetłumaczona na wiele języków. Na polski pierwsza część pt. Emigranci została przetłumaczona przez Marię Olszańską w 1982 roku, druga, pt. Imigranci, przez Marię Olszańską i Halinę Thylwe. Pozostałe dwie - Osadnicy i Ostatni list do Szwecji, od trzydziestu lat spędzają sen z powiek różnym bluzeczkom! - Dlaczego? - Ano dlatego, że nie zostały przetłumaczone, bądź nie zostały wydane w naszym pięknym kraju! Ani chybi, jakiś dupek uznał, że Wydawnictwo Poznańskie u progu XXI stulecia ma ważniejsze sprawy na głowie niż wydawanie duperel o emigracji Szwedów! Zwierzyłam się wczoraj Asi na czerwcowym, że serce mi krwawi na takie lekceważenie wybitnego dzieła wybitnego pisarza i Asia znalazła rozwiązanie: Otóż należy udać się do Szwecji i porwać - grożąc karabinem - kogoś, kto przetłumaczy dwie nieszczęsne części na polski. Delikwenta osadzić w lochu wynajętym od Eulalii, lub przetransportować go do trybka (Gat słusznie zauważyła, że jej psina i trybek mają jednakowe inicjały : P. T.), przykuć do kaloryfera i - karmiąc obficie i traktując humanitarnie - skłonić do działań translatorskich. Gat atoli wypatrzyła lukę w genialnym planie Asi, tłumacząc, że istnieje możliwość, że porwany delikwent znał będzie świetnie dialekt kantoński lub mandaryński, względnie perfect - norweski, i co wtedy? Czy Szanowne pomogą w dopracowaniu planu ? Zapraszam! Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 12:59 Ja juz mam najlepsze rozwiazanie, na ktore wpadlam sporo lat temu przy jakiejs zupelnie innej sprawie, ale bardzo sie boje, ze kolezance Minerwie kolo pióra zrobie. Otoz najlepiej bedzie porwac nas obie, ja bede tlumaczyc a Minerwa pieknie to najpiekniejsza polszczyzna napisze. Tym sposobem moglybysmy zbic kokosy i uszczesliwic mrowie bluzeczek najrozniejszych w kraju nad Wisla. Minerwa niech tego postu lepiej nie czyta. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 13:08 Weźcie do kompletu Berrin. Kupą raźniej, tres faciunt collegium, Бог троицу любит, itd.... Tylko nie wiem, czy szybciej pójdzie, czy wprost przeciwnie, bo będziecie rozmawiać na lekcji. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 13:10 PS A to mi przypomniało, jak rodzice kupili "Kalevalę" i mały Gat dopytywał się, co to jest "przekład literacki", a co "przekład filologiczny", bo na tym egzemplarzu po raz pierwszy się z czymś takim zetknął. A, oczywiście, co wydrukowanego wchodziło do domu, to Gat musiał przeczytać. Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 13:15 Jak chcecie lokal w lochach, to ja dam! Mam duże piwnice, nie bardzo zimne, ok 18 celsjuszów. A jako rozrywki dodatkowe bardzo fajnego psa i dużo kotów. I jezioro niedaleko. Wszystko za możliwość słuchania, jak będziecie tłumaczyć Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 13:31 Rrrany... ja jestem małoobcojęzyczna, dogaduje sie po włosku i po rosyjsku, nieco kumam powoli mówiony francuski oraz angielski powoli czytany. Nic jak nalezy. A, i przez jakis czas "rozumiałam czytac" po szwedzku, choc dośc monotematycznie, kiedy po raz pińcetpionty odczytywałam tabliczki w kolejnym muzeum morskim w tym pięknym kraju. BTW, wiesz Asiu, ze kazdy mój rejs do Szwecji, od maja do października, odbywał się przy pogodzie, której opis w prognozach zaczynał sie od słów "wyż stacjonarny zalegający nad Szwecją..."? a jak nie płynęłam, to mieli sztormy i ulewy Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 13:53 Nie wiem jak ten wyz ma zalegac nad cala Szwecja, bo Szwecja jest dluga jak cala Europa. Gdyby ja odkleic na gorze i przykleic czubek na dole to dosiegnalby do morza srodziemnego. Jelito takie porownywane przez komikow do prezewatywy w zwisie. Czyli wiesz jak wybrzeze wyglada i jak sie wchodzi lub wychodzi z wody po sliskich skalach. To jest szczegolny rodzaj sportu . Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 14:24 Wiem, ze Szwecja jest długa, pływałam wzdłuż . I on zalegał. Ten wyż. Potem jak się przestawilismy na Alandy, to zaczął zalegać tam. I tak, wiem, znam ten szczegolny rodzaj sportu, hi hi, to, ze mam nadal wszystkie zęby to jest szczegolna opieka opaczności. To w Szwecji po raz pierwszy zobaczyłam kierowcę, który stojąc na bezludziu na środku drogi nie jedzie, bo droga biegną przepiórki (chyba, głowy nie dam, bo juz sie zmierzchało i to były tylko takie bure kłebuszki) i on je przepuszcza. Rozczulenie zostało mi do dziś Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 15:40 Przepuszczałam kiedyś kaczuszki na lewym pasie DTŚ w środku Katowic. Inni tez przepuszczali, całe i zdrowe przelazły już przez kilka pasów. Skąd się tam wzięły i po co przełaziły nie zdołałam wymyślić. U siebie na wsi przepuszczałam też sarenkę. Przyhamowałam na widok zwierzątka nadchodzącego łąką po prawej, po czym zahamowałam całkiem. Bardzo słusznie, bo sarenka zbliżając się do ulicy po prostu spojrzała na mnie i spokojnie, nie zwalniając, na tę ulicę wlazła. Przemaszerowała mi przed maską i poszła na łąkę po lewej. Nie wiem, czy takie zachowanie świadczy o głupocie zwierzątka, czy o dobroci ludzi, przez którą nauczyło się, że ma pierwszeństwo. Z całą pewnością głupie są bażanty, pchają się pod koła nachalnie i bezmyślnie, a jeden usiłował się nawet zabić o mój dom, jak by nie było element spory i mało ruchliwy. Mimo to raz tylko widziałam na skrzyżowaniu martwego, podejrzewam, że kierowca nie zdążył zahamować... Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 16:10 Cześć, pomysł z Asią w roli Szeherezady niezmiernie mi się spodobał, Minerwa i Berrin na pewno dadzą się porwać do ciepłego lochu Felis, tym bardziej, że atrakcje w postaci zwierzątek i pobliskiego jeziora gospodyni zapewnia. A w piękne dni pełne słonic i różnych letnich zapachów Asia, wdzięcznie upozowana na skale (może to być np. materac), bęzie mogła dodatkowo odgrywać rolę Lorelei, dziewczyny mogą się zanieniać rolami, to Asia, to Minerwa czy Berrin będą mogły syrenimi głosami zwabiać tłumy turystów i będzie many na opłacenie lochu Felis. Super pomysł! Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 16:17 He he, znam takich co w deszczowy dzien przepuszczaja dzdzownice, ze o slimakach i zabkach nie wspomne. Fakt ze na sciezce rowerowej, nie z samochodu, ale zawsze. Jak za dlugo to pelzniecie trwa to lapie sie delikwenta w garsc i przenosi na druga strone aby nikt inny tez ich nie przejechal. Kiedys znajomy, pamietajac zderzenie z bazantem, przyhamowal ostro przed innym bazantem az go znioslo do rowu i uszkodzil cos powaznie. Obiecal wiec sobie ze nie bedzie hamowal w takich wypadkach i co? i nastepnym razem wcisnal hamulec do dechy przed dorodna ropucha. Nieruchomo byla i raptem skoczyla. Odpowiedz Link
goonia Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 18:19 Dzien dobry w piekny lipcowy poniedzialek. szcegolnie piekny bo wolny od pracy. Co sie robi z dniem wolnym? Strasznie sie za Wami stesknilam. Sprobuje troche zaleglosci forumowych nadrobic. Wasza Goonia Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 18:46 Cześć Gooniu, bluzeczkam zamszowa, opowiesz, ci się działo w Kanadzie przez ubiegły rok? Ostatnio pisałaś, zdaje się, że wielu Amerykanów z USA planuje przenieść się do Kanady, jeżeli wybory wygra Trump, jak to wygląda obecnie? Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 18:53 Jest Gooonia - jest dobrze. Też nam tęskno było. W wolny dzień się leniwi. I w następny wolny tez się leniwi. I dlatego po paru latach wolnego jest sie leniiwym Jak zwierz. Leniwiec. Już lipiec? Cześć. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 22:52 Lipny ten lipiec, jak na razie. Wczoraj dziecko młodsze marzyło o rękawiczkach. A to już uważam za przesadę o tej porze roku. Dziś na Trzech Koronach wiało polarnie jakoś. Kurtki wdzialim na siebie. A podobno przed naszym przyjazdem były upały 3-stopniowe. Jakoś ich nie spotkałam. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 22:53 Miało być 30-stopniowe. A w ogóle: Cześć! Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 23:06 Ale poziomki pod tym zimnym Lubaniem od rękawiczek były. Nawet dojrzałe i pyszne. Jagody trochę wyżej też. Ale w dużym stopniu w formie zielonych kuleczek. I byli szaleńcy latający po tych górach biegiem w te i nazad kilkadziesiąt km w ramach czegoś o nazwie Triada. Wiecie, ja ich podziwiam, zazdroszczę kondycji i wytrwałości i sił i samozaparcia, ale... No, jak idę po takich górach, to lubię popatrzeć na okolicę, znaleźć to spożywcze na krzaczkach i pozachwycać ogólnie i szczególnie, może zdjęcie zrobić a iść szybko też, ale wedle własnego uznania. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 06:44 Triada... Taki trening dla Chińczyków? Lubań mi rozdepczą! Bześć. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 07:42 Cześć podobno załatali mi dach, wracam dziś na własne śmieci. Ciekawe, ile potrwa przeprowadzanie nas ( z przepinaniem komputerów i telefonów i ustawianiem wszytskich uprawnień na właściwe gniazdka) kiedy nie będzie argumentu w postaci wodu lejacej sie z sufitu jak prysznic. Papugo, trudne dni przed nami, zamykają NASZĄ połowę miasta... będę musiała wsiąść na turlajke, choć kostka jeszcze doskwiera. Trzym się! Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 08:51 Wyspiański. Jest okazja poprasować gacie MLP. Cześć Gooniu! Kooopaaa laaaat przeleciała! Witam. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 08:57 U mnie coś jakby dżinks, przeciera się... Bry. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 09:39 Goonia we wtorek jak ten promyczek na nadchodzacy piatunieczek. No, czyli piatki juz nie zagrozone, co za ulga. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 10:38 W telegraficznym skrócie: do lochu chętnie, doświadczenie w tłumaczeniu z surowego na czytalny polski owszem, aczkolwiek kontakty literackie ze Szwedami kończą mi się na Astrid Lindgren. Aa, znam jeszcze "Potop" i "Szantę oliwską". Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 11:09 Juz ty sie nie martw - graloby nam w zespole jak najpiekniejsza orkiestra. Jeszcze Berrin do trzymania cugli i stworzone zostaloby dzielo. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 12:21 Szalenie mnie porusza i nobilituje włączenie mej skromnej osoby do triummulieratu translatorskiego. Bym Wam kanapki i herbatę robiłą Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 13:07 Nieeeeeeeeeeeeee !!!! Kanapki to ja robię i słucham zmagań językowych. Dlaczego ja ? Bo ze mną jest gwarancja, że wszystkie powierzone produkty odnajdą się w postaci kanapkowej. Nic nie wyżrę cichcem, ani okruszka. Możecie prosić i grozić, Gat i tak nic nie zje. A poza robieniem kanapek i herbaty/kawy przycupniemy sobie z Felis w kąciku. Nawet nas nie będzie widać, bo zamienimy się w słuch(y). O ! Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 13:45 Kanapki proszę bardzo, w lokalnym sklepiku jest bardzo dobry chleb. Tylko ode mnie trzeba je trzymać z daleka. Jak nie ma jadalnego, to mogę nie jeść. Jeśli jadalne jest w zasięgu ręki, to wyżeram bezwiednie. Dołączyłabym jeszcze Psa Tobiasza i Spaniellę, ale nie wiem czy triu-coś-tam-tłumaczeniowy nie porzuciłby pracy na rzecz gapienia się na psie trio. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 13:56 A pierogi?! Ja bede domagac sie pierogow i jak siebie znam, bede wtedy glosno. Czy ja mam rozumiec, ze juz nalezy zawijac rekawy ? Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:02 Oglądanie figlów psiego tria będzie wydzielane zespołowi literackiemu jako nagroda. Na przykład po skończeniu x akapitów - kwadrans z psami na podwórzu. Po zakończeniu rozdziału - prawo do spaceru z psami nad jezioro (masz jakieś w zasięgu, prawda ?) Ja sobie psie trio rezerwuję także jako pomoc w likwidacji resztówek po kanapkach. Ciebie, Felis, od nich (od produktów spożywczych w ogóle) odgrodzę własnym ciałem. Obraz zaczyna się precyzować. To lubię. PS A ten chleb to krojony ? Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:07 Spaniella lsniącobiała i PT lśniącoczarny będą pięknie wyglądać w duecie. Tylko że mnie sie lepiej pracuje na trawniku niż w lochu. Może być altanka. Albo krzesło pode drzewkiem. W pracy cierpie, że byłabym znacznie wydajniejsza, jakby mi postawili biurko gdzies na dworze z widokiem na kury... Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:14 Ten loch to sie strasznie zdeaktualizowal (trudne slowo) skoro nie trzeba nas trzymac na uwiezi. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:18 Fakt. Loch był konieczny ze względu na tłumacza - zakładnika, a skoro wy po dobroci.... Proponuję alternatywnie własny ogródek. Stół na sześć osób pod prawie wiekową magnolią. Najlepsze bagietki w całym Montargisie w piekarni obok. Wino czerwone prawie miejscowe ("wilcza winnica" się nazywa i wilka ma na etykietce) - w ilościach nie kontyngentowanych dostępne na każde życzenie. Białe albo różowe - na życzenie, bo trzeba donieść z lodówki. Francja, więc sery w liczbie 365 odmian, mniej lub bardziej śmierdzące. Łęgi nadrzeczne i takież ścieżki spacerowe o 150 metrów od domu. No, czym jeszcze mogę zanęcić zespół ? Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:21 Wiem ! Na otwarcie prac Tubylec zrobi ratatouille ! A na jego ratatouille to już i z Australii, i z Sybiru ludzie przyjeżdżali, nie chwalący się. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:36 O. Ratatuja. Jak jest ratatuja, to ja jadę, innych zachęt nie trzeba. Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:53 Loch miał być właściwie atrakcją w razie upałów. Z jednego lochu jest widok na krzaczki lawendy i jaśminowca. Altanką nie dysponuję, ale mam taras wyposażony w markizę. Krzesła i drzewa też mam, nawet hamak. Aczkolwiek z ratatują i 365 serami nie wygram Chociaż... Niedaleko jest knajpa reklamująca się pierogami. Jeszcze nie próbowałam, ale kto wie? Asiu? Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 15:47 Felis, są dwa tomy do przetłumaczenia... Proponuję jeden w Szalecie pod Montargisem, drugi u Ciebie. Taras pod markizą mnie przekonuje, z lochem dyspozycyjnym w przypadku fali upałów. U mnie też są piwnice, w tym "winna", czyli z podłogą ziemną - taka najbardziej zapobiega wahaniom temperatury. Za to w zasięgu ręki trochę za dużo gradusów - napitki od 2% (cydr) do 70+ (nielegalnie pędzony calvados prosto z normandzkiej fermy). Ale wodę mineralną też tam składuję w dużych ilościach. Z bąbelkami i bez. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 01:37 No chyba przyjdzie sie rozerwac albo bedziemy sie przenosic. Te dwa tomy starcza nam na kilka fajnych miejsc i żarć. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 07:37 Wolne grupy wodorotlenowe mi nie przeszkadzają, gdyż jak niepijąca całkowicie (bo mi nie smakuje ) Pracować mogę żrąc, w lochu - jesli ma okienko, na trawie i na tarasie pod markizą. Och. Jak tak wieje i chmury pędzi , to mam straszliwe poczucie znajdowania się w niewłaściwym miejscu! Na jeziorze powinnam być! A tak - zamknięte ulice z powodu wizyty i kot kicha - dzis go będę wetować... Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 07:50 Ale ta magnolia to w lipcu kwitnie?? Miłego! Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 08:12 Podobno niektóre magnolie kwitną dwa razy, ale jeszcze takiej nie spotkałam. Za to cień na pewno dają, zwłaszcz stuletnie. Cześć. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 08:57 O piątej rano te kraczące się pokłóciły. Draka trwała kwadrans. W cichym o tej porze miejscu na Targówku wrażenia z gatunku horror. Witam. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 09:24 Rano jedna wrona strasznie sie piekliła,nie wiedziałąm, o co jej chodzi - a potem uliczką ex-Mławską ("ulica obecnie nie istnieje") przemknął biało-czarny kot, a ona nad nim pikowała przechodząc w lot koszący i ewidentnie starając się kociego wypłosza przepędzac i nękać. Druga wqrona baczyła z gałezi, jak tamtej idzie nękanie. Schował sie pod samochodem i panikował. Przegoniłąm wronę, nich się odczepi, lęgi juz wyprowadzone, żadnych bezradnych pisklaków albo nielotów w okolicy nie ma, a ta siem kota czepia. Długo bał się wyleźć spod wozu, a potem zwiał do smietnika. Wczesniej ta sama wronia para starała sie stalkować Spaniellę - ale im nie wyszło, bo Spaniella wąsząc nie zauwazyłą, ze jest stalkowana. A potem, jak zauważyła, to chciała się zaprzyjaźnic, co wrony ostatecznie zdeprymowało. A nad gołebnikiem ktory jest nad kurnikiem, latają białe gołębie. Jeszcze jedna chmurka Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 09:27 Nie, kwitnie w kwietniu, zanim pojawią się liście. Wygląda wtedy tak zjawiskowo, że to zahacza o kicz. Po kilku dniach te wielkie kielichy opadają (u mnie są białe z różowym dzikomajtkowym), po czym najpierw pod drzewem mamy biało-różowy dywan, a potem toto gnije i robi się koloru caca d'oie (na dodatek chyba gęsi chorej na żołądek) - trza grabić i wrzucać do kompostiery. A potem to już wyłażą liście - owalne, mięsiste wielce, ciemnozielone, błyszczące i strasznie gęste. Drugie kwitnienie zdarza się czasem w lipcu, ale są to pojedyncze kwiaty, które giną w tej gęstwinie liści. Moja wygląda dokładnie tak : Nich ktoś mnie nauczy zmniejszać obrazki !!!!!! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:14 Pod mojemi oknami od strony podwórka (a zatem tej, którą Papuga raczej nie chadza, bo jej trasa podmojookienna to okno od salonu jest) rosnie takich pięć. Najbardziej, oczywiście, kwitną te środkowe, ale flanki też się starają. Zjawiskowo jest, choc regularnie zapominam uwiecznić. W tym roku kwitły dopiero w maju, i to w połowie. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:14 A tak w ogóle, to muszę. Bo dziś na porannym spacerze natkłam się na ponownie na moją "ulubioną” tablicę "upamiętniającą" i mnie znowu cholera trzasnęła. Otóż jest to tablica ku czci i ku pamięci (www.polskaniezwykla.pl/web/place/26689,warszawa-tablica-pamieci-przy-ul--franciszkanskiej-14.html). Żołnierzy AK oraz nieznanej liczby ofiar cywilnych. Tablica ku czci NIEZNANEJ LICZBY. To moja osobista coporanna uraza - że moja własna wrażliwość jest nieco inna niż oficjalna, niech będzie, trudno, ale żeby składnia? Codziennie patrzę na tę uczczoną nieznana liczbę i co? mam sobie tłumaczyć, ze skoro są pomniki nieznanych żołnierzy, to może być tablica ku czci nieznanej liczby...? Czy nikomu nie przyszło do głowy dać ten tekst do przeczytania ZANIM trafił na tablicę i na ścianę budynku? Czy nie można - skoro już czcimy tych cywilów i tak trochę na doczepkę do żołnierzy (bo o żołnierzach jest wszystko - ilu, skąd) napisać chociaż, że ona jest ku czci ofiar cywilnych których liczby nie można ustalić? Wtedy będzie po prostu i uczciwie – „Żołnierzom i całej reszcie”… Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:19 Zaczęłam mieć mordercze uczucia wobec zwierzątek. Ok. wpół do piątej rozszczekały się psy. Niechta, szedł ktoś ulicą, pies jest od szczekania, a że jak zacznie jeden, to muszą później wszystkie, to jakoś przeżyję. Obszczekają obcego i przestaną. No i zarazy jedne nie przestały. Głównie głos dawała małoletnia suka sąsiadów. Berneńczyk. Czasem milkła i wtedy odpowiadał jej jakiś mniejszy. I wtedy ona jemu. I on jej. I tak w kółko. Wstałam o 6:15. Stała cholera na tarasie i szczekała. Wyjrzałam na ulicę, puściuteńko, ale ten drugi gaduła szczeka... spod mojego domu! Florek! Siedzi sobie na podjeździe i ględzi. Spojrzał na mnie, pomachał ogonem i dalej prowadził konwersacje z sąsiadką. Bydlę wczoraj wybrało budę na nocleg, o świcie obszczekały kogoś, po czym urządziły sobie pogaduchy. Jedno PRZED swoim domem, a drugie ZA swoim. Jakby nie mogły się spotkać przy siatce i pogadać szeptem Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:23 Ha! A Spaniella w domu nie szczeka. Nie wiem, jak jej wyjasniła, ze nie powinna, ale wyjasniłam. sygnalizacyjnie szczeknie raz, jak ją coś zaniepokoi, ewentualnie, jak jesteśmy z wizyta na zaprzyjaźnionym balkonie, to dwa albo trzy razy. Po czym złości się oczywiście dalej, ale juz bez otwierania pyska, co daje przepiękny efekt dźwiękowy jakby czkawki połaczonej z grzmotem odległej burzy , bardzo kameralny. Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 11:21 Te dwa upiory nie szczekały w domu Szkoda, że nie wiesz jak wyjaśniłaś. Florkowi tłumaczę, że jak zaszczeka, to ja już wiem i nie musi mi powtarzać, ale jakoś nie mogę go przekonać. Tak samo nie mogę go przekonać, że ulica jest miejscem publicznym, a nie jego prywatna własnością, w związku z czym ludzie i psy mogą tam chodzić, za to on nie powinien tam spać. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 12:12 Pies Tobiasz nie szczeka wcale. Gdybym na własne uszy nie słyszała, jak darł mordę w schronisku, kiedyśmy go zabierali, to mogłabym myśleć, że mu jakiś zboczeniec struny głosowe poderżnął. A teraz jest tak, że z częstotliwością +/- trzy razy do roku wydaje z siebie jeden, pojedynczy szczek - zazwyczaj, jak jakiś hałas go zaskoczy. Ale za to jaki szczek ! Godny co najmniej psa Baskerville'ów, albo i jakiejś większej bestii z gatunku apokaliptycznych. Głęboki, prawdziwe psie basso profundo, i donośny jak grzmot. Czasem poszczekuje przez sen, ale wtedy za to prawie dyszkantem i cichutko. Kolega bearneńczyk z sąsiedniego ogrodu często szczeka towarzysko zza muru, a PT odpowiada cichym, ale przenikliwym warkotem. Tamten chyba to słyszy, bo najwyraźniej chłopaki konwersują. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:19 Mam takie cuda dwie posesje od państwowej pracy. Para potężnych magnolii flankuje ładny willo-pałacyk, kiedy kwitną, wyglądają zjawiskowo. A potem płatki opadają i na grubym różowym kobiercu wylegują się dwa husky, co z kolei daje efekt fantasy. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:40 Czarny, lśniący pies buszujący w kobiercu upadłych kwiatów magnolii, też dostarcza wrażeń estetycznych z wyższej półki Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:44 Biały, lsniący pies tez ich dostarcza w takiej sytuacji A jakby tak oba na raz! Och! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 14:09 W takiej sytuacji nawet tłusta blondyna by dostarczała... Rano zanussiło się na niezły kawał dżinksu, ale oczywiście Wyspiański ma ostatnie słowo... Jak już mi się to lato marnuje, to mogę wskoczyć do lochu. Kanapki chyba mnie zwabiły jako antyGata. W przerwach między konsumacją mogę się np. zająć przecinkami i takimi tam, bo jak czytam uważnie, jestem w stanie Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 14:51 A to chodź. Ty się pchasz do wody jak ja jeszcze noszę ciepłe gacie, to może nawet ci się przestanie marnować. Ciepło jest i przesadnie sucho, jak raczy popadać to krótko i byle jak, trawnik przeistoczył mi się w nędzne siano, a za wodę dla różnych owocowych zapłacę majątek. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 15:27 Kto prosił, żeby poinformować czy w korporacjach jest tak jak opiwiadają? Jest, zdecydowanie. Dochodze do wniosku (który zresztą uzewnętrzniłam rozmawiając kiedyś z Kociem), że mózna pracować w korporacji inormalnie żyć, można też wychowywać trójkę dzieci i normalnie żyć, jednak połącznie korporacji i trójki powoduje jakieś straszliwe ogrnaniczenie czasu i chęci do działania. Co w moim wypadku jest dość zabójcze, gdyż ja jestem typem napędzającym się różnymi działaniami. Już nawet nie nadrabiam, w przeciwieństwie do Gooni, zległości i zostały mi wyłacznie wyrzuty sumienia. Dzisiaj znalazłam jednak pomiędzy róznymi pismami sądowymi prezentowy tekst - kryminał i postanowiłam, że 30 minut jeszcze nikogo nie zbawiło. Doczytałam lipiec, a dalej się zobayczy . Gat, po opisach możliwości żywnościowych w twoich okolicach mam ochotę spakować walizeczkę i ruszyć. No i co z tego, że sery mi szodzą, takie urlopowe to na pewno sie nie liczy. A mój obcięty i odfilcowujący się pies, szczeka bardzo dużo i skarżą się na niego sąsiedzi i jak ja mam je wytłumaczyć, ze dopuki ktoś nie wchodzi na jej podwórko to można go jednak zostawić w spokoju? Idę szukać zagadek. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 16:33 Ja mam w ogrodku trzy - zolta, bladorozowa jak na fotce i bordowa. Nie tak wielkie jak na fotce, ale calkiem calkiem, tyle, ze kwitbna RAZ w roku. No a jak przekwitna to wlasnie ww opisana kolorystyka i pacia na ziemi. Co do szczekajacych - pisadam dwa - Kudłaty drze sie ile sie da, chyba, ze spi albo konsumuje. Zadne tlumaczenia, prosby, grozby - musi informowac otoczenie nawet o tym, ze NIC sie nie dzieje. Jedyny plus - bas gruby niczym spod ziemi. Natomiast Ryska de facto nie szczeka w ogole. Jak juz szczeknie - to trz basem, moze nie spod ziemia, ale jednak basem Chyba bedzie burza zaraz... Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 19:58 Piękne te wasze magnoliowo - psie opisy. Magnolie oglądam sobie wczesną wiosną, urlopując krótko w UK. Piękne to widoki. Piesy są u dzieci. Codziennie ( tak sie składa) u nich jestem. Duża Tama - uratowana ze sznurka na tamie - to chodząca dobroć. Owczarek niemiecki. Strofując kundelka Felka, gałgana i cwaniarka, trzeba obserwować Tamę. Przylatuje, słucha co sie mowi i liżąc człowieka rękę prosi - no, przecież nic takiego nie narozrabiał. Dobry Felek, on chciał dobrze. I jak można Felusia skarcić skoro taką obrończynię ma? Kota dostała sie dzieciom gratis. Jako dodatek do domu. To wiadomo - jest u siebie a reszta człowieków ma się dostosować. Czarna piękność chodząca swoimi scieżkami. Nieco popadało i podlało wyschniętą działkę. Mało, ale lepszy rydz... Dzień dobry. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 20:29 Wyglada na to ze Fela (Felicia) i Felix - Felek - to niezwykle popularne psie imiona ) Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 12:24 Z kotą to norma. Koty pozyskuje się przez wciśnięcie (np. nasz niodżałowany George został nam wciśnięty, w dodatku wraz z bratem), przez przybłąkanie, przez uratowanie (Hermiauna) oraz przez zaposięście domu. Masz, człowieku, dom? To zaraz będziesz miał kota. Albo dwa. Albo trzy, jak Alicja. Albo cały koci wał. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 13:29 mój wał jest dwukoci Na tych dwu ocaleńcach wyczerpałam wolne kocie sloty... Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 14:40 Też tak kiedyś myślałam. Planowany był stan dwukoci. Po czym znalazło się coś, co wymagało pomocy. I po jej udzieleniu miało być oddane. Zadomowiło się. Odeszło po jakichś dwóch latach. Po niespełna pół roku planowanego stanu znalazło się coś następnego. Też zostało, ale kategorycznie stwierdziłam, że no more cats. Minęło parę lat, zmieniło się lokum. Przyszło coś. Miało być po wyleczeniu podwórkowe, ale jakoś jak już wlazło do domu, to zostało. OK, większy metraż, to i koci slot się znalazł, ale NO MORE CATS! Minęło trochę czasu. No more pets - wyjęczałam, kiedy wprowadził się pies. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 20:57 To po co człowiekom takie wielkie budy? Dla psa/psów oczywiście. Kot sobie sam wybierze, gdzie zechce przebywać. Podwórko podzielone - to psie a inne kocie. Mądry, stary kot nawet nie próbuje wchodzić psom na ich terytorium. W domu natomiast całkowita zgoda i udawanie, że wcale, ale to wcale razem psów/kota nie ma. Gdyby człowieki umieli sie tak dogadywać < wzdech>. Dzień dobry. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 20:30 czekolada72 napisała: > Ja mam w ogrodku trzy - zolta, bladorozowa jak na fotce i bordowa. Żółte magnolie są u sąsiadów i w parku. Ale bordowej w życiu nie widziałam ! Są także w mojej mieścince ciemno różowe, amarantowe, a nawet wprost koloru biskupiego fioletu. Ale wszystko to róże z domieszką niebieskości, czerwieni w żadnym odcieniu nie miałam okazji oglądać. Wystukałam w guglu "magnolia bordeaux" i najpierw mi pokazało szpaler różowych amagnolii w parku miejskim w Bordeaux, a dopiero potem dało zdjęcia pod kątem koloru, a nie jeografii Piękne, ale te kwiaty jakiś taki inny kształt mają - różowe mają płatki w czub, a te bordowe jakieś takie u góry zaokrąglone. Wszystkie tak ? Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 06:32 kielkowski-szkolka.pl/obrazki/obrazek_622_1.jpg takie cos. chociaz nie dokonca nasza taka okraglutka. Ja i tak najbardziej zachwycam sie zolta Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 00:23 Zdjęcie przecudowne, samo mi się zmniejszyło w telefonie, ale chętnie obejrzę ekstra na dużym ekranie. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 21:57 Zabrakło nam dziś jakiś 100 m, może z kawałkiem, żeby nie zamoknąć (a schować się pod most). A 200, żeby obserwować opad i grzmoty w towarzystwie pizzy. A tak te 100 m spowodowało, że spodnie jak spodnie, od strony deszczu mają prawo być mokre, ale to pod spodniami, przykryte już kurtką, mokre być nie powinno. A było. Podsiąkło już, skubane. Zaleta deszczu - Młode po dotarciu na miejsce, umyły się, zjadły, co dostały i zasnęły o 21.05. B. prawidłowo, choć standardowo trudne do uzyskania. Zapewne trasa Jaworki - Biała Woda - Wysoka - Homole oraz spacer ze Szczawnicy do Krościenka w coraz to szybszym tempie nie miały na to wielkiego wpływu. W bazie namiotowej pod Wysoką wybudowała się nowa pikna wiata w miejsce starej. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 22:46 Toś nieźle Młode przeciągnęła. Napisz jeszcze coś o bazie pod Lubaniem, pls... Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 11:10 Wiata ze świeżutkiego drewna, papą kryta, ze stryszkiem malutkim z małymi okienkami. Na zewnątrz nowe stoły i ławy. Palarnia jeszcze stara z niebieskim brezentem. Bazowy z piłą spalinową w rękach, mówił, że jakby on był dłużej niż do poniedziałku, to by i nią się zajął (palarnią), ale tak to nie wie, co będzie, bo dla niektórych ta konstrukcja ma wartość sentymentalną. Małe namioty stoją ciasno rządkiem. Trzy duże, w tym bazowy, na swoich miejscach. Tabliczka z Wi-Fi przeniosła się na palarnię. Jakbym wiedziała jak, to bym wkleiła zdjęcie nowej wiaty. Z Homoli do Szczawnicy podjechaliśmy busem. A nasza trasa standardowa przez ostatnie dwa lata była: Homole - Wysoka i grzbietem do Palenicy. I trzeba było wreszcie do Białej Wody. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 06:34 zaisa napisała: Zapewn > e trasa Jaworki - Biała Woda - Wysoka - Homole To standardowa trasa oraz spacer ze Szczawnicy do Kro > ścienka Za jednym zamachem z Homola do Kroscienka? w coraz to szybszym tempie nie miały na to wielkiego wpływu. > W bazie namiotowej pod Wysoką wybudowała się nowa pikna wiata w miejsce starej > . Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 07:27 Nie dość że zablokowali cały środek miasta, to jeszcze po niezablokowanej okolicy jeżdżą zwartymi kolumnami błyskających i wyjących radiowozów ignorując sygnalizację. O świcie podążając do pracy zamiast dzielnie jechać na turlajce, stałam i czekałam na przejściu w towarzystwie pani, ktora miała mi strasznie za złe, ze nie znam wszystkich tras objazdów autobusów w całej okolicy. Osobisty, który nie wie, jak dzis dojedzie do pracy, bo nawet rower nie daje pewnosci, zaproponował, żebyśmy uważali zjawisko miejskie za rodzaj naturalnego kataklizmu. Ostecznie burza, tornado i trzęsienie ziemi także moga utrudnić komunikację i zwiększyć ilośc policji w okolicy... Dzień dobry Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 10:34 No macie tych kataklizmów co raz trochę, kolejny za 4 dni. Bardzo sobie w takich momentach (no, nie tylko w takich!) chwalę pipidówek, w którym chyba jeszcze daję radę wszędzie dotrzeć per pedes. Z lękiem w niebo spoglądam, bo babce zachciewa się wrózyć... Dzię! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 10:54 Toteż ja juz nawet się nie frustruję. Zamykają, to zamykają, dojadę turlajką/dolezę/metro zwykle czynne. Do pracy mam - jak na stolicę - nieprzyzwoicie blisko, bo 20 minut autobusem, więc nawet jakby pieszo, to - ponieważ idę na skuśkę - niewiele dłużej. Jedyny dyskomfort przemieszczania się na włąsnych nogach/kółeczkach to to, ze spora częśc trasy idzie wprawdzie dośc łągodnie w dół - ale za to druga połowa do góry - zatem w obie strony mam przynajmniej trochę pod górkę, a turlajka pod górkę NIE JADZIE... A pogoda złośliwie łądna. Nie pomoczy szacownego gościa... Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 07:29 Ranek nader malowniczy. Spaniella utknęła na środku trawnika i za nic nie chciała dalej, bo ją coś smiertelnie wystraszyło. chwile trwało, zanim doszłam, że to coś to jest wór na połąmane gałązki, co go dozorca postawił pod magnolią... A jutro jadę na jakies wesele. Kochane, nie wiecie, po co ludzie robią coś takiego jak wesela...? Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 08:39 Zabij, nie wiem. Mały Balamuk, dla którego pojęcie wesela było teorią i literaturą, wiedzał doskonale - żeby panna młoda mogła wystąpić w cudownej piękności kiecy. A potem Starsi zaczęli Balamuka na zaprzyjaźnione wesela prowadzać i argument kiecy padł na wieki wieków... Cześć. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 09:57 Też nie kumam weselisk na tabun. A wią, ze salę na wesela to się zamawia z hohohohoho wyprzedzeniem? Wstałam wcześnie jako te ranne zorze i widok za oknem dawał nadzieję na drugi pod rząd (niesłychane tego "lata") pływalny dzień. I jak w reklamie! "Prawie" robi różnicę... Bry. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 13:58 Cześć, w trybku lekkie zachmurzenie i 26 stopni pana Celsjusza, jak najbardziej pływalnie. Również nie rozumiem idei weselisk, znajomi niedawno wyprawili wesele w 10. rocznicę własnego ślubu. Podobno było około 200 osób! No cóż, chcieli widocznie wydać kupę forsy, choć znam dużo łatwiejsze sposoby, np. wyrzucić przez okno! Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 13:59 Walka podjazdowa z pracodawcą trwa. Na razie czuje sie wygrana, ale .... . Nie będękusić tutja licha. Magnolia niewielka stoi na trawniczku moich sąsiadów. Ślicznie to wygląda, równy zielony, przystrzyżony trawniczek, a mniej więcj na środku magnolia. Tez tak chciałam, ale nie wiem co piesa na to. Miłego. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 14:50 A, niekoniecznie, byłam na paru bardzo sympatycznych, sama raz wyszedłszy za mąż miałam dwa, po cywilnym i po kościelnym. Ale my akurat lubimy przyjątka a czasem i co większego. Więc co kto lubi Natomiast rozumiem cierpienie tych, co nie lubią, a im wypada. Zaraza świata. Zaraz wyobrażam sobie sytuację, że mi "wypada" na koncert techno... I współczucie rośnie. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 09:40 Niby tak, ale ciężar gatunkowy inny. Za wykręcenie się od cyrku / meczu piłki kopanej / koncertu techno / disco polo / muzyki dodekafonicznej raczej nie obrazi się cała rodzina... Słonice. Chce ktoś? Cześć. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 10:21 Wiecie, to ma być takie wesele z duuuużą ilością rodziny z obu stron, czyli natkniemy się na masę ludzi, ktorych nie znamy, bo to jego rodzina, i co gorsza, na masę ludzi, ktorych, niestety, znamy... I nawet nie chodzi o hucznosc imprezy, choc za tym też nie przepadam, ale o to, że spora część z gosci (zwlaszcza "praciotek") będzie oczekiwac od rozmówców tlumaczenia sie z życia - bo tak, bo mlode pokolenie en block nie spełnia ich oczekiwań i manifestuja to przy kazdej okazji ( to jest na każdym ślubie i pogrzebie, bo tylko wtedy maja nas po ręką...). Czyli padnie znowu- i to nie raz - pytanie o dzieci i inne sprawy, które nikogo poza,mna i Osobistym nie powinny obchodzic... A uciec się nie da, bo jest ich kilka i wyrastaja przy człowieku znienacka. I sa odporne na aluzje, splawianie, oraz mowienie wprost że coś nie jest ich sprawa. Ech. Na razie mam za,soba owocny poranek. Spaniella zaszczepiona zakaznie, wscieka szczepimy za trzy tygodnie. Pogoda dziwna. Dzień dobry. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 11:31 Już zdążyło popadać, ale cieplej i coś jakby cieńsze chmury. Moze da się chociaż popołudnie sensownie wykorzystać... Bry. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 13:30 Do tych pór było znośnie. A teraz słonice wystawiają swoje wielkie D. Czyli: Eulalija do lochu! Witam. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 14:22 berrin napisała: . Czyli padnie znowu- i to nie raz - pytanie o dzieci i inne sprawy, które > nikogo poza,mna i Osobistym nie powinny obchodzic... > A uciec się nie da, bo jest ich kilka i wyrastaja przy człowieku znienacka. I s > a odporne na aluzje, splawianie, oraz mowienie wprost że coś nie jest ich spraw > a. Ech. Czesc, pozostaje Wam z promiennym usmiechem mowic: - Och, jak pieknie ciocia dzis wyglada! Ani jednej zmarszczki! To botox czy zelazko? Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 14:59 Generalnie to wiem z 2 bliskich zrodel, ze szykuja sie dwa wesela za 2 lata, bo takie terminy sal, GIGA-sal. Marze po cichu, ze by własne Dziecko poszło w slady 2 Dzieciów Kolezanek i staneło kiedys ewentualnie na przyjeciu. Samam mialam 2 przyjecia, po koscielnym nieco wieksze i maly obiad na moze 10-ko ilkanascie osob, musialabym policzyc, a czarne porzeczki czekaja, obiad. A po co sa takowe weseliska? Ano ja juz wiem, zeby sie zwrocilo i zostalo. Ba! Przecie teraz sa urzadzane w ten sposob komunie i ... bierzmowania, o "18" nie wspominajac, na ok 80 osob, z wynajeciem remizy czy inszej stodoly. I chodzi o przekalkulowanie kogo sie OPLACA zaprosic, kto poczuje sie zobowiazany do wreczenia wiekszej kasy. Dzis za oknem bylo jez - chmury, wichura, ulewa, upal, teraz znowu chmury; brakuje jeszcze sniegu i gradu Miłego! Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 17:06 Wedle mnie weseliska są po to, żeby spotykać się z dalszą rodziną nie tylko na pogrzebach. Ponieważ moja rodzina silnie się rozgałęziła na poziomie dziadków i to tak z rozjechaniem o pokolenie (starsze czy najstarsze wychowywały najmłodsze) i wśród rodziny już tak poszło raczej obficie a w naszej gałązce już nie, że znam głównie tych, co znalam za dziecięctwa. Więc śluby w znacznym stopniu mnie omijają Odpowiedz Link
franula Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 21:02 Lubię wesela a rodzinne w szczególności może dlatego że mam ich (tych rodzinnych) akurat bardzo mało. Też lubię spotykać rodzinę nie tylko na pogrzebach, trudno sie rzucać okrzykiem jak miło ciocię widzieć, kiedy właśnie okazja smutna. Poza tym lubię tańczyć ze ślubnym, w czym mi niekiedy przeszkadza muzyka. Niestety niedawno byłam na weselu które w całości od początku do końca (tylko pierwszy taniec sie wyłamał) brzmiał swojską nutą disco polo. Na dodatek nie mogłam wyjść bo byłam za kierowcę a na weselu poza panną młoda znałam 2 osoby. W sumie temat rzeka, może jakieś smaczne anegdoty? W realnym życiu nie spotkałam wesela dla kasy. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 00:23 No więc właśnie, też się nie spotkałam z weselem "żeby się zwróciło" - to trochę taki wiejskomiejski mit, o którym opowiadają sobie ludzie na normalnych weselach pomiędzy kotletem a łapaniem welonu. A smaczna anegdota - proszę bardzo, na weselu mojej kuzynki po złapaniu welonu i krawata wodzirej ogłasza radośnie, że oto mamy następną młodą parę, goście w śmiech, a panna młoda scenicznym szeptem: "Głupiii! To jest brat i siostra!" Byłam tą siostrą Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 06:45 Wiecie co, ja tez twierdzilam "eeee niemozliwe" - dopoki nie zostalo mi wrecz pokazane przekalkulowanie Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 00:41 Ajajaj, jak się siedzi w branży, to czasem przedstawienie czy koncert trzeba odcierpieć niejako służbowo i towarzysko zarazem, pod wcale nie mniejszym rygorem. Tyle tylko, że zwykle bywa krótsze od wesela I nakład finansowy mniejszy. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 03:38 minerwamcg napisała: > . Tyle tylko, że zwykle bywa krótsze od wesela I nakład finansowy mniejszy. Dlatego nie ma co porównywać. Polecenie służbowe to polecenie służbowe, niezależnie od branży, każą - ubierasz się w zestaw na raut czy inny koncert, robisz twarz, przez dwie czy trzy godziny klniesz w żywy kamień obcasy, po czym wracasz z pracy do domu. Bez żadnych implikacji emocjonalnych. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 12:37 Wróciłam żywa. Bardzo ... "tradycyjne" .... wesele, wodzirej, zespół, gorzko gorzko, przemówienia, podziękowania dla rodziców, ohydna wódka i za,dużo jedzenia. I parę osób, spotkanie z którymi sprawiło mi radość. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 14:59 A ja za nastoletniego młodu byłam na takim ze sztachetami i innymi atrakcjami, jak w czasie wakacji tatko bis postanowił zboczyć do jakiejś wsi za Łomżą, gdzie z mamunią na letniaki wyjeżdżał. Jego przedwojenni gospodarze akurat córkę wydawali z hukiem. Filmowo było No, dziś nie pada. Udaję się po raz drugi Dzię! Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 15:13 A u mnie był dziś Fenomen, czyli Zjawisko Przyrodnicze. Po kilku dniach upałów od rana się zanosiło na coś. Czekali my na burzę, a wystąpiła nagła, iście tropikalna ulewa typu ściana deszczu. Nic by w tym nie było fenomenalnego, gdyby nie to, że trwała około 10 minut i zatrzymała się precyzyjne nad naszą chałupą. Od frontu tarasik czy tam balkonik stał się wanienką pełną wody, a od ogrodu ani kropla nie spadła. Na ganek wyszedłszy widzi się równą linię podziału podlanego trawnika i suchej jak wiór, żółtej trawy. Wywieszone w ogrodzie pranie nie ucierpiało, znaczy się wysuszyło przed ulewą i nadal jest suche. Ja tam niby wiem, że wszystko we wszechświecie ma swój początek i koniec oprócz samego wszechświata, ale żeby takie ostre przejście klimatyczne odbyło się akurat nad moim dachem.... Odczuwam, moje drogie. Nie wiem dokładnie co, ale odczuwam i już. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 01:28 O, nieźle. Ja się z czymś takim dwa razy spotkałam, w jednej miejscowości. I to niejako dwustronnie, bo raz byłam w części suchej a raz w mokrej. I żeby było śmieszniej granica opadu była za oba razy w tym samym miejscu. Ale żeby tak nad własną głową, to nie. Chyba trochę w szoku z wrażenia możesz być Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 15:15 ewa9717 napisała: > A ja za nastoletniego młodu byłam na takim ze sztachetami i innymi atrakcjami, > jak w czasie wakacji tatko bis postanowił zboczyć do jakiejś wsi za Łomżą, gdz > ie z mamunią na letniaki wyjeżdżał. Jego przedwojenni gospodarze akurat córkę w > ydawali z hukiem. Filmowo było > No, dziś nie pada. Udaję się po raz drugi > Dzię! > Ewuniu, moja nadbużańska Niania twierdziła, że kiedy u nich na wsi gospodarska córka szła za mąż, to jakby pogotowie trzy razy nie obróciło, to wstyd by był na całą rodzinę. Zdaje się, że w ogóle rangę wesela mierzyło się obrotami karetek. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 16:19 ,, rangę wesela mierzyło się obrotami karetek.,, - rozmarzyliscie mnie tymi wspominkami Karetek i sztachet sobie nie przypominam, ale co przeżyłam, to moje ,, Wesele! Hej wesele, hej wesele, tańcowało. I grało i śpiewało ile tchu. Dla tego weseliska było ziemi mało I nawet nieba mało było mu. Dla tego weseliska było ziemi mało I nawet nieba mało było mu. ,, Jak to Gurua nadmieniła w swojej książce o pra.. pra.. (?) - jeszcze tańczyła, chociaż orkiestra już przestała grać. Temat mi się ładnie wpisał, bo od kilku dni prześladują mnie przeróżne melodie, nie chcą się odczepić i mi w duszy gra Dzień dobry. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 16:41 A propos czepliwych melodii. Pewnego pięknego poniedziałku, dawno temu, siedzę ja sobie w pracy od wczesnych godzin porannych. A tu każda nowo wchodząca osoba zaraz po "dzień dobry" nuci "una furtiva lagrima...". I stop. Koniec, finito. W przeddzień wieczorem był jakiś popularny program w telewizorze, a w programie jakiś bardzo popularny tenor. I tym wyimkiem z "Eliksiru miłości" zakończył występ. No i bardzo dobrze, ale żeby nikt, no dosłownie NIKT nie był w stanie pociągnąć tej prościutkiej frazy choćby o "negli occhi suoi spunto"???? Czekałam, czekałam i nie doczekałam się. Skutek : Przez całą resztę tygodnia ja nuciłam arię z "Eliksiru". Ale w całości. Nie wiem, kto się nacierpiał bardziej - ja czy moi współpracownicy. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 06:55 Dziecko w zeszłym roku było na weselu daaalekiej rodziny swego amanta. Rodziców, czy może dzaidków jednego z państwa młodych znała WYŁACZNIE babcia Amanta. Czyli de facto zostało zaproszone minimum 4 osoby praktycznie nikomu nie znane (Rodzice Amanta, Amant i Dziecko). Na weselu na ok 100kilkanascie osob Babcia znała 4-5. Rodzina Amantowa nie wykazała się stosownym zrozumieniem i prezent na pewno nie zrównoważył wydanych nań kosztów. Kontakty towarzysko rodzinne ani nie zostały odnowione, ani nawiazane na nowo. Za to goscie byli oznakowani nalepkami - Goscie Pana Młodego / Goście Pani Młodej Nie jest to głupie, ponieważ ... za sciana że tak ujmę mam stołówkę, na której non stop organizowane są wesela. (Nota bene - na przestrzeni ostatnich 2-3 lat RAZ nie byo disco-polo z wodzirejem tylko całkiem sensowne płyty; zaś przed owymi 2-3 latami RAZ był owszem zespół, ale z lekka jazzujący). Z balkonu mam plener .... Pamietam jak pare lat temu jeden z dalszych sasiadów rozmawial z drugim, ze wystarczy wieczorem odziac sie w garnitur i wchodzi sie na full wypas wyzere, bo tam i tak nikt nikogo nie zna. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 07:48 Zawsze byłam zdania, że goście powinni mieć plakietki typu "wujek pana młodego", "cioteczna babka panny młodej", "kolega pana młodego z podstawówki", "druga żona cioteczno ciotecznego brata panny młodej". Ale też nigdy nie byłam na weselu "żeby się zwróciło". Wtedy nie zaprasza się kolegów ze studiów świeżo po nich czy częściowo w trakcie. Wg mnie im dalsza rodzina, luźniejsze z nią związki, tym mniej zobowiązujący prezent daje. No, i na weselu mieliśmy osoby, które chcieliśmy na nie zaprosić. A tydzień później imprezę domową dla znajomych, którzy akuratnie obfitowali w dzieci od 0-2 lat i i tak w większości nie mogliby być na weselu lub tylko na chwilę. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 08:05 Jak juz wspomnialam - nasze poslubne przyjecia to byla najblizsza nam rodzina + najlepsi kumple i przyjaciele. Nie wpadlam na pomysl kalkulacji ) Bedac na slubach i weselach naszych przyjaciol - bylo podobnie, chociaz ilosc weselnikow byla sporo wieksza. Coz - natomiast w bardzo bliskiej rodzinie mialam wesele, gdzie wszystko bylo skrupulatnie przeliczone i podsumowane - niestety (!) nie zwrocilo sie! no zonk taki... I tak jak tez wspominalam - wlosy stanely mi deba, gdy kilka tygodni temu dowiedzialam sie o kluczu dobierania gosci komunijnych... moze ja w innym swiecie zyje? Co zas do pogrzebów - to jakos tak z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wlasnie na pogrzeby przychodza ci co chca, co pamietaja, co kojarza, co byli i sa zyczliwi. I mimo calej zalobnej otoczki, atmosfery, to jednak te pogrzebowe spotkania sa bardziej szczere! Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 21:49 Ooo, niekoniecznie. Jeżeli przedstawienie zrobił reżyser, z którym się było na roku, tylko on po dyplomie poszedł na PWST, a w ogóle to kiedyś się w nim kochało albo on w nas, dzisiaj już nikt nie pamięta, a główną rolę gra ta zołza, co sprzątnęła serial najukochańszej przyjaciółce, a partneruje jej ten blondyn, co miał świetny dyplom u tego idioty Pipcińskiego, a do tego muzykę robił Radwan albo Mejza, ale to nic nie pomoże, bo przedstawienie i tak będzie do chrzanu - to nienienie, o służbowym braku emocji nie ma mowy. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 07:54 A w Krościenku w tej chwili leje/pada. Olało pozytywną prognozę i zawaliło moją koncepcję ubiorów podróżnych. I zamiast dzieci skaczących na trampolinie i latających po trawce, będę miała dzieci siedzące mi na głowie przy pakowaniu Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 10:04 Dzień wolny, bo kiedyś trzeba się wyspać. Pogoda ok, Spaniella obserwuje z balkonu i szczeka na dostawców pizzy nie otwierając pyska. Jak już bywam na weselach, to najczęściej nie znam 2/3 gosci, oznakowanie nalepkami bardzo mi się podoba jako ułatwienie i wstęp do identyfikacji. Dzień. Dobry. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 11:55 Byłam na takim weselu z ometkowaniem. Figurowałam jako "żona kolegi ze studiów kuzyna pana młodego". A co najgorsze - była to prawda. Byłam wprawdzie także przyjaciółką panny młodej, ale to sami państwo młodzi przygotowywali nalepki, sącząc przy tym różnorakie trunki, zakupione na wesele (musieli sprawdzić, żeby na weselu się nie skompromitować, nieprawdaż). Osoby dostojne były opisane mniej więcej poważnie, ja znalazłam się już wśród końcowych i z etykietką pod wyraźnym wpywem. A i tak daleko mi było do Tubylca, który dumnie obnosił się z napisem "zabijcie nas, nie mamy pojęcia, skąd znamy tego faceta, ale jest sympatyczny". Przebił go tylko jeden nasz przyjaciel, który miał w klapie "A, taki tam jeden..." + kleks. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 12:23 Cześć, chciałabym kiedyś zostać ometkowana na jakimś przyjęciu, dowcipnie ometkowana oczywiście! Na weselu byłam raz w życiu, odbyło się w kawiarni Irena na Pradze. Pamiętam, że grał świetny zespół wojskowy, bo ojciec Pana młodego był pulkownikiem lotnictwa. Panna młoda była zaś moja siostrzenicA. Było to niemalże trzydzieści lat temu. Oboje już nie żyją! Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 12:43 Gdybym jednak robiła wesele zdecyduję się na pewno na naklejki identyfikujące, przekonałyście mnie Trochę mnie przerazą ilość do nadrabiania po weekendzie na forum, ale nie poddam się łatwo i będę twardka. W weekend zasadniczo porządkowała, układała, segregowała i jeszcze rozliczałam. W sumie jestem z tego powodu dość zadowolona i uważam to za dobrze spędzony czas, ale zaczęłam się zastanawiać czy ja jeszcze potrafię odpoczywać, tak po prostu nic nie robiąc, albo śpiąc długo (teraz sama budzę się najpóźniej o 7). Będę sprawdzać w sierpniu, mama nadzieje i trochę się boje, co to będzie. Mam tyle rzeczy do dokończenia, że jak już nic nie robię, to mama wyrzuty sumienia . Czy to się już leczy? Kto wie, co to znaczy jak człowiek bezmyślnie gryzmoląc rysuje łódki i stateczki? Miłego Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 13:02 Z cyklu zdążyc przed kolejną burzą: kąpiel z rana jak śmietana. Nieobyczajny film w pogodzie. Bry. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 00:30 O, o, o! Super, Ewa, dzięki! Nowa kategoria pogodowa, "nieobyczajny film"! Piękne! Dołączamy do listy! Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 21:43 Może chcesz popłynąć gdzieś daleko, gdzie będziesz mogła odczepić się od codzienności i wreszcie odpocząć? Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 22:03 szkorbut-lumbago napisała: > Kto wie, co to znaczy jak człowiek bezmyślnie gryzmoląc rysuje łódki i stateczk > i? Ja wiem, psze pani, ja ! Ja odpowiem ! {Gat podskakuje w ławce i natarczywie wyciąga w górę dwa palce} To znaczy, że czekasz niecierpliwie na historyjki Berrin ciąg dalszy. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 22:53 To ja się też biorę za rysowanie łódek. Może pomoże?... Mogę jeszcze koty. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 19:54 Pozdrowienia z Płaszowa. Może wreszcie ruszymy. .. Od ponad godziny tu kwitniemy. Stadko dzieci z tego samego końca wagonu już świruje. Z jednej strony doczepili wagony, z drugiej lokomotywę. Może wreszcie coś się ruszy, bo powinno 6 min. temu... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 00:34 I jak, ruszyło? W Krakowie były dzisiaj trzy deszcze, ten trzeci z burzą. Poprzedzony długim błyskaniem na sucho. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 06:50 W Krakowie kochana, to wczoraj - łacznie z tym nocnym z burza, było minimum 5 deszczów (czy deszczy?).... 4 do godziny 14. Miłego! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 07:29 Wilgotnośc 90%, choc nie pada. Ale będzie, prawda? Cześć. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 09:17 Zielone. Czy człowiek może pleśnieć? Bry. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 10:52 Ewa, podjerzewam że może, człowiek jest do wszystie zdolny. Gat, ja straszliwie czekam, może te łódki to na czekanie na kolejny odcinek, ale staram się nie zastanawiać żeby nie cierpieć zbyt . Kto wie skąd brać odwagę życiową, a nie iść na łatwiznę? Potzrebuję około worka takowej. Miłego Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 13:20 O, proszę. Może czegoś nie policzyłam a teraz co? Oczywiście ZNOWU LEJE. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 13:41 Aktualnie ja pod skawina - jakies sloneczne przebłyski, a M w strugach deszczu zalany na pl. Matejki. Ech..... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 13:22 Salam_ji pozdrawia całe forum z Gdyni! Pogodę też ma do luftu, Gdynia nie wyjątek. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 14:49 To ja przepraszam, gdzie trafiają te cholehne upały, które konsekwentnie do was wysyłam??? Bry. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 16:47 Do pogodynków płci obojga, od miesiąca zapowiadają falę upałów... Dzień pochmurny, ale pływalny, więc jestem do przodu A Salamka to mogła moknąć u siebie, a Gdynię zostawić sobie na lepszy czas Odwagę życiową człowiek zawsze skądś bierze, jak musi, Szkorbucie. A czasem jeszcze i stąd, że nagle sobie uświadamia, że cznia zdanie innych, między innymi o sobie. No, hurt uskuteczniłam, idę pojeść, bo wiecie, woda wyciąga Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 16:51 Również wciąga Znowu się poburzyło. Zupa koszmarna. Nastawiłam nowy gar ogórków. Będą w piątek Witam. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 17:13 Upały są tutaj. Razem z wilgotnościa względną 99%. Razem sauna... Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 17:17 Balamuku - u mnie, u mnie. Jedna chmura i deszcz nad Krakowem, druga na północy a u mnie suchooooo! Prawdę powiadają, że krze nikomu nie po drodze Ewę zapraszam na akweny. Basen kryty ewentualnie stawy. Do wyboru Idę podlewać działkę, bo nawet ukochana lawenda woła o wodę. Hej. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 18:03 W Kraku takie ulewy, ze chyba drugi raz w zyciu mialam ewidentny problem z jechaniem autkiem. Wlasciwie nalezaloby zatrzymac sie w miejscu, ale nie wiedzialam czy ci zamna byli na moje zatrzymanie sie przygotowani, wiec jechalam powolutku i w myslach wspieralam wycieraczki, szybko, szybko, jeszcze szybciej. Masakra! Zaczynaja mi pletwy wyrasatc Basen mam w ogrodku, cos podejrzewam, ze zadne rozlinki ktore zasadzilam, nawet lawenda, TAKIEJ ilosci wodu nie toleruja! brrrrrrrrrrr Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 18:38 balamuk napisała: > To ja przepraszam, gdzie trafiają te cholehne upały, które konsekwentnie do was > wysyłam??? > Bry. U mnie bywają, Bałamuku, u mnie. Trwają po kilka dni, kończą się łaźnią parową (wilgoć też wysyłasz?) i załamują się za pomocą porywistych wiatrów, burz i ulew bez umiaru. Potem kilka dni normalnych, a nawet chłodnych - i następny pakiecik od Bałamuka. Dziś przyjemny chłodek. Sąsiedzi nam pyskują, że nasze szyszki im spadają na dach garażu. I igliwie też. Świerk już stał przy samym murze granicznym, kiedy oni sobie tę budowlę wznieśli. I na dodatek nie zadowala ich nasza propozycja, że im ten dach zamieciemy. Najwyraźniej życzyliby sobie, żebyśmy ścięli blisko stuletnie drzewo. Psychiczni czy krewni polskiego ministra od ekologii ? Na razie Tubylec spowodował impas w rozmowach zapytaniem, czy mogą nam przedstawić dokumenty zaświadczające, że w konstrukcji garażu nie ma azbestu. Do wyrżnięcia naszego kochanego świerka nikt nas nie zmusi, ale nie lubię takich sąsiedzkich kwasów Trza było budować dach spadzisty, o ! I nie równo pod moim świerkiem. Chyba w najbliższy week end będę zamiatać garażowy dach sąsiadom Biedny Gat. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 19:59 No nie, wilgoci stanowczo nie wysyłam, bo bliźniemu źle nie życzę. Wystarczy, że sama cierpię. A sąsiadom może faktycznie opowiedzcie o naszym ministrze Szyszce? Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 23:42 A jakie macie prawo n/t wycinania drzew? W ogóle moglibyście tego świerka ruszyć? Oczywiście nic takiego nie sugeruję. Może sąsiedzi byliby uprzejmi przestawić garaż, skoro im się nie podoba miejsce, w którym go postawili?... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 12.07.17, 00:42 Gat w istocie biedny, sąsiedzkie kwasy są zue same ze siebie, nawet jeśli chodzi o zamiatanie szyszek - ale pochwalić też trzeba pomysł Tubylca, zawsze to lepiej tego Kozaka trzymać za łeb, niż żeby tak luzem latał i łapał. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 12.07.17, 07:37 Tubylec ma refleks! Szacunek odczułam! biedny, biedny Gat, istotnie, sąsiedzkie kwasy są zawsze kwaśne, nawet, kiedy podstawę mają absurdalną. BTW. Mój sasiad z piętra niżej regularnie ma do mnie pretensje o zalewanie mu parapetu. Nie trafia do niego, że w moich zaokiennych skrzynkach kwitną jedynie koty, niczego, co wymagałoby podlewania w nich nie trzymam, bo i tak przegrałoby z kotami. No bo (argument koronny): skoro ma mokry parapet i zachlapane szyby, a TYLKO JA nad nim mieszkam, to znaczy, ze to ja odpowiadam za zjawisko. I otóż ostatnio sąsiad napadł na Osobistego z dokładnie taka samą prenensją plus informacja, ze ja go unikam, ignoruję i zbywam. Osobisty przemyślał sprawę, a potem, chowając się pod daszek klatki schodowej, bo własnie zaczynało rzucać żabami, zapytał filozoficznie: "Słyszął pan o takim zjawisku jak deszcz? " Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 12.07.17, 08:17 Rany, Gacie, skad ja to znam Moi sasiedzi to temat rzeka.... bardzo brudna rzeka Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 12.07.17, 09:04 O sąsiadach, z góry i z dołu, nawet mi się gadać nie chce. Brudna rzeka to przy nich pikuś. Rynsztok o! Kompletuję ekwipunek do lochu. Muszę przesadzać grudniki bo się bardzo zestarzały a pora najwłaściwsza. Witam. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 12.07.17, 09:38 No to my mamy szczęście, bo od blisko 12 lat to jest pierwsza sytuacja o pH innym niż 7. Szczególnych przyjaźni nie ma, ale jest życzliwa obojętność. Mówię o sąsiadach odogrodowych, czyli tych, z którymi graniczymy po trzech stronach. Garażowa sytuacja też się rozwiąże polubownie, jestem tego pewna. Nawet to głupie zamiatanie to przecież bezsens. Po pierwsze, świetne zamiatanie załatwi pierwsza, nadciągająca wichura, a mycie - nadciągający zaraz za nią ulewny deszcz. Po drugie : gdyby trzeba było zamiatać ręcznie, to ja bym się zwróciła właśnie do synów tych sąsiadów - dwóch prężnych i zdrowych nastolatków mają, których już często zatrudniałam do prac siłowych u siebie. Chłopaki miłe i zawsze chętne kilka groszy zarobić, a takie zatrudnianie okolicznej młodzieży jest tu jak najbardziej przyjęte, wszyscy to robią. No i po ostateczne : Tubylec wgryzł się w teksty prawne i sprawa jest jasna : to nie my odpowiadamy za stan zadaszenia ich garażu, bo nie trzeba eksperta, żeby stwierdzić, co było najpierw - więc budowali akurat w tym miejscu na własne ryzyko. Oni czy raczej ich rodzice, bo garaż też swoje lata posiada, jednak przynajmniej o połowę mniej niż świerk. Zorganizuje się okazyjkę do aperitifu pod magnolią i się im delikatnie i subtelnie wytłumaczy, co i jak. Muszą zrozumieć, że jakby co, to paragrafy stoją po naszej stronie, ale bez wyciągania samych paragrafów, rozumiecie? To się nazywa dyplomaNcja na poziomie prowincjalnym. Na razie sprawy są wciąż jeszcze na poziomie bardzo cywilizowanych ludzi i mam nadzieję, że tak zostanie. Oni niby z troską zapytali, czy ten świerk od naszej strony nie przeszkadza, bo u nich... itd., a Tubylec z równą troską wyraził zaniepokojenie materiałami konstrukcyjnymi. Ja nadałam swoje uspokajające komunikaty o tym, że igliwie nie gnije no i że z okien na piętrze widzę, że jest regularnie zmywane przez dręczące nas ulewy... I tak rozmowa przeszła na pogodę i klimat w ogóle. PS Za azbestowy refleks Tubylec już dostał ode mnie wyrazy najwyższego uznania, ale przekażę i Wasze. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 12.07.17, 10:16 Cześć, kilka lat temu jedną z moich koleżanek zaczepiła sasiadka z bloku naprzeciwko, z pretensja, że siostrzenica koleżanki mieszkająca u niej czasowo, chadza po mieszkaniu nago, a na to przecież patrzą dzieci! Koleżankę zamurowało, bo mieszkanie jej położone jest na trzecim piętrze, od strony balkonu nie ma żadnych sąsiadów, musiało więc babsko z lornetka w ręce obserwować sąsiedni blok, mało tego, lornetkę udostępniala nieletnim wnuczkom, w myśl zasady - a niech tam dzieci se popatrza! Siostrzenica istotnie wychodziła z łazienki jak ja Pan Bóg stworzył i szykowala sobie garderobę w zludnym mniemaniu, że jest sama w domu, może więc zachowywać się swobodnie! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 12.07.17, 16:13 Zdążyłam! Wprawdzie wracałam już w deszczu, ale co tam Dzię! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 06:38 Za oknem rzuca żabami, a ja się spóźniam do pracy. Nie wejdę z domu tylko po to, żeby po 50 metrach musieć wracać, żeby się przebierać w suche rzeczy... Trudno. Dzień dobry. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 06:42 Jakby to ujac - listopad w rozkwicie.... Obudzil nas huragan, na spacerze z kudłatymi zaatakowala ulewa.... szkoda gadac.... Miłego! Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 07:00 Wysyłam, co mogę. Może być na wymianę z listopadem. Podróżniczki warszawsko-krakowskie, jaki jest najsensowniejszy wariant dojazdu z W. do K., pociąg, autobus? Helpunku. Cześć. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 08:25 Bałamuku, z Krakowa do Warszawy i na odwrót najszybszy i najwygodniejszy jest pociąg, zdecydowanie. Nawet samolot się nie umywa, bo to dojazd na lotnisko, odprawa etc. Ja na ogół jeżdżę samichodem, ale do i od mamy zawsze wieziemy mnóstwo klamotów, a i miło jest mieć auto na miejscu. No i jak się jedzie we trójkę, to wychodzi najtaniej... Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 09:10 Dolewa. Całą noc ślicznie szumiało. Witam. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 14:21 Dzię Szanownym. Muszę zacząć czegoś szukać i okropnie mi się nie chce. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 08:16 Przypomniał mi się ślaski dowsip, okrutnie brodaty: - Sąsiadko, kupcie se gardiny, żeby cała ulica nie widziała, co ze swoim chopem robicie. - A wy se kupcie bryle, żebyście widzieli, że to wasz chop! Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 07:14 Tak mnie tylko zastanawia, czy przez te 40 czy 50 lat stania garażu pod świerkiem, to wcześniej nic nie leciało?... I tak dopiero teraz zaczęło?... Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 08:26 Dotarłam do roboty zmoczona od dołu do kolan (rozbryzgi od chodnika) - parasol wytrzymał, na szczęście bezwietrzny deszcz jakoś daje sie ogarnąć. Pogoda dynamiczna, sytuacja rozwojowa. Dach nie cieknie. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 09:43 Ha, nocą był wielki zrzut waluty, już nawet nie tylko wysokie nominały, ale całe pliki leciały, ale teraz chodniki już suche, a jak się słonko na sekundę dorwie do jakiej dziury w chmur kożuchu, przypomina sobie człowiek, jakie mogłoby być lato... Bry. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 09:56 zaisa napisała: > Tak mnie tylko zastanawia, czy przez te 40 czy 50 lat stania garażu pod świerk > iem, to wcześniej nic nie leciało?... I tak dopiero teraz zaczęło?... Ależ oczywiście, że leciało. Natura się nie zmieniła, zmienił się natomiast stan powierzchni blachy falistej, kryjącej dach. W swojej młodości musiała być gładziusieńka i wszystko musiało spływać po tym lekkim (za lekkim wg mnie) spadzie. Teraz jej się schropowaciało, gdzieniegdzie zardzewiało - cóż, taki los, latka lecą... My mamy wrażenie (graniczące z pewnością), że sąsiadom marzy się nasz udział w kosztach wymiany dachu, który i tak muszą wymienić. Oni wiedzą, że my się tego domyślamy, my wiemy, że oni wiedzą - i tak się ślicznie przekomarzamy. Ja mam dzisiaj kolokwium naukowe z moim ulubionym rzemieślnikiem wielobranżowym (robi głównie hydraulikę, ale zna się na wszystkim) - ma mi uzupełnić nabyte z ksiąg informacje o blasze falistej i jej trwałości pod kątem praktycznym. Tubylec ze swoimi paragrafami za pazuchą, ja z dogłębną znajomością zachowania się blachy na przestrzeni dziejów... A wszyscy czworo - grzeczni i cywilizowani. Nie, nie pokłócimy się, nie ma mowy. Nie wiedzieć czemu, przypomniało mi to historyjkę moich znajomych, która wciąż mnie śmieszy, po baaaaardzo wielu latach. Nie będę czekać, aż mnie zaczniecie prosić i opowiem. Uwaga, niezupełnie cenzuralnie będzie. Otóż trzech panów dziennikarzy poderwało sobie na jakiejś imprezie panienkę. Zaopatrzyli się w dodatkowe gradusy we flaszkach i zabrali ją do garsoniery jednego z nich. Tak właściwie bez seksualnych podtekstów, dwóch nawet twierdziło, że to ona się do nich przyssała, bo jeden był dziennikarzem znanym z telewizora i to ją ujęło. Porozlewali gradusy, patrzyli sobie na dekoracyjną panienkę i dobrze im było. Wreszcie panienka zapytała "I co teraz?". Któryś oderwał się od kontemplacji szklanki i z zastanowieniem zasugerował, że może by się rozebrała. Na to ona w płacz "jak mnie za k...ę bierzecie, to mi przynajmniej zapłaćcie" - wyartykułowała, szlochając. - Nikt cię tu za k...ę nie bierze i grosza nie zobaczysz" - padła uspokajająca odpowiedź. Relacje o tym, co było dalej, różnią się w zależności od narratora. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 11:36 gat45 napisała: > a to ona w płacz "jak mnie za k...ę bierzecie, to mi przynajmniej zapłaćcie" - > wyartykułowała, szlochając. - Nikt cię tu za k...ę nie bierze i grosza nie zoba > czysz" - padła uspokajająca odpowiedź. Cześć, kobiety podobno dzielą się na: damy, nie - damy, nie - każdemu -damy, tak mówiliśmy w licealnych czasach. Powinno być jeszcze sprze - damy. A panienka chciała pewnie zapłaty za straty moralne. Na pierwszy rzut oka było widać, że nic z tych rzeczy, to chociaż rekompensatę za stracony czas chciała uzyskać! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 14:26 Co jest najlepszym obrazem relacji państwo-obywatel? Właśnie doszłam do wniosku, że reakcja obywatela na znalezienie w skrzynce awiza z poczty o nadejściu listu poleconego. Jestem tak w porządku, jak potrafie. Płacę rachunki, podatki, składam obowiązkowe dokumenty w terminach kodeksowych, nie naruszam przepisów. A kiedy znajduje w skrzyce awizo listu poleconego, czuję gwałtowny strzał adrenaliny, bo wszystko we mnie panicznie rzuca się rozważać: CZEGO BĘDĄ CHCIELI? Ja, prawnik... No to właśnie znalazłam awizo. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 15:25 Popadało, popadało i działeczkę mi podlało Jak widać rożne sa gusta i guściki Najważniejsze, że każdy ( prawie) usatysfakcjonowany Jest lato Ewuniu, w kalendarzu piszą. Dzień dobry. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 16:18 My nie Duńczycy, w słowo pisane nie musimy wierzyć. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 17:31 se_nka0 napisała: > Popadało, popadało i działeczkę mi podlało Mi takze. Teraz juz spokojnie moge nabyć stado kaczek i sobie wpuscić do trawnika.... Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 16:43 No i trafiony-zatopiony. Ty, prawnik... To co ma powiedzieć nie-prawnik??? Co prawda genetyczna legalistka, przez lata współpracująca z milicją/policją/prokuraturą, a potem walcząca w państwowej pracy zarówno z najdziwniejszymi kwestiami prawnymi, jak i z bazowym tłumaczeniem obywatelowi, że tak, to jest wykroczenie, i tak, zgodnie z prawem wolno im przywalić panu/pani mandat i zabrać prawo jazdy, i tak, pomogę wypełnić formularz. Specjalistka, kurczę. A jak sama mam wypełnić oficjalny formularz albo przychodzi awizo, zwłaszcza w Polsce, robię się sztywna. Obraz relacji państwo-obywatel... Ulało mi się. Kciuki, niech to będzie jakieś miłe awizo, na przykład zwrot podatku. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 17:30 Albo poprostu liscik polecony od kogos miłego Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 17:36 Chyba nikt nie byłby takim podlecem... Ile razy muszę coś wysłać poleconym znajomym z Polski, to mailowo uprzedzam. Najwyraźniej drętwienie na widok awiza to narodowa przypadłość, bardzo powszechna. We Francji na awiza reaguję źle, bo nie lubię chodzić na pocztę. Ale bez odrętwień, tylko sobie parę razy zaklnę pod nosem. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 17:47 Polecony okazał się niegrozny, urząd miasta coś wyjaśnia i w nieprzytomnie uprzejmej formie (bez ironii, naprawdę są grzeczni, przyjaźni i wyjaśniają o co im chodzi w sposób nader nieordynarny) prosi mnie o przekazanie wyjaśnień w dogodny dla mnie sposób, nawet telefon na biurko tego jednego urzędnika, co się tym zajmuje i mail do niego podali. Ale i tak co wcześniej zesztywnialam, to moje... Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 17:52 gat45 napisała: > Chyba nikt nie byłby takim podlecem... Od razu podlecem! Moja obecnie 90-letnia Ciocia, przesyłając rozmaite np fotki lub zestawy cwiczen gimnastycznych na kregoslup - zawsze owszem uprzedza, ze wysyła przesyłkę. Tyle, ze dla Niej oczywistym jest, ze ot tak do skrzynki, to sie wrzuca aktualnie widokowke znad morza - tez uprzedza. Wszystko inne - musi byc potwierdzone, zatwierdzone i opieczetowane stosownie, bo jak zginie to zawsze ten cien nadziei.... Nota bene - widokowka z Bieszczad (cywilizowanych) do Kraka - wedrowała 3 tygodnie. Z 2 lata temu w tym samy dniu do Krakowa wyslalismy poprzez skrzynki pocztowe widokowki z Hamburga i swinoujscia. Ta z H doszła po 3 dniach, ta ze Ś - po miesiacu. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 13.07.17, 18:43 Słyszałam, że w latach 70' w ZSRR rozchwytywano takie sobie pod względem literackim dziełko, jakim była wymiana listów Czajkowskiego z Lazurowego Wybrzeża z bratem, przebywającym w Petersburgu. Ludzie z łezką w oku patrzyli na daty - list szedł wtedy 4 do 6 dni. A w ich czasach - od 2 tygodni do nieskończoności... Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 14.07.17, 11:22 Faktycznie bywa różnie. Ale zdarza się, że zwykły list czy kartka są już następnego dnia. Naprawdę. A poczta dobrze funkcjonowała w zakresie dostarczania dziwnie zaadresowanych przesyłek w czasie stanu wojennego. Do dziadków doszła kartka z nazwą ulicy nieaktualną od ćwierć wieku mniej więcej a poprzednią mającą krótko. I tak się dowiedziałam, że ulica, zanim otrzymała patrona, wdzięcznie się zwała "Ulicą bez nazwy nr ..." Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 14.07.17, 06:47 Zaraz tam mrozem, 9 Celsjuszów było! Jakaż to przyjemność, pofanny spacer ze Spaniellą bez uciekania przed ulewą. Cześć. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 14.07.17, 09:32 Ja tez uciekalam, bom ubrała sie małostosownie, czyli w kieckę, prawie letni.a Kudłate nie musiały uciekac, bo w futrach były. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 14.07.17, 10:11 Może uda się dziś nie być świnią Witam. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 14.07.17, 11:09 Witajcie! Strasznie nie podoba mi się zmiana proporcji między ilością ruchu a jedzenia, jaka zaszła po powrocie z gór. Z tą górsko-wakacyjną wersją było mi zdecydowanie lepiej. Miłego dnia! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 14.07.17, 16:16 Nadal czekam na falę upałów, a w incwiszenie skoczyłam zobaczyć, czy są rydze. Są! Ze znalezionych 4 mam może 1,5 bezproteinowego na pypcia Wodzie pogoda jakoś nie szkodzi! Dzię! Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 14.07.17, 19:03 Ufff. Czuję się, jakby mnie walec przejechał, taka bardziej dwuwymiarowa, zwłaszcza umysłowo. Są sytuacje, kiedy praca człowiekowi szkodzi... Cześć. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 15.07.17, 09:32 Cześć. Mnie po tygodniu też płasko jest straszliwie i do tego czuję się, jakby mi kto głowę watą napchał. Pakujemy Osobistego, w południe wyrusza na Doroczny Urlop. do mojego trzy tygodnie... starszny ogrom czasoprzestrzeni... Cześć! Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 15.07.17, 19:16 Czasoprzestrzeń przetoczy się swoim rytmem, bo i tak innego wyjścia nie ma. A potem będzie ci fajnie. Ja wyjeżdżam za tydzień z hakiem i już mnie rajzefiber trzęsie, za jakie grzechy... Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 16.07.17, 10:08 Rajzefiber nasila się z wiekiem Dziś zaczął się trzeci pod rząd dzień bez deszczu. Niestety, ponoć nie dotrwa do mety, na 17.00 wieszcza opady, wiec... Dzię! Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 16.07.17, 10:46 Cześć, gdzie się podziała Papunia? W trybku piękna pogoda, słonice, wata cukrowa - te rzeczy! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 16.07.17, 11:06 Co za biomasa! Spaniella kica po niej jak kot po kopnym śniegu i niknie po skoku w kolejnej kępie zieloności, zjawiskowy widok. W słońcu za ciepło. Cześć. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 16.07.17, 14:31 ewa9717 napisała: > Rajzefiber nasila się z wiekiem A toś mi humor wszechstronnie poprawiła. Pochmurno, popaduje, powiewa. Zaczynam odżywać. Cześć. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 16.07.17, 15:15 Wrrrrr....Ciaff... Ciaff.... Cześć. Czasami babcie użyteczne są. Uczę wnuczkę pewnej pieśni, którą pamiętam z dziecięctwa i lat młodości <<Kardiolog - i proszę pamiętać, nie wolno się denerwować.>> Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 16.07.17, 23:40 A jakiej? Bo mi mózg wepchnął nachalnie "Nie zna granic ni kordonów pieśni zew, pieśni zew; Więc śpiewajmy, niech rozbrzmiewa wolny śpiew, wolny śpiew" Ale chyba nie o tą pieśń chodzi? Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 17.07.17, 00:26 No tak. Na mur będę to jutro śpiewać w pracy... Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 17.07.17, 06:36 Lawendowy weekend i ulewy, coz - lato bylo w czerwcu... w pierwszej polowie czerwca. a po lecie jest jesien. I finito! Miłego! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 17.07.17, 07:34 Wyszłam bez parasolki, po 20 metrach wiedziałam, ze to bład a teraz paruję przy biurku. Cześć Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 17.07.17, 09:12 Waluta od Balamuka. Różnie, czasem grosze, czasem grubsze. Ale mnie w to graj. Witam. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 17.07.17, 09:44 Zrzut był nocą, teraz nawet jakby ukraińsko, ale czy wytrzyma? Bry. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 17.07.17, 12:46 Jak na mur, to: "A mury runą, runą, runą I pogrzebią cały świat. " Tak optymistycznie. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 17.07.17, 17:17 Ho, ho, faktycznie, w tej wersji poziom optymizmu może zabić. O ile pamiętam, w oryginale było "stary świat". Gorunc. Bry. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 17.07.17, 17:59 Wciagu ostatnich trzech dni zrobiłam pojazdem mechanicznym w sumie 2000 kilmetrów. Chwilowo nie lubię prowadzić. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 18.07.17, 07:56 Pogoda jeszcze się nie zdecydowała. Ja juz tak - nie chce mi się... Łomatko, jak mnie się nie chce... cześć. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 18.07.17, 14:43 Nadal jakaś taka nie ten tego. Ale gorunc też był. Pan Dopler wypowiedział się o mnie w samych superlatywach. Witam. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 18.07.17, 15:03 Brawo pan Doppler! Dobry ma gust i wie, kogo chwalić. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 18.07.17, 16:19 Czyli, ze chwilowo lubimy Doplera, ale niech wie że ten stan rzeczy może ulec zmianie? Dzieci nie ma od wczoraj i dopiero w piątek do nich dojedziemy nad morze. Nie wiem co robić z nadmiarem czasu i ciszy w domu. Napawamy się z Małżonkiem sobą, co by się nie okazało po ich wyprowadzce, że nie potrafimy już ze sobą rozmawiać. Podobno od piątku ma padać. Czy nie ma jakiegoś sposobu na zmianę tych planów? Tak do następnego weekendu poproszę morską lampę i ze 25-26 stopni bez wiatru, tudzież wiatr ale więcej stopni. Jakieś propzycje? Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 18.07.17, 21:58 Rymuje mi się zupełnie nieelegancko. Doppler górą! Chyba dobranoc. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 18.07.17, 22:33 A jak mi się nie chce....! Ale na kolejny koncert organowy poszłam, i M też przymusilam Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 19.07.17, 07:36 Dzis mam pod opieka praktykantkę. Nadal mi sie nie chce. cześć. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 19.07.17, 09:01 Muszę dziś sporo. A jak to zrobić z lochu? Rączki za krótkie Witam. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 19.07.17, 09:07 Cześć! Wróciłam definitywnie. Pojadę znowu w sierpniu, ale na razie przygotowuję się do wysłania Chomika w świat. Po raz pierwszy na dłużej niż trzy dni bez nas Potem jeszcze kolonia zuchowa... No, będzie się Chomik pławił w samodzielności. A my... No dobra, nie uprzedzajmy wypadków. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 19.07.17, 16:21 Bezdziecie, mój ulubiony z chwilowych stanów walka z praodawcą trwa. Wciąż wygrywam. Zaczyna mnie to niepokoić. Bo albo to runie za chwilę z hukiem, albo dotychczas byłam frajerem. Co do zasady żadna z tych opcji mi nie odpowiada. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 19.07.17, 22:30 Cześć, czy ktoś wie, dlaczego morda upiora kojarzy mi się z wczorajszym dniem? Pogielo mnie tak okropnie, że ledwo się czołgam po chalupie. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 07:13 Pogięło Cię kręgosłupowo czy bólem mięśni/stawów, Bluzeczko? W każdym razie niech szybko przechodzi! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 07:28 Reumatycznie? W każdej wersji to upiorne. Dzień dobry. Szykujemy sie na piekarnik z gradobiciem w perspektywie. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 08:56 Zabieram wiaderko i łopatkę i idę do lochu Witam. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 09:09 No nie rozumiem. Pogięta Bluzeczka (wyrazy, Bluzeczko) napisała: Cześć, czy ktoś wie, dlaczego morda upiora kojarzy mi się z wczorajszym dniem? Pogielo mnie tak okropnie, że ledwo się czołgam po chalupie. Post się zdublował, chciałam jeden usunąć, a wyleciały oba. Ki czort? Przepraszam! Szmaglewska, wrrr. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 09:23 Się odginaj! Czasu na to aż nadto, bo po jednodniowej fali upałów znów sino i beznadziejnie. Tu i tam... Bry. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 09:46 Cześć, dzięki za dobre słowa. Od razu lżej! Pogoda w trybku od rana piękna, ale późnym wieczorem wczoraj lało okropnie, kałuże jeszcze ogromne. Balamuku, nie przejmuj się, morda upiora to raczej dołujące wspomnienie, niech znika! Moja klawiatura takie cuda mi wywija, że choć napisałam <Balamuku>, to małpa zmieniła na <Błasiku>, włos się jeży! Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 09:34 Bo w tym samy czasie robiłyśmy to samo Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 09:35 Ale udało się odzyskać. Czyli administracja nie tylko tnie ale również przyszywa Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 10:01 Cześć! Podobno ma być ładnie. Podobno nawet upały... Się zobaczy. Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 10:26 Upały przecież są. Od wczoraj. Odmówiłam psu spaceru, ale że cały dzień spędził śpiąc gdzieś w cieniu, to wieczorem mu zadek ożył. Małż nie wytrzymał i pojechał z nim na nocny spacer rowerowy. Bardzo zadowoleni wrócili. Dziś będzie cieplej. Ale jutro ma być już rześko, zaledwie 26. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 10:46 Ciepły, bo nie upalny, dzień był wczoraj. Dziś siny listopad. Zimno. Czniam takie lato! Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 20.07.17, 14:41 Ja jadę jutro nad morze, poprszę o troche upału tam. Rozpoczęłam nawet wizualizację Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 21.07.17, 07:23 Poszłam rano poprawic sobie nastrój i popatrzeć na kury. Kury w porównaniu z nami to bardzo mądre stworzenia. Tak sobie chodzą, grzebia, jak gdyby nigdy nic... Cześć. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 21.07.17, 09:07 Udaję się do lochu. S-L urlopuj się przyjemnie. Jakie okolice przyrody? Witam. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 21.07.17, 09:29 Przedwczoraj był jedyny jak na razie prawdziwie letni dzień, wczoraj młot na psychopatów pogodowych plus burza z pieronami, waluta itepe, dziś film erotyczny. S-L nad morzem użyje jak pies w studni... Mówię: NIE! Temu i owemu... Bry. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 21.07.17, 11:36 Cześć, leje jak z cebra. Bardzo stanowczo mówię NIE! Temu i owemu też! Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 21.07.17, 15:41 Tia.... to sie wczoraj cieplo nabylo, ze hej..... Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 21.07.17, 16:37 Nie no, ciepło to jest. Tylko z opadem przesadzają... Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 22.07.17, 09:53 Wrocilam tylko na dwudniowe pranie i potem znow nic nie robie O pogodzie nie pogadam, bo mam najlepiej i nie bede po oczach dzgac was moja pogoda. Lece do Prezencika Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 22.07.17, 15:16 No tak. Eulalija w lochu, Asia piere. Usprawiedliwione. A reszta gdzie? Cześć. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 22.07.17, 16:00 Cześć, podobno nowe święto 22 Lipca... - E. Wedel znaczy! Tak gdzieś w necie mnie po oczach walnęło. Gorąco! Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 22.07.17, 17:35 Teraz się wyświetla normalnie, a to, co pisałyśmy, zeżarło? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 22.07.17, 18:13 Bab kadar. Jest na Powiślu coś, nie wiem co, co piekielnie uczula. Ki pieron? Mądre źródła mówią, że pyli pokrzywa, ale podobno mało kto jest na nią uczulony i nie pyli przecież dopiero od dzisiaj. Owszem, uważam pokrzywę za roślinkę dotkliwie na tym świecie niekonieczną, ale nie lubić a mieć alergię to co innego. Odpowiedz Link
zaisa Re: Lipiec nie na lipę 22.07.17, 23:04 Kalispera. Popsuli nam kładkę pieszo-rowerową przez Wisłę. Znowu samochody jeżdżą przez most Śląsko-Dąbrowski. Faktycznie nowy kawałek bulwarów nad Wisłą jest b. zajmujący. Zwlaszcza dla dzieci. Ostatnio wreszcie dotarliśmy do ogrodów na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej i Kopernika. Minerwo, Współczuję alergii. Mnie wychodzi doświadczalnie, że nie toleruję na sobie, a zwłaszcza na twarzy, kremów z filtrem od 20 w górę. Użycie takiego opłakujè rzewnymi łzami itd. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 23.07.17, 13:35 Wyjrzałam na chwilę z lochów. Żeby lody pożreć. Żółta morda wylazła i się rozsiadła. A z tym wczorajszym wpisem o kombinatorach i wiadomo jakiej sprawie to ja nic nie rozumiem. Ponoć Balamuk widziała. Witam. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 23.07.17, 14:48 Widziałam, Eulalijo, co nie zmienia faktu, że też nie rozumiem... Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 23.07.17, 15:42 Cześć, chmury się wypiętrzają, gorąco! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 23.07.17, 19:27 Cosik mnie omija. Weekend pełen obowiązków rodzinnych i stad ma absencja. A do tego łomotna burza. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 24.07.17, 07:30 Sauna. Nawet kurom się nie chce. Dzień dobry. Odpowiedz Link
balamuk Re: Lipiec nie na lipę 24.07.17, 12:59 Odmeldowuję się na dłuższą chwilkę. Zakładam, że dostęp mi się zdarzy, ale kto go wiii... Trzymajcie się, dobrzy ludzie. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 24.07.17, 15:32 Bałamuku, przyjemnej tej dłuższej chwilki Ci życzę! Odpocznij od codzienności. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 24.07.17, 13:16 Osobiscie przeciw pokrzywom to nic nie mam - wrecz przeciwnie - kilka lat temu zazadalam od M by znalazl sadzonki i przesadzil do ogrodu. wiem, brzmi dziwnie - coz, bywa.... Natomiast alergie rozumiem i niezwykle wspolczuje! Pomijam juz dziecko wlasne, ktore jest uczulone na multum roznosci, z testami alergocznymi wlacznie, ale glownie na jad pszczol, os i tym imi podobnych; ale... ale nasz Felix jest uczulony!! Uczulony na wiosenne pylenie, ktore to pylenie w gorach jest przesuniete na maj/czerwiec - w zwiazku z czym bida spedza ten czas w chalupie, zero wyjazdow, bo bywało juz naprawde dramatycznie i horrorowato Miłego! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 25.07.17, 07:22 Pokrzywy jak wiadomo służą do sporządznia wołowiny w paroksyzmach. Sporządziłam niedawno, Osobisty zabrał ze soba na urlop. Wyszła znakomicie (tak twierdzi). Co do pogody nie mam zdania. Pogoda ewidementnie też nie ma zdania. Cześć. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 25.07.17, 08:44 U mnie ma. Znaczy zdanie. Znaczy pogoda ma. Nad ranem obudziło mnie przedziwne wrażenie. Nie mogłam go zidentyfikować od razu, aż się musiałam prawdziwie wybudzić. No i po chwili doszło do mnie : zimno mi ! Wstałam, poszłam do komódki i wyciągnęłam pierwszą ciepłą bluzę z szuflady z ciepłymi bluzami. Bo zasnęłam odziana w mgiełkowate giezłeczko i przykryta tylko prześcieradłem. Chwilkę rozważałam sięgnięcie do szufladki z ciepłymi skarpetkami, ale do tego już nie doszło. Było 10 stopni. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 25.07.17, 09:00 10 stopni, ogórki rosną - jak mawiała moja babcia Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 25.07.17, 09:14 Rumunia na delegacji w listopadowej Dolinie Uminków, a w perspektywie Broszkiewicz, czyli długi deszczowy tydzień... Do d... samiiwiecieczego... Bry. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 25.07.17, 12:30 Prawda, mój brat zwozi mamie te zieleniny, najlepiej, jak się zagapi ze zbiorem i ogóreczki wyrosną takie więcej... mizeryjne ale urodzaj ogórów jest. I to chyba jedno, czego jest... Bo truskawek było mało i drogich, wiśni w ogóle w tym roku nie robiłam, bo jak wyżej, tylko jeszcze gorzej, zobaczymy co będzie ze śliwkami, ale marnie to widzę. Marmolady z bananów, pierona, narobię, bo tańsze od krajowych owoców. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 25.07.17, 15:20 Tfu tfu pomidorkow koktajlowych tez sporo, ale tak - wisnie przemarzniete, truzkawki byly drogie, czeresni w ogole. Mirabelki - na sztuki, ech.... O, poziomki szalaly! Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 25.07.17, 15:45 Rano padało. Teraz coś wisi. A wiecie, że nasz Baron ma dziś święto? Wszystkiego najlepszego! Witam. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 25.07.17, 22:11 Prawda! Baronie, sto lat! Wszystkiego najpsiejszego! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 26.07.17, 07:17 Ja zasadniczo wiem, że takie lato sprawia zawód wielu osobom, ale jeśli chodzi o mnie, to wreszcie jest czym oddychać... Dzień. dobry. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 26.07.17, 08:26 No, z tym to różnie, nader często mamy nieprzyzwoity film, i ani słońca, ani czym oddychać. Wieki, wieki temu, jeszcze za sowieta, byłam ci ja na obozie młodzieżowym w Kijowie, gdzie obowiązywało moskowskoje wriemia, czyli czas o dwie godziny wcześniejszy od naszego. Wstawało się zatem o naszej piątej . Coś pięknego. Chłodno, rześko, słońce jeszcze ziewa, ale już świeci, pticy pojut... Może w upalne dni to jakiś patent - tylko kto poza właścicielem nadwrażliwego urynalnie psa wstaje o piątej??? Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 26.07.17, 09:15 Ja wstaję. O 4.50 wstaję, dobrowolnie. Pies nie ma tu nic do rzeczy, bo to ja go budze, a nie on mnie. Zresztą Spaniella regularnie stara się przekonać mnie, że jeszcze nie, że jeszcze chwileczkę i że chyba zwariowałam, a potem zasypia na progu podczas gdy ja zapinam na niej smycz. A ze schodów schodzimy metoda szturchania przez mnie kolanem puchatego psiego zadu, który inaczej utkwiłby, razem z przyległościami, na któryms z gółrnych stopni i tam pozostał. Ponieważ ranki są piekne. Już widno, juz pachnie, juz pticy mordy piłują a jeszcze rześko, jeszcze świezo, chłodno. W zasadzie jedyne, co mi nie pasuje w porankach, to fakt, że musze je marnowac na przemieszczanie sie w kierunku pracy. I fakt, ze pracuję od 7.00 rano to jest moja inicjatywa, nie pracodawcy, najchetniej w ogole pracowałabym od 6.00, ale kadry za nic nie chcą (one chyba nie wierzą, że istniej taka godfzina jak 6.00 rano...). Niemniej zdaję sobie sprawę, ze moja 4.50 to nie jest normalna godzina na rozpoczynanie aktywnosci dla większej części mojego gatunku. I tak na przykład kiedy przebywam z MZT dorocznie na Mazurach, ja o siódmej rano mam za soba wszystkie prace gospodarskie z wywieszeniem prania włącznie, spacer z psem, zakupy, pierwsze śniadanie i rozdział lektury, a MZT własnie przewraca się na drugi bok. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 26.07.17, 10:31 Sorry, ale ja takze wstaje o 4.50 i sila zmuszam kudlatye do spaceru. Tyle, ze moje wstawanie jest wylacznie z powodow pragmatycznych - im wczesniej wstane - tym wczesniej i SZYBCIEJ dojade do firmy, a za tym - szybciej wyjde i SZYBCIEJ doturlikam sie do chalupy. Pracodawca tez najchetniej by widzial moja obecnosc od godz 9, nie 6. We wwszystkie pozostale dni, niefirmowe - spimy ile sie da i w trojke warczymy na ewentualnie budzacego nas M. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 26.07.17, 10:40 O 4.50 wstaję dobrowolnie... Zasłabłam... Jak się dłuższy czas nie odezwę, to i zejszłam może... Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 26.07.17, 10:59 Od dłuższego czasu mam piękne plany, że wstanę w okolicach 5, niechby nawet 5:30, pobiegam i na 7 pojadę do pracy. Realizacja troszkę kuleje. Wprawdzie często o tej 5-5:30 jestem budzona przez kotka, który ma akurat zapotrzebowanie na czułości, ale spycham z siebie sierściucha i chowam głowę pod poduszką. O 6:15 włącza się radio. Jeszcze chwileczkę. Jak dobrze pójdzie, to zwlekam się po wiadomościach o 6:30. Jak pójdzie gorzej, to dopiero po tych o 7. Paradoksalnie, w zimie wstaję o tej 6. Ale teraz jest ciepło i nie pada, więc jeżdżę motocyklem, więc mija mnie motywacja w postaci korków i znalezienia miejsca parkingowego. I bardzo się cieszę, że jak wychodzę z domu to mogę eksmitować psa do budy i nie muszę go o poranku spacerować. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 26.07.17, 11:04 czekolada72 napisała: > Sorry, ale ja takze wstaje o 4.50 i sila zmuszam kudlatye do spaceru. Tyle, ze > moje wstawanie jest wylacznie z powodow pragmatycznych - im wczesniej wstane - > tym wczesniej i SZYBCIEJ dojade do firmy, a za tym - szybciej wyjde i SZYBCIEJ > doturlikam sie do chalupy. Pracodawca tez najchetniej by widzial moja obecnosc > od godz 9, nie 6. We wwszystkie pozostale dni, niefirmowe - spimy ile sie da i > w trojke warczymy na ewentualnie budzacego nas M. > > Mój pracodawca nie pozwala na ruchomy czas pracy. Zgodził się na 7.00 na sztywno, w drodze wielkiej łaski i strzelając focha... no bo, rozumiecie, nie ma wtedy kto sprawdzić, czy ja faktycznie przyszłam i pracuję... Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 26.07.17, 11:05 No ale ja przecie nikogo nie zmuszam do takich działań! Nie oczekuje ludzkiego towarzystwa na psich porannych spacerach ani nic. Osobisty zasypia po północy i nie wstaje przed 9.00, tak się trochę mijamy, MZT też o poranku za bardzo nie pojmuje co się do niej mówi, a w okresie, kiedy jeszcze biedna nauczała języka po firmach, czyli tez od 7.00 rano, była bardzo nieszczęśliwą istotą i ja jej bardzo współczułam! i nikogo nie staram się zmienić. Nawet lubię te godziny świtowe że takie samotne, kiedy jeszcze ludzkośc nie ruszyła do boju, wszędzie pustawo, cicho i spokojnie. >>>O 4.50 wstaję dobrowolnie... Zasłabłam... Jak się dłuższy czas nie odezwę, to i zejszłam może... Skowronkiem pośród sów sie poczułam. Na szczęście rzecz karalna nie jest... Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 26.07.17, 11:49 Masz towarzystwo we mnie. Ja o piątej. Pies udaje, że wcale-ale-to-wcale nic nie słyszy. Idę myć ząbki i przyodziać ciałokształt (ja z tych prysznicujących się przed snem, a nie po). Wracam - pies zwinięty w staranny kłębek, nos pod udem własnym, nie ma mnie, nie ma mnie, proszę na mnie nie zwracać uwagi.... Kiedy zaczynam schodzić ze schodów, to słyszę straszne westchnienie, a potem ziew - do psa dotarło, że towarzysz vis w randze majora się pojawił i daremne żale, próżny trud... Ze schodów złazi jakby był w połowie sparaliżowany, a w drugiej pijany. Nawet w najgorsze chłody mam czas włożyć grube skarpetki pod kalosze i inne rękawiczki (na rączki te rękawiczki). Teraz - czekam cierpliwie. Z chwilą wyjścia na ganek pies się budzi, a u dołu gankowych schodów już do niego dotarło, że idziemy na spacer, więc do furtki leci galopem. Dalej - klasyka : te kilkaset metrów do ścieżynek spacerowych nad rzeką idziemy na smyczy - pies robi się taki jakby szerszy w barach, podkula przednie łapy i pruje do celu jak maszyna. A celem jest miejsce, gdzie odpinamy smycz. No i tu już ogarnia nas szczęśliwość, błogość i inne miłe uczucia. Obwąchujemy świeże kretowiska, sprawdzamy, kto tu był i zostawił wizytówki od czasu naszego poprzedniego spaceru, chowamy się za krzaczki, brodzimy po kostki w rzece, czasem pogonimy piżmaka jak się zdarzy, nie zauważamy opierzonych, bo one takie jakieś głupie i nie do zabawy, myszkujemy gdzie się da... Czasami w drodze powrotnej spotykamy najwcześniejszych psiarzy, ale najczęściej nikogo. Całe nadrzeczne łęgi dla nas przez ponad godzinę. Wracamy z mieszanymi uczuciami - no bo jeszcze by się trochę pobuszowało, ale w domu będzie micha. Ciężki wybór. Od chwili założenia smyczy idziemy więc względnie normalnym krokiem, czyli dwa razy dłużej niż idąc na spacer. Dzisiaj był chłód i niebo znowu w zimorodkach. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 26.07.17, 12:35 u nas sie dalo, bo sprzataczki zaczynaja ciut wczesniej, a ze calosc okamerowana.... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 27.07.17, 08:50 Pożałowałam dzisiaj, że nie wstałam o jakiejś 4.30.Taaaka Szmaglewska, od horyzontu przez całe niebo... Żółta morda ze szwedzką i ukraińską flagą, no ludzie, po tych wszystkich reżyserach, walutach i nieprzyzwoitych filmach... Ajajaj!.. Prosty człowiek ze mnie, to i upodobania mam nieskomplikowane, co robić Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 27.07.17, 09:50 Inna strefa klimatyczna. Choć może mniej szary odcień szarego. No i rano przestało padać. Bry. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 28.07.17, 09:15 Wczoraj dało trochę pożyć. Dziś lochy. Witam. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 28.07.17, 10:02 Cześć, przytloczyła mnie rzeczywistość. Smutno. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 28.07.17, 10:23 Ponieważ wczoraj za dnia nie padało, po pływanku zboczyłam do niedużego lasku na grzyby. Byłam z pół godziny, nazbierałam, i owszem, ale w małym laseczku było takie porno, ze byłam mokra jak po wyjściu z jeziora, dusiłam się i miałam rózne objawy. Od wieczora do jakiej 10.00 dziś rano padało, teraz paruje i czuję się zaś jak po zagraniu hurtem wszystkich ról w nieprzyzwoitym filmie. Jedno wiem na pewno: do puszczy nad Amazonką nie pojadę za chińskiego boga! Bry. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 28.07.17, 11:33 A jak już odparowało, burza z urywaniem chmur. SL to nad morzem używa jak pies w studni bidula Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 28.07.17, 14:01 Dostałam smsa z wakacji. "Rozwiesiłam hamak. Łącznie są trzy. Szynka, Kokon i Tęcza. Kokon jest mój. P.S. Kokon (to ten mój) jest najlepszy." Chyba kupię taki sam dla siebie... Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: Lipiec nie na lipę 28.07.17, 14:58 Berrin, co ci? Co do wstawania, na urlopie budziłam się jak idiotka koło 4-5, dzięki czemu zaliczyłam kilka przepięknych nadmorskich wschodów słońca oraz wykonałam kilka serii ładnych zdjęć. Ładnych, bo ani jeden ludź mi się w kadrze nie pałętał. Za to w jednej kępie sosen wypatrzyłam rodzinkę młodych wiewiórek i zaczęłam im orzechy przynosić rankami. Natomiast koło domu widuję rodzinki jeżowe. Fajnie to wygląda, mamunia podąża majestatycznie, kręcąc kuprem, a za nią gęsiego dwa lub trzy - w zależności, która to rodzinka - drypciające prędziutko kolczaste kulki. Miłego - bo to już piątunio! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 28.07.17, 19:45 Trenuję nieszczękościskanie... trudno idzie... Nawet mi się ta ściana wody za oknem troche pokomponowała z nastrojem... Ale tu jakoś mi lepiej... Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 28.07.17, 20:33 Jakiś wspólny odpór da się temu dać? A co do scian wody: od kiedy pisałam rano, własnie trwa ósma, tak:ÓSMA!, BURZA. Wszystkie obficie wywalutowane. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 00:58 Berrin, Ewa ma rację! Jeżeli nakopanie komuś do rzyci poprawi sytuację, zawsze możemy włożyć buty. Możemy też dać odpór, wyraz lub przynajmniej wykrętną odpowiedź, w zależności co będzie potrzebne. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 09:53 Cześć, Szmaglewska. Gdzie jest Papuga Ara? Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 09:55 Komu przylać? Moge byc poczebna w poczebie? Serio, trzymajcie sie dzielnie. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 10:02 Co to?????? Co to?????????????????????? Na niebie pojawiło się coś dziwnego!!!!!!!!!!!!!!!!! Jest.. żółte! PS Mam buty, nówki nieśmigane, bo ze szpicem, ale na okoliczność wymarzone! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 10:23 Światu. Znowu rzuca we mnie rzeczami które trudno znieść... Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 10:50 Berrin, nawet najdluzsza zmija przechodzi. Nawet jak konca nie widac. Głasku głasku Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 11:01 Asiu, ale czasem właśnie koniec żmii widać i to jest najgorsze Trzymaj się, Berrin, jak możesz. Bo musisz. Naprawdę coś o tym wiem. Ale nie, nie wiem, ile człowiek jest w stanie wytrzymać. Tego chyba nikt nie wie. Nawet już nie mam energii, żeby mobilizować Walkirie i dywanowe naloty orientalnych sił pomocniczych... Spróbuj tak : każdą błogosławioną chwilę beztroski łapiemy, przytrzymujemy mocno i rozciągamy, ile się da. I zapamiętujemy, żeby móc sobie o niej myśleć, jak znowu zmrok nas ogarnie. Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 11:54 Berrin, jeżeli dzisiaj są Twoje imieniny, to przyjmij serdeczne życzenia zdrowia i pogody ducha, oraz wielu rzemieślników (na czele ze stolarzem)! Jeżeli to nie ten dzień, to i tak Ci tego samego życzę! Nie pozwolę, abys Ty, dbająca o nasze dobre samopoczucie przez parę miesiecy (Prezencik), teraz borykala się ze światem w samotności. Pozwól mi stanąć obok siebie, może ten ciężar rozłożony na dwie osoby będzie lżejszy do udzwignięcia? A może jeszcze ktoś się przyłączy? Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 10:53 A nie dasz rady, jak Spaniela, otrzepać, strząsnąć te paskudy? Jak by trzeba było prać, to lecę z pomocą. Ewo to żółta morda. U mnie też niestety jest. Witam. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 13:10 Jak trzymacie to razem ze mną, to łatwiej jest. Żmija jest długa i niech będzie jak najdłuższa, niech się ciągnie! Tak, mam dzisiaj imieniny. Dzięki. Lis Okazały ZADZWONIŁ SAMODZIELNIE godzinę temu, żeby mi życzyć. Gat, tak właśnie robię. Łapię, przytrzymuje, zapamiętuję każdy szczegół, będę miec potem, jak będzie pusto. Dzięki dziewczyny! Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 13:38 Lis Okazały zadzwonił samodzielnie - cieszę się razem z Tobą! Dużo zdrowia dla Lisa Okazalego, ma wspaniałą córkę, dumny jest z Ciebie! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 14:15 No to buuuuuzi, Olafio A druga dla Lisa O. A co Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 15:18 No wlasnie widze jak mi fatalnie z ta zmija wyszlo....niech ja szlag trafi za nietrafnosc mojego porownania. Tak czy siak, wycofuje, tfu tfu tfu przez lewe ramie odpukac w glupie czolo. Serdecznesci imieninowe Berrin! Musialam az sprawdzic, bo tylko na 26 lipca sie znam - obie moje siostry razem swietuja. Internet wszystko mi powie : Dzisiaj imieniny obchodzą same fajne ludzie: Beatrycze Cierpisław Faustyn Flora Lucyla Lucyliusz Maria Marta Olaf Prosper Serafina Urban. PS: Cierpislaw i Prosper to pewnie kumple od wodki.... swoich rodzicow z fantazja musza czesto opijac. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 16:31 Jak jeden cierpi a drugi prosperuje, to okazji do wypicia na pewno mają dość Berrin, życzę Ci dużo siły. I żeby ten ciężki czas także coś zbudował i coś dał, zamiast tylko burzyć i zabierać. Trzymaj się. Pamiętasz? Memłon zawsze Cię przytuli. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 20:21 Jak fajnie trafiłam, wprost na imieniny berrin Najlepszego dziewczyno, dużo dobrych wiesci życzę. Ewo, skąd Ty tyle wody bierzesz? Tej spadającej. U mnie skąpo. Od jutra towarzyszę Eulalij w lochu, inaczej marnie siebie w tym tygodniu widzę. Obiecują 32 i 33 - a po co mnie tyle?? Ja mam skromne wymagania Cześć wszystkim. Dobrej pogody urlopującym. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 20:58 minerwamcg napisała: > Jak jeden cierpi a drugi prosperuje, to okazji do wypicia na pewno mają dość > ... a wino serwuje Miranda (imieniny 11 maja). Jak jest Prospero, to musi być Miranda, no musi. Berrin ! Siły ducha i ciała Ci życzę. Spokoju ile się da. I teraz powiem może coś głupiego, za co z góry przepraszam. Ten straszny żal, który Cię teraz gnębi, to druga strona medalu tego, co dostałaś od życia. Pomyśl, że mogłabyś go nie odczuwać, albo nie aż tak. Jakoś nie mam wątpliwości, że nie zamieniłabyś się z tymi, których ta sytuacja dotyka mniej głęboko. Coś za coś, malutka Ja z tych zdecydowanie mało dotykowych, ale przytulam. Z całego serca. PS Zrób sobie w głowie remanent tego, co musisz powiedzieć, żeby nie pozostało nie powiedziane, kiedy już nie będzie można powiedzieć. To ważne. Dla obojga. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 22:38 Gat. Ja to wiem. I pewnie, że bym się nie zamieniła. Za nic. I sądzę, że to dobrze, że dostajemy czas, czas jest ważny. Na razie mam zrobić knedle z morelami. LIS chce knedli-będą knedle. Howgh. Mogę się napić z Serafiną, Mirandą i Prosperem. I z Wami. Zdrowie! Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 30.07.17, 15:20 berrin napisała: > Gat. Ja to wiem. I pewnie, że bym się nie zamieniła. Za nic. I sądzę, że to dob > rze, że dostajemy czas, czas jest ważny. [...] Przepraszam za truizmy Ale to się wydaje odkrywcze, kiedy się przeżywa czy przeżyło samemu. Wiesz, w pierwszym roku swojej francuskiej kariery szkolnej pisałam klasówkę na temat "co to jest banał (banalność)". Na swojej kartce umieściłam jedno zdanie "la banalité c'est ce qui arrive aux autres" i odważnie oddałam pracę, uważając temat za wyczerpany. To jest coś, co się zdarza innym. Tyyyyyle lat minęło, a ja się wciąż dziwię własnej ówczesnej dojrzałości. 14 lat wtedy miałam. Przebłysk jakiś. Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 30.07.17, 16:23 Gat, ja Ci nie zarzucalam banalnosci i truizmowania, ja się z Tobą zgadzalam. Czuję się utulona... Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 29.07.17, 22:33 Asiu, żmije są ok, a potem przepełzają dalej. Ja jestem trochę jak na huśtawce, i dołki tej huśtawki owszem, niech przemina. A górki niech trwają. ☺ Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 31.07.17, 07:22 Już jest za bardzo. A sytuacja jest rozwojowa. Nawet koty wczoraj po południu zeszły ze słonecznego parapetu... Cześć. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 31.07.17, 10:11 Wczoraj był chyba pierwszy przepisowo letni dzień: cały słoneczny, po wyjściu z wody można było spokojnie wyschnąć na słońcu... Wytrzymał do 2012, kiedy gruchnęło i lunęło ścianą wody. Dziś na razie kręcą brzyćkie filmy. Dzię! Odpowiedz Link
bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 31.07.17, 10:50 Cześć, zazdroszczę Eulalii lochu, 27 stopni w tej chwili! Odpowiedz Link
felis2 Re: Lipiec nie na lipę 31.07.17, 11:31 Przebijam: 32 w cieniu, od północnej strony. Kto da więcej? Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 31.07.17, 12:56 A ja mam chłodek błogosławiony... 22 czy 23 celsjuszki. Obojętne, z której strony, bo niebo równomiernie zachmurzone. No ale ja swoje dwie straszliwe fale upałów pornosowatych już zaliczyłam, kiedy wy sobie oddychaliście jak ludzie, a ja ostatkiem sił dbałam o moich domowych samców. Teraz mój ogródek prosi, żeby Bałamuk nam swoim groszem sypnęła. Zapowiadają burze od popołudnia. Mogą być. Spektakl światło i dźwięk zawsze mile widziany, ale przede wszystkim potrzeba nam trochę waluty od koleżanki B. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 31.07.17, 13:37 felis2 napisała: > Przebijam: 32 w cieniu, od północnej strony. > Kto da więcej? Nie dam wiecej, ale tez mam od polnocy w cieniu 32 Miłego! Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 31.07.17, 15:11 Naukowy termometr mówi trzydzieści, mój na oknie trzydzieści sześć, ale to jest chyba jego własna odczuwalna, odbita od szyby i w ogóle. Więc wolę wierzyć naukowemu, zawsze to mniej. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 31.07.17, 16:39 P. S. Na drugim oknie dojechał do czterdziestu i czterech, to jest już na pewno jego subiektywna opinia. Odpowiedz Link
gat45 Re: Lipiec nie na lipę 31.07.17, 19:23 Ja też mam takiego fantastę w jednym oknie. Mało się przejmuje rzeczywistymi temperaturami, za to po odjęciu tego co pokazuje, od tego, co jest rzeczywiście, dosyć dokładnie oddaje moje stany ducha. Dzisiaj na przykład było 22-23, on pokazywał 27, różnica 3 na plusie - i tak rzeczywiście się czułam. Leciutko dodatnio. Z ujemnymi też sobie świetnie daje radę. Patrzę na niego z lekkim niepokojem - a nuż to jakieś coś żywe, albo przynajmniej marsjańskie ? Sonda, którą obserwują mnie przybysze z kosmosu ? Tfu, na Tobiasza urok ! Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 31.07.17, 22:01 Mój zaokienny upierał się rano przy 26 ( w cieniu), a potem slonice przelazly na jego stronę domu i uznal, że jak tak, to 45. I ja mu wierzę... Odpowiedz Link
berrin Re: Lipiec nie na lipę 01.08.17, 07:25 Cześć. Ranek nawet miał chmury! Ale już mu przeszło... Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 01.08.17, 09:09 Taaaa, przyszło do mnie, sypnęło bilonem. Balamuku, to nie ja prosiłam o dowalutowanie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Bry. Odpowiedz Link
eulalija Re: Lipiec nie na lipę 01.08.17, 09:12 Minerwa się ociąga ze świetnym tytułem. To tu wyrażę swoje niezadowolenie. I już cichutko siedzę w swoim lochu. Wczoraj przeżyłam koszmar przebywania na otwartej przestrzeni między dwunastą a trzecią popołudniu. Dziś muszę odpocząć. Witam. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 01.08.17, 09:27 Też czekam A Balamuk gÓchy albo ma krzywe uszy: wali mi w coraz grubszych nominałach Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 01.08.17, 09:48 Opć, przepraszam... Myślałam, że nie chcecie ryzykować po lipcu, który okazał się dość lipny Już zakładam. Odpowiedz Link