01.07.21, 12:03
Zaczął się deszczem. No i dobrze.
Od jutra zaś pływalnie.
Dzię.
Obserwuj wątek
            • m_y_q Re: LiPiec 04.07.21, 00:09
              Cześć. Zaszczepiono mnie pierwszą dawką Pfizera. Ręka trochę boli i to wszystko. Nareszcie jest czym oddychać, co stwierdzam z ogromnym zadowoleniem.
                  • balamuk Re: LiPiec 05.07.21, 10:50
                    Cicho. Cichutko!
                    Wczoraj moja teściowa wzięła i się przewróciła, teraz mamy na stanie kobietę upadłą z obitymi żebrami i łopatką.
                    Bry.
                    • czekolada72 Re: LiPiec 05.07.21, 11:37
                      Uuuuuu no to puffffffff

                      Puffffam tez wszystkim potrzebujacym na Mazowszu , w tym mojej własnej Przyjaciółce, którą w ciągu doby zalało dwukrotnie....
                      Z innych przyczyn, ale jednak - zalało tez w Kraku pasaż, gdzie pracuje moja Mama, na szczęście - miała szczęście i ją w sumie łagodnie obeszło.

                      Miłego!
                      • ewa9717 Re: LiPiec 05.07.21, 12:04
                        Oj, jak mnie Balamuk czknął nostalgicznie!
                        www.youtube.com/watch?v=2SMktNF0JcM
                        Nie rozumiem tego o zalaniach, u mnie ledwo co krapnęło.
                        Dzię.
                            • ewa9717 Re: LiPiec 06.07.21, 18:02
                              Trochę mniej upalnie, nadal sucho, działam w czereśniach. Harry po 18 wizycie u wetki (pod narkozą porządkowanie paszczy), na razie prawie miesiąc dobrze, chciałabym w tym stanie dociągnąć do grudnia na odrobaczanie. Sypiamy ze sobą regularnie, ale tylko wtedy jak Harry sam nawiedzi mnie w łożnicy. Gdy ja go tam usiłuję zanieść na rączkach, warczy, potem syczy, a jak nie puszczam wali mnie po łbie. Myślę, że Harry trochę się ze mną nudzi, choć usiłuję się z nim pobawić a to piłeczkami, a to lalusiami na sznurkach. Może ktoś poleci jakąś zabawkę na czas, kiedy mnie nie ma w chaupie?
                              A teraz idę pospać, bo niedawno wróciłam z jeziora, zjadłam obiad i muszę poleżeć jako boa grzechotnik...
                              Bra...
                                • jottka Re: LiPiec 06.07.21, 23:08
                                  no jest metoda... czyli mały kociaksmile raczej kociczka, bo mam wrażenie, że koci lepiej się oswajają z kumplem płci przeciwnej, choć sztywnych reguł nie ma. dlatego małe, bo większe może wejść z Harrym w walki terytorialne, a to raczej nienajlepsza rozrywka dla wszystkich zainteresowanych.
                                  • felis2 Re: LiPiec 07.07.21, 09:24
                                    jottka napisała:

                                    > ... koci
                                    > lepiej się oswajają z kumplem płci przeciwnej, choć sztywnych reguł nie ma.
                                    Nie ma. Trzy moje kotki do końca życia nienawidziły najpóźniej przygarniętego kocurka. Lepsze stosunki łączyły je z jeszcze później przygarniętym psem.
                                      • ewa9717 Re: LiPiec 07.07.21, 11:43
                                        Drugi kot nie wchodzi w grę. Ja i tak już przeżywam, że jestem za stara dla Harry'ego i co będzie, jak mnie jaki szlag trafi. Rodzinę mam 6-osobową (licząc z nowo narodzony), koty lubi sztuka 1, jak na złość alergiczka, ma i inne problemy zdrowotne. No nic, postaram się pożyć.
                                        Pochmurno, ale ciepło, zapowiadanego deszczu nie widać. A mnóstwo ludzi w kurtkach, polarach i takich tam. Jadąc wrowerem, ciągnęłam za sobą opadniętą ze zdumienia szczenę.
                                        Bry.
                                        • eulalija Re: LiPiec 07.07.21, 13:09
                                          W Kołobrzegu 21 Celsjuszy i pochmurno.
                                          U mnie w cieniu 32 i wielka, drapieżna żółta morda...
                                          Ja tak nie chcęęęęęęęęęę...
                                          • se_nka0 Re: LiPiec 07.07.21, 13:49
                                            Skwar, ale wypadły sprawy zdrowotno-szpitalne i latania mam.
                                            Trza to trza - troszku mnie mniej będzie, ale najwazniejsze ogarnięte.

                                            Zasięg Fb doskonale się sprawdzil przy akcji oddawania krwi - wiadomo, ciągle jej brak - daliśmy radę.

                                            Działka daje sobie radę, równo zarastając szczęsliwymi chwastami big_grin
                                            Podlewam tylko ogorki.

                                            Dobrego dnia.
                                            • ewa9717 Re: LiPiec 07.07.21, 17:27
                                              3maj się, Senko!
                                              Mży mżawka.
                                              Wią, wzruszyłam się! Przechodzę ze żwirku bentonitowego zmieszanego z innym, mniej zbrylającym, co zmuszało mnie wciąż do grzebania w kuwecie i wynoszenia urobku na smietnik, a poza tym kurzyło paskudnie, ja musiałam wciąż zamiatać chaupę, bo Harry roznosił kamuszki po całym mieszkaniu, na taki pachnący żywicą, co to tylko grubsze myk w papierku do klopa, a reszta sama się jakoś tenteguje. Może toto leżeć kilka dni, potem myk do śmietnika i sypie się nową porcję. No i Harry wprawdzie obwąchiwał kuwetę długo i nieufnie, ale potem wlazł i zrobił siusiu! Wicierozumicie, to trochę tak, jakby dziecko pierwszy raz zawołało: Mame, siusiu! wink
                                              • m_y_q Re: LiPiec 07.07.21, 17:40
                                                Cześć. Senko - kciuczę i fluidzę. Nic nie jestem w stanie robić - 33 stpopnie i grama wiatru brak, żółte strasznie daje do wiwatu!
                                                Koty powinny mieć zdejmowane futerka.
                                                • jottka Re: LiPiec 07.07.21, 18:05
                                                  nie bój się, zawsze istnieją kociarze w sieci - jak chcesz, to możemy się skontaktować i w razie czego pojadę po Harry'ego i będę szukać mu domu. zresztą pewnie nie tylko jasmile a zasadniczo żaden z moich obecnych kotów nie był, że tak powiem, planowany i wszystko to nagłe desantysmile
                                                  • felis2 Re: LiPiec 08.07.21, 09:00
                                                    Są koty, które nie życzą sobie załatwiać się do niesprzątniętej kuwety. Rodzaj żwirku nie ma znaczenia. Zasikana kuweta nie nadaje się do użytku i cześć. W tym przypadku jedyne co możesz zrobić, to karnie sprzątać po każdym użyciu. Asekuracyjnie wstawić drugą kuwetę, o ile masz gdzie. Ale nie martw się, wygląda na to, że Harry pozwoli ci wybrać sobie taki żwirek, jaki lubiszwink
                                                  • ewa9717 Re: LiPiec 08.07.21, 09:08
                                                    Kuweta wymyta przed zmianą żwirku. Po tej jednej wpadce Harry szczywa do kuwety z nowym żwirkiem (choć nie wiem, czy nie kombinuje czegoś z kabiną prysznicową, bo kilka razy go tam zastałam; wcześniej raczej nie bywał), ale srywa do jednej z dwóch wielkich mich ze starym, które asekuracyjnie zostawiłam mu na balkonie do wyczerpania zasobów. wink Ano, pasmotrim, uwidim... Dzięki za słowa otuchy. wink
                                                    Rano gmła, teraz się przejaśnia, ale jakoś tak byle jakoś...
                                                    Dzię!
                                                  • jottka Re: LiPiec 08.07.21, 09:55
                                                    jednorazowo to mogła być wpadka niezwiązana ze żwirkiem (przyspani byliśmy, łapa nam się omskła, cokolwiek), jak się żwirek nie podoba, to się raczej dowiadujesz jednoznaczniesmile moja średnia kocica do tej pory uważa, że potrzebuje dwóch kuwet - jednej na jedną potrzebę, drugą na drugą. nie musi to być zawsze ta sama kuweta, ważne, żeby księżna pani mogła przejść z jednej do drugiej, nawet jeśli zdążę sprzątnąć tę pierwsząsmile

                                                    a i tak powinnaś mieć dwie kuwetki zgodnie z prastarą zasadą - kuwetek w domu mamy tyle, ile kotów plus jedna.
                                                  • eulalija Re: LiPiec 08.07.21, 09:55
                                                    Może się chłodzi?
                                                    Koleżanki kotka, lata temu, w najcieplejsze okresy roku mieszkała w wannie.
                                                    Miała tam kocyk i patrzyła z wyrzutem, siedząc w umywalce, na osoby kąpiące się.
                                                    A ze skakaniem do wanny i z wanny dawała sobie świetnie radę.
                                                    I zawsze sprawdzała czy wanna jest pusta.
                                                    Gorąc okrutny panuje nadal.
                                                    Witam.
                                                  • czekolada72 Re: LiPiec 08.07.21, 10:37
                                                    Wczoraj zbieranie agrestu i kompoty, dzis -w planach - zakup agrestu i soki smile
                                                    Mniam!!
                                                    Pogoda jak złoto, albo jak LIPA, czyli złota, gorąca i pełna słońca! Powietrze aż przesiąknięte zapachami siana, lip i lilli. I SŁOŃCE!!
                                                    Miłego
                                                  • eulalija Re: LiPiec 09.07.21, 09:45
                                                    Wyczekiwana wiadomość na małym.
                                                    Wczoraj koło 18-tej jakiś pieruński szkwał przeleciał nad moim podwórkiem.
                                                    Bajzlu w chałupie narobił nim zdążyliśmy z MLP pozamykać co szeroko otwarte było.
                                                    Trza posprzątać.
                                                    Witam.
                                                  • asia.sthm Re: LiPiec 09.07.21, 10:14
                                                    O dzieki Eulalijo, tez przyjmij cmoka.
                                                    Dziwne, ze stary watek chociaz odnowiony nie pojawia sie z czerwonym numerkiem w ulubionych watkach.
                                                    Czlowiek by nic nie wiedzial gdyby nie ty.

                                                    Czesc, piateczek nastal big_grin
                                                  • ewa9717 Re: LiPiec 09.07.21, 10:16
                                                    Popadao 1,5 godziny. Nie zdązyłam pojechać po czereśnie... Plany mi stentegowało, no ale z drugiej strony, jak mawiał niezrównany Tewje M., potrzebny ten deszcz jak diabli.
                                                    Bry.
                                                  • felis2 Re: LiPiec 09.07.21, 11:21
                                                    Potrzebny, ale boję się wyrażać życzenie. Jak ostatnio chciałam niemrawego podlewania, to mi grad zepsuł dach i samochód.
                                                  • czekolada72 Re: LiPiec 09.07.21, 11:25
                                                    Jak zaprzestalam chuchania i nawadniania to mi w końcu krakowiak zakwitł...

                                                    Pogoda jak malowane, Ryśka wyemigrowała świtem do ogródka i chrapie. Świtem, gdyż uznała,. Że skoro o 5 nie dzwoni budzik, znaczy się zepsuł, i trza biedna panią obudzić, jak się nie da inaczej to pazurami... No a jak już otwarła ślepia, to czemu nie, można od razu potupac,żeby do ogródka... A że wcześniej trza by na spacer, to insza inszość....
                                                    Ja zaś skoro już odespać nie mogłam to ogarnęłam spiżarnię, i zabieram się za produkcję soków agrestowych 😋😁
                                                    Miłego
                                                  • se_nka0 Re: LiPiec 09.07.21, 15:38
                                                    I poleciała chyba do Bluzeczki.
                                                    A niewyobrażalna duchota trwa u mnie.
                                                    Pewnie też zaraz przygrzmi zdrowo, bo nie możliwe żeby inaczej.
                                                    33 w tej chwili.
                                                    I esemesy nawołujące - znajdż bezpieczne schronienie - w lochu chyba.
                                                    Ech..
                                                    Dobrego dnia.

                                                  • czekolada72 Re: LiPiec 09.07.21, 16:08
                                                    Nie poleciała, bo została w Kraku, na kolejny rzut.
                                                    Naprawdę, łatwiej się ochłodzić, czy podlać, niż odpompowywać wodę np z lochu. Ech....
                                                  • czekolada72 Re: LiPiec 09.07.21, 21:12
                                                    A unas po sąsiedzku pojawił się nowy ciek wodny - koryto wzdluz torów kolejowych, i nimi , ma.
                                                    Nieco dalej - urwana połowa drzew zagradza przejście chodnikiem, o drobnych gałęziach zalegających na chodnikach nawet nie ma co wspominać.
                                                    Studzienki i wszelkie trawniki nie pochłaniają już wody.
                                                    I żeby nie było ,że to tylko koło nas - rondo mogilskie zalane, wszelkie okoliczne przejazdy pod wiaduktami - zalane, MPK stoi.

                                                  • eulalija Re: LiPiec 12.07.21, 09:31
                                                    Kosząsad
                                                    Smród spalin.
                                                    Że też nie zaczną używać lepszego paliwa do kosiarek.
                                                    Upał jest.
                                                    Żółta morda jest.
                                                    Mnie nie ma.
                                                    Witam.
                                                  • czekolada72 Re: LiPiec 12.07.21, 09:57
                                                    Po popołudniowo-wieczorno-nocnej ulewie i burzy - szaro buro i ponuro.....
                                                    U nas pokosili naokoło wszystko co się działo, na jakim paliwie to ja nie wiem, bo na szczescie nie przebily sie zapachy przez zapach lip i ligustra, natomiast niestety przebijalo sie wycie i to od przed 6 rano....
                                                    Miłego
                                                  • felis2 Re: LiPiec 12.07.21, 11:47
                                                    Dwusuwy wymagają mieszanki benzyny z olejem. Śmierdziały, śmierdzą i będą śmierdzieć. Nieco pomogłoby precyzyjne dozowanie i dobry stan silników, ale wiadomo...
                                                  • se_nka0 Re: LiPiec 13.07.21, 20:56
                                                    Święto w domu smile

                                                    A - przepraszam, że zapytam - w jakim języku rozmawiacie ? wink

                                                    Moje dziecko już pojechało po urlopie, radząc sobie ze wszelkimi dziwnymi nakazami aktualnie obowiązującymi.
                                                    O matulu, lepiej w domu siedzieć wink

                                                    Dobrego dnia.
                                                  • asia.sthm Re: LiPiec 13.07.21, 21:38
                                                    > i już gada tym strasznym językiem

                                                    Ja uwielbiam sie sama biczowac przy ogladaniu dunskich kryminalow, od sluchania mnie gardlo boli. Uwielbiam i juz big_grin
                                                    Upaly beda caly tydzien, oj oj oj.
                                                  • felis2 Re: LiPiec 14.07.21, 10:18
                                                    W niedzielę odwiozłam dziecię na obóz. Wczoraj zadzwonił kierownik. Słabo mi się zrobiło, bo trzy lata temu telefon oznaczał złamaną rękę. Tylko wtedy obóz był 40km od domu, a teraz 500. Na szczęście tym razem to tylko rotawirus. Dziecię oczywiście znaku życia nie daje, ale zakładam, że brak wiadomości to dobre wiadomościuncertain
                                                  • asia.sthm Re: LiPiec 14.07.21, 11:18
                                                    Biedne dziecię zapadlo na wakacyjna chorobę, odezwie sie jak sie ogarnie. Oni tam sie zbiorowo ratuja na tym obozie, na jednego nie padlo.
                                                    Lato stuprocentowe czy cus.
                                                  • m_y_q Re: LiPiec 15.07.21, 10:19
                                                    Cześć. Jak przyjemnie, że nic mi przez żaluzje i zasłony żółtej mordy nie wsadza! Słonice uwielbiam od listopada do marca, później to żółta morda i już - podzielam pogląd Eulalii. Ale mogłyby przecież sobie być tam, gdzie ludzie - płacąc ciężkie pieniądze - ich wyglądają, a nie w miastach, gdzie żyć przez nie nie można!
                                                    Mokro i ciemno - suuuper! 🤔
                                                  • balamuk Re: LiPiec 14.07.21, 16:04
                                                    Felis, Asia słusznie rzecze, pewnie zbiorowo tego rota mają i różnymi głupotami na duchu się podtrzymują nawzajem. Skadinąd szybko im to poszło, dwa dni po przyjeździe...
                                                    Dziecko standardowo używa trzech języków, ale, jak samo twierdzi, normalnych. Do duńskiego z niejasnych powodów ma zastrzeżenia. wink I świadomość, że jeśli chce tam zostać na dłużej, musi się wzbić ponad rozmówki w sklepie i na dworcu. tongue_out
                                                  • asia.sthm Re: LiPiec 14.07.21, 16:58
                                                    > musi się wzbić ponad rozmówki w sklepie i na dworcu.

                                                    Ten mus wcale nie jest taki musowy i dlatego jest odkladany, przesuwany na lepsze czasy. Angielskim znakomicie mozna sie poslugiwac i to psuje ambicje opanowania dunskiego.
    • czekolada72 Re: LiPiec 15.07.21, 09:03
      Marzę, zresztą nie tylko ja..., o czarodziejskiej rozdzce, ktora zrobilaby hokus pokus i zabrala od nas ulewy, burze i nawałnice a podrzuciła tak znienawidzone przez niektorych słońce i upały....
      Ech, ech, ech.......
      • balamuk Re: LiPiec 15.07.21, 13:20
        Marzenia nie są konstruktywne. Zamiast marzyć, żeby tak ukochane przez niektorych słońce i upały poszły w cholehę, analizuję sobie powolutku możliwości przeprowadzki do Danii. wink
        • felis2 Re: LiPiec 15.07.21, 14:54
          Urozmaicenie jest. Wczoraj był upał i duszno. Po południu zaczęło burzyć. Pierwsza przeszła bokiem. Druga przygnała z Czech w galopie, złamała sosnę, magnolię i konar gruszy, zepsuła prąd i pognała na północ. Sosna uprzejmie spadła na rabatkę a nie na dach, a magnolii ułamał się wprawdzie główny pęd, ale ona młoda i kilka bocznych zostało. Czyli tym razem przeszło ulgowo i najuciążliwszy był brak wody.
          Rano pojechałam na oględziny uszkodzeń samochodu gradem z poprzedniej burzy. Nie wiem czemu nie chcieli mi uwierzyć, że wgniecenie w dachu średnicy chyba ze 20cm to TEŻ od gradu. Nawet zdjęcie bryły rozmiarów pięści pozostawiało niedowierzanie. Jeśli grad może rozbić szybę to co dziwnego w dołku w dachu? Zwłaszcza, że facet sam mówił, że suzuki mają cienką blachę.
          • czekolada72 Re: LiPiec 15.07.21, 19:53
            Koleżanka po poprzedniej burzy z gradem miała na dachu 142 wgłębienia, wielkości od rodzynki po orzech włoski plus pęknięta szybę przednią. Ubezpieczyciel uznał, że nie ma sensu naprawiać. Ja rzutem na taśmę przedstawiłam autko pod lipę, wierząc w cooda i w lipę , że nie uszkodzi autka...
            Ilość komarów nad bagnem i smród jest odstręczająca w całej okolicy...
      • ewa9717 Re: LiPiec 15.07.21, 21:18
        Ani kropki. Porno i duszno do zdechnięcia.
        A ja ogarniam 2 wiaderka wiśni, które normalnie ludziom dawałam, ale skoro owoce kosztują, jak kosztują, nie przepuszczam w tym roku nawet porzeczkom.
        Resztką sił puffam dziecięciu.
        Bry.
        • czekolada72 Re: LiPiec 15.07.21, 21:29
          Hahaha, ja nie przepuscilam agrestowa i porzeczkom,wiśnie obite do cna ulewami i gradem. Za to przygarnęłam czereśnie i ogórki. A M szaleje koło Jędrzejowa w lasach i dowozi grzybki. I wsio do słoików. Nie ma co grymasić! 👌😁
              • eulalija Re: LiPiec 16.07.21, 11:07
                Nie gniewaj się.
                Ostatnie dni dały mi strasznie popalić.
                Dziś trochę odżywam.
                Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodziłwink
                • czekolada72 Re: LiPiec 16.07.21, 14:05
                  Eulalio, ja sie nie gniewam, ja tylko i zawsze nie rozumiem, o czym juz tez pisalam, ze osoby majace szczescie mieszkac na terenach, ktore nie sa dotykane nieszczesciami i klopotami zwiazanymi z ulewami, burzami, nawałnicami, gradem, huraganami, oberwaniami chmur etc etc etc - traktuja mnie jako szurnieta osoba, bo nie rownam do osob marzacych o... deszczu. Nie , nie marzę, mam go po dziurki w nosie! Mam nieprzespane noce, bo nie jestem w stanie spac, gdy za oknem i nad dachem wala pioruny i szaleje kolejna wichura. Gdy człowiek nie wie co ma najpierw chronic, auto, ogrodek, dom - kazde zniszczenie kosztuje, nie tylko finansowo, ale i emocjonalnie, a i zdrowotnie.
                  Ochłodzić zawsze mozna, zmoczyc tez - w druga strone - tak juz to nie dziala, niestety.
                  Staram sie, naprawde sie staram, jak moge, by nie poruszac tematu pogody, zwlaszcza, gdy mamy zaszczyt, ze to slonce i cieplo, a nawet upal, pojawi sie na kilka dni. Ale w ciagu ostatniego miesiaca to byla zdecydowana niekorzystnej pogody. I jak juz wyrzuce z siebie, jak mi, nam, źle, to ....
                  A wystarczy nieraz zerknac nawet na taka Gazete, ze to o czym pisze to nie histeryczne wypociny, tylko jęk na to co się w moim rejonie dzieje.
                  Miłego
              • m_y_q Re: LiPiec 16.07.21, 11:20
                Cześć. Nie mogłam w nocy spać, duchota doskwierała, gorąco tak, że śpi się jedynie w samej skórze, pod prześcieradłem, a i tak za gorąco, mimo że okno szeroko otwarte.
                O 06:00 zrezygnowałam z próby zaśnięcia i włączyłam sobie audiobooka Wszystko czerwone, bo czytanie przy niewielkiej widzialności moich oczu jest bardzo utrudnione. Audiobook jest tak świetnie czytany, że zamiast spróbować zasnąć chichotałam na cały głos. Potem na chwilę usnęłam, bo przepuściłam scenę z otruciem Kazia, a do 08:00 dosłuchałam do momentu, kiedy Joanna towarzyszy Ewie w czasie otwarcia wystawy i Ewa na koniec wpatruje się we wstrętny obraz, przypominający talerz buraczkowosinych flaków i telefon mi się rozładował!
                Kiedyś słuchałam słuchowiska, ale aktorki miały tak piskliwie dziewczęce głosy, że trudno było uwierzyć, że odgrywają role dwóch palaczek w średnim wieku. Podaję link - może się przyda? 🤗
                youtu.be/t2rwOQIALug
                • ewa9717 Re: LiPiec 16.07.21, 15:02
                  No, i tyle ofiar!
                  Czekolado, z tym ochłodzeniem i ochlapaniem to nie do końca tak. U nas na polach, w lasach, w ogrodach i w sadach tragedia.Kilka dni temu na 112 dzwoniłam, palił się las. Kilka strażackich wozów, samolot i helikopter w akcji; jakiś cep rzucił niedopałek na sporej porębie - suche podłoże, mnóstwo suchych gałązek - (pogrobowcy szyszki wycinają, co mogą). Marzymy o deszczu. Ale i cię rozumiem.
                  • asia.sthm Re: LiPiec 16.07.21, 15:13
                    To lato jest ekstremalne i faktycznie chyba juz nie wypada lekko gadac o pogodzie. To sa zywioly, tragedie i ja juz nie wiem co powiedziec oprocz bezsilnego: czy to kiedys znormalnieje?

                    Czesc i nie dawajmy sie.
                    • se_nka0 Re: LiPiec 16.07.21, 15:59
                      Spróbujemy się nie dawać, tylko cos mi sie widzi, że ciut za dużo wszelkich extremów, na jednego małego człowieczka.
                      Stąd nasze meldowanie co i gdzie u kogo.

                      I czuję bezsilność widząc na antistorm, jak kolejna dawka ( nadmierna) mokrego na Kraków czy Warszawę leci.

                      O, u Ewy teraz powinno podlewać.

                      Pisałyśmy tu, nie może jakoś wypośrodkowac ta pogoda.
                      Ciężko oglądać i czytac o ludzkich tragediach.
                      Ech.. życie.

                      Dobrego dnia.
                        • balamuk Re: LiPiec 16.07.21, 18:49
                          Życie jakby do rzyci, a proporcje i tak musimy (póbować) zachowywać.
                          Felis, jak tam Rotadziecko?
                          Senko? Unormowało się u ciebie?
                            • ewa9717 Re: LiPiec 16.07.21, 19:32
                              Taaaaa, powinno podlewać. Grzmiało, jakieś beczki w niebiosach przetaczali, zachmurzyło się wzorcowo i popadało! Dwa razy po 1,5 minuty...
                              Parówa, duchota, pochlastać się można.
                              • felis2 Re: LiPiec 16.07.21, 21:49
                                Dziecię wczoraj napisało, ze jakoś żyje, tylko mu się w brzuchu gotuje. Dziś chyba całkiem żyje, bo nic nie pisze i się pojawił na zdjęciach
                              • czekolada72 Re: LiPiec 16.07.21, 22:19
                                www.se.pl/krakow/budynek-uniwersytetu-jagiellonskiego-podtopiony-wazna-informacja-dla-studentow-aa-KhNo-GnuV-BhQR.html?format=amp

                                Tak to sobie wygląda.... A osuszanie nie potrwa tak do końca do niedzieli i super....
                                • balamuk Re: LiPiec 17.07.21, 09:59
                                  Super co?...
                                  Wiecie, Gata zmagania popowodziowe mi się przypomniały i aż mnie ścisnęło gdzieś w środku. Bardzo mocno ścisnęło.
                                  Teściowie jutro jadą na włości, co prawda naszym samochodem, któren technicznie bez zarzutu, ale i tak będziemy się nieco stresować.
                                  Yyy, cześć.
        • czekolada72 Re: LiPiec 18.07.21, 18:01
          www.onet.pl/informacje/onetkrakow/zakopianka-zalana-po-nocnej-burzy-skutki-ulewy/ps7wzc5,79cfc278

          Właśnie zapowiadaja kolejne opady.... A jak na razie wszystko się sprawdza...

          Jak to jest, że wzruszają powodzie w takich na przykład Niemczech, ale małopolskie marzenia o słońcu i braku opadów - wzbudzają drwiny i absolutne niezrozumienie, ech.....
          • balamuk Re: LiPiec 18.07.21, 23:00
            No nie, zastanów się, co piszesz, bo naprawdę przesadzasz. Gdzie ty te drwiny widzisz? A propos Krakowa, godzinami wiszę na telefonie, bo salę tańca mojej bratanicy i jej chłopaka zalało w cholerę, w zeszłym roku ją zaadaptowali wkładając kupę forsy i pracy, w tym pracy mojego braciszka, który wcale nie taki młody. I, przy okazji, to było ich jedyne źródlo utrzymania, a brataniczka akurat w ciąży. Na telefonie z Niemcami też wiszę, wyobraź sobie, że paru moich przyjaciół - nie luźnych znajomych, tylko właśnie przyjaciół - mieszka na dolnej granicy tego koszmaru i na razie im się udało. Na razie. Przeżyć. Także ich niepełnosprawnym rodzicom i teściowym. Ale pal czort czyichśtam nieistotnych przyjaciół czy zwyczajnie bezimiennych ludzi, nas tu przecież zupełnie niesłusznie "wzruszają powodzie w takich na przykład Niemczech".
            PS Psiapsiółkę w Belgii zalało do połowy parteru.
            PPS Przepraszam Towarzystwo za ten wybuch. Pisałam niedawno o zachowaniu proporcji, ale chyba mi się omsknęło. sad
            • m_y_q Re: LiPiec 19.07.21, 12:28
              Cześć. Wiecie co? Wszystkim nam te extrema za bardzo dały popalić. Do tego stopnia, że sytuacja zaczyna wyglądać dość poważnie. Proponuję, by każda z nas dała krok w tył! 😏
              • eulalija Re: LiPiec 19.07.21, 13:00
                A z tyłu nie ma przepaści?
                Bo kiedyś staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok do przodu.
                Jakiś mądraliński z jakiś władz tak powiedział.
                Znana jestem na tym forum z zimnolubstwa.
                Na starość zdania nie zmienię.
                Ale postaram się mniej komentować pogodę i jej wybryki.
                Dziś niebo trochę poubierane w małe, białe fatałaszki.
                I bardzo przyjemne 23 z wiaterkiem.
                Witam.
                • ewa9717 Re: LiPiec 19.07.21, 13:57
                  Gomułka był to rzekł. No ale skala fest rozpięta. U nas niebo zasnute, kiedyś byłby pewny deszcz, ale dziś się nawet nie łudzę nadzieją; od maja padało 2 razy, raz porządnie, a ostatnio spłukało kurz. Pewnie, że lepsze już to niż pogromy pogodowe np. w Niemczech, ale...
                  Harry się struł, w sobotę wcześnie rano wykonał 3 potężne rzygi (nigdy wcześniej mu się nie zdarzyło). Oczywiście w weekend. Moja wetka na urlopie, drugi bez łykęd nie odbiera telefonów... Ratowalim z koleżanką zwierzolubną hepatilem i węglem; po dobie postu (uciekał na widok jedzenia, krył się gdzieś tak dobrze, że szukałam go z latarką i nie znalazłam, już myślałam, że skrył się ostatecznie, wicierozumicie), wyglądał na nieszczęsliwego, był apatyczny... Zaczął wczoraj jeść (dawałam małe porcyjki tego, na co wyraził ochotę), nawet ma apetyt, zrobił się żwawy, nawet się bawiliśmy skórą z babajagi i piłeczkami. Ale od soboty nie srutkał. Byłam dziś u tego drugiego weta, nie bardzo go historia choroby zainteresowała, dał coś brunatnego (na B, dalej nie pamiętam) w strzykawce do podania w 2 dawkach co 2 godziny. Jesteśmy po, czekamy na efekty z dudki...
                  Wybaczcie tak obszerną relację, ale może Jottka przeczyta.
                  Bry.
                  • se_nka0 Re: LiPiec 19.07.21, 17:32
                    Tekst Czekolady widziałam, ale mnie ciut sparaliżowało i no comment.

                    Harry trzymaj się, jako i my usiłujemy w czasie ( niby mniejszego) upału.

                    Taką fajną pompę mój M w ub.sezonie na działce był zrobił.
                    Pompującą wodę.
                    I tak fajnie z niej pompował.
                    Kurka wodna, jak się patrzy, to wszystko fajne, ale jak trza mięśnie własne zaangażować - to mniej fajne wink
                    Liczę, że po sezonie umięśnioną modelkę będę przypominała wink big_grin

                    Dobrego dnia.
                    • balamuk Re: LiPiec 19.07.21, 18:53
                      No to mendel pieczeni na jednym ogniu? wink
                      Ewu, jak tak bidoka przerzygało, to już pewnie czysty żołądkowo jak niegdysiejsze śniegi. Zwłaszcza że znowu je. Na razie możesz do niego mówić Hargulec, choć kto wie, jeszcze się obrazi... Cmoknij dziada od ciotki i zakarpackiej znajdy. smile
                        • ewa9717 Re: LiPiec 19.07.21, 21:20
                          Nie, Harry nigdy wcześniej nie rzygał. A po tym rzyganiu było coraz gorzej. Ale przetrwaliśmy na ludziowych lekach. No i dziś chyba wyszliśmy na prostą, kiedy Harry bardzo zdrowo pokupczył po raz pierwszy od trzech dni. Nie pytajcie o szczegóły, bo mamuta by zwaliło z nóg, a ja przetrwałam. wink Pozdrawiamy wszystkich oba cwaj. wink
                          • asia.sthm Re: LiPiec 19.07.21, 21:34
                            Co mu tak zaszkodzilo? Nazarl sie jakiejs chemii domowej? Przeciez koty to jak francuskie pieski takie wybredne. Znam psa co to potrafil caly czekoladowy tort pozrec w 5 sekund i o malo sie nie przekrecic, drugi polknal glowe od gumowej kaczki, trzeci cala skarpete pilkarska, ale zeby kotek taki zarty byl?
                            Biedny Harry
                            • ewa9717 Re: LiPiec 19.07.21, 21:48
                              Nie mam pojęcia, jadł tylko saszetki i surowe mięso. W rzygu były kawały niestrawionego mięcha, ale to było świeżo kupione. Nie wiem, co mógłby znaleźć i zjeśc...
                              • felis2 Re: LiPiec 19.07.21, 22:06
                                Moje miewały takie akcje jak mięska pożarły za dużo i/lub za szybko (pyszniutkie świeżutkie), zwłaszcza jak - mea culpa - nie wytrzymywałam zmasowanego ataku i dawałam za zimne.
                                Francuskie pieski? Rekord rzygu pobił Czesio, po tym jak uparł się spożyć ŁUP. Szczur to chyba był, bo mysz musiałaby być po przedawkowanych sterydach. Prosiłam i błagałam, żeby oddał, ale nie. Zeżarł tylko część, po czym dokonał zwrotu jeszcze bardziej imponującego od ŁUPU. Po kilkunastu latach z kotami jestem odporna, ale tym razem niewiele mi brakowało, żeby się dołożyć.
                                • asia.sthm Re: LiPiec 19.07.21, 22:18
                                  Basine kotki, obecnie wychodzace gdyz poniewaz sa na letniakach, zjadaja cale ptaszki, razem z nozkami i dziobkiem, no wszystko i jakos im nie szkodzi. Myszki owszem lapia, przynosza polzywe albo nie, ale to nie jest jedzenie dla kociej arystokracji. Wiec moze szczur czy mysz to trucizna w tych czasach?
                                    • jottka Re: LiPiec 20.07.21, 00:22
                                      ja nie wet, koleżeństwo dobrze pisze, że kotom zdarza się wymiotować, jak zjedzą za dużo i za szybko, ale to raczej następuje tak do kwadransa po spożyciu... ale skoro zwrócił kawałki mięsa, to chyba od razu? a on w ogóle zwymiotował kiedyś bezoara? czasami jest tak, że kula z kłaków osiąga masę krytyczną, przesunąć się do właściwego wylotu nie chce, blokuje przewód pokarmowy, wymioty mamy w pakiecie, póki kocinie nie uda się tego bezoara zwrócić. czasem to może nawet parę dni potrwać (kulka kłaków wydobywa się po kawałku).

                                      jeśli mu się nie powtórzy, to zakładamy, że coś zeżarł (chrabąszczyk nocny? teraz takie latają, a nie każdy kot trawi pancerzyk chitynowysmile albo właśnie bezoar gdzieś utknął - sorry za drastyczność, ale jakichś zbitych kłaków w tych wymiotach nie widziałaś? jedną z cech kociarza jest dokładne oglądanie tego, co podopieczny raczył zwrócić, to że na dywan to już nieistotnesmile

                                      poza tym przy wymiotach nie namawiamy do jedzenia, za to staramy się namówić do picia, kot się szybko odwadnia i dlatego zwykle potrzebny jest wet, jeśli wymioty nie skończą się na jednym czy drugim pawiu. tyle że kot nie może długo nie jeść (tzn. nie wolno mu robić przy takiej okazji całodniowej głodówki jak psu), bo mu wątrobę zaczyna szlag trafiać, więc jeśli przez dobę, nie mówiąc o dwóch, wzbrania się jedzenia, to wet jest absolutnie konieczny, bo tu już nie ma żartów.

                                      on jada pastę odkłaczającą? jeśli nie, to weź kup, może być Gimpet, może być Trixie, wszelkie tak zwane "maltpasty"smile koty zwykle je lubią, 1-2cm dziennie pozwala uporać się na ogół z problemem bezoarów. tylko jeśli kot niedajbóg wymiotuje na ciemno (znaczy podejrzewasz krew), to nie dawaj, bo to może być zapalenie trzustki i pasta pogarsza stan kota. no ale wtedy tak czy tak szukasz weta.

                                      szczerze mówiąc, to ja mam wynotowane telefony do kolejnych lecznic w zależności od pory doby, święta itp., tyle że ja mieszkam w dużym mieście... ale czasami lecznice działają na telefon, tzn. fachowiec ci powie, czy czekać do rana i co robić, czy bezwzględnie szukać pomocy medycznej, weź się rozejrzyj w okolicysmile

                                      a, jak zwraca żarcie, to nie cieszymy się specjalnie, ale faktycznie koty mają dużą łatwość wymiotów (taka ich obrona przed zatruciem), więc o ile nie są one krwawe czy nie następują co kwadrans, nie należy się szczególnie przejmować. ale zachować czujność, czyli przyglądamy się, co też takiego zwrócił i jak wygląda, i w zależności od tych danych idziemy po ścierkę albo po telefonsmile
                                  • felis2 Re: LiPiec 20.07.21, 09:39
                                    asia.sthm napisała:

                                    >Wiec moze szczur czy mysz to trucizna w tych czasach?
                                    Myszy pożerane są nagminnie, czasem w całości, najczęściej zostaje flaczek (otrzewna?), czasem jeszcze łebek. Szczur pojawił się po raz kolejny, został skonsumowany w całości i tym razem nie wrócił. Za to ja nerwowo myłam podłogę i odpchlałam kota, bo jak poszłam usunąć ślady uczty to przyuważyłam radośnie podskakujące pchły. Jakoś za tydzień jeszcze go odrobaczę.
                                    • asia.sthm Re: LiPiec 20.07.21, 09:56
                                      O matko, juz to widze oczami big_grin

                                      O kotach mozna epopeje pisac, nigdy nie zawioda z dostarczaniem wrazen godnych zapamietania.

                                      Czesc kochanemu Towarzystwu.
                                      • ewa9717 Re: LiPiec 20.07.21, 13:16
                                        O matuś, też to zobaczyłam! wink
                                        Jottko, Harry nigdy nie rzygał. Pościł z własnej woli kole doby, potem pomalutku ruszył. Pastę odkłaczającą dostaje, traktuje ją jak cukierki. wink Tu się zbiegło kilka choler: zmiana zwirku, kłopoty z kupą i potem ten rzyg. Jakoś Harry'ego ratowalim i chyba wrócił do normy. Dużego wyboru z wetami tu nie ma; moja jest niezła, ale pechowo wybrała termin urlopu. wink Jak wróci, i tak do niej pójdziemy. Dzięki za wszystkie rady.
                                          • m_y_q Re: LiPiec 21.07.21, 12:02
                                            Cześć. Druga dawka przyjęta. Odpoczywam po.
                                            U nas 22 stopnie, ale w maseczce duszno, w przychodni duszno, a ja się kąpię we własnym pocie.
                                            Pozdrawiam Szanowne! 😘🌷💚
                                            • ewa9717 Re: LiPiec 21.07.21, 13:14
                                              Pokropiło na kurz na chodnikach. Zachmurzone, niewiele ponad 20, ale nadal duszno raczej. Za to ludzie w kurtkach, polarach, tylko, kurna, wełenkowych (to ku pamięci Gata) czap z nausznikami brak...
                                              Harry w porzo, ma apetyt, myje się, wzorcowo korzysta z kuwety w obu sprawach,
                                              nawet się pobawimy. wink
                                              Dzię!
                                              • jottka Re: LiPiec 21.07.21, 23:42
                                                ulubioną zabawką Bolusia, czyli kocurka autostradowego (stamtąd uratowany), są paragony ze sklepu zgniecione w kuleczkęsmile rozrywka zdrowa i tania, a jak się okazuje paragon z Kauflandu zmienia kolor wrzucony do miski z wodą!
                                                • ewa9717 Re: LiPiec 22.07.21, 08:50
                                                  Spróbuję, choć akurat Kauflandu w pipidówce nie ma. Harremu prawie wszystkie zabawki zwisają, lata tylko za takimi piłeczkami z gąbeczki i lubi, jak go drażnię zdjętym z metalowego kija od babajagi takim zwiniętym w rulonik i postrzępionym plastikiem.
                                                  Nadal bez deszczu. Pochmurnie, ale ciepło. Pływalnie.
                                                  Dzię.
                                                  • jottka Re: LiPiec 22.07.21, 10:59
                                                    no nie, to farbowane świństwo, lepiej kotu nie dawać, Boluś sam ukradłsmile ale faktycznie mnóstwo kotów przejawia miłość do zwiniętych z papieru kuleczek. bodaj biedronkowe paragony dają się zwijać w takie sztywne, nierozwijalne, a lekkie bolidy, można ganiać za nimi po całym domu! jeśli wazon z kwiatami albo kocica wejdą w drogę, to mają pecha...
                                                  • felis2 Re: LiPiec 22.07.21, 13:40
                                                    Kuleczki ze sreberek od cukierków też bywają pożądane. I piórka, chociaż te musiały być przyniesione osobiście, widocznie ja nie umiałam wybrać odpowiedniego. I jeszcze znakomicie do polowania nadaje się kłos zboża.
                                                    Czy koty niewychodzące w starszym wieku wciąż się bawią? Moje wychodzące szalały w młodości, później dostawały czasem głupawki, zwłaszcza jak pogoda była paskudna i nie miały ochoty wychodzić, a tak gdzieś powyżej 10 lat chyba całą potrzebę rozrywki zaspokajały na myszach.
                                                  • m_y_q Re: LiPiec 22.07.21, 21:46
                                                    Cześć. Chyba mnie ten Pfizer urządził nieźle - cały dzień rozpaczliwie chce mi się spać, zasnęłam nawet nad pustym talerzem przy stole! Czy kto słyszał kiedy takie rzeczy?
                                                  • ewa9717 Re: LiPiec 23.07.21, 11:07
                                                    U mnie żadnych cycusiów. Na słabiznę i ospałość kupa luda narzeka, i to nie tylko w zaawansowanym wieku starczym. wink Przyjdzie przywyknąć, jak mówił Pawlak. Nadal mamy pogodę wczasową jak dzwon, ani kropki deszczu...
                                                    Dzię.
                                                  • felis2 Re: LiPiec 24.07.21, 08:36
                                                    Odbierałam wczoraj Juniora z obozu. Jakby mało było 500km w jedną stronę i robót drogowych między Częstochową a Piotrkowem z permanentnym ograniczeniem do 70, to zrobiło się dodatkowe coś, wydłużające podróż coś o 45min. Gugiel zaproponował objazd. Ino tam był zajaz ruchu... Na kolejnym w miejscu, gdzie miałam niby wrócić na autostradę, nie było absolutnie żadnego zjazdu. W efekcie jechałam przez Piotrków Trybunalski. W którym znów informacje nawigacji nijak się miały do aktualnych robót drogowych, a przy moich umiejętnościach gubienia się dawało to duże szanse na ruszenie w podróż powrotną. Opatrzność się zlitowała, dojechałam, wróciliśmy, ale na kierowcę zawodowego to ja się nie nadaję. Przeszło 10 godzin za kierownicą na jeden dzień to dla mnie stanowczo za dużo. Cześć, jadę oddać samochód.
                                                  • felis2 Re: LiPiec 24.07.21, 12:21
                                                    big_grin
                                                    Nie wszyscy. Biuro od obozów jest warszawskie i transport zbiorowy jest z Warszawy, a korzystamy bo ma umowę z firmą Małża i są zniżki. Jak młody jechał nad morze czy na Mazury, to jechaliśmy do Warszawy, odwiedzali znajomych wpraszajac się na nocleg i rano jechał autokarem. Ale jak teraz był w Borach Tucholskich, czy kiedyś w Sudetach, to Warszawa była trochę nie po drodze.
                                                    Żaden rotawirus, czterech tylko się pochorowało więc podejrzewam że zeżarli coś niestosownego i to było zwyczajne zatrucie pokarmowe.
                                                  • felis2 Re: LiPiec 24.07.21, 12:30
                                                    Wszystko ma swoje plusy dodatniebig_grin. Duży samochód ciągle stoi popsuty, bo policja od kwietnia nie może sprawcy znaleźć. Mała terenówka na taką trasę to masakra więc odkryłam zalety wypożyczalni i mogę sobie pojeździć różnymi samochodami praktycznie nowiutkimi, a że poprzednio były tylko automaty, to nauczyłam się jeździć z automatyczną skrzynią biegów. Co okazało się banalne i niepotrzebnie tak panikowałam na wieść że nie dostanę manuala.
                                                  • ewa9717 Re: LiPiec 24.07.21, 13:22
                                                    Ciężkie są musy czasami!
                                                    Balamuku, ty s uma sszedłszy?????????? Jak nie pływam???????????? Od pływania sił przybywa! wink
                                                    Dzię.
                                                  • se_nka0 Re: LiPiec 26.07.21, 16:25
                                                    Ooo to to, przypomniałas mi Balamuku.
                                                    Zakupy miałam zrobić wink

                                                    Zeszło mi od rana na różnych pilnych zajęciach, a tu już popołudnie.
                                                    Jako, że zakupów nie lubię robić, to mi się o nich zapomina wink
                                                    Nic to, trza się zebrać.

                                                    Dobrego dnia.
                                                  • balamuk Re: LiPiec 27.07.21, 18:01
                                                    Na zewnątrz. Wewnątrz są zasłony, a dogłębna analiza rynku powiedziała mi, że zewnętrzne żaluzje/rolety jakoś nas przerastają finansowo. Równocześnie prognozy pogody powiedziały, że coś należy zrobić, bo inaczej...
                                                  • asia.sthm Re: LiPiec 27.07.21, 19:34
                                                    Jeszcze tak nie bylo zeby jakos nie bylo. Aluminiowa folia calkiem dobrze sie prezentuje. Kiedys widzialam okna oblozone gazetami miedzy zaluzjami. Nie wiem czy pomoglo bo szybko ucieklam.

                                                    Hej, medali jeszcze nie mamy ale mamy szanse i tego sie trzymamy.
                                                  • ewa9717 Re: LiPiec 27.07.21, 21:20
                                                    Miało padać, miały być burze. Ani kropki... Lepki upał wysysający siły z człowieka i kota...
                                                    Czy ta folia działa, Balamuku?
                                                    Bry...
                                                  • m_y_q Re: LiPiec 28.07.21, 00:49
                                                    Cześć. Nie bardzo rozumiem - jak tę folię między żuzjami się mocuje? Też bym tak zrobiła, e nie umiem sobie wyobrazić, jak to się robi?
                                                  • balamuk Re: LiPiec 28.07.21, 16:38
                                                    Coś w tym guście. Tylko u nas poszła zwykła folia kuchenna. Różnicę temp. przed i po czuć wyraźnie.
                                                    A żaluzji nie mam. wink
                                                  • balamuk Re: LiPiec 28.07.21, 18:06
                                                    Wodą z mydłem, gotowanie odpada, więc mydliliśmy na zmianę niczym Janeczka z Pawełłkiem. wink A potem do butelki ze spryskiwaczem i psss, psss. Na razie trzyma.
                                                  • eulalija Re: LiPiec 29.07.21, 13:54
                                                    Jeszcze żyję.
                                                    Drugie astry na rodzinnym pokładzie.
                                                    Prawie dwie doby.
                                                    Żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych.
                                                    Lejący się z żółtej mordy żar odstręcza mnie od wszystkiego.
                                                    Witam.
                                                  • ewa9717 Re: LiPiec 30.07.21, 11:54
                                                    Co to jest ulewa?
                                                    Co to są goscie?
                                                    Jużem myślała, że się Eulalisia zaloszyła totalnie! wink
                                                    Nadal ani kropki... Durna prognoza mówi, że 22 i pochmurno, a mnie pot z rzęs i po dudzie spływa...
                                                    Bry.
                                                  • czekolada72 Re: LiPiec 31.07.21, 13:13
                                                    Gdzie oni są, wszyscy moi przyjaciele.... Natychmiast mi dźwięczy w uszach 🙂
                                                    Ale cichutko, bo AnLu, Fastka i Balbina chrapią, więc mam luz i mogę czytać 😀
                                                    Jak się obudzą, z wskazaniem na AnLu, będziemy się karmić i bawić. W domu. Bo na polu ulewa... Tak kończymy lipiec. Bo dzieci czyli rodzice😉 udali się w końcu na randkę czyli do kina😁
                                                    Miłego , przyjaciołom i nie-przyjaciolom😉
                                                  • ewa9717 Re: LiPiec 31.07.21, 13:25
                                                    Przyjaciołom miłego, ale tym drugim nie. wink Uwielbiam nie lubić, nawet w sporcie oprócz wielkich miłosci lubię mieć tych, na których mogę popsioczyć! wink No cóż, widać kolor włosów rzucił mi się na charakter. wink
                                                    Stopni mniej, ale orzeźwienia nie ma, nadal dusznawo i bez kropki deszczu...
                                                    Malagenio, gdzie jesteś??????????????????????????
                                                    Bry.