Dodaj do ulubionych

Pan Muldgaard

13.03.07, 15:28
Zapewne o tym już było. Ale może?
Znacie pana Muldgaarda? To znaczy jeden taki nie mógłby istnieć, ale
spotykamy sporadycznie takich mikromuldgaardów.
Na przykład mój eks. On był Holender, z zaciętością do nauki polskiego. Łapał
dość szybko, kojarzył prawidłowo... Szalenie spodobało mu się zdanie: "Life
is brutal and full of zasadzkas and kopas w dupas." Ponieważ jednak ciężko
było mu spamiętać, skrócił je sobie mimowolnie i odtąd powtarzał w polskim
towarzystwie z głęboką zadumą, że "life is brutal and full of dupas..."
Co, poniekąd, jest prawdą smile
Obserwuj wątek
    • lylika Re: Pan Muldgaard 14.03.07, 08:09
      Znam Fina na stałe zamieszkałego w Szwecji i często odwiedzjącego Polskę. Nie jest to jednak pan Muldgaard w pełnym znaczeniu tego słowa. Sporo rozumie po polsku, trochę mówi, przekręcając niektóre wyrazy. Ma swoje ulubione, przekręcone słówka, które wymawia z namaszczeniem nieomal. To: "kluczka" i "ślizgawiczka". Coś mu się musi podobać w brzmieniu właśnie tak wypowiadanych słów, bo wiem, że umie powiedzieć klucz i ślizgawica. smile
      • edeka5 Re: Pan Muldgaard 14.03.07, 08:19
        Moja koleżanka Rosjanka rozumiejąca bardzo dużo po polsku i trochę mówiąca,
        powiedziała kiedyś "sklep był zatwarty". Tak jej wyszło ze skojarzenia
        rosyjskiego "otkrytyj - zakrytyj" to po polsku "otwarty - zatwarty".
        • minerwamcg Re: Pan Muldgaard 14.03.07, 08:33
          No ba, robiąc za tłumacza z rosyjskiego potrafiłam kiedyś wychodząc z wody
          wyjaśnić, że kaszlę, bo się... zatrzasnęłam wink)
          • anmanika Re: Pan Muldgaard 14.03.07, 09:00
            Juz tu kiedys opowiadalam. Znajomy mojego ojca, Kanadyjczyk zakochany w Polsce.
            Przyjezdzal tu w czasach PRLu. Kiedys przechodziwszy przez jezdnie poza pasami,
            zostal zagwizdany przez milicjanta by podszedl i sie wytlumaczyl z tak
            haniebnego zachowania. Na to Kanadyjczyk stwierdzil:" daj mi buzi do dupy" i
            poszedl dalej. Co na to milicjant historia milczy.
    • groha Re: Pan Muldgaard 14.03.07, 09:47
      Ciotka mojego męża nie miała polskich korzeni, za to miała męża Polaka, który
      przed jej pierwszą wizytą w Polsce, usiłował nauczyć ją choć trochę języka
      swoich przodków, zdając sobie sprawę, że we własnym języku, czyli
      schweizerdeutsch, raczej się tutaj z nikim nie dogada. Zresztą, w żadnym innym
      obcym też nie, co nie było niczym dziwnym w Polsce wczesnych lat 70-tych. Ciężko
      mu chyba szło, bo do dziś pamiętam, że jedynym polskim zdaniem, jakie padło z
      ust ciotki tuż po uroczystym i gościnnym powitaniu przez całą polską familię,
      było: chocz kolego na jednego. Wypowiedziane zresztą bardzo poprawnie i z
      wielkim przejęciem. Nie wiem, może do dalszych prób zniechęciła ją nasza nazbyt
      żywiołowa reakcja, bo do końca milczała już po polsku, jak grób, niestety.
    • kocio_pierzaczek Re: Pan Muldgaard 14.03.07, 10:05
      Mam w Stanach ciotkę. Polskie pochodzenie, jako nastolatka wyemigrowała, mąż
      identycznie. Oboje patrioci, więc znajomość polskiego pielęgnują, z tym, że jej
      wychodzi to o niebo lepiej, natomiast Henio, małżonek, badzo dużo rozumie.
      Będąc w Holandii, opowiadała ciocia o "Holendrzykach", mówi "nóżek" - mały nóż,
      oraz, jak Boga kocham, "prezerwatywy" w znaczeniu konserwanty!
      • dorka_31 Re: Pan Muldgaard 14.03.07, 13:37
        Pozwolę sobie tu wstawić kawałek maila od koleżanki, którego kilka dni temu
        dostałam, bo idealnie pasuje. Koleżanka jest Polka, ale od kilku lat mieszka w
        Kalifornii. Tam tez rodziła swoje drugie dziecko i właśnie ostatnio o tym
        wspomniała, cytuję:
        "Ginekolog (Chińczyk), bardzo sympatyczny człowiek, nauczył się paru słów po
        polsku aby mnie rozprężyć podczas porodu, ale że też był przejęty, to polskie
        zwroty mu się pomyliły i zamiast mówiąc po polsku 'przyj mocno kobieto' - tego
        się nauczył, to krzyczał 'dzień dobry po ciemku, dzień dobry po ciemku' a ja z
        tego wszystkiego zamiast przeć dziecko do urodzenia, pokładałam się ze smiechu"
        • minerwamcg Re: Pan Muldgaard 14.03.07, 21:19
          Coś w tym jest, może już witał dziecko? Ono siedziało jeszcze po ciemku...
    • april02 Re: Pan Muldgaard 14.03.07, 21:17
      Pracuję w niemieckim koncernie i generalnie jeżeli muszę coś załatwić z tzw
      centralą albo oni ze mną muszę się tym cholernym językiem posługiwać. Kiedyś
      wysłałam takiemu jednemu jakieś pliki, które były mu niezbędne na co dostałam
      maila treści, cyt. "dzien Kuje". Popłakałam się ze śmiechu i zostawiłam sobie
      na pamiątkę smile
      • anmanika Re: Pan Muldgaard 15.03.07, 08:48
        No to mi przypomnialas. Tez pracuje w niemieckiej firmie zwiazanej z
        przemyslem. Dostalam kiedys zapytanie ofertowe podpisane przez Kierownika Ruchu
        ktore po przetlumaczeniu pchnelam dalej do Niemiec. Kilka dni pozniej dostalam
        oferte zaadresowana na Mr. Ruchu.
        • mkostki Re: Pan Muldgaard 16.03.07, 00:29
          A ja miałam kiedyś szefa, Polaka z odzysku tj. powróconego na ojczyzny łono z
          Hameryki po latach wielu. Twardo mówił po polsku, nieźle mu nawet wychodziło,
          ale raz mnie zastrzelił kompletnie. Nowy komputer sobie zamówił, informatycy mu
          wszystko zainstalowali, odpalił główny program firmowy, a tam zamiast obszaru
          roboczego, zwanego przez nas pulpitem, pojawiła mu się strona startowa. Więc
          zawezwał mnie i zatroskany oznajmił, że mu "pulpecik zniknął". W połączeniu z
          faktem, że gość miał jakieś 30 kilo nadwagi, komunikat był podwójnie trudny do
          zniesienia. Ale wytrzymałam mężnie i nawet przywróciłam mu pulpecik na stosowne
          miejscesmile
          • maalza Re: Pan Muldgaard 27.03.07, 16:02
            Pracował u nas przez rok pewien Francuz. Mówił po polsku srednio dobrze.
            Kwiatki w polskiej wymowie sadził codziennie, ubaw był z niego po pachy.
            Niestety nic juz nie pamiętam z tego, bo nie lubilam go i raczej nie
            przywiązywalam wagi do tego, co mówił. Pozostała tylko teczka na dokumenty,
            której uzywal, podpisana jako "Ważni dokumenci". Pamiątka nam zostala, hihi
          • dorka_31 Re: Pan Muldgaard 28.03.07, 08:49
            Ha, ha - dzielna jesteś! Nie wiem czy wytrzymałabym tego "pulpecika"... wink))
    • aganioq Re: Pan Muldgaard 28.03.07, 09:37
      ...szukając kiedyś prywatnych kwater na Słowacji natknęłam się na stronę
      napisaną niby po polsku...jak znajdę to zamieszczę linka...pamiętam, że
      popłakałam się wtedy ze śmiechu smile
      • dorka_31 Re: Pan Muldgaard 28.03.07, 09:55
        W Tunezji sprzedawcy znają po parę słów w niemal każdym języku (co by zachęcić
        turystów). Gdy idzie sie ulicą, to zaczepiają i pytają z jakiego kraju. Gdy się
        odpowiedziało "Polska" lub "Poland", to natychmiast rozmówca się uśmiachał
        szeroko i w odpowiedzi najczęściej było: "Aaaa Polska! Czeszcz, jak sie masz?
        Dobra, dobra zupa z bobra" smile)
        ...Nie wiem czemu akurat tego się nauczyli, ale można było sie pośmiać smile)
        • mkostki Re: Pan Muldgaard 13.04.07, 15:19
          Gdyby to było w Egipcie, to winę za zupę z bobra ponoszę ja osobiście!
          Nasz divemaster egipski, uzdolniony językowo chłopak, wychwycił
          słówka "dobra,dobra" jako te, których Polacy najczęściej uzywali między sobą.
          Więc często do nas mówił "Dobra, dobra" , a my na to, że "dobra to jest zupa z
          bobra, a jeszcze lepsza z wieprza" i tak go dwa tgodnie męczylismy i nauczył
          się chłopak całości, łącznie z wymową wieprza. A potem rozpowszechniał.
          Oczywiście ni w ząb nie kumając, co to oznaczasmile
    • mjermak Re: Pan Muldgaard 29.03.07, 17:40
      moj wtedy juz prawie maz Amerykain znajacy kilka zwrotow po polsku pzred
      koscielnym slubem chcial, zey go nauczyla jakiejs formulki, zeby jak bedziem
      pod tym kociolem stac i zyczenia przyjmowac nie musial byc jak ten niemy
      idiota. A ze slub byl zalatwiany szybko to dawalismy wlasnie po mszy kazdemu
      koperte z zawiadomieniem ozdobnym o nim (zaproszen nie wysylalismy tylko te
      zawiadomienia post factum).
      Nauczylam go klaki angeilskiego "nice to meet you" wychodzilo mu przed impreza
      poprawnie. I jaki byl moj szok, jak pierwszemu co z kwiatami sie ustawil,
      znajomemu prawnikowi, wreczajac waska koperte i usmiechajac sie troche
      sztucznie powiedzial:"Milo mi pana pozwac"
    • lezbobimbo Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 01:14
      My tu z siostra najwlasniejsza na zeslaniu w sekcji dunskiej same sie
      przepoczwarzamy i za chwile bedziemy jako te panie Muldgaardy wink
      Siostrzyczka zreszta sie bardzo stara, ale mniej czyta po polsku ode mnie, wiec
      zapomina nieuzywanych idiomów i czasem zdarza jej sie kalkowac prosto z
      dunskiego na polski. Jak mi sie kwiatek jaki przypomni, to nakabluje tutaj wnet,
      jako to wredne rodzenstwo!

      Z kolei ulubionym lingwizmem mojej siostry bylo uczenie swoich przyjaciól
      pozytecznych zdan po polsku. N.p. zdunszczalego Latynosa pierwszymi wyrazami po
      polsku byly: "ciąża pozamaciczna" wink

      Najgorzej idzie nam obu, jak mamy w towarzystwie, przy napojach rekreacyjnych
      blyskawicznie cos tlumaczyc z dunskiego na polski, n.p. wczoraj sama dalam
      ciala, wystekujac kemik zamiast chemik a moja siostra Kiny zamiast Chin Ludowych..
      • lylika Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 08:01
        wystekujac kemik zamiast chemik a moja siostra Kiny zamiast Chin Ludowyc
        > h..
        ...
        Absolutnie koniecznie musisz nadawać kolejne komunikaty o Kinach i Kemikach. smile)
      • asia.sthm Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 12:04
        > Najgorzej idzie nam obu, jak mamy w towarzystwie....

        Tez mam utrapienie i sie czesto wyglupie.
        Chińczyk mieszka w Chińczy a nie w Kinach wink
        • g0p0s Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 12:08
          Nasi sprawozdawcy sportowi czasem odkrywają, że udział biorą
          Fińczycy smile)
          • the_dzidka Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 12:20
            Był także kiedyś jeden Kazachstańczyk...
            • anmanika Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 12:32
              A masował ich według Szpakowskiego maser.
          • aurelia76 Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 12:51
            O nacji Fińczyków to nawet sam minister od dzieci uczenia mówił.
            • dorka_31 Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 13:29
              aurelia76 napisała:

              > O nacji Fińczyków to nawet sam minister od dzieci uczenia mówił.

              A może to jakaś nowa rasa jest - taki wielki, postawny, skośnooki
              blondyn wink) W końcu świat jest mały, ludzie się mieszają... smile
              • 36krzysiek Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 13:48
                dorka_31 napisała:

                > aurelia76 napisała:
                >
                > > O nacji Fińczyków to nawet sam minister od dzieci uczenia mówił.
                >
                > A może to jakaś nowa rasa jest - taki wielki, postawny, skośnooki
                > blondyn wink) W końcu świat jest mały, ludzie się mieszają... smile

                Taki Fińczyk jest owocem najazdów Wikingów na Chiny, a co robili
                Wikingowie z upodobaniem, odsyłam do piosenki o baranku smile))
                • lezbobimbo Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 23:09
                  36krzysiek napisał:
                  > Taki Fińczyk jest owocem najazdów Wikingów na Chiny, a co robili
                  > Wikingowie z upodobaniem, odsyłam do piosenki o baranku smile))

                  Ale Finowie to nie Wikingowie tylko Muminki, trolle i Laponczycy smile

                  A czy Kazachstanczyk to Borat?
                  • asia.sthm Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 23:40
                    Znam taka jedna co to zna malzenstwo chinsko-finskie.
                    Nie moge sie doczekac kiedy poslucham ichnich dzieci. Bo po finsku
                    to jak po chinsku, no prawie tak.

                    Borata kocham za caloksztalt, ot co.

                    PS Czy Eulalija kocha dr`a House`a ? bo nadal nie wiem. Jesli
                    Eulalija ogluchla na ten temat to znaczy ze telewizor przez okno
                    wyrzucila.. i to nie moja wina.
                    • eulalija Re: Pan Muldgaard 10.11.07, 11:12
                      Nie ogłuchłam, tudzież nie oślepłam ni telewizorka za okno nie
                      wyciepłam smile
                      Odpowiedź niemal natychmiastową zamieściłam tam gdzie było pierwszy
                      raz pytane (bo ja taka grzeczna jestem, że jak pytają to
                      odpowiadam), czyli w wątku powitalnym 7 listopada o 10.05 smile
    • buciki_jj Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 20:04
      A ja kiedyś spotkałam na imprezie uroczą Węgierkę - Marysię. Marysia kiedyś
      nurkowała - więc z przejęciem opowiadała, że pod wodą, widziała kiedyś "jeżego
      morskiego". Po owej imprezie mój małżonek Jerzy został na wiele lat Jerzym
      Morskim ...

      Pozdrowienia
      Joanna
      • lezbobimbo Re: Azaliz jezego morskiego widziala pan w krzach? 09.11.07, 23:02
        buciki_jj napisała:
        >Marysia kiedyś
        > nurkowała - więc z przejęciem opowiadała, że pod wodą, widziała
        >kiedyś "jeżego morskiego".>

        Sliczny jeży morski!!
        Marysia zaprawde urocza smile


    • eleona Re: Pan Muldgaard 09.11.07, 21:08
      Znajomy Amerykanin,chcąc skomentować wywód jednej pani docent
      zamerzał użyć wyrażnie "elegancja-Francja".Niestety, wyszło
      mu "elegancka franca"smileBiedna pani docent-ale nas to już ni grzębi,
      ni ziejesmile
    • lezbobimbo Trrrrrrrrrrrreotralwe! 15.11.07, 17:29
      Jesli juz tego nie wiecie, to jako sekcja dunska pospieszam wyjasnic,
      ze straszliwe przeklenstwo Pawelka oznacza po dunsku liczbe 33.
      Pisze sie tre og tredive (oznacza trzy i trzydziesci - liczebnik jak
      po niemiecku) a wymawia sie prawidlowo "c'rajocralwe". (pierwsze c z
      takim charczacym przydechem)
    • goonia Re: Pan Muldgaard 15.11.07, 18:02
      Moj znajomy, Polak, mowi "laptok". podoba mi sie to bardzo i musze sie bardzo
      kontrolowac rozmawiajac z obcymi ludzmi, zeby uzywac laptopa a nie laptoka. On
      sporo ma takich roznych perelek jezykowych, ale ja mam niestety skleroze. Moze
      zaczne zapisywac.
      • lezbobimbo Re: Pan Muldgaard 15.11.07, 18:10
        goonia napisała:
        > Moj znajomy, Polak, mowi "laptok".

        Ja mówie "klaptop" i Dziadu-dziadu zamiast Gadu-gadu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka