Dodaj do ulubionych

co takiego było w tym PRL-u?

28.11.08, 16:27
Że napawa mnie takim sentymentem? Zaczytuję się w starszych
książkach Guruy, chłonę filmy i seriale z tamtych czasów
(ostatnio "Droga", "Daleko Od Szosy", "Dom", ale, generalnie, jestem
wszystkożercą tego co podają w tv Kino Polska). Przecież to były
paskudne i ciezkie czasy ponoć. Ja pamiętam tylko kolejki po kawę i
słone masło oraz tłum w sklepie obuwniczym, jak rzucili białe buty
komunijne.No to co takiego w nich jest że wciąż do nich wracam?
Rozczarujcie mnie Waszymi najwstrętniejszymi wspomnieniami z tamtych
lat.
Obserwuj wątek
    • edyta95 Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 17:31
      bo było biednie, ciążko, buro i szaro.A przy tym wszystkim było
      bardzo ludzko, wpadało się do innych bez uprzedzenia, zawsze każdy
      się cieszył z takich odwiedzin. Rany jakież imieniny i inne imprezy
      urządzali wtedy moi Rodzice. Telefonów nie było, ale ludzie
      potrafili się spotykać ze sobą. Rodzina kupy się trzymała, ach...smile
      • 36krzysiek Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 17:36
        A ja z innej beczki. Czytając i Guruę i Grodzieńską natrafiam na
        takie kwiatki jak:
        - pomoc domowa
        - obstalowanie butów u szewca
        - ciuchy od krawcowej
        - pani do prania (przychodząca do domu i robiaca pranie)
        - koszule prane w pralni
        czy usługi tego typu były po prostu tanie w tamtych czasach?
        • woloduch1 Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 17:48
          Nie, nie byly. Ale jak nie mogles kupic butow w sklepie (np. z powodu wysokiego
          podbicia - takich prawie nie robili), ubrania (nietypowa figura), nie miales
          pralki (a nie wszyscy mieli albo miales uczulenie), nie miales dochodzacej
          babci - to co miales robic?

          Pozdrawiam

          Woloduch
        • mika_p Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 13:03
          Ja miałam ubrania od krawcowej, jak miałam 8-10 lat. Jakieś spódniczki, sukienka
          plażowa, letni kombinezon - to pamiętam. Dla mojej mamy też krawcowa szyła. A
          rodzina zwyczajna robotnicza, więc drogie to nie mogło być bardzo.
          • edyta95 Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 13:49
            materiał jakis udało się czasem zdobyć, z ciuchami było gorzej.
    • romy_sznajder Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 17:37
      L.mamo, wydaje mi sie, ze jestes ode mnie minimalnie mlodsza, albo w podobnym
      wieku, wiec mamy zapewne podobne wspomnienia (malo-wstretne).
      Ale ja o czyms innym, bo jest takie zjawisko, jak piszesz, ze niby wiemy, ze
      bylo niefajnie, a jednak nas ciagnie.

      To jest przedmiot kilku prac historykow z IPNu (o IPNie mam zdanie nienadajace
      sie do druku, ale te akurat publikacje sa znakomite), chodzi o zjawisko
      propagandy - glownie gierkowskiej. Wielu osobom, takze tym, ktore PRL znaja z
      autopsji, wyksztalcila sie asocjacja: PRL = dekada Gierka. To jest taki
      powszechny synonim. Stad sie biora jakoby teskonoty za PRLem.

      Ten mechanizm byl widoczny w takiej jednej rozmowie z Gurua. Byly tu kiedys
      linki do wywiadow z katowickiej telewizji, tam gdzie pokazywala swoj zeszyt z
      zanotowanymi wydatkami, ile przyszlo... ile wyszlo... itd. Pamietam zapalkiwink
      Gurua zlapala sie w pewnej chwili na tym, ze redaktor uporczywie wklada jej
      osobista wczesna mlodosc w inne, pozniejsze czasy, bo mu sie wlasnie caly PRL
      Gierkiem kojarzyl. I w ogole nie zczail, ze cos nie gra, mimo ogolnie ze te
      rozmowy byly fantastyczne!

      Inna rzecz jest taka, ze w PRLu kultura i sztuka byly na bardzo wysokim
      poziomie, bo nie bylo wlasciwie kultury niskiej. Ale tez wlasnie dlatego sztuka
      byla wykorzystywana jako narzedzie propagandowe.

      > Rozczarujcie mnie Waszymi najwstrętniejszymi wspomnieniami z tamtych
      > lat.

      No wlasnie ja mam malo, '72 rocznik, to nie pamietam najgorszego.
      • goonia Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 18:09
        Mnie to dziwi, jak to jest, ze kiedys ludzie pracowali, mieli rodziny, wszystko
        trzeba bylo odstac w kolejkach, a jednak chcieli sie spotykac, przyjecia robiono
        na kilkanascie osob. U mnie w domu zawsze bylo posprzatane, obiad ugotowany,
        moja mama zawsze byla zadbana, a mnie sie trudno uczesac ranosad Moze cos do wody
        dodawali, ze sie ludziom chcialo?
        W sumie tez dobrze te czasy wspominam, no bo to dziecinstwo sielskie anielski i
        bez obowiazkow. ( mowie o latach 70-tych)
    • woloduch1 Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 18:07
      Bo to bylo Twoje dziecinstwo.
      Ale chcesz czegos paskudnego? prosze bardzo.
      1. Wszewladza i bezkarnosc ubecji (uwaga: ubecja nazywalo sie pracownikow Urzedu
      Bezpieczenstwa - do 56 roku jak rowniez Sluzby Bezpieczenstwa - po 56 roku).
      Przyklady:
      Wyluskano faceta z biura (tak, ze nikt sie nie zorientowal - wczesne lata
      piecdziesiate) i przesluchuja go pare godzin. Wreszcie delikwent chce zrobis
      siusiu. Wywiacuje sie nastepujacy dialog miedzy przesluchujacym a jego
      zwierzchnikiem ukrytym z wsasiednim pokoju za uchylonymi drzwiami:
      - Towarzyszu majorze, on sie chce wysikac!
      - To on sie jeszcze nie zesral????
      Odmowa wydania paszportu "z powodu innych wznych przyczyn spolecznych" Rownie
      dobrze mozana to bylo uzasadnic: BO NIE!!!!
      2. Kolejki. Po wszystko. Szczegolnie zywnosc. W Polsce! Kraju wowczas jeszcze
      rolniczo - przemyslowym!
      3. Ogolna niezyczliwosc i chamstwo. Na przyklad w tramwaju. Chociaz swietne
      scenki tez mozna bylo zaobserwowac - nieprzytomny tlok, zwisajace winogrona i
      podpity glos: "zeby nie te panie, to by nawet palca nie bylo gdzie wsadzic".
      4. Ogolny brak perspektyw i karanie za inicjatywe - gdzies w latach bodajze
      70-tych wprowadzono retroaktywny podatek od luksusu.

      Wystarczy? Bo na ten temat to mozna dluuuuuuuugo...

      Pozdrawiam

      Woloduch
      • l.mama Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 19:03
        tak, tak, ja wiem, nawet u mnie w rodzinie było tak ze mamie
        zaproponowali jakieś stanowisko partyjne, pod warunkiem ze nie
        przystąpię do komunii (przystąpiłam), w latach 80tych rodzice
        budowali dom, a materiały budowlane zdobywali tylko za łapówki sad ja
        mam pierwsze świadome wspomnienie z roku 1981, kiedy to w Ostrowie
        Wielkopolskim z tatą kupiliśmy kalendarz na rok 82 i ja ten
        kalendarz doskonale pamiętam (miałam lat 7), no i pamiętam te
        balangi urodzinowo-imieninowe u rodziców na 48 metrach w bloku i
        śpiewy do nocy, dziś w swoim domu przyjmują najwyżej 2-3 pary na
        uroczystościach, pamiętam częste podróżowanie pkp do sióstr mojej
        mamy, a teraz potrafimy z kuzynostwem nie widzieć się po kilka lat,
        choć wszyscy mamy smochody...sentyment jednak jest i doskonale
        ogląda mi sie obyczajowe seriale z tamtych czasów
        • 36krzysiek Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 20:14
          Dzięki, a może przez PRL, zapach mandarynek zawsze mnie sie kojarzy
          z Bożym Narodzeniem, a marka Levi`s ze szczytem luksusu. No i Camele
          kupowane w Pewexie. Szczyt szpanu smile
          • l.mama Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 20:41
            ja z pewexu pamiętam jedna puszkę coca-coli, dzieloną na troje-
            ambrozja
            • ewa9717 Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 21:27
              Jak tak się patrzy z dzisiejszej perspektywy (a za młodam na
              esbeckie prześladowania), to szalona egzotyka w Peerelu była. Wiele
              pamiętam, ale sama sobie czasem nie wierzę, że tak było naprawdę. A
              poza tym coś jest w wypowiedzi baaaaardzo starszego pana, który
              (przeżywszy głód, chłód, powstańcze rany, obóz) pytany o
              najpiękniejszy czas w swoim życiu, wskazał okupację, powstanie,
              bo ...był wtedy młody wink))
            • lylika Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 21:33
              Najobrzydliwsza była konieczność przymilania się i obdarowywania prezentami za wszystko.
              Biurwy w urzędzie za stempelek, sklepowej za ochłap, nauczyciela za niesekowanie ucznia, który miał swoje zdanie, słuszne z resztą, ciecia za sprzątanie z łaski od przypadku do przypadku, sąsiada milicjanta za powstrzymywanie syna bandyty przed napadami na małe dziecko, kierowniczki księgarni za książkę Chmielewskiej.
              Długo by wymieniać.
              • goonia Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 22:04
                No i na tym wlasnie polega roznica, ze jak sie cos oglada w Tv lub czyta
                ksiazke, to nie to samo co doswiadczyc w zyciu.
                Chamstwo niestety zostalo do dzis, na szczescie nie trzeba ogolocic rodziny z
                zapasow kawy, herbaty czy koniaku zeby cokolwiek zaltwic. Choc po namysle,
                ogolocic trzeba konto, zeby sie leczyc w panstwowej sluzbie zdrowia!
                • romy_sznajder Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 22:30
                  > ogolocic trzeba konto, zeby sie leczyc w panstwowej sluzbie zdrowia!

                  Doktor Garlicki, znany kardiolog ze szpitala na Woloskiej zorganizowal sobie za pomoca rodzin pacjentow niezly barekwink Choc PODOBNO gotowka nie gardzil.
                  To jest kwestia mentalnosci i deficytu dobr, a nie systemu. Chyba ze sie przyjmie, ze ubostwo demoralizuje i ze np. okreslenie "homo sovieticus" dotyczy kilku calych pokolen. Ale wtedy kto moglby narzekac na system, ktorego byl czescia, nie?


                  Jak pomyslec, i mialoby NIE chodzic o polityke (mnie nic tak nie dokopalo, jak... PiS i IV RP, brrr), to mysle ze gdybym zyla tuz po wojnie, albo w latach 50-ych, to najbardziej by mi doskwieral brak srodkow higienicznych, tzn. ich slaba dostepnosc, i jakiejs elementarnej odziezy, o, takie rzeczy. Ale wiadomo, czlowiek do wszystkiego sie przyzwczaja i do kazdych warunkow dostosuje.


                  Apropos. O Tyrmandzie w niedziele, na Dwojce o 0:50.
                  "Tyrmand 1954 Słowa i twarze"
                  • bbbzyta Re: co takiego było w tym PRL-u? 28.11.08, 23:06
                    Ja to jakoś więcej miałam czasu. Prasy właściwie nie warto było czytać, a ta lepsza była nieliczna i bardzo chuda (a ja zawsze od słowa drukowanego byłam uzależniona). Lepszą literaturę wystawało się w długich kolejkach np. przed PIW-em na Foksal i traktowało jako swego rodzaju lokatę kapitału. Po "Gazetę wyborczą" leciało się o świcie nie bacząc na pogodę i oczywiście też do kolejki, w której następowała nieunikniona integracja sąsiedzka, dziś prawie niespotykana. Telewizji też było mało, ale za to znacznie częściej jakiś filmowy "rodzynek", a nie taka guma do żucia dla oczu jak teraz, co to ogląda się tylko z rozpędu, a czas leci. No i nie było komputerów i internetu smile! A dla mnie najgorsza była np. konieczność zwiedzenia połowy Śródmieścia dla kupna kubeczka parszywej śmietany, bo akurat była potrzebna, albo przepychanki w mięsnym, albo problem, czym nakarmić psa (bo kartki na kaszę i mięso. Co prawda można było na te cenne towary wymienić kartkę papierosianą albo wódczaną, bo jako młoda wówczas panienka nie byłam w żadnym stopniu nałogowa. Słowem, paranoja do kwadratu). Szczęśliwie jakoś nie było potrzeby za bardzo kontaktować się z tzw. władzą, władza takoż nie chciała nic ode mnie i tu żadne szykany mi się nie utrwaliły. Napatrzyłam się też w szkole i później na rozmaitych ZMS-owskich buców, co to myśleli, że wszystko jest ich albo niedługo będzie. Tylko, kurczę, czy pod tym względem coś się akurat zmieniło... Co prawda mamy wolne wybory - ale czy mamy kogo wybierać??? Ale to już zupełnie inna para kaloszy.
                    • groha Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 00:25
                      Wszystko prawda, co piszecie. A wiecie, co jeszcze było w PRL-u? Był w nim kawał
                      naszego życia, po prostu. Z mnóstwem różnych okropieństw, szpetotą,
                      siermiężnością i ogólną schizofrenią, która czasem jeszcze mi się śni, ale sporo
                      piękności też było, jak to w życiu. Bo przecież kochało się, cieszyło, tęskniło,
                      marzyło, śmiało i płakało tak samo, jak wszędzie. I częściej bywało się
                      nieszczęśliwym z powodu nieodwzajemnionej miłości, niż z powodu podłego ustroju,
                      podejrzewam. Byliśmy młodzi i chciało nam się żyć, jak cholera, więc dla nas, to
                      był właśnie ten szczęsny czas, z tą para skrzydeł, zwiniętych w nas... Mimo
                      kolejek po mięso, dwudziestego stopnia zasilania i kolejnego zjazdu partii,
                      czyli mimo wszystko, po prostu. Być może, przez te średnio sprzyjające
                      okoliczności, trochę nam się te skrzydła potem nie rozwinęły, ale przecież warto
                      pamiętać, że jednak się je miało.
                      A patrząc z dzisiejszej perspektywy, jakże wzruszający i niewinni byli wtedy ci
                      wszyscy kochankowie z ulicy Kamiennej, te potworne małolaty w kolorowych
                      pończochach, ci straszni przestępcy, pokątnie handlujący zegarkami i krempliną,
                      albo ci piraci drogowi w "Syrenkach", gnający sześćdziesiątką po pustych
                      szosach... smile
                      • ter.eska Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 02:05
                        a ja wam powiem może coś,co was mocno zaskoczy:mnie w tamtych czasach było
                        baaaaaaaaaaaaaaaardzo dobrze,a powody-proszę bardzo:
                        -może były kolejki po wszystko,ale BYŁO ZA CO KUPIĆ!!!!!!!!!!!
                        -może było chamstwo,ale teraz jest go jeszcze więcej(filmy,muzyka w których co
                        drugie słowo zaczyna się na ku...,h...I TO PUBLICZNIE W RADIU TV.,co w tamtych
                        czasach nie miało prawa zaistnieć nawet w głowach twórców),a teraz jest czymś
                        normalnym.
                        -kiedy szlam do urzędu pracy dostawałam całą listę propozycji do wyboru,do koloru
                        -nie było prywaciarzy,którzy haniebnie wykorzystują pracowników
                        -nie musiałam się martwic co jutro włożę do garnka
                        -moja portmonetka nie świeciła pustką
                        -nie spędzałam(tak,jak moje dzieci)wakacji w domu.
                        To chyba główne powody,że oddałabym wszystko aby tamte czasy wróciły.
                        -
                        • groha Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 03:44
                          E, lepiej niech tamte czasy wracają tylko we wspomnieniach. I to nie wszystkie,
                          bo taki, na przykład, szalony dobrobyt lat osiemdziesiątych, to czasem nawet
                          wspominać ciężko, więc przeżyć drugi raz chyba nie dałabym rady, przypuszczam.
                          Sentyment sentymentem, no ale bez przesady. Znów psuć oczy przy marnym druku,
                          żeby wiedzieć co naprawdę dzieje się w świecie, oszczędzać papier toaletowy,
                          szyć dziecku kapcie z babcinego kapelusza, żeby nie latało boso, uważać co się
                          mówi przy tym smutnym z dołu, za to uśmiechać się miło do tej ordynarnej paniusi
                          z góry, bo to królowa w mięsnym i na złość może nie sprzedać ochłapa z kością? O
                          nie, nie, dziękuję, nie chcę.
      • bat_oczir Re: co takiego było w tym PRL-u? 07.03.09, 21:48
        > 3. Ogolna niezyczliwosc i chamstwo. Na przyklad w tramwaju.

        to akurat zostalo. ŻAden wyróżnik.
    • kamila29091 Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 09:13
      o boze, szkoda ze tego watku nie bylo w wtorek. mialam wypracowanie
      na maturze na polskim rozszerzeniu na ten temat i bym to
      wykorzystała, a tak to co słyszałam czy przecztałam.
      • edyta95 Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 09:24
        to na drugi raz koniecznie nam podrzucaj tematy wypracować, nie
        jestem tylko pewna, co z tego co napiszemy, będzie się nadawało dla
        pani nauczycielki
        • meduza7 Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 10:43
          PRL to moje dzieciństwo i młodość, właśnie gierkowskie czasy i lata 80-te.
          Dziecko inaczej to wszystko postrzega, jeśli urodziło się i wychowuje w jakichś
          konkretnych warunkach, przyjmuje to jako oczywistość, taki jest porządek świata
          i już. Dla mnie na przykład absolutną oczywistością było, że u nas jest bida, a
          na Zachodzie bogactwo i nawet nie zastanawiałam się nigdy, dlaczego? Po prostu
          tak było. Też mam sentyment. PRL kojarzy mi się z taką kolorową propagandą z
          książeczek dla dzieci, z wierszykami o pochodzie 1-majowym (jak to tatuś z
          mamusią się tam poznali), z Hermaszewskim, z którego byłam strasznie dumna i
          podziwiałam go jak nie wiem co, z czeskimi bajkami w telewizji...
          Nawiasem mówiąc, porównajcie sobie styl życia bohaterów dwóch seriali:
          "Czterdziestolatka" i "39 i pół".
          • the_dzidka Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 11:46
            > Dziecko inaczej to wszystko postrzega, jeśli urodziło się i
            wychowuje w jakichś
            > konkretnych warunkach, przyjmuje to jako oczywistość, taki jest
            porządek świata i już. Dla mnie na przykład absolutną oczywistością
            było, że u nas jest bida, a na Zachodzie bogactwo i nawet nie
            zastanawiałam się nigdy, dlaczego? Po prostu tak było.

            O boże Meduzo, życie mi wracasz! Nareszcie ktos to napisał! Jak
            nieraz dyskutuję z ludźmi na podobne tematy, to wychodzi mi, że moi
            równieśnicy OD ZAWSZE byli swiadomi, zawsze wiedzieli, gdzie żyja i
            dlaczego gdzieś indziej jest inaczej - tak twierdzą. I że od zawsze
            widzieli wokół siebie wstrętnych komuchów... jesteś pierwszą osobą,
            pod której zeznaniami moge sie podpisać! "Tak było - i juz" smile
    • eulalija Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 11:03
      Czy napawa mnie sentymentem? Nie wiem, na niektóre wspomnienia
      jeszcze teraz mnie otrzącha.

      Ale rację ma Ewa i Groha, byłam młoda, maturę zdawałam w 82 roku, z
      perspektywy czasu tamte lata wcale nie wydają mi się takie złe.
      • edyta95 Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 11:20
        Faktycznie bida była czymś normalnym, tak było i już. Czlowiek nie
        znał lepszego to za tym nie tęsknił. A od strony politycznej, to moi
        Rodzice robili co mogli, żeby dzieci nic nie odczuły, może nie
        wychowali mnie patriotycznie, a zadbali o moje beztroskie
        dzieciństwo. Jak już sama zaczęłam coś niecoś wiedzieć, to raczej
        miało to znamiona przygody niż cierpieńnictwa
      • woloduch1 Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 11:34
        Mozemy na to popatrzec z jeszcze innej strony. Podzial spoleczenstwa na "nas" i
        "ich". Oni - to nomenklatura i ubecja, my - to reszta spoleczenstwa. Oni mogli
        zrobic z nami co im sie zywnie podobalo (i czesto robili), a my moglismy skladac
        zazalenie do najblizszej budki z woda sodowa. Zwiazany ztym strach - przeciez
        nie mozna bylo pokazac, ze nam sie "ustroj nie podoba", bo oni by nam cos zlego
        zrobili (tak, jakby inaczej robili nam cos dobrego). No i zaklamanie - co innego
        myslimy a co innego robimy. Znany mi jest przyklad sekretarza KW, ktory corke
        wysylal na nauke religii, bo "a kto ja nauczy - NIE ZABIJAJ, NIE KRADNIJ". A
        swoje prawdziwe poglady i oceny ujawnialo sie tylko albo na ciezkiej bani, albo
        tylko wsrod rodziny i najblizszych przyjaciol, majac przy tym nadzieje zenie ma
        wsrod nich ubeka... Sluchanie Wolnej Europy, zeby miec jakies inne spojrzenie na
        skrzeczaca rzeczywistosc. A prawde pokazzywaly krazace licznie dowcipy. I ja mam
        chciec powrotu tego gniota psychicznego? Dziekuje, postoje.
        A spoleczenstwo mialo wszystko w d... glebokim powazaniu. Bezwartosciowe
        pieniadze trzeba bylo czym predzej wydac - stad te wspaniale imprezy przy
        uginajacych sie stolach. Co przezyjemy, to nasze i nikt mi juz pozniej tego nie
        odbierze. Nikt mi nie zabierze wydanych pieniedzy przy wymianie (1949), nikt
        mnie nie opodatkuje wstecznie (1970-te). Inicjatywe tepiono. "Nie wychylac sie"
        bylo mottem dnia, tygodnia, miesiaca, roku, dekad... I w miare dorastania powoli
        ogarnialo sie coraz bardziej ten bezsens, te oblude, to zaklamanie i szlag
        czlowieka coraz bardziej trafial. Nie dziwi wiec fenomen "Solidarnosci" i
        owczesnej Gazety Krakowskiej.
        Tak, okres PRLu byl okresem mojego dziecinstwa i mlodosci, przyjazni, ktore
        przetrwaly czterdziesci lat... Ale nie chcialbym powrotu tamtego okresu.

        Pozdrawiam

        Woloduch
        • gabrielle Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 13:53
          Ubrania od krawcowej to można mieć nadal, trzeba tylko takową znaleźć, co
          graniczy z cudem. Posiadam koleżankę, która spokojniutko, ciuszek po ciuszku,
          szyje u krawcowej kolejne ubrania. W sklepie za takie zapłaciłaby 200 zł, od
          krawcowej, łącznie z kosztem materiału, ma za 50-60 zł. Do tego wydaje się nam,
          że wytrzymają dłużej niż te wszystkie H&M'y i Orsay'e.

          ter.eska pisze, że było za co kupić. A teraz masz co? W tym momencie mam za co,
          jak pomyślę, co wisi w sklepach, to coraz intensywniej klaruje mi się myśl o
          krawcowej. No dobra, teraz jest co i ładniejsze.

          Opieram się na opowieściach mamuni, osobiste wspomnienia sprzed 1989 (wówczas
          lat pięć) dotyczą jedynie okropnych szarych trzewiczków, których się strasznie
          wstydziłam.

          l.mamo, sentymentem napawa cię, dlatego, że to twoja młodość była. Coś, jak w
          przypadku tego pana, o którym pisze ewa9717
          • romy_sznajder do Gabrielle 29.11.08, 16:36

            > l.mamo, sentymentem napawa cię, dlatego, że to twoja młodość była.

            Dżizus! Gdybys wczytala sie, Gabrielle, w posta l.mamy, ze w stanie wojennym
            (lub tuz przed) miala 7 lat...
            "/.../ z roku 1981, kiedy to w Ostrowie Wielkopolskim z tatą kupiliśmy
            kalendarz na rok 82 i ja ten kalendarz doskonale pamiętam (miałam lat 7) /..../ "
            .... to latwo policzyc, ze jest z rocznika najprawdopodobniej 1974.
            Tak wiec ma dzis lat 34, lub bedzie miala za chwile (jesli ma Slonce w Koziorozcu).
            Czy sadzisz, Gabrielle, ze dla l.mamy mlodosc juz BYLA?



            big_grin
            • edyta95 Re: do Gabrielle 29.11.08, 16:41
              im jestem starsza, tym młodośc mi się bardziej przesuwa w czasie. Na
              Gabrielle też przyjedzie pora, że zrozumie smile
              • romy_sznajder Born in da PRL 29.11.08, 17:00
                Co za zbieg. Pusccie klip:
                miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35769,5971024,Hardrockowe_dzieci_PRL_u.html
                Buty Relax i 2000 z MieszkiemI. Vibovit i oranzadkasmile
          • ter.eska Re: co takiego było w tym PRL-u? 29.11.08, 20:32
            tak Gabriele-mimo,ze musiałam sobie postać,to stać mnie było na wszystko,a
            teraz(mimo,że ciężko pracuję)na schab i prawdziwą szynkę stać mnie tylko przy
            dużych świętach,i to nie zawsze.
            • l.mama się pomyliłam 30.11.08, 13:26
              ...rzeczywiście mam słońce w Koziorożcu, ale w roku 1981, jak raz na
              stan wojenny, skonczyłam 6 lat, czyli wspomnienia słabe.
              Jeśli zaś chodzi o przymilanie się usługodawcom,Lyliko, obecnie
              obserwuję trend odwrotny. Przez kilka lat pracowałam w usługach i
              zauważyłam że nie ma to jak współczesny polski malkontent, postawa
              roszczeniowa, chamski i gburowaty (nie uogólniam, ale to zjawisko
              powszechne), ty go witasz uśmiechem, a on "Co się pani ze mnie
              śmieje", a, jak jesteś poważna "Pracuje pani "za karę?" itp.
              Nie sądzę też, aby moi rodzice wydawali przyjęcia po to, żeby
              uszczuplić portfel, bo on, z tego co pamiętam, zawsze był cieniutki.
              Jednostki rozgarnięte jakos dawały radę (patrz Gurua). Nie chcę
              powrotu do tamtych lat. Moi rodzice ze wstrętem otrząsają się na
              wspomnienie ciężkich czasów, ale sentymant mam, może dlatego , że
              nasze czasy jakoś za postępowe dla mnie.
    • asia.sthm Re: co takiego było w tym PRL-u? 30.11.08, 16:05
      podczas ostatniej wizyty w polsce namietnie, z wielka radoscia
      ogladalam zlepki kronik filmowych. Teraz w uoutubie mnie przerazaja
      do gesiej skory. Chociazby ta tu:
      www.youtube.com/watch?v=U_eJwigfvIU
      Nie dosc ze Warszawe zablokowali z powodu ukradzionej warszawy to
      jeszcze zdazyli z kamera do zlapania zlodzieja.
      te pietrowo hodowane, zadowolone z tloku swinie, doprowadzily mnie
      prawie do lez. Cos mi sie zlego w srodku budzi sad
    • jolunia01 Re: co takiego było w tym PRL-u? 30.11.08, 18:52
      Poczytałam Wasze wspomnienia, z niektórymi muszę się zgodzić, z
      innymi wręcz przeciwnie. Nie dlatego, żebym chciała kwestionować
      fakty, ale dlatego, że inaczej się odbierało wtedy rzeczywistość, a
      inaczej oceniało ją już kilka lat później, a co dopiero teraz. Co
      prawda nie pamiętam całego PRL-u, bo za młoda jestem (maturę
      zdawałam dopiero w 1978). Do matury mieszkałam na tzw. głuchej
      prowincji, więc życie codzienne wyglądało inaczej niz w wiekszych
      miastach. Znało się panie z kiosków, sklepów, punktów usługowych,
      zaopatrzenie w żywność w sporej mierze załatwiało się we własnym
      ogrodzie (warzywa i owoce) czy na podwórku (kury, króliki itp).
      Zawsze jakaś pani Zosia, Hela czy Hania uszyła bluzke, spódnicę czy
      sukienkę, pan Bolek płaszcz, sweterki dziergało się samemu
      (ostatecznie mama albo babcia), a specjalnych zachcianek sie nie
      miewało, bo nikt nie wiedział, że można jakichś takich "obcych" dóbr
      chcieć. Ostatecznie taka lalka Barbie jest moja rówiesnicą, ale ja o
      jej istnieniu dowiedziałam się jak już byłam dorosła. Braki w
      zaopatrzeniu były zjawiskiem codziennym i nie dziwiły.
      Swego rodzaju szok przeżyłam jak poszłam na studia - do Warszawy -
      zaopatrzenie nieporównywalnie lepsze, wszystkiego więcej, regularnie
      widywałam towary, które w mojej rodzinnej miejscowosci bywały rzadko
      albo wcale. Ale też wtedy zobaczyłam kilometrowe kolejki,
      bo "rzucili" - wszystko jedno co: żółte rajstopy, brazylijskie
      mydło, kawę, papier toaletowy, niemieckie majtki, lniane ścierki...
      Kartki na buty, masło, mięso, papierosy, alkohol to późniejsze nieco
      wynalazki, z większości nie korzystałam, bo albo nie chciało mi sie
      stać w kolejce i wolałam kupic coś innego albo wymieniałam na kawę i
      słodycze.
      Czy tęsknię - za PRL-em raczej nie, za trudnościami zdecydowanie
      nie, za ludźmi - bardzo. Dzisiaj jak mam iść na pół godziny do
      koleżanki na kawę to najpierw się umawiam parę dni wcześniej, bo
      pogoń za wszystkim odbiera nam czas na takie spotkania, a pogaduchy
      załatwiamy przez telefon (komórkowy - ofkoz) włączajac w tym czasie
      pralkę automatyczną, zmywarkę i mikrofalówkę.
      • l.mama jolunia 30.11.08, 22:12
        jak zaczęłaś pisać o studenckiej Warszawie, to zobaczyłam w Tobie
        Lilkę z"Paladynów" H. Snopkiewicz. Napisz, proszę, trochę więcej o
        studenckim życiu w tamtych czasach.
      • edyta95 Re: co takiego było w tym PRL-u? 30.11.08, 22:15
        Lalka Barbie ma 50 lat smile ja miałam, ciocia przywiozła z zachodu,
        wbijałam im w piersi szpilki z czerwonymi główkami, żeby były
        prawdziwsze
        • ewa9717 Re: co takiego było w tym PRL-u? 30.11.08, 22:18
          O matko! A miałaś zestaw "Mała sadystka"? wink
          • edyta95 Re: co takiego było w tym PRL-u? 30.11.08, 22:23
            bo jestem realystka smile
            • ewa9717 Re: co takiego było w tym PRL-u? 30.11.08, 22:25
              A wiesz, ja chyba też, bo sobie przypomniałam, że jak się chciało
              kokardę lalce na koafiurze przywalić, to ino szpilką w ciemię wink
              • edyta95 Re: co takiego było w tym PRL-u? 30.11.08, 22:40
                podświadomie widać próbowałyśmy laleczki wudu mieć
                • anmanika Re: co takiego było w tym PRL-u? 01.12.08, 11:28
                  Sąsiadka mojej mamy o PRLu mówi krótko - "niska jakość życia". I to chyba krótko
                  i na temat.
                  Bo wszystko było takie niskojakościowe. Pamiętam jak rzucili stoliki które IKEA
                  produkowała i jak one odbiegały standardem od tych krajowych. Zresztą zwrot "
                  odrzut z eksportu" był synonimem wysokiej jakości. Oksymoron normalniesmile)
                  Niska jakość życia w PRL- odbija się też w statystykach. Mieliśmy najwyższą
                  umieralność niemowląt, najniższy odsetek studentów (przed lub po Albanii) niską
                  średnią życia która teraz powoli wzrasta.
                  Mojej rodzinie żyło się średnio bo nigdy nie była zbytnio obrotna. Prababcia po
                  wojnie sfałszowała metrykę by móc pracować. W latach 60tych poszła na emeryturę
                  która była głodowa i nie starczała na nic. Mimo, że był to okres mojej młodości
                  za nic bym nie chciała by wrócił.
    • felis2 Re: co takiego było w tym PRL-u? 02.12.08, 09:03
      l.mama napisała:

      > ... Zaczytuję się w starszych
      > książkach Guruy, chłonę filmy i seriale z tamtych czasów
      > (ostatnio "Droga", "Daleko Od Szosy", "Dom", ale, generalnie, jestem
      > wszystkożercą tego co podają w tv Kino Polska).
      Tak sobie myślę, że filmy się dobrze ogląda, bo robili je ludzie dysponujący
      jakąś inteligencją, dla których dowcip i ordynarność nie były synonimami.
      A w ogóle to ogląda się, czyta i wspomina fajnie, w kolejce na ekranie nie
      trzeba przecież stać, a wspominany brak papieru toaletowego nie utrudnia życia.
      Smarkata byłam, ale tamte braki i ograniczenia wcale mi sie nie podobają, a z
      dwojga złego wolę brak pieniędzy niż brak towaru, jakieś to normalniejsze mi sie
      wydaje.
      • 36krzysiek Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 11:27
        Chciałbym się dowiedzieć o co chodziło z bezmięsnymi poniedziałkami.
        Oświeci mnie któś?
        • g0p0s Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 11:33
          Sklepy mięsne były nieczynne. W ramach walki o zdrowie narodu i
          właściwe zwyczaje żywieniowe.
          • 36krzysiek Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 11:35
            A jeśli ktoś kupił na zapas i miał kotleta w poniedziałek, to chyba
            do pierdla nie wtrącali?
            • g0p0s Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 11:40
              Na zapas, to pół świniaka na wsi można było kupić, nielegalnie
              oczywiście. Przed kartkami na mięcho też były przjściowe trudności
              na odcinku zaopatrzenia w produkty mięsne. W zasadzie kartki
              wprowadzono na życznie mas pracujących miast i wsi, żeby była
              sprawiedliwość ludowa w dostępie do mięsa.
              • 36krzysiek Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 11:51
                No to pamiętam, jak stawałem o drugiej w nocy pod sklepem mięsnym
                Konsumy. Myślałem, że to był jakiś obyczaj, żeby nie jeść mięsa w
                poniedziałek, zamiast w piątek. Przy czym uspołeczniona gastronomia
                chyba też nie podawała mięsa w poniedziałki?
          • woloduch1 Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 11:50
            Jak rowniez w knajpach nie serwowano w poniedzialki miesa. Podroby jako mieso
            traktowane nie byly. Przyczyny - jak wyzej. Fama chodzil i glosil, ze byla to
            podstepna proba wyslizgania Kosciola z podowczas obowiazujacego piatkowego
            postu, zas jego zlosliwa kuzynka, Pogloska, ze to nie tylko prawda, ale ze
            oszczedzone w ten sposob od spozycia mieso mozna przehandlowac za waluty
            wymienialne lub, co jeszcze lepsze, za ruble transferowe.

            Pozdrawiam

            Woloduch
            • g0p0s Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 11:56
              Raczej nie przenieść post chciano, tylko zdublować. Zawsze to
              mniejsze spożycie.
              • edyta95 Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 12:09
                a mogli dać Kościołowi więcej luzu i wyślizgałby się sam, jak teraz

                Ale z innej beczki, jak słyszę wyraz nostalgia, to mi same pozytywy
                w związku z tym przychodzą do głowy. Nie chciałabym oczywiście,
                żeby wróciły tamte czasy, ale za niektórymi sprawami tęsknię
                • 36krzysiek Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 13:17
                  Ja jeszcze o usługach. Podobno były one tanie. Obie moje babcie
                  miały pomoce domowe, jedna z racji posiadania licznej rodziny, druga
                  z założenia, że woli robić NA praczkę niż ZA. Z pensji starczało.
                  Szewc i krawiec tez tani byli, a diabeł tkwił w surowcach. To co
                  było w handlu nie nadawało się do niczego a dobre jakościowo
                  zdobywano pokątnie i za straszne pieniądze, najczęściej od
                  marynarzy, którzy byli lepiej zaopatrzeni niż pewexy. Tak mnie
                  donieśli przyduszeni krewni z epoki smile
                  • ewa9717 Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 14:22
                    Czasem z musu trzeba było obstalować np. buty u szewca. Moja mama
                    miała sporą stopę (życiową wink)), więc w handlu uspołecznionym
                    obuwka damskiego dla siebie nie uświadczyła, a taka była znarowiona,
                    że w męskim nie chadzała. Pozostawał szewc (wyprawa do dużego
                    miasta), a potem już można było do NRD pojechać, tam, i owszem,
                    mieli większe rozmiary dla pań.
                    • 36krzysiek Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 14:40
                      Oj tak! Buty z NRD! W oczach mi stoją brązowe kozaki na misiu
                      kupione w domu towarowym na Aleksanderplac. Jechało się w starych
                      trumniakach, nowe na nogi, stare siup do kosza smileI pamiętam, że w
                      NRD można było dostać igły do maszyny do szycia. Jakieś kilo tych
                      igieł zawsze wieźlismy, i włóczkę! I wogóle jakoś tak pasmanteryjnie
                      to pamiętam smile
                      • ewa9717 Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 14:45
                        I pierwsze na własne oczy widziane mleko w kartoniku (miał kształt
                        piramidki) na tymże Alexanerplatzu. Rety, jak ono światowo smakowało!
    • manai Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 18:26
      tu się pojawiło sporo pytań od młodych ludzi, co by się chcieli czegoś więcej dowiedzieć. uprawię prywatę i polecę stronę:

      pamietaniepeerelu.pl/
      tam sobie, w zakładce tematy, można poczytać o różnych rzeczach - i o zakupach i o prywatkach.to są autentyczne historie i opowieści ludzi. i o zakupach i o prywatkach. robię dla nich wywiady z ludźmi i nigdy w życiu nie powiedziałabym, że chciałabym, żeby to wróciło. i oczywiście fajnie, smaki dzieciństwa i urok wyjadanej palcem oranżady w proszku... ale...
      • heniulaa Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.12.08, 19:55
        w telewizji jedynie słusznej fajne kawałki dla dzieci czasem leciały

        polecam stęsknionym:

        www.nostalgia.pl/,
        na długie jesienne wieczory... i nie tylko
    • romy_sznajder Re: co takiego było w tym PRL-u? 01.03.09, 23:10
      www.dziennik.pl/wydarzenia/kroniki-prl/article331091/Wygraj_wielka_encyklopedie_PRL.html
      Test, a w nim:
      14. Wiadomo, kim była w PRL mama gwiazdy TVP Grażyny Torbickiej, jednak media
      milczą na temat jej taty. A w epoce Gierka była to postać znacząca i znana. Kim
      był ten tajemniczy mężczyzna?
      a) Sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach.
      b) Działaczem piłkarskim.
      c) Żużlowcem.

      15. Małżonek znanej polskiej aktorki zagroził: "każdemu, kto podniesie rękę na
      władzę ludową, władza ludowa tę rękę odetnie". Kto był żoną tego przyjemniaczka?
      a) Kalina Jedrusik.
      b) Aleksandra Śląska.
      c) Nina Andrycz.

      16. Na podstawie propagandowej ramoty Janusza Przymanowskiego "Czterej pancerni
      i pies" nie tylko nakręcono słynny serial, ale powstał także komiks. Kto go
      narysował?
      a) Janusz Stanny.
      b) Szymon Kobyliński.
      c) Papcio Chmiel.

      17. Które miejsce na liście państw, potęg gospodarczych świata - zdaniem
      peerelowskiej prasy z epoki "propagandy sukcesu" - zajmowała Polska w latach
      siedemdziesiątych?
      a) Trzecie po ZSSR i USA.
      b) Dwudzieste wspólnie z Czechosłowacją, Bułgarią i Francją.
      c) Dziesiąte.

      Niektore trudne.
    • minerwamcg Re: co takiego było w tym PRL-u? 01.03.09, 23:18
      Ech. Powtórzę po raz setny: za komuny mogło być tak, siak, owak. Ale
      miałam wówczas dziecięć, piętnaście, dwadzieścia lat. I komu to, do
      cholery, przeszkadzało?!
    • zuza_zuzowa Re: co takiego było w tym PRL-u? 02.03.09, 21:24
      Najwstretniejsze?
      Publiczne dociekanie w kolejce do apteki po wate czy dziewczynka w moim wieku to
      juz ma okres i czy ma w zwiazku z tym prawo do kupienia paczki waty.
      • eulalija Re: co takiego było w tym PRL-u? 02.03.09, 22:16
        Coś takiego Cię spotkało? I nie odbiłaś sobie na kolejce?

        Bo ja kiedyś kupowałam żyletki, Polsilver one chyba były, i do
        kiosku je rzucili i ja w tej kolejce stałam, i jakiś przygłup
        wygłosił opinię, że to dla mężczyzn. Cóż, lat miałam siedemnaście i
        wyszczekana byłam i na opinii jakoś mi nie zależało. Jak dziób
        rozdarłam, że mam tatusia, trzech braci i dwóch narzeczonych, golę
        się pod pachami i na nogach a w tych warunkach to muszę jeszcze mieć
        choć jedną na zapas, żeby sobie żyły mieć czym podciąć to facet
        poszedł sobie z kolejki. Niestety, stał za mną.

        A na watę to proste, zimno mi jest, okna muszę uszczelnić albo
        zbieram na śnieg na choinkę, chociaż ja bym też poszła na całość i
        powiedziała, że obok rzucili staniki "jedynki" a ja mam zerówkę i
        muszę czymś wypchać.

        Sorry za żartobliwe podejście do waty, nie wiem skąd jesteś, może
        mieszkałaś w małym, zapyziałym miasteczku, gdzie każdy każdego znał,
        mnie było w Warszawie łatwo.
        • zuza_zuzowa Re: co takiego było w tym PRL-u? 07.03.09, 18:17
          Mieszkalam w Warszawie. Nigdy nie bylam wyszczekana, a w wieku pokwitania
          dociekania kolejki byly dla mnie po prostu wstretne i oburzajace. Zupelnie nie
          mialam poczucia humoru na ten temat.
    • hortensja66 Re: co takiego było w tym PRL-u? 03.03.09, 11:41
      Wchodzę ja w tamtych zamierzchłych czasach do apteki. Pusto w środku, za ladą
      stoi tylko pani magister a na półkach pełno tamponów. Pakowanych w woreczki
      foliowe po 50 szt. No to ja od razu proszę o dwa woreczki - nie wolno, sprzedają
      po jednym. Byłam z mężem, więc mówię że jest nas dwójka i należy się po worze na
      głowę. Jak bum cyk cyk: wyparłabym się wtedy własnego męża jakby pani aptekarka
      stwarzała problemy. Gotowa byłam przysięgać, że on dla własnej żony kupuje
      (której ja nie znam).
      Problemów nie było, dostaliśmy dwa woreczki. W tamtych czasach mieć na własny
      użytek 100 szt. tamponów... Po dziś dzień pamiętam moją radośćsmile))
    • groha Re: co takiego było w tym PRL-u? 03.03.09, 16:02
      Jest co wspominać przynajmniej wink A jeśli chodzi o zapyziałość, to wówczas cały
      kraj mógł się nią pochwalić jednakowo i bez wielkich wyjątków, moim zdaniem.
      Wszyscy byliśmy, jak ci pierwotni myśliwi, co wracają do domu z ciężko upolowaną
      zdobyczą, cali dumni i bladzi, że polowanie się udało. A ten, kto choć raz wlókł
      za sobą upragnione i cudem zdobyte trofeum, już na zawsze wiedział, co to radość
      życia, he he. Oraz jak w sumie mało potrzeba człowiekowi do szczęścia, dodajmy.
      Też doznałam tego parę razy, ale chyba najbardziej kiedyś, przed samymi
      świętami, na które z braku laku, szykowałam już 12 potraw z ziemniaków, a tu
      nagle stał się cud! Do dziś pamiętam to coś rozsadzające mnie od środka, gdy
      wlokłam po śniegu ogromnego, bezkartkowego indyka...
      • lylika Re: co takiego było w tym PRL-u? 03.03.09, 16:23
        Oj tak. To były sukcesy i szczęścia niezmierne. Ja też przed świętami, w czasach przedkartkowych, udałam się do mięsnego z nadzieją nabycia szynki czy schabu lub chociażby nóżek. Wygniotłam się rzetelnie przez godzinę i zrezygnowałam. Towaru było mało a kolejka przede mną wielka. Zrezygnowana poczłapałam do warzywniczego po kapustę i buraczki. Kupuję te buraczki i w tym momencie facet wynosi z zaplecza skrzynki pomarańczy i cytryn. "Dawali" po kilogramie. Prosiłam pięknie żeby po dwa, ale nie. Za ladą jest władza a na władzę nie poradzę. Wtedy pan stojący za mną powiedział: ja dla pani wezmę te pomarańcze i cytryny. I wziął. Cud, po prostu cud. Wrócilam obładowana i szczęśliwa jak bym wygrała w toto lotka.
        Podzieliłam się tym dobrem z mamusią i bratową. Też były uszczęśliwione. smile
        • kurcgalopek Re: co takiego było w tym PRL-u? 03.03.09, 17:18
          Z tamtych czasów pamiętam głównie stanie w kolejce w aptece po watę i w
          spożywczym po chleb. Jeśli chodzi o mięso byliśmy rodziną niezwykle
          uprzywilejowaną, bo moja mama przez parę lat pracowała na stołówce jako
          zaopatrzeniowiec,
          często więc udawało się jej kupić coś dla nas, a bywało, że dla połowy
          rodziny, na kartki oczywiście, które to kartki później pracowicie rozliczała.
          Pamiętam też, że na tejże stołówce mnóstwo czasu zajmowało wyklejanie kartek
          konsumentów w specjalnych zeszytach.

          Z negatywnych rzeczy, to co najbardziej pamiętam to wszechobecny alkohol. Pili
          wszyscy i wszędzie, czy to na imieninach czy to w zakładach pracy. Szczerze
          tego nie znosiłam.
      • hek_sa Re: co takiego było w tym PRL-u? 03.03.09, 16:42
        Taaa!! pienkne czasy byli!!!
        Czytam i czytam i łza się w oku kręci!
        Pamiętam kolejkę "za" stanikami, stałam z kuzynką, przed nami facet. Trochę
        stremowany ale twardo prosi towar, ekspedientka pyta "Jaki rozmiar,
        A,B,C???"Facet w panice rozgląda sie w koło, dostrzega duży dekolt nieomal pod
        nosem, dziabie palcem w biust kuzynki i z triumfem woła "O! taki jak TEN !!".
        • mkostki Re: co takiego było w tym PRL-u? 04.03.09, 00:21
          Uwielbiam oglądać kawałki z tamtych czasów głównie dlatego, że
          dzięki temu uświadamiam sobie jak mi teraz dobrze.
          Generalnie w PRL-u źle mi bardzo nie było, bo mój tata był
          intstruktorem nauki jazdy (a wtedy instruktor był na egzaminie
          obecny i miał duży wpływ na zdawalność) i wiele dowodów wdzięczności
          się na nas sypało - zwykle w postaci umożliwienia zakupu dóbr trudno
          dostępnych. Prawo jazdy robili m.in. pracownicy sklepów mięsnych,
          prywaciarz od dzianiny (czapki pamiętam do dziś) i laborantka,
          która "załatwiła" klatkę i poidełko dla mojego chomika. Chomik
          jednakże zbiegł i popełnił samobójstwo skacząc z siódmego piętra
          (podejrzewam jednak, że bez związku z panującym ustrojem).
          Imprezy pamiętam także, w dwóch pokojach, w jednym starzy w drugim
          dzieci w wieku od lat 3 do 13- bawiliśmy się do upadłego,a na koniec
          towarzystwo spało pokotem na jednej wersalce. Nad ranem taksówką
          wracało się do domu - oczywiście należało swoje odstać na postoju.
          Osobiście jakichś specjalnych braków na własnej skórze nie odczułam,
          ale ograniczenia w konsumpcji miałam jak wszyscy. Pamiętam jak cudem
          zdobyte "Delicje" sobie wydzielałam - jedna dziennie, albo na
          tydzień - jakież one pyszne były! Albo szwedzka czekolada Marabou,
          rozmiaru 1,5 naszej - tata przywiózł mi na Gwiazdkę a ja ostatni
          kawałek zjadłam w swoje urodziny (w czerwcu).W życiu nie jadłam nic
          lepszego. I w życiu nie wymyślę nic, co spowoduje, że moim dzieciom
          coś tak samo zasmakuje!
          Pamiętam słuchanie "Głosu Ameryki z Waszyngtonu" na wściekle
          trzeszczącym radiu, kabaretu Pietrzaka w charakterze 14. nagrania na
          rozpadającej się kasecie produkcji polskiej, podróże "maluchem" w
          góry w 4 osoby i tym podobne kwiatki. Dobre to jest wyłącznie we
          wspomnieniach.
          Acha, dziadek-szewc jako prywatna inicjatywa mocno był przez władze
          tępiony, ale wiodło mu się nieźle, dużo lepiej niż w czasach
          popeerelowskich. A obstalowanie butów u niego tanie na pewno nie
          było. Przerób w naprawach - kosmiczny. Kilkanaście do
          kilkudziesięciu par butów dziennie *głównie wymiana fleków). Za
          ścisłośc danych ręczę - w niewielkim warsztacie szewskim na ulicy
          Nowolipie w Warszawie spędziłam większośc dzieciństwa.
          PRL-u jako ustroju nie cierpię do szpiku kości. Takoż żądzących
          wtedy. Ich mordy mi się nie podobająsmile
          • betti_nuka Re: co takiego było w tym PRL-u? 07.03.09, 21:06
            Jako dziecko pamiętam z PRL-u takie obrazki:
            - w każdy piątek co godzina (zaczynając od 8 rano) biegłyśmy do
            najbliższego SAM-u, czy już przywiezli słodycze - a najbardziej
            upragnione lizaki-kojaki;
            - skrzynka mandarynek na Boże Narodzenie - i to uczucie parcia na
            pęcherz - ale jeszcze jedną, jeszcze jedną...
            - drobne centy od rodziców na święta i wizyta w Pewexie - i straszny
            dylemat - czekolada, cola czy guma balonowa?

            Ale najważniejsze z tamtych czasów było to, że dzień dzielił się na
            czas przed przyjściem Taty z pracy (o 15), obiad i po obiedzie -
            czas wolny. Własnie takiego uporzadkowania brakuje teraz w mojej
            rodzinie - ciągle nas w domu nie ma, syn u babci odrabia lekcje, je
            obiad i czeka kiedy mama się pojawi, zmęczona po pracy. Brakuje mi
            rytmu, za szybko to wszystko!
    • bat_oczir Re: co takiego było w tym PRL-u? 07.03.09, 22:00
      > Że napawa mnie takim sentymentem? Zaczytuję się w starszych
      > książkach Guruy, chłonę filmy i seriale z tamtych czasów
      > (ostatnio "Droga", "Daleko Od Szosy", "Dom", ale, generalnie, jestem
      > wszystkożercą tego co podają w tv Kino Polska). Przecież to były
      > paskudne i ciezkie czasy ponoć.

      pewnie tak. Tyle, że stosunkowo jednakowo dla wszystkich. Oczywiście, były
      róznice majątkowe, ale nie bylo tak drastycznych róznic, jakie mozna bylo
      zaobserwować zwlaszcza w latach 90-ych. A jeśli były, to ograniczone do
      staosunkowo niewielkiej

      Myślę, ze ten utylitaryzm na niskim poziomie to jedna ważna cecha. Druga - to
      większe poczucie bezpieczeństwa przeciętnego człowieka, który nie zajmował sie
      czynną walką z systemem. I to zarówno bezpieczeństwa socjalnego (praca etc) jak
      i tego dosłownego, mówiąc wprost ryzyko dostania w mordę na własnym osiedlu było
      znacznie mniejsze niż teraz. Nie mówiąc o np o pozwoleniu dziecku na powrót do
      domu ze szkoły z kluczem na szyi...
    • labellaluna Re: co takiego było w tym PRL-u? 09.03.09, 12:24
      Ponieważ ja w końcówce PRL byłam na etapie przedszkola i wczesnej podstawówki,
      to co pamiętam ściśle wiąże się z moja perspektywą widzenia - dosłownie.
      Pamiętam strasznie dziurawe chodniki, kozaki Relaksy srebrne, grube baby w
      kraciastych spódnicach z wąsami na twarzy, w beretach i z dziadówkami w obu
      dłoniach. Poza tym wieczne stanie w kolejkach razem z mamą, która nie pracowała,
      więc targała mnie wszędzie. Podczas stania w tych kolejkach z nudów liczyłam
      ilość kafelków (brzydkich i popękanych) na podłodze, albo ilość osób w kolejce.
      Najbardziej utkwiły mi w głowie kolejki w mięsnym - jedna z prawej, druga z
      lewej. Mdły zapach mięsa, szary papier do zawijania, całe strony tegoż papieru
      zapisane obliczeniami sklepowej. No i pamiętam ,że wszystko było takie szare,
      puste ulice w niedziele. Ale tak jak napisali poprzednicy - to były lata
      dzieciństwa, pełne beztroskich zabaw (czy teraz dzieci bawią się jeszcze na
      podwórku?), dlatego wspominamy je z rozrzewnieniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka