kicior99
02.11.03, 19:19
Wczoraj z nudow, aczkolwiek nie tylko, czytalem jeszcze raz WC - tym razem
pod innym katem. I...
- Zosia to antypatyczna furiatka. Neutralny komentarz do jej wypowiedzi,
np. "powiedziala Zosia" spotkalem moze 4 razy. O wiele czesciej "wykrzyknela
z furia", "powiedziala gniewnie" itp. W zasadzie nie ma nic pozytywnego o
niej.
- Joanna idzie po papierosy, kupuje 10 sztuk z filtrem, wraca, rozmawia z
Alicja (dosc krotko chyba, tak wynika z ksiazki) i... tym raqzem Alicja idzie
po papierosy, zostajac, niejako przy okazji napadnieta po drodze. Naprawde
wypalily cale 10 sztuk w tak krotkim czasie? Sam pale i to sporo ale 5
papierosow wystarczy mi na co najmniej 3 godziny...
- Ewa, ktora rowniez miala byc zamordowana przez przypadek, nie pozostaje do
konca pelnic roli glownej podejrzanej
- pan Muldgaard oznajmia ze wie kto jest morderca (ja takoz wiem...) jeszcze
na tej samej stronie oznajmia ze marzeniem jego jest wyeliminowac kogos z
pary Ewa - Anita (choc to akurat moze byc bluffem, szkoda ze tak niezrecznym)
Dzis tez bede czytal WC (bo mysle aby czesc dialogow wykorzystac w innej
formie, z podaniem zrodla oczywiscie) i jak cos zauwaze, doniose.