Gość: El Favorro
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
08.10.04, 12:08
Witam wszystkich serdecznie!
Dobry początek Festiwalu, oj dobry.
Film Hrebejka jest co najmniej bardzo dobry. Jak zresztą wszystko co czeskie
ostatnimi laty. Lepszy, moim zdaniem, od "Pupendo" tegoż samego reżysera,
sprzed roku.
Mistrzowski przegląd charakterów (co w polskim kinie chyba jest niemożliwe,
bo u nas przecież - jak twierdzi nasze kino - wszyscy to świnie, ew. czasami
zdarzy się ktoś na kształt Matki Teresy, patrz "Edi", zaś żeby ktoś był np.
pogodny to polska szkoła chyba zakazuje), których przeszłość pokazano bez
krztyny nachalności, a ta przecież np. pojawia się w co drugim amerykańskim
filmie. Jak się okazuje, można to pięknie wpleść w kontekst, mi na przykład
po pół godzinie wydawało się, że każdą postać znam od lat. Słusznie napisano
poza tym w gazecie festiwalowej, że jest to "komedia doprowadzająca do łez i
dramat doprowadzający do śmiechu" - widz jest bombardowany przednim czeskim
poczuciem humoru i umiera ze śmiechu po to, aby z kolei zaraz miał się
zachmurzyć i lekko zgorzknieć. Bardzo przyjemna taka mieszanka emocji, tym
bardziej, że uzyskana bez odrobiny epatowania nienawiścią (kolejna rzecz
absolutnie niedopuszczalna w Polsce, no jakże to, przecież zawsze ktoś musi
kogoś lać sznurem od żelazka).
Pisać można by jeszcze dłużej, ale po pierwsze - już i tak za dużo
nasmarowałem, a po drugie - nie chcę za wiele zdradzać.
Powiem tylko może jeszcze, że - abstrahując od wszystkiego - warto wydać kasę
na ten film za samą jedną, jedyną scenę na komisariacie policji (scena o
herbacie, że tak tajemniczo się wyrażę). Po prostu błyskotliwa.
Sądzę, że udałoby się jeszcze kupić bilety na seans o 16tej, więc jeśli ktoś
ma ochotę wydać 14 zł na kawał dobrego kina, to śmigajcie do Relaxu!
Sparta Praga, OLE!