Dodaj do ulubionych

"dlaczego wciaz walczysz""bo chce" czyli matrix :(

IP: *.psm.gda.pl / *.psm.gda.pl 06.11.03, 00:33
bardzo slaby film. wspaniala postac merowinga skrocona do 2 minutowej
wstawki bezsensu. kolejarz bezsensu. maszyny czerpia z ludzi energie a
moglyby ze slonca - bezsensu. gdzie podziala sie symbolika i glebia -
bezsensu........idealny przyklad ze po wspanialej 1 czesci i niezlej drugiej
wystarczy wpakowac kupe kasy w efekty i mamy trylogie -bezsensu. wielkie
niedomowienie a raczej blad rezyserski w 2 czesci - ze niby syjon zostal
zniszczony, bzduraaaaa tylko akcja ataku na wiertlo sie nie udalo z tad te
wszystkie teorie ze syjon jest czescia matrixa -bezsensu. gadka neo i
trinity - ok oni nie potrafili zagrac uczucia, slabiutko ale scena smierci
trinity - fatalna, cale kino sie smialo i wcale sie nie dziwie - bezsensu.
koncepcyjnie poszli na latwizne, na prostacka latwizne, jestem w szoku.
spodziewalem sie powera, jakiejs neofilozofii a dostalem kupe chlamu
opakowana w poprzednie dwie czesci. walka smitha z neo - moze i fajne ale to
wszystko juz widzielismy tyle ze bez latania. koncowa akcja kiedy smith
wchodzi w neo a moze na odwrot - no dobrze zainfekowanie wirusa i
dezaktywacja. o wlasnie tak powiniene nazywac sie ten film, matrix
deaktywacja. bezsensu. no i ostatnia scena w parku - kurwa z tym to juz
przesadzili, sztuczne slonce w sztuczym parku, wschodzi nowy dzien,
dziewczynka neumesajah? bezsensu. eh ide spac , stworze sobie alternatywna 3
czesc bo przy wielu dyskusjach wymyslilismy kilka koncepcji ktore bylyby nie
tylko spojne ale w dodatku przebijaly to co zrobili wachowscy. jako film
sciencfiction dalbym 5/5 jako kontynuacja matrixa 1.5/5 a jesli wziasc pod
uwage moje oczekiwania to 0.00001/5 jestem zly i zawiedziony. jak mozna
spieprzyc cos tak pieknego. "film obroni sie sam" gowno prawda. film jest
beznadziejny i odradzam wszystkim wydawania 12 zl na kino. za zenade nie
nalezy placic. jest jeden piekny motyw - tylko jeden - peace
ten kto ogladal wie o czym mowie. wiec moze tak zakoncze ta jakze negatywna
recenzje. peace i koniec.
Obserwuj wątek
    • Gość: Eroder Re: "dlaczego wciaz walczysz""bo chce" czyli matr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 02:23
      Jest juz ostatnia czesc Matriksa. To dobra wiadomnosc. Zla jest taka, ze tej
      czesci nie ma po co ogladac. Dlaczego? Bo wyczekiwany final historii o bitwie
      resztek ludzkosci z maszynami zamiast stac sie ukoronowaniem trylogii i
      zwieczeniem wiekopomnego dziela zmienil sie w filzoficzne popluczyny i
      efekciarstwo godne polskich tworcow takich dziel jak "Dolina Wezy" i Akademia
      Pana Kleksa (swietne sceny animacji komputerowej szpaka Mateusza!). Papierowe
      postacie (nawet juz nie wirtualne) mowiace do siebie banalne i patetyczne
      teksty z jeszcze banalniejszym przeslaniem ("tylko milosc moze nas zbawic").

      W czesci pierwszej byla jakas atmosfera, intryga, logiczna akcja i przede
      wszystkim *pomysl*! Od premiery czesci drugiej widac, ze wachanie rezyserow co
      do zakonczenia cyklu (np. Zion tez jest czescia Matriksa) wplynelo bardzo zle
      na calosc cyklu. Tak malo przekonywujacego i dretwego zakonczenia nie moze miec
      nawet "Wladca Pierscieni - Powrot Krola" choc czesc osob obstawiala, ze wlasnia
      ten film bedzie murowanym kandydatem do "Zlotych Malin".

      Nie tego spodziewale sie od osob, ktore po pierwszej czesci zostaly namaszczone
      wskrzesicielami kina sf (i co wazniejsze) oraz pogromcami sztapy i bezmyslnosci
      w produkcjach zza wielkiej wody. Nim przebrzmialy oklaski i wiwaty na czesc
      geniuszu braci W. otrzymalismy bardzo niestrawna potrawe, ktora tylko w menu
      wyglada apetycznie - podana na talerz zwyczajnie zalatuje odgrzewanym truchlem.

      Najlepiej tak jak w przypadku cyklu "Alien" - uznac, ze tej czesci nie bylo i
      rozkoszowac sie majstersztykiem czesci pierwszej. Wachowscy nie uchronili sie
      przed wszechogarniajaca tepota amerykanskich tworcow filmowych - skopiowali
      wszystkie najgorsze klisze dobrych i zlych bohaterow. Jesli na ekranie pojawia
      sie kobieta oczekujaca na powrot swego meza mozemy byc pewni, ze wlos jej z
      glowy nie spadnie. Jesli widzimy mlodego chlopaka to znak, ze pomimo gromow
      cisnacych sie na jego glowe i setek tysiecy napastnikow pozostanie bezpieczny
      do konca. Jedyna obiecujaca postac - Merowing zostal w tej czesci zepchniety na
      margines i stal sie postacia po prostu komiczna a nie straszna. Morfeusz coraz
      bardziej przypomina filozofa z kiepskiego komiksu - najwiecej czasu w
      Rewolucjach zajmuje mu wyglaszanie zdan w stylu "wierzylem, ale nie wierzylem"
      albo "wiem, ale nie powiem". Trinity to juz kura domowa - zona, matka i
      kochanka. Z postaci bojowniczej i tajemniczej kobiety zostala tylko umiejetnosc
      kopania i ubieranie sie w stroje z latexu. Neo przechodzi samego siebie
      w "cierpieniach za miliony" - dostaje baty od wszystkich, ma wizje, traci
      wzrok, ale pomimno wszystko do konca trwa na posterunku Zbawiciela. Jest nudny,
      widac jak na dloni, ze aktor odtwarzajacy postac Neo nie ma juz pomyslu na role
      i najchetniej ucieklby od tej calej machiny promocji zwiazanej z Matriksami.
      Jedyna sensowna i dobrze zagrana scena to smierc (mam nadzieje, ze oni naprawde
      usmiercili Neo) Innych postaci nawet sie nie zauwaza - Rada Zionu jest jak dwie
      krople wody podobna do tej z "Star Wars I" - to eklektyczny zbior malo
      wyrazistych postaci.

      Swoje piec minut (a nawet pol filmu) ma za to Agent Smith pomnozony tym razem
      do potegi. Jest wszedzie i szczerze powiedziawszy jest to jedyna postac z
      uniwersum Matriksa, ktora nie zostala wykastrowana z poczucia humoru, aury
      tajemniczosci i przed wszystkim - wiarygodnosci. Przeciwnicy powiedza, ze zlo
      jest zawsze bardziej malownicze od dobrych postaci, ale spojrzmy co zrobiono z
      glownym przeciwnikiem ludzkosci - Matriksem. Co autorzy chcieli powiedziec
      poprzez taki pokazanie najwiekszego wroga ludzi jako kupy wijacych sie czastek?
      Lepiej nie zgadywac, ktore strony wstepu do filozofii im sie posklejaly...

      Teksty, ktore ktos uznal za wystarczajaco filozoficzne aby dopelnily klimat
      takemnicy czesci III sa tak fatalne, ze trudno powiedziec co je przebija -
      zakonczenie czy tez (niestety) mozliwosc ujrzenia napisow "Matriks -
      Wskrzeszenie".

      Ogolnie - dam sie zaciagnac raz jeszcze na retrospektywny przeglad islandzkiego
      kina moralnego niepokoju niz zobacze ponownie Rewolucje na DVD, VHS czy Divx.
      Osobiscie skreslam ten film z dorobku ludzkosci. Dla mnie nie istnieje.
      Jest...bledem Matrixa :)
      • Gość: kuba Re: "dlaczego wciaz walczysz""bo chce" czyli matr IP: 217.97.129.* 06.11.03, 09:42
        No niestety wyszla klapa totalna. Moge tylko wspolczuc wszystkim tym ktorzy
        dopiero pojda na Matrixa...
        Chyba fabula przerosla wachowskich. Okazalo sie tez ze sztuka jest zrobic film
        trzymajacy w napieciu i niestety tacy rezyserzy jak Scott czy Spielberg
        przebijaja samoukow Wachowskich pod kazdym wzgledem. Szkoda bo juz zdaje sie
        okrzyczano ich zbawcami kina...
        Film nielogiczny i zbudowany wokol schematu kina s-f klasy B, szkoda tylko ze
        zmarnowano pomysl skandinad swietny z pierwszej czesci a nawet z drugiej...
        W zasadzie juz nie chodzi o to ze brak odpowiedzi na kwestie postawione w
        poprzdnich czesciach ale ze tak naprawde to autorzy wycofali sie z koncepcji
        rzuconych troche dla podkrecenia atmosfery duchowosci i wieloznacznosci w
        poprzednich czesciach kosztem prostej jak cepo nawalanki sciagnietej z gierek.
        Szkoda. Moze ktos nakreci alternatywna czesc trzecia bo ta jest po prostu do
        nieczego.


        • iwusia Re: "dlaczego wciaz walczysz""bo chce" czyli matr 06.11.03, 11:00
          Niestety podpisuje sie pod wszystkim co tutaj poprzednicy napisali. Moj
          małzonek stworzył niewiarygodne zakończenie, które ma ten smaczek, łączy
          wszystkie zagadki w jedno i daje logiczne jasne odpowiedzi, wszystkie postaci w
          filmie maja sens istnienia, idąc na trójke spodziewaliśmy sie czegoś lepszego
          po tym co nam zaserwowano wcześniej. Niestety zawiedliśmy sie sromotnie. Matrix
          wciągnał mnie lecz niestety na koniec zamiast pochłonąc bez reszty, wypluł z
          obrzydzeniem nie pozostawiając po sobie nic tylko rozczarowanie.
          Szkoda....
          • worfff Re: "dlaczego wciaz walczysz""bo chce" czyli matr 06.11.03, 12:32
            Ja niestety tez sie podpisuje pod wszystkim co napisali poprzednicy.
            Matrix Rewolucje jest OKROPNY. Zaluje ze poszedlem do kina. Jestem zdruzgotany
            i rozczarowany.
    • Gość: Dominika Re: " wciaz walczysz"" chce" czyli matr IP: *.gjpoland.com.pl 06.11.03, 11:24
      Coz, pozostaje mi sie jedymie zgodzic z przedmowcami. Bylam wczoraj i przezylam
      rozczarowanie stulecia. Nigdy nie bylam fanka MATRIXA, ale pierwsza czesc
      podobala mi sie bardzo - zwarta, logiczna, jasna, przejrzysta, w ktorej kazda
      postac miala jasno okreslona role a kazde jej slowo i czyn byly istotne dla
      dalszej akcji i losow reszty bohaterow. Dwojka mnie przytloczyla i
      zdezorientowala, ale i zaintrygowala, pobudzila mimo wszystko do myslenia.
      Myslalam, ze trojka rozproszy wiele moich i pewnie nie tylko moich watpliwosci
      co do losow i przeznaczenia wielu postaci. No i niestety okazalo sie, ze
      blizniacy znikneli, Merowing zostal zredukowamy do jednej bezsensownej scenki,
      Persefona wypowiedziala jedna plytka kwestie i kiedy przypominaja mi sie
      dyskusje sprzed miesiecy, czy moza ona jest matka MATRIKSU, a moze byla kiedys
      taka Trinity dla jakiegos Neo, to smiac mi sie chce. Gorzko. Szkoda, ze
      zatrudniono Belluci tylko po to, zeby mignela po ekranie ponetnym biustem.
      Generalnie powtarzam - wrazenie pozostalo mi po filmie bardzo zle. Jest
      nielogiczny, kiczowaty tak strasznie, ze az niesmaczny i groteskowy. Mialam
      nieodparte wrazenie, ze Wachowscy tak sie zapetlili w scenariuszu dwojki, ze
      nie wiedzac, jak wybrnac z tych zawilosci w trojce, po prostu ukrecili leb
      wielu postaciom i pytaniom. Zal Merowinga - jego rola w dwojce byla
      rozkoszna.Tu kompletnie nie rozumiem psychopatycznego Kolejarza. Zreszta
      nieistotne. Maniacy MATRIXA beda filmu bronic. Mnie - powtarzam raz jeszcze -
      szkoda, ze zmarnowano tyle fajnych pomyslow, ze uczyniono z Neo 'cierpiacego i
      kochajacego za milinony' - w efekcie stal sie tak dretwy, ze odwaze sie
      stwierdzic, ze to najgorsza rola Keanu, ze z Trinity zrobiono jak ktos slusznie
      zauwazyl, kure domowa, ze Morfeusz z czesci na czesc stawal sie coraz gorszym
      filozofem. Generalnie jedyna dobra postacia byla Niobe.
      Szkoda, naprawde szkoda. Film mial sznase stac sie klasyka kina, niesc jakies
      przeslanie, a sprzedano nam amerykanska sieczke. Rzeczywiscie, przydalyby sie
      jakies alternatywne REWOLUCJE, moze nawet wykorzystujace pomysly chocby naszych
      internautow, bo wiekszosc byla rewelacyjnie spojna. Bo to dzielo, jakie
      popelnili Wachowscy, rzeczywiscie powinno nosic tytul DEZAKTYWACJA.
      A jak za jakis czas pojawi sie czworka - WSKRZESZENIE, to...
      • iwusia Re: " wciaz walczysz"" chce" czyli matr 06.11.03, 11:56
        No właśnie nie rozumiem motywu kolejarza, miałam nadzieje że Merowing bedzie
        kluczową postacia trójki a co za tym idzie i Persefona....Morfeusz zaniemówił,
        Neo zachowuje sie jak schzofrenik, Trinity jak z tanich brazylijskich seriali,
        a poza tym bardziej matkuje Neo niz mu partneruje a wszystko w papkowatej
        hollywodzkiej oprawie. Szkoda...
        • Gość: michal Re: " wciaz walczysz"" chce" czyli matr IP: *.gl.digi.pl 06.11.03, 12:45
          pisalas, ze Twoj maz wymyslil spojna zakonczenie?
          moze napiszesz jakie?
          (ku pokrzepieniu serc ;-)
          • iwusia Re: " wciaz walczysz"" chce" czyli matr 06.11.03, 13:15
            gdzieś na jakims forum wyłuszczył cała swoja teorie, moze go namówie i sam
            opisze swoje alternatywne zakończenie bo jest naprawde super!
            :)
            • Gość: Eroder Re: " wciaz walczysz"" chce" czyli matr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 13:37
              Zrob to jesli mozna prosic - ja rowniez mam ochote na podzielenie sie swoja
              wizja altrenatywnego zakonczenia trylogii. Moze bedzie pseudo filozofoiczna,
              ale przynajmniej spojna :)
              • Gość: Małżowinek Iwusi Re: Alternatywne zakończenie Matrix IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 06.11.03, 15:42
                Mam nawet dwa zakończenia.

                Oba zakończenia opierają się na jedej idei.
                Matrix i świat realny to sztuczny podział w tej samej macierzy.
                Motyw z jack-in/out to symulacja ciągle w tym samym matriksie.
                Stworzone do tego aby usuwać co jakiś czas ludzi którzy "mają to wrażenie że
                ich życie to sen i za chwilę się obudzą".

                Teraz zakończenia się różnią.
                1) Maszyny docierają do Zionu. Ludzie walczą. Neo jedzie do miasta maszyn.
                Robi "pstryk", maszyny przegrywają, ludzie żyją długo i szczęśliwie.
                Końcowa scena ukazuje maszyny które dalej ładują swoje bateryjki. Bohaterowie
                matrixa ukazani w kokonach z uśmiechami na twarzach. Zadowoleni z wygranej
                bitwy - co z tego że wirtualnej.
                Takie zakończenie biorąc pod uwagę specyfikę amerykańskich filmów mogło być
                bardzo prawdopodobne.
                Zakończenie łatwe, strawne nawet dla amerykana a w sumie dobrze kończące całość.
                Bez żenady której byłem świadkiem w kinie na projekcji Revolutions.

                Drugie zakończenie jest bardziej rozbudowane i ambitne, miałem mniejsze
                nadzieje że tak właśnie się zakończy.
                2) Maszyny docierają do Zionu. Ludzie walczą. Neo jedzie do miasta maszyn.
                Robi "pstryk" czy cokolwiek, niech to bedzie nawet walka ze Smithem (chociaż
                uważam że jego rola w całym Matrixie była przesadzona), maszyny przegrywają.
                Końcowa scena ukazuje Keanu Reavsa i Moss wstających od komputerów w potężnym
                biurze badawczym NASA, idą sobie na kawę trzymając się za rączki.
                Bo okazuje się że cały ten matrix został stworzony po to aby trzymać w ryzach
                sztuczną inteligencję.
                To że ludzie stworzą sztuczną inteligencję jest oczywiste.
                To że błyskawicznie będzie ona doskonalsza od człowieka też.
                To że będzie chciała wyrwać się spod władania ludzi też.
                Jak temu zaradzić? Matrix - sztuczny świat dla sztucznej inteligencji.
                Jedyny sposób.
                Jednak stworzenie takiego świata i egzystowanie w niej sztucznej inteligencji
                byłoby sztuką samą w sobie - bo jak wtedy ludzkość mogłaby skorzystać z pracy
                sztucznej inteligencji?
                Ano w taki sposób że na ziemi wyczerpały się zasoby energii. Zanieczyszczenie
                środowiska spowodowało niemożność korzystania z energii słonecznej.
                Problem trudny do rozwiązania, w sam raz żeby sztuczna inteligencja się tym
                zajęła.
                Rozwiązanie jakie znalazła było całkowicie niesatysfakcjonujące dla ludzi.
                Przecież nie będą z siebie robić bateryjek.
                Wprowadzili więc program do matrixa. Nazwali go Neo.
                Miał on zniweczyć plany sztucznej inteligencji i zmusić ją do wymyślenia innego
                źródła energii. Musiał jednak zrobić to w ten sposób aby sztuczna inteligencja
                nie zorientowała się że coś jest nie tak, że jest w matrixie.
                Pierwsza wersja Neo nie dała rady. Zrobiono restart całego środowiska.
                Sztuczna inteligencja doszła ponownie do tego samego punktu, gdzie ludzie to
                bateryjki. Znów wpuszczono Neo, zmodyfikowaną wersję.
                Ta też nie dała rady. I tak do wersji bodajże 6 która mieliśmy okazję oglądać.
                Teraz kiedy maszyny przegrały, muszą znaleźć nowe źródło energii.
                I właśnie o to ludziom chodziło. Żeby sztuczna inteligencja wymyśliła coś
                innego.

                Pozdrawiam

                Robert Kowalski
                - jak ktoś chce na podstawie mojej teorii nakręcić film to chętnie mu ją
                sprzedam :D
                • Gość: ergo do meza iwusi :) IP: *.psm.gda.pl / *.psm.gda.pl 06.11.03, 16:31
                  matrix dla ai ... ciekawy pomysl. przemysle i odpisze.
                  • jogi8 Re: do meza iwusi :) 06.11.03, 16:54
                    Moze maz iwusi pisze do cinemy bo tam byly bardzo podobne spekulacje :P
                    • iwusia Re: do meza iwusi :) 06.11.03, 17:01
                      i w "Filmie" równiez:P
                    • Gość: Robert Re: do meza iwusi :) IP: 157.25.126.* 06.11.03, 17:02
                      Nie pisze do Cinemy. Widziałem coś podobnego bodajże w FILMie. Ktoś tam nawet
                      za pomysł matrix dla maszyn dostał nagrodę. Szkoda że to nie ja. Swój pomysł
                      miałem już opracowany po lekturze Matrix Reloaded.
                • kmonia Re: Alternatywne zakończenie Matrix 07.11.03, 08:42
                  Gość portalu: Małżowinek Iwusi napisał(a):

                  > Mam nawet dwa zakończenia.
                  >
                  > Oba zakończenia opierają się na jedej idei.
                  > Matrix i świat realny to sztuczny podział w tej samej macierzy.
                  > Motyw z jack-in/out to symulacja ciągle w tym samym matriksie.
                  > Stworzone do tego aby usuwać co jakiś czas ludzi którzy "mają to wrażenie że
                  > ich życie to sen i za chwilę się obudzą".
                  >
                  > Teraz zakończenia się różnią.
                  > 1) Maszyny docierają do Zionu. Ludzie walczą. Neo jedzie do miasta maszyn.
                  > Robi "pstryk", maszyny przegrywają, ludzie żyją długo i szczęśliwie.
                  > Końcowa scena ukazuje maszyny które dalej ładują swoje bateryjki.
                  Bohaterowie
                  > matrixa ukazani w kokonach z uśmiechami na twarzach. Zadowoleni z wygranej
                  > bitwy - co z tego że wirtualnej.
                  > Takie zakończenie biorąc pod uwagę specyfikę amerykańskich filmów mogło być
                  > bardzo prawdopodobne.
                  > Zakończenie łatwe, strawne nawet dla amerykana a w sumie dobrze kończące
                  całość
                  > .
                  > Bez żenady której byłem świadkiem w kinie na projekcji Revolutions.
                  >
                  > Drugie zakończenie jest bardziej rozbudowane i ambitne, miałem mniejsze
                  > nadzieje że tak właśnie się zakończy.
                  > 2) Maszyny docierają do Zionu. Ludzie walczą. Neo jedzie do miasta maszyn.
                  > Robi "pstryk" czy cokolwiek, niech to bedzie nawet walka ze Smithem (chociaż
                  > uważam że jego rola w całym Matrixie była przesadzona), maszyny przegrywają.
                  > Końcowa scena ukazuje Keanu Reavsa i Moss wstających od komputerów w
                  potężnym
                  > biurze badawczym NASA, idą sobie na kawę trzymając się za rączki.
                  > Bo okazuje się że cały ten matrix został stworzony po to aby trzymać w
                  ryzach
                  > sztuczną inteligencję.
                  > To że ludzie stworzą sztuczną inteligencję jest oczywiste.
                  > To że błyskawicznie będzie ona doskonalsza od człowieka też.
                  > To że będzie chciała wyrwać się spod władania ludzi też.
                  > Jak temu zaradzić? Matrix - sztuczny świat dla sztucznej inteligencji.
                  > Jedyny sposób.
                  > Jednak stworzenie takiego świata i egzystowanie w niej sztucznej
                  inteligencji
                  > byłoby sztuką samą w sobie - bo jak wtedy ludzkość mogłaby skorzystać z
                  pracy
                  > sztucznej inteligencji?
                  > Ano w taki sposób że na ziemi wyczerpały się zasoby energii.
                  Zanieczyszczenie
                  > środowiska spowodowało niemożność korzystania z energii słonecznej.
                  > Problem trudny do rozwiązania, w sam raz żeby sztuczna inteligencja się tym
                  > zajęła.
                  > Rozwiązanie jakie znalazła było całkowicie niesatysfakcjonujące dla ludzi.
                  > Przecież nie będą z siebie robić bateryjek.
                  > Wprowadzili więc program do matrixa. Nazwali go Neo.
                  > Miał on zniweczyć plany sztucznej inteligencji i zmusić ją do wymyślenia
                  innego
                  >
                  > źródła energii. Musiał jednak zrobić to w ten sposób aby sztuczna
                  inteligencja
                  > nie zorientowała się że coś jest nie tak, że jest w matrixie.
                  > Pierwsza wersja Neo nie dała rady. Zrobiono restart całego środowiska.
                  > Sztuczna inteligencja doszła ponownie do tego samego punktu, gdzie ludzie to
                  > bateryjki. Znów wpuszczono Neo, zmodyfikowaną wersję.
                  > Ta też nie dała rady. I tak do wersji bodajże 6 która mieliśmy okazję
                  oglądać.
                  > Teraz kiedy maszyny przegrały, muszą znaleźć nowe źródło energii.
                  > I właśnie o to ludziom chodziło. Żeby sztuczna inteligencja wymyśliła coś
                  > innego.
                  >
                  > Pozdrawiam
                  >
                  > Robert Kowalski
                  > - jak ktoś chce na podstawie mojej teorii nakręcić film to chętnie mu ją
                  > sprzedam :D
                  • kmonia Re: Alternatywne zakończenie Matrix 07.11.03, 08:43
                    kmonia napisała: !!ach ten enter!!

                    Teraz kiedy maszyny przegrały, muszą znaleźć nowe źródło energii.
                    > I właśnie o to ludziom chodziło. Żeby sztuczna inteligencja wymyśliła coś
                    > innego.
                    >
                    > Pozdrawiam
                    >
                    > Robert Kowalski

                    Tyle, że w 2 Architekt powiedział do Neo, że to 6 Anomalia a nie wersja! Dał
                    do zrozumienia, że było ich co najmniej kilka dziesiątek, a On jest akurat
                    znów następną 6 z kolei anomalią tak domienną, ze wartą uwagi...
                    Pozdrowienia Monia
                    • Gość: Robert Kowalski Re: Alternatywne zakończenie Matrix IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 07.11.03, 17:22
                      Dla sztucznej inteligencji której wydaje się że kontroluje matrix ten Neo jest
                      anomalią.
                      W niczym słowa architekta nie przeczą mojej teorii.
                      Kwestia resetu systemu w której nie wszystkie dane ulegają "zapomnieniu".
                      Trudno jest na ten temat dyskutować nie wiedząc na jakiej zasadzie będzie
                      zbudowana sztuczna inteligencja.
    • robertan A MOGLO BYC GOZEJ 06.11.03, 13:06
      mogl, sie neo pop rostu obudzic w domu jak w 1 czesci i wszystko bylo zlym
      snem. tylko na szyi dziwna dziura i oczki bola...
    • Gość: Noe Matrix Rerekumkum IP: *.gl.digi.pl 06.11.03, 13:16
      Neo wskrzeszony. Całuje Persefone i zamienia się w zabe. Zaba skacze. Jest
      zielona, jak zielona pigulka. Pojawia się tajemnicza pstac – Muhhamad. Jest
      programem, ktory stal się czlowiekiem (po co? a co, nie mozna?). Znika, i juz
      sienie pojawia. Zaba skacze. Zaba zjada muchy, które bzycza jak maszyna.
      Morfeusz zjada makaron. Robi się gruby jak Budda na posazkach. Co za symbolika!
      Karol mlot walczy z Tankiem i Cystersem. Jest z zakonu Templariuszow – programo
      wirusow zwalczajacych wilkolaki. Syjon okazuje się plaskim dyskiem, lezacym na
      3 zolwiach. Plywaja w oceanie bitow, z których architekt lepi Adama. Co za
      symbolika! Pojawia się Krasnoludek i tramwajaz. I postac majstraszliwsza:
      KANARR. kanarra nie da sie rozpoznac, chyba ze po zoltych piorkach. kanar boi
      sie kota. obaj boja sie wody. POTOP!!! POTOP!!! Gdzie jest NOE ??? Woda wybucha
      jak ogien, a ogien zastyga jak ziemia. Boryna sieje NOWA ZIEMIE. Ziemia biecana
      jak zyjon. Slonce wstaje, a maszyny tylko lypia okiem czerwonym jak pigulka.
      Antypomyslowa.
      • j_u Re: Matrix Rerekumkum 06.11.03, 13:29
        Mowi sie zakon Templariuszy.
        • Gość: Eroder Postacie i Bohaterowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 13:57
          Widze, ze ten watek jako jedyny ostal sie pod naporem hurra optymistycznych
          peanow na czesc trzeciej czesci, wiec rozumuje, ze jest tu wiecej osob
          myslacych realnie (sic!) :))

          Mam propozycje - (oprocz opisu alternatywnego zakonczenia) stworzmy wspolna
          liste postaci i postarajmy ja zdekodowac na podstawie trzech czesci (i dla tych
          co widzieli Animatraiksow no i gry Enter The Matrix)

          Neo - wybraniec, jedyny, anomalia i tak naprawde jest no wlasnie czym? Produtem
          Matriksa (a raczej Architekta?) czy czlowiekiem. W Reaktywacji podnoszono jego
          watek jako super programy (i stad zdolnosci) potem okazuje sie, ze Neo moze
          rowniez przenosci czesc swojej "mocy" do realu. Ja si gubie, pomocy. W
          Rewolucjcach staje przed Matriksem (ta geba stworzona z robotow) i walczy
          za "nas" wszystkich. Czyli czlowiek czy maszyna (program)?

          Morfeusz - na pewno czlowiek, domorosly filozof. Nic wiecej oprocz tego, ze
          wierzy maniakalnie w Wybranca nie da sie powiedziec. Kochanek Niobe.

          Trinity - kocha Neo i....juz. Na pewno pochodzi ze swiata ludzi.

          Smith - program strazniczy. Nagle marzy mu sie ucieczka i wolnosc (czyli
          przejawia emocje ludzkie). Moze od biedy brac go za upadlego aniola - stad
          wygnanie (lub ucieczka z Matriksa) i proba walki ze stworca (System). Cwany i
          grozny. Niestety nie czytal LeGuin - juz Ged mial problem ze swoim alter ego i
          zniszczyl go (a raczej wchlonal) w taki sam sposob jak Neo. Kazda swieca rzuca
          cien itd. Smith to ciemna strona Neo, ale nie moga bez siebie zyc. Ha!

          Merowing - Tutaj szczerze powiem zagadka. Po czyjej gra stronie? Pozwala
          szmuglowac programy z i do Matriksa. Wiezi Klucznika. Nie lubi sie z Wyrocznia
          (w grze to on zabija jedno z jej wcielen). Jednak nie chce wracac do Systemu
          (Kolejna anomalia? To jak ten system w koncu sie trzyma??)

          Wyrocznia - Znowu zagadka nie wyjasniona w Rewolucjach. Twor Matriksa, lubi
          ludzi i jej celem jest pomoc...systemowi aby przetrwal? Bo jak inaczej wyjasnic
          pomoc dla Neo? Przewidziala zakonczeniw w ktorym wybraniec nie pozwoli
          zniszczyc Systemu a wiec i jej. Wolny program czy tez super-admin z pewnym
          polem wolnego wyboru?

          Kolejarz - fajny aktor, gral w filmach Mad Maxem II i III. Tutaj nic nie
          wyjasnil. Mozna go uznac za Charona ( o jezu do czego mnie Wachowscy zmuszaja :
          ((( bo przewozi dusze/programy. "To jego swiat" jak sie wyrazil i on tu jest
          Bogiem co pokazuje walac Neo w bebechy (super demonstracja mocy demiurga. W
          iscie amerykanskim stylu). Po co jest skoro Merowing jest taki wszechladny?
          Jest stworzony w celu pomocy Systemowi czy tez kolejny wolny program? Ratunku!

          Dziecko / Kid - Postac komiczna niz tragiczna. Pojawia sie w Animatriksach -
          jest uratowany przez Neo i wyciagniety z Matriksa. w Reaktywacji przekazuje Neo
          lyzke. W Rewolucjach jest zolnierzem i gdyby nie wiek (16 lat to za malo na
          bycoie Marines) na pewno mialby amerykanska flage w dloni i nia by okladal
          Matwy. Jego rola nie jest wogole w koncowce wyjasniona - chyba, ze to wlasnie
          on mial doprowadzic do uratowania przez "Hammera" Zionu. Jesli tak to szkoda
          tej postaci bo mozna by dla niej znalezc lepsza role.
          • Gość: ergo o co tak naprawde sie rozchodzi IP: *.psm.gda.pl / *.psm.gda.pl 06.11.03, 16:25
            po zakonczeniu drugiej czesci mozna przyjac dwa zalozenia:

            1)syjon zostal zniszczony - tym sugeruja sie internauci i stwarzaj teorie ze
            syjon jest czescia matrixa, miejscem symulacji 1% niepokornych itd, na pewno
            wszyscy czytali
            2)zostaje udaremniony tylko atak na wiertla zmierzajce do syjonu, czyli
            wszystkie statki zostaja unicestwione, jedynie ocalaly dwa, hammer i ten drugi
            rosjanina - teraz tak, jesli impuls dezaktywuje matwy to czy nie inteligentnie
            byloby zostawic jeden statek aby w razie niepowodzenia mozna bylo zrobic to co
            uczynil hammer?????

            to byly takie zalozenia + krotkie mysli apropo
            no ale dobrze przyjmujemy zalozenie drugie chociaz jest strasznie naciagane, z
            1 moznaby duzo wiecej wyciagnac pod kazdym wzgledem no ale stosujemy sie
            winterpretacji do pomyslu rezyserow.

            zaczynamy: nie zostala rozwiazana tajemnicza moc neo a dokladnie jej
            przeniesienie do reala ktorym wiemy ze jest. mozemy wniskowac o tym ze
            wybranic po prostu ma taka moc ale to troche smieszne, i bezpodstawne, mozemy
            mowic o przeniesieniu energii czyli ze umysl neo w swojej niesamowitosci
            przekroczyl granice czlowieczenstwa i posiadl jakas moc, znowu naciagane, ale
            z pewnoscia wiemy ze jest to najsliniejszy umysl ludzki, hm.......slyszalem
            historie o rojaninie ktory potrafil giac lyzki sila woli itp, no ale
            to......dobra jestem dla dobra interpretacji przyjac ze wykorzystujac swietlny
            mozg neo mogl on dokonac transfomracji mocy z matrixa do reala. niech juz
            wachowskim bedzie. tak naprawde rozchodzi sie o wyrocznie i architekta.
            architekt jako personifikacja maszyn, program glowny czyli innymi slowy
            najwiekszy skurwiel w filmie.(choc wedlug animatrixa to ludzie zaczeli wojne o
            czym nie nalezy zapominac) musze wam powiedziec ze po drugiej czesci i
            rozmowie neo z architektem doszedlem do wniosku takiego jak zapewne wiekszosc
            z was, matrix i syjon do dwa systemy, wystepuje w nich powatrzalnosc co
            sprawia ze byly poprzednie wersje neo. syjon zostal juz zniszczony
            kilkukrotnie, teraz nasz neo ktorego poznajemy musi zachowac sie w inny
            sposob, zrozumiec cos zeby temu zapobiec. poznaj siebie a uratujesz swiat.
            wracamy do wersji wahcowskich , aczkolwiek tego bledu im nie zapomne. czyli
            istnieje realny swiat - miasto maszyn, przestrzen(pustynie czy jak to
            nazwiemy) i syjon, matrix swiat maszyn (niematerialny, czyli moze raczej
            programow)oraz przejscia (druga czesc klucznik) + polaczenie miedzy swiatem
            maszyn i matrixem(kolejarz). struktura calosci wyglada wiec mniej wiecej w ten
            sposob.



            SWIAT MATERIALNY, maszyny i ludzie_____MATRIX(w samym matrixie sa przejscia,
            drzwi ; programy i umysl ludzki)____pociąg(programy ,ludzie)____swiat programow
            (programy, ???ludzie???)

            umysl moze funkcjonowac na kazdym z tych poziomow, program moze funkcjonowac
            na kazdym z tych poziomow (patrz smith). cialo + sprzet (maszyny) tylko na
            poziomie materialnym.

            ciekawe jest natomiast to ze neo bedac na stacji i w pociagu jest
            niepodlaczony, oznaczaloby to ze moze podrozowac miedzy swiatami bez
            podlaczania do sieci. przypominam ze kiedy trinity przychodzi po niego kiedy
            wracaja do swiat materialnego odlaczaja go od kabli! tak samo jest w przypadku
            koncowej walki kiedy maszyny do podlaczaja! a wcale nie musialyby????? co
            byloby gdyby neo pojechal pociagiem do matrixa? czy moglby? i co ze swiatem
            programow. czyste rownania? algorytmy bez przestrzeni? widze fajny motyw na
            alternatywne zakonczenie z przeniesieniem sie do swiata programow...ile tam
            mozna by rzeczy ciekawych wymyslic.

            no dobra wiec jest arichtekt i wyorcznia jak nazwijmy to psycholog spoleczny +
            zdolnosci predykcji co nie jest niczym innym jak uwzgledniem wszystkich
            zmiennych w rownanaich, krytykujac wiec architekta wyrocznia krytykowala
            takze i swoje funkcjonowanie iz zdolnosci.

            merowing: wyzwolony program ktory ustawil sie w matrixie i sprzedaje
            informacje, jak widziy zajmuje sie tez nielegalnym przewozem imigrantow ze
            swiata programow. chce oczy wyorczni, wlasciwie neiwiadomo czemu, nazwijmy to
            wewnetrzne koniecznoscia, zaprogramowana potrzeba. nie wyjasnili dlaczego,
            przybyl i wiedzial ze musi miec jej oczy. szkoda.....mozna wstawic by tu
            piekne wstawki czyli co osiagnalby merowing przez asymilacje, cokolwiek by
            zrobil z wyrocznia. do 3 sie nie odnosze bo...po prostu sie nie odniose bo az
            sie zloszcze jak mzona bylo zgwalcic teoretycznie i filozoficznie tak cudowna
            postac do roli podrzednego sprzedawcy biletow po neo. persefona :
            mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm piekna.

            no dobrze neo wiec wpada do swiata maszyn zawiera uklad, pokoj, podlaczcie
            mnie skopie smitha bo wam tez zagraza dazy do unicestwienia wszystkiego,
            wiadomo nie ma umyslow nie ma ludzi , nie ma programow nie ma maszyn. koniec
            inteligencji na ziemi. w koncu okazuje sie ze ma go wchlonac wtedy przejme go
            i zniszcze od srodka. pach poswiecam sie i wszyscy sa szczesliwi, oplaczemy
            bohaterow i sprobujemy odbudowac swiat zyjac w symbiozie z maszynami.

            neo odjezdza na tej duzej maszynce...brakowalo mu jeszcze tylko caluna.

            i na koniec motyw najciekawszy. a wiec znowu sa dwie opcje:

            1)mala dziewczynka hinduska zwiala smithowi - nie sadze
            2)mala dziewczynka jest kolejnym wcieleniem wybawcy

            przyjmujac drugie zalozenie (cos tam ze sloncem zrobila -sliczne)
            mamy szanse ze kolejnym neo bedzie jakas fajna laska(mowie o matrix 4
            recycling) o urodzie azjatyckiej.

            o wkrecie patriotycznym i samotnym zolniezu anwet nei bedzie pisal.

            to tyle mysli na teraz.

            pozdrawiam wszystkich ktorzy zobaczyli duzo wiecej niz to co wymyslili
            wachowscy.







            • Gość: Deirdre Re: o co tak naprawde sie rozchodzi IP: *.big.pl / 195.94.207.* 06.11.03, 17:04
              Trudno nie zgodzić się ze słowami krytyki, które pojawiły się na forum. Wszyscy
              macie absolutną rację, zgadzam się z każdym zarzutem, a jednak nie mogę oprzeć
              się pokusie i nie napisać, że wyszłam wczoraj z sali kinowej zadowolona. Nie
              oszołomiona, ale zadowolona. Dla niedowiarków ...to nie prowokacja. Wiem, że
              Morfeusz sam nie wierzył w kwestie, które przyszło mu wygłaszać, Neo miotał się
              w poszukiwaniu swojej legendy (he,he,he).... długo wymieniać. Ale wyszłam na
              swój sposób przejęta (proszę się nie śmiać) i nic na to nie poradzę. Powinnam
              teraz czymś poprzeć moje wrażenia, ale chyba nie potrafiłabym zrobić tego w
              taki sposób aby was przekonać. W moim prywatnym odczuciu plusów tego filmy bylo
              więcej niż minusów (ktoś pewnie spyta czy były w ogóle jakieś plusy;))
              A tak w ramach pobudzania ewentualnych dyskusji... Może warto zastanowić się
              dlaczego maszyny zdecydowały się na pokój tak jak zastanawialiśmy się nad
              wątkami rozpoczętymi w części 2. Może odpowiedź znalazła się w filmie, choć nie
              podana kawa na ławę. Jaki interes mogły mieć wszechwładne maszyny w zakończeniu
              wojny? Zdobycie Zionu było kwestią czasu, czynnik ludzki zostałby ponownie
              sprowadzony do roli bateryjki. W końcu nie mogło chodzić tylko o garniturowców
              Smitha. Ale przyjrzymy się, jak Wachowscy w ostatniej części podkreślali, a we
              wcześniejszych zaznaczali możliwość odczuwania przez maszyny (wątek rodziny na
              stacji). Wiara w naturalne dążenie wszystkich istot do pokoju to chyba zbyt
              naiwna wersja, ale może zmęczenie i wybieganie myślami w przyszłość to
              wiarygodniejszy stan. Zastanówmy się.... maszyny były skazane od x czasu na
              cykliczne pojawianie się zalążków ludzkiej rebelii - fakt ten wynikał z
              niedoskonałości systemu, który same stworzyły. Zawsze pojawiał się Zion, rodził
              się Neo i tak bez końca. Poświęcanie sił, czasu i energii dla bzyczących much.
              Z tym, że w ostatniej wersji Neo łamie wzór i staje się większym zagrożeniem,
              może nadal nie śmiertelnym, ale jednak zagrożeniem, którego nie można
              lekceważyć. Skąd pewność, że kolejna wersja Neo nie przyniesie im ostatecznego
              zniszczenia... Problem ze Smithem jest następstwem pojawienia się Neo. Smith to
              lustrzane odbicie Neo - staje się tym kim się staje, uniezależnia się,
              demonizuje i stanowi realne zagrożenie. Jest wynikiem wyborów dokonywanych
              przez Neo. Może pokój, na które decydują się maszyny to nie bezmyślne
              ustępowanie słabszym, ale przemyślana strategia w walce o przetrwanie...
              • jogi8 Re: o co tak naprawde sie rozchodzi 06.11.03, 17:20
                No prosze od razu wyczulas o co chodzi (ja wpadlem na to rozwiazanie jak
                telepalem sie autobusem z premiery do domu)
                Takie zakonczni jest wlasciwie jedynym ktore moglo przejsc
                Matrix dla blaszakow odpada bo to wywraca film do gory nogami (po co byly dwie
                poprzednie czesci?) i daje asumpt do brazylijskiego serialu-kolejne 3 czesci
                Maszynki dotaj w dup... pupe-chyba bym umarl ze smiechu(byloby to typowo
                holywoodzkie zakonczenie)
                Maszynki zwyciezaja-skrajny pesymizm nie do przelkniecia,ide sie wieszac
                (chociarz moze ludzie nie czepiali by sie ze zakonczenie ich nie zaskoczylo:P)
      • yawokim Re: Matrix Rerekumkum 07.11.03, 09:36
        i law ju!
      • Gość: masnat Re: Matrix Rerekumkum IP: *.nwn.pl / *.nwn.pl 07.11.03, 23:45
        nie widzialam , nie zamierzam, po 2 nie moge sobie tego zrobic..tyle tytlem
        wstępu...

        Ja tylko tak skromnie i niesmialo chciała zaznaczyc, ze nie smiałam sie od
        wielu tygodni, do teraz, ten niesamowity odruch( odruch reakcja..whatever)
        nawiedził mnie podczas a takze po , czytania Twojej wersji sugerwoanego
        altenatywnego scenariusza...i wiesz..poza tym ta wersja dala mi najszerszy
        oglad chyba na matriksa, aburdem chyba oddales trojeczke, tak mysle bo nie
        widzialm i jak zaznaczylam nie zamierzam..ze tak kolokwialnie sie wyraze; to o
        napisales jest przedupne, co oznacza w naszej gwarze...hm...no nie wiem w
        kazdym razie okreslenie to jest jak najbardziej in plus:) ale w taki troche
        no..nei ze spoko...nie ze ok...no nie potrafie Ci wyjasnic..moze tak jakies
        sugestie co do 4?
    • jogi8 Re: "dlaczego wciaz walczysz""bo chce" czyli matr 06.11.03, 16:50
      Kurcze to zakonczenie nie jest az takie glupie:
      Neo daje blszakom wybor Albo blaszaki daja spokoj Zionowi a Neo rozwala Smitha
      albo wsztscy ida do piachu.Neo kasuje Smitha i blaszaki maja wybor albo leca z
      Neo w kulki i likwiduja ludziki albo daja im spokoj Jesli zlikwiduja Zion
      wszystko zaczyna sie od poczatu(anomalia nadal istnieje,jesli jest jakis Neo to
      musi byc jakis Smith{ tak twierdzi Wyrocznia} a to znaczy ze przy ktoryms cyklu
      wszystko sie posypie tzn przyszly Smith zniszczy wszysko )
      Znaczy w intresie maszynek jest zadbac o swoje batryjki i dac chociarz czesci
      wolosc zeby nie powstal kolejny Neo(neo-najwieksze zagrozenie dla wszystkich?)
      Matrix1 jest genialny i taki pozostanie Reaktywacja jest dobra jak sie ja
      przemysli Rewolucje ocenie ostecznie jak obejze ja jeszcze raz(niczego nie
      skreslac z gory)
      Maszynki nie moga czerpac energi ze slonca bo chmury robia takie pole
      elektromagnetyczne ze wszystko wysiada
    • smiechol Re: "dlaczego wciaz walczysz""bo chce" czyli matr 07.11.03, 09:04
      cześć. musze was wszystkich naiwniaków zmartwić bo wiedziałem co się święci gdy
      bracia Wachowscy zdecydowali sie na następne części Matrixa. Żal mi trochę tych
      wszystkich ludzi, którzy tłumnie zjawili się w kinach żeby obejrzeć kolejne
      cześći Matrixa. Na miano dobrych kontynuacji zasługuje np. Ojciec Chrzestny 2 i
      3 ale na pewno nie Matrix. W kilku słowach te filmy to po prostu kicha i
      bajeczka dla znudzonych życiem cwaniaczków. Proponuje lepiej obejrzyjcie sobie
      jakiś film Lyncha albo inny film, który będzie zawierał konkretny przekaz. Mam
      dosyc Matrixów, w których Neo jest Supermenem. Pozdrawiam
    • Gość: glus filmowiec Re: "dlaczego wciaz walczysz""bo chce" czyli matr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 12:23
      Bardzo dziekuje wszystkim, ktorzy wyrazili dezaprobate dla tego filmu. Moj
      wczrajszy pobyt w kinie zakonczyl sie wielkim niesmakiem i rozczarowaniem.
      Szczerze mowiac obawialam sie, ze w sieci pojawia sie peany na jego czesc, ale
      zdecydowanie przewazaja glosy krytyki. Ten film jest po prostu glupi i nie ma
      co (chyba) rozpisywac sie na temat mozliwosci interpretacji calej trylogii, bo
      chyba nie ma co interpretowac. Po prostu pustka i szkoda sie glowic i dorabiac
      ideologie do faktow. III czesc mogla uratowac II i stworzyc jakas klamre, a
      bylo to zenujace widowisko, ani napiecia, ani pomyslu na scenariusz, bitwa o
      zion beznadziejna, milosc niewiarygodna, banalna (ludzie wyli ze smiechu,
      kiedy oslepiony Neo mowi do Trinity: wyjde z tego!!!). Trzeba bylo poprzestac
      na I znakomitej czesci a nie sie wyglupiac jak sie nie ma nic do powiedzenia.
      Ciesze sie ze pojawily sie glosy krytyczne, bo gdyby tak nie bylo, pomyslalbym
      ze wszyscy powariowali, albo ze ja nie domgam intelektualnie. Szkoda ze to
      taki gniot :(
      • Gość: rro Re: 'dlaczego wciaz walczysz''bo chce' czyli matr IP: *.mz.mofnet.gov.pl / 10.1.34.* 07.11.03, 14:37
        Szczerze mówiąc przeglądając opinie na temat M3 byłem mocno zdziwiony,że można
        o mim powiedzieć coś pozytwynego. Na forum gazety jest to jedyny wątek w którym
        nie znalazłem żadnych zachwytów nad filmem.
        Moim skromnym zdaniem zdaniem bracia W. zakpili sobie z premedytacją ze
        wszystkich przwdziwych fanów Matriksa, dając im jakąś pozbawioną głębszego
        sensu sieczkę.
        Po obejrzeniu M2 i M3 za nic w świecie nie wierzę zapewnieniom Wachowskich że
        od razu mieli pomysł na wszystkie trzy części. Po prostu poczuli, że da się z
        Matriksa wycisnąć kupę kasy i na biegu wymyślili sobie ciąg dalszy. A że
        pomysłów starczyło im tylko na część pierwszą widać chodzby po tym, że
        alternatywne zakończenia przedstawione na forum są o niebo lepsze od tego co
        pokazane jest w filmie.
        Szkoda mogło być tak pięknie :((((.
    • jogi8 Bo mam wybor 07.11.03, 14:07
      Neo w finale walki ze Smithem mowi "Bo mam wybor" a nie "Bo chce" Tlumacza
      trzebaby wbic na pal za to co zrobil z dialogami ja po 30 min przestalem czytac
      napisy i sluchalem co mowia aktorzy
      • j_u Re: Bo mam wybor 07.11.03, 14:15
        Po komentarzach tez tak sadze. Ja mialam ten komfort, ze ogladalam bez napisow,
        podczas czytania komentarzy robilam wielkie oczy, bo ludzie mowili o slowach,
        ktore w ogole nie zostaly wypowiedziane, i zastanawialam sie, w ktorym to bylo
        momencie i co jest do licha ciezkiego.
        • Gość: Baba Re: Bo mam wybor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 15:33
          Napisy polskie były fatalne. Co by nie mówić o filmie, bez względu na to jak
          go ocenimy, budzi takie emocje jak żaden inny. To jednak jest zwycięstwo
          Wachowskich i samego "Matrixa". Możemy sobie pluć jadem i płakać w poduchę, ale
          to już niczego nie zmieni. I tak kocham ten film.
          • iwusia Re: Bo mam wybor 07.11.03, 15:53
            nie ma co, trzeba jeszcze raz iśc do kina i skupic sie na szczegółach, moze
            zmienie zdanie....
      • j_u Re: Bo mam wybor 10.11.03, 12:30
        Poszlam na Matrixa 3 jeszcze raz i specjalnie uwaznie sie przysluchalam.
        Mowi "Dlatego ze wybralem" a nie "Bo mam wybor"
        ("I chose" nie "I've got a choice")
    • Gość: maly.k O happy endzie... IP: 139.57.24.* 07.11.03, 23:18
      Nie poszedłbym tak daleko, aby stwierdzić, że film jest bardzo słaby. Owszem,
      rozczarowuje potężnie - z czegoś, co w pierwszej części zdawało się odkryciem,
      uczyniono 'jeszcze jeden film, w którym Reeves jest nie-wiadomo-kim'. Po
      prostu - kinowa konfekcja. Swoją drogą - czy przy cięciu filmu nikt nie zdał
      sobie sprawy, że Trinity-jeżozwierz będzie rozśmieszać, nie wzruszać!

      Jednakowoż muszę przyznać, że spodobało mi się zakończenie, ostatnie słowo.
      Ci, którym wydaje się, że to hollywoodzki 'happy end', mylą się bardzo? Jakież
      to szczęśliwe zakończenie, w którym wszystko wraca do stanu z punktu wyjścia?
      Zawarty 'pokój maszyn', proszę zważyć, polegać ma na tym, że ludzie, którzy
      żyli w kontenerkach, wciąż będą w nich śnić swoje sny pod opieką
      agentów, 'wolni ludzie Zionu' nadal będą gnieździć się jak szczury w systemie
      kanalizacyjnym, a elektrownie pracować będą bez najmniejszej przerwy.
      Cukierkowe słońce w ostatniej scenie filmu to raczej ironia, a nie filmowy
      lukier na (niestety!) zakalcu.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: dominik666 o energii ...... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 13:48
        Właściwie to po co matrixsowi ludzie jako bateryjki,przy takim rozwoju
        technologi,przeciez jest wiele zródeł energi (np. elektryczny węgorz-1000 volt)
        teraz wydaje mi się ta "prawda" w matrixie całkowicie pozbawiona sensu,nie
        wydajniej dla maszyn byłoby np. wykorzystywanie zwierząd jako bateryjek,wtedy
        nie potrzebne byłoby tworzenie tego virtualnego świata ...

        hehe już dawno miałem taki pomysł na cuś w rodzaju matrixa,np : to ludzie
        stworzyli matrixa,coraz więcej z nich uciekało do tego "virtualnego" świata
        pozostawiając ten prawdziwy samemu sobie,z biegiem lat,real był ludzią potrzebny
        jako miejsce do trzymania hardware`u,niestety z czasem ten system zaczął się
        sypać,powstawały błędy i virusy,NEO - program antyvirusowy i naprawiający system
        co jakiś czas zostaje aktywowany aby naprawic błędy

        ludzie nie chcą znać prawdy,system jest ich tworem (tak czy innaczej)
        energia to żadem problem (w zasadzie to większość z niej idzie właśnie na
        utrzymanie MATRIXA - symulacji innego świata DLA LUDZI !!)
        pewnie tak na prawde .. system jest zasilany przez np. reaktory fuzyjne,bądz
        wodorowe,możliwa jest też opcja że na orbicie mają elektrownie słoneczną a
        energia przesyłana jest na ziemie......
        możliwe jest nawet to że ludzkość sama sobie zgotowała taki los,może realny
        świat to np. wielki statek kosmiczny gdzieś blisko jakiejś gwiazdy,ludzie rodzą
        się i umierają w świecie który sami stworzyli,może z obawy przed hmm śmiercią
        bo tak naprawde to są umieszczeni w komorach hibernacyjnych gdzie ich symulowany
        sen trwa wieczność .....
    • czubas Pierwszy Matrix byl glupi... 15.11.03, 19:49
      ...tak pisala Wyborcza po premierze w 1999. "Efektowny lecz glupi".
      Teraz zas ma pretensje, ze trzecia czesc nie byla tak dobra jak pierwsza.
      Smieszne wydaja sie te opinie, zwlaszcza, ze z uplywem czasu sie one
      zmieniaja. Przypomnial o tym ostatnio Przekroj.
      Wyborcza Matrixa skrytykowala, ale po tym, jak zyskal on olbrzymia popularnosc,
      zmienila zdanie...coz, vox populi, vox dei.

      Osobiscie nie czuje sie rozczarowany czescia trzecia. Moze film byl nieco zbyt
      dlugi, ale tez i nie nudzil, przyniosl sporo emocji, w dodatku zapadl nieco w
      pamiec. Nie zapominajmy, ze Matrix to kino, a nie religia!
      • Gość: neofita Ja w sprawie formalnej IP: *.uz.zgora.pl 20.11.03, 17:58
        Witam. Od razu mówię, że nie będę odnosił się do wszystkich wypowiedzianych
        tutaj opinii. Chociaż nadmienię, że trudno odmówić racji niektórym krytykom,
        ale, paradoksalnie, również głosom 'za' (na marginesie - bardzo czytelnie
        uzasadnione, szkoda, że tak mało było zwolenników M3). A więc do rzeczy:
        TŁUMACZA WBIĆ NA PAL.
        Pierwszy przykład z brzegu: Scena kiedy Neo dostaje po oczach jest zupełnie źle
        przetłumaczona - "wyjdę z tego" wywołuje salwy śmiechu w każdym polskim kinie.
        Powinno być coś w rodzaju "Nie przejmuj się mną". Tłumaczenie słowo w słowo to
        relikt.
        • Gość: zombiszczak Re: Ja w sprawie formalnej IP: 212.33.91.* 21.11.03, 16:51
          popieram!
          pozostaje mieć tylko nadzieję, że kiedys ukaże się wersja kolekcjonerska i
          wszystkie filmy w pudełku będą miały porządnie opracowane dialogi przez dobrego
          tłumacza a nie osobę, której ego przewyższa znajomość języka! sprawdździe sobie
          tłumaczenie pierwszej części na dvd... a będziecie wiedzieli o co chodzi.
      • xamel Re: Pierwszy Matrix byl glupi... 21.11.03, 15:15
        czubas napisał:

        > ...tak pisala Wyborcza po premierze w 1999. "Efektowny lecz glupi".
        > Teraz zas ma pretensje, ze trzecia czesc nie byla tak dobra jak pierwsza.
        > Smieszne wydaja sie te opinie, zwlaszcza, ze z uplywem czasu sie one
        > zmieniaja. Przypomnial o tym ostatnio Przekroj.
        > Wyborcza Matrixa skrytykowala, ale po tym, jak zyskal on olbrzymia
        popularnosc,
        >
        > zmienila zdanie...coz, vox populi, vox dei.
        >

        tu jest inny problem - recenzent GW ma takiego dokuczliwego pryszcza (na
        d... ??) ktory powoduje ze kazdy film z etykietka s-f z zalozenia dostaje
        beznadziejna recenzje
        tak bylo przynajmniej jeszcze 2 lata temu (od 2 lat nie czytam tych recenzji)
        facet po prostu nie ma narzedzi do pisania recenzji filmow s-f : trzeba sie
        troche na tym znac zeby napisac cos sensownego

        pamietam pierwsza recenzje matrixa - film s-f gdzie s-f jest wykorzystane do
        pokazania widowiskowych walk kung-fu. Nie polecam i jakas 1 gwiazdka
        po pol roku recenzja zmienila sie - film kultowy blabla
        czlowiek przeczytal pewnie CZYJAS analize (kogos kto ma NARZEDZIA do
        zrozumienia filmu) i zmienil zdanie (udal ze zmienia?)

        co nie zmienia faktu ze na temat kina sf nie powienien sie wypowiadac dopoki
        nie odrobi pracy domowej

        a matrix 3 to fantasy, a mislo byc tak pieknie, takie sliczne s-f sie kroilo ...
        dalej uwazam ze Zion jest wirtualny - inaczej cala trylogia peka w szwach
        (ulomny superbohater? toz to juz nie "my personal Jesus Christ" tylko domorosly
        spiderman - Neo to proba polaczenia supermana z chrystusem - ciekawe czy
        celowa? na pewno nieudana - chyba ze zion to wirtual ...)


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka