switkwietniowy
09.03.12, 09:28
powiedzcie mi, po co wolnemu facetowi, który umawia się fajnymi laskami i ma generalnie luz do wszystkiego, mężatka, z którą ciągle gada (gada się nam super, to fakt), ale o której wie że nie zaciągnie do łóżka, nawet nie pocałuje :P:P.
To miłe rzecz jasna, dla mnie bardzo podnoszące nastrój i w ogóle. Ale jemu po co? Gadamy, czasem spotkamy się na kawie, czasem zdarzy mi się napisać mu, że lubię jego poczucie humoru. Ale to wszystko. Nasze rozmowy (skype, czasem smsowo) trwają po kilka godzin czasem, mamy sobie sporo do powiedzenia. ;)
Nic między nami się nie wydarzy, mimo, że czasem coś iskrzy. On ma swoje panny, ja męża (który wie, że się znamy, że idę z nim na kawę, nie kryję sie z tym).
Dla mnie on stał się ważny. Ale nie wiem po co mu ja. Skoro może mieć tyle innych (i ma, niestety ma ;D)