Dodaj do ulubionych

mezczyzni wychowani bez ojca.

27.02.09, 09:57
Wiele razy slyszalam opinie o tym jakie to straszne wychowac sie bez
ojca...szczegolnie dla mezczyzny.
Czy sa na sali mezczyzni, ktorzy wychowali sie bez ojca, tudziez z
ojcem tzw. dochodzacym/weekendowym?
Obserwuj wątek
    • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 10:00
      Podejrzewam, że tylko tacy są. Statystyczny ojciec jest taki jakby go nie było. ;))
      • polska_potega_swiatowa Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 10:59
        bertrada napisała:

        > Podejrzewam, że tylko tacy są. Statystyczny ojciec jest taki jakby
        > go nie było. ;))


        Mow za siebie, wielka matka sie znalazla :)
        • aleatoria Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 18:50
          Ja znam takiego, dziś jest cassanovą i kobiety traktuje jak zabawki.
          O ile mi wiadomo, z żadną nie wytrzymał dłużej niż pół roku (bo mu
          się nudzą). Niestabilny emocjonalnie, brak mu podstawowych wartości.
          Upatruję przyczynę tego rodzaju problemów w braku dobrego (czy
          jakiegokolwiek) męskiego wzorca w dzieciństwie.
          • tygrysio_misio Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 23:37
            a ja znam takich...tylko,ze po wychowaniu przez niezwykle kochajacych i
            zaangazowanych tatusiow
      • set.me.free Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 11:06
        A Twój był, czy go nie było?
        • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 13:01
          A co ma piernik do wiatraka.
          W dzisiejszych czasach instytucja ojca jest niepotrzebna. Dawno, dawno temu jak
          dziecisków było jak psów to do wyżywienia i upilnowania tego wszystkiego nie
          wystarczył jeden rodzic. A dzisiaj czasy się zmieniły. No. ;)
          • set.me.free Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 15:46
            Eeee tam, jakieś nowoczesne teraz te kobity...;-)
            Jak to po co? Do wąchania zapachu kurtki jak przytula?
            Może być :-)?

          • andreas3233 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 00:32
            bertrada napisała:

            > A co ma piernik do wiatraka.
            > W dzisiejszych czasach instytucja ojca jest niepotrzebna. Dawno,
            dawno temu jak
            > dziecisków było jak psów to do wyżywienia i upilnowania tego
            wszystkiego nie
            > wystarczył jeden rodzic. A dzisiaj czasy się zmieniły. No. ;)

            Wlasciwie, to sie z Toba zgadzam; z ewolucyjnego punktu widzenia -
            rola ojca - nie jest jasna.
            Ale: panie z forum ''Samodzielna Mama'' - nie zgodzilyby sie;
            mezczyzna - ojciec - jest potrzebny do placenia alimentow.
            • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 00:40
              I pod tym względem to faktycznie brak ojca może negatywnie odbić się na
              psychice. Z zupełnie innymi doświadczeniami wchodzi się w życie jak się ma kilka
              tysięcy kieszonkowego, które można przeznaczyć na wyrywanie lasek z barów a
              zupełnie inne jak się musi w tym barze gary szorować za marnych kilka stów. ;))
              • operatorkoparki Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 15:26
                1. wychowywałem się bez ojca
                2. naprawdę nie musisz pisać na każdy temat zwłaszcza jak nie masz o nim
                zielonego pojęcia, pisz sobie na forum swoim i z pipkiem małym dawaj pokaz
                inteligencji
                • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 09:12
                  Nie może być, Dzika Monika po reinkarnacji???
          • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 16:13
            ertrada napisała:

            > A co ma piernik do wiatraka.
            > W dzisiejszych czasach instytucja ojca jest niepotrzebna.

            jesteś psychologiem?
            instytucja? Ojciec to rodzina ale widać zostałaś wychowana w innym modelu
            rodziny, ewentualnie zapoznaj mnie ze źródłem tych poglądów
          • machatma Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 13:31
            bertrada napisała:

            > A co ma piernik do wiatraka.
            > W dzisiejszych czasach instytucja ojca jest niepotrzebna. Dawno,
            dawno temu jak
            > dziecisków było jak psów to do wyżywienia i upilnowania tego
            wszystkiego nie
            > wystarczył jeden rodzic. A dzisiaj czasy się zmieniły. No. ;)


            oj głupio
            oj bardzo głupio
            no nie warto odpowiadać
            ani komentować
            i tak nie zrozumie
            a to nie forum do dowcipów...

            samotny ojciec
          • bombalska Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 23:42
            > W dzisiejszych czasach instytucja ojca jest niepotrzebna.

            Boze, jaka Ty jestes glupia.
      • jurek.powiatowy Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 12:29
        Becia,
        Ale jaki ma być statyczny ojciec, jeżeli statystyczna matka nie pracuje tylko
        zajmuje się dziećmi?;-) Więc ten statyczny ojciec musi jakoś pracować, a wówczas
        nie zawsze ma czas na spotkania z dziećmi.
      • borru Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 14:27
        bertrada napisała:

        > Podejrzewam, że tylko tacy są. Statystyczny ojciec jest taki jakby go nie było.
        > ;))

        A nie statystyczna ale zupełnie realna kochająca mamuśka wyrzuca dziecko przez
        okno..
        Tak naprawdę znam więcej dobrych ojców niż dobrych matek ( jeżeli rozmawiamy o
        wychowaniu a nie chowie dzieci)








      • wodni.k Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 10:42
        bertrada napisała:

        > Podejrzewam, że tylko tacy są. Statystyczny ojciec jest taki jakby
        go nie było.
        > ;))

        Zanim zaczniesz się mądrzyć statystyczna mamusiu to poczytaj
        wyborcza.pl/1,76842,4721711.html
      • pancwynar Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 10:52
        proszę nie obrażać Mojego Najwspanialszego z Ojców

        statystyka... parafrazując ks. prof. Tischnera jest prawda,
        półprawda i statystyka
    • set.me.free Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 11:04
      Akurat ja nie narzekam, ale ogólnie - brak ojca w rodzinie lub ojciec
      "nieobecny" duchowo, mentalnie; albo olewający, lub zdominowany - to
      katastrofa w wychowywaniu chłopaka :-(
      • kurczak1 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 12:22
        w wychowaniu dziewczynki też; ja mam do tej pory zaburzony obraz
        mężczyzny
        • set.me.free Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 15:46
          Może masz właśnie prawidłowy?
          • kurczak1 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 13:01
            Wątpię, widać po facetach jakich wybieram.
    • zrezygnowany_n Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 16:38
      A co da Ci wiedza czy są czy nie? Można wiedzieć jaki jest cel tego
      wątka?
    • satin.mat Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 22:04
      Byłam z takim facetem w związku. Przestrzegam. Miałam dużo
      cierpliwości. Ale to był po prostu psychopata. Brak ojca zrobił
      spustoszenie w jego mózgu. Może dlatego, że on tego ojca idealizowal
      i za nim tęskil. Matka nie powiedziała mu, ze to był zwykły drań. W
      pewnym sensie chciała dobrze - chciała chronic psychike chłopca.
      Miała dobre intencje, ale wyszlo fatalnie.
      • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 22:06
        A może on był jaki był, nie dlatego, że nie miał ojca, tylko dlatego, że miał
        geny ojca? ;)
        • amira43 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 27.02.09, 22:36
          ojca,albo sasiada?;-DDD
          • cus27 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 10:28
            Okrutny watek,okrutne (niektore) posty.
            • cus27 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 10:32
              cus27 napisała:

              > Okrutny watek,okrutne (niektore) posty.
              Dodam:gdzie "TA"delikatnosc kobieca?-UUUUUUUUUUJ...chyba poszla w
              las.
              • kawitator Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 13:59
                Statystyka jest nieubłagana
                80% dzieci i młodzieży mające kłopoty z prawem z narkotykami, będącymi klientami psychiatrów i psychologów są wychowywani przez samotne matki lub w rodzinach gdzie rola ojca jest zmarginalizowana. Dotyczy to zarówno dziewcząt jak i chłopców z tym ze chłopców jakby bardziej.
                Najlepszym środowiskiem wychowującym i przygotowującym dzieci do samodzielnego życia jest tradycyjna rodzina z silnym ojcem
                Potem samotny ojciec
                Potem długo nikt a potem samotna matka na równi z domem dziecka

                Dlaczego te prawdy nie są powszechnie znane Z tego samego powodu jak to ze od ponad 50 lat lekarze wiedzą że umiarkowane ilości alkoholu sprzyjają zdrowiu a cały czas słychać tylko żadnego alkoholu To się nazywa wyższe społeczne względy a bardziej zwyczajnie politycznopoprawne zakłamanie.
                Dla wyjaśnienia tak zwanym humanistkom co to naukę matematyki zakończyły na czterech działaniach a statystykę mylą ze średnią arytmetyczna

                Powyższe poglądy dotyczą zbiorowiska czyli młodzieży jako takiej natomiast niewiele mówią o pojedynczym osobniku I tak nie wyklucza to ze wychowany przez samotną matkę facet będzie super facetem ale szansa na spotkanie takiego w gronie facetów wychowywanych przez samotne matki jest o wiele niższa niż spotkanie takiego facet w gronie osób wychowanych w pełnych tradycyjnych rodzinach
                • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 14:28
                  To ja poproszę źródło tych statystyk, wraz z metodologią badań. A potem
                  popolemizujemy nad tym, co jest skutkiem a co przyczyną takiego stanu rzeczy. ;))
                  • kawitator Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 15:00
                    Jak nie potrafisz sam wyrobić sobie poglądu i chcesz aby ktoś zrobił za Ciebie robotę to poproszę o zlecenie. Oficjalne z nipem pipep i innymi pierdołami i o zaliczkę.
                    Nie nabyłem tych przekonań z sieci lecz podczas spotkań i rozmów z profesorstwem psycho dycho One i Oni są wybredne i poniżej pełnoletniej single malt nie piją a to kosztowne badziewie. Poza tym wnioski powyższe wynikły z wielu badań i będę musiał poświecić wiele pracy aby to wszystko zebrać razem i opracować. Dostaniesz kosztorys wstępny po przesłaniu zlecenia
                    Za friko to mi się nie chce Wole iść na spacer z psem
                    Nie podejmuję się powiedzieć nic na temat przyczyn do to sprawa wielowymiarowa więc popolemizować sobie możesz na forum feministek Tam uprawiają takie przelewanie z pustego w próżne i stosują Twój chwyt polemiczny z uporem godnym lepszej sprawy.
                    Zresztą podaj źródła gdzie pisze ze jest inaczej ;-)) to podyskutujemy na ile są wiarygodne a i podaj jakie masz kwalifikacje aby oceniac metodologię badań bom ciekawy.

                    czekam na formalne zlecenie
                    • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 15:05
                      Czyli jest tak jak myślałam. Opierasz swoje przypuszczenia na jakiś obiegowych
                      opiniach i uwiarygadniasz je tym, że niektóre z nich były publikowane w jakiś
                      branżowych czasopismach i podparte autorytetem tytułów. No cóż, faktycznie
                      trudno polemizować z kimś, kto bezkrytycznie wierzy w słowo pisane i nie potrafi
                      sam wyciągać wniosków. Przypominam, że rewelacje o ciężkiej i w pełni uleczalnej
                      chorobie jaką jest homoseksualizm, też publikowano w branżowych pismach. ;))
                      • kawitator Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 17:22
                        Czyli jest tak jak myślałam. Opierasz swoje przypuszczenia na jakiś obiegowych
                        opiniach i uwiarygadniasz je tym, że niektóre z nich były publikowane w jakiś
                        branżowych czasopismach i podparte autorytetem tytułów. No cóż, faktycznie
                        trudno polemizować z kimś, kto bezkrytycznie wierzy w słowo pisane i nie potraf
                        i sam wyciągać wniosków.
                        To o tobie także

                        Jedną z spraw była poruszana w czasie moich biesiad z kolegami psycho dycho było to że wbijali mi do głowy - nie możesz przekonać nikogo za pomocą argumentów logicznych do zmiany zakorzenionych poglądów
                        Jeżeli podawane argumenty nie przystają do poglądów to najpierw się podważa ich wiarygodność potem wiarygodność autora czy autorów na koniec poddaje się w wątpliwość wiarygodność lub nawet prowadzenie się dyskutanta
                        na razie zastosowałaś dwa pierwsze sposoby oczekuje na trzeci ;))
                        1 poddałaś w wątpliwość wiarygodność faktów żądając źródeł i metodologi nie mając żadnych podstaw merytorycznych do ich oceny
                        2 najpierw włożyłaś w moje usta to ze wyczytałem cos w „branżowych pisemkach” już samym sformowaniem „Pisemka” obniżając ich wiarygodność czego jako żywo nigdy nie mówiłem ani nie sugerowałem
                        Vide Posty poprzedzające
                        Potem ni z gruszki ni z pietruszki podłaś przykład że kiedyś w jakimś pisemku ktoś miał poglądy niezgodne z obowiązująca obecnie wykładnia To wygląda tak jakbyś określiła ze Nature jest niepoważnym pismem publikując artykuły niegdysiejszych tuzów fizyki o eterze wypełniającym jakoby przestrzeń i przenoszącym światło bo przecież obecnie nauka twierdzi coś innego
                        Nie wierze bezkrytycznie w słowo pisane tak samo jak w wątpliwość poddaję wiele wyciąganych samodzielnie wniosków bowiem uznaję ze mogę się mylić.
                        Taka pewność siebie którą reprezentujesz powoduje, że wyciągamy wniosek - ziemia jest płaska Mówią nam o tym nasze zmysły i doświadczenie życiowe i oczywiście nie wierzymy bezkrytycznie w słowo pisane gdzie piszą oczywista nieprawdę - jest okrągła

                        Argumentujesz jak najbardziej typowo ale taki to już urok ludziów jako zbiorowości
                        Serdecznie pozdrawiam i myślę, że powinniśmy wrócić do ad remu tego wątku
                        • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 17:55
                          Oo prostu chodzi mi o to, że nigdy nie można bezkrytycznie przyjmować żadnych
                          rewelacji, nawet tych, które są przedstawiane w prestiżowych, branżowych
                          czasopismach. Naukowcom płaci się za publikowanie różnych rewelacji, bez względu
                          na ich wartość merytoryczną.
                          Jak to mówią statystyka nie kłamie ale ze statystykami to już różnie bywa.
                          Zawsze trzeba popatrzeć na metodologię badań zanim zacznie się im wierzyć, bo
                          opieranie się jedynie na wnioskach z badań, które gdzieś tam zostały
                          opublikowane, jest ryzykowne. Jak ktoś robi badania, zwłaszcza socjologiczne to
                          najczęściej albo sam ma jakieś osobiste przekonania, które chce dowieść albo
                          pracuje na czyjeś zlecenie.

                          Każde zdarzenie jest wynikiem wielu czynników, które nieraz zostają pominięte w
                          badaniach. Bardzo często jest też zły dobór próby. Tak jak w przypadku tych
                          samotnie wychowywanych synów. Nie można wkładać do jednego worka dzieci z nizin
                          społecznych z dziećmi z klasy średniej. A założę się, że takiego podziału nie
                          dokonano i podano wyniki bardzo uśrednione i uogólnione.
                          W końcu w rodzinach z najwyższych warstw społecznych dzieci są wychowywane przez
                          opiekunki a nie przez rodziców. I chłopiec z ojcem spędza wakacje i święta. A
                          pozostałe dnie pozostaje pod opieką samotnej guwernantki i szkoły. I jakoś nie
                          ma tam ostrej patologii.
                          • kawitator Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 18:25
                            Teraz twoje wątpliwości są dla mnie przekonywujące Nie potrafię powiedzieć jak rozkłada się ilość rozwodów i procent patologii dzieciaków w rodzinach w zależności od ich zamożności
                            Napisze do kolegów może coś powiedzą ;-)
                            Z ich wypowiedzi wynikało jednak że
                            cytat „ w rodzinach bez ojca czyli ojciec nieobecny fizycznie lub gdzie ojciec został zdominowany przez matkę”
                            Czyli rodziny z dominująca matka była tak samo niekorzystne dla wychowania dzieci jak rodziny z samotna matką
                            Być może spowodowane to było różną rola w wychowaniu pełniona przez ojca i matkę a która skrótowo przedstawiłem w poście poniżej.
                            • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 18:33
                              Żeby te badania miały wartość statystyczną, to musiały by być przedstawione w
                              postaci mniej więcej takiej:
                              Na 100chłopców wychowywanych przez samotne matki w patologicznych środowiskach X
                              sprawia kłopoty wychowawcze. Natomiast na 100 wychowywanych przez oboje rodziców
                              w patologicznych środowiskach Y sprawia kłopoty wychowawcze. Potem porównujemy X
                              do Y i mamy jakiś sensowny wynik. Podobnie robimy w przypadku rodzin z
                              niepatologicznych środowisk.
                              Do tego trzeba jeszcze dokładnie zdefiniować co to jest pełna rodzina,
                              patologiczne środowisko i kłopoty wychowawcze. A to w praktyce jest
                              niewykonalne. Dlatego te statystyki mają średnią wartość statystyczną, bo w
                              głównej mierze opierają się na subiektywnej ocenie badaczy.
                              • andreas3233 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 01.03.09, 01:42
                                bertrada napisała:

                                > Żeby te badania miały wartość statystyczną, to musiały by być
                                przedstawione w
                                > postaci mniej więcej takiej:
                                > Na 100chłopców wychowywanych przez samotne matki w patologicznych
                                środowiskach
                                > X
                                > sprawia kłopoty wychowawcze. Natomiast na 100 wychowywanych przez
                                oboje rodzicó
                                > w
                                > w patologicznych środowiskach Y sprawia kłopoty wychowawcze. Potem
                                porównujemy
                                > X
                                > do Y i mamy jakiś sensowny wynik.

                                No dobrze: porownujemy - tzn co robimy??? Dodajemy dane ,
                                odejmujemy, czy co..? A dlaczego akuratnie 100, a nie 184, czy 62??
                                Troszke metodologii badan dla Ciebie:)))) /ponizej..
                                W grupie X mamy wartosc liczbowa a - odnoszacych sukcesy wych. i
                                wartosc b - nie odnoszacych sukcesow wych. Podobnie w gr Y - mamy
                                wartosci liczbowe - odpowiednio c i d.
                                Ukladamy tabele dwudzielna:

                                a b a + b

                                c d c + d

                                a + c b + d a+b+c+d

                                Mamy wartosci z badan i obliczone wartosci teoretyczne.
                                Stosujemy powszechnie znany test statystyczny ''chi-kwadrat'', i na
                                podstawie jego wartosci / po uprzednim porownaniu otrz. wartosci z
                                tablicami rozkladu /: przyjmujemy lub nie - hipoteze zerowa.
                                I dopiero teraz mamy dane: istotne statystycznie, lub nie.
                                Na podstawie wartosci testu; mozemy sobie obliczyc rowniez -
                                korelacje i wartosc bledu badan.
                                Test ''chi- kwadrat'' - jest calkiem ostry, bo NIE zaklada zadnych
                                parametrow rozkladu prob/y/ badanej.
                                Powodzenia:))))
                                • lavinka Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 15:51
                                  A ja naiwna myślałam,że to czy ćpam czy nie ćpam to jest moja decyzja
                                  ;) A tu widzę,że powinnam ćpać. I sprawiać problemy. I w ogóle
                                  najlepiej z domu nie wychodzić bo stanowię realne zagrożenie dla
                                  społczeństwa.

                                  W końcu w mojej rodzinie pzrterwały chyba tylko 3,4 małżeństwa,
                                  reszta rozwiedziona (z dziadkami włącznie). :)

                                  Biorąc statystykę współczesną do ręki i: 1/4 młodych małżeństw się
                                  rozwodzi i tak dalej... to za 10 15 lat trudniej będzie spotkać
                                  człowieka, który będzie pochodził z pełnej rodziny. Za mej wczesnej
                                  młodości to było z 4, 5 osób na klasę, za kilka lat to będzie
                                  kilkanaście a w tym tempie za 20lat mało kto będzie
                                  nierozwiedziony,bo to leci lawinowo.

                                  No to wymrzemy i będzie spokój. Planeta odetchnie z ulgą :)
                            • suzanax Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 10:45
                              Zacznijmy od tego że samotny rodzic to nie patologia. Następnie
                              dodajmy że patologia występuje również wśród zamożnych rodzin, ale
                              jest tam trudniejsza do wykrycia. Dlatego też nie można
                              statystycznie ustalic gdzie i jak procentowo występuje. Choc uważam
                              już za patologię społeczne przyzwolenie na niepłącenie przez ojców
                              alimentów i brak zainteresowania dziecmi. Piszę celowo przez ojców
                              bo jesli to kobieta nie interesuje się dziecmi i nie płaci na nie
                              wtedy społeczeństwo jest strasznie oburzone.Ojcowie natomiast mają
                              przyzwolenie na olew swoich obowiązków i nikt ich nie wyklucza z
                              grona znajomych ani w żaden sposób nie piętnuje. Natomiast kobieta,
                              która nie dopełnia swoich obowiązków dotyczących rodziny, zazwyczaj
                              bywa wykluczona z grona rodziny i znajomych. Jeśli więc chcesz się
                              zajmowac patologią itd to zajmij się nią tam gdzie ona faktycznie
                              istnieje.
                    • suzanax Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 10:31
                      Ja ci zlecam przebadanie głowy, bo treści Twoich postów świadczą o
                      zaniku rozumu. O ile kiedykolwiek go miałeś. Nawet zapłacę za te
                      badania bo w tym kraju jest jak jest przez takich nawiedzonych jak
                      ty.Myśli że jak już skończył jakieś studia to jest najmądrzejszy i
                      lepszy od innych. Często jednak prawda jest taka że sianoski tatuś
                      kupił dyplom, albo wykładowcy mieli dosyc przemądrzałego kretyna i
                      dawali zaliczenia z semestru na semestr aby się takiego pozbyc.Ten
                      następnie poszedł do pracy wśród ludzi którzy naprawdę zasłużyli na
                      swój dyplom i sieje tam ferment bo tylko to potrafi robic. Podziękuj
                      tatusiowi za to że tak "fantastycznie" cię wychował. Jeśli mój
                      miałby wpłynąc na mnie podobnie to dziękuję losowi za to że miał na
                      mnie olew. A jeszcze większy szacunek dla mojej matki, która robiła
                      wszystko bym nie miał gorzej niż inni i nigdy nie powiedziała złego
                      słowa na tego durnia mojego ojca.Nie powiedziała nic złego by nie by
                      ło mi przykro, zawsze tłumaczyła że zapracowany itp. Tylko że jakoś
                      alimentów z tego zapracowania zapominał zapłacic, prawdę odkryłem
                      sam kiedy dorastałem.Dziś wiem że pracuje na etacie za najniższą
                      krajową aby broń Boże nie wydac za wiele na alimenty, a w swoim
                      zawodzie robi na boku.Alimenty ściąga komornik i tak nie wszystko, a
                      stary od lat nawet życzeń urodzinowych mi nie złożył, choc mieszka
                      niedaleko. Pytam się więc jaki przykład może dac mi taki ojciec? Nie
                      pisz więc bzdet na tematy o których nie masz zielonego pojęcia. Mój
                      kuzyn ma np. starego ok, interesuje się nim, nie spędza czasu przed
                      telewizorem z piwem w dłoni, w domu zrobi wszystko gdy potrzeba.
                      Moja kuzynka natomiast ma starego DUPKA i kiedy słyszę co ten kretyn
                      wyprawia to jestem wdzięczny matce że rozeszła się z moim starym i
                      oszczędziła mi wstydu za niego.
                  • set.me.free Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 16:11
                    Może nie jest to wielka statystyka, ale z życia wzięte:
                    Byłem na wywiadówce w szkole dziecka, chciałem zostać po części
                    wspólnej dla wszystkich, żeby o czymś porozmawiać z wychowawczynią
                    (nie musiałem). Ona skarżyła się na zachowanie chłopców w klasie i
                    poprosiła, żeby po wywiadówce zostali w klasie rodzice prawie
                    wszystkich chłopców z wyjątkiem dwóch. Przysłuchiwałem się jej
                    uwagom, że chłopcy są kompletnie aspołeczni i nagle zdałem sobie
                    sprawę, że jestem w towarzystwie kilku mam samotnie wychowujących
                    syna i kilku, których męża nigdy na wywiadówce nie widziałem....
                    Jeżeli klasa mojego dziecka, to jakaś próba, to ewidentnie chłopcy
                    chowani bez ojców na stałe w domu sprawiają kłopoty wychowawcze.
                    Kobiety same sobie nie radzą. Mam wrażenie, że traktują syna
                    nadmiernie po partnersku i dają mu zbyt wiele praw i prawie żadnych
                    obowiązków lub ograniczeń. Nauka funkcjonowania społecznego,
                    przekazywanie i egzekwowanie wartości podstawowych jak lojalność,
                    uczciwość, niechęć do agresji, wyrozumiałość .... na poziomie
                    beznadziejnym. Wręcz przeciwnie - wychowuje się małych "silnych",
                    małych - dorosłych, idących przez życie przebojem i po trupach. Bez
                    żadnych zasad, liczy się chwilowe zdobycie przewagi w stadzie tu i
                    teraz. Słabe funkcjonowanie w grupie, kłopoty ze współdziałaniem,
                    współdzieleniem odpowiedzialności, ale na poczet wspólnego sukcesu...
                    Wiele by wymieniać. Ja nie obwiniam bezpośrednio tych kobiet,
                    obserwuję, ze sobie nie radzą. Chłopaka się specyficznie wychowuje.
                    :-)
                    • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 17:36
                      Problemem jest bieda i mała ilość czasu dla dzieci. I jeszcze do tego trzeba
                      dodać geny. To nie jest tak, że zamordyzm w rodzinie prowadzi do raju na ziemi a
                      brak zamordyzmu to patologia.

                      Te kobiety, które samotnie wychowują dzieci najczęściej mają kłopoty finansowe,
                      bo mało zarabiają i dostają śmiesznie niskie alimenty, jeżeli w ogóle jakieś
                      dostają. W konsekwencji nie stać ich na mieszkanie w lepsiejszej dzielnicy no i
                      dzieci wychowują się w dość menelskim środowisku. Dodatkowo matka samotnie
                      wychowująca dzieci, sama musi na nie zarobić, więc większość czasu spędza w
                      pracy. A po pracy jest zmęczona albo idzie sobie szukać nowego partnera i dzieci
                      są pozostawiona same sobie i ulicy.
                      Z drugiej strony nie bez powodu te kobiety mają takie a nie inne życie. Coś z
                      nimi jest nie tak, że nie potrafiły zorganizować sobie wygodnego życia, stałego
                      partnera i porządnych dochodów. Z ojcami tych chłopców też jest coś nie tak. W
                      końcu porządny facet nie zostawia partnerki z dzieckiem, bez pieniędzy i nie
                      uchyla się od płacenia alimentów.
                      I jak połączymy do kupy te wszystkie rzeczy to dopiero wtedy można mieć pełny
                      obraz dziecka z rozbitej rodziny. Nie dość, że ma felerne geny po rodzicach, to
                      jeszcze wychowuje go ulica. I takich osób jest najwięcej i to one podnoszą
                      statystyki.
                      Co więcej w tego typu środowiskach prawie wszystka młodzież, bez względu na to
                      czy ma oboje czy jednego rodzica, sprawia kłopoty i ma skłonność do popadania w
                      patologię.

                      Jest przecież cała masa kobiet wychowujących samodzielnie synów, którzy nie
                      sprawiają oni żadnych kłopotów. Po prostu wszystko zależy od tego co to za
                      środowisko, co to za ludzie i dlaczego ta matka jest samotna.

                      Nie można generalizować ani wyciągać pochopnych wniosków.
                      • funstein Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 14:39
                        problemem są kobiety, które nigdy w swoim życiu nie miały kontaktu
                        z rozumem i próbują "wychowywać" dzieci. Fakty są takie, że dzieci
                        bez ojca w domu to sieroty emocjonalne i intelektualne.
                        Żródłem problemów dzieci są matki, które wychowywane są w egoistycznym
                        przeświadczeniu, że ich macica jest najważniejsza
                        a dziecko to przedmiot, który z niej wypadł.

                        Statystyki mówią jednoznacznie, że samotna (czytaj: bezsensowna)
                        matka to takie samo nieszczęście dla dziecka jak dom dziecka.

                  • rarely efektem wychowania bez ojca 02.03.09, 15:47
                    sa kobiety twojego typu z zburzona kobiecoscia oraz wrogoscia do mezczyzn ktora
                    bierze sie z odrzucenia i brzydze sie toba i ci wspolczuje
                • pomdetersote Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 16:00

                  > cały czas słychać tylko żadnego alkoholu

                  Nikt tak nie twierdzi.

                  Swoje poglądy podnosisz do prawdy ogólnie obowiązującej.
                  Podstawowy błąd metodologiczny.

                  ______________________
                  Dlaczego słonie mają czerwone oczy?
                  Aby mogły się ukryc w jarzębinie.
                  A widział ktos kiedykolwiek słonia w jarzębinie?
                  Nie, bo się tak dobrze ukrywają.
        • athroposs Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 15:26
          Wybacz, Ciebie się nie da czytać...
          Ciekawy wątek, ale wnioski wysnuwasz kosmiczne...
          Skąd bierzesz te poglądy ??
      • barwaldi Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 13:22
        Teraz mam 58 lat. Wychowałem się bez ojca. Zostawił rodzinę. Nie
        znam go. Wychowałem się z Mamą i 3 lata starszą Siostrą. Moim
        wzorcem mężczyzny był Dziadek. Nie jestem psychopatą. A jaki jestem.
        Chyba mam sporo cech kobiecych. Jestem bardzo delikatny w stosunku
        do innych, ogromnie opiekuńczy, troskliwy. Umiem i lubie okazywać
        pozytuwne uczucia, mówić o nich. Jestem ciepły, serdeczny, bardziej
        niż moja obecna żona. Uważam, że nawet jeśli jestem
        nieco "zniewieściały" to nie jest złe. Ludzie lgną do mnie, czują
        sie przy mnie bezpiecznie. Mnie przeszkadza niski
        poziom "wzruszalności" Często z byle powodu, łzy cisną mi się do
        oczu, a przecież chłopaki nie płaczą.
        • z.czaka Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 16:01
          > Jestem bardzo delikatny w stosunku do innych, ogromnie opiekuńczy, troskliwy
          (...). Jestem ciepły, serdeczny (...)

          I b. skromny.
          • theptasiek Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 21:11
            Cóż, moim zdaniem fałszywa skromność jest gorsza od wychwalania swoich cech. Sam jestem podobny i nie widzę przeszkód w, może nie wychwalaniu tego na lewo i prawo, ale powiedzeniu prawdy o sobie.
    • constelacja Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 17:14
      Ja borykam się z takim problemem, wychowuję syna sama... niestety jakbym się nie
      starała... to i tak nie zastąpię faceta...
      Widzę jak bardzo brak mu męskich rozmów, męskiego wzorca i tej ojcowskiej miłości...
      • kawitator Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 18:13
        Widzę jak bardzo brak mu męskich rozmów, męskiego wzorca i tej ojcowskiej " szprstkiej " ;-)) miłości...

        Nie znaczy, że nie ma nikogo kto w razie nieobecności ojca nie może go zastąpić w kreowaniu wzorca męskości- wujek, dziadek, sąsiad, trener sportowy czy instruktor harcerski Poszuka sobie i znajdzie :-)

        Problem leży w tym, że zupełnie inna jest rola ojca a zupełnie inna rola matki w procesie wychowania
        Nie będę tu odkrywał ameryki a przytoczę według mnie powszechnie znane poglądy psychologii wychowawczej Takie wielkie uproszczenie
        Rolą matki jest zapewnić dzieciom miłość i opiekę Matka kocha swoje dziecko niezależnie od tego co to dziecko robi i czym się zasłuży Kocha grzecznego chłopczyka i bandytę
        Stworzenie takiej bezpiecznej przystani domu w którym jesteśmy zawsze bezwzględnie akceptowani to rola matki
        Ojciec reprezentuje świat zewnętrzny Na miłość ojca trzeba zasłużyć Ociec stawia wymagania i konsekwentnie je egzekwuje
        Dlatego jak synuś staje się nastolatkiem mama nie ma mocy ani siły woli aby w sposób męski stawiać wymagania i je egzekwować Dokładniej niewielu matkom udaje się coś takiego Jak wychodzi z domu i na zewnątrz nikt się nim nie zachwyca za to ze jest, reaguje frustracją i agresją ucieka w narkotyki. Efekty widzimy na ulicach i czytamy w postach takich jak powyżej
        Samotny ojciec tez ma trudności takie jak by z drugiej strony Wychowywane przez niego dzieci choć zorganizowane i dobrze sobie dające radę w społeczeństwie mają jednak pewne braki emocjonalne.
        Temat rzeka a to co napisałem to maksymalne możliwe uproszczenie
        Biorąc pod uwagę takie podstawowe trudności psychologiczne dla matki w samotnym wychowaniu dzieci z tym bardziej poważam te którym się ta karkołomna sztuka udaje.
        • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 18:26
          A zdajesz sobie sprawę z tego, że to są jakieś stereotypowe freudowskie bzdury,
          które nigdy nie zostały udowodnione. Chociażby dlatego, że w rzeczywistości
          takie książkowe rodziny nie istnieją. Przez wieki wieków ludzie byli zmuszeni,
          do życia w rodzinach to i sobie jakieś pseudonaukowe wytłumaczenia tego stanu
          wymyślali.
          • set.me.free Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 18:41
            O co ci chodzi Berta? Kawitator uzasadnia i to sensownie, a ty na
            siłę chcesz zbić argumenty. Coś o freudowskich bzdurach....? Ej, nie
            przesadzaj ;-)
            Kawitator - masz rację, że jeżeli nie ma ojca (nieważne czy
            fizycznie, czy psychicznie), to trzeba wskazywać mentorów spoza domu.
            Dla młodego chłopaka najlepiej związanego ze sportem, rekreacją.
            • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 19:09
              Obydwoje jedziecie jakimiś stereotypami. Człowiek to nie jest bezwolna istota,
              którą można sobie wychować i zrobić z niej co się komu podoba. Jakby tak było,
              to ludzie z drzew by jeszcze nie zeszli, bo nie mieli wzorców chodzenia po ziemi
              tylko same wzorce skakania po gałęziach.

              Jedna rzecz jest pewna. Dzieci i młodzież to skrajni konformiści. A wzorce
              czerpią nie z tego co się w domu dzieje tylko tego co się dzieje wśród
              rówieśników i to rówieśnicy są największymi autorytetami. Żadne wychowanie i
              wzorce ojcowskie nie pomogą, jak dzieciak będzie obracał się z zdemoralizowanym
              środowisku. Jak ktoś chce żeby dzieciak się uczył i zajmował sportem to jedynym
              wyjściem jest przeprowadzić się na osiedle, które jest zamieszkałe przez
              młodzież wyznającą te wartości. Bo wtedy albo zostanie outsiderem albo się
              dostosuje albo będzie szukał znajomych na drugim końcu miasta, którzy
              najprawdopodobniej nie będą się chcieli zadawać z obcym. Ale nawet to o niczym
              nie przesądza, bo genów nikomu się nie zmieni. Najwyżej nie będzie miał okazji
              do rozwinięcia wszystkich swoich cech przedwcześnie. ;)
              • kawitator Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 19:24
                Nie widzę związku z Freudem twórcą psychoanalizy Co więcej nie słyszałem o absolutnym skompromitowaniu Freuda jako takiego i jego poglądów jako psychologa lekarza czy filozofa To jeden z szeregu myślicieli który wzorując się na poprzednikach dołożył kilka cegiełek rożnej wartości do ich wiedzy stając się potem takim samym poprzednikiem dla młodszych dalej rozwijających filozofie psychologie czy medycynę bo na tych polach działał

                Sam dotarłem do niego zaczynając od psychologii religii która bardziej mnie interesuje jak psychologia rozwojowa Pierwszym z historycznych filozofów z którego pracami się zetknąłem był Jung Od niego cofnąłem się do do Freuda dalej do Schopenhauera i Nietzschego od których Freud podebrał większość swoich pojęć i pomysłów Nie słyszałem aby ci dawaj ostatni byli skompromitowani ;-))) a przecież to są protoplaści Freuda który szeroko bazował na ich pracach.
                Co do kompromitacji Freuda muszę odpowiedzieć słowami Marka Twaina
                który napisał - Reports of my death have been greatly exaggerated.
                Z Freudowskim pozdrowieniem z głębin marzeń sennych. ;-))
              • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 21:37
                bertrada napisała:

                > Obydwoje jedziecie jakimiś stereotypami. Człowiek to nie jest bezwolna istota,
                > którą można sobie wychować i zrobić z niej co się komu podoba.

                czytasz co piszesz? Dorosłym ludziom można zrobić niezłe pranie mózgu a co
                dopiera uksztatować dziecko
                • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 21:48
                  Wiem co czytam. Nie mówimy tutaj o patologiach typu pranie mózgu, bo na dobrą
                  sprawę nie da się tego zrobić w warunkach domowych. Człowiek ma swoje geny i
                  całą masę wrodzonych cech, których zmienić się nie da. Można przemocą albo
                  manipulacją kogoś do czegoś zmusić (i tak w bardzo ograniczonym zakresie), ale w
                  momencie kiedy czynnik przymusu pada, to delikwent zaczyna zachowywać się po
                  swojemu. W przeciwnym wypadku ludzie w ogóle nie byliby w stanie przystosować
                  się do jakichkolwiek zmian.
                  • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 22:10
                    Wychowanie dziecka to kształtowanie go od podstaw, geny nie decydują o wszystkim
                    Ciekawe dlaczego tworzy się coraz więcej rodzinnych domo dziecka? Dlatego bo od
                    rodziców, opiekunów dziecko czerpie pewne wzorce i uczy się jak istnieć w
                    społeczności. dziecko alkoholika nie musi zostać alkoholikiem
                    • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 22:31
                      Bo w rodzinnych domach dziecka dziecko ma nieco lepsze warunki rozwoju niż w
                      państwowych. Mam na myśli poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, które są
                      niezbędnie, do tego, żeby w ogóle mu się prawidłowo mózg wykształcił. W
                      warunkach przewlekłego stresu jakiemu są poddawane dzieci w domach dziecka i
                      patologicznych rodzinach, nie ma najmniejszej szansy na to żeby się czegokolwiek
                      nauczyć czy nawiązać jakiekolwiek prawidłowe relacje z drugą osobą. Dlatego te
                      dzieci, nawet jak dorosną to pozostają często na etapie zwierzątek, które cały
                      czas muszą walczyć o przetrwanie, nawet jak nie trzeba.

                      A dziecko alkoholika nie musi zostać alkoholikiem, ale jak odziedziczy w genach
                      skłonność do alkoholizmu i towarzyskiego trybu życia, albo alkoholizmu i
                      zaburzeń lękowo-depresyjnych to nie ma bata. I podobnie jest z wszystkimi
                      cechami. Nie da się z matematyka zrobić humanisty, z choleryka stoika, z
                      samotnika duszy towarzystwa, z mola książkowego imprezowicza, z geja
                      heteroseksualisty, z bałaganiarza pedanta itp.

                      I nie przeceniałabym roli ojca i pełnej rodziny. W dawnych czasach, kiedy było
                      dużo wojen, to wielu chłopców nie miało ojców i nic się nie działo.
                      • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 22:33
                        więc jednak to rodzina bądź jej namiastka jest wazna w zyciu dziecka
                        • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:28
                          Tylko, że nie jest istotne kim konkretnie jest osoba, z którą dziecko nawiąże
                          kontakt i która da mu to poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. I nie ma
                          znaczenia też płeć tej osoby. Może tylko tyle, że im więcej osób angażuje się w
                          opiekę nad dzieckiem, tym większe poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa ono ma.
                          Bo logiczne jest, że nawet jak jednej coś się stanie to zawsze pozostaną inni.

                          A jak dziecko ma tylko matkę, to faktycznie może mieć jakieś większe lęki
                          separacyjne, które mogą przerodzić się później np w skłonność do uzależnienia
                          się od tej osoby albo do przedwczesnego brania losu w swoje ręce. Ale to są
                          tylko moje spekulacje, nie poparte żadnymi badaniami. ;)
            • krawiec6661 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 18:38
              Przypuszczam, że chodziło bardziej o to, że psychologowie pisują swiaty i osoby
              "wirtualne", jak w tym kawale o "koniu wyścigowym w próżni". Można sie tym
              wspierać, ale bazować nie warto. Każdy przypadek w realnym życiu jest inny, może
              dzieciak jest komputerowcem albo molem książkowym, i mentor związany z rekreacją
              czy sportem oprócz tego, że mu nie przypasuje, to jeszcze zaszkodzi. Moim
              zdaniem starsi kumple dobrze nadają się na zastępowanie roli ojca. Mogą nauczyć
              młodszego trochę "męstwa", walnąć coś z grubej rury, przyłożyć jeśli zachwoanie
              młodszego kolegi wychodzi poza normy... Polecam raczej takie rozwiązanie. Trzeba
              tylko upewnić się, że dzieciak ma wartościowych przyjaciół, którzy mogą czegoś
              nauczyć, różnica wiekowa kilku lat zwiększa to prawdopodobienstwo.
          • theptasiek Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 21:12
            Może i stereotypowe ale jednak sam potrafię odnieść wypowiedź do swojej sytuacji. Stereotypy się z czegoś jednak biorą, jak z bajkami: istnieje w nich jakieś ziarno prawdy:)
        • constelacja Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 20:18
          ... widzisz problem polega na tym, ze mimo starań, mimo pozornie dobrych
          efektów nigdy nie będzie tak jak powinno być...
          i to nie tylko w sytuacji takiej jak moja ( ojciec mojego syna nie żyje ,
          dziadkowie również)
          ... dziecko powinno obserwować normalne relacje rodzinne, żeby móc przenosić
          dobre wzorce na swoje dorosłe życie... w jakiś sposób powinien zapoznawać się z
          rolą męża i ojca...
          • kawitator Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 20:51
            ... widzisz problem polega na tym, ze mimo starań, mimo pozornie dobrych
            efektów nigdy nie będzie tak jak powinno być...
            i to nie tylko w sytuacji takiej jak moja ( ojciec mojego syna nie żyje, dziadkowie również)
            Ociec który nie żyje jest w dalszym ciągu obecny w życiu swojego syna Może jest zbyt wyidealizowany ale jest. Szczególnie jak matka przekazał dobrą opinie o ojcu lub gdy syn go pamięta
            W procesie dojrzewania chłopka potrzebny jest męski wzór taki na co dzień. Natomiast w pewnym momencie syn musi się zmierzyć z ojcem lub jego wzorem Musi go pokonać Być w czymś lepszym Zasłużyć na podziw jako facet. Tu nie może być udawania to musi być prawdziwe i jest trudne Wiem bo byłem po jednej i drugiej stronie To taki symboliczny sposób pasowania na faceta po którym jak równy z równym mogą pójść do baru na wódkę lub w twoim przypadku może na grób ojca i powiedzieć cześć stary. Jeżeli nie znajdzie kogoś innego a ojciec jest dla niego ważny to zostaniesz arbitrem Ty będziesz decydować czy już zasłużył i jak powiesz- no jesteś dobry ociec byłby dumny to musisz być pewna ze co najmniej trzykrotnie na to zasłużył. Żadnego pobłażania bo spalisz.
            dziecko powinno obserwować normalne relacje rodzinne, żeby móc przenosić
            dobre wzorce na swoje dorosłe życie... w jakiś sposób powinien zapoznawać się z
            rolą męża i ojca.

            Masz rację ale to nie jest determinanta Może nauczyć się tego od ciebie bowiem prawdziwy problem byłby gdybyś przedstawiała zły obraz ojca jak większość kobitek po rozwodach. Zawsze możesz powoływać się na jego autorytet i pełnić jego rolę To trudne ale nie niemożliwe dasz radę. ;-) jeżeli nie będziesz zbyt opiekuńcza
            • constelacja Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 21:39
              Niezwykle trudno jest łączyć rolę matki i ojca ! W zasadzie (dla mnie) jest to
              niemożliwe! pewnie ma na to wpływ moja konstrukcja psychiczna , z natury jestem
              łagodna i pełna miłości , podwójnie wobec własnego dziecka... Ba , mówię
              podwójnie ale pewnie po tysiąckroć... Widzisz czasami wydaje mi się, ze
              chciałabym schować mojego synka w kieszeń i wiedzieć wszystko, co czuje, co
              myśli, co robi... Wiem, że to złe ... dlatego tak bardzo kłócę się ze sobą.
              Wiem, ze wychowuję syna dla świata, dla niego samego a nie dla siebie.. wiem, ze
              rola matki jest ograniczona, wiem, ze musi puścić dłoń swojego dziecka i
              pozwolić mu iść w świat.. wiem, ze już za chwilę będę mogła tylko z boku
              obserwować jego poczynania, służyć radą tylko wtedy, gdy o to poprosi...
              ... Mimo całej swojej łagodności jestem konsekwentna...wymagam w granicach
              wyznaczanych przez okoliczności , wiek i możliwości mojego syna... Chcę, żeby
              rozwijał skrzydła, żeby umiał marzyć, żeby wyznaczał sobie cele (sam!) i umiał
              do nich dążyć...
              Staram się...
          • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 21:30
            Nie chcę się czepiać, ale w obecnych czasach nie ma czegoś takiego jak kobiece i
            męskie role. Jest równouprawnienie i równy podział obowiązków. Syn, żeby się
            wściekł i nauczył na rzęsach chodzić, to nigdy nie będzie żył w takim świecie
            jak ojciec i żadne wzorce na nic mu się nie przydadzą, bo i tak będzie musiał
            wypracować własne. Może się zdarzyć np, że żona pójdzie do pracy a on zostanie
            na urlopie tacierzyńskim i będzie musiał czerpać wzorce z matki a nie ojca,
            który nigdy nie skalał się zmianą pieluchy.
            • vuh_popol Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 01.03.09, 00:18
              a cóż to, faceci zaczęli dzieci rodzić ? chyba coś przegapiłem!

              a "jest" to, co sobie dana para osobników między sobą ustali.
              nie to co się komuś wydaje.
      • tylna.szyba Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 01.03.09, 07:55
        Ile lat ma twoj syn? Moj jest jeszcze maly ale jego tata odwiedza go
        co weekend...mam nadzieje, ze to wystarczy.
    • krecilapka Kiedys to mialo znaczenie 28.02.09, 19:20
      Brak ojca oznaczal, ze nie mozna wpie... wylapac. Juz w podstawowce matka sie robila na to za slaba.
      Teraz to nie ma znaczenia bo i tak bachorow sie nie leje wiec brak starego nie doskwiera. No i zreszta jakie wzorce ma dzisiaj ojciec sprzedawac? Kasowania -jpgow po skorzystaniu z internetu???
      • kawitator Re: Kiedys to mialo znaczenie 28.02.09, 19:30
        O kreciłapka wychowywana przez samotna matke ?
        Lub miała metro-tausia też wychowanka samotnej matki ?
        Będę taki schematyczny i szowinistyczny ale mam rację Nieprawdaż ?
        Jesteś świetnym materiałem na modliszke
        • markac28 Re: Kiedys to mialo znaczenie 28.02.09, 20:55
          W niektórych przypadkach brak ojca jest błogosławieństwem. Sama
          wychowuję od niedawna dwoje dzieci i wreszcie czuję, że zaczynam żyć
          normalnie. Moje małżeństwo był to toksyczny związek, nikomu nie
          życzę, by coś takiego przeżył, ale udało mi się uwolnić od gada
          (czyt. męża) po 8 latach tej "sielanki".
          Mąż i tak od początku nie brał udziału w wychowaniu dzieci, więc
          nikt za nim płakał nie będzie. Lepiej nie mieć ojca niż mieć ojca
          pijaka, ćpuna itp. Jestem przekonana, że sama lepiej wychowam dzieci
          niż z nim, zresztą to nie był ostatni samiec na ziemi, żeby popadać
          w czarną rozpacz.
          • amira43 Re: Kiedys to mialo znaczenie 28.02.09, 21:08
            w koncu,pozytywne myslenie;-)
          • theptasiek Re: Kiedys to mialo znaczenie 02.03.09, 22:26
            100% racji:) Jak ktoś się nie przykłada to nie ma sensu, dzieci widzą że rodzice
            się męczą, one nie są takie głupiutkie jak nam się wydaje:)
    • amira43 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 20:58
      z ojcem ,czy bez,moze byc tak samo"strasznie":-)
      pomijajac kwestie freudowskie,statystyki,obiegowe opinie,stwierdzam,ze mozna
      wychowac fajnego faceta.
      problem polega na tym,iz wiekszosc kobiet,udowadnia dziecku ze tata był
      potworem,ona idealna.
      nie chce mi sie rozpisywac,bo poemat pedagogiczny mogłby powstac:-DDD
      najwazniejsze jest pozytywne myslnie,rozmowy o zyciu ,a nie o przeszłosci
      zwiazku rodzicow,przyswajanie potrzeb dziecka,duze poczucie humoru i wyrosnie
      normalny,kochajacy ,czuły,czasem zabawny facet:-)
      • kawitator Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 21:15
        najwazniejsze jest pozytywne myslnie,rozmowy o zyciu ,a nie o przeszłosci
        > zwiazku rodzicow,przyswajanie potrzeb dziecka,duze poczucie humoru i wyrosnie
        > normalny,kochajacy ,czuły,czasem zabawny facet:-)

        Gromkie brawa i czapka z glowy ;-))
        • amira43 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 21:20
          tadam,czy juz jestem "gwiazda";-)))
          biegne,jakies stosownego rozowego ubranka,w szafie poszukac:-DDDD
    • tarantinka Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 22:10
      tak z moich obserwacji to nadopiekuńcza i dominująca matka i
      nieobecny ojcie daje dopiero murowany efekt patologi ;). I tu bym
      się zgodziła jesli kobieta ma takie cechy i samotnie wychowuje +
      kłopoty finansowe to brak ojca jeszcze to pogłębi. Jelsi kobieta ma
      takie cechy ale ojciec jest na tyle silną osobowością ze je
      neutralizuje to dzieciak ma jakąs tam równowagę. To tak na szybko, a
      temat bardzo bardzo ciekawy. Inna rzecz ze w rodzinie moze byc tyle
      konfiguracji czy to pełnej czy nie pełnej i tyle czynników
      srodowiskowych, że takie uogolnienia przyczyna - brak ojca - skutek
      problemy emocjonalne jest nadużyciem.
    • wisia78 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:06
      Wszyscy faceci wychowani bez ojca, ktorych znam, to maminsynki.
      Faceci bardzo zwiazani z matka, co wydaje sie normalne, cale yzie
      tylko we dwoje. Brakowalo im chyba meskich wzorcow i trudno im sie
      odnalezc w roli partnera dojrzalej kobiety.
      Caly czas czuja sie odpowiedzialni za matke i sa na kazde jej
      skinienie. Matka zawsze dla nich jest najwazniejsza.
      • amira43 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:12
        o przepraszam,moj syn ma aktualnie 3 "panienki" na stanie,nie wydaje mi sie,aby
        był "mamisynkiem";-D
        • wisia78 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:15
          Jak ma 3 na stanie :) to wspolczuje kazdej z nich...
          • amira43 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:21
            a ja ,nie:-DDD
            ciesze sie,ze potrafi bawic sie zyciem,nie ma "obciazen" i jest uwielbiany przez
            kolezanki;-)
            • wisia78 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:34
              No wlasnie bawi sie :) ale, czy bedzie potrafił stworzyc dojrzaly,
              zdrowy zwiazek z kobieta, ale jedna?
              Tylko pytanie - ile syn ma lat? Bo jak młody chlopak wchodzacy w
              doroslosc, to ok, normalny etap w zyciu faceta, ci z pełnych rodzin
              tez tak maja, choc niektórym zostaje ;-)
              • amira43 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:49
                na dojrzały zwiazek, ma jeszcze czas:-)
                mnie tez ,to bawi...poniewaz one wiedza o sobie,jak rowniez ,ze jest w jakis
                sposob nimi zainteresowany...osobno;DDDD
                wisia,nie tragizujmy,młodosc ma swoje prawa,zdaje sobie sprawe,ze kobiety w jego
                zyciu,beda porownywane za mna....nie moge sie doczekac,mojej kopii:-DDD
                zmykam,pa!pa!
                • wisia78 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:51
                  Ja nie tragizuje :) Przeciez napisalam,ze jak jest mlody, to ok :-)
                  • amira43 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:54
                    ok,wisia znikam;-)
                    moze cos "wychowawczego" mi sie przysni,zreferuje o poranku...:-)
        • tarantinka Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:41
          facet, którego wychowywały kobiety doskonale umie owinać je wokół
          palca, umie z nimi rozmawaic, wie co sprawia im przyjemnosć, potrafi
          słuchac damskich, nudnych opowiesci jest empatyczny i wyczulony na
          damskie humory itp. No i kobitki go uwielbiają. Znam kilku takich,
          niestety nie mają zielonego pojecia jak zachowac się w sytuacjach
          konfliktu, spięć, kryzysu.
          • amira43 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 28.02.09, 23:51
            moj ma,wykonuje telefon do "przyjaciela";-)
            dobranoc:-D
    • julka1800 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 01.03.09, 23:29
      Ogólnie: wychowanie bez rodzica odbija sie na dziecku. Czy brak ojca
      bardziej na synu? Tego nie wiem, moge tylko powiedzieć, ze moj Ex
      maz wychowywal sie bez ojca. Skutkiem zlych stosunkow z ojcem nie
      pojechal na jego pogrzeb, nigdy nie odwiedzil jego grobu,
      jednoczesnie byl bardzo ale to bardzo zwiazany z matka.
      Niestety (moge sobie pozwolic na zlosliwosc?) nie wyniosl z tej
      lekcji zadnej nauczki - sam zostawil swojego syna, kontakty ich sa
      sporadyczne.
    • jurek.powiatowy Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 12:31
      Dla małego dziecka, ojciec to socjalizacyjny wzorzec. To ojciec uczy małego
      chłopca, ról jakie powinien spełniać mężczyzna. To ojciec powinien być tym,
      który nauczy syna jak trzymać maszynkę do golenia.
      Jacy są chłopcy wychowywani przez samotne matki? No cóż, nierzadko infantylni,
      słabi i emocjonalnie bezbronni. Rzadko kiedy kobieta która go poślubi, będzie
      miała w nim oparcie. Bo tak naprawdę to On będzie kochał tylko swoją matkę.
      • amira43 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 13:14
        chyba troche demonizujesz;-)
        przepraszam czy sadzisz ze samotne matki,to jednczesnie samotne kobiety,odciete
        od rzeczywistosci?
        nie maja obok tatusia synka,ale pojawiaja sie inni mezczyzni,z ktorymi nie tylko
        , uprawia sie "dziki seks"...czasem odezwa sie ludzkim głosem i
        zaineresuja,zyciem młodego człowieczka:-)
        • jurek.powiatowy Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 13:42
          amira43,
          Wystarczy przejrzeć najnowsze badania, mówią one wyraźnie, że chłopcy z rodzin
          zrekonstruowanych są nawet gorzej przystosowani do życia, niż Ci którzy byli
          wychowywani przez samotne matki.
          Owszem trochę uogólniłem, bo są wyjątki, ale tendencja jest taka a nie inna.
          • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 15:10
            Ale Jurku, przecież mało kto tak na własne życzenie funduje dziecku takie a nie
            inne dzieciństwo, z rodzin pełnych też wychodzą przestępcy czy generalnie źli,
            nieporadni ludzie. Tylko wydaje mi się, że matki samotnie wychowujące dziecko
            mają świadomość, że muszą większą wagę przykładać do wychowania dziecka i
            odpowiedzialność za to jakim to dziecko będzie człowiekiem spadnie tylko na nie
            • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 16:13
              Nie wiedziałaś, że za rozpad małżeństwa odpowiada tylko i wyłącznie kobieta. To
              ona zabiera dziecku ojca i mężowi rodzinę. I robi to tylko dlatego, że jest złą,
              wredną i złośliwą wiedźmą. A potem wychowuje te dzieci na socjopatów. Wszakże
              wszyscy wiedzą, że lepiej mieć ojca pokroju Ferdka Kiepskiego i pełną rodzinę,
              niż być wychowywanym przez samotna matkę.
              Zresztą popatrz jakie gromy się na moją głowę posypały za odmienną opinię. W
              końcu większość nie może się mylić. ;))
              • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 16:27
                o fuck (stuka się w głowę) zapominałam ;/
          • llollobrygida Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 16:05
            jurek.powiatowy napisał:

            > amira43,
            > Wystarczy przejrzeć najnowsze badania, mówią one wyraźnie, że
            chłopcy z rodzin
            > zrekonstruowanych są nawet gorzej przystosowani do życia, niż Ci
            którzy byli
            > wychowywani przez samotne matki.

            To dalszy ciąg tych psycho-dycho badań wyssanych z palca przez
            kawitatora? :D
            Według najnowszych badań profesorów psychologii pedagogiki i
            socjologii najgorzej wychowani sa chłopcy z rodzin tradycyjnych, z
            silnym, dominującym ojcem.
      • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 14:31
        Dla małego dziecka, ojciec to socjalizacyjny wzorzec. To ojciec uczy małego
        > chłopca, ról jakie powinien spełniać mężczyzna.

        znaczy tych stereotypowych ról?

        To ojciec powinien być tym,
        > który nauczy syna jak trzymać maszynkę do golenia.

        jasne bo matka nie sprosta temu trudnemu zadaniu ;)

        > Jacy są chłopcy wychowywani przez samotne matki? No cóż, nierzadko infantylni,
        > słabi i emocjonalnie bezbronni. Rzadko kiedy kobieta która go poślubi, będzie
        > miała w nim oparcie. Bo tak naprawdę to On będzie kochał tylko swoją matkę.

        tylko że tacy mężczyźni bywają również gdy zostali wychowani przez oboje
        rodziców wiec...
        • jurek.powiatowy Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 14:48
          Lacido,
          Uhm, to tak jakby samotny ojciec sprostał, gdy córka zacznie miesiączkować;-)
          Są pewne wydarzenia w naszym życiu, w których mogą uczestniczyć tylko syn i
          ojciec, jak tylko matka i córka.

          Inna sprawa, to po co wiązać się z nieodpowiednimi facetami? Rozwieść się nim
          pojawią się dzieci i po kłopocie;)
          • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 15:07
            jejku, moja matka nie uczestniczyła w moim pierwszym miesiączkowaniu :) nie
            zwierzałam się jej z kłopotów sercowych a malować tez nauczyłam się sama :)
            Kurcze poczułam się zaniedbana ;)

            Nieistotna jest obecność rodziców tylko to czy oni rzeczywiście spełniają swe
            funkcje. Uważam że matka może nauczyć syna golić się, jeździć na rowerze, kopać
            piłkę (na fachowy mecz to niech w szkole chodzi) Jest masa ojców którzy
            przychodzą z pracy jedzą obiad czytają gazrtę i idą spać i też nie uczą syna
            czegoś konstruktywnego
        • sralimuchibedziewiosna Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 16:03
          lacido napisała:

          > Dla małego dziecka, ojciec to socjalizacyjny wzorzec. To ojciec
          uczy małego
          > > chłopca, ról jakie powinien spełniać mężczyzna.
          >
          > znaczy tych stereotypowych ról?


          tak, dokładnie - facet nie spełniający "stereotypowej roli" to
          zwykła pipa - może i intereseująca dla "kobiet" w wieku gimnazjalno-
          licealnym, ale nie dla kobiet
          • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 16:28
            to jakim cudem w wątku o niemęskich zachowaniach tyle osób udowadniało ze nie ma
            czegoś takiego jak klasyfikacja męskie czy kobiece?
            • sralimuchibedziewiosna Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 20:16
              lacido napisała:

              > to jakim cudem w wątku o niemęskich zachowaniach tyle osób udowadniało ze nie m
              > a
              > czegoś takiego jak klasyfikacja męskie czy kobiece?

              dużo dzieci pisze w internecie
              • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 22:22
                tia tylko wszyscy oskarżają o to innych ;)
      • morekac Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 19:19
        Tak, mój eks stal sie klonem swego tatusia - dominujacego samca.
        Teraz to widac. Nauczyl roli meskiej perfekcyjnie: wymagania bez
        jakiejkolwiek odpowiedzialnosci. Dziekuje za takie wzorce.
    • alabama8 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 12:57
      W rodzinie typowej czyli 2+1 czy 2+2 dziecko nie jest głównym
      domownikiem. Najpierw istnieje relacja matki z ojcem i ich wspólne
      tematy, rozmowy, wspólne wyrko, wspólne życie które od pewnego
      momentu zaczynają dzielić z dzieckiem.
      W rodzinie 1+dziecko ta hierarchia jest już inna. Matka nie pyta
      ojca co na obiad, tylko pyta dziecko. To ono zaczyna być tym drugim
      numerem jeden, oczkiem w głowie. Czy to źle? Chyba nie, po prostu
      inaczej.
      Nie sądzę aby chłopcy wychowani przez matki byli mniej męscy niż ci
      wychowani w "pełnych" rodzinach. Ci z "pełnych" rodzin mają
      zakodowane w głowach już trochę przestarzałe wzorce rodziny: matka-
      służąca w domu, przygotowuje posiłki, pierze, sprząta, prasuje, bo
      mąż/syn pracuje/uczy się itp. Ojciec - musi zarobić na tą komfortową
      rodzinę - więc pracuje od świtu do nocy i wracając do domu siada
      przed kompem lub telewizorem. Czy ma czas dla syna? Może w
      niedzielę.
      W rodzinach rozbitych ciężar obowiązków rozkłada się inaczej. Matka
      pracuje ale musi też znaleźć czas dla dziecka. Dziecko uczy się ale
      musi też znaleźć czas na obowiązki domowe (wyrzucić śmieci i obrać
      ziemniaki). I tak wychowany facet jest o wiele bardziej wartościowy
      niż kolo z pełnej rodziny z wbitymi do głowy przedpotopowymi
      zasadami funkcjonowania rodziny.
      • alabama8 Wzorzec ... 02.03.09, 13:00
        Z resztą słowo "wzorzec" jest tak ogólnikowe że aż śmieszne. Jakie
        są detale dotyczące wego wzorca? Proszę napiszcie mi dokładnie co
        ojciec powinien przekazać synowi w procesie wychowawczym.
      • marek_gazeta Cokolwiek łykasz, kobieto, 02.03.09, 13:05
        odstaw, szkodzi na mózg.
    • marek_gazeta Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 13:03
      Ja się wychowałem bez ojca. Ojciec pił i miał mnie gdzieś - no, przynajmniej do momentu, kiedy zdałem na studia. Psychopatą nie jestem, narkomanem też nie, do końca normalny chyba też nie.

      Ojciec jest dla syna wzorem. Kontakt z ojcem - ewentualnie z innym dorosłym facetem, który chce i może go zastąpić - jest dla chłopaka niezbędny. Ojciec powinien nauczyć syna życia, cokolwiek miałoby to znaczyć, nauczyć go, co oznacza być facetem w życiu i w późniejszych relacjach z kobietami.

      Ja przez całe życie zazdrościłem kolegom, których ojcowie grali z nimi w piłkę, jeździli w góry lub na żagle, pokazywali, jak jest zbudowany silnik samochodu. Cały czas czułem się z tego powodu gorszy. Nie miałem kogo spytać o radę w trudnych sytuacjach życiowych. Te doświadczenia rzutują niestety na mój charakter jako dorosłego faceta oraz na moje osobiste życie. Być może nie musiałbym się rozwodzić, gdybym o życiu wiedział więcej. W każdym razie czuję, że pewne rzeczy ojciec powinien synom wbić do głowy.

      Trochę to żałośnie zabrzmiało - jestem samodzielny, daję sobie radę i biorę odpowiedzialność za swoje życie. Po prostu, patrząc wstecz, pewnych rzeczy mi szkoda.

      W dalszej rodzinie mam kolejnych dwóch, dorosłych już facetów (koło 30-tki), wychowanych przez kobiety. Generalnie, ręce opadają. Niezaradni życiowo, zakompleksieni, wobec kobiet nieśmiali i "bezradni".
      • franek.ganek Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 13:19
        ardzo mądry wpis, mnie również wychowała mama tych samych rzeczy mi
        brakowało matka kocha bezwarunkowo, ojciec powinien pokazywać i
        wprowadzać w świat wymagać i dawać siłę.To prawda że wychowanie
        przez matryjarchat rzutuje na kontakty z kobietami, ale można sobie
        ze wszystkim poradzić i wszystko wyprostować
      • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 14:39
        gorzej jest mieć ojca, który nie spełniłby oczekiwań
        • akodz Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 00:36
          A mieć matkę, która takich oczekiwań nie spełnia, to niby dobrze? Nie epatujmy
          się patologiami, nie o to w tej dyskusji chodzi. Przerzucanie się stereotypami
          chyba też nie ma sensu.
          W zasadzie mógłbym się podpisać pod wypowiedzią @Marka_gazety, w sumie u mnie
          wyglądało to podobnie. Ojca poznałem, kiedy miałem 12 lat, przez parę lat nawet
          jakiś kontakt z nim miałem. W sumie pamiętam go jako sympatycznego faceta, choć
          nie mam pojęcia, jak sprawdziłby się w roli ojca. W sumie nie ma to znaczenia,
          po dwunastu latach nieobecności w moim życiu zwyczajnie był dla mnie obcym -
          choć fajnym - facetem. Pewnych rzeczy zmienić już nie można...
          Przez całe dzieciństwo zazdrościłem kumplom ich ojców, zwłaszcza, kiedy miałem
          już swoje problemy, o których z mamą nie da się pogadać. Do teraz czuję, że w
          sumie czegoś w moim życiu zabrakło. No, pogadałem sobie :-).
          Nie umiem tego lepiej wyrazić, brak mi daru przelewania swoich odczuć na monitor
          kompa. Aha, wykształciłem się, w pierdlu nie siedziałem, żony nie bijam. I nie
          uważam, bym był z tego powodu wyjątkowy.
          • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 00:52
            można mieć rodziców a i tak zazdrościć innym dzieciakom
    • franek.ganek Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 13:11
      wychowałem sie bez ojca, dzieki temu w domu było spokojnie
      normalnie. Nie wiem jak sie żyje z ojcem ale młodemu chłopakowi
      brakuje wzorca męskiego, męskiej przyjaźni, czasem ojca któryby
      wymagał ,wiadomo matka zawsze chyba troche bardziej
      pobłażliwsza.Zycie jednego osobnika meskiego z dwiema kobietami pod
      jednym dachem bywa trudne, chociaz dzieki temu można poznać
      mechanizmy jakimi kierują się kobiety.Zycie bez ojca to też szybsza
      odpowiedzialnosć za siebie i za najbliższych.
      • bezportek Czlowiek wychowany bez ojca. 02.03.09, 15:22
        Za innych nie odpowiadam, nie moj cyrk. Sam sie wprawdzie wychowalem
        bez ojca, przynajmniej od 7 m-ca zycia (mojego), za to w
        tradycyjnej, wysmiewanej i wyszydzanej przez lewusy rodzinie
        wielopokoleniowej, z kompletem dziadkow, wujow, ciotek etc.
        Wylacznie z badan socjobiologii i odrobiny statystyki dowiedzialem
        sie swego czasu, jak ogromna wplyw na dziecko ma nie tyle fizyczna
        obecnosc samca w obejsciu, ale status tegoz samca, nawet
        nieobecnego. W skrocie - statystycznie zaniedbywalne sa roznice
        rozwojowe miedzy dziecmi z rodzin funkcjonalnych, dziecmi wdow i
        rozwodek, a nawet rozwodnikow czy wdowcow. Natomiast w przypadku
        dzieci w patologicznych niby-rodzinach, komunach, sektach, i z
        najwiekszym nasileniem - dzieci samotnych matek "z wyboru",
        utrzymujacych sie z zasilkow, roznica jest uderzajaca. W tym
        srodowisku, zwanym "fabryka bekartow", wskazniki chorob
        dziedzicznych, nabytych urazow i dewiacji rosna kilkakrotnie. Takze,
        czestotliwosc pobic, morderstw, gwaltow (sorry - wspolzycia z
        osobami o specyficznych potrzebach seksualnych) i prawdopodobienstwo
        zakonczenia zycia w celi, potrafia byc trzy, czterokrotnie wyzsze
        niz wsrod normalnych ludzi. Pomijajac miliardowe koszty, zwlaszcza
        pensje urzednikow rozdzielajacych zasilki, eksperyment amerykanskiej
        lewicy, trwajacy od czasow Cartera, przyniosl tylko miliony
        zawodowych bezrobotnych, balast i zrodlo przestepczosci.
        Nadmieniam, ze w badaniach stwierdzono czeste, a czasem bardzo
        czeste kontakty dzieci z mezczyznami, wizytujacymi matki. Tylko
        chyba nie ten rodzaj interakcji ewolucja przewidziala, sterujac homo
        sapiens w strone monogamii. Zachowania typowe dla malpiego stada,
        czy plemienia Yanomamo, okazuja sie malo efektywne w wychowywniu
        dzieci czlowieka.
        • lacido Re: Czlowiek wychowany bez ojca. 02.03.09, 15:41
          bezportek napisał:
          Natomiast w przypadku
          > dzieci w patologicznych niby-rodzinach, komunach, sektach, i z
          > najwiekszym nasileniem - dzieci samotnych matek "z wyboru",
          > utrzymujacych sie z zasilkow, roznica jest uderzajaca. W tym
          > srodowisku, zwanym "fabryka bekartow", wskazniki chorob
          > dziedzicznych, nabytych urazow i dewiacji rosna kilkakrotnie.

          coś genetyką jesteś na bakier, znaczy że w innych rodzinach tych "matek
          samotnych niepatologicznie" choroby dziedziczne nie są dziedziczne?
    • leew1 wychowałem się bez ojca 02.03.09, 13:58
      i nigdy mi go nie brakowało. Moja matka nie miała kompleksów z tego powodu, a ja
      nigdy nie miałem potrzeby "przytulania" się do mężczyzny- zawsze wolałem
      kobiety:). teraz mam dwoje dzieci i drażni mnie,że mój syn jest za mało
      samodzielny. pewnie jestem nadopiekuńczym ojcem, który wyręcza dziecko we
      wszystkich cięższych pracach. nawet często myję mu auto, chociaż skończył 20
      lat. ja nie mając pomocy ojca, już w wieku 13 lat potrafiłem wszystko zrobić
      przy swoim motorowerze, a mój syn ciągle liczy na mnie.
      • jurek.powiatowy Re: wychowałem się bez ojca 02.03.09, 14:46
        leew napisał: "wychowałem się bez ojca"

        (przytulam)
        • llollobrygida Re: wychowałem się bez ojca 02.03.09, 16:13
          Powiatowy, przez kogo zostałeś wychowany? Masz chory stosunek do
          kobiet, nie radzisz sobie w kontaktach damsko-męskich.
          Weź na odwagę i napisz szczerze, jak to u ciebie w domu było.
          Podobnie funstein, też chory na nienawiść do kobiet - skąd się u was
          wzięła? Od dominującego ojca?
    • zlotyswit Wzorce 02.03.09, 17:08
      Wybaczcie ale jeśli chodzi o wzorce rodziców to lepiej nie mieć ich żadnych niż
      mieć je gó...ane.
      Nie chodzi o to ile jest rodziców 1 czy 10 tylko jacy oni są, jeden rodzic może
      stanowić wartość większą niż dwoje rodziców. taką mam opinię.
      Wychowałem się bez ojca i jestem pełen podziwu dla swojej matki bo wychowała
      samotnie trójkę synów. Myślę że, w miarę możliwości, dobrze choć nie bezbłędnie.
      Wzorce objawiają się przez pewien automatyzm w zachowaniu a braki tych wzorców
      można zastąpić samodyscypliną albo obserwacją świata, kto powiedział że golić
      musi mnie nauczyć ojciec a nie np wujek ?;>
      No i właśnie rodzina sama w sobie jest ważną wartością która często jest nie do
      przecenienia jeśli chodzi o "łatanie" takich "dziur" po ojcach.
      Wujostwo moje jest ogólnie silnie fizycznie i psychicznie. Jeden z nich ma do
      tego smykałkę do wszystkiego i jest pracoholikiem a wychował sobie dwa leniwe
      dzieciaki bez ambicji i przyszłości. Drugi ma stosunek zdystansowany do
      wszystkiego ale o syna tak dba że zrobił z niego zahukanego jogurtopijcę i
      batonożercę za to ma ciąg do wiedzy choć. O sobie powiem tyle że też (b.) daleko
      mi do ideału, ale zaczynam widzieć plusy w tym że wiele rzeczy musiałem sam w
      domu robić i nigdy w życiu nie wyręczył bym się matką w robieniu rzeczy które
      mogę robić sam np proste posiłki czy sprzątanie.
      Konkluzja: nie ma reguły myślę że niektórym przydała by się taka szkoła życia -
      nie tylko bez ojca ale i w ogóle bez rodziców ;)
    • romb_mantyk Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 19:25

      Nie chce mi sie czytac wszystkich odpowiedzi, wiec tylko przejzalem
      czesc

      Ja wychowywalem sie bez ojca - nie mialem problemow z prawem,
      skonczylem studia, zrobilem doktorat. Gorzej z relacjami z ludzmi tu
      faktycznie szczegolnie jesli chodzi o zwiazki szlo kiepsko ale praca
      nad soba pozwala sporo nadrobic.

      Brak wzorca ojca napewno na mnie dobrze nie wplynal ale czy gorzej
      niz spora czesc ojcow wprowadzajacych patologie do rodzin ma lepszy
      wplyw ?
    • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d pokaz cycki a nie pie... 02.03.09, 19:26
    • john1 Rodzina bez ojca, to jak dom bez dachu. 02.03.09, 19:28
      jak w tytule / chin /
    • inglorious.bastard Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 20:51
      Ja również wychowywałem się bez ojca.
      Psychopatą/maminsynkiem/łajdakiem nie jestem, ale brak ojca był dotkliwy. Dużo
      rzeczy musiałem opanować sam, szczególnie w codziennych relacjach międzyludzkich.

      Gdzieś czytałem, że osoby które wychowały się bez ojca mają problemy w relacjach
      z dorosłymi ludźmi. Myślę, że coś w tym jest.

      No i do dzisiaj nie umiem np. naprawić gniazdka, albo zrobić cokolwiek w
      samochodzie. Bo niby skąd?

      • sikh_dajw Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 21:19
        Samotna matka MOŻE, ale NIE MUSI nie poradzić sobie z wychowaniem dziecka, nie
        chodzi nawet tylko o syna, ale i o córkę. Na UW w Instytucie Profilaktyki
        Społecznej i Resocjalizacji przeprowadzono badania, które wykazały, że
        największy problem to nie brak rodzica, ale w ogóle dysfunkcyjne rodziny, w
        których wychowują się nieletni; są biedne, dotknięte alkoholizmem jednego bądź
        obojga rodziców. Takie środowiska są problemowe, naznaczone patologią; wyjątkiem
        są rodziny nieletnich, o których można powiedzieć, że są wychowawczo pozytywne.
        Są to osoby o nieprawidłowo rozwijającej się osobowości, osoby z upośledzeniem
        umysłowym w stopniu lekkim lub na pograniczu normy, osoby charakteryzowane jako
        wykazujące znaczny stopień demoralizacji.
        Ja wychowałem się w pełnej rodzinie, ale do pewnego czasu nie miałem dobrego
        kontaktu z ojcem, właściwie uczyłem się wszystkiego od rówieśników czy starszych
        kuzynów. I chyba jednak odczuwam pewien dyskomfort w relacjach z dorosłymi, o
        czym mówili przedmówcy.
        Nie zgodzę się jednak, że jest zapisane w genach to, czy ktoś będzie dobrym czy
        złym człowiekiem. Lombroso ze sto lat temu z kawałkiem twierdził, że jak ktoś
        jest leworęczny, ma wysokie czoło i silnie zarysowaną szczękę, to jest idealnym
        kandydatem na przestępcę... Kluczem jest środowisko wychowawcze, a co najwyżej
        ktoś może mieć schorzenie umysłowe, a nie "zły gen"...
      • lemoniada83 Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 21:19
        mezczyzni wychowani bez ojca - temat powiniem brzniec: mezczyzni wychowani bez
        ojca, ale przez duuuuuuze "O".
        co z tego ze ojciec jest w rodzinie jak nic w nia nie wklada, nie dajac tym
        samym przykladu. ja wychowywalam sie z takim wlasnie ojcem, co to byl, ale niby
        po co?mieszkal z nami, z matka prawie w ogole nie rozmawial...
        mnie i brata to kocha, ale co z tego ze byl ojciec jak nie bylo milosci miedzy
        nim a moja mama. a moral z tego taki, ze ze obecnie ani ja ani moj brat nie
        potrafimy zbudowac zadnego zwiazku z innymi, po prostu nie mielismy zadnych
        wzorcow, ciagle tylko wieczne milczenie w domu, glupie docinki.
        nie wazne jest wiec czy ojciec jest czy go nie ma wazne zeby byl prawdziwym
        mezczyzna i dawal ku temu innym dowody.
      • tygrysio_misio Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 23:43
        wiez..znam wielu ojcow i synow wychowywanych bez ojca... naprawde niewielu
        potrafi naprawic gniazdko

        moj potrafi..ja mu zawsze pomagalam..ale co z tego? ;] a tak chcialabym znac sie
        na elektryce..nawet postanowilam,ze w nastepnym zyciu bede to studiowac;]
        • tygrysio_misio Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 23:57
          mialo byc "przez ojca" a nie bez....
        • tylna.szyba Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 08:59
          Ale co wy z tym gniazdkiem? Czy naprawienie gniazdka to wyznacznik
          meskosci w Polsce?
          • tygrysio_misio Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 22:11
            nie...ale duzy wyznacznik zaradnosci ;]

            przyjelo sie,ze kobieta kobieca to cherlawa sierotka...a mezczyzna meski to
            zlota raczka, silny ale wrazliwy ;]

            jednat praktyka czesto pokazuje co innego... i zaden z tych niezaradnych nie
            narzeka,ze zona za nich naprawia wszytsko
      • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 02.03.09, 23:50
        żaden ze znanych mi mężczyzn (oprócz mojego ojca) nie potrafi naprawić gniazdka
        a większość z nich ma ojców ;)
        • akodz Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 00:47
          lacido napisała:

          > żaden ze znanych mi mężczyzn (oprócz mojego ojca) nie potrafi naprawić gniazdka
          > a większość z nich ma ojców ;)

          Ojców mają wszyscy mężczyźni, klonowanie nie poczyniło jeszcze aż takich
          postępów :-). Ty piszesz o "dwuleworęczności", a to niezależne od modelu
          rodziny. Do takich czynności naprawdę nie trzeba wielkiego talentu manualnego.
          Moja żona umie naprawić gniazdko, żelazko i nie boi się kontaktu z elektryką. I
          za jakiś wyjątek jej nie uważam :-).
          Tak odbiegając od tematu, zawsze mnie zastanawiało, skąd u kobiet ta awersja do
          prostej w sumie czynności, jaką jest zmiana przebitego koła w samochodzie...
          Jedyne wytłumaczenie to babskie lenistwo, choć w tym konkretnym przypadku
          Ameryki chyba nie odkrywam ;-)!

          Pozdrowienia dla lacido!
          • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 00:57
            to nie jest awersja tylko ktoś je musi tego nauczyć, chętnie bym sobie naprawiła
            gniazdko ale nie wiem jak, chętnie bym naprawiła żyrandol ale nie wiem jak ;///
            • tygrysio_misio Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 00:59
              to naprawde nie jest trudne... poszukaj w necie i sie dowiedz troche o
              tym..zobaczysz jakie to proste... poki nie bierzesz sie,za liczniki przez ktore
              przechodza glowne kable...albo transformatory to w zasadzie luzik jest

              tylko pamieta,zeby zawsze wykrecic korki;]
              • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 12:18
                szczerze mówiąc to mam obawy, bo nie wiem co w tym gniazdku nie działa więc ska
                będę wiedzieć jak naprawić?
            • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 09:08
              Tygrysia ma rację, tego trzeba się samemu nauczyć. W końcu ojcowie współczesnych
              młodych mężczyzn też musieli sami dojść do tego co i jak, bo ich ojcowie to
              jeszcze żyli w świecie, gdzie nie było elektryki. Podobnie jest z komputerami.
              Ich obsługa i ewentualna naprawa też nie jest umiejętnością przekazywaną z
              pokolenia na pokolenie.
              Dlatego jak ktoś tego nie umie, to tylko dlatego, że sam nie garnie się do tego,
              żeby umieć. Nie każdy jest typem majsterkowicza. I nie każdy ma motywację, żeby
              coś naprawić, zwłaszcza ten, kto ma kogoś, kto za niego porobi różne rzeczy.
              • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 12:20
                bertrada napisała:

                Dlatego jak ktoś tego nie umie, to tylko dlatego, że sam nie garnie się do tego
                żeby umieć.

                rozumiem, że gdybyś się garnęła do pewnych dziedzin byłabyś laureatką Nagrody
                Nobla ale z Ciebie po prostu leń ;)))
                • bertrada Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 12:37
                  Kto wie? ;D
                  Brak garnięcia się rozumiem nie jako lenistwo tylko jako raczej brak
                  zainteresowań daną tematyką. I ewentualnie brak motywacji, skoro ktoś coś
                  naprawi za mnie, to mnie się już nie chce tym głowy zawracać. Dlatego
                  zastanawiam się czy z tym wchodzeniem w typowo męskie role, to nie łatwiej mają
                  jednak ci, którzy ojców nie mieli. Skoro coś się zepsuło i nie ma kto naprawić,
                  to albo wzywamy naprawiacza i płacimy albo radzimy sobie na własną rękę. ;))

                  Ja np nie potrafię zmienić gniazdka, zamontować lampy, czy naprawić kranu. A
                  moja matka potrafi i zawsze to ona się tym zajmowała. Po pierwsze lubi wiedzieć
                  co i jak a po drugie jakby chciała liczyć na swojego męża to raczej by się nie
                  doczekała. ;D
                  • lacido Re: mezczyzni wychowani bez ojca. 03.03.09, 22:13
                    bertrada napisała:

                    > Kto wie? ;D
                    > Brak garnięcia się rozumiem nie jako lenistwo tylko jako raczej brak
                    zainteresowań daną tematyką. I ewentualnie brak motywacji,

                    a ja to rozumiem jako pewne ograniczenie umysłowo-fizyczne
    • puch4cz Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 03.03.09, 05:01
      Potem przyszedł czas na zmianę kontynentu, mieszkam od 6 lat z ojcem. Tyle mogę
      powiedzieć, że dzięki temu wiem jakim ojcem nie być. Jakbym miał normalnego
      ojca, to może lepiej byłoby być wychowanym przez oboje rodziców, ale w tej
      sytuacji jaka jest, to cieszę się, że wychowywała mnie tylko moja mama.
      • alabama8 Re: Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 03.03.09, 08:18
        A ja jestem babą wychowaną bez ojca i gniazdko naprawić potrafię, a
        to dlatego że w pobliżu nie było ojca który by to za mnie zrobił.
        Łatwo jest swoje porażki przypisywać temu że brak było ojca który
        miał cię nauczyć trzymać maszynkę do golenia i sznować kobiety.
        Są pewne kanony zachowań powszechne w naszym społeczeństwie, którymi
        się powinno kierować bez względu na to czy miałeś ojca czy nie.
        Rozwody spowodowane agresywnym i zaborczym zachowaniem mężczyzny,
        porzucone dzieci, alkohol - no który z was mi powie że nie wiedział
        że zdrada i porzucenie dzieci to coś złego.
        • llollobrygida Re: Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 03.03.09, 09:42
          Zdrada i porzucenie dzieci to coś złego, rozpad rodziny przez własne
          złe zachowanie również, ale najgorsze chyba jest obciążanie
          wszystkimi skutkami swoich złych uczynków matki.
          I żaden z tych oskarżycieli matek nie odpowiedział mi na pytanie,
          jak to u niego w domu było, ani funstein, ani powiatowy, ani
          kawitator, co podobno widział się przy wódce z jakimś psycho-dycho.
          • dorola13 swoją drogą 03.03.09, 09:58
            jakie to straszne- te patologiczne , psychotyczne matki, które nie
            potrafią wychowac synów samotnie- to jeszcze małe miki w porównaniu
            z ojcami, którzy zostawiają swoje potomstwo na żer tym okropnym
            zaborczym psychopatkom....czyż nie?
            • carja.fruzhina Re: swoją drogą 03.03.09, 11:12
              a co powiecie o takiej sytuacji:
              rodzina... ciężko powiedzieć że patologiczna obecnie, natomiast kiedyś - ojciec
              chlejący na umór, wyzywający matkę i bijący. Małe dziecko, później drugie i
              trzecie. Kiedy dziecko (syn) miało 5 lat, okazało się, że ma padaczkę na tle
              nerwicowym. Jedno z pierwszych wspomnień z dzieciństwa - ojciec tłukący matkę po
              pijaku.
              Ojciec stosujący wobec niego "metody wychowawcze" takie jak:
              bicie, poniżanie, wieczne pretensje, wyzywanie od pasożytów, bękartów itp.,
              mnóstwo wymagań nie do spełnienia.
              Syn zaniedbany - nie skończył studiów, nie nauczył się porządnie żadnego języka,
              nie ma pojęcia co chciałby robić. Ma dziś 27 lat. Właśnie zostawiła go
              dziewczyna, bo nie mogła znieść huśtawek w stylu 2 tygodnie względnie dobrego
              funkcjonowania w związku, awantura, rzucanie ku...mi itp. (nigdy do niej, ale on
              tylko w ten sposób potrafił wyładować złość).
              Po 20 latach patologii w rodzinie coś się zmienia na lepsze, młodszy syn zakłada
              własną rodzinę, jest siostra, która staje się "córeczką tatusia". a starszy syn
              zawsze "na indeksie", nigdy oczekiwań ojca nie spełni.
              Czy jest dla niego jakaś szansa? Na ile prawdopodobne jest, że powtórzy błędy
              swojego ojca? Ma ogromne problemy z własnymi emocjami, potrafi być bardzo
              agresywny. Czy może go ciągnąć do alkoholu jak ojca?
              Wiem, że dziewczyna nie mogła darować matce dlaczego nie zostawiła dziada po
              starszym synu i dała sobie zrobić jeszcze dwoje dzieci :( A podobno chciała
              odejść :(
              lepiej bez ojca niż z takim...
          • kawitator Re: Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 03.03.09, 17:36
            żaden z tych oskarżycieli matek nie odpowiedział mi na pytanie,
            > jak to u niego w domu było, ani funstein, ani powiatowy, ani
            > kawitator, co podobno widział się przy wódce z jakimś psycho-dycho.

            Próbujesz a wszelka cenę urazić lub nawet obrazić ale robisz to tak nieporadnie, tak uroczo i tak kobieco ze mnie rozbroiłaś ;-)))
            Pozdrawiam serdecznie
            Ps Może herbatka melisa z miętą by dobrze zrobiła ;-))
            • llollobrygida Re: Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 03.03.09, 19:09
              To ty usiłujesz obrazić kobiety insynuując że najlepiej dla dzieci
              jest aby matki były tłumione przez dominującego ojca.Nie robisz tego
              uroczo, tylko po swojemu, aż dziw, że ktoś się na to złapał.Nie ma
              żadnych takich badań o jakich piszesz, a twoje wykręty gdy
              poproszono cię o źródła są żenujące tak samo jak twoje opinie na
              temat kobiet wychowujących dzieci.
              • kawitator Re: Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 03.03.09, 20:02
                Nie ma
                > żadnych takich badań o jakich piszesz, a twoje wykręty gdy
                > poproszono cię o źródła są żenujące tak samo jak twoje opinie na
                > temat kobiet wychowujących dzieci.

                Ależ proszę bardzo chciałaś to masz kawę na ławę:
                Przecztaj a potem grzeczniutko przeproś

                63% samobójstw wśród młodzieży występuje w populacji z rodzin gdzie
                nie było ojców
                • bertrada Re: Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 03.03.09, 20:58
                  Ponieważ lubię się czepiać, to jeszcze zapytam na jak dużej próbie były
                  przeprowadzane te badania. Bo może się okazać, że naprawdę ma to dość średnią
                  wartość statystyczną. ;P

                  A tak na poważnie, to wydaje mi się, że masz skłonności do generalizowania i
                  wydawania kategorycznych opinii. Brak ojca = wyrośnięcie na aspołecznego
                  osobnika z problemami psychicznymi. A póki co masz tylko suche dane, które
                  dopiero wymagają opracowania i przeprowadzenia dalszych badań, żeby można było
                  wyciągać jakiekolwiek wnioski.
                  Na razie wygląda to tak, że istnieje korelacja dodatnia pomiędzy dwoma
                  zjawiskami a nie, że jedno zjawisko jest skutkiem drugiego. Czyli wcale nie
                  oznacza to, że wyeliminowanie jednego zjawiska, wyeliminuje automatycznie
                  drugie. Może to równie dobrze oznaczać, że oba zjawiska mają tą samą przyczynę.
                  A wszystko to, co mówisz, właśnie sprowadza się do tego, że jak wyeliminujemy
                  rozwody to wyeliminujemy tym samym patologię. A na to nie ma żadnych dowodów.
                  • kawitator Re: Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 03.03.09, 21:22
                    Nie uważam ze istnieje taki determinizm - brak ojca wyrośnięcie na aspołecznego typa natomiast istnieje znacznie większe prawdopodobieństwo w omawianej przez nas sytuacji rodzinnej
                    Co metodologii badań, wielkości i doboru próby to na pewno można poszukać w oryginalnych artykułach
                    Wydawanie „kategorycznych” opinii usprawiedliwione jest medium w którym się komunikujemy Trudno na forum prowadzić bardzo naukowe dysputy ;-)) z uwzględnieniem wszystkich zastrzeżeń

                    Nie możemy wyeliminować rozwodów Nie możemy wyeliminować patologii bowiem jedno i drugie zjawisko tak jak wszystko w rzeczywistości jest wielowymiarowe a element wychowania w pełnej lub niepełnej rodzinie jest tylko jednym z wielu aspektów. Co więcej przedstawione dane pochodzą z terenu USA gdzie procesy te czyli masowe rozwody samotne wychowywanie dzieci przez matki nastąpiły znacznie wcześniej i w znacznie większym natężeniu jak obecnie w Polsce Tendencje jednak są identyczne
                    Traktuje moje wypowiedzi jako zasygnalizowanie samotnym matkom a przynajmniej ich bardziej odpowiedzialnej i inteligentnej części , że istnieją takie niebezpieczeństwa. Że to czego się podjęły jest trudne nie dlatego ze one są felerne czy niedbałe ale ta trudność wynika z samej istoty uczucia matki do dziecka Wiem a nawet znam matki które sobie z tym zadaniem świetnie radzę co nie zmienia statystycznych wyników
                    Zdając sobie sprawę z zagrożeń łatwiej możemy im przeciwdziałać a także kierując się dobrem dziecka a nie swoimi frustracjami czy fobiami mogą one widzieć inaczej role Ojca nawet tego ex męża w wychowaniu wspólnych dzieci
                    • bertrada Re: Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 03.03.09, 21:52
                      Podane przez Ciebie statystyki nie stwierdzają faktu, że rozwód jest przyczyną
                      zaburzeń psychicznych u dzieci, mówią tylko, że te dwa zjawiska są ze sobą
                      skorelowane. Stwierdzenie tego faktu, jest Twoją nadinterpretacją. Podobnie jak
                      to, że bezpośrednią przyczyną są patologiczne relacje samotnej matki z dzieckiem.

                      Być może masz rację, ale nie jesteś w stanie tego udowodnić, bo nikt nie
                      prowadził, aż tak dokładnych badań. A być może jest tak, że zarówno fakt, że
                      rodzice nie potrafili ułożyć sobie życia jak i to, że dziecko ma problemy
                      psychiczne, ma tą samą przyczynę. Np cała rodzina odziedziczyła jakiś uszkodzony
                      gen, który powoduje, że obszar mózgu odpowiadający za socjalizację nie rozwija
                      się prawidłowo. I w tym wypadku, nic dziwnego, że ani rodzice nie byli w stanie
                      stworzyć rodziny, ani ich potomstwo. ;)
                      • amira43 Re: Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 03.03.09, 22:07
                        no tak,zaburzeniem psychicznym u faceta wychowanego przez matke,moze byc tylko
                        susianie na siedzaco:-D
                • alabama8 Re: Do 17 roku życia wychowywała mnie Matka. 04.03.09, 08:49
                  Według kolegi, ci porzucający szkołę, nie kończący studiów ... w
                  większości pochodzą z rodzin w których nie było ojca. Tyle
                  statystyka. Czy ktoś usiłował dojść do tego dlaczego tak jest? A
                  może dlatego że ci kończący szkołę, czy studia wciąż wierzą że może
                  wykształceniem zasłużą sobie na uwagę i przychylność ojca. Sami
                  wcześniej ppisaliście że miłość matki się ma, a na miłość ojca
                  trzeba sobie zasłużyć.
                  Tak więc ci biedni studenci prą do przodu bo ojciec będzie z nich
                  dumny, nie kocha ich za to jacy są ale za to ilu kolegom uda się
                  zaimponować studiującym synem.
                  A ci żyjący tylko z matką - mają wszystko i nikomu nic nie muszą
                  udowadniać.
                  Voila!
                  • llollobrygida Alabama8 04.03.09, 09:08
                    zanim uwierzysz, a zwłaszcza w "dane" tak nasączone oceną i
                    jednoznacznie potępiające kobiety, sprawdź skąd pochodzą!
                    A tym bardziej kiedy wygłasza je ktoś wrogo nastawiony i arogancki.
                    To co podał kawitator jest stekiem kłamstw ze stronki "W stronę
                    ojca", jeśli nie znasz jej, poswięć kilka godzin na zapoznanie się
                    z tekstami użytkowników i wyrobisz sobie opinię.
                • llollobrygida W stronę ojca 04.03.09, 09:03
                  wszystkie te rewelacyjne dane pochodzą z "W stronę ojca" i to
                  wyjaśnia wszystko.
                  To są ci profesorowie psycho-dycho.Pozostałe przekonania również
                  doskonale do tego pasują, że alkohol jest leczniczy, tylko zła
                  propaganda dorabia mu czarny PR,że żonie można przywalić i to jest
                  całkiem naturalne, a nawet konieczne, bo by jeszcze zdominowała męża
                  i dzieci sprowadziła na złą drogę, że płacenie alimentów jest złe i
                  inne podobne poglądy.
                  To nie są nawet porządne linki do artykułów, tylko skopiowany tekst
                  z bardzo nierzetelnej strony, ale mówi bardzo wiele na twój temat,
                  wyjaśnia skąd bierze się u ciebie ta wroga postawa wobec kobiet,
                  wolisz użalać się nad sobą i oskarżać kobiety niż przyznać się do
                  błędów i porażki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka