pewnie się powtarzam, bo na pewno było już trochę takich wątków, ale nie chcę
przekopywac sie przez cale forum

Od dluzszego czasu mysle nad jakas solidna metoda antykoncepcji. Poszlam nawet
do ginekologa, przepisal mi tabletki jako najskuteczniejszy sposob na
zapobieganie ciazy. ale ja mimo to caly czas nie jestem zdecydowana, czy je
brac... nawet pomijajac efekty uboczne typu rosnacy biust, tycie, bole glowy,
depresje i inne takie, to po prostu nie podoba mi sie mysl, ze moj organizm
bedzie sterowany "obcymi" hormonami. Wiecie, nie chodzi o jakieś takie new
age'owe czy inne nawiedzone podejscie, ze natura wszystko najlepiej
zaplanowala i lepiej jej nie wchodzic w droge

, bo zgodnie z tym to bylabym
juz dawno w ciazy. ale te wszystkie efekty "dodatkowe", ktore tyle osob sobie
chwali, mi nie sa potrzebne. Cere mialam zawsze fantastyczną, okresy moze nie
najkrotsze (6-7 dni), ale za to moglam ich nie zauwazac - zadnego pmsu ani
bolu. biust mam zadowalajacej wielkosci (teraz, kiedy wyleczylam sobie
kompleks, ze jest za duzy

- miseczka C) i wcale nie chce, zeby urosl chociaz
o milimetr... Libido w jak najlepszym porządku

Jednym słowem, wszystko mam
pięknie uregulowane i żadnych dolegliwości związanych z "normalnym"
funkcjonowaniem organizmu. Boję się, że tabletki mi to rozwalą prędzej czy
pózniej...
Nie pytam Was o cudowne srodki, bo takich nie ma, ale moze ktoras z Was
korzysta z innej metody anty niz tabletki i jest zadowolona (tzn. nie zachodzi
w ciaze). Mam 19 lat i skutecznosc metody jest wazna... no, a z drugiej
strony, ani ja, ani moj chlopak nie chcemy, zebym się meczyla... poradzcie cos.