Dodaj do ulubionych

Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów"

    • Gość: Gienia Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" IP: *.aster.pl 09.02.05, 15:34
      nie przeczytałam ani 1 ksiązki a.szklarskiego.
      dopiero w szkolo poznałam fragment tomka u źródeł amazonki. fragment był
      ciekawy ale nie zachęcił mnie do przczytania całości... :-)
    • Gość: Ewelinka Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 19:28
      Ja czytałam Tomek na tropach Yeti,więc niewiem czy jest ciekawa?
      • katmoso Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" 12.02.05, 00:28
        przeczytałam "tomki" po kilka albo kilkanaście razy. mój pies nazywał się
        oczywiście dingo. zafascynowałam się dzieki tym książkom geografią i tak bylo
        przez całą podstawówkę. teraz chętnie wróciłabym, ale boję się rozczarowania.
        nie chciałabym stracić takiej "magdalenki".
    • Gość: Kagan Szklarski nigdy chyba nie byl "w krainie kangurów" IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 12.02.05, 03:59
      Ale za to na pewno byl kolaborantem hitlerowskim podczas
      okupacji, gdy pisywal do nazistowskich gadzinowek.
      Jego opis Australii jest zas jak z prasy hitlerowskiej:
      licza sie tylko biali ludzie, i ani slowa o Holokauscie Aborygenow
      z Australii... :( A tam wymordowano juz nie tylko ze prawie
      caly narod, ale cala rase Aborygenow tasmanskich, a Aborygenow
      z "mainland" wlasciwie wyparto na najgorsze, najmniej urodzajne,
      bezwodne tereny, aby ich zamorzyc. Policja stanowa w stanie
      Queensland jeszcze w latach 20tych XXw polowala na Aborygenow,
      i do dzis ich morduje w aresztach...
      • Gość: enter Re: Szklarski nigdy chyba nie byl "w krainie kang IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 11:27
        Szklarski pisywał do gadzinówek jedynie sensacyjno-przygodowe opowiadania w
        celach zrobkowych, za co po wojnie siedział w więzieniu.Poza tym mając
        obywatelstwo amerykńskie dobrowolnie pozostał po wybuchu wojny w Polsce i był
        uczestnikiem Powstania Warszawskiego. O tym, że nie podróżował po świecie i
        swoje powieści pisał nie ruszając się z Katowic wiedzą wszyscy jego miłośnicy.
        Podróżowała jego żona Krystyna, dostarczając mu materiałów do powieści.
        Nieprawdą jest, że w powieściach Szklarskiego liczą się tylko biali ludzie.Jest
        akturat dokładnie odwrotnie... Wiedza o tym wszyscy, którzy przeczytali jego
        powieści.

        • Gość: Kagan Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 12.02.05, 14:19
          Faktem jest, ze Szklarski kolaborowal z Hitlerowcami, podobnie jak miliony
          innych obywateli USA, chocby pracownikow firmy IBM, ktora dostarczala
          SS i Gestapo komputerow (maszyn analityczno-liczacych), bez ktorych
          fabryki smierci typu Auschwitz-Birkenau stanely by w kilka dni... :(
          Ja pisalem tylko o "Tomku w krainie kangurow", gdzie nie bylo
          ani slowa o Holokauscie Aborygenow, szczegolnie tych z Tasmanii, oraz
          o poczatkach Australii jako kolonii karnej. Zauwaz, ze pisze z
          Australii, gdzie poznalem dokladnie jej prawdziwa, i bardzo niechlubna
          przeszlosc...:( A "Tomki" byly przeladowane dydaktyka z jednej
          strony a tania sensacja z drugiej. Bardzo sie one postarzaly,
          a taki "Nikodem Dyzma" Dolegi-Mostowicza, o wiele starszy od
          "Tomkow", do dzis pozostaje "up to date". Literacko zas
          "Tomki" byly bez wartosci, na poziomie "Fali" minus
          zdjecia rozneglizowanych przystojnych panienek...
          Juz o wiele lepsza byla SF powiesc Szklarskiego "Sobowtor
          profesora Rawy"... ;)
          Pozdr. z Melbourne :)
          • Gość: enter Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 14:50
            Było i o zagładzie Aborygenów tasmańskich i o początkach Austarlii jako kolonii
            karnej. Co do reszty to masz prawo do własnej oceny, ale polecam Twojej uwadze
            fakt,iż wątek ten jest na forum od kwietnia ubiegłego roku i nadal budzi
            zainteresowanie. Sądząc z wypowiedzi to zarówno młodych jak i starszych
            czytelników. Również pozdrawiam.
            • Gość: enter Re: Szklarski przestarzały ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 16:01
              czytelnia.onet.pl/0,1090776,13,do_czytania.html
              • Gość: Kagan Re: Szklarski przestarzały IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.02.05, 08:12
                Przestarzala jest bowiem formula powiesci dydaktyczno-
                przygodowej. Lem pisal w tym stylu na poczatku lat 1950tych,
                podobnie tez Strugaccy, ale Lem i Strugaccy odeszli pozniej od
                tej w gruncie rzeczy socrealistycznej formuly, zas Szklarski
                nigdy...
            • Gość: Anna Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 16:08
              Czytałam wszystkie książki Szklarskiego (dziewczyny też czytały). Po latach
              chciałam przekonać do nich moje dzieci i nie udało mi się. Chciałam sama wrócić
              do tej mojej ulubionej lektury z dzieciństwa, przykro mi, ale się także nie
              udało. Czasy są inne, złe wrażenie robi np. zabijanie i preparowanie ptaków,
              choćby i w celach naukowych. Książki wspominam jednak z sentymentem.
              • Gość: sona Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 16:24
                A jednak cykl jest cały czas wznawiany przez "Muzę"... i sprzedawany z
                powodzeniem. Może mimo pewnych archaizmów i "niepoprawności politycznych" jest
                jednak alternatywą dla sieczki w postaci Harrego Pottera i mu podobnych?
                • Gość: Kagan Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.02.05, 08:14
                  Znasz Harrego Pottera z oryginalu czy z tlumaczen?
                  Jesli to drugie, to wstrzymaj sie z opiniami...
                  • luuzak1 Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" 15.02.05, 11:42
                    Ja akurat znam orginal i co?? Uwazam, ze niektore tlumaczenia sa bardzo dobre i
                    nie odstepuja od orginalu. A sa i takie, np. niemieckie, ktore jest o wiele
                    gorzsze od przekladu polskiego.
                    • Gość: Kagan Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 16.02.05, 11:39
                      Harrego P. znam tylko z filmow (w oryginale) i bardzo
                      mi sie one podobaly, ale ja w ogole lubie Anglie, pociagi
                      i stare zamki oraz "gothic atmosphere"...
                      pozdr.
                      • luuzak1 Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" 16.02.05, 16:02
                        Odwracajac sprawe, rozumiem, ze Tomkow znasz z opowiadan syna, egzotyczne kraje
                        kochasz, dzika zwierzyna cie pociaga a tropici to juz wogole twoje hobby.
                        • Gość: Kagan Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 17.02.05, 11:55
                          Moj syn wychowal sie na "Czarnym Ladzie" (RPA) i na antypodach
                          (Australia, Nowa Zelandia), wiec "Tomkow" nie czytal, bo znal
                          te "egzotyke" znacznie lepiej niz kolaborant nazistowski
                          Szklarski... Dzika zwierzyne wole zostawic w jej naturalnym
                          srodowisku, nie ploszona przez ludzi, a o "tropitach" nie mam
                          pojecia. Chyba chodzilo ci o Trapistow? ;)
                  • luuzak1 Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" 15.02.05, 11:47
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > Znasz Harrego Pottera z oryginalu czy z tlumaczen?
                    > Jesli to drugie, to wstrzymaj sie z opiniami...

                    Znam akurat orginal i co z tego?? Znam tez przeklady. I niektore sa bardzo
                    dobre a inne gorsze. Akurat uwazam, ze polskie tlumaczenie zalicza sie do tych
                    bardzo dobrych w odroznieniu od takiego np. niemieckiego.
            • Gość: Kagan Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.02.05, 08:05
              Gdzie? Nawet jesli, to tak, aby Holocaust aborygenski i poczatki
              Australii jako obozu koncentracyjnego dla ludzkich odpadkow z
              "Wielkiej" Brytanii nie zamacily tam jakze pozytywnego obrazu
              Australii i bialych Australijczykow. Przeciez dziweczyna Tomka, owa
              Sally, to corka ludzi ktorzy polowali na Aborygenow jak na
              zwierzeta, potomek albo przestepcow brytyjskich, albo
              ich nadzorcow, co zreszta na jedno wychodzi. Jak Tomek, patriota,
              zwolennik niepodleglosci Polski mogl sie zadawac z taka rasistka
              jak Sally (w XIX wielu i na poczatku XX 100% bialych Australijczykow
              bylo rasistami - Aborygenow uznano tam za ludzi dopiero jakies
              30 lat temu)... To sa fakty. Pamietajcie o nich czytajac ksiazki
              Szklarskiego - kolaboranta nazistowskiego... :(
              • Gość: Tom Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 15:46
                Straszni ci Australijczycy, no ale kara okrutna ich za wszystkie podłości
                spotkała...
                Może nawet zbyt okrutna kara - MAJĄ KAGANA !!!!
                Ciekawe czy siedzi w pokoju bez klamek czy błąka się gdzieś w buszu i Aborygenów
                straszy;))))
                • Gość: Kagan Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 14.02.05, 03:48
                  No tak. Z braku kontrargumentow ad rem, stosujesz atak
                  ad personam. Ale czy to wypada na forum, badz co badz, KULTURA?
                  • Gość: Tom Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 10:12
                    O jakich argumentach mówisz?!
                    12 letnia Sally Allan "rasistką", a Szklarski "kolaborantem nazwistowskim" ?!!
                    Nie wiem czy Twoje "argumenty" bardziej mnie śmieszą czy przerażają. Ale z całą
                    pewnościa nie sposób poddawać ich pod dyskusję. Bo to godziłoby w poczucie
                    rozsądku i inteligencję ewentualnych dyskutantów:(((
                    • Gość: Kagan Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:03
                      Sally byla wychowana w brytyjskiej subkulturze kolonialnej, dla ktorej
                      Aborygeni byli zwierzyna lowna, a Tomek zwyklym wogiem z peryferii Cesarstwa
                      Rosyjskiego... Szklarski pisal do gadzinowek, czyli byl czescia aparatu
                      propagandy ministra Rzeszy Goebbelsa. To sa fakty. Mozesz probowac je
                      ignorowac, jak strus ktory chowa w panice glowe w piasek... :(
                      • Gość: Tom Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 10:20
                        Wolę nawet nie myśleć kim ty byś się okazał, gdyby stosować twoj system
                        wartościowania....
                        Dobrze jednak że jesteś tak daleko i mam nadzieję że tam pozostaniesz.
                        • Gość: Kagan Re: Szklarski nigdy nie byl "w krainie kangurow" IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 15.02.05, 11:03
                          Napisalem prawde: w XIX i conajmniej do polowy XX wieku w Australii
                          traktowano Aborygenow gorzej niz bydlo, a imigranci, chocby nawet
                          biali, ale z krajow nieangielskojezycznych byli marginalizowani
                          i wysmiewani. Tomek nie mial by wiec, jako "wog" szans u Sally.
                          A ze Szklarski byl wspolpracownikiem Goebbelsa to tez fakt.
                          To byl taki maly polsko-amerykanski Quisling... :(
                          O kolaboracji Szkalrskiego z Naistami wiecej w monografii
                          Wozniakowskiego...
                  • Gość: **** Do Kagana IP: *.acn.waw.pl 14.02.05, 15:02

                    A gdzie dokladnie w Melbourne mieszkasz ?
                    Wiesz, gdzie jest Saint Kilda Beach ?
                    • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 03:59
                      We wschodnich (czyli lepszych) dzielnicach Wielkiego Melbourne (City of
                      Whitehorse). I nikt w Melbourne nie pisze Saint Kilda Beach, ale St Kilda Beach.
                      Pozdr.
                      • Gość: *** Re: Do Kagana IP: *.acn.waw.pl 15.02.05, 13:32
                        No rzeczywiscie.
                        Ale a nie wiem, czy to taka elegancka dzielnica.Owszem, bywaja elegantsze domy,
                        ale trudno je nazwac rezydencjami.
                        To raczej bohema z urzekajacym Acland Str.Jesli chcesz zakosztowac prawdziwych
                        polskich paczkow, polecam Zurka.Ale najlepsze kremowki sa w Monarchu.
                        Pozdrawiam Ciebie i moje ukochane M.Cholernie bym chciala tam wrocic :-(
                        • Gość: Kagan Re: Od Kagana IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 16.02.05, 11:52
                          Zurek sprzedal interes na Ackland Street. Mial przez pewien
                          czas kafejke na Toorak Rd kolo stacji Sth Yarra, ale paczki
                          sie u niego zrobily takie bardziej jak amerykanskie "donaty"...
                          Ackland Street mogla sie podobac przybyszom z PRLu,
                          ale teraz nawet w Rzeszowie sa ciekawsze ulice tego typu...
                          Melbourne schodzi powoli na psy. Zaopatrzenie w sklepach sie+
                          pogarsza, a ceny rosna. Korki coraz wieksze, ale rzad nie ma
                          nawet na budowe wiaduktow nad torami kolei miejskiej...
                          Nie masz czego zalowac. Warszawa jest teraz bardziej
                          wielkomiejska niz Melbourne, ma nawet ladniejsze centra
                          handlowe... I z jakiej uczelni piszesz?
                          pozdr.
                          • Gość: *** Re: Od Kagana IP: *.acn.waw.pl 16.02.05, 14:02

                            Zurek sprzedal to jeszcze za moich czasow, ale na paczki to do niego nawet
                            z kilku dzielnic dalej znajomi przyjezdzali.
                            Co do Aclandu to zupelnie sie nie zgadzam- pewnie ze to wszystko takie budowate
                            i w Polsce w wielu miejscach jest eleganciej, ale nie w tym rzecz- chodzi o
                            klimat, usytuowanie kolo lunaparku St.Kilda Pier w dzielnicy artystycznej jak
                            wiesc niosla, choc artysci to raczej tam dojezdzali, a mieszkaja niebogaci
                            studenci i nizsza klasa srednia.
                            Melbourne ma to cos, nie kazde miasto ma w sobie cos, co mi sie podoba.
                            Co do centrow, to masz racje- po powrocie bardzo przyjemnie zaskoczyla mnie
                            ich obecnosc.I Arkadia w Wawie jest rzeczywiscie ladniejsza niz MIranda (bo
                            Miranda chyba najwieksza ?)
                            Nie pisze z uczelni, mam stale lacze w domu.Ale studentka bede od pazdziernika.
                            :-)
                            Pozdrawiam
                            Czytales Potato Factory ?
                            • Gość: Kagan Re: Od Kagana IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 17.02.05, 11:32
                              OK! Myslalem ze acn to jakas "Akademia Chemii Nieorganicznej"
                              czy cos podobnego... Zurek paczki mial niezle, jak na Australie,
                              ale te jego ceny... Lunapark w St. Kilda to zas raczej baraczkowo
                              i tandeta - do Tivoli sie nie umywa... Melbourne mnie zas
                              wrecz przygnebia, jak Nowy Jork, ta siatka ulic i wysokimi
                              domami przy waskich ulicach - to jest najgorsza architektura
                              i urbanistyka jaka jest mozliwa. Gdzie bedziesz studiowac?
                              Pozdr. tym razem z domu. PS "Potao factory" nie czytalem.
                              Jesli to o Australii, to sobie raczej daruje... Dosc mam
                              jej na codzien... ;)
                              • Gość: *** Re: Od Kagana IP: *.acn.waw.pl 19.02.05, 15:51

                                Pewnie na UW bede studiowac, drugi kierunek zreszta.
                                Potato Factory jest o Tasmanii, porusza problemy, o ktorych piszesz- rzecz sie
                                dzieje w 19 wieku zreszta.Na pewno byla juz niejedna powtorka filmu.

                                Bardzo Ci wspolczuje, ze los zeslal Cie do kraju, ktory Ci wyraznie nie lezy.
                                Chyba nie ma gorszego pecha.
                                Ja pojechalam na pare lat, bo maz dostal robote, ale bez stalego pobytu,ktorego
                                nam nie dali nie bylo co tam dalej siedziec.
                                Bylam zachwycona, mieszkalam doslownie 5 minut od Aclandu, zakupy robilam w
                                tamtejszym Safewayu i na Balaclavie (osobna fascynacja).
                                Po prostu lezy mi ten feeling, nic na to nie poradze :-)
                                Co nie znaczy ze jestem bezkrytyczna i ze zycie w Ojczyznie mi nie odpowiada.
                                Pozdrawiam
                                • Gość: Kagan Re: Od Kagana IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 08:10
                                  I chyba dobrze wyszliscie na tym, ze nie dostaliscie stalego
                                  pobytu. A Australia nie sluzy Europejczykom (poza angielsko-
                                  jezycznymi). Wlosi i Grecy masowo wracaja do Europy!
                                  Dzieki temu, ze wyjechalas, wspominasz pobyt w Australii jako
                                  rodzaj urlopu, a nie zeslania!
                                  pozdr. :)
                    • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:00
                      Co to jest "ACN"? Ja pisze teraz z LaTrobe University w Melbourne.
                      Pozdr.
    • Gość: MKW Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 10:25
      Ja miałam na półce tylko jednego "Tomka" - u źródeł Amazonki czy jakoś tak:) I
      nie udało mi się niegdy przez niego przebrnąć:)
      • Gość: Kagan Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 15.02.05, 11:05
        Nie masz czego zalowac. To glownie nudna dydaktyka,
        skrzyzowanie naiwnej XIXwiecznej powiesci przygodowo-
        dydaktycznej z socrealizmem...
        • luuzak1 Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" 15.02.05, 11:49
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Nie masz czego zalowac. To glownie nudna dydaktyka,
          > skrzyzowanie naiwnej XIXwiecznej powiesci przygodowo-
          > dydaktycznej z socrealizmem...


          Socrealizm w cyklu Szklarskiego o Tomku??!!! Powalilo mnie na kolana!! Czy
          mozesz rozwinac temat??
          • Gość: marina Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 13:48
            Oj Kaganie nie czytało się Szklarskiego uważnie i teraz konfabulujesz.
            Po pierwsze Tomek nie mógł być wogiem bo był w Australii jedynie gościem, a nie
            imigrantem. Po drugie stryjowie Sally mieszkali: jeden w Londynie drugi w
            Arizonie, więc wygląda na to, że jej ojciec był Australijczykiem w pierwszym
            pokoleniu i chyba niekoniecznie w związku z tym rasistą.
            O pani Allan wiemy mniej, ale biorąc pod uwagę południowy temperament i urodę
            pięknej Sally (smagła brunetka) to raczej na Angielkę nie wygląda....
            Więc może to Sally była wogiem??
            • Gość: Kagan Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 16.02.05, 11:56
              Nie mial na czole wypisanego "guest, not migrant", a w Australii
              kazdy z nie "native" akcentem to wog czyli wrog i zero...
              Anglicy to tez rasisci, a Sally wyraznie byla Angielko-Australijka.
              Wsrod Angielek zdarza sie tez sporo brunetek, a cera to tez
              wynik opalenizny... Sally mowila perfect po angielsku, wiec mogla
              byc nawyzej "pommy", ale nigdy "wogiem"...
          • Gość: Kagan "Tomek w krainie kangurów" jako produkcyjniak IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 16.02.05, 11:45
            Przeciez "Tomki" to typowy produkcyjniak, tyle ze
            w egzotycznej lokalizacji! Tomek z ekipa wykonuja glownie plan
            polowu zwierzat egzotycznych a w jego wykonie (wykonaniu)
            przeszkadzaja im rozne szwarccharaktery - zupelnie jak
            w produkcyjniaku ze wczesnych lat 1950tych. Reszta to tylko
            tlo, przyznaje ze egzotyczne, na ktorym dzieje sie akcja
            polegajaca wlasnie na wykonywaniu planu odlowu dzikich
            zwierzat, plus liczne wstawki dydaktyczne i patriotyczne.
            Stad tez Szklarski, byly agent Ministra Rzeszy Goebbelsa, byl
            tolerowany przez tzw. komune...
            pozdr.
            • luuzak1 Re: "Tomek w krainie kangurów" jako produkcyjniak 16.02.05, 16:12
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Przeciez "Tomki" to typowy produkcyjniak, tyle ze
              > w egzotycznej lokalizacji! Tomek z ekipa wykonuja glownie plan
              > polowu zwierzat egzotycznych a w jego wykonie (wykonaniu)
              > przeszkadzaja im rozne szwarccharaktery - zupelnie jak
              > w produkcyjniaku ze wczesnych lat 1950tych. Reszta to tylko
              > tlo, przyznaje ze egzotyczne, na ktorym dzieje sie akcja
              > polegajaca wlasnie na wykonywaniu planu odlowu dzikich
              > zwierzat, plus liczne wstawki dydaktyczne i patriotyczne.
              > Stad tez Szklarski, byly agent Ministra Rzeszy Goebbelsa, byl
              > tolerowany przez tzw. komune...
              > pozdr.


              Argumentacja jest wyjatkowa, hahaha. Czy mam to rozumiec, ze Socrealizm to
              takze: Ania LMM, Pipi Langstrumpf Lindgren, Winnetou Maya, Pan Samochodzik no i
              jeszcze Harry Potter.



              • Gość: Kagan Re: "Tomek w krainie kangurów" jako produkcyjniak IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 17.02.05, 12:12
                Widze, ze nic nie rozumiesz z lektury. Widzisz, ja akurat
                napisalem i obronilem doktorat z tworczosci Lema, wiec
                troche sie znam na literaturze. W ksiazce rozpoznaje nie tylko
                bohaterow i akcje czy opisy przyrody, ale tez jej strukture.
                A struktura kazdego "Tomka" byla dokladna kopia poprzedniego,
                tylko wypelnienie bylo nieco inne. To tak jak na tym samym
                szkielecie domu dalbys rozne sciany: z balkonami i bez,
                z roznymi tynkami, ale dom bedzie wlasciwie taki sam, bowiem
                liczy sie gklownie podstawowa struktura. A ta, jak pisalem, jest
                w "Tomkach" jak w produkcyjniaku: mlody pozytywny bohater
                (Tomek) wykonuje plan (tym razem odlowu dzikich zwierzat),
                w wykonaniu ktorego pomagaja mu mentorzy (starsi lowczy) i
                przyjaciele (sympatyczny choc nieco glupawy bosman z warszawskiego
                Powisla), a przeszkadazja rozne czarne typy, ktorych przez
                wzglad na nieletnie panienki, ktore moga czytac te slowa,
                nie wymienie z nazwisk i czynow. A w nagrode za szczesliwie
                wykonany (wbrew zakusom wrogich elementow) plan, Tomek dostaje
                reke Sally, a po drodze autor dodaje tez mnostwo dydaktycznego
                smrodku (jakby to powiedzial nieodzalowny Wankowicz) w
                postaci opisow przyrody i geografii zwiedzanych egzotycznych ladow...
                Pozdr. i zachecam do lektury "ksiazek o ksiazkach"...
                PS: Ania z "green gables" to typowy Bildungsroman czyli powiesc
                edukacyjna, zblizona w swej strukturze do produkcyjniaka.
                Pan Samochodzik to zas skrzyzowanie Bildusngsroman z
                powiescia "gotycka" i szpiegowsko-sensacyjna. Winnetou
                to tez rodzaj Bildusngsroman, ale znacznie lepszy niz
                "Tomki" bo w nim jest malo owego "smrodku dydaktycznego",
                ktory czyni "Tomki" nie do przelkniecia dla nieco bardziej
                wyrobionego czytelnika...

                Kagan
                • luuzak1 Re: "Tomek w krainie kangurów" jako produkcyjniak 17.02.05, 13:12
                  Rozpoczynamy jednym slowem licytacje: kto ma wyzszy tytul i kto sie lepiej na
                  literaturze zna?!

                  Hehe, powiem jedno: Nie jestes jedynym dr na tym forum ale chyby jedynym ktory
                  tak sie swoim tytulem afiszuje.
                  A co do wiedzy na temat litertury, hehe to naprawde powazny temat i proponuje
                  wziac sobie wlasne slowa do serca cyt.: "Pozdr. i zachecam do
                  lektury "ksiazek o ksiazkach"..."


                  • Gość: Kagan Szklarski a dwa Holocausty (zydow i Aborygenow) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 18.02.05, 05:33
                    Nie wstydze sie mych kwalifikacji i nie ma we mnie falszywej skromnosci...
                    Szklarski a dwa Holocausty (zydow i Aborygenow)
                    Autor: Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au
                    Data: 18.02.2005 05:30
                    --------------------------------------------------------------------------------
                    Marnej historii sie z niego nauczyles. Tomek, gdyby byl prawdziwym
                    zwolennikiem niepodleglosci dla podbitych narodow, takich jak jego wlasny,
                    czyli polski, w Australii zajal by sie walka o prawa tamtejszych Aborygenow, a
                    nie polowaniem na kangury i inne strusie. Pamietaj, ze kiedy Tomek byl w
                    Australii, to wlasnie zakonczono tam Holocaust Aborygenow z Tasmanii, a na
                    "glownym ladzie" urzadzano polowania z nagonka na tamtejszych Aborygenow,
                    ktorzy byli traktowani jak zwierzyna lowna...:( Ale o tym w "Tomku w krainie
                    kangurow" nie bylo, za to wiele dobrego bylo o bialych najezdzcach z Wielkiej
                    Brytanii. Dziekuje za takie lekcje... :( No coz, pobierales je od czlowieka
                    Goebblesa: Szklarski podczas okupacji pracowal dla aparatu propagandy III
                    Rzeszy, publikujac sensacyjne, odwracjace uwage od rzeczywistosci, opowiadania
                    w hitlerowskich gadziniowkach... :( Nic dziwnego, ze Szklarski, czlowiek
                    co milczaco popieral Holocaust zydow, milczal o Holokauscie Aborygenow. :(


                    • Gość: Zdegustowany Kagan to przyklad, dlaczego unikam polonusow... IP: *.244.69.89.Dial1.StLouis1.Level3.net 25.02.05, 09:57
                      Inni tez ich widac unikaja, dlatego "Kagan" jest taki niewyzyty i ma za duzo
                      czasu na rozpisywanie sie na forum. Szklarski istotnie nie pisal na temat
                      Holocaustu. Polecam Borowskiego albo Grossa... Nie pozdrawiam.
                      • Gość: Kagan Re: Kagan to przyklad, dlaczego unikam polonusow. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.02.05, 08:02
                        Znow o mnie, zamiast o Tomku i Szklarskim?
                    • loel Re: Szklarski a dwa Holocausty (zydow i Aborygeno 04.04.05, 11:19
                      Weź pod uwagę że w 1957 roku Szklarski mógł po prostu o ty mnie wiedzieć.
                      Tak jak większość Australijczyków zresztą.
                      Ciemne karty historii Australii są odkrywane od niedawna.

                      A książkę czytałeś nieuważnie, o tragedii Tasmanów była tam mowa (chociaż chyba
                      mówiono o masowych mordach)
                      A temat tragedii "tubylców" spychanych przez kolonizatorów na nieprzyjazne
                      tereny przewija się w każdej książce Szklarskiego.
                      • Gość: Kagan Re: Szklarski a dwa Holocausty (zydow i Aborygeno IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 19.04.05, 12:32
                        Pretensje mam o to, ze Szklarski opisywal jak sie Tomek brata
                        z kolonizatorami (SALLY!), w tym w Australii, i to pomimo tego, iz oni
                        wymordowali Tasmanczykow. Czytajac "Tomka" w Polsce w wieku kilkunastu lat, zupelnie nie zwrocilem uwagi na te wzmianke o zagladzie Tasmanczykow, taka byla ona krotka i tak oglesnie napisana. A gdyby Szklarski napisal o zgladzie Tasmanczykow z pozycji Tasmanczykow, to moze bym odniosl inne wrazenie z lektury "Tomkow"...
                        • loel Re: Szklarski a dwa Holocausty (zydow i Aborygeno 04.05.05, 12:36
                          Jak byłem ostatnio u rodziców poczytałem sobie trochę Tomka.

                          Było tam napisane wyraźnie o mordowaniu, przepędzaniu, truciu itp
                          Australijczyków i Tasmańczyków.
                          Wcale to nie było oględne.
                          Faktem jest że opisano ten proceder w kilku zdaniach i jako odbywający się w
                          przeszłości.

                          Tomek bratał się nie tylko z potomkami kolonizatorów ale i z tubylcami
                          (przepraszam, rdzennymi Australijczykami).

                          Ocenianie Szklarskiego z punktu widzenia dzisiejszej wiedzy mija się z celem.
                          Wymowa całego cyklu o Tomku jest raczej antykolonizatorska i "protubylcza"

    • Gość: Kagan Jak Szklarski falszowal historie Australii IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 12:41
      Wyobrazmy sobie wiec powiesc o mlodym Wlochu, ktory w roku powiedzmy
      1943 przyjezdza do Polski, poznaje piekna Polke, zwiedza kraj,
      poluje na zubry w Puszczy Bialowieskiej, chodzi do kina, pija kawe
      w "Cafe Club", czyta sensacyjne opowiadania Szklarskiego, uczac
      sie w ten sposob polskiego, przeglada "Fale" z ciekawymi
      aktami kobiecymi, a autor tylko mimochodem wspomina, ze
      jacys tam zydzi zostali dla wlasnego bezpieczenstwa przeniesieni
      do swoich wlasnych dzielnic, gdzie maja swoj wlasny samorzad,
      wlasna policje itp. Bo taka "prawde" o Australii przelomu XIX
      i XX wieku przedstawil wlasnie Szklarski... :(
    • Gość: *** Re: Od Kagana IP: *.acn.waw.pl 20.02.05, 15:57

      Cos w tym jest :-)
      • Gość: Kagan Re: Od Kagana IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 08:08
        Co i w czym? ;)
    • Gość: *** Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" IP: *.acn.waw.pl 21.02.05, 12:00

      W tym co piszesz- inaczej cos wyglada z perspektywy tymczasowego mieszkanca, a
      inaczej stalego.
      • Gość: Kagan Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 21.02.05, 12:58
        masz racje...
    • ostrepazurki Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" 31.03.05, 01:04
      Całą serie "Tomków" przeczytałam dawno temu :) w domu mam niestety tylko
      pierwszy tom, właśnie ten o którym mowa ;) czytałam go wiele, wiele razy, po raz
      pierwszy w wieku bodajże 8-9 lat, i do tej pory lubię do niego wracać. Również
      wspominane tu przez kogoś "Samochodziki" Nienackiego lubie sobie od czasu do
      czasu przypomnieć...taka odprężająca lektura na wieczór ;)
      • Gość: sara Re: Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.05, 10:42
        Równo rok temu 15.04.2004 roku rozpoczęliśmy dyskusję nt. "Tomków" Alfreda
        Szklarskiego. Starzy i młodzi czytelnicy dali dowód, że seria pomimo tego że
        trochę już trąci myszką, to jednak nadal jest czytana przez młodzież i nadal
        żyje we wdzięcznej pamięci tych starszy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka