Dodaj do ulubionych

Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu...

08.08.13, 11:00
na miesiąc. Bo po okresie ciężkiej pracy przychodzi mi do głowy jedno: coś w miękkiej okładce. Ostatnio jestem na etapie poważnych, trudnych i smutnych lektur. A to wakcje. Chcę się śmiać i może niezbyt intesywnie forsować mózg.
Obserwuj wątek
    • nioma Re: Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu... 08.08.13, 11:53
      chyba nie ma większego znaczenia DOKĄD się jedzie.
      Miękka okładka to synonim lekkiej literatury? Hm... nie wiedziałam.
      Jeśli na miesiąc to ok. 20 -25 książek. Przynajmniej ja tak mam na urlopie: 1 dzień = 1 książka.
      Pośmiać się... może "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" - Annie Barrows. Przesympatyczna, lekka historia.
      Linda Howard "Mr Perfect" - i śmiech i sensacja, można się doskonale bawić.
      Lekka, może niekoniecznie do śmiechu jest trylogia "Cukiernia pod Amorem".
      "Diabeł ubiera się u Prady" - Lauren Weisberger
      Na pewno wszystko Samozwaniec - pysznie się czyta.
      Na wakacje idealnie się nadaje książka "Anioły i demony" - Dana Browna, przeczytasz w 3-4 godziny, bardzo dobrze napisana, moim zdaniem fajniejsza od "Kodu".
      Rewelacyjna "Niania w Nowym Jorku" - Nicola Kraus, Emma McLaughlin - nie polecam ciągu dalszego.
      Nie wiem czy lubisz sensację, mogę polecić z czystym sumieniem Cobena, Chlida i C. Lackberg.
      Lekkie i poprawiające kondycję mózgu książki A. Christie
      "Sto dni po slubie" - Emily Giffin a także inne jej książki, lekkie ale trzymające poziom.
      • labea Re: Co zabralibyście ze sobą do Hong Kongu... 08.08.13, 12:39
        Jestem głupkiem ...do Hong Kongu. Miękka okładka to dokładnie lekka książka - mam na myśli znaczenie jej wagi przy ograniczeniu kilogramów bagażu (Dziennik Białoszewskiego waży chyba ok 3 kg, to samo Opowiadania nowojorskie ...I trochę ma znaczenie, co się czyta w miejscu, w którym jesteś. Cień wiatru w Barcelonie był dobrym pomysłem, tak samo jak opowiadania Capote w USA, czy Miller w Paryżu. Dlatego liczyłam na podpowiedź z lit. chińskiej, z której jestem noga.
        Ale za propozycje dziękuję
        • shiva772 Re: Co zabralibyście ze sobą do Hong Kongu... 08.08.13, 13:16
          Pałac kobiet - Pearl Buck. Miękka okładka, dość dużo czytania.
          Wyznania chińskiej kurtyzany - zbereźna ale fajna książka.
          Wyznania gejszy - to co prawda Japonia ale jak wiadomo historia Chin i Japonii sie splata a książka jest naprawdę interesująca.
          • nioma Re: Co zabralibyście ze sobą do Hong Kongu... 08.08.13, 13:19
            labea> jak widać, kompletnie Cię nie zrozumiałam :)
            Przepraszam.
        • angazetka Re: Co zabralibyście ze sobą do Hong Kongu... 08.08.13, 15:24
          > Cień wiatru w Barcelonie
          > był dobrym pomysłem, tak samo jak opowiadania Capote w USA, czy Miller w Paryżu
          > . Dlatego liczyłam na podpowiedź z lit. chińskiej, z której jestem noga.

          Takie buty... Nie wpadłabym na to, przyznam, czytając pierwszy post.
        • eeela Re: Co zabralibyście ze sobą do Hong Kongu... 08.08.13, 16:09
          Miękka okładka to dokładnie lekka książka - m
          > am na myśli znaczenie jej wagi przy ograniczeniu kilogramów bagażu

          Kup czytnik, to nie tego będziesz miał tego problemu.
          • jot6 Re: Co zabralibyście ze sobą do Hong Kongu... 11.08.13, 11:47
            trochę nie do końca w temacie - w sprawie miękkiej okładki - przy patologicznie dużej ilości książek na półkach - miękkie okładki są cieńsze i nie zajmują tyle miejsca...
          • nchyb Re: Co zabralibyście ze sobą do Hong Kongu... 23.08.13, 11:21
            > Kup czytnik, to nie tego będziesz miał tego problemu

            o to to właśnie
            preferuję książki tradycyjne, ale zabranie do samolotu 15kg książek wywołuje protest mojej rodziny i kupili mi czytnik :)
            Na podróże właśnie jak znalazł...
      • maniaczytania Re: Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu... 08.08.13, 21:47
        nioma napisała:

        > Pośmiać się... może "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" - Annie Barrows. Przesympatyczna, lekka historia.

        hmm, chyba czytalysmy dwie rozne ksiazki ;) owszem humoru tam wiele, ale jednak nie jest to lekka ksiazka - w koncu sporo tam II wojny swiatowej i lapiacych za serce historii.
        • nioma Re: Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu... 09.08.13, 08:12
          Nie napisałam, że Stowarzyszenie to komedia, ale, że można się pośmiać, tzn. że są zabawne fragmenty
        • jeepwdyzlu przywołany do tablicy 09.08.13, 09:22
          informuję że nie prowadzę tu szemranej reklamy Amazona
          niemniej cena czytnika została przeze mnie użyta celowo - żeby uzmysłowić, że jest równowartością kilku ebooków... i 4 kaw na pokładzie samolotu...
          Dziwi mnie opór niektórych forumowiczów przed czytnikami - nie ukrywajmy, że komentarze są spowodowane awersją do e-czytania...
          Wisły kijem nie zawrócicie. Czas przyjąć to do wiadomości...
          I zaznaczę, że kupowanie ebooków nie oznacza rezygnacji z pozycji papierowych.
          Niemniej - wersje papierowe JUŻ są droższe, a ta różnica zamienia się - na naszych oczach - w przepaść...
          jeep
          • nioma Re: przywołany do tablicy 09.08.13, 09:49
            Mi nie przeszkadzają czytniki.
            Ja ich nie lubię, nie korzystam i na razie w planach nie mam.
            Mi rozkoszną przyjemność sprawia kupowanie książek, trzymanie w ręku, zapach.... Drugorzędną sprawą jest kwestia ceny, wagi.... Natomiast nie krytykuję ani nie oburzam się na tych, którzy wybierają czytnik bo to jest kwestia indywidualna.
            Ja nawet ebooków nie mam :)
            • nchyb Re: przywołany do tablicy 23.08.13, 11:25
              > Mi nie przeszkadzają czytniki.
              > Ja ich nie lubię, nie korzystam i na razie w planach nie mam.
              > Mi rozkoszną przyjemność sprawia kupowanie książek, trzymanie w ręku, zapach...

              Nioma - mam dokładnie dokładnie jak Ty
              Ale sporo podróżuję i całkiem sporo przy tym samolotem, który ogranicza wagowe możliwości bagażu :(

              Więc do samolotu biorę 2-3 papierowe książki, a pozostałe na czytniku. Kilkadziesiąt kilogramów bagażu - oszczędność duża :D

              W domu zawsze książkowa książka, ale gdy potrzebuję dużo ksiązek a bagaż ich nie mieści to zostaje czytnik...

          • shiva772 Re: przywołany do tablicy 09.08.13, 10:56
            Ależ Ty nudny jesteś z tym swoim truciem.. i ten ton - przerażająca pewność siebie. Kto chce zawracać kijem Wisłę? Chyba Ty - przyjmij proszę do wiadomości, że każdy dorasta do technologii we własnym tempie. I nie chodzi o cenę książek czy czytników tylko o potrzebę posiadania takiego sprzętu. Twoje wynoszenie pod niebiosa tego kindla nie przyśpieszy zmian. Jest całe pokolenie ludzi bez komórek (moi rodzice i ich znajomi), całe pokolenie ludzi którzy nie korzystają z internetu (mój brat, bratowa i część ich znajomych)a ja mam nadzieje pozostać w ostatnim pokoleniu nie korzystającym z czytnika książek. Szczęśliwie stać mnie na książki.
            • nioma Re: przywołany do tablicy 09.08.13, 11:40
              nie korzystaja z internetu?
              to chyba sa upośledzeni?
              • eeela Re: przywołany do tablicy 09.08.13, 12:08
                Ludzie w wieku emerytalnym mają prawo nie czuć się w internecie jak w domu - nie wyrośli na tym, mieli szanse nie mieć dużej z nim styczności.

                Ale zgadzam się, że osoba w wieku produkcyjnym, która nie potrafi poruszać się w internecie, to już pewne kalectwo, uniemożliwiające pełne uczestnictwo w dzisiejszym społeczeństwie (a wkrótce już zapewne uniemożliwiające je całkowicie).
                • shiva772 Re: przywołany do tablicy 10.08.13, 00:39
                  Nie wiem co to jest wiek produkcyjny...Nie chciałabym mojego brata skrzywdzić nazywając go kaleką - ma równo 50 lat. Nie korzysta z netu. Jest chyba lepiej zorientowany w świecie niż ja...(mam 36 lat)
                  • eeela Re: przywołany do tablicy 12.08.13, 15:05
                    > Nie wiem co to jest wiek produkcyjny...Nie chciałabym mojego brata skrzywdzić n
                    > azywając go kaleką - ma równo 50 lat. Nie korzysta z netu. Jest chyba lepiej zo
                    > rientowany w świecie niż ja...

                    Jest o tyle niezorientowany w świecie, że nie potrafi korzystać z internetu.

                    Dziś jeszcze to przechodzi od biedy, chociaż trzeba się pogodzić, że w wielu kręgach społecznych będzie się po prostu kuriozum. Jutro (symboliczne jutro, zeby nie było) twój brat nie będzie mógł zagłosować, kupić wielu rzeczy, zorganizować dalszej podróży, znaleźć informacji o interesujących go wydarzeniach politycznych i kulturalnych, zapisać dziecka do szkoły czy nawet wypożyczyć książki z biblioteki.

                    Zupełnie więc nie rozumiem, jakie tu można mieć powody do dumy czy samozadowolenia, że daje sie opór technologicznym nowinkom. Myślę, że hieroglify egipskie też się spotykały z takim stosunkiem, a popatrz, co wyszło :P
                    • shiva772 Re: przywołany do tablicy 12.08.13, 16:43
                      Ale jaka duma i zadowolenie albo jakie kuriozum? O czym mówisz? Ot po prostu - brat żyje tak jak żył od zawsze. Czyta mnóstwo gazet, słucha radia i ogląda tv. To mu wystarcza i uważam prawdę mówiąc, że więcej się dowie o świecie niż ja siedząc na forach, youtubach i innych fimlwebach. Brat nie potrzebuje internetu do niczego - nie ma potrzeby się nim posługiwać. Będzie musiał - to zacznie. Tak samo z czytnikami - bo od tego zaczęliśmy - nieustanne nękanie ludzi kindlem odczuwam jako nadgorliwość i wmawianie społeczeństwu potrzeby której nie mają - nie twierdzę że się potem to nie zmieni ale to co pisze jeep to już przesada.
                      • shiva772 Re: przywołany do tablicy 12.08.13, 16:51
                        Żeby było jasne: nie jestem przeciwniczką technologii ale... tak jak było z hieroglifami - niech się wszystko dzieje powoli/naturalnie a nie nachalnie i na siłę. Bo jest potrzeba sprzedawania towaru a e-booki są tanie. Sorry to nie jest żaden argument ale konsumpcjonizm w najgorszej postaci.
                        • jeepwdyzlu Re: przywołany do tablicy 12.08.13, 17:14
                          Żeby było jasne: nie jestem przeciwniczką technologii ale... tak jak było z hieroglifami - niech się wszystko dzieje powoli/naturalnie a nie nachalnie i na siłę. Bo jest potrzeba sprzedawania towaru a e-booki są tanie. Sorry to nie jest żaden argument ale konsumpcjonizm w najgorszej postaci.
                          ---------------------------------------------
                          nic się nie dzieje powoli
                          czas się przyzwyczajać

                          a cena ebooka ma znaczenie
                          bo liczy się KSIĄŻKA
                          nieważne w jakiej postaci
                          zauważ, że ogromna ilość ludzi twierdzi, że książki są za drogie
                          dlatego powszechność ebooków to rewolucja
                          Nie obrażaj się na współczesne trendy tylko zacznij z nich korzystać...
                          A w komentarzach - życzę więcej życzliwości wobec inaczej myślących
                          jeep
                          • shiva772 Re: przywołany do tablicy 12.08.13, 20:58
                            jeepwdyzlu napisał:
                            A w komentarzach - życzę więcej życzliwości wobec inaczej myślących
                            jeep
                            -------------------------------------------------------------------------------------------
                            I wzajemnie. Tobie życzę więcej zrozumienia dla innych - ciągle nie pojmujesz, że nie każdy musi i pomimo mojego odcięcia się od czytników nadal mnie do nich namawiasz cytat: Nie obrażaj się na współczesne trendy tylko zacznij z nich korzystać...Gorliwość neofity poprostu :) Należę do tej grupy ludzi którzy twierdzą, że książki nie są za drogie.
                            ------------------------------------------------------------
                            Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
                            • jeepwdyzlu Re: przywołany do tablicy 12.08.13, 22:00
                              Gorliwość neofity poprostu :)
                              --------------------
                              uśmieszek na końcu nie zmienia aroganckiej oceny...
                              szkoda...
                              eot
                              j.
                      • eeela Re: przywołany do tablicy 12.08.13, 17:07
                        > Ale jaka duma i zadowolenie?

                        O tym:

                        "a ja mam nadzieje pozostać w ostatnim pokoleniu nie korzystającym z czytnika książek. Szczęśliwie stać mnie na książki."

                        > albo jakie kuriozum?

                        Takie: www.slownik-online.pl/kopalinski/C74084E0A7DE6000C12565ED004DF3BD.php
                        • shiva772 Re: przywołany do tablicy 12.08.13, 20:49
                          eela napisała:

                          > > Ale jaka duma i zadowolenie?
                          >
                          > O tym:
                          >
                          > "a ja mam nadzieje pozostać w ostatnim pokoleniu nie korzystającym z czytnika k
                          > siążek. Szczęśliwie stać mnie na książki."
                          >
                          > > albo jakie kuriozum?
                          >
                          --------------------------------------------------------------------------------------------------
                          Skoro odczytujesz to jako dumę - to Twoja sprawa, ale po co aż tak nad interpretujesz to, że ktoś nie chce się podporządkować aktualnej modzie/nowince - to trochę tak jak byś nazwała dumnymi i zadowolonymi z siebie tych którzy nie jedzą sushi bo zwyczajnie spróbowali i nie mają na nie ochoty.
                          • eeela Re: przywołany do tablicy 12.08.13, 21:43
                            Myślę, że to jednak Jeep ma rację, i e-czytelnictwo nie jest nowinką jak w polskiej kuchni sushi, ale całkowitą przemianą kulturową. Dla wszystkich jest oczywiście miejsce w społeczeństwie, i dla wsteczników, i dla awangardy, ale ukryć się nie da, że małe są szanse na to, iż e-czytelnictwo pozostanie jedynie krótkotrwałą fascynacją. Nie chcę się całkowicie podpisywać pod Jeepem, bo nie lubię się wypowiadać z pozycji wyroczni, ale zdecydowanie wolę się wypowiadać z pozycji awangardy, ponieważ ją uważam za lepszą - i dlatego jej bronię.
                    • Gość: Czytelnik Re: przywołany do tablicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.13, 21:32
                      eeela napisała:

                      > Jest o tyle niezorientowany w świecie, że nie potrafi korzystać z internetu.

                      Pewnie tak zorientowany jak Ty w literaturze fanko JK Rowling.
                • yanga Re: przywołany do tablicy 25.08.13, 14:05
                  Mam 73, z komputera i internetu korzystam,odkąd tylko powstała taka możliwość. Mój ojciec - inżynier z tytułem naukowym - niestety się na to nie załapał. Żal było patrzeć, jak człowiek z takim umysłem stara się za wszelką cenę opanować komórkę - bezskutecznie. Wiem, jak bardzo umiliłby sobie schyłek życia, gdyby zdołał się przebić do internetu, dlatego sama staram się nie odstawać, a rodzina wręcz uważa mnie za gadżeciarę. Wprost trudno mi wyliczyć wszystkie korzyści, jakie mi to przyniosło, łącznie z przyjaźniami, które z różnych forów dawno przeniosły się do realu. Komputer jest dla mnie narzędziem pracy, rozrywką i ułatwieniem życia (zakupy do domu). Dlatego apeluję: róbcie, co w Waszej mocy, żeby namówić rodziców i dziadków do korzystania z tego cudownego narzędzia.
            • nchyb Re: przywołany do tablicy 23.08.13, 11:29
              > statnim pokoleniu nie korzystającym z czytnika książek. Szczęśliwie stać mnie n
              > a książki.

              książki na czytnik za darmo nie są (poza drobnymi wyjątkami), więc stać musi być na każde, żeby je mieć.
              Jak ktoś kradnie, to może kraść i e-booki i książki papierowe, ewentualnie jak nie chce kraść to wypożycza.

              Czytnik to dla mnie (i to w dodatku od bardzo niedawna) wyłącznie oszczędność wagi przy podróżach samolotowych, bo do samochodu zawsze dużo jestem w stanie wcisnąć :D
    • jeepwdyzlu kindla byśmy zabrali 08.08.13, 14:55
      kosztuje 69$ czyli ułamek wartości biletu
      a wgrasz do niego co zechcesz
      lekkie, ciężkie, możesz tego mieć na jednym urządzeniu TYSIĄCE!
      a waży 170 gramów czyli znacznie MNIEJ niż najlżejsza nawet książka...
      jeep
      • labea Re: kindla byśmy zabrali 08.08.13, 15:02
        No wiem, wiem...ale to chyba już na wakacje w przyszłym roku :). Z drugiej strony...lubię przewrcać strony książek.
        • jeepwdyzlu Re: kindla byśmy zabrali 08.08.13, 15:04
          to nic nie bierz
          na każdym rogu znajdziesz klimatyczną księgarnię
          kupisz sobie na miejscu...
          Pozdrawiam
          jeep
          • shiva772 Re: kindla byśmy zabrali 08.08.13, 18:41
            Mam wrażenie że wam płacą za szemraną reklamę tego Kindla, czuje się wprost osaczona, z każdej strony ktoś mnie na to namawia, pośrednio lub bezpośrednio.
            • eeela Re: kindla byśmy zabrali 08.08.13, 21:07
              Na forum jest dużo szemranej reklamy, ale jeszcze nie widziałam tu Amazona. Czasami pojawiają się jakieś polskie sklepy z czytnikami, ale te promują same siebie, nie konkretną markę. Nie przyszło ci do głowy, że po prostu wielu ludzi jest zadowolonych z tego sprzętu? Ja się bardzo często spotykam z ludźmi spontanicznie i bez opłacania zachwalającymi kindle, bo jest w przystępnej cenie i dobrze spełnia swoją funkcję. Po prostu.
              • maniaczytania Re: kindla byśmy zabrali 08.08.13, 21:24
                eeela napisała:

                > Ja się bardzo często spotykam z ludźmi spontanicznie i bez opłacania zachwalającymi kindle, bo jest w przystępnej cenie i dobrze spełnia swoją funkcję. Po prostu.

                Ale wiesz, te warunki spelnia bardzo wiele innych czytnikow, jakos ich fani jednak tak nie 'napastuja'. Wystarczyloby napisac - 'kup sobie czytnik" i juz, po co dodawac 'kindle' i jeszcze cene?
                • eeela Re: kindla byśmy zabrali 08.08.13, 21:55
                  Ludzie zachwalają to, czego sami używają. Ja się staram unikać rozprawiania o markach, bo czuję się zobowiązana do tego pozycją, ale też nie ukrywam, że jestem wierną i zadowoloną użytkowniczką kindla właśnie. Na forum widuję też zwolenników onyxów czy pocketbooków (którzy również podawali ceny), a że kindlowców jest najwięcej, to i najczęściej od nich słyszysz. Jeden Jeep (który chyba ma po prostu fisia na punkcie kindlów) nie czyni jeszcze z forum ofiary chciwej łapy amazonu ;-)
                • nioma Re: kindla byśmy zabrali 09.08.13, 11:39
                  ależ Ty upierdliwa jesteś
                  • nioma Re: kindla byśmy zabrali 09.08.13, 11:41
                    o upierdliwości było do maniaczytania
                • angazetka Re: kindla byśmy zabrali 09.08.13, 12:41
                  O Boże, słowo kindle funkcjonuje jak adidasy, jako nazwa pewnego gatunku rzeczy, a nie marki. Nie czepiaj się.
                  • nioma Re: kindla byśmy zabrali 09.08.13, 13:03
                    dokładnie tak
                  • maniaczytania Re: kindla byśmy zabrali 10.08.13, 00:02
                    angazetka napisała:

                    > O Boże, słowo kindle funkcjonuje jak adidasy, jako nazwa pewnego
                    > gatunku rzeczy, a nie marki. Nie czepiaj się.

                    Tak? Chyba wsrod jego uzytkownikow ;)
                    • eeela Re: kindla byśmy zabrali 12.08.13, 10:32
                      Być może, niemniej słowo tak właśnie funkcjonuje. Rzadko słyszę kogoś mówiącego 'biorę czytnik do pracy'. Zdecydowana większość powie 'biorę kindla do pracy', 'nie ruszam się nigdzie bez swojego kindla' - i to zaobserwowałam tak w polsko- jak i w anglojęzycznym środowisku. Tak to już wygląda i nie przymusisz języka, żeby się rozwijał tak, jak byś chciała ;-)
                      • pavvka Re: kindla byśmy zabrali 12.08.13, 11:31
                        eeela napisała:

                        > Być może, niemniej słowo tak właśnie funkcjonuje. Rzadko słyszę kogoś mówiącego
                        > 'biorę czytnik do pracy'. Zdecydowana większość powie 'biorę kindla do pracy',
                        > 'nie ruszam się nigdzie bez swojego kindla' - i to zaobserwowałam tak w polsko
                        > - jak i w anglojęzycznym środowisku.

                        Ale mówiąc 'kindla', mają na myśli faktycznie czytnik marki Kindle czy jakikolwiek?
                        • eeela Re: kindla byśmy zabrali 12.08.13, 12:11
                          Czytnik marki Kindle - jak mają innego, to pewnie mówią inaczej. Niemniej słowo czytnik się nie przyjmuje, może dlatego, że jest mało precyzyjne - czytnik można mieć wszędzie, przy kasie, przy kierownicy w samochodzie i w telefonie. A kindle to kindle :-)

                          Chociaż 'u nasz' jest e-reader, które to słowo jest bardziej precyzyjne, a i tak wszyscy mówią kindle, i zakres semantyczny użycia jest taki, że wyraz z nazwy własnej rzeczywiście przechodzi już w rzeczownik pospolity.
                          • yanga Re: kindla byśmy zabrali 25.08.13, 14:13
                            Eeelu, też mam (jak wiesz) kota na punkcie kindla, ale słowo "czytnik" jednak coraz bardziej się popularyzuje i sama go często używam. Nie mieszkasz w Polsce, to jeszcze o tym nie wiesz, bo to świeże zjawisko.
                            • nchyb Re: kindla byśmy zabrali 26.08.13, 09:52
                              > Eeelu, też mam (jak wiesz) kota na punkcie kindla, ale słowo "czytnik" jednak c
                              > oraz bardziej się popularyzuje i

                              zgadza sie, większość moich znajomych mówi czytnik, nawet ci co mają kindla
                              to nie jest to samo przełożenie co pampery i adidasy...
              • reptar Re: Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu... 22.08.13, 22:50
                Do głowy przychodzi mi Wielki Hongkong Pana Lee z "Zamieci" Neala Stephensona. A więc - tak - "Zamieć".
            • nchyb Re: kindla byśmy zabrali 23.08.13, 11:34
              > Mam wrażenie że wam płacą za szemraną reklamę tego Kindla
              ja nie mam kindla... :)
    • maniaczytania Re: Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu... 08.08.13, 21:48
      moze Mian Mian - Cukiereczki lub Panda Sex
      to takie wspolczesne opowiesci o mlodych bogatych w wielkim miescie (ale nie jest to optymistyczna opowiesc)
    • labea Re: Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu... 09.08.13, 13:54
      hmmm, ciekawa wymiana zdań nt. czytników. Dzieki za rady :).
      • labea Re: Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu... 09.08.13, 13:56
        Tylko do czytnika też coś trzeba wrzucić ;) I takiej inspiracji oczekiwałam.
    • jeepwdyzlu a do czytania 09.08.13, 14:35
      polecam Ci Jamesa Clavella
      Zapomniany (a raczej znany tylko z Króla Szczurów) znakomity amerykański pisarz, który lata spędził w Azji.
      W Polsce wydano tylko część jego dzieł, ale na pewno wśród nich był Whirlwind.
      Wspaniała, epicka, wielka powieść. W sam raz do czytania w Hong Kongu...

      PS. Koniecznie Macao, najlepiej po zmroku i wybierz się do kasyna!
      A na Lockhart Road znajdź budkę z krewetkami curry (charakterystyczny neon z migającymi oczami). Sprzedawca zna kilka słów po polsku (zgadnij jakie :-). Krewety pychota, najlepsze jakie w życiu jadłem - już Ci zazdroszczę!
      • labea Re: a do czytania 12.08.13, 09:59
        No przecież! Fakt - jestem w większości, czytałam tylko Króla szczurów i…Szoguna :)
        Macao – obowiązkowo. Kasyno to raczej nie mój klimat, ale krewetki w curry – jak najbardziej!
        • Gość: en Re: a do czytania IP: *.spine.pl 23.08.13, 00:05
          Właśnie, James Clavell bardzo się nada - "Tai-Pan" i "Noble House" to powieści o XIX-wiecznym Hongkongu, ciekawe i w dodatku grube bardzo. Jest jeszcze Gaji-In, nie czytałam, ale to chyba kolejna część.
      • nchyb Re: a do czytania 23.08.13, 11:47
        > polecam Ci Jamesa Clavella
        > Zapomniany (a raczej znany tylko z Króla Szczurów)

        Jeep, przez kogo zapomniany?
        Na pewno nie przeze mnie i moich znajomych. Przy okazji - dla części znanych mi osób Shogun i pozostałe książki z azjatyckiej serii bardziej znane niż Król...

      • yanga Re: a do czytania 25.08.13, 14:18
        Tak się zaangażowałam w dyskusję o sprzęcie, że zapomniałam, po co tu weszłam :-) Właśnie po to, żeby zaproponować sagę mojego ukochanego Clavella. Na szczęście jeep mnie wyręczył. To rzeczywiście lektura obowiązkowa w Hong Kongu.
    • Gość: jim Re: Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.08.13, 00:24
      Klub Radości i Szczęścia - Amy Tan
      • zorija Re: Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu... 12.08.13, 14:40
        "Kwiat śniegu i sekretny wachlarz" Lisy See. Nie jest to wesołe, ale naprawdę świetne! Ciekawe są też "Dziewczęta z Szanghaju" tej samej autorki.
    • Gość: Czytelnik Re: Co zabralibyście ze sobą do Honk Kongu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.13, 21:21
      Do Hą Kągu się pisze a nie Honk Kongu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka