Dodaj do ulubionych

Gombrowicz i Niemcy

10.08.04, 13:20



Dzieła Witolda Gombrowicza znane są w Niemczech slawistom i nielicznym
koneserom. Jednak wśród jego wielbicieli byli i są wybitni niemieccy politycy
i intelektualiści.


Trzynaście tomów w renomowanym wydawnictwie “Hanser” w Stuttgarcie - taką
edycję “Dzieł zebranych” ma w Niemczech jeden polski pisarz 20. wieku –
Witold Gombrowicz.

Autor “Ferdydurke” miał szczęście do niemieckich tłumaczy. Sięgali po niego
wśród nich najlepsi: Rolf Fiegurt, Olaf Kühl, a w 1984 roku “Pornografię”
przełożyła Renate Schmidgall, dziś tłumaczka Andrzeja Stasiuka


“Osobiście zajęłam się przekładami literackimi dlatego, że w zafascynował
mnie właśnie Gombrowicz. Fascynacji tej uległam tak dalece, że postanowiłam w
przyszłości tłumaczyć literaturę” - wspomina.


Twórczość Gombrowicza torowała sobie drogę do niemieckich czytelników, jakby
na przekór niezbyt przychylnej opinii niemieckiego krytyka literackiego
Marcela Reicha-Ranickiego. Swego zdania Marcel Reich-Ranicki zresztą nie
zmienił.


"No, tak. W Niemczech Gombrowicz był trochę znany... Nie zachwycałem się
nigdy książką “Ferdydurke” i kiedy wyszła to napisałem , zdaje mi się, że z
respektem, ale nie była to krytyka entuzjastyczna. Gombrowicza czytałem,
znałem go osobiście, tak samo jak znam Miłosza. Ale ja nie jestem takim
wielkim zwolennikiem Gombrowicza. Nie zachwycam się jego książkami" - mówi.


Natomiast sam Witold Gombrowicz głęboko interesował się filozofią i
literaturą niemiecką.


“Był wręcz zakochany, jeśli chodzi o Thomasa Manna. Thomas Mann “Tonio
Krüger”. On o tym pisze często w swoich “Dziennikach”.Zarówno u Thomasa Manna
jak i u Gombrowicza artysta odgrywa szalenie ważną rolę. Artysta jes
ważniejszy niż filozof. Tutaj Gombrowicz w tym przypadku jakby reprezentuje
ten typ sztuki, który był przez Heideggera szczególnie nobilitowany. Sztuka
jako dzieło otwarte" - przypomina Maria Maskała z wydziału slawistyki na
Uniwersytecie w Moguncji:

Kiedy Gombrowicz przebywał w Argentynie posiadał tam podstawowe dzieło
Heideggera. “Czas i byt". W “Dzienniku” Witold Gombrowicz ponadto podkreśla,
że “przeszedł przez szkołę Schopenhauera i Nitzschego”. Jednakże kiedy w roku
1963, po 24 latach nieobecności w Europie, przyjedzie do Berlina Zachodniego
na stypendium Fundacji Forda, poczuje się tu obco. Nie powiodą się jego próby
sworzenia w Cafe Zuntz namiastki kawiarni literackiej. Berlin wyda się
Gombrowiczowi miastem zimnym i nieprzystępnym. Niemniej w wąskim gronie
berlińskich przyjaciół i znajomych pisarza znalazł się Günther Grass, czy
młody wówczas adwokat, dziś minister spraw wewnętrznych Niemiec Otto Schilly.
Olśniona kontaktem z Gombrowiczem była znana niemiecka pisarka Ingeborg
Bachmann, także wówczas stypendystka Fundacji Forda. Nie znający języka
niemieckiego Gombrowicz po roku z ulgą opuści Berlin, pozostawiając tu
wiernych czytelników. Nic dziwnego, że stulecie urodzin Witolda Gombrowicza
przynosi tu deszcz artykułów, w tym specjalne wydanie dwumiesięcznika
literackiego “Akzente”, nowe słuchowiska, a we wrześniu niemiecką prapremierę
scenicznej adaptacji “Ferdydurke” w Staatstheater w Giessen. Niemieccy i
polscy gombrowiczolodzy uczcili jubileusz 100-lecia urodzin pisarza
konferencjami naukowymi w Krakowie i w Brzegu.

Joanna Skibińska
Obserwuj wątek
    • bobofruit99 !!! 10.08.04, 13:34
      'Sein und Zeit' to 'Bycie i czas'!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka