Dodaj do ulubionych

Politycy a książki

18.02.14, 14:41
Nie wiem - być może był taki wątek kiedyś - w razie czego proszę ciąć bez litości. Ale zastanawiam się, czemu politycy nie pozują na ludzi oczytanych? Czy to taki wstyd rzeczywiście? A może chodzi o jakieś kwestie z pogranicza marketingu politycznego - że np. lepiej nie pokazywać się publicznie z książkami, bo to niepotrzebnie prowokuje potencjalny elektorat?
Cóż, ja dawno straciłem złudzenia co do polityków wszelkiej maści, ale zastanawia mnie ta ponadpartyjna "zgoda" w kwestii unikania słowa czytanego.

Ukłony,
D.
Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu Re: Politycy a książki 18.02.14, 14:49
      Żeby udawać trzeba jednak coś czasem przeczytać...
      Ostatni który chciał być "ostry jak brzytwa" skończył na marginesie
      Dziś żeby robić karierę trzeba robić dobrze liderowi. A do tego trzeba mieć tylko duży zapas wazeliny a nie książek....
      jeep
    • maitresse.d.un.francais Żeby się elektorat nie przestraszył 18.02.14, 17:45
      U nas pozują na "fajnego chłopa".

      A poza tym sądzę, że prywatnie też nie czytają.

      Ps. Polityk myśli o następnych wyborach, mąż stanu - o następnych pokoleniach. To co to jest to, co u nas w Polsce siedzi we władzach?
    • ada08 To chyba dobrze, że nie pozują? 18.02.14, 18:00
      zwany_kiedys_drussem napisał:

      > Ale zastanawiam się, czemu politycy nie pozują na ludzi oczytanych?

      Jeśli nie są oczytani to chyba dobrze, że nie pozują na oczytanych?
      Bo pozowanie to udawanie.

      Niemniej, można wśród naszych polityków znaleźć osoby czytające książki.
      I to nie tylko książki napisane przez ich żony.
      I nie tak mało jest tych osób.

      Na przykład (bez wymieniania nazwisk) z pierwszych stron gazet i portali:

      - polityk T. czyta ksiązki historyczne
      - polityk P. jest znawcą Rilkego i Hölderlina
      - polityk K. wielbi "Czarodziejską górę" (a może to jego brat wielbił)

      I jeszcze inni czytają, a niektórzy nawet piszą/pisali książki.
      Nie jest tak źle.
      A że nie pozują. No cóż...
      a.
      • zwany_kiedys_drussem Re: To chyba dobrze, że nie pozują? 19.02.14, 07:04
        > Jeśli nie są oczytani to chyba dobrze, że nie pozują na oczytanych?
        > Bo pozowanie to udawanie.

        Ale udawanie dla wyższego dobra. Zresztą bardziej mi chodzi o tych czytających, którzy się ze swoim czytaniem kryją, jak z jakąś wstydliwą przypadłością. Tylko po to, by przypadkiem nie stracić procentów poparcia wśród nieczytającej części społeczeństwa. Oczywiście - to tylko moja teza ;-)

        > Niemniej, można wśród naszych polityków znaleźć osoby czytające książki.
        > I to nie tylko książki napisane przez ich żony.
        > I nie tak mało jest tych osób.

        Ja w to nadal wierzę, bo wierzę w prawa statystyki - wśród paru setek parlamentarzystów muszą być także miłośnicy literatury...

        > - polityk T. czyta ksiązki historyczne
        > - polityk P. jest znawcą Rilkego i Hölderlina
        > - polityk K. wielbi "Czarodziejską górę" (a może to jego brat wielbił)

        Tak, umiem bez problemów rozpoznać te inicjały - a to tylko dowodzi, że czytających polityków nie jest tak wielu. Ale jak mamy mówić o promocji czytelnictwa, jeśli osoby demokratycznie wybrane przez Naród wstydzą się, że mają w domu bibliotekę?

        Pozdrawiam,
        D.
        • ada08 Re: To chyba dobrze, że nie pozują? 19.02.14, 13:32
          zwany_kiedys_drussem napisał:

          > Zresztą bardziej mi chodzi o tych czytających,
          > którzy się ze swoim czytaniem kryją, jak z jakąś wstydliwą przypadłością. Tylk
          > o po to, by przypadkiem nie stracić procentów poparcia wśród nieczytającej częś
          > ci społeczeństwa. Oczywiście - to tylko moja teza ;-)

          Który polityk kryje się z czytaniem książek?
          Nie kryją się, tylko nie są o swoje lektury publicznie pytani. Polityków zapraszanych do telewizyjnego/radiowego/gazetowego studia pyta sie o:
          - służbę zdrowia
          - Igrzyska Olimpijskie
          - książkę dla sześciolatków
          - sytuację na Ukrainie
          - ocieplenie/oziębienie klimatu
          - wybory do PE
          - podatki
          - emerytury
          - bezrobocie
          - aborcję
          - związki jednopłciowe
          - prawa zwierząt
          itede itepe

          Ale nie pyta się ich jakie ksiązki czytają.
          Gdyby ich pytano to sądzę, że spora część z nich miałaby coś do powiedzenia. Ale nie są przepytywani, bo dziennikarze "przepytujący" wiedzą, że nie po to ich goście zostali politykami, żeby elektoratowi opowiadać o książkach.

          >
          > wśród paru setek parlamentarzystów muszą być także miłośnicy literatury...

          I na pewno są. Nie tylko miłośnicy, ale nawet twórcy. Taki, dajmy na to, poseł z partii ludowej (nazwisko znane kancelarii Sejmu) wydał już ze cztery tomiki poezji. Gdyby tak, statystycznie, elektorat wziął się za pisanie wierszy to nad Polską rozbiłaby się ogromna bania z poezją :-)

          > Ale jak mamy mówić o promocji czytelnictwa,
          > jeśli osoby demokratycznie wybrane przez Naród wstydzą się, że mają w domu bibl
          > iotekę?

          A któraż to osoba demokratycznie wybrana przez Naród wstydzi się, że ma w domu bibliotekę?!
          Inicjały proszę! :-)
          a.
          • zwany_kiedys_drussem Re: To chyba dobrze, że nie pozują? 19.02.14, 13:58
            > Który polityk kryje się z czytaniem książek?
            > Nie kryją się, tylko nie są o swoje lektury publicznie pytani.

            Teraz wydaje mi się, że widziałem kiedyś materiał, w którym pytano posłów o ulubione książki. Ich odpowiedzi były zwykle żenujące. Ale masz rację - dziennikarze prędzej zapytają o aborcję, niż o czytelnictwo.

            > nie po to ich
            > goście zostali politykami, żeby elektoratowi opowiadać o książkach.

            Ale przecież mówiąc o książkach taki gość odkryje się bardziej, niż wtedy gdy wygłasza wyryte na pamięć formułki o bezrobociu, czy służbie zdrowia...

            > Taki, dajmy na to, poseł
            > z partii ludowej (nazwisko znane kancelarii Sejmu) wydał już ze cztery tomiki poezji.
            > Gdyby tak, statystycznie, elektorat wziął się za pisanie wierszy to nad
            > Polską rozbiłaby się ogromna bania z poezją :-)

            I to jest wspaniałe - wiem, że taki człowiek pasjonuje się czymś więcej, niż tylko dążeniem do władzy! To jednak rzadkie.

            > A któraż to osoba demokratycznie wybrana przez Naród wstydzi się, że ma w domu
            > bibliotekę?!
            > Inicjały proszę! :-)

            To był taki przykład ogólny, bardziej środek stylistyczny... OK. Może ich źle oceniam i moje czarne widzenie świata zaciemnia mi obraz. Wydaje mi się jednak, że Ty z kolei widzisz ich en masse w zbyt pozytywnym świetle.

            Pozdrawiam,
            D.
            • eeela Re: To chyba dobrze, że nie pozują? 21.02.14, 05:15

              > Teraz wydaje mi się, że widziałem kiedyś materiał, w którym pytano posłów o ulu
              > bione książki. Ich odpowiedzi były zwykle żenujące

              Warto też pamiętać, że właśnie takie odpowiedzi mają większą wartość rynkową. Jak się opublikuje zachwyty nad Mannem, to kto to przeczyta? A jak stoi o tym, że pan X czy pan Y nie wiedzą, kto napisał "Ludzi bezdomnych", to zaraz będą lajki i szery.
              • zwany_kiedys_drussem Re: To chyba dobrze, że nie pozują? 21.02.14, 07:06
                eeela napisała:
                > Warto też pamiętać, że właśnie takie odpowiedzi mają większą wartość rynkową. J
                > ak się opublikuje zachwyty nad Mannem, to kto to przeczyta? A jak stoi o tym, ż
                > e pan X czy pan Y nie wiedzą, kto napisał "Ludzi bezdomnych", to zaraz będą laj
                > ki i szery.

                Trzeba przyznać, że szybciej rozpowszechnia się wieść o czyimś nieuctwie, jako bardziej nośna. Sam udostępniałem informację o tym, że znana i lubiana pisarka na K. porównuje się do Tołstoja ;-). A jeszcze - te lajki i szery to znak naszych czasów - zupełnie inaczej reagujemy na docierające do nas informację, niż to dawniej bywało. Kolosalna zmiana... Ale - "I like it!" :)

                Pozdrawiam,
                D.
      • ploniekocica Re: To chyba dobrze, że nie pozują? 21.02.14, 10:41
        Polityk na T. przyznał się jeszcze do czytania sensacji i wymienił bodajże Cobena, którego aktualnie (wtedy) czytał. Może dlatego, że to dawno było - bardziej mi ten Coben się spodobał niż "Czarodziejska góra" jako ulubiona książka jego przeciwnika politycznego. Nie dlatego, że większość czytających naprawdę ludzi chyba nie wymieniłoby tak oczywistej książki jako ulubionej.
        • zwany_kiedys_drussem Re: To chyba dobrze, że nie pozują? 21.02.14, 11:01
          Na tej zasadzie mój towarzysz z lat szkolnych pytany bodajże w VIII klasie o ulubioną książkę wymienił "Latarnika"... Inny z kolei może dwa lata wcześniej zapytany o to samo wyznał, że jego ukochaną lekturą jest książka "Tak bardzo chciał być człowiekiem" (taka polska fantastyka). Gdy nauczycielka poprosiła go o kilka słów na temat tej powieści, odparł: "Nie wiem, jeszcze jej nie przeczytałem" :-)
    • rzymianin.w.ogrodzie Re: Politycy a książki 19.02.14, 20:02
      Ktoś wie o co właściwie chodzi autorowi tego wątku? Bo ja się trochę pogubiłem.

      Wpierw autor - wbrew ustalonemu znaczeniu słów - sugeruje, że możliwe jest pozowanie na to, czym się jest. W tym wypadku - że polityk czytający może pozować na czytającego człowieka. Autor dziwi się, czemu politycy czytający tego nie robią.
      Dalej sugeruje, że ci czytający politycy się ze swoim czytaniem kryją. Muszą kryć się dobrze, bo autor nie wie o nich z pierwszej ręki, tylko dzięki prawom statystyki.
      W odpowiedzi słyszy, że czytających polityków nie jest tak mało, przedstawione zostają mu - jako przykład - trzy inicjały "z pierwszych stron gazet i portali".
      Autor rozpoznaje te inicjały bez pudła. Znać, że pierwsze strony gazet i portali nie są mu obce. To jednak, że te inicjały rozpoznaje, utwierdza go tylko w swoim przekonaniu. Skoro rozpoznał przykładowe inicjały z pierwszych stron gazet i portali, tylko wspiera tezę, że czytających parlamentarzystów jest niewielu. Znaczy, tych kryjących się z czytaniem, o których autor wie dzięki prawom statystyki.
      Znaczy, ci przykładowi trzej, których inicjały autor rozszyfrowuje dzięki statystyce, próbowali niecnie ukryć swoje czytelnictwo rozgłaszając na pierwszych stronach gazet i portali o tym, że czytają. Ale kiepsko tym razem trafili; autor demaskuje ich bezlitośnie. Uzbrojony w statystykę autor bezbłędnie dedukuje, że skoro mało parlamentarzystów czyta, to ci rozgłaszający o tym, że czytają, muszą się wstydzić, że mają w domu bibliotekę. Bo w ogóle to stanowią oni przykład ogólny, taki środek stylistyczny. Znaczy, tę trójkę polityków należy rozszerzyć na ogół parlamentarzystów.

      Znaczy: ogół parlamentarzystów, stanowiąc mniejszość parlamentarzystów, ukrywa swoje czytanie opowiadając o nim na pierwszych stronach gazet i portali, nie pozując przy tym na czytających. Co autora zdumiewa.

      Ja, nie ukrywam, też się wpierw zdumiałem, ale później pomyślałem, że ktoś tutaj może to wszystko lepiej ogarnia ode mnie. Ogarnia?
      • zwany_kiedys_drussem Re: Politycy a książki 19.02.14, 21:24
        Rozumiem, że z autorem wątku nie zamierzasz o tym rozmawiać, skoro go wyłączyłeś z tego pytania. Autor w związku z tym czuje się zwolniony z polemiki. Może i dobrze, bo słowa to coś więcej niż ich znaczenia, a rozumienie to nie tylko pusta logika.
    • zwany_kiedys_drussem Krasowski o politykach 20.02.14, 10:05
      Robert Krasowski w wywiadzie dla "KL". Taki głos w sprawie:
      "Obserwowałem ich dalej, badałem ich realny horyzont myślenia i zawsze sprowadzał się on do walki o pozycję w grupie. Politycy niczym innym się nie zajmują. Nie widzą świata, nie myślą o nim, nie próbują go poznać. Żyją pod kloszem, ich światem jest partia, nie mają kontaktu z rzeczywistością, zresztą spożywają zbyt dużo alkoholu, co stępia ich zmysły. Nawet najbardziej inteligentne osoby wchodząc do polityki, stają się intelektualnymi warzywami".

      Cały wywiad tu.
      • claratrueba Re: Krasowski o politykach 20.02.14, 19:18
        Drussie,
        Przypomnij sobie dyskusję nad stereotypem człowieka czytającego książki jako nieżyciowego, pierdołowatego "okularnika". To nie jest rzadki pogląd. A polityk ma być przecież niepierdołowaty.
        Prezydentem (bardzo dobrym- takim "gospodarskim", pozytywistycznym ) mojego miasta został bardzo oczytany polonista. Ilość zjadliwych komentarzy po jego zwycięstwie, nawiązujących do owego "okularnictwa" (jako stanu umysłu bo wzrok ma chyba OK) zatrważała, choć jeszcze niczym nie zdążył się wykazać.
        Taki jest powszechny odbiór "swój chłop" to nie jest "chłop z książką". Taki jest obcą formą życia dla, niestety, bardzo wielu rodaków-wyborców.
        Podobnie- tak popularne gdzie indziej umieszczanie w sylwetkach polityków ich wyczyny sportowe. I nasi politycy takie mają. Ale to nie wygląda dobrze w oczach społeczeństwa, które ćwiczy kciuk wciskając pilota "gdzie to można w tv mecz obejrzeć" ćwicząc przy tym podnoszenie ciężarów po 50 i 100 gram.
        • zwany_kiedys_drussem Re: Krasowski o politykach 21.02.14, 07:12
          Tak... Smutne, że gdyby powstała taka partia, jak np. Twoja Bibliofilia, to osiągnęłaby wynik wyborczy poniżej poziomu błędu statystycznego. Ale brakuje mi jeszcze czegoś - choćby małego mrugnięcia okiem w kierunku ludzi oczytanych. Że, wiecie, ja jestem swój chłop dla tego przeciętnego Kowalskiego, ale zacytuję w wypowiedzi choćby Pilcha, nawet nie odwołując się konkretnie, byście wiedzieli, że jestem też z Wami. Zasada Shreka - film generalnie dla dzieci, ale tłumaczenie pełne żartów zrozumiałych tylko dla ich rodziców. U nas tego nie ma, kompletnie.

          Pozdrawiam,
          D.
          • claratrueba Re: Krasowski o politykach 21.02.14, 10:30
            Podzielam Twój smutek, Drussie. Nie tylko dlatego, że czuję się niezauważana jako czytająca wyborczyni, bo jako taka to ja się czuję niezauważana w zdecydowanie zbyt wielu kwestiach.
            Ale również dlatego, że to, co czytamy bardzo wiele mówi o naszej osobowości, pryncypiach, o poziomie intelektualnym, temperamencie. O wiele więcej niż deklaracje i przemowy napisane pod "co publika chce usłyszeć" lub informacje z takich elementów życiorysu jak wykształcenie, udokumentowane kwalifikacje, stanowiska itd.
            Zniechęca mnie kolejne głosowanie na sztuczne, wykreowane przez specjalistów od wizerunku gadające lalki.
            Oj, kusi mnie bardzo wizja Saramago- "Miasto białych kart".
            • zooba Re: Krasowski o politykach 21.02.14, 10:58
              Tak, "Miasto białych kart" to ja o nas i dla nas. Jestem prawie w 100% przekonana, że właśnie tak zagłosuje w najbliższych seriach wyborów. Nie oddać głosu się wzbraniam (choć argumenty z wywiadu linkowanego przez Drussa przemawiają do mnie) i żal jakoś by mi było zostać w domu.
              • zwany_kiedys_drussem Re: Krasowski o politykach 21.02.14, 11:04
                Zooba! Claratrueba! "Miasto białych kart" najpewniej i dla mnie będzie natchnieniem :-)
                Pozdrawiam serdecznie,
                D.
                • jeepwdyzlu tęsknota za politykami oczytanymi 21.02.14, 11:28
                  uczciwymi, profesjonalnymi i odpowiedzialnymi
                  jest naiwna
                  Mamy ordynację wyborczą i konstytucję
                  która powoduje, że polityk odpowiada nie przed swoimi wyborcami
                  ale swoją partią
                  To nie my ustalamy na kogo będziemy głosować
                  ale pan Donald i pan Jarosław

                  Wybory wygra pan x i pan y ustawieni wysoko na liście wyborczej.
                  A listę układa leader polityczny.
                  Dlatego nie my - wyborcy - jesteśmy "klientami" polityków. Nie nam muszą robić dobrze. Nie przed nami odpowiadają. Liczy się jak mocno liżą dupę swojemu leaderowi.Ten mechanizm dotyczy każdej partii.
                  Np w Szczecinie do europarlamentu będzie startował pan Piskorski, pan Rostowski, może pani Doda - w każdym razie ludzie którzy na oczy miasta nie widzieli a problemów regionu nie znają wcale. Ale kogo to obchodzi. Dwa miejsca są biorące więc jak zechcę to wygra moja kasztanka. I mój kot.
                  A kto wymaga żeby koń czy ot umiał czytać?

                  jeep
                  PS. Żeby było jasne - to nasza wina. Nas - bo jesteśmy na grillu. Zamiast brać władzę w swoje ręce. To dotyczy każdego poziomu demokracji. Ilu z radnych w jakiejkolwiek miejscowości to miejscowa elita? Lokalni lekarze, prawnicy, nauczyciele? Profesorowie uniwersytetów, dziekani rad, dyrektorzy teatrów? Wybieramy miernoty bo reszta (która się brzydzi polityką) jest na wewnętrznej emigracji....
                  • claratrueba Re: tęsknota za politykami oczytanymi 21.02.14, 11:53
                    > PS. Żeby było jasne - to nasza wina. Nas - bo jesteśmy na grillu. Zamiast brać
                    > władzę w swoje ręce. To dotyczy każdego poziomu demokracji. Ilu z radnych w jak
                    > iejkolwiek miejscowości to miejscowa elita? Lokalni lekarze, prawnicy, nauczyci
                    > ele? Profesorowie uniwersytetów, dziekani rad, dyrektorzy teatrów? Wybieramy mi
                    > ernoty bo reszta (która się brzydzi polityką) jest na wewnętrznej emigracji....

                    Jeepie, ja akurat dobrze znam moją lokalną elitę- małe miasto, nieliczna inteligencja, moje pokolenie jest u władzy. Tu ktoś z kimś do klasy chodził, jest sąsiadem, współpracownikiem dawnym itd. Jest sporo osób, na które zagłosowałabym z pełnym przekonaniem- ludzi mądrych, uczciwych, mówiących "moje miasto" i "mój kraj" a nie "to miasto" i "ten kraj" co jest, myślę, wymowne. Ale oni nie kandydują, nawet nie są w żadnej partii. I ja ich rozumiem. Bo znam też partyjnych działaczy i nie chciałabym musieć się z nimi spotykać.
                  • zwany_kiedys_drussem Re: tęsknota za politykami oczytanymi 21.02.14, 12:14
                    W moim małym miasteczku jest różnie - część radnych to prawdziwi społecznicy, którzy walczą o dofinansowanie szkół, rozwój miejscowego domu kultury etc. Ale jest też zewnętrzna warstwa nieprzemakalnych karierowiczów, którzy mają zupełnie inne priorytety. Na to nakładają się jakieś niesnaski, czasem partyjne animozje. Życie... Problem w tym, że nie da się odróżnić grupy pierwszej od drugiej PRZED wyborami, bo w obiecywaniu dobrzy są wszyscy. Może to jakiś wewnętrzny błąd systemu?

                    Pozdrawiam,
                    D.
                    • jeepwdyzlu Re: tęsknota za politykami oczytanymi 21.02.14, 12:27
                      oczywiście
                      na poziomie lokalnym generalnie mnóstwo się zmienia na lepsze
                      ale zła ordynacja (pamiętacie, że PO postulowała jednomandatowe okręgi, rezygnację z senatu, zmniejszenie liczby posłów?) - niesie daleko idące skutki...

                      jeep
                      • zwany_kiedys_drussem Re: tęsknota za politykami oczytanymi 21.02.14, 12:41
                        Racja. Kosmetyczne zmiany na dole nie sprawią, że wadliwy system nagle zacznie działać dobrze. O obietnicach PO wolę nic nie pisać, bo musiałbym użyć słów powszechnie uznawanych za obelżywe ;-) Tylko czy JOW-y zagwarantowałyby, że wybierzemy ludzi oczytanych? To jest chyba jednak jakaś ukryta wada demokracji.
                        D.
                      • claratrueba Re: tęsknota za politykami oczytanymi 21.02.14, 12:45
                        Polecam książkę Neila Postmana "Zabawić się na śmierć" z 1985 roku, aktualny nadal obraz głupiejącej i infantylizującej się demokracji, w której kulturę książki wyparła kultura tv (choć wtedy to nie było jeszcze takie dno).
                        Tęsknię za politykami formatu Winstona Churchilla, ale jakie dzisiaj miałby szanse taki śmieszny grubas, z niezbyt dobrą dykcją, obiecujący "pot, krew i łzy"? A JFK mówiący "nie pytajcie, co kraj może zrobić dla was; pytajcie, co wy możecie zrobić dla kraju?"
                        • stella25b Re: tęsknota za politykami oczytanymi 21.02.14, 13:57
                          claratrueba napisała:
                          > Tęsknię za politykami formatu Winstona Churchilla, ale jakie dzisiaj miałby sza
                          > nse taki śmieszny grubas, z niezbyt dobrą dykcją, obiecujący "pot, krew i łzy"?
                          > A JFK mówiący "nie pytajcie, co kraj może zrobić dla was; pytajcie, co wy może
                          > cie zrobić dla kraju?"

                          Polecam ksiazke Sebastiana Haffnera "Churchill"- szybko zmienisz zdanie na temat tego pana.
                        • zooba Re: tęsknota za politykami oczytanymi 21.02.14, 15:21
                          To mi z kolei przypomniało niedoczytaną książkę"Skonsumowani. Jak rynek psuje dzieci, infantylizuje dorosłych i połyka obywateli" - ostatnia część traktuje o budowie struktur obywatelskich jako reakcji na skonsumowanie. Może należy takie oddolne ruchy wspierać i rozwijać, nie oglądając się na polityków wszystkich szczebli.
                          • jeepwdyzlu Re: tęsknota za politykami oczytanymi 21.02.14, 16:07
                            Może należy takie oddolne ruchy wspierać i rozwijać, nie oglądając się na polityków wszystkich szczebli.
                            --------
                            i tak się dzieje - vide niesamowita aktywność obywatelska w wielu miastach w związku z budżetami...
                            powstają ad hoc nawet nie sformalizowane ruchy na rzecz budowy ścieżek rowerowych, placów zabaw, rewitalizacji parków czy cmentarzy...
                            to nowa jakość, nowi ludzie - nimi juz nie da się sterować, narzucać niechciane decyzje

                            jeep
          • eeela Re: Krasowski o politykach 25.02.14, 21:07
            U nas tego nie ma, komple
            > tnie.

            A gdzie jest? Bo nasi Etończycy też nie mają czasu czytać. Zapewne są zbyt zajęci projektowaniem ustawy z kolejną ulgą podatkową, na przykład dla Amazona (coby przynajmniej pozornie pozostać przy tematyce forum).
            • zwany_kiedys_drussem Re: Krasowski o politykach 25.02.14, 21:41
              Spełnianie obietnic wyborczych zajmuje zwykle dużo czasu, zwykle dłużej niż trwa kadencja. Więc na czytanie już czasu nie ma. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka