Dodaj do ulubionych

Peter Green "Aleksander Wielki"

IP: 150.254.85.* 27.12.04, 14:34
To zdaje się wznowienie? Czytałem "Aleksandra" Greena ponad 20 lat temu.
Niemniej jest to książka ważna, tym bardziej, że zderza się z filmem, który
właśnie wchodzi na ekrany.

Aleksander to postać barwna i niezwykła. Z pewnością, jego zwycięstwa to
zasługa w dużej mierze wojska wyszkolonego przez Filipa i zasługa wodzów. Ale
temu najzdolniejszemu uczniowi najwybitniejszego uczonego Starożytności nie
można odmówić geniuszu. O jego wielkości dużo mówi anegdota na temat oferty
pokoju, jaką Dariusz III złożył Aleksandrowi po bitwie pod Issos, proponując
mu połowę królestwa. Parmenion, jeden z najwybitniejszych wodzów
odziedziczonych przez Aleksandra po ojcu, powiedział, że przyjąłby
propozycję, gdyby był Aleksandrem. Na to Aleksander odrzekł, że przyjąłby
propozycję, gdyby był Parmenionem.

Była to wielkość awanturnicza, zgoda. Zgoda też, że miała dusza Aleksandra
wiele ciemnych stron: okrucieństwo (m.in. wymordowanie w okrutny sposób
mieszkańców Teb), pijaństwa, żądza niszczenia. Megalomanię bym
usprawiedliwił: w tradycji Wschodu władca był często utożsamiany z bogiem.

Gdyby nie przedwczesna śmierć, być może jego państwo przetrwałoby znacznie
dłużej. Jego wodzowie dopiero po jego śmierci zaczęli rozdrapywać państwo. Z
małoletnim Aleksandrem IV czy idiotą Arridajosem można się było nie liczyć,
Aleksandrowi Wielkiemu nikt by się nie śmiał przeciwstawić. Zresztą jego
autorytet był tak olbrzymi, że wszyscy spodziewali się nowych korzyści.
Państwo nie musiało się rozpaść, skoro obejmujące te same ziemie państwo
Achemenidów przetrwało ponad 200 lat.

Trudno powiedzieć, czy do śmierci Aleksandra musiało dojść. Czy przyczyną
była malaria, czy otrucie, spierano się już w Starożytności.

Historykowi nie wypada gdybać, ale my, czytelnicy hobbyści, możemy się
zamyślić, jakby wyglądał świat, gdyby potężna monarchia Argeadów przetrwała
kilka wieków. A przecież epoka hellenistyczna, która zaczęła się w wyniku
podbojów Aleksandra, wiązała się z olbrzymim przyspieszeniem rozwoju
techniki, nauki i kultury. Czy gdyby państwo było jeszcze potężniejsze i
rządzone przez światłych władców, osiągnięcia byłyby jeszcze większe? A może
właśnie nie, może jednym z motorów rozwoju była rywalizacja między Egiptem
Lagidów i państwem Seleukidów, a potem też - Pergamonem, a także państewkami
greckimi, przynajmniej w dziedzinie kultury?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka